Moja historia

21.10.11, 18:31
Witam Wszystkich,

Chciałbym na początek powiedzieć, że wszystkim starającym się o dziecko współczuje! Sam z żoną przez to przechodziłem i wiem jakie straszne to jest. Nikomu tego nie życzę i nie chciałbym przechodzić przez to jeszcze raz.

Chcę Wam opowiedzieć moją historię. Na szczęście dobrze się skończyła i zaszliśmy w ciążę. Gdy się dowiedzieliśmy, byliśmy bardzo szczęśliwi.

Więc tak:

Staraliśmy się z żoną zajść w ciążę od niecałego roku i nic się nie działo. Pewnie pomyślicie, że nie było powodów do paniki, ponieważ przeciętna para starająca się o dziecko zachodzi w ciążę w przeciągu roku, a kilka procent w przeciągu 2 lat. Dobrze, zgodzę się, ale czułem, że coś jest nie tak. Wiedzieliśmy, że żona owuluje, ponieważ sprawdzała temperaturę, liczyła dni i sprawdzała śluz. Dodatkowo robiła USG i sprawdziła hormony. Wszystko u niej było w porządku.

Wybraliśmy się wiec do lekarza, żeby sprawdzić co się dzieje ze mną. I szok! Liczba moich plemników była bardzo niska, bo tylko 1 mln/ml, czyli w całym ejakulacie było ich może 3 mln. Dodatkowo tylko 11% było ruchliwych (ruch a+b) i 98% miało nieprawidłową budowę. To definitywnie za mało, żeby zajść w ciążę. Za jakiś czas powtórzyliśmy badania. Tu wynik był troszke lepszy, bo około 14% ruchliwych, ale generalnie nic się nie zmieniło. Zrobiłem jeszcze kilka testów bakteriologicznych (m.in. na Chlamydie i Mycoplasme) i hormonalnych, ale one były w porządku.

To był ciężki dla nas okres, zwłaszcza dla mojej żony, która płakała codzenie z tego powodu. Zdecydowaliśmy się więc na in vitro. Umówiliśmy się z lekarzem za kilka miesięcy i staraliśmy się wrócić do swoich codziennych spraw, co było bardzo trudne dla nas obojga. Nie chcieliśmy przechodzić przez tę procedurę, ponieważ jest stresująca, bolesna i nie gwarantuje rezultatów. Nie widzieliśmy jednak innej opcji.

W międzyczasie moja żona dowiedziała się, ze jest taka modlitwa do Najświetszej Maryi, dzieki której ludzie zdrowieją lub otrzymują łaski, na których im zależy. Jest to "Nowenna pompejańska", a ponieważ obydwoje jesteśmy chrześcijaninami, postanowiliśmy spróbować.

Pewnie nie uwierzycie, ale około miesiąc po ukończeniu odmawiania tej nowenny dowiedzieliśmy się, że jesteśmy w ciąży!! Czyli ~2 tygodnie po ukończeniu modlitwy zaszliśmy w ciążę (następny cykl owulacyjny)! To był najwspanialszy dzień w moim życiu i życiu mojej żony. Obydwoje popłakaliśmy się ze szczęścia smile

Modlitwa jest ciężka, to przyznam, bo trzeba ją odmawiać przez 54 dni codziennie, ale definitywnie warta!! Nie wolno przerwać, bo nie bedzie rezultatu. Inni rówież mówią, że skutek może być odwrotny.

Bardzo się cieszę, że żona natrafiła na tę modlitwę i jestem niezmiernie wdzięczny Maryi za to, że nam pomogła. Na początku byłem bardzo sceptyczny, ale teraz wiem, że to jest to co nam pomogło zajść w ciążę!

Serdecznie ją wszystkim polecam, zwłaszcza ludziom, który juz nie widzą dalszej drogi działania. Nam na pewno ta modlitwa pomogla, i nie mówie tylko o tym, że zaszliśmy w ciążę, ale pomogła nam również duchowo. Odzyskaliśmy wiarę, a to jest bardzo ważne w staraniu się o dziecko.

Na internecie możecie znaleźć wiele materiałów na temat Nowenny pompejańskiej. Jeśli ktoś jednak potrzebuje pomocy to proszę o maila, a chętnie pomogę.

Życzę wszystkim sukcesów i wytrwałości! Wierzę, że modlitwa wam pomoże!

Pozdrawiam
Marcin
    • miaslo Re: Moja historia 21.10.11, 22:27
      Przepraszam ale mam podly humor wiec odpisze, bo normalnie ignoruje takie posty, zeby nie podbijac i nie robic satysfakcji autorowi .Co za głupoty! Nowenna lepsza niż inna zarliwa z serca płynąca modlitwa? Niby czemu? Ten do którego sie modlisz nie wybierał i nie różnicowal ze względu na sposb modlitywy. Jak chce sie modlić to nie liczę do 54 czy 196. Modlić sie można całe zycie. Niektórzy powiedzą ze trzeba nawet. I wole swoje rozmowy niż ile klepanie sztuczne czegokolwiek. Wrrrrrrrrrrrr. Pomodle sie o to aby jak najmniej taki h opowieści mnie spotykalo w życiu!!!
      Oczywiście każdy ma prAwo do wypowiedzi. A ja skorzystalam ze swojego do krytyki tych wypowiedzi.
      • marcin4678 Re: Moja historia 22.10.11, 14:36
        miaslo, napisałem tego posta, żeby się z Wami podzielić moimi doświadczeniami. To czy uwierzycie, że modlitwa nam pomogła to jest tylko Wasza sprawa. Ja opowiedziałem tak jak było.

        W którym miejscu napisałem, że "Nowenna lepsza niż inna zarliwa z serca płynąca modlitwa?". Jedyne co napisałem, to to, że ta akurat modlitwa nam pomogła. Nic nie było napisane, że jest lepsza niż każda inna. Proszę czytać ze zrozumieniem.

        Jeśli chodzi o 54 dni, to proszę poczytaj pierwsze na czym ta modlitwa polega, zamiast od razu krytykować. 54 dni, ponieważ pierwsze 27 dni odmawia się część błagalną a następne 27 część dziękczynną.

        Poza tym, to nie jest tylko modlitwa, ale także rozmowa... bo widzę, że to też ci się nie podoba.

        Pozdrawiam
        • miaslo Re: Moja historia 22.10.11, 14:49
          Marcinie. Jak pisałamTy masz prawo dzielić sie doświadczeniem a ja mam prawo krytykować coś w co nie wierze. I niech tak pozostaniesmile
    • wypalona_zarowka Re: Moja historia 22.10.11, 13:32
      miaslo mnie najbardziej spodobało się" Modlitwa jest ciężka, to przyznam, bo trzeba ją odmawiać przez 54 dni codziennie, ale definitywnie warta!! Nie wolno przerwać, bo nie bedzie rezultatu. Inni rówież mówią, że skutek może być odwrotny. "
      hehe
      od kiedy modlitwa może być szkodliwa?

      • aasb Re: Moja historia 23.10.11, 21:45
        " Modlitwa jest ciężka, to przyznam, bo trzeba ją odmawiać przez 54 dni codziennie, ale definitywnie warta!! Nie wolno przerwać, bo nie bedzie rezultatu. Inni rówież mówią, że skutek może być odwrotny."

        to taki deal tak?

        A gdybyście nie mieli problemu z zajściem w ciążę to byście się nie modlili?
        Pomodlę się 54 dni to zajdę w ciążę, jak się nie będę modlić to nie zajdę...sorry ale takie rozumowanie mnie irytuje, albo wierzysz albo nie, a nie jak trwoga to.....

        Ja jestem osobą wierzącą i modlę się nie dlatego, że chcę coś ugrać i boję się że jak nie będę się modlić to nic nie wyjdzie, tylko dlatego że wierzę, bez względu na rezultat.
    • jeza_bell Re: Moja historia 22.10.11, 15:41
      A ja Tobie dziękuję.
      Modlitwa może w życiu się przyda- jak nie mnie, to komuś innemu i wcale nie musi chodzić o dar macierzyństwa.
      Swoje już przemodliłam i skutek jest- a nawet TRZY smile
    • mi-a6 Re: Moja historia 22.10.11, 17:23
      > Pewnie nie uwierzycie, ale około miesiąc po ukończeniu odmawiania tej nowenny d
      > owiedzieliśmy się, że jesteśmy w ciąży!! Czyli ~2 tygodnie po ukończeniu modlit
      > wy zaszliśmy w ciążę

      Pewnie i uwierzymy o ile w tym czasie się kochaliście, poddaliście się inseminacji lub in vitro wink

      > Modlitwa jest ciężka, to przyznam, bo trzeba ją odmawiać przez 54 dni codzienni
      > e, ale definitywnie warta!! Nie wolno przerwać, bo nie bedzie rezultatu.

      Tu mam pytanie - co się stanie jak się przerwie modlitwę? Pytam poważnie, bo bardzo mnie to zaintrygowało.

      Inni r> ówież mówią, że skutek może być odwrotny.

      A jaki ma być ten skutek odwrotny? Działa antykoncepcyjnie, czy jak? Bo to może być rewolucyjne rozwiązanie dla wielu nastolatek nie posiadających podstawowej wiedzy w planowaniu rodziny. Może na katechezie tego nauczać?



      • marcin4678 Re: Moja historia 24.10.11, 10:47
        mi-a6.

        Jak napisałem, nie poddaliśmy się inseminacji ani in vitro. Kochaliśmy się mniej więcej z czestotliwością co dwa dni w okresie płodnym cyklu owulacyjnego. To i tak nie miało by znaczenia, ile razy i kiedy, bo moje plemniki były bardzo kiepskiej jakości.

        Co do przerwania modlitwy i skutkowi odwrotnemu. Gdzieś czytałem, że jakaś rodziana modliła się o zdrowie swojej córki, która była nieuleczalnie chora. W czasie modlitwy, ta córka ozdrowiała, a rodziana postanowiła przerwać modlitwę. Po jakimś czasie choroba powróciła i córka umarła....

        pozdrawiam
        • hankam Re: Moja historia 09.11.11, 10:02
          Co za brednie.
          Naprawdę wierzysz w coś takiego?
          A skoro wierzysz w Boga, to sądzisz, że jest podły i złośliwy?
        • murwa.kac Re: Moja historia 15.11.11, 02:48
          coz za urocze sekciarskie brednie!
    • kotki_trzy Re: Moja historia 22.10.11, 18:12
      Ja też chciałam Ci podziękować za post. My borykamy się z bardzo podobnym problemem i fajnie dowiedzieć się, że komuś się udało, może i nam się uda smile. Mój mąż bardzo to przeżywa, więc mam nadzieję, że Twoja wiadomość tchnie w niego odrobinę optymizmu, a przecież to chyba najważniejszy cel tej wiadomości.
      • zosia9 Re: Moja historia 23.10.11, 20:10
        A ja uważam ten post za szkodliwy. Bo odsuwa od diagnostyki, leczenia, rozwiązywania problemów. Mógłby tu być podany różczkarz, kosmita, zielarz itp
        Tego typu dają moze nadzieje ale nie przyblizają w zaden sposób do leczenia choroby.
        Najwięcej osób które mają dzieci to te które poddały się leczeniu według wskazań medycyny współczesnej.
        I to daje nadzieje
        • julia56 Re: Moja historia 23.10.11, 20:15
          Najwięcej osób które mają dzieci to te które poddały się leczeniu według wskaza
          > ń medycyny współczesnej.
          > I to daje nadzieje

          Podaj link do wyników badań, które tą hipotezę uwiarygodnią.
          ------------------------------
          freedo-mania.blogspot.com/
        • jeza_bell Re: Moja historia 23.10.11, 20:22
          zosia9 napisała:

          > Najwięcej osób które mają dzieci to te które poddały się leczeniu według wskaza
          > ń medycyny współczesnej.
          > I to daje nadzieje

          No to ja jestem zaprzeczeniem w/w teorii.
          Ani badania, ani leczenie, ani medycyna współczesna w niczym mi nie pomogła- wręcz przeciwnie.
          Lżejsza się zrobiłam jeżeli chodzi o kasę, czas i to wszystko.
        • marcin4678 Re: Moja historia 24.10.11, 11:06
          Problem w tym, że dzisiajesza nauka i medycyna nie wiedzą za bardzo jak wyleczyć niepłodność, która leży po stronie mężczyzny. Oczywiście są metody pozyskania plemników do zapłodnienia in vitro, nawet od takich mężczyzn u których ta liczba wynosi prawie 0. To jednak nie jest leczenie, a jedynie ratowanie tego, co jeszcze zostało. Nie ma metod polepszenia jakości plemników i zwiększenia ich ilości, jeśli problem jest trwały. Nie ma ani jednej publikacji na temat wszystkich tych suplementów diety, która mówiłaby, że ten właśnie suplement jest 100% skuteczny. Wiekszość "tych pozytywnych" publikacji jest sponsorowana przez firmy farmaceutyczne, które naciągają wyniki aby uzyskać profit. U kobiet leczenie wygląda trochę lepiej, bo większa część powodów niepłodności kobiet spowodowana jest hormonalnie, a jeśli nie to istnieją dobre medoty leczenia.

          Jedyne co lekarze potrafią zrobić to wyciągnąć od was pieniądze. Nigdy nie zaproponują alternatywnych metod leczenia (które oczywiście nie muszą zadziałać), bo im się to po prostu nie opłaca. A zdesperowani ludzie wydają coraz to więcej pieniędzy i często zdarza się tak, że po kilku latach starań zostają z pustym portwelem i brakiem nadziei.

          To co starałem się wam przekazać w mojej historii jest poszukanie innej, darmowej metody. Nikt wam nie mówi, że musicie zrezygnować z medycyny. Chodziło tu przede wszystkim o to, żeby oderwać się od tych strasznych myśli niemocy zajścia w ciążę. Stes jest największym wrogiem. Wiem, że nam wiara i modlitwa pomogła i jestem przekonany, że Maryja przyczyniła się do tego, że się nam udało.
          • hankam Re: Moja historia 09.11.11, 10:06
            Rozumiem, że Maryja poprawiła jakość Twoich plemników. Ile było ich w mililitrze i jaki był procent niewadliwych i ruchliwych po zakończeniu 52 dniowej nowenny?
      • julia56 Re: Moja historia 23.10.11, 20:13
        Aha. big_grin A tym z niedrożnymi jajowodami też pomaga? big_grin

        ------------------------------
        freedo-mania.blogspot.com/
    • bdw1 Re: Moja historia 02.11.11, 16:30
      witam wszystkich, mimo,ze mam juz dziecko (po latach starań),dość często zaglądam na to forum i po cichu kibicuje wszystkim staraczkom,w trakcie czytania postów jedna rzecz mnie dziwi, choć większośc ludzi wierzy w takiego czy innego Boga, jeśli ktoś tu napisze,że modlił się i został wysłuchany, tak często padają złośliwe komentarze, prółby polemiki itp.A przecież wiara czyni cuda.........
      • hankam Re: Moja historia 09.11.11, 10:08
        Mhm. Ja ostatnio usłyszałam, że modlitwa leczy AIDS. Wirus znika.
        • bdw1 Re: Moja historia 09.11.11, 17:35
          hankam,każdy ma prawo wybrać swoją drogę w rozwiązaniu problemu niepłodności-tyle w tym temacie i daj już spokój z tymi złośliwościami.
    • magnolia77 Jestem z Ciebie dumna 12.11.11, 17:46
      Witam!
      Jestem z Ciebie dumna, z mężczyzny , który sięgnął po modlitwę, aby mieć dziecko z żoną.
      Twoja historia jest szlachetna,Twój czyn cudowny. Twoja żona ma 2 skarby, Ciebie i dziecko!

      Idę za Twoim śladem i będę się modlić od 14 listopada, nie wiem czy z mężem, jak ja go namówię....
      Podziwiam, że mężczyznę stać na takie świadectwo wiary i miłości!smile)))))))))))))))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja