magda3105
14.07.11, 21:32
Cześć dziewczyny, nie wiem co o tym myśleć, może spotkałyście się z podobną sytuacją...
Przygotowywałam się do invitro, u mnie wszystko ok, mąż miał mieć punkcję jądra - bo tylko tam ma plemniki. 11 lipca miałam podany domięśniowo pregnyl, 36 godzin po pregnylu pobranie komórek i okazało się że nie ma ANI JEDNEJ! Wychodowałam ponad 20 pęcherzyków, lekarz twierdzi że pregnyl został źle podany albo wogóle, albo sam rozpuszczalnik. Zastrzyk robiła pielęgniarka z 30 letnim doświadczeniem, stałam przy niej, widziałam co robi, czy można zrobić źle zastrzyk? Lekarz twierdzi że jest to jedyne wytłumaczenie. Co o tym myślicie?