Dziewczyny, sorry za nowy wątek, ale majowe i czerwcowe inv - mają już takie tysiące postów, że się można pogubić, a chyba potrzebuję Waszej wiedzy i doświadczenia.
Otóż dziś 11 dpt - jutro pojdę zrobić betę. I nie czuję nic totalnie nic. Nawet piersi nie są zmienione, podrażnione - totalna plaża. Parę dni temu przez dzień czy dwa były, a teraz nic. Czasem zaboli jeden jajnik, czasem drugi i tyle. Przez cały czas od transferu tak jest - może poza pierwszymi dniami z brzuchem jak piłka wzdętym, ale to się unormowało. Biorę 3 x 3 luteina i to wszystko. Żadnych innych leków, nie brałam też zwolnienia, więc raczej funkcjonuję normalnie - bez przemęczania się. Chciałabym znaleźć cokolwiek, jakikolwiek sygnał, że coś się dzieje ale go nie ma. Miałam podane dwudniowe zarodeczki - nie pytajcie o klasę, bo nawet nie wiem, więc z tego co zrozumiałam z postów na forum przy takich świeżakach, to wszystko może dziać się wolniej i później? Czy któraś z Was miała tak, że nie miała kompletnie żadnych objawów, przejawów a beta była ciążowa? No i pytanie jakiej bety się mogę spodziewać? Tabele ogólne widziałam oczywiście, ale bardziej ciekawi mnie z życia i doświadczenia Waszego - jaka beta na 12 dpt przy założeniu dwudniowych zarodeczków? Zaczynam fiksować. Generalnie od początku jestem raczej nastawiona na nie

złe przeczucia, ale teraz to już jest apogeum. Aż się boję jutro iść na betę, bo może lepiej żyć w niepewności i z maleńką nadzieją, niż usłyszeć: koniec marzeń?