Gość: Amcia
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
18.03.02, 19:13
Drodzy walczący o posiadanie dzieciaczka!
Do Novum trafiliśmy w 2000 r. po stwierdzeniu u męża azoospermii (brak
plemników w nasieniu). Przed trafieniem do Warszawy zmarnowaliśmy dwa lata
przez niekompetencje lekarzy z Wrocławia - bezsensowne leczenie męża łącznie z
bolesną punkcją jądra, z której właściwie wynikło tylko, że plemniki są tam
produkowane. Nie pobrano ich w celu zamrożenia i polecono nam adopcję, uznając
iż zabiegi pozaustrojowego zapłodnienia są w Polsce w fazie eksperymentalnej.
JEST TO OCZYWISTA BZDURA!
Po wizycie w Novum wstąpiła w nas nadzieja. Polecono nam od razu zabieg
ICSI. Już po pierwszej wizycie umówiliśmy się na pobranie plemników. Okazało
się, że plemniki są w najądrzu i nie ma potrzeby pobierania ich z jądra.
Pobrane plemniki zamrożono. Następnie wykonaliśmy szereg zalecanych badań
(naprawdę dużo), niezbędnych aby wykluczyć wszelkie zagrożenia i
nieprawidłowości. Wszystko okazało się w porządku, oprócz obecności bakterii w
kanale mojej szyjki macicy. Walka z bakteriami trwała rok, ale w końcu udało
się i zostały pokonane. Zaczęła się stymulacja hormonalna, podczas której
miałam chwile załamania, ale na szczęście minęły. W końcu odbył się zabieg, w
wyniku którego otrzymano niestety tylko dwa zarodki (nic do mrożenia). Oba
zostały przez dr Lewandowskiego podane do macicy. Nastąpił okres wyczekiwania
na efekty. Po 14 dniach wykonałam próbę ciążową i UDDDDAŁO SIĘ! Nie mogłam w to
uwierzyć, ale dalsze badania w Novum wszystko potwierdziły - JESTEM W CIĄŻY I
JESTEM NIESAMOWICIE SZCZĘŚLIWA. UDAŁO SIĘ PO PIERWSZEJ PRÓBIE.
Razem ze mną, w tym samym dniu miała zabieg dziewczyna, po ciężkich
doświadczeniach w Białymstoku. Jej też się powiodło, obie jesteśmy w drugim
miesiącu.
Oprócz ciągłego wspierania się nawzajem i miłości pomogła nam bardzo
sympatyczna i kompetentna załoga przychodni NOVUM, która podtrzymywała w nas
nadzieję.
Może właśnie rozpoczynacie walkę o dziecko, albo jeszcze się wahacie. Mam
nadzieję, że również i Wam się uda - SZANSA ISTNIEJE. Trzymam kciuki.