18.11.12, 16:31
Zakładam wątek dla nas, staraczek 35-40 lat.
Myślę, że ten przedział wiekowy jest szczególny (przepraszam wszystkie dziewczyny w innym wieku), bo jeszcze teoretycznie mamy szanse, ale z każdym miesiącem one malają. Ja mam syndrom "ostatniego dzwonka".
Piszcie o swojej sytuacji - przyczynach i perspektywie.
Zaczęłam starania późno, w wieku 33 lat. Wcześniej nie chciałam mieć dziecka, nie czułam potrzeby i tyle. Moje koleżanki też rodziły w wieku 32-33, więc kiedy się zdecydowałam, to nie sądziłam, że będą problemy. Na razie byłam u lekarzy lokalnych smile mam zrobione hormony - ok, hsg - ok i mąż badania - też ok. Rezultatów brak, na razie przyczyna nie stwierdzona. Mam torbiel na jednym jajniku i nadmierne owłosienie, ale nie wiadomo z jakiej przyczyny. Wybieram się do lekarza do Poznania, nie wiem, co zaproponuje, boję się, że IVF. Na to nie jestem gotowa ani finansowo, ani psychicznie. Nie wiem nawet, jak miałabym sobie ułożyć sprawy w pracy, bo pracuję w instytucji państwowej, a na leżenie w szpitalach potrzeba dni wolnych.
Doszłam do ściany i nie wiem co robić.
W styczniu kończę 36 lat.
Jak u Was? Jakie przyczyny i perspektywy? Kiedy zamierzacie powiedzieć sobie dość? Nie boicie się, że będziecie matkami-babciami?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • audrey2 Re: 35-40 lat 18.11.12, 18:51
      mam nadzieje, ze Ci nie rozwale idei watku, bo jestem ciut mlodsza niz ta grupa wiekowawink
      chcialam napisac, ze szkoda czasu na zwyklych ginow, naprawde
      do ivf masz jeszcze chwilke, po drodze sie pewnie troszke postymulujesz, potem pewnie iui i dopiero ivf
      no i porzadnie Was przebadaja, bo ta torbiel to jednak troche dziwna jest, ale kompletnie sie nie znam, wiec nie bierz moich slow zbyt powaznie
      jesli moglabym cos poradzic, to nie czekaj dlugo z leczeniem, zrob co trzeba zrobic, ale nie przeciagaj, nawet jesli mialabys miec ivf za rok czy dwa lata
      leczenie nieplodnosci jest dosyc obciazajace emocjonalnie, w zasadzie z cyklu na cykl zaliczasz gory i doliny
      nie warto ich miec zbyt wiele
      a fakt, ze sie staracie 3 lata o niczym nie swiadczy, naprawde, choc wiem, ze trudno w to uwierzyc, kiedy sie czeka
      u nas 5,5 roku od momentu, kiedy przestalismy sie zabezbieczac, po nieudanym leczeniu nie wiadomo czego, bo wyniki byly ok (jakies cechy pco u mnie, srednie nasienie i meza), poronienie, moim totalnym poddaniu sie w temacie dzieci, pojawil sie super fajny synek
    • cpt1 Re: 35-40 lat 19.11.12, 12:03
      Za 2 tyg koncze 35 lat. Staramy sie w sumie 2 lata ale tak dokladnie to 1,5 roku.
      Hormony ok, nasienie meza super, hsg ok. Stymulacje, monitoring, odpuszczanie sobie tematu do tej pory nie przyniosly efektow.
      Leczymy sie w klinice nieplodnosci.
      Daje sobie czas do konca roku. Potem bedziemy myslec o adopcji.
      Na invitro nie mamy srodków.
      Jestem zrezygnowana, nie mam sily ani checi na ogladanie nowo narodzonych dzieci znajomych bo wychodze potem od nich i placze.
      Stracilam nadzieje na wlasne dziecko. Kazdy miesiac uswiadamia mi ze zegar tyka... a ja stoje w miajscu sad
    • ana_pe Re: 35-40 lat 19.11.12, 13:36
      Dzieki za ten wątek.
      W maju skończyłam 35 lat... oj czuje wielka presję czasu... boje sie o rezerwe jajnikową.
      Mam za soba dwa programy i duuzą produkcję jajeczek. (ok. 15 pobranych komórek przy jednym programie). Obawiam sie, ze to nadwyrezyło moja rezerwe.
      Ponadto mój maz nie jest jescze przekonany do kolejnej walki... Wiec na razie nic nie jest postanowione... a ja nie moge przestac o tym myslec...
      Pozdrawiam wszystkie ryczące "przedczterdziestki"
      • mikosy Re: 35-40 lat 19.11.12, 18:06
        U mnie podobnie. Prawie 36 lat staramy się o drugie. Za nami dwie inseminacje nieudane. Kiedyś myślałam że jak się już jedno ma to mniej boli, nieprawda, boli tak samo. W naszym przypadku w grę wchodzą tylko inseminacje ( słabe nasienie), na in vitro mąż się nie zgadza.
        • rozowa_pelargonia Re: 35-40 lat 19.11.12, 22:02
          Dzieki za zalozenie watku.
          Ja mam 36 lat,staramy sie o pierwsze dziecko od 2.5 roku. Pozno zaczelismy,ale przy moich ksiazkowych cyklach,nigdy nie myslalam,ze bede miala problem.Poza tym sytuacja zyciowa-wyszlam za maz w wieki 32 lat.

          Zdiagnozowane niedrozne jajowody. In vitro i crio (obydwa zakonczone ciaza poroniona w 5 i 8 tyg).Wkrotce podchodze do drugiego crio.
          W odpowiedzi na twoje pytanie-tak,czuje ogromna presje wieku. W mojej glowie gorna granica staran to 42 lata. Czyli jeszcze 6 lat mi zostalo,jesli wytrzymam psychicznie.
          Mojej kolezance powiodlo sie in vitro w wieku 42 lat, urodzila coreczke,jak miala 43 lata.
          Pozdrawiam cieplo.
    • libera6 Re: 35-40 lat 19.11.12, 22:27
      Formalina, mam 39 lat, 10 lat staran po 3 nieudanych ivf. Przyczyna: czynnik genetyczny i azoospermia u meza. Tez mam owlosienie, ale to problem natury kosmetycznej, ginekologicznie jestem zdrowa, choc mam inna przypadlosc (od wyniku badan zalezy czy bede mogla podejsc jeszcze raz do ivf).
      Pamietam pierwsze podejscie - mialam podobne obawy jak Ty, ale to dla nas byla jedyna szansa. Ja rowniez pracuje w instytucji panstwowej, wzielam troche urlopu i troche zwolnienia (leczenie bylo 250 km od miejsca zamieszkania).
      Pozdrawiam serdecznie
    • slonko746 Re: 35-40 lat 20.11.12, 08:54
      forma-lina pozdrawiam Cię serdecznie iżyczę dużo siły i wytrwałości. .Ja za dwa tygodnie skończę 38 lat. Leczenie zaczęłam 3 lata temu. Starania naturalne są dłuższe. U mnie diagnozy nie ma żadnej. Tzw. niepłodność idiopatyczna. Szkoda czasu na zwykłych ginów w tym wieku. Nalezy zacząć od sprawdzenia AMH. A potem z niczym nie zwlekać. Przszłam wiele wiele badań, zabiegów pod narkozą - i nic. Raz po IUI udało się zaciążyć i zaraz potem poronic. Od września podeszłam do programu ICSI , w październiku miałam zabieg . Teraz po sprawdzeniu bhcg niby jestem w ciąży - wczesnej- ale nie nakręcam się tak jak kiedyś . Mam przeczucie,że .... Okaże się w piątek. Jestem wyczerpana psychicznie i fizycznie . Te ciągłe dojazdy do kliniki, urlop na godziny, problem z zastępstwem....
      Jestem wyczerpana i często wybucham. Mam dość,ale są takie dni ,że wracam do nadziei i się podnoszę. Wszystko to jest intesywne i wyczerpujące,ale wieku nie oszukam , bo moja rezerwa wyczerpuje się bardzo szybko poprzez ciagłe stymulacje....
      • forma-lina Re: 35-40 lat 20.11.12, 18:00
        Trzymam za Ciebie kciuki, oby sie udało. Zresztą za nas wszystkie mocno trzymam smile
    • alonka7 Re: 35-40 lat 20.11.12, 15:06
      Dopisze sie do watku choc sie nie staram.
      Urodzilam pierwsze dziecko w wieku 41 lat (cudne, zdrowe, kochane) po kilku latach leczenia (4). Ze wzgledu na wiek szanse sie bardzo obnizaja i trudno kontynuowac wymagajace leczenie (choc nie sadze, zeby in vitro wplywalo znaczaco na rezerwe jajnikowa).
      Trudno, ale warto do konca.
      Zdaje sobie sprawe, ze bycie starsza mama ma minusy - glownie to, ze gdy nasze dziecko dorosnie my bedziemy juz starzy (cokolwiek to znaczy). Ale sa tez plusy: jest sie bardziej zrownowazonym, ma sie lepsze warunki zyciowe, i chyba bardziej sie ten maly cud docenia. Staram sie byc aktywna mama i staram sie, by moj synek mial szczesliwe dziecinstwo (ma dwa latka). Nie ma sytuacji idealnych (mam tu na mysli swoj wiek). Trudno - moze mi to kiedys wypomni! (wiek). Najwazniejsze, ze jest! (i to tez jest wazne dla niego). Przeciez nawet starsze mamy daja zycie!
    • nunia01 Re: 35-40 lat 20.11.12, 18:18
      Wątek może być pomocny i ciekawy.
      Mam 36 lat.
      Staram się zajść w ciążę od bodaj 5 lat. 3 lata temu zaszłam (bez wspomagania) w ciążę, którą poroniłam w 9 tygodniu.
      Od 3 lat walczę. Mam tylko kawałek 1 jajnika. Za sobą 2 stymulacje (1 pęcherzyk 0 komórek i 2 pęcherzyki 2 komórki) i 7 podejść na cyklu naturalnym (tylko 2 zakończone transferem, komórkę zawsze udaje się pozyskać, ale niestety nie zapładniają się).
      Od roku znacznie pogorszyły mi się wyniki.
      Będziemy dalej próbować. Jeszcze nie wyznaczyliśmy sobie granicy.Chociaż granica może prozaicznie wyznaczyć się sama - finanse.
      Zastanawiam się czy alternatywnym rozwiązaniem dla mnie jest bezdzietność czy adopcja. Do adopcji nie jest przekonany mąż.
    • ana_pe a może tak laparoskopia 21.11.12, 13:39
      rozważam to powaznie, skoro mąż nie dojrzał do kolejnego ivf.
      Myslicie ze jest sens i czas w moim wieku?
      Nie wiem jakie sa szanse na powodzenie po pierwsze udrożenienia jajowodów i po drugie zaciążenia naturalnego.
      Co myślicie?
      • olesia301 Re: a może tak laparoskopia 04.01.13, 16:32
        ja po laparoskopi od razu zaszlam w ciążę, więc polecam
    • serena75 Re: 35-40 lat 22.11.12, 11:17
      Cieszę się, że ten wątek pojawił się - dołączam, bo jak najbardziej tutaj pasuję. wink
      Mam 37 lat i dopiero od ponad roku staram się o dziecko. Późno poznałam Moją Miłość, pierwszego partnera, z którym naprawdę chcę założyć rodzinę. W międzyczasie poświęciłam się karierze, zwiedziłam pół świata, poznałam wielu ciekawych ludzi... i byłam w dłuższych lub krótszych związkach. Jednak dopiero po spotkaniu mojego M czuję, że odnalazłam swój port i tu chcę zacumować... To tak słowem wstępu.
      Jestem po trzech nieudanych IUI w prywatnym gabinecie u dobrego, rekomendowanego przez wiele pacjentek, ginekologa w Warszawie. Jestem też świeżo po czwartej inseminacji - tym razem podwójnej, wykonanej we wtorek i środę (20-21.11) w Invimedzie w Warszawie. I żałuję, że trafiłam tam dopiero teraz!! Owszem, podejście lekarzy w tej Klinice może niektórych razić, tzn. nastawieni sią maksymalnie na rezultaty, dlatego pacjentkom po 35. roku życia często proponują od razu IVF. Po moich doświadczeniach jednak jestem w stanie to zrozumieć... Ja zawsze miałam piękne, regularne 27-29 dniowe cykle, owulację 11-13 dc, pęcherzyk dominujący ok. 18-19mm, który samodzielnie pękał, endometrium 10-12mm. To wynik monitorowania cyklu przez ostatnich 5 miesięcy (usg, badania krwi, mierzenie temperatury + oczywiście badanie nasienia u mojego M = wszystko super). No, i cóż z tego, że za każdym razem taka sielanka, skoro jakoś w ciążę nie zaszłam. Nie chciałam już więcej słyszeć, że "trzeba jeszcze próbować", że "pani jest jeszcze młoda" i - tego nienawidzę najbardziej - "proszę o tym zachodzeniu w ciąże tak intensywnie nie myśleć"... W Invimedzie powiedziano od razu, że przy inseminacji mamy szansję 10-15%, a przy IVF ok. 45%. Niestety, w naszym wieku nie chodzi o ilość - ja rezerwę jajnikową mam ocenioną na wysoką - ale o jakość. Myślę, że po prostu z tego mojego pęcherzyka dominującego nie wychodziła fajna komórka jajowa (albo nie wychodziła wcale).
      Uzgodniłam z moją lekarką w Invimedzie, że w tym cyklu przejdę stymulację clo – no i proszę, pojawiły się po niej dwa pęcherzyki, po jednym na każdym z jajników. W poniedziałek jeden z pęcherzyków miał 22mm, drugi - 19mm, dostałam zatrzyk na pęknięcie i inseminację przeprowadzono we wtorek rano na pękniętym lewym pęcherzuku i niepękniętym prawym (urósł do 20mm, endo 12mm). "Poprawka" IUI w środę rano - już na pękniętym prawym pęcherzyku. Jakoś tak wierzę, że dzięki tej stymulacji i precyzyjnie określonemu terminowi inseminacji podwoiłam szansę na zajście w ciążę. Testować będę 6 grudnia, to byłby cudowny prezent na Mikołajki! smile
      Jeśli jednak nie uda się, w styczniu podchodzę do IVF - zdecydowaliśmy się już teraz z moim M, bo te nieudane starania nadwyrężyły nas psychicznie. Zdaliśmy sobie sprawę, że niestety, czas działa bardzo na naszą niekorzyść i liczy się każdy miesiąc. A pamiętam, jak rozmawialiśmy o tym na początku starań ponad rok temu, że przecież obydwoje jesteśmy w świetnej formie, żadnych chorób, dużo sportu i zdrowy tryb życia, zero papierosów i alkohol tylko okazjonalnie. Jak widać, to już nie wystarcza, obydwoje zaczęliśmy patrzeć na kwestie związane z rodzicielstwem z innej perspektywy, bardziej "rozumowo". A dzięki inseminacjom do naszej sypialni powrócił romantyzm i spontaniczność; nie wiem, Dziewczyny, czy starania "na komendę" też popsuły nieco sferę intymną w Waszych związkach. U nas robiło się po prostu ciężkawo w Te Dni, kiedy owu pojawiała się na horyzoncie.
      Rozpisałam się – przepraszam! wink

      Wszystkim Wam życzę powodzenia i wytrwałości!!!
      • forma-lina Re: 35-40 lat 22.11.12, 19:06
        Fajnie, że piszesz.
        Ja długo dojrzewałam do dziecka, nie jestem "dzieciowa". Staramy sie od 2 lat, nie wiem, czy to kwestia "starego materiału genetycznego", mam 35 lat. Mieszkam w domu wielopokoleniowym mojego męża, nikt z jego rodziny nie wie o problemie, powiedziałam mojej mamie i siostrze. Boję sie, że w razie zabiegów, in vitro zniknę na dłużej z domu i zaczną dociekać. Ja jestem skryta i nie mam ochoty na tłumaczenia, co gdzie i po co. Zapisałam sie do prof. Pawelczyka, wizyta na 7 marca smile Terminy kosmiczne, mimo, że wizyta 350 zł.
        Jak na ironię znam wiele kobiet, które rodziły dzieci w starszym wieku. Moja koleżanka - dwie wpadki w wieku 37 lat i 40, kuzynka - 3 dziecko 39 lat, 4 - 43 lata, wpadki. Koleżanka z pracy mojej mamy - 42 lata. A jak się chce, to nie ma. Mam duże opory przed in vitro, to całe zamieszanie medyczne, organizacyjne, czasowe mnie przeraża. Liczę w między czasie na naturę, ale tracę nadzieję.
        • serena75 Re: 35-40 lat 22.11.12, 20:53
          Hej forma-lina smile
          Jeśli chodzi o nasz materiał genetyczny (a raczej - w przypadku komórek jajowych - jego nośnik), to rzeczywiście, jego wiek równy jest z naszym i nic na to nie poradzimy. Możemy tylko zadbać, żeby go jeszcze "nie postarzeć", np. paląc papierosy czy narażając się na nadmierny stres... Ja zawsze o siebie dbałam, zawsze miałam dobre wyniki cytologii i żadnych stanów zapalnych ani innych chorób kobiecych. A mimo to nic. Co prawda nie miałam robionego badania hsg, ale to dlatego, że z jednej strony mój poprzedni lekarz nie widział takiej konieczności, z drugiej - ponieważ przez to badanie musielibyśmy przesunąć listopadową inseminację w Invimedzie na grudzień, a tego nie chcieliśmy. Zresztą, i tak wszystkie drogi po hsg prowadziłyby do in vitro, tzn. jeśli okazałoby się, że któryś z jajowodów jest niedrożny, i tak nie zdecydowałabym się na udrażnianie, ponieważ proces gojenia się po zabiegu oznaczałby kolejne miesiące czekania, na co się nie zgadzam. Jeśli zaś jajowody są drożne, a nasza IUI nie powiedzie się - i tak w styczniu zrobimy IVF. To takie strasznie-zimno-logiczne rozumowanie. Taaaaa... niepowstrzymanie nabieram ogromnego dystansu do tematu macierzyństwa, chociaż emocji wciąż we mnie wiele i zapewne nie powstrzymam łez nad jednokreskowym testem w Mikołajki. Przynajmniej dopóki "walka trwa". Może to głupie, ale odbieram tę moją niemożność jako walkę z nieznanym przeciwnikiem, tym bardziej więc frustrującą. Co jeszcze mnie frustruje? Otóż szczerze nienawidzę sygnałów, jakie w drugiej połowie cyklu wysyła moje ciało - oczywiście, jak wiele z nas, odczuwam prawie wszystkie oznaki wczesnej ciąży tylko po to, by później jeszcze mocniej odczuć porażkę... Eh! sad

          Ja też mam w najbliższej rodzinie przypadki późnego macierzyństwa, tj. po 40 roku życia; dzieciaczki urodziły się zdrowe, teraz kończą już studia. Więc do utraty nadziei jeszcze mi daleko. smile

          Jeśli chodzi o IVF to rozumiem Twoje obawy i to, że wybraliście, aby tematy związane ze staraniami o ciążę zachować dla siebie. Ja mam inną sytuację, tzn. dość łatwo mogę zniknąć na dzień, dwa, bez wzbudzania domysłów rodziny. Nie łatwo jednak jest wyznać własnej Mamie, że szykujemy się do takiego rozwiązania, bo naturalnie nam nie wychodzi... Więc o naszych inseminacjach wiedzą tylko 2 najbliższe mi przyjaciółki, które same zmagają się z niepłodnością. Osobom, które nie doświadczyły tego problemu, trudno wytłumaczyć jak boli wszysto, co się z nim wiąże. Jak bolą wszelkie "dobre rady", kiedy my nasze cykle mamy już rozpracowane co do minuty, a prawidłowe poziomy hormonów recytujemy przez sen.

          Dobrze, że jest ten wątek, jakoś tak raźniej... smile
          • elmo34 Re: 35-40 lat 24.11.12, 21:37
            No to dolaczam i ja..stara staraczkawink Lat 38
            Mam juz kilkuletniego synka poczetego naturalnie. Na niego tez czekalam kilka ladych lat, nie podjelam zadnego leczenia bo wedlug mojego gine bylismy z mezem zdrowi jak rydze-wykonalismy caly set badan, HCG, krew, badanie nasienia, test na wrogosc sluzu. Mierzylam temperature co dzien o swicie (do kitu kompletnie ta metoda...), chodzilam przez kilka miesiecy na monitoring owulacji, ktory a jakze pecherzyki wielkie, pekajace pokazywal. Rezultatu jednak nie bylo a ja tez nie napieralam za bardzo zawalona innymi sprawami. W koncu sie ocknelam po 30-ce i nabylam testy owulacyjne. Udalo sie za pierwszym razem, przy pierwszej wykazanej przez owulacji, ktora jak sie okazalo byla 3 dni pozniej niz "wyszlo" z obserwacji temperatury i sluzu. Nie moglam uwierzyc gdy zobaczylam dwie kreseczki na tescie. Po prostu okazalo sie, ze u mnei te owulacje sa pozniej niz ksiazkowe 14 dni.
            Teraz moj synek jest juz dzielnym przedszkolakiem a my powrocilismy do tematu staran...Testy oczywiscie zakupione. Dzialaja. Zaszlam w ciaze. Niestety doszlo do poronienia zanim zaczelam sie cieszyc sad(( od czasu poronienia, wydobrzenia, znowu sie staramy o kolejne dziecko, znowu testy...Tym razem juz 8 miesiecy trwaja te starania. Przez 8 miesiecy "testuje" moja owulacje i niby wszystko jest ok. Owulacja pojawia sie a ciazy ani widu ani slychu. W tym miesiacu dalam sobie ostatnia szanse. I oczywiscie juz widze ze za chwile bedzie @ brzuch juz boli, wypryski na twarzy. Z racji wieku (podeszlegosmile)) umowilam sie lekarzem ze zadzwonie na poczatku grudnia i umawiamy sie na niezbedne badania a potem od razu IVF bez zadnego leczenia, stymulacji, inseminacji. Nie ma na co czekac po prostu.
            Byc taka "starsza " mama jest super tylko wiecie co...? Czasem naprawde takich zwyklych sil fizycznych juz zaczyna brakowac...
            • elunia29 Re: 35-40 lat 24.11.12, 22:43
              No to i ja się odezwę. Trzy razy udało mi się zajść w ciążę, ale nie było tak różowo. W liceum usunięto mi jajnik, więc liczyłam się z tym, że może być trudno zajść i tak też było, moje małżeństwo nie przetrwało tej próby - rozwiodłam się (Bogu dziś dziękuję). Kiedy miałam 29lat poznałam obecnego męża- od razu powiedziałam, że może być problem, więc jak tylko zdecydowaliśmy się być razem zaczęliśmy się starać. Po roku nie było efektu, więc poszliśmy do kliniki okazało się, że mam wysoką prolaktynę, lekarz chciał dać leki i poczekać, ale ja byłam zdesperowana podeszliśmy do iui - udała się druga, w wieku 31lat urodziłam Michała, przy drugim dziecku nie udało się 5 iui zaszłam naturalnie w przerwie na hsg (nie zdązyłam go zrobić). No i jest super, ale zamarzyło się nam trzecie dziecko udało się naturalnie w trzecim cyklu starań z clo i testami owulacyjnymi, niestety w 16 tyg.ciąży maluchowi przestało bić serce. Staram się zajść ponownie od ponad roku, miałam iui, ale brak efektów, moje amh 0,1, myśleliśmy o invitro, ale mam stracha, że to tylko strata kasy, że mam stare komórki i nie warto.
              Dałam sobie trzy cykle z clo i spróbuję odpuścić, wiem że już mam dużo, ale jakoś tak mi smutno, choć moja mama urodziła dwójkę dzieci nie mając już okresu, więc nadzieja nie gaśnie smile)) Mam 36 lat
              • elmo34 Re: 35-40 lat 25.11.12, 08:46
                Elunia probowac zawsze warto! Zaniechanie jest wedlug mnie najgorsza opcja.
                Dlaczego masz miec stare komorki?
                Ja po poronieniu mialam analize "rezerwy jajnikowej" i wedlug lekarza jest bardzo dobra. Nie wiem moze wynika to z kilkuletniego przyjmowania antykoncepcji w mlodosci ...? Tak sobie tlumacze, ale jest to bardzo pocieszajace. Jestem starsza od Ciebie a jeszcze mam jakis tam "potencjal" wiec nie trac nadziei.
                Ostatnio zetkenlam sie z informacja, ze dla kobiet w okolicach 40 lat IVF ma najwieksze szanse powodzenia gdy jest przeprowadzony z wykorzystaniem komorki mlodej dawczyni. To tez biore pod uwage.
                • amika3 Re: 35-40 lat 27.11.12, 20:13
                  no to nie może zabraknąć i mnie... 36 lat (staram 6 lat , leczę w klinice 3) przeszłam już wszystko - kilka histero, laparo, iui, doszłam do ivf i tu znowu schody - końska dawka gonadotropin i.. ani jednej kom AMH 0,4 rok temu sad ale się nie poddałam co miesiąc (na cyklu naturalnym)przechodzilam punkcję, żeby wydrzeć z siebie te komórki po 7 miesiącach udało się zdobyc 3 zarodki. Doszło wreszcie do transferu i podano 2.. no i ciąża biochemiczna, nie mam już sił... nikt mnie nie rozumie, prawie nikt nie wie, ja czuję się nieszczęśliwa. Wizyty, monitoring, lekarstwa zdominowały moje życie, reszta jest mniej rzeczywista niż ta moja cała ciąża a najgorsze jest to, że pracuję z dzieciakami z rodzin niewydolnych, gdzie alkohol cieknie po ścianach, gdzie dzieci śpią pod schodami, gwałcone są przez włanych rodziców, gdzie uprawia się prostytucję i nie ma żadnych wartosci i każda z tych rodzin ma po 4 i więcej dzieci ehhh jakoś tak mi się chciało ponarzekać ... cieszę si e że chociaż y wiecie o czym mówię smile
            • angie1976 Re: 35-40 lat 23.04.13, 21:22
              Nie wiem czy jeszcze wchodzisz na ten wątek? Jestem w podobnej sytuacji. Mam 5 letniego synka urodzonego naturalnie. Mam 36 lat. Od roku staramy się z mężem o rodzeństwo dla naszego szkraba i niestety pojawiły się komplikacje m.in niskie AMH, jeden niedrożny jajowód. Dziś byłam po raz pierwszy na monitorowaniu owulacji i znów się załamałam bo pęcherzyki pojawiły się na niedrożnej stronie i tam wg lekarza będzie owulacja. Miałam mieć inseminację z czego bardzo się ucieszyłam, a tu znów problem! Jedna z pierwszych lekarek, do której trafiłam zaproponowała mi in vitro. Ja jednak chyba nie jestem gotowa. A jak Ty do tego podchodzisz? W końcu pierwsze dziecko urodziłaś naturalnie tak jak i ja. Nie to żebym była fanatyczką religijną, ale psychicznie nie jestem dojrzała na taki krok. Może to głupie co napiszę, ale takie są moje odczucia, że może Bóg tak chciał, może mój synek był cudem (też nie było łatwo go począć). Nie masz takich przemyśleń? Bardzo mnie interesuje podejście osób, które starają się o kolejną ciążę i vitro przy czym pierwsza była naturalna. Kto wie może się zdecyduje na ostateczność....
              Dziękuję za wszelkie opinie
              • serena75 Re: 35-40 lat 23.04.13, 21:38
                Wtrącę swoje trzy grosze... smile
                Myślę, że każda ciąża to cud, niezależnie od sposobu poczęcia. Zwłaszcza, że te z in vitro są zazwyczaj bardziej wyczekane i wystarane, niż te naturalne... Niestety, skuteczność IVF wynosi poniżej 50%, więc jak już Maluszek się pojawi, to trudno uwierzyć w to szczęście. Mówię z własnego doświadczenia. Nam udało się przy drugim podejściu, ale są pary, które na swoje dzieci - mimo leczenia niepłodności - czekają latami...
                Pozdrawiam i życzę wszystkim cierpliwości i powodzenia!
      • johnson76 Re: 35-40 lat 04.12.12, 16:27
        Sereno pisałaś o dobrym lekarzu w Warszawie, czy mogłabyś zdradzić kto to taki? Wasza sytuacja bardzo przypomina mi moją i mojego partnera, wszystko niby ok, a jakoś ciąży brak. Staramy się od 3, a leczymy od jakiegoś 1,5 roku (badania, laparoskopia, symulacje). Lekarz sugeruje IVF, ale może jeszcze coś można inną drogą... Pozdrawiam i trzymam kciukismile
        • serena75 Re: 35-40 lat 06.12.12, 12:24
          johnson - przepraszam, umknęła mi Twoja prośba. Poniżej link do profilu mojej Pani ginekolog:
          www.znanylekarz.pl/beata-ciszko-tralik/ginekolog/warszawa
          Jak widać, nie tylko mam bardzo pozytywne odczucia po podjęciu leczenia u niej. smile
          Niemniej, nam również dość szybko zaproponowano invitro, co dla mnie jest uzasadnione; staramy się o dziecko 1,5 roku, wyniki badań bez zastrzeżeń, 3 nieudane IUI, ostatnia - czwarta - prawdopodobnie też... W styczniu podchodzimy więc do IVF. Już nie chcemy czekać.
          • johnson76 Re: 35-40 lat 06.12.12, 12:30
            serena - dzięki wielkie smile Ja z dalszym leczeniem czyli pewnie już z podejściem do invitro, przeniosę się do Invimedu. Zresztą mój lekarz (Ludwik Grzaniewski dokładnie) ma z nimi jakieś układy i chce tam mnie "przekazać" smile
            • serena75 Re: 35-40 lat 06.12.12, 12:36
              No, to cieszę się, że wszystko gra... wink
    • ok.sy Re: 35-40 lat 28.11.12, 14:48
      ...i chyba czas na mnie .... mam 36 lat, tak naprawdę to od początku wiedziałam, że będę miała problemy z zajściem w ciążę (złe wyniki hormonów, PCO, cykle bezowulacyjne) ale jakoś się tym nie martwiłam bo nie w głowie mi było powiększenie rodziny. Przez większość czasu byłam na antykach z małymi przerwami. W wieku 30 lat wysłano mnie na laparo z podejrzeniem endometriozy i małymi torbielami do wycięcia, no i diagnoza się potwierdziła sad( od razu po laparo dostałam zastrzyki na wprowadzenie mnie w menopauze na 6 mies , potem przeszłam szereg stymulacji (ale już w klinice leczenia bezpłodności) duphaston, clo itp jajeczka czasem rosły ale nie pękały, a endometrioza buzowała! Lekarze namawiali mnie na In Vitro, ale psychicznie nie byłam gotowa sad rzuciłam to wszystko bo miałam dość (całe życie tułania się od gin do gin) chcieliśmy spróbować sami, czasem pomaga taka opcja, żeby ochłonąć i zająć głowę czymś innym (ale nie u nas) i tak minęło ok 1,5 roku no i dorobiłam się wielkich torbieli endometrialnych 10cm i 4cm sad( znowu zmieniłam klinikę bo w tamtej chciano mi je przekłuwać !!! Polecono mi lekarza, który zajmuje się takimi przypadkami. Tak też zrobiłam, zostałam otoczona profesjonalną opieką, Pan Dr sam mnie zoperował we własnej klinice i opiekuje się mną do dziś, bo prowadzi również klinikę niepłodności, w której się leczę smile)) Po tej operacji znowu wprowadzono mnie w menopauze na jakiś czas, moje cykle się ustabilizowały, PCO znikneło albo jest w uśpieniu !!! jajowody na szczęście cały czas drożne, endometioza zostałasad Znowu minął kolejny rok, w końcu doszliśmy z M do wniosku, że koniec zabawy nie ma na co czekać (latka lecą) zrobiliśmy serię badań przygotowujących do In Vitro, M ok, ja słabo AMH 0,3 reszta wyników też marna (endometrioza mnie niszczy) postanowiliśmy spróbować INF!!! Pierwsza próba niestety porażka, byłam na długim protokole i nie wyprodukowałam nic sensownego więc przerwano stymulację, następna próba w styczniu na krótkim protokole. Teraz po serii monitoringów i badaniu hormonów okazało się, że na cyklu naturalnym przeszłam piękną owulacje sama bez niczyjej pomocy smile)) oczywiście podjęliśmy próby z M w tym czasie no i czekamy na efekty! (choć już się jakoś nie łudzę) jak nic z tego nie wyjdzie to mam brać przez jeden cykl biosteron i zaczynamy kolejną próbę !!!! raczej ostatnią bo finanse ograniczone sad(( no chyba, że kiedyś załapię się na NFZ hahaha ...i tak pokrótce wygląda mój los.....
      • forma-lina Re: 35-40 lat 28.11.12, 16:36
        A czy miałaś jakieś objawy świadczące o endo? Ja mam torbiel na jednym jajniku wielkości ok. 2 cm, jadę w marcu do prof od niepłodności, ciekawe co on na to i czy zaleci usunięcie. Może to torbiel endometrialna? Lekarze, u których byłam do tej pory, nie są w stanie powiedzieć na jakim tle się zrobiła.
        • ok.sy Re: 35-40 lat 28.11.12, 17:17
          Nie,nigdy nie miałam objawów ani endo ani PCO nawet tych wielkich torbieli nie czułam !!! wszystko wychodziło na badaniach, usg i laparo, z tego co wiem od lekarzy torbiele usuwają dopiero jak przekroczą 4 cm więc tobie zapewne dadzą coś na rozbicie ! mój jak przekroczył 4cm to zaczął bardzo szybko rosnąć już nawet antykoncepcja go nie powstrzymała sad więc nie było innego wyjścia tylko go usunąć, na szczęście jajniki się uratowały smile)) no ale co z tego jak jestem jakimś skrajnym przypadkiem i mam wszystkie choroby na raz !!!
          • elmo34 Re: 35-40 lat 28.11.12, 22:20
            ok.sy trzymaj sie!
            Nie Ty jedna jestes skrajnym przypadkiem. Zawsze myslalam ze to tylko ja jestem taki farciarz przeklety ze jak jakeis powiklanie wystepuje raz na 100 000 przypadkow to przeciez mnie ominie. i kurcze jakos mnei nie chce omijac grrr!!! Zeby to chociaz dzialalo w druga strone...w totka by sie zagralo wink
            Tymczasem jestem po rozmowie z moim ginem-zla i wkurzona. Stwierdzil ze on mnie nie bedzie pchal na razie w zadne ivf bo po przebytym poronieniu jest duza szanse ze ivf tez sie skonczy poronieniem...no i ze mam na tyle dobre AMH 2,5 jak na moj "podeszly" wiek, ze problem jest gdzie indziej. Kurcze boje sie, ze mi bedzie kazal odpuscic sobie temat kolejnego dziecka sad W polowie grudnia mam wizyte.
            • ok.sy Re: 35-40 lat 28.11.12, 23:18
              Wiesz co elmo34 może nie ma co na siłe, może warto zrobić przerwe, mnie też to wkurzalo jak po zabiegach wprowadzali mnie w menopauze, gdzie słyszalam o przypadkach, że dziewczyny od razu zachodziły w ciąże a mnie wyciszali a potem nie dzialo się nic sad ale lekarze tłumaczyli się tym że chcą uniknąć poronienia! Może coś w tym jest, tak naprawde to każda z nas jest innym przypadkiem. Jedyne co możemy to wymieniać sie obserwacjami, własnymi doświadczeniami no i opiniami naszych lekarzy ( niestety bywaja różne)
          • forma-lina Re: 35-40 lat 29.11.12, 21:52
            Byłam dziś u lekarza z Poznania, z kliniki. Plan jest taki: w styczniu inseminacja, w lutym laparo, podejrzewa endo sad Inseminacja na cyklu stymulowanym. Niby krok do przodu, ale coś mi smutno, na naturę już nie liczę.
            • ok.sy Re: 35-40 lat 29.11.12, 23:09
              Głowa do góry !!! Niech ci zrobią tą laparo przynajmniej bedzie wiadomo co jest tam w środku! No chyba że wcześniej zajdziesz przy insyminacji czego z całego serca ci życzę smile ja też już przestaję wierzyć że naturalnie mi sie uda choć tak piekną owu mialam teraz sad bo okazuje się że owu i plemniki to nie wszystko !!! A takie sie to proste kiedyś wydawało...
            • serena75 Re: 35-40 lat 29.11.12, 23:23
              Ja też uważam, że to dobre wiadomości - masz konkretny plan działania, który - mam nadzieję - szybko sprawdzi się i niedługo mała formalinka (albo formalinek) będzie w drodze. wink
              No, i cóż, że nie tak 100% naturalnie? Czasem musimy pomóc Naturze...
              Trzymam kciuki za dalsze działania!

              U mnie jutro 10 dzień po czwartej inseminacji. Strzelę sobie rano test, żeby sprawdzić, czy Choragon wciąż krąży we mnie (więc nawet jak zobaczę dwie kreski, to jeszcze nie będę się cieszyć, niestety). Hmmmm....
              • forma-lina Re: 35-40 lat 30.11.12, 18:25
                Pisz koniecznie czy strzeliłaś test i jaki wynik (czekam, że napiszesz - pozytywny, tego życzę smile
                • serena75 Re: 35-40 lat 03.12.12, 20:32
                  Dopiero teraz tutaj dotarłam, szalony dzień... Test-sikaniec negatywny, dzisiaj byłam na badaniu betaHCG z krwi i jutro po 12:00 będą wyniki... odezwę się na pewno! smile
                  Czuję się inaczej, ale napiszę więcej, jakby się potwierdziło, że tym razem sukces. wink
                  • serena75 Re: 35-40 lat 04.12.12, 11:01
                    Dziewczyny, zgłaszam się. Niestety, total beta-HCG z wczoraj (13dpo) tylko 1,24 mIU/ml, więc tym razem też się nie udało. sad
                    Smutno mi oczywiście strasznie, czekam już tylko na @, wykupię antyki i zaczynam przygotowania do invitro...
                    Na teście sikanym sprzed kilku dni wciąż widać ten cień cienia drugiej kreski, chyba przy okazji tego zachodzenia w ciążę dorobiłam się też omamów wzrokowych. wink Eh, życie.
                    To będzie moje pierwsze IVF, w piątek idę do mojej gin omówić strategię działań. Tak, właśnie "strategię działań", bo spontanu i uczuć jakoś w tym wszystkim już nie dostrzegam.
                    Trzymam za Was mocno kciuki, poproszę o to samo dla siebie na styczeń...
                    • elmo34 Re: 35-40 lat 04.12.12, 12:19
                      Serena trzymaj sie cieplo! Nie boj sie IVF, potraktuj to jako srodek do celu, metode leczenia-nie taki diabel straszny. Moja kolezanka po latach staran leczenia, zdecydowala sie na IVF bo to byl dla nich ostatni dzwonek-ona miala wtedy 39 lat jej maz 45. Udalo sie za pierwszym strzalem. Blizniaczki-dwie coreczki maja dzis 3 lata a ona sama wlasnie czeka na kolejne bebe bo jakims cudem naklonila lekarza zeby podal jej zamrozone podczas pierwszego IVF zarodki. I calkiem niespodziewanie dla siebie bedzie potrojna mamusia-a juz postawila krzyzyk na sobie wink
                      Dopoki jest choc cien szansy trzeba sie go trzymac z calej sily! Powodzenia zycze!
                      Moja @ sie wlasnie konczy i za jakies 10 dni podejmujemy kolejne starania-naturalnie niestety. Ja bym bardzo chciala zeby lekarz mnie skierowal na IVF i przysiegam bylam pewna, ze lekarz mnei od razu skieruje (wiek!). Niestety jestem po porodzie powiklanym, poronieniu, operacji w jamie brzusznej. Mam mnostwo zrostow...obawiam sie ze u mnie nawet IVF niewiele pomoze sad(( jest za duze ryzyko poronienia...bardzo sie boje, ze lekarz mnie odesle do domu i kaze sie cieszyc tym dzieckiem ktore juz mam, a nie ryzykowac zdrowie zeby miec jeszcze jedno sad
                      • serena75 Re: 35-40 lat 04.12.12, 14:11
                        elmo - bardzo, bardzo Ci dziękuję za słowa otuchy... pomogły, zwłaszcza, że w głowie mam czarne myśli, @ wciąż nie nadeszła. Dziwnie się czuję, bo wczoraj miałam takie beżowe plamnienie, a od 3-4 dni bolą mnie sutki, tzn. są bardzo wrażliwe. Nigdy tego nie czułam, ani nie miałam plamień, zawsze na 5-6 dni przed @ zaczynały mnie boleć piersi (ale nie sutki), po czym ból ustępował w przeddzień lub w dzień okresu. Ale to mogą być skutki stymulacji, którą przechodziłam po raz pierwszy.
                        Co do invitro, to najbardziej obawiam się napięcia, kiedy jeszcze czeka się na wynik zabiegu, oraz rozczarowania, jeśli zabieg nie powiedzie się. Czuję się zmęczona psychicznie. Leki i badania przeżyję, mimo że nie są najprzyjemniejsze.

                        A w ogóle to cała ta sytuacja wkurza mnie, bo jestem straszną racjonalistką, a w przypadku naszej niemożności zajścia w ciążę po prostu nie wiadomo o co cho... sad
                        Cierpliwości.

                        Kochana, Tobie życzę jednak lepszych rokowań - rozumiem, że są zastrzeżenia lekarza co do możliwości podejścia do IVF, ale może warto skonsultować to jeszcze z innym, np. z kliniki leczenia niepłodności? Tam generalnie jest duże "parcie" na invitro. Oczywiście, nie chcę się wymądrzać, nie znam Twojej historii, ale faktycznie, nie możemy się poddawać!
                        Trzymam kciuki za Wasze naturalne starania. I żeby wszystko poszło po Waszej myśli - z lub bez wspomagania. No, i zazdroszczę Ci, że masz już jedno dzieciątko. smile
                        • elmo34 Re: 35-40 lat 04.12.12, 14:36
                          Serena smile ja to Ci powiem, ze apetyt rosnie w miare jedzenia-oczywiscie do granic rozsadku. To jest tak ze jak przytulasz swoja nowonarodzona progeniture to juz myslisz o kolejnej-przynajmniej ja tak mialam. Od razu chcialam nastepne dziecko no tylko okazalo sie, ze to nie tak hop-siup...
                          Musi byc dobrze-pamietaj ze najgorszy jest grzech zaniechania..!
                          • serena75 Re: 35-40 lat 04.12.12, 23:27
                            W takim razie ja jestem gotowa siadać do stołu i chciałabym przynajmniej zacząć jeść wink apetyt mam już ogromny...
                            Zgadzam się, że najgorszy jest grzech zaniechania - najgorzej jest żałować, że czegoś się nie zrobiło w życiu. smile
    • ekra35 Re: 35-40 lat 30.11.12, 10:03
      To i ja dołączę smile
      W grudniu kończę 35 lat, mój mąż jest kilka miesięcy młodszy. We wrześniu mieliśmy pierwszą rocznice ślubu, więc dosyć późno się odnaleźliśmy wink Od ślubu staramy się o dziecko, na razie bezskutecznie. Po pół roku mieliśmy 2-3 miesiące przerwy, bo musiałam porobić różne badania związane z przebytą operacją rozlanego wyrostka. Więc nie chcieliśmy ryzykować. Od połowy września zmieniłam lekarza, bo poprzedni, do którego chodziłam zamiast dać mi skierowania na jakieś badania, to uspokajał, że przez rok to nic złego jak się nie udaje zajść w ciążę. Tyle, że ja nie mam 20 lat… Tak więc w końcu wzięłam się w sobie i we wrześniu zmieniłam lekarza, na panią, do której już kiedyś chodziłam, ot tak na kontrole. „Przeszłyśmy” razem 3 cykle – jeden bezowulacyjny, drugi z pięknym pęcherzykiem, ale nie chciał sam pęknąć (tudzież pęc wink ) więc dostałam wspomaganie w postaci otrivelle i trzeci cykl, w którym najprawdopodobniej pęcherzyk był i sam pękł (najprawdopodobniej, bo została torbielka krwotoczna).
      Hormony przebadane – wszystkie ok. W kolejnym cyklu znowu badam.
      W styczniu czeka mnie HSG. Jest duże prawdopodobieństwo, że mam zrosty w prawym jajowodzie, po operacji tego nieszczęsnego wyrostka.
      Mąż w grudniu w końcu zrobi badanie nasienia. W końcu do niego dotarło, że to nie przelewki i nie ma już na co czekać i odwlekać badania, bo „a może się uda”, „ale jak to? mam iść i zrobić sobie dobrze i wszyscy będą wiedzieli co ja tam robię???”…. No comments smile
      @ spóźnia mi się 2 dni, jestem osłabiona, mam jakieś kołatania serca, mdli mnie i niesamowicie „jeździ” w brzuchu. Robiłam wczoraj wieczorem i dzisiaj rano test i niestety negatywny. Czyli musi być jakiś wirus sad @ może się spóźniać przez tą torbielkę sad Mam iść na wizytę i badanie krwi 3 dc. Tylko kiedy to będzie…
      Ech… ciężkie to nasze życie „w oczekiwaniu”.
      Chciałabym już być po wszystkich badaniach i wiedzieć czy w ogóle są i jeśli tak to jakie opcje starań/leczenia. Nawet jeśli usłyszę „ nie ma szans”. Chcę po prostu wiedzieć i poukładać sobie życie „stosownie do okoliczności”….
      Życzę nam wszystkim żeby nasze marzenia w końcu się ziściły. Takie starania muszą zostać docenione. Tam, na górze smile
      Powodzenia kobitki!
      • ekra35 Re: 35-40 lat 30.11.12, 10:05
        oczywiście OVITRELLE smile
      • forma-lina Re: 35-40 lat 30.11.12, 18:28
        Cieszę się, że w każych okolicznościach się znajdziesz, ja już też do tego dojrzewam. Będzie - wspaniale. Nie - wielkie nieszczęscie, ale żyć trzeba dalej. Ale mam nadzieję, że jednak spotka nas wielkie szczęście smile
        • ok.sy Re: 35-40 lat 30.11.12, 23:09
          Ja też już żyje z takim nastawieniem jak wy dziewczyny, trzeba się odnaleźć w każdych okolicznościech smile) może dlatego, że już tyle lat borykam się z tym problemem i przywykłam....najważniejsze chyba nie stawiać wszystkiego na jedną kartę bo jak nie wyjdzie to co wtedy zrobię !!!!! chociaż muszę przyznać że po tej nieudanej stymulacji byłam bardzo zawiedziona chyba w głębi serca łudziłam się, że od razu wyjdzie sad( na razie jestem na luteinie i czekam ..... może @ nie nadejdzie smile
          • elmo34 Re: 35-40 lat 03.12.12, 13:42
            Ok.sy bardzo madrze powiedziane! Faktycznie nie ma co stawiac wszystkiego na jedna karte, no ale wiadomo...szkoda...Ja zawsze chetnie rozwazylabym opcje adopcji, nawet bardzo, bardzo chetnie. Niestety jest pewien opor materii w moim mezu. On jest pewien, jest przekonany, ze oj tam oj tam na razie sie nie udalo, no ale przeciez w koncu zajde w kolejna ciaze! Zazdroszcze mu optymizmu sad
            Poki co @ przyszla regularnie jak w zegarku, 28 dni co do godziny...zaraza. Czyli za tydzien zaczynamy zabawe od nowa. Testy owulacyjne juz naszykowane tylko sie w optymizm teraz uzbroic. No i jakos przezyc wizyte u gina, ktory bedzie mnie odwodzil wszystkimi silami od zachodzenia w nowa ciaze grrrr!!!
    • balbina11 Re: 35-40 lat 04.12.12, 23:03
      Mam za sobą już kilka prób in vitro, kilka operacji, brak jajowodu i brak dziecka. W przyszłym roku skończę 40 lat. Starać się zaczęłam jak miałam 26. Widocznie nie dane mi było być matką. Nie jest łatwo z tym żyć, ale trzeba.
      • endopech Re: 35-40 lat 05.12.12, 20:56
        balbina jaki jest twój powód leczenia ? ja też w wieku 26 lat zaczęłam się starać teraz mam 30 lat mam endometrioze i 3 operacjie i ivf za sobą naprawdę jest ciężko, ale jeszcze mam nadzieję ...podziwiam cię za wole walki...może się jeszcze ułoży wielu znanym osobą w tym wieku się udało ivf i jak czytam na forach to dziewczyną się udaje. A ja mam w pracy przykład że sie udaje po 40 smile i sąsiadka w wieku 42 i 44 urodziła zdrowe córy co prawda to nie były jej pierwsze dzieci ale to jest pokrzepiające. Trzymam kciuki za ciebie ...
    • forma-lina Re: 35-40 lat 05.12.12, 19:43
      Rozmawiałam właśnie z mężem odnoście planu B - jak się nie uda. Stwierdziliśmy, że po laparoskopii zobaczymy, co się dzieje, jakie są szanse i metody. Nie wiem, czy w razie czego będziemy podchodzić do in vitro. Bierzemy pod uwagę również bezdzietność. Najbardziej boję się ataków otoczenia, dokuczania, dogadywania i niezrozumienia, że każdy żyje po swojemu. Dlaczego każdy, kto mnie długo nie widział (nawet kilka lat) zaczyna rozmowę od pytania: ile masz dzieci? A kiedy będziesz miała? Czy to naprawdę jest dla tych ludzi najważniejsze? Moja sytuacja mieszkaniowa też mi nie ułatwia życia (męża brat z dwójką dzieci, siostra z dzieckiem, teściowie). Przechodzę sinusoidę nastrojów, czasem zastanawiam się, czy chcę dziecka dla siebie, czy "dla otoczenia", żeby się odczepili. Dziś mam taki nastrój. Sama nie wiem, gdzie są moje granice starania. Pewnie jutro pomyslę, że zrobię wszystko smile
      • serena75 Re: 35-40 lat 06.12.12, 10:16
        formalinka - ja dzisiaj mam podobny nastrój, nic mi się nie chce, wygląda na to, że po ostatniej podwójnej IUI znowu się nie udało... dzisiaj zauważyłam jakieś dziwne plamienie, pewnie @ już w drodze, spóźniona o 2 dni.
        To oznacza, że jednak będziemy musieli wdrożyć w życie nasz plan B, czyli invitro w połowie stycznia. Dzisiaj wykupuję receptę na antyki, a jutro mam wizytę u mojej gin. Nie ukrywam, że boję się tej procedury z zastrzykami, stymulacją, pobieraniem jajeczek, a potem czekaniem w napięciu na wynik... Jak o tym myślę, to po prostu mi się nie chce. Ale pewnie jutro - tak jak ty pisałaś - gotowa będę zrobić wszystko, żeby nam się jednak udało...
        W dodatku idą święta i wszyscy w mojej rodzinie czekają na dobre wiadomości "pod choinkę", a tu nic. sad Chciałabym wyjechać gdzieś daleko i wrócić dopiero "zaciążona".

        Trzymaj się cieplutko, Kochana. Mam nadzieję, że 2013 będzie dla nas szczęśliwszy...
      • johnson76 Re: 35-40 lat 06.12.12, 10:56
        Dziewczyny czy macie może jakieś informacje odnośnie dofinansowania in vitro? Tego co Tusk obiecał?smile Dla mnie już raczej tylko to rozwiązanie wchodzi w grę sad a koszta są ogromne, zwłaszcza jak i tak się już sporo wydało na wszelkie wizyty, badania, leki, itd. Zanim uzbieram to minie koleje pól roku czy więcej... Czas leci, niedawno skończyłam 36 lat, czuję się na dużo więcej przez to wszystko...
        • ok.sy Re: 35-40 lat 06.12.12, 11:19
          z tego co mi lekarz mowil na temat dofinansowania to niby obejmie to pary do 40 roku życia i chyba cos od lipca ruszy! szczerze mówiąc ja też licze na tą opcje bo mam ivf w styczniu i jak mi nie wyjdzie to jest to moje ostatnie podejście sad forma-lina a dlaczego rezygnujecie z opcji ivf ? Powiem ci że mam bardzo podobne podejście do tych spr jak ty ale doszlismy z M do wniosku, że raz spróbujemy ivf żeby w przyszlości sobie nie zarzucać, że nie spróbowaliśmy wszystkiego ! strasznie sie balam zacząć te wszystkie procedury zawsze miałam jakąś wymówkę żeby nie zaczynać (dojrzewałam do tego chyba ze 3 lata) ale musze przyznać, że nie jest to takie straszne. najbardziej bałam sie stymulacji i tych zastrzyków! nie wypowiadam sie na temat nast etapów bo ich nie przeszłam ale już sie tak nie boje. A problem finansowy rozwiązalam w ten sposób, że wypłaciłam część kasy z ubezpieczenia !!! no nietety nie starczy to na wiele prób choć jest cieżko powiedzieć sobie to już ost podejście jak słyszę i dziewczynach, którym sie udało za 8 lub 13 razem !!!
          • serena75 Re: 35-40 lat 06.12.12, 11:39
            hej ok-sy, my jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji, tzn. też zdecydowaliśmy się na invitro w styczniu, pierwsze podejście. Mam wiele obaw, ale też nadzieję, że - tak, jak pisały dziewczyny - w rzeczywistości procedura nie jest taka straszna, jak się wydaje... Jeśli to pierwsze się nie powiedzie, to nie wiem, czy przystąpimy do kolejnego. To już nawet nie chodzi o pieniądze, ale o zmęczenie psychiczne (u mnie duuuuże).
            Co do IVF finansowanego przez państwo, to w przeciwieństwie do Ciebie, jakoś nie wierzę, że ten program wejdzie w życie, patrząc na to, co się dzieje w polityce. No, ale zobaczymy. Może zbyt pesymistycznie to widzę...
        • serena75 Re: 35-40 lat 06.12.12, 11:26
          Na razie mamy tylko zapowiedzi - tutaj link z informacjami z października:
          www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/premier-in-vitro-bedzie-finansowane-przez-panstwo,284182.html
          Główne założenia programu: "(..) Zapłodnienie in vitro będzie refundowane od lipca 2013 roku. Zabiegowi będą mogły poddać się kobiety w wieku od 18 do 40 lat. In vitro dostępne będzie nie tylko małżeństw."
          Niestety, program będzie dość ograniczony ilościowo:
          "(..) program mógłby ruszyć od połowy przyszłego roku. Według niego od lipca do grudnia objąłby pięć tysięcy par, a w kolejnych dwóch latach - także po pięć tysięcy par."

          Ja kompletnie na to nie liczę, zapewnie nawet nie uda im się wdrożyć tego programu, ze względu na poglądy w sprawie invitro duuuużej części (p)osłów. sad
          • johnson76 Re: 35-40 lat 06.12.12, 11:48
            A ja troszkę liczę na to dofinansowanie, naiwnie może, ale... nawet jeśli program jest ograniczony ilościowo to może i tak to zamiesza w klinikach, zmniejszą się ceny, cokolwiek.
            Póki co mam ustaloną z moim lekarzem jeszcze jedną stymulację (6), ale zastanawiam się czy to ma sens sad
            • serena75 Re: 35-40 lat 06.12.12, 12:08
              johnson - masz rację, że ten program może wpłynąć na obniżenie cen w klinikach (oby!) - kurcze, nie pomyślałam o tym. wink
              Trzymam kciuki za Twoją kolejną stymulację, jeśli oczywiście do niej podejdziesz... i w ogóle za Wasze działania. Czy Wy staracie się tylko naturalnie na cyklach stymulowanych, czy korzystacie jeszcze z jakiś innych metod leczenia niepłodności? Jeśli już o tym pisałaś, to przepraszam - przeoczyłam...
              • johnson76 Re: 35-40 lat 06.12.12, 12:23
                serena - nie, nie pisałam o naszych staraniach, ogólnie: trwają od 1,5 roku tzn. leczenie, bo starania to dłużej. Zaliczyłam 5 stymulacji na clo i raz na femarze, pomiędzy laparoskopia (w maju). Lekarz nie proponował nic innego, no teraz ostatecznie ivf. Nie mam nawet zbadanej rezerwy jajnikowej i strasznie się tego boję, co wyjdzie... Dlatego nie wiem czy kolejna stymulacja będzie dobrym rozwiązaniem. Wszelkie laparoskopie, stymulacje, etc. podobno wpływają na zmniejszenie tej rezerwy, więc nie wiem co tam mi jeszcze zostało... W całym tym leczeniu najbardziej wkurza mnie podejście lekarzy, wcześniej tych zwykłych ginów, którzy nie widzieli w ogóle problemu, teraz tego niby odpowiedniego, który wydaje mi się rutyniarzem. A wybrany z polecenia, ze najlepszy, w Warszawie najlepszy ponoć.... Tak to u mnie wygląda smile
                • serena75 Re: 35-40 lat 06.12.12, 12:29
                  johnson - doskonale cię rozumiem! Odpowiedziałam na twoje zapytanie z 4 grudnia (przepraszam, że nie wcześniej - gdzieś mi uciekło) w sprawie lekarza, a właściwie lekarki, w Invimed, u której obecnie się leczę.
                  Mnie też "lekarze-naturaliści" nie odpowiadają; wolę być bardziej realistycznie nastawiona do moich/naszych problemów... Liczy się czas.
                  Trzymaj się ciepło, mam nadzieję, że będziesz zadowolona, jeśli zdecydujesz się na wizytę o polecanego przeze mnie ginekologa.
                  • johnson76 Re: 35-40 lat 06.12.12, 12:39
                    serena - dzięki jeszcze raz za namiary. Trzymam za Ciebie kciuki, za nas wszystkie. Dzisiaj śniła mi się przyjaciółka, mieszka w Szkocji, miała invitro (oczywiście tam 100% dofinansowania), w marcu ma termin smile Może to dobry znak wink
                    • ok.sy Re: 35-40 lat 06.12.12, 21:45
                      Ja kiedyś też stymulowana byłam tymi różnymi specyfikami typu clo, niestety nic z tego nie wyszło jajeczka rosły ale nie pękały sad a po tym niestety endometrioza mocno się uaktywniła i dorobiłam się wielkich torbieli, które nadawały się już tylko do wycięcia !!! ta stymulacja z ivf wydaje mi się trochę mocniejsza nie wiem może się myle ale faktycznie nie wiem czy 6 raz tymi samymi specyfikami to jest sens.
                      Serena - to co trzymamy za siebie kciuki w styczniu smile))) nie bój się stymulacji ja ją przeszłam i to nic strasznego !!! sama byłam w szoku, że jestem w stanie zrobić sobie 3 zastrzyki dziennie wink
                      Mnie najbardziej przeraża to, że jest tyle etapów zanim zajdzie się w ciąże sad( i na każdym można polec !!!
                      • ok.sy Re: 35-40 lat 06.12.12, 21:49
                        A i jeszcze jedno jeśli chodzi o tzw zmęczenie psychiczne miałam to samo sad dopóki nie podeszłam do ivf !!! potem jakoś minęło, zupełnie inne myślenie się włączyło, sama zobaczysz smile
                        • serena75 Re: 35-40 lat 07.12.12, 16:56
                          Dziękuję za pocieszające/uspokajające słowa.
                          Jestem po wizycie w Invimedzie, mam opracowany plan działania na styczeń - IVF ok. 21 stycznia. Trochę musimy poczekać ze względu na okres świąteczny/noworoczny (wyjazdy, nieobecności itp.). Od wczoraj jestem na antykach, trochę śmiesznie się czuję biorąc pigułkę, ŻEBY zajść w ciążę. wink
                          Wczorajszy dołek mija, również dlatego, że właśnie w tych ciężkich chwilach, kiedy nic się już nie chce, widzę jak cudownego mam M - potrafi pocieszyć, podtrzymać na duchu i odgonić czarne myśli... Jest przy mnie. Nie wyobrażam sobie iść tą długą drogą bez Niego... Przynajmniej tutaj czuję się spełniona.
                          • ok.sy Re: 35-40 lat 07.12.12, 21:50
                            Serena 75 ja zaczynam na poczatku stycznia zależy kiedy dostane @ teraz ide krótkim protokolem czyli bez antyków i tylko 10 dni bo dlugi protokól na mnie nie zadziałał wiec jak ty bedziesz zaczynać to ja bede w okolicach transferu jeśli oczywiscie wszystko pójdzie wg planu ! ale boje sie planować sad daj znać jak sytuacja na froncie wink
                            • serena75 Re: 35-40 lat 10.12.12, 20:24
                              ok.sy - ja od zeszłego czwartku jestem na antykach, po tym ostatnim stymulowanym cyklu nie poznaję swojego ciała, chyba po tygodniu od IUI zaczęły mnie boleć sutki, teraz - od kilku dni - całe piersi (plus na pewno są większe). Nigdy tak nie miałam PO okresie, no, i nie ukrywam, że jestem już tym znudzona... uncertain W internecie znalazłam informację, że przyczyną może być zbyt wysoki poziom estrogenu (to by się zgadzało, tzn. po stymulacji, prawda?) lub zbyt niski progesteronu (pewnie na to też jest jakieś wytłumaczenie, heh...).
                              Będę trzymać za Ciebie kciuki, żeby styczniowy transfer się powiódł!!! Daj znać co słychać... smile
                              Rozszyfrowuję teraz co oznacza krótki, a co długi protokół przy IVF, to będzie moje pierwsze podejście. Oczywiście, byłabym wdzięczna za pomoc. wink Czy krótki ma wyższą skuteczność od długiego? Bo ja ja jestem na tym drugim. Hm.
                              • ok.sy Re: 35-40 lat 10.12.12, 23:28
                                serena75 mnie podczas brania antyków też bolały i nabrzmiały piersi smile i tak utrzymywało się przez całą stymulację ale potem minęło sad jeśli chodzi o te protokoły to powiem ci co ja się doszukałam bo to też była moja pierwsza stymulacja więc byłam zielona !!! jeśli chodzi o skuteczność to zależy pewnie od naszych przypadłości, na długim organizm jest wyciszany antykami i potem stymulowany (ja brałam Gonapeptyl już pod koniec antyków a potem dostałam Menopur na koniec jeszcze dorzucili mi Fostimon) na część "przypadków" to działa szczególnie stosują go przy endometriozach, na mnie nie zadziałał i ta pierwsza stymulacja okazała się klapąsad mój organizm chyba za bardzo się wyciszył i potem nie ruszył jak powinien, dziwne bo ruszył w drugim cyklu i miałam ładną owu, co zdziwiło mojego lekarza no i mnie ale niestety nic z tego nie wynikło bo właśnie dostałam @. Teraz biorę biosteron, który ma mi troszkę polepszyć jakość komórek, mam go brać jeden cykl no i zaczynam zabawę krótkim protokołem, który trwa oczywiście krócej bo nie wyciszają antykami tylko od drugiego dnia cyklu dostaje się gonadotropiny (czyli nie wiem zbytnio co) wiem tylko, że też będę brała Menopur ale w połączeniu z czymś innym. Powiem ci jak będę w trakcie smile pewnie dużo jeszcze nie wiem ale może to lepiej bo co za dużo to .... na razie odpoczywam i odkładam kasę hehe
                                • serena75 Re: 35-40 lat 11.12.12, 13:02
                                  Dzięki wielkie, ok.sy! wink
                                  Znalazłam też bardzo fajny wątek o krótkim i długim protokole IVF:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,191,85199962,,Krotki_i_dlugi_protokol_czym_sie_roznia_.html?v=2
                                  Jest dokładnie tak, jak piszesz, tzn. rodzaj protokołu dobiera się zależnie od reakcji na wyciszenie i stymulację. Dobrze, że są różne rozwiązania na różne przypadłości. wink
                                  Jeśli chodzi o samopoczucie, to naszła mnie dzisiaj taka myśl, że przez to, że jestem na antykach, czuję się "zwolniona z obowiązku zajścia", więc jakoś mi tak lekko na duszy... może to dziwne, ale potrzebowałam takiej przerwy.
                                  • elmo34 Re: 35-40 lat 11.12.12, 16:12
                                    Serena ja paradoksalnie najbardziej lubie te dni kiedy konczy mi sie @ i ten pierwszy tydzien po niej. Nie wyliczam, nie mierze, na testery nie sikam, znakow sie nie dopatruje. Jestem spokojna i wyluzowana. Dziecko ma ze mna raj o mezu nie wspomne. Bo ten czas po-staraniowy to jest jakas masakra. Mam wszystkie i objawy ciazy i nadchodzacej miesiaczki. Metlik w glowie, raz nadzieja ze sie udalo, za chwile zal ze chyba jednak nie. Roller-coaster jednym slowem...Kciuki trzymam..!
                                    • serena75 Re: 35-40 lat 12.12.12, 11:51
                                      Dziewczyny, uśmiałam się, naprawdę. smile Bardzo się staramy, bardzo chcemy, a tymczasem z taką ulgą przyjmujemy momenty, w których zachodzenie w ciążę jest niemożliwe... To musi być zmęczenie psychiczne, więc baaardzo dobrze, że te momenty pojawiają się. wink
                                      W ogóle to ja teraz troszkę się za siebie wzięłam: od tygodnia jestem na diecie, tzn. bez przesady, po prostu jem mniej, nie jem po 19:00 i omijam słodycze plus wróciłam na siłownię, do moich ulubionych ćwiczeń cardio. Zauważyłam, że przez te nasze starania o dziecko sporo rzeczy odłożyłam na bok i teraz mam to sobie za złe. Też tak miałyście?
    • ankamichta72 Re: 35-40 lat 11.12.12, 19:30
      Witam Was wszystkie
      Bardzo sie ciesze ze powstal ten watek..uwazam ze jest niezwykle pomocny i dzieki niemu moge miec pewnosc iz nie jestem jedna z niewielu...
      W sobote skonczylam 40 lat
      Mam za soba jedno nieudane in vitro .We ostani wtorek podchodzilam do criotransferu podano mi dwie kruszynki i teraz cierpliwie(mniej lub bardziej)czekam na to co przyniosa mi nastepne dni
      Podchodzilam do tych zabiegow w UK gdzie mieszkam i wykorzystalam obie darmowe szanse.Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie.Trzymam mocno kciuki za wszystkie Staraczki!
      • sofi75 to ja z kagankiem nadziei :) 11.12.12, 20:14
        Starac zaczelam sie w wieku 32 lat bodajze (mam 38).

        Najpierw 2 poronienia - chociaz w obydwie ciaze zaszlam od pstrykniecia palcem.

        A potem sie cos popsulo i 1.5 roku staran nie dalo rezultatu. Moja pelna diagnostyka nic nie wykazala - wszystko ksiazkowe lacznie z genetyka, krzepliwoscia etc,
        W koncu znaleziono u partnera - morfologia tylko 2%.

        Przeszlam 5 IUI, 3 pelne cykle IVF, 1 crio. Bez rezultatu.

        Po tym wszystkim ... odechcialo mi sie. Chcialam wrocic do zywych, miec jeszcze fajne wakacje, a nie podporzadkowywac wszystkie plany rozkladowi pracy w klinice etc. Zaczely mi po glowie krazyc pomysly o zmianie pracy, wyprowadzce do jakiegos egzotycznego kraju na kilka lat i rozpoczecia zupelnie innego zycia, zupelnie od nowa. A najfajniejsze bylo to, ze seks znowu po latach uprawiania go na komende lekarza, zaczal sprawiac przyjemnosc i byc spontaniczny.

        I w ten sposob zaliczylismy spontaniczna wpadke, w ktora do tej pory nie moge uwierzyc.
        Ciaza bezproblemowa, porod bezproblemowy, dziecko zdrowe. Konczy za kilka dni 10 miesiecy. wink
        • serena75 Re: to ja z kagankiem nadziei :) 12.12.12, 12:05
          sofi - strasznie fajnie czyta się takie wpisy!!! Cudownie, że udało Wam się właśnie w tak spontaniczny sposób, bez wsparcia lekarzy, bez leków... smile Nadzieja nie umiera nigdy.
          Coraz bardziej wierzę, że ogromną rolę odgrywa psychika - im bardziej się chce, tym trudniej. Chociaż z tym stwierdzeniem jeszcze tak do końca się nie pogodziłam, bo ja jestem właśnie z tych "chcących bardziej". wink Ta zmiana w moim podejściu spowodowana jest ogromnym odprężeniem psychicznym, jakie odczuwam odkąd jestem na pigułkach anty, w ramach przygotowań do mojego pierwszego IVF. Pisałam we wcześniejszych postach, że wreszcie czuję się "zwolniona z obowiązku zajścia" i to naprawdę miłe uczucie. Mam nadzieję, że nie stracę tego luzu psychicznego w styczniu, na kiedy zaplanowany jest zabieg...
          • johnson76 Re: to ja z kagankiem nadziei :) 12.12.12, 12:13
            Dużo optymizmu ostatnio tutaj smile Wszystkim nam się uda, zobaczycie smile Sofi dzięki za Twój wpis, myślę, ze każda z nas liczy gdzieś skrycie o takiej cudownej wpadce, naturalnej i spontanicznej, bez leków i zegarka.
        • elmo34 Re: to ja z kagankiem nadziei :) 12.12.12, 12:55
          Sofi moj przedszkolak tez pojawil sie na swiecie kompletnie spontanicznie. Wlasnie po latach prob (ale bez podejmowania leczenia bo wszystko bylo niby ksiazkowo), zmienilismy kompletnie srodowisko, przemeblowalismy nasze zycie, na horyzoncie nie bylo zadnych ciezarnych kolezanek ani jojczacych mam/cioc. Srodowisko duzo mlodsze, studenckie bardziej niz wielo-dzietne i jakos tak od imprezy do imprezy, od spotkania do spotkania ja patrze, a tu w ciazy jestem. I tez przez dlugi czasy bylam oredownikiem wyluzowania i zmiany kraju, miasta, srodowisko jako najlepszej terapii.
          Niestety z bolem musze przyznac, ze u kilku procent starajacych sie, TO nie zawsze dziala, pewnych rzeczy sie czasem nie przeskoczy zeby sie czlowiek wyluzowal jak sparciale gatki.
          • asiek334 Re: to ja z kagankiem nadziei :) 13.12.12, 09:17
            Witam
            Sofi zwracam się najpierw do Ciebie, ogromne gratulacje, Twoje prośby również zostały wysłuchane, jeśli tak to mogę napisac.
            Moja sytuacja ze staraniami już dawno się zakończya, a zaczeła się jakies 7,ponad 7 lat temu. Obecnie mam skończone 37 lat a obok mnie siedzi 13 miesięczna córa. Nie wiem czy Was to pocieszy, ale życzę Wam duzo wytrwałości choć czasem to nie takie proste. Pozdrawiam.
            • ok.sy Re: to ja z kagankiem nadziei :) 14.12.12, 22:31
              Ach jak czytam takie piekne historie zakończone sukcesem to aż mi ciarki po ciele przechodzą (oczywiście pozytywne) też bym tak chciala samemu z nienacka pach i jest smile a te wszystkie starania z pomocą klinik już mi niestety bokiem wychodzą sad( no ale cóż life is brutal ! Co tam u was dziewczyny nastroje świąteczne już są ? przynajmniej można czymś glowe zajać wink
              • elmo34 Re: to ja z kagankiem nadziei :) 16.12.12, 14:33
                Heej! U mnie nastrojow jedno wielkie zero-nawet nie ma kiedy po choinke jechac. W trybie jakims strasznie ekspresowym zdecydowalismy sie na kupno mieszkania wiec roboty, zalatwiania z tym jest...uffff!!!
                Poza tym dni owulacyjne byly-minely. Starania wyszly beznadziejnie wiec cudow nie bedzie, ale poki mam glowe zajeta mieszkaniem rozpaczy nie bedzie.
      • alicja.77 Re: 35-40 lat 02.01.13, 16:38
        Hej dziewczynysmile
        Ja rowniez sie dolacze.(35 lat)..Jak do tej pory mam za soba 1 ivf, ciaze i poronieniesad Przed podejsciem do 1 crio gin zlecila mi wykonanie badan immunologicznych, na ktorych interpretacje czekam do pt. Niektore subpopulacje limfocytow wyszly troche odchylone od normy takze nie wiem co to znaczy. Jesli okaze sie,ze to nic takiego to za pare dni bede miala crio. Boje sie porazki...chociaz w powodzenie tez nie wierze...Poza tym to amh tragiczne takze kolejne stymulacje do ivf moga nie przyniesc rezultatusadtak mi przynajmniej powiedziala lek gin.
        Ankamichta...chcialam sie zapytac czy dlugo czekalas na ivf w uk? Ja ivf robilam w pl ale mieszkam w uk?
        Pozdrawienia
        Ala
      • alicja.77 Re: 35-40 lat 02.01.13, 16:42
        Hej dziewczynysmile
        Ja rowniez sie dolacze.(35 lat)..Jak do tej pory mam za soba 1 ivf, ciaze i poronieniesad Przed podejsciem do 1 crio gin zlecila mi wykonanie badan immunologicznych, na ktorych interpretacje czekam do pt. Niektore subpopulacje limfocytow wyszly troche odchylone od normy takze nie wiem co to znaczy. Jesli okaze sie,ze to nic takiego to za pare dni bede miala crio. Boje sie porazki...chociaz w powodzenie tez nie wierze...Poza tym to amh tragiczne takze kolejne stymulacje do ivf moga nie przyniesc rezultatusadtak mi przynajmniej powiedziala lek gin.
        Ankamichta...chcialam sie zapytac czy dlugo czekalas na ivf w uk? Ja ivf robilam w pl ale mieszkam w uk?
        Pozdrawienia
        Ala
    • olesia301 Re: 35-40 lat 16.12.12, 17:51
      Witam Was!
      Mogę i ja dopisać się do wątku.

      Mam obecnie 36 lat.
      Mam 10-letniego synka Piotrusia. O drugie dziecko staram się 4,5 roku.
      Miałam 4 IUI, HSG, laparo i histeroskopię.
      W ub roku, w październiku zaszłam w ciążę naturalnie (zaraz po aparo), niestety, w 13 tyg ciązy serce synka przestało bić.

      Kilki lekarzy zapewniało, ze po poronieniu powinnam szybko zajść, niestety, nadal się nie udało.
      In vitro u nas niestety odpada - poglądy męża.

      Obecnie czekam na @, by zobić LH, oraz inne badania i ew podejśc ponownie do laparo.

      Niedawno lekarz z kliniki niepłodności stwierdził, ze on nie moze mi juz nic pomóc. Nast etap to może IUI na innych lekach, skoro in vitro nie chcę, to on nic nie wymyśli.

      Cóż, nadziei nie tracę, choć wiem, że czasu coraz mniej.
      Powiedziałam sobie, ze do 40 -tki walczę, potem odpuszczę.

      Ola
      Robiłam masę badań. Wszystkie ok. Mąż
      • johnson76 Re: 35-40 lat 19.12.12, 10:04
        Dziewczyny, ja teraz trochę z innej beczki: czy po clo i femarze u ktorejś z Was namieszało w cyklu? Moja @ spóźnia się kilka dni, zrobiłam test oczywiście i wyszedł negatywny. Chciałabym się połudzić, że to wina testu, ale zaczyna mi świtać, ze coś mi się w rozregulowało po lekach (w sumie 5 stymulacji) sad
        • elmo34 Re: 35-40 lat 19.12.12, 21:41
          Johnson ja nie pomoge bo nie biore lekow,ale skoro test wyszedl negatywny juz po terminie spodziewanej miesiaczki to pewnie sie cos pokielbasilo. Czekaj spokojnie bo jaki masz inne wyjscie, ewentualnei mozesz test powtorzyc za pare dni jesli Cie to uspokoi.

          Ja dzis mialam wizyte u mojego profesurasmile Niestety poki co zadnego leczenia nie bedzie, nie ma sensu, to ze nie moge zajsc w ciaze to wedlug niego statystyka, pare miesiecy sie w sumie staramy tak bardziej wiec moze faktycznie ma racje. Skoro testy owulacyjne wychodza znaczy jest owulacja i nie ma sensu jej stymulowac bo tylko mozna sobie zaszkodzi, jedyny problem jaki on widzi moze byc z druga faza cyklu-dostalam globulki dopochwowe z progesteronem (tak sadze po nazwie jeszcze nie wykupilam) jesli problemem jest implementacja zarodka to one maja pomoc.
          Mamy sie starac naturalnie przez kolejne 6 cykli-na wiek nie patrzec wink. Jesli po 6 cyklach nie bedzie ciazy skieruje mnie na ivf-z ciezkim sercem mnei skieruje biorac pod uwage poronienia, bo tez po ivf zawsze wieksze ryzyko utraty ciazy niz przy naturalnym poczeciu. Czyli wiem, ze nic nie wiem i jestem ubozsza o 80€ hmmm....
        • nunia01 Re: 35-40 lat 19.12.12, 22:03
          Nic mi się nigdy nie mieszało w cyklach, ale mi się udało mieć 3 pod rząd na clo. Każda z nas jest inna, więc się powiedzieć na pewno nic nie da.
          Poczekaj kilka dni i powtórz test.
          Podobno (bo to koleżanka koleżanki) miała tak, że test nie wykazywał, beta pięknie rosła i zaczyna raczkować (to, że zaczyna raczkować, to już fakt sprawdzony - podobno dotyczyło pozytywnej bety przy negatywnym wyniku więcej niż jednego testu z moczu).
          • johnson76 Re: 35-40 lat 20.12.12, 09:40
            Ja robiłam 2 testy i temperaturę też sobie mierzyłam z rana. Nic się nie dzieje sad Od kilku lat mam regularne cykle, a teraz się boję , że ani ciąży ani regularnych cykli. Wcześniej po clo nic się nie działo, ale brałam clo przez 4 cykle, więc może organizm reaguje z opóźnieniem sad Najgorsze jest to czekanie ...
    • katarzyna.br Re: 35-40 lat 20.12.12, 21:27
      Niepłodność wtórna. Mam 39 lat, mąż również. Pierwsze dziecko bez problemu, drugie - długie starania (lekarz powiedział, że musi się zdarzyć cud żeby się udało). I się zdarzył. Obecnie mam taką nikłą nadzieję, że zdarzy się następny, ale mąż ma 0% prawidłowych plemników, więc jest beznadziejnie. Ja byłam i jestem zdrowa, choć pewnie i u mnie płodność już obniżona. Fajnie że mam dwie córy i nie wymagam od losu więcej, ale instynkt macierzyński w tym wieku jest naprawdę silny...........

      Życzę Wam, wszystkim starającym się takich "cudów"............

      Powodzenia, pozdrawiam
      • 1azalia Re: 35-40 lat 02.01.13, 02:07
        Witam,tej kolejnej bezsennej nocy postanowilam dolączyć. Na wstępie życzę wszystkim SZCZĘŚLIWEGO Nowego Roku., i aby jak najwięcej z nas ubyło z wątków że znów sie nie udało. Ja mam już 37 lat i prawie 2,5 lat starań a od 1,5 łącze sily z lekarzami. Moim głównym problemem jest brak @. Niby wszystko dobrze badania w porządku a @ jak chce to jest a jak nie to nie ma z przewagą że nie ma. 2 razy bylam stymulowana clo i wtedy wszystko było ok. pęcherzyk, pęknięcie i nic.Nie miałam robionych żadnych innych badań jak chormonalnych. Lekarz twierdzi że sa w porzadku.proponował inseminację i tu zaczynaja się problemy bo mój M nie jest przekonany do żadnych ingerencji. miałam nadzieję że uda sie naturalnie. Mamy juz dwoje dzieci 10 i 8 lat. i pomimo problemów z @ jakoś się udało.Ale ten wspominany przez was instynkt macierzyński szalenie rozbudzony tego nie da się przelać na moje kochane dzieciaki bo to zupełnie coś innego pragnienie tej Małej Istoty. Ale mam jeszcze nadzieje , nie wiem jak długo.
        • ok.sy Re: 35-40 lat 02.01.13, 10:42
          1azalia a badano ci prolaktyne? bo znam przypadek, że dziewczyna nie miała okresu parę lat i gdy uregulowano jej prolaktynę wszysko wróciło do normy i od razu zaszła w ciąże ! ale to tylko moja sugestia smile
          • 1azalia Re: 35-40 lat 02.01.13, 15:39
            Prolaktyna była 15,18 ng/ml (nor 1,3-25) troche gorzej była po obciążeniu nie mam podanych jednostek ale było 8,3 po 1godz 118,7 a po 2godz 69,1.Czytałam że prolaktyna po obciążeniu powinna wzrastać nie więcej jak 5 razy a u mnie to aż ponad 14 razy ,tylko że lekarz w ogóle nie zwracał na to uwagi. Może rzeczywiście tu jest pies pogrzebany.tylko czy ja sama mogę jakos to obniżać?
    • karo.8 Re: 35-40 lat 02.01.13, 12:26
      moja siostra po 4invitro z 0 szansami na zajście w ciąże. przygotowywała się do 5. tym razem wybrała sie do innego lekarza, wiekowego, który tez nie dawał jej nadziei, ale przepisał rapacholin. i co .cud. za chwile pojawi sie dziecko. zaszła bez pomocy w ciążę.
      może też wypróbujecie ten patent. życzę wam szczęścia w 2013.
      • elmo34 Re: 35-40 lat 02.01.13, 13:56
        Karo.8 -RAPACHOLIN ??? A co ma przepraszam piernik do wiatraka?
        Jestem pewna ze Twoja siostra nie zaszla w ciaze dzieki ziolowemu lekowi na watrobe, ale dzieki szczesliwemu zbiegowi okolicznosci wink Najlepszego na mamusi i dzidziusia !
        Moze jestem jakas dziwaczka uprzedzona, ale do "wiekowych" lekarzy nie mam za grosz zaufania. Wlasnie sie rozstalam z takim "wiekowym"...No niemniej jednak rapacholin nie zaszkodzi-zwlaszcza po swietach wink

        Mam pytanie z innej beczki a nie chce zakladac nowego watku-czy po przyjmowaniu dopochwowo progestorenu miala ktoras z Was rozgregulowane cykle? Moj nowy gine zalecil mi progesteron 200g od dnia owulacji 2 x dziennie. Przyjmuje choc srednio to przyjemne, ale @ nie nadchodzi juz prawie tydzien czekam...Nie wiem czy progesteron moze tak opozniac miesiaczke ? Na ulotce leku nic nie napisane na ten temat...
        • olesia301 Re: 35-40 lat 02.01.13, 14:59
          Elmo - oczywiście, że luteina opóźnia nadejście okresu
          Zrób test lub badanie z krwii - jak się upewnisz, ze nie jesteś w ciąży, to odstaw.

          Jak ja w 2 fazie cyklu biorę Duphaston (to coś podobnego) to zawsze mam 2-3 dni obsuwy.

          co do lekarzy - mi pomógł właśnie starszy profesor, młodzi z kliniki 4x IUI robili bez laparo, bo twierdzili, że bez sensu
          Ja po zabiegu zaszłam od razu.
        • karo.8 Re: 35-40 lat 03.01.13, 20:44
          co za pomyłka. przepraszam.
          to było relanium. spróbujcie. nic nie tracicie.
          • elmo34 Re: 35-40 lat 03.01.13, 20:55
            Kurcze relanium ??? Jeszcze lepiej..jak to nic nie tracimy biorac relanium ? przeciez to diazepamina, nie wiem czy to takie bezpieczne ot tak jesc sobie relanium miesiacami i czekac az sie zajdzie w ciaze.
            Wiem, ze jak jest zagrozenie poronieniem kobieta moze przyjac dawke relanium rozkurczowo, ale to chyba wyjatkowe przypadki.
            Przepraszam, ze ci tak mace karo.8 ,ale jak sobie pomysle, ze ktos zamiast isc do specjalisty od leczenia nieplodnosci bedzie sie zamulal relanium, to mnie ciarki przechodza...
            • ok.sy Re: 35-40 lat 03.01.13, 22:03
              z tego co wiem to w invikcie po transferze pacjentki dostają relanium bo moja koleżanka za każdym razem (a było ich 8) brała to niby na wyciszenie macicy, ale też sceptycznie podchodze do brania go non stop sad
            • karo.8 Re: 35-40 lat 04.01.13, 11:16
              nie jadła tego miesiącami, a zaledwie kilka dni.
              cóż, wcześniej jeździła do specjalistów ,robiła drogie badania. tez zastanawiała się, czy to zażyć. stwierdziła,ze jednak nic nie traci.
              może to też jest dla was ostatnia deska.
              • olesia301 Re: 35-40 lat 04.01.13, 16:30
                Ten lek to chyba jednak na receptę?
                • elmo34 Re: 35-40 lat 06.01.13, 22:15
                  Stwierdzilam, ze to juz cos za dlugo brak tej @ jak na skutek uboczny przyjmowania progestereonu i zrobilam test. Poztywny. Radosc mnie nie rozpiera...boje sie, ze sie skonczy jak ostatnim razem... i przedostatnim...Poki co ciagle przyjmuje progesteron 200 w dawkach 2x dziennie globulka, kwas foliowy i aspiryne w malej dawce raz dziennie. Jutro musze umowic sie do lekarza, ale juz dzis jakies bezowe uplawy wiec juz sie zaczyna...stres, niepokoj...zero optymizmu. Ja nie wiem co sie dzieje sad
                  • ok.sy Re: 35-40 lat 06.01.13, 23:00
                    elmo34 trzymam za ciebie kciuki smile myśl pozytywnie może tym razem się uda !!! czekam na dobre wieści wink
                  • olesia301 Re: 35-40 lat 07.01.13, 11:15
                    Super.
                    Ja bym brała jescze zastrzyki przeciw zakrzepom - clexane lub fragmin, popytaj lekarza.
                    Kumpela po 2 poronieniacj to brała
                    • elmo34 Re: 35-40 lat 07.01.13, 11:23
                      Olesia ja po drugim poronieniu mialam robiony komplet badan w celu znalezienia przyczyny -wlasnie podejrzewano zespol antyfosfolipidowy. Badania krwi wykluczyly ta przyczyne, niemniej gine kazal mi brac aspiryne w specjalnej niewielkiej dawce codziennie od zrobienia testu. Tak na wszelki wypadek, to samo z tym progesteronem, mam w normie wszystkie hormony, ale przyczyna poronien jest nieznana a to moze wskazywac na to, ze akurat u mnie ciaza moze sie rozwinac dopiero przy wyzszym niz normalnie poziomie progesteronu.
                      Tez tak mysle...probowalam zajsc w ta ciaze i probowalam dopiero jak mi lekarz zalecil przyjmowanie progesteronu od dnia owulacji (czy sie ciaza pojawi czy nie) miesiaczka nie nadeszla...moze u mnei wlasnie cos jest nie halo z tym progesteronem...? no nic przede mna wizyta u lekarza i chwila prawdy. Bede sie trzesla jak osika sad
                      • olesia301 Re: 35-40 lat 07.01.13, 20:59
                        a jaki bierzesz progesteron?

                        Niby duphaston najlepszy.
                        Ja też biorę od owulacji 1x dziennie, mam brać 3x dziennie
                        • elmo34 Re: 35-40 lat 07.01.13, 21:53
                          Biore "czysty" progesteron 200mg 2xdziennie dopochwowo (podobno lepsza droga). Pisze "czysty" bo nie jest to zaden lek laczony po prostu na opakowaniu jest napisane "Progesterone". Konsultowalam sie dzis z asystentka mojego gine kazala kontynuowac nie zwiekszac dawek jesli nic sie nie dzieje i nic mnie nie boli. Nie mieszkam w Polsce wiec tu tez nie ma chuchania dmuchania na tak wczesna ciaze-co ma byc to bedzie, jak ciaza uszkodzona nie utrzyma sie tak czy siak, jak zdrowa wszystko bedzie dobrze. Przy pomocy progesteronu czy tez bez.
                          Niedawno kolezanka obecnie w polowce ciazy powiedziala mi, ze lekarz ja uprzedzil ze do 14 tygodnia (!!!!) ciaza jest biochemiczna i jak ma obumrzec to zadna ilosc progesteronu tu nie pomoze. Cudownie optymistyczne podejscie grrrr!!!
                          • jacinda Re: 35-40 lat 09.01.13, 11:37
                            Czas sie dopisac do watku. W maju skoncze 36 lat. Zero dzieci. Staramy sie 2 lata.
                            Wlasnie mialam wycietego polipa z macicy. Oprocz tego mam bardzo duza niedoczynnosc tarczycy i kilka tygodni temu zdiagnozowane Hashimoto. Przez problemy z tarczyca wysoka prolaktyna, niski progesteron i wysokie estrogeny (ktorze tworza przerost blony sluzowej i polipy).
                            Mam nadzieje teraz ustabilizowac tarczyce i zobaczymy jak to bedzie.
                            Dodatkowo niskie AMH (1.7) i tylko 8 pecherzykow antralnych. Zastanawiam sie na zamrozeniem komorek jajowych.
                            • kura28 Re: 35-40 lat 09.01.13, 14:46

                              AMH 1.7 nie jest niskie. To absolutna norma, niskie jest poniżej 1.


                              • jacinda Re: 35-40 lat 10.01.13, 19:21
                                Przepraszam, ale pomylilam sie. Moje AMH to 0.7!
                  • serena75 Re: 35-40 lat 09.01.13, 11:56
                    elmo - to cudownie, super wiadomości na Nowy Rok! smile
                    Trzymam mocno kciuki, żeby ten pozytywny test potwierdził się jeszcze w badaniu krwi (wybierasz się na betę?).
                    Ja od wczoraj jestem na stymulacji gonalem - ten zastrzyk premierowy to jednak przeżycie, brzuch, igła, hmmm... dobrze, że mój M był w pobliżu i pomógł. wink
                    Ściskam!
                    • elmo34 Re: 35-40 lat 09.01.13, 14:49
                      Serena dziekuje! To bardzo wczesna ciaza wiec ja osobiscie jeszcze pod sufit ze szczescia nie skaczesmile Wizyta dopiero 30 stycznia wiec mysle, ze spokojnie bede sobie siwiala przez te trzy tygodnie z niepokoju. I pazury ogryzala.
                      Bety mam nie robic-zaszlam w ciaze naturalnie bez zadnych stymulacji-tak jak mi przewidywal lekarz. Test kupilam w aptece w sumie jakis tydzien po spodziewanej miesiaczce (ma sie te stalowe nerwy co ? ) i wyszly wielkie i wyrazne dwie krechy. Niestety u mnie moze sie powtorzyc historia z kolejnym poronieniem wiec jestem obstawiona progesteronem i aspegic. Kwas foliowy lykam juz od jakichs dwoch miesiecy wiec to mam kontynuwac oczywiscie tez.
                      Moj lekarz jest generalnie tak wyluzowany i pewny ze wszystko dobrze pojdzie, ze bardzo chcialabym aby i mnie sie udzielil jego nastrojsmile Musze, no musze jakos dokulac do tego 12 tygodnia potem odetchne.
                      • olesia301 Re: 35-40 lat 10.01.13, 08:29
                        Nie chcę się straszyć ani martwić, ale niestety, po poronieniu to chyba całe 40 tygodni jest się w strachu i nie odpuszczać dokładnych badan, wizyt nawe po 12 tygodniu.
                        • elmo34 Re: 35-40 lat 10.01.13, 14:58
                          Olesiu i tak i nie. Ja oprocz poronien przezylam jeszcze strate dziecka juz urodzenego o czasie i w terminie. Kilka lat po utracie mojego pierwszego synka zaszlam w ciaze i faktycznie myslalam, ze bede sie trzesla z niepokoju o byle co i panikowala i w ogole to chyba nie przezyje psychicznie. Poszlo calkiem w druga strone, bylam spokojna i wyluzowana, wszystkei badania wskazywaly na to dziecko urodzi sie zdrowe wiec powiedzialam sobie "spokojnie bez paniki". Dziecko urodzilo sie piekne, zdrowe i przemadrzale smile
                          Teraz gorszy problem mam moze nie z niepokojem czy wszytsko w porzadku co z przekonaniem, ze w porzadku nie jest, ze nie mam sie co cieszyc na zapas, dopatruje u siebie wszystkich symptomow zwiastujacych poronienie choc rozum podpowiada, ze to nie tedy droga...sad(( masakra...gdyby tak mozna bylo odkrecic sobie glowe...
                      • johnson76 Re: 35-40 lat 10.01.13, 11:15
                        elmo - gratuluję! i trzymam kciuki! podobno 2013 rok to rok płodności i będą się dzieci rodzić smile ja póki co czekam na wyniki AMH i chyba będę się decydować się na in vitro ...
                        Chciałam jeszcze wrócić do wątku o relanium (któraś tu o tym pisała), brzmi to trochę dziwnie, poza tym to lek na receptę. Zastanawiałam się nad tym tylko dlatego, że mam dużo stresu w pracy i czasem wydaje mi się, ze to przez te stresy nie mogę zajść sad
                        • elmo34 Re: 35-40 lat 10.01.13, 16:19
                          Johnson zdecydowanie lepszy jest sport-bieganie, plywanie, ze juz o nartach nie wspomne. Relanium to lek, to nie ziolowe pastylki uspokajajace tylko diazepamina (poprawcie mnie o ile sie myle) ze wszystkimi skutkami ubocznymi. Jesli lekarz kijem nie zmusi do brania relanium-nie brac. Taka jest moja opinia.
                          Relanium na stresy w pracy nie pomoze wrecz przeciwnie tak Ci sie beda "rozbiegaly zolwie" na pocatku przyjmowania, ze stresow bedziesz miala jeszcze wiecej. Ja przyjmowalam relanium wiele lat temu z innego powodu-nigdy wiecej, nie lubie takiego stanu i takiego sztucznego wyciszenia. Jak chcesz sie odstresowac to naprawde adidaski na nogi, czapa na glowe i na powietrze, albo joga najlepiej w grupie.
                          Masz racje stres moze byc przyczyna zaburzen plodnosci, nie bez kozery nieplodnosc jest choroba cywilizacyjna.
                        • serena75 Re: 35-40 lat 10.01.13, 17:08
                          Ja też mam stresującą pracę, więc już zapowiedziałam mojej gin, że na dwa tygodnie po transferze chciałabym otrzymać zwolnienie lekarskie i chyba nie będzie z tym problemu. Będę leżeć do góry brzuchem i wypoczywać, sprawy zawodowe odkładam na bok (komórkę wyłączam, laptopa nie włączam) razem z plakietką "pracownika miesiąca". wink Obkładam się natomiast stosem książek, które przez ostatnie pół roku wytrwale kupowałam i odkładałam na półkę. smile
                          • endopech Re: 35-40 lat 10.01.13, 21:31
                            Tak trzymać ...ja polecam bieganie na odstresowanie...na razie męczy mnie przeziębienie którego muszę się pozbyć przed crio ...ale przez cały program ivf biegałam aż do punkcji oczywiście. I muszę powiedzieć że nie miałam żadnych ubocznych skutków brania leków ...po porażce też biegałam żeby się odstresować ...he he wpadłam już w nałóg. Wiosna będzie nasza trzeba ustrzelić jakiegoś bociana
                            • serena75 Re: 35-40 lat 10.01.13, 23:07
                              endo - szacun, naprawdę! Ja przy takiej pogodzie nie jestem w stanie wywlec się na dwór, żeby się usportowić. Na szczęście w domu mam orbitrek i biegam na nim 2-3 razy w tygodniu, więc w sumie swoje niewygórowane normy wyrabiam. wink
                              Co do efektów ubocznych stymulacji, to niestety, dopadły mnie bóle głowy i zmęczenie, które uderza mocno wieczorem. Poczytałam trochę w necie, podobno to dość częste na gonalu. Podpytałam moją gin w tej sprawie, na razie mogę brać środki przeciwbólowe, ale tylko do terminu transferu. Ughhh... mam nadzieję, że przejdą do tego czasu! Kompletnie nie jestem przyzwyczajona do tego bólu, należę do szczęśliwców, których głowa boli raz na ruski rok.
                              Endo, ja myślę, że bociany przylecą do nas już zimą! wink
                              • robaczywaczeresnia Re: 35-40 lat 14.01.13, 20:31
                                witam...
                                w grudniu skończę 35 lat, mój mąż w październiku 42 , staramy się o dzidziusia od roku, ale wcześniej - 3 lata jakoś szczególnie się nie zabezpieczaliśmy, zakładaliśmy, że będzie co ma być, ja w sumie 15 lat się szczególnie nie zabezpieczałam, wiec podejrzewałam, że ze mną może być coś nie tak... mam wysokie prl - jak je zbiłam to zaszłam, ale było wczesne poronienie, mąż też ma nie za ciekawe wyniki, do tego wiek, mega stres...jesteśmy z Częstochowy, byliśmy nawet w Warszawie w Novum, ale tam od razu inseminacja, in vitro..a nas na to nie stać...mam cykle 26-28, dziś dostałam @ w 33 dniu..wiecie co jeszcze wczoraj czułam, a tu taki zawód..polecicie kogoś ze Śląska, Łodzi? bo tak naprawdę nie mamy nawet diagnozy...sad
                                • jacinda Re: 35-40 lat 15.01.13, 09:54
                                  Jesli masz wysikie prl to znaczy, ze najprawdopodobniej masz tez niedoczynnosc tarczycy. Problemy z tarczyca oraz wysokie prl to naturalne srodki antykoncepcyjne. Ja bylam w Gamecie i powiedzieli mi, ze zanim nie doprowadze tych hormonow do porzadku to nie ma mowy i IVF.
            • malpkap Re: 35-40 lat 08.02.13, 13:13
              elmo34 napisała:


              > Wiem, ze jak jest zagrozenie poronieniem kobieta moze przyjac dawke relanium ro
              > zkurczowo, ale to chyba wyjatkowe przypadki.
              Ja brałam w ciąży relanium (15 mg/dobę) przy poronieniu zagrażającym, razem z masą innych i wszystkie dziewczyny na PC praktycznie miały przepisane, ale pierwsze słyszę, żeby to przepisywano przy staraniach.
    • forma-lina Wróciłam 17.01.13, 15:46
      Witam Was;
      w listopadzie zaszłam naturalnie w ciążę. Myślę, że to w wyniku przedmuchania jajowodów po hsg. Niestety ciąża obumarła, prawdopodobnie wady genetyczne są odpowiedzialne za większość takich przypadków. Jestem po łyżeczkowaniu, za 2-3 m-ce mamy się starać. Oby nie było zrostów ani się znowu śluz nie nazbierał w jajowodach. Niestety, znów rozmyslam, czy aby nie jestem za stara. Wczoraj skończyłam 36 lat, urodzę (wariant oprymistyczny) w wieku 37. Czy nie jest za późno na dziecko?
      • serena75 Re: Wróciłam 17.01.13, 16:19
        formalinka - przytulam cię mocno! Przykro mi bardzo, że ciąża obumarła, ale - tak, jak piszesz - zaważyły o tym pewnie wady genetyczne... Od razu powiem ci, że ja mam 37 lat, mamą zostanę więc wieku 38... zupełnie mi to nie przeszkadza.
        Jak pewnie pamiętasz, jestem po 4 nieudanych iui, a jutro podchodzę do IVF (punkcja). Mam nadzieję, że tym razem się uda.
        • forma-lina Re: Wróciłam 17.01.13, 16:34
          Bardzo mocno trzymam kciuki!
      • endopech Re: Wróciłam 17.01.13, 16:25
        forma lina...to czy jesteś za stara na dziecko to musisz sama zdecydować ...dla mnie 37 to jeszcze młodość smile ...znam 2 babeczki które urodziły w tym wieku pierwsze dziecko w wyniku in vitro dziewczynki zdrowe są smile ...niby rośnie ryzyko wad ale często natura eliminuje sama taki problem ...ale po sąsiedzku mam przykład że kobitka urodziła w wieku 45 i 47 ( wpadki ) córy teraz mają po 16 i 18 lat , fakt miała już dorosłe dzieci ale widać że natura płata figle i pozytywnie zaskakuje i powiem ci że wcale nie widać po niej 60 big_grin . Ja mam 30 staram się od 4 lat ...dopiero teraz podjęłam decyzje o in vitro dopóki zdrowie pozwoli będę walczyć !!!
        • forma-lina Re: Wróciłam 17.01.13, 16:36
          Zaczynam tak mysleć, kiedy słyszę opinie i docinki otoczenia. Sama czuję się młodo, daję sobie jeszcze 2 lata na próby. Oby tylko dziecko nie płakało, że babcia przychodzi do szkoły. Ech, samo życie smile
          • jacinda Re: Wróciłam 17.01.13, 17:35
            Bardzo mi przykro, ale jest chyba jeden plus tego - przynajmniej wiesz, ze w ciaze mozesz zajsc. Mi lekarz powiedzial, ze martwi sie o mnie, bo w ciazy nigdy jeszcze nie bylam.
            Nie ma znaczenia ile masz lat. Wazne, jak sie Ty sama z tym czujesz, a nie to, co mysli otoczenia. Powodzenia!
            • endopech Re: Wróciłam 17.01.13, 20:30
              jacinda ma rację ...myśle że jak przyjdzie bobas to ubędzie Ci lat smile przez późne macierzyństwo dłużej mamy powera smile do działania !!! no i się trzymamy ...a jak obserwuje młode mamy to czasami wyglądają na stare smile baby niezadowolone z życia i nie dające sobie zupełnie rady z własnymi dziećmi ! a otoczeniem to już dawno się nie przejmuje Ty też powinnaś to olać i zacząć myśleć tylko o swoim/waszym szczęściu. Powodzenia
              • johnson76 Re: Wróciłam 18.01.13, 11:45
                Dziewczyn co to za pesymizm? smile Wszystko będzie ok, 2013 to dobry rok na dzidziusiesmile Ja skończyłam 36 we wrześniu i nie poddaję się. A tu wszystko na przekór, w ubiegłym tygodniu zmarł mój lekarz prowadzący (nagle, na serce), dzisiaj pogrzeb. Leczyłam się u niego prywatnie plus kilka badań w szpitalu, nie mam pojęcia kiedy i jak uda mi się wyciągnąć wszystkie wyniki (ponad rok leczenia). Zapisałam się już do innego lekarza. Z drugiej strony może to jakiś znak ...
                • elmo34 Re: Wróciłam 18.01.13, 13:28
                  Forma-lina zaraz Ci w tylek dam za ta "stara". 36 to mloda laska, przeciez obecna 40 to tak jak kiedys 33 latka wink Ja Ci mowie, dla kazdego gina we Francji to dziewczyno masz jeszcze conajmniej 6 lat! Trzymam kciuki mocno! Odpocznij sobie teraz, niech hormony sie niec uspokoja, wzmocnij sie pozytywnie tym, ze w ciaze zaszlas i to jest polowa sukcesu, czyli mozesz, wszystko przed Toba. A za 2-3 miesiace z wiosna raznym krokiem bierz sie za kolejne starania. Wierze ze bedzie dobrze.
                  • olesia301 Re: Wróciłam 18.01.13, 17:25
                    Ja mam niskie amh - 0,47 i raczej zero szans na naturalną ciaże.
                    In vitro raczej odpada - przekonania partnera.


                    co tak mogło popsuć mi to amh? Wiek aż tak nie jest straszny (36 lat) - chociaz to nie od wieku moze być zależne.
                    Moze te 4 IUI, laparoskopia, ciaża...
                    • johnson76 Re: Wróciłam 21.01.13, 11:01
                      olesia wszystko obniża rezerwę (stymulacje, laparoskopia, IUI) sad ja też miałam laparo i zastanawiam się czy słusznie, bo podobno niszczy bardzo nasze jajeczka i powinno się bardzo z tym zabiegiem uważać. Teraz czekam na wynik amh, aż mi się nie chce go odbierać, bo boję się, że jest nie ciekawie ...
                      • endopech Re: Wróciłam 21.01.13, 12:21
                        Nieszczy niestety ale nie zawsze 3 operacje , endometrioza , 1IVF nieudane sad moje AMH 2,5
                        więc trzeba być dobrej myśli zresztą wyniki to nie wszystko
    • olesia301 Re: 35-40 lat 27.01.13, 20:30
      Co tam u Was?

      Ja mam jutro wizytę u lekarza - idę z tym moim masakrycznym AMH, zobaczymy, czy postawi na mnie krzyzyk, czy da nadzieję.
      • forma-lina Re: 35-40 lat 28.01.13, 18:32
        Co powiedział lekarz?
        • olesia301 Re: 35-40 lat 29.01.13, 08:25
          AMH niskie, lae nie tragiczne.
          Przy in vitro wyhoduję wg jego doświadczenia 3-5 komórek, pytanie tylko, czy mąz zgodzi się w końcu na program?
          Lekarz wie o moim mężu - proponuje IUI raz zrobić, potem in vitro
          Ja nie wiem, czy jest sens IUI, miałam już 4 ( co prawda przed laparoskopią)
          5 lutego ponownie wizyta. Lekarz chce ustalić leki do stymulacji do inseminacji, ja zaciągnę męża może na jeden program się przekona?

          Muszę się zaszczepić na WZW.
          • ana_pe Re: 35-40 lat 29.01.13, 11:29
            olesia ja wlasnie mojego przekonałam, chociaż u niego to nie chodzi o 'przekonania' tylko o parcie na drugie dziecko, a raczej jego brak (parcia) smile
            wlasnie zbieram forse na program i moze na wiosne startujemy. W maju koncze 36 lat...
            Musze jeszcze zbadac rezerwe. Poprzednio bardzo dobrze sie stymulowałam, pobierali mi ok. 15 oocytow, a z jednego programu miałam ok. 9 zarodków. Licze na to ze i tym razem bedzie taki wynik, bo nie wiem czy maz zgodzi sie na kolejny program. Moze jutro rano skocze na badania.

            ...i liczę na koleny CUD
            • justin-75 Re: 35-40 lat 31.01.13, 15:12
              cześć dziewczyny! Trzymam za nas wszystkie kciuki. Przez "chwilkę" nie wchodziłam na żadne fora w tym temacie... cóż w sierpniu poroniłam bliźniaki w 19tc... niewydolność szyjki.... długo się mój organizm zbierał do działania, ale w końcu chyba się wszystko unormowało... czekam teraz na kolejną miesiączkę i robię badania tak dla siebie... czy rzeczywiście jest ok... czekają na mnie jeszcze dwa zarodki... ostatnio była parka... zresztą nie ważna płeć... Planowałam transfer na kwiecień... ale jak tak Was czytam to mam ochotę już biec do kliniki dzisiaj... cierpliwość jest cnotą jak to mówią niektórzy...
              • olesia301 Re: 35-40 lat 01.02.13, 08:54
                Smutne, takie duże dzieci sad

                Ja wczoraj zrobilam szczepienie na WZW B - tak profilaktycznie, zeby już mieć w razie czego smile
              • lomre Re: 35-40 lat 01.02.13, 13:16
                Justin przykro mi czytać. Ja straciłam swoje bliźniaki przez niewydolnośc w 23 tyg. chciałam szybko być znowu w ciąży, ale kolejny transfer mrozaków sie nie powiódł. Udal sie dopiero kolejny, po roku. Mrozaki miały wtedy 3 lata. Miałam juz wtedy profilaktycznie ząłożony szew i wszystko dobrze się skończyło, przenosiłam synka o 10 dni. Teraz czekam na kolejne rozwiązanie. Ciąża naturalna (wbrew wszystkim wynikom, niedrożności itp), założony szew, teraz już po terminie czekam na rozwiązanie. Powodzenia
                • justin-75 Re: 35-40 lat 01.02.13, 13:33
                  lomre: też mam taką nadzieję, że będzie następnym razem super...
              • edytka8080 Re: 35-40 lat 05.02.13, 21:48
                justin-75 własnie przeczytałam twoja historie i badzo ci współczuje dużo przeszłaś
    • edytka8080 Re: 35-40 lat 05.02.13, 19:29
      Ja się dołącze mam 35 lat , 12 lat walki i leczenia o pierwsze dziecko 3 insemiancje 5 progr invitro i i jedno crio i nie udane i nadal walcze .

      • justin-75 Re: 35-40 lat 05.02.13, 20:43
        edytka8080: super, że jesteś.... trzymam kciuki za Ciebie...
        • forma-lina Re: 35-40 lat 05.02.13, 20:45
          Ja też. Za nas wszystkie smile
        • edytka8080 Re: 35-40 lat 05.02.13, 21:44
          dziekuje justin-75 za kciuki pozdrawiam Ciebie i wszystkie dziewczyny i życze wszystkim zeby się nam udało
          • olesia301 Re: 35-40 lat 05.02.13, 22:13
            Ja już na nic nie liczę

            Chciałam in vitro - mąz sie nie zgadza sad

            Przy niskim AMH to pozamiatane już raczej
            Może tego Sroki calego se ziola kupię,
            • justin-75 Re: 35-40 lat 06.02.13, 23:05
              olesia301: jak to mąż się nie zgadza?????
              • olesia301 Re: 35-40 lat 07.02.13, 08:15
                Chyba religia sad

                Na 100% nie wiem, co mu nie pasi w metodzie - nie, bo nie!

                porażka, co?
                Beznadziejna sytuacja, ale chyba nic nie zrobię w tej kwestii
                • ok.sy Re: 35-40 lat 07.02.13, 09:53
                  Olesia aż nie wierze, że to facet ma obawy! troszkę egoistyczne podejście ma sad przecież tak naprawde ty to wszystko przechodzisz, ty się męczysz, kłujesz itp !!! a jesli chodzi o religie to zawsze można to troche obejść i nie mrozić zarodków (jak w ogóle bedzie co mrozić!) bo tak naprawde o to się kościołowi rozchodzi. Może zaproponuj mu taką opcje, przecież nie może cię tak zostawić i nie dać ci szansy bo on nie chce ! Chyba powinnaś nad nim "popracować" i trzymam kciuki żeby ci się udało wink))
                • edytka8080 Re: 35-40 lat 07.02.13, 15:00
                  olesia może mu wogule nie zależy i sciemania ja bym naprawde z nim poważnie pormawiała albo wóz albo przewóz
                  • justin-75 Re: 35-40 lat 07.02.13, 17:29
                    olesia: jak przeczytałam dzisiaj rano mojemu mężowi twoją odpowiedź, to się poruszył i stwierdził - że koleś nie chce mieć dzieci i wymyśla.... zwykły tchórz... - powiedział to może bardziej dobitnie.
                    Ja osobiście jestem w szoku... podobno przyrzekaliście sobie w zdrowiu i chorobie , na dobre i na złe... a co mówi na adopcję... przecież to takie miłosierne.... sory ale jeszcze mnie trzepie... a On robił sobie badania.... może tego też się boi... a adopcja zarodka... w ogóle rozmawialiście na ten temat????
                    • olesia301 Re: 35-40 lat 07.02.13, 18:54
                      Nawet nie wiecie, jak mnie to wkur... i męczy.

                      Moim zdaniem, to on nie ma swojego zdania - opiera się na "katolickim" podejściu (jego mamusia dewota jakich mało - a straszna hipokrytka - wnuka niepełnosprawnego srednio akceptuje).. Mój mąż nie czyta, nie siedzi na forach, nie wie nic - z ambony mówią, że to diabel i koniec!

                      Sama to tłumaczę - to ja będę na hormonach, to ja bede musiala prawdopodobnie leżeć 9 miechów, to mnie będą kłuli co miesiąc.

                      Adopcja - no tta, od 2 lat paiery czekają, kurs w lutym, ale ile czekania? tego nie wie nikt.

                      Na zarodek się czeka. Jest długa kolejka.

                      Jakich argumentów użyć?
                      • edytka8080 Re: 35-40 lat 07.02.13, 19:52
                        ja mam męza niepełnosprawnego i nawet mąż sam pojechal i sie zbadał i powiedzial ze jedziemy na in vtro,mi się cos zdaje ze on coś sciemania i niechce miec dzieci przy tkaim czlowieku możesz nie doczekać sie ciąży i zmarnować sobie życie dziewczyno to on woli mieć adoptowane niż swoje z krwi i kości
                      • serena75 Re: 35-40 lat 07.02.13, 20:04
                        olesia - ja sugeruję wspólną wizytę w klinice leczenia niepłodności, tam są lekarze, którzy wiedzą, jak wytłumaczyć, że in vitro to nie jest zło i grzech... rozmawiałam na ten temat z moją gin, powiedziała mi, że ona bardzo chętnie spotyka się z takimi "opornymi mężami" i często te rozmowy przynoszą pozytywne rozwiązanie. Bardzo Ci tego życzę!
                        • olesia301 Re: 35-40 lat 07.02.13, 20:11
                          Sęk w tym, ze bylismy i nie przekonał.

                          Swoje dziecko jedno mam ,to nie zmarnuje sobie zycia smile

                          Swoją drogą mąz to dobry chłopak, tylko w tak waznej sprawie nie rozumie mnie

                          Rozważę adopcję zarodka
                        • ana_pe Re: 35-40 lat 07.02.13, 20:13
                          argumenty: ze pragniesz miec dziecko, ze musi sie liczyc z Twoimi pragnieniami i nie moze stanowczo mowic NIE. Poza tym chcesz wiedziec dlaczego nie, masz prawo to wiedziec i juz. Nie bo nie to nie odpowiedz...
                          Pewnie zwyczajnie sie boi.
                          Poza tym mysle, ze mimo to, ze to my jestesmy najbardziej zaangazowane w ifv t o jednak uwaza, wiem to ze mezowie tez to przezywaja z nami. No przynajmniej moj. Dla niego to tez było ciezkie, to całe czekanie, kłucie, jezdzenie do Kliniki ciagle. Czkekanie na wyniki i radzenie sobie z porazkami. Potem ciaza, ciagla obawa co bedzie, porod... Moj maz ma / mial watpliwosci co do kolejnego podejscia, bo najzwyczajniej na swiecie było to dla niego bardzo ciezkie doswiadczenie. Oczywiscie pozniej wielkie szczescie i radosc i teraz ubóstwia naszego syna. Ale uwazam ze przeslismy przez to razem i podobnie jak ja (nie mowie ze tak samo) przezywał to wszystko przez co przeszlismy.
                          Olesia porozmawiaj spokojnei bez nerwow z mezem przy dobrej okazji, nie wiem moze przy kolacji wieczorem na luzie przy winie.
                          Trzymam kciuki.
                          • johnson76 Re: 35-40 lat 08.02.13, 11:07
                            u mnie też było ciężko z przekonaniem męża do in vitro, ale w końcu się zgodził, zrozumiał. Tzn. jeszcze jestem przed zabiegiem, nawet wyznaczonym terminem, ale oboje rozumiemy, ze to dla nas być może jedyna szansa. Na początku też nie chciał się zgodzić, bo nie i tyle. Podrążyłam trochę, odczekałam, teraz i tak najgorsze są finanse sad We wtorek wybieram się do kliniki, i zobaczymy co dalej. Pozdrawiam
    • oby.sie.udalo Re: 35-40 lat 08.02.13, 14:36
      No to się przywitam, bo niedawno skończyłam 35 lat, więc w końcu łapię się na ten wątek wink
      Mąż lat też 35. Półtora roku po ślubie i tak samo długo staramy się o dziecko.
      Ja mam zdiagnozowany niedrożny jeden jajowód. Hormony w normie. Z owulacją bywa różnie - raz jest, raz jej nie ma. Ale taki wiek...
      Wczoraj odebraliśmy badania nasienia, bo w końcu mąż zdobył się na nie. Diagnoza: teratozoospermia. 3,28% prawidłowo zbudowanych plemników (reszta głównie wady główki). Pocieszam się tym, że wszystkie pozostałe parametry dużo ponad normę czyli o wiele lepiej niż dopuszcza norma.
      We wtorek idę na wizytę do mojej pani doktor i zobaczymy co powie. A zaraz potem umawiamy się do kliniki niepłodności.
      Trzymam za nas wszystkie kciuki.
      I oby się udało! smile
    • ana_pe Re: 35-40 lat 13.02.13, 14:51
      dziewczynki jakie badania robilyscie przed ivf bo juz nie pamietam zupełnie? juz mam motyle w brzuchu bo w cyklu kwietniowym ruszam z kolejnym programem. To bedzie nasz trzeci.
      Musze zrobic rezerwe jajnikowa, to na pewno. Jakie jeszcze badania mozna zrobic? Wie, ze pewnie w Klinice mi powiedza ale moze zrobie sobie na własna reke wczesniej.
      Zastanawiam sie tez czy nie kupic mężowi preparatu cynkowego na poprawienie wynikow nasienia? Polecacie cos szczegolnie?
    • magnolia234 Re: 35-40 lat 17.02.13, 17:25
      ja tez dolaczam do grona...za pol roku koncze 35 lat, staramy sie z mezem od slubu 1.5 roku temu. na razie wszystkie wyniki sa ok: hormony i amh d. dobre, nasienie meza tez super. jedynie nie badalam jeszcze droznosci i bede ja robic w marcu. moj poprzedni lekarz nie widzial powodu robienia tego badania bo juz bylam raz w ciazy (nieudanej, poronienie w 11 tc) ale to bylo 6 lat temu wiec od tamtego czasu moglo sie duzo pozmieniac. prawdopodobnie w kwietniu bede miala pierwsza inseminacje
      • forma-lina Re: 35-40 lat 18.02.13, 18:10
        Radzę zrobić drożność, moja gin też nie widziała wskazań, ja się uparłam i poszłam do innej, w następnym cyklu miałam hsg, a po nim zaszłam w ciążę. Wprawdzie poroniłam, ale coś poszło do przodu. Nie miałam niedrożności, było zaśluzowane.
        • magnolia234 Re: 35-40 lat 22.02.13, 21:09
          ja coraz tez bardziej jestem przekonana ze mam problem z droznoscia. to jest jedyne logiczne wytlumaczenie w tym momencie
    • lulka05 Re: 35-40 lat 18.02.13, 10:19
      To i ja się dołączę smile
      W maju będę miała 37 lat, walczymy od 9 lat. Od 7 - staramy się z pomącą lekarzy i klinik niepłodnościowych. Męża parametry - w normie.
      Jestem po kilku IUI, 3 IVF, 3 crio.
      Raz "zaskoczyłam" po ICSI z antagonistą. Plamienia i w 13 dpt beta 24,1. Potem spadła.
      Po HSG wykryto u mnie macice dwurożną, mam wysoki DHEA-S 419,3 ug/dl, niski SHBG 14,09 nmol/l, androstendion i testosteron w normie.
      FSH 5,69 IU/L (badanie w 2-j połowie cyklu)
      LH 7,65 IU/L (badanie w 2-j połowie cyklu)
      AMH 2,2 ng/ml (badanie w 5 dc, cykl z tabletkami antykoncepcyjnymi)
      Inhibina B 15,1 pg/ml (badanie w 5 dc, cykl z tabletkami antykoncepcyjnymi).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka