Dodaj do ulubionych

pomocy nic z tego nierozumiem??

03.12.04, 14:25
a wiec od nowa clo od 5-9 menogony i biogonadyl w 13dc cialko juz peklo i
wten dzien test na wrogosc a tu klapa susza w pochwie niemieli co pobrac ale
cos znalezli ociupinke i plemniki zdechly caly czas mam brak sluzu brodawki
bola wlasnie wrocilam z wc a dzis mam 24dc a tu pojawil sie sluz i to chyba
plodny wiec zgupialam co otym myslec czy ktoras z was tak miala ???????????
Obserwuj wątek
    • donata72 Re: pomocy nic z tego nierozumiem?? 03.12.04, 15:10
      czy nikomu niechce sie odpisac?
      • kalinosia Re: pomocy nic z tego nierozumiem?? 03.12.04, 15:40
        bo może nikt nie umie odpowiedzieć na Twoje pytanie sad
    • donata72 Re: pomocy nic z tego nierozumiem?? 03.12.04, 15:50
      no co wy nikt sie nie spotkal z czyms takim jestem wyjatkowa???
      • tekla12 Re: pomocy nic z tego nierozumiem?? 03.12.04, 18:51
        Podwójna owulacja w cyklu zdarza się rzadko ale nie jest niemożliwa.
        • burczykowa Bzdura! 03.12.04, 19:00
          Jeśli by tak miało być, to nowoczesne metody npr (np. wieloobjawowe)nie miałyby
          takiego samego wskaźnika skuteczności, jak pigułki. Przepraszam, że to napiszę
          tak wprost, ale napiszę: twoje wywody nie mają żadnego naukowego uzasadnienia.
          Sytuacja, o której pisze autorka wątku może przedstawiac się następująco
          (hipotetycznie): pękło jajeczko, ale pęcherzyk Graafa nie przekształcił się w
          ciałko żółte. Nie było więc progesteronu. A skoro tak- to mogą dojrzewać dalej
          te, które były "zmobilizowane" wspomagaczami- stąd śluz, który jest oznaką, że
          są produkowane estrogeny (przez otoczki wzrastających, dojrzewających
          pęcherzyków pierwotnych). czyli niby okres płodności. Tylko czy ten śluz ma
          faktycznie cechy sluzu opłodnego?
          Tak w ogóle bardzo wątpię w moją teorie (choć ma swoje uzasadnienie).
          ewentualnie mógłby być to bezmiesiaczkowy cykl jajnikowy- ale to jest jeszcze
          mniej prawdopodobne...
          • tekla12 Re: Bzdura! 03.12.04, 19:11
            Droga Burczykowo, jakże ja lubię takie subtelne tytuły postów. Sądzę, że to
            urocze uczucie wszystko najlepiej wiedzieć. Podwójna owulacja potwierdzona
            obrazem usg zdarzyła się mnie. Mojej forumowej przyjaciółce również. Z tego, co
            pamiętam działo się to w cyklu stymulowanym i zostało stwierdzone przez
            ginekologa z kliniki leczenia niepłodności, z komentarzem zacytowanym w moim
            poprzednim poście. Jeszcze raz gratuluję pewności siebie. Ja nie uzurpuję sobie
            prawa do posiadania monopolu na wiedzę i nie muszę podawać żadnych naukowych
            uzasadnień. Ale bardziej wierzę specjaliście zajmującemu się leczeniem
            niepłodności niż tobie.
            • burczykowa Sorry! 03.12.04, 19:29
              Bo co innego oznacza owulacja wielokrotna- jak obserwowana u Ciebie. Ale
              dojrzewa wtedy i wyłania sie wtedy kilka pęcherzyków dominujących. Mają prawo
              do owulacji w okresie ok. 1 doby- w tym czasie może owulować ich nawet
              kilkanaście. Natomiast nie ma mozliwości owulacji przy obecnym progesteronie ,
              bo on blokuje przedni płat przysadki i ta nie wydziela FSH, a tylko pod wpływem
              tego hormonu wzrastaja pęcherzyki pierwotne. Inaczej: 24 godz. po pierwszej
              owulacji nie sa mozliwe nastepne owulacje (ale w tzw. miedzyczasie -tak).
              Chodzi o to, że LH pojawia się w cyklu tylko raz (wyrzut), który powoduje
              bezpośrednio pęknięcie pęcherzyka i jego przekształcenie w ciałko żółte. Bez LH
              nie ma innych owulacji, drugi raz LH pojawi się jako odpowiedź na wysoki poziom
              estrogenów, czyli po stymulaccji pęcherzyków FSH, co bedzie miało miejsce
              dopiero po spadku progesteronu (czyi po miesiaczce).
              Wyrzucone LH krąży we krwi kilkanaście godzin i stąd możliwe owulacje
              wielokrotne (ale tylko w okresie okołoowulacyjnym!).
              Sorry za "wywody naukowe",inaczej tego nie potrafię opisać.
              • tekla12 Re: Sorry! 03.12.04, 20:28
                Ależ ze mnie gapa. Nie potrafię odróżnić wielokrotnej owulacji od powtórnej
                owulacji w cyklu. Wiesz, my misie o bardzo małym rozumku mamy kłopoty z
                pojęciami okeślającymi czas, tydzień i doba to dla nas prawie to samo. No, ale
                przecież powtórna owulacja nie jest możliwa, bo jak sądzę "nowoczesne metody
                npr nie miałyby takiego samego wskaźnika skuteczności jak pigułki". Cóż, jeśli
                rzeczywistość przeczy metodom npr (chciaż wszystkie opisywane cykle były
                stymulowane gonadotropinami), tym gorzej dla niej. Pozostaje mi tylko nadzieja,
                że gospodyni wątku wie, że w ciążę nie zachodzi się przy pomocy termometra i
                obserwacji śluzu.
                • burczykowa no, cóż 03.12.04, 20:37
                  pewnie ci, co stosuja npr to sami niepłodni.
                  Bo inaczej dawno powinni mieć drużyny piłkarskie.
                  Ja jakoś ich nie mam.Inni też nie.
                  Nie napisałam nigdzie, że masz mały rozumek czy cos podobnego- chciałam
                  wyjaśnić, co i jak jest. Widocznie nie ma potrzeby.
                  A npr opiera się własnie na rzeczywistości. Bo nie mam na mysli kalendarzyka.
                  A w ciążę zachodzi się DZIĘKI termometrowi i obserwacji sluzu- mam na to
                  dowody - i nie mam na mysli tylko siebie.
                  • tekla12 Re: no, cóż 03.12.04, 20:51
                    A ja mogę poświecić własnym przykładem i zgodnie z prawdą oświadczyć, że sześć
                    razy zaszłam w ciążę bez stosowania npr. Co wcale nie znaczy, że mam zamiar
                    przekonywać, że stosuję jedynie słuszne metody prokreacyjne. I z całą pewnością
                    nie mam ochoty na dalszą dyskusję. Ortodoksję, czego by nie dotyczyła, uważam
                    za obrzydliwą i szkodliwą.
                    • burczykowa każdy ma prawo do swoich pogladów 03.12.04, 20:55
                      A ortodoksja nie ma tu nic do rzeczy.
                      I nikt nie twierdzil, ani tym bardziej ja, że tylko dzięki npr mozna zajść w
                      ciążę.Ale to ułatwia sprawę. Zdecydowanie.
                      Jedynie słuszne metody prokreacyjne- jak je nazywasz- mają swoje naukowe
                      podstawy i dlatego maja swoje uzasadnienie. Np. obserwacje pokrywają się z USG.
                      No, ale wkraczamy na obszar nauki...
                      Tez nie mam ochoty na dalsze dyskusje.
                      • ewa.analityk1 Re: każdy ma prawo do swoich pogladów 04.12.04, 11:52
                        a ja muszę zaprotestować miałam piękne wykresy książkowe z pięknym wzrostem
                        tempki ale na USG pęcherzyk w tym momencie miał 9 mm !!! a testy owu nie
                        wykazywały nic. I znam wiele takich przypadków, NPR jest fajne dla osób bez
                        problemów wielkich hormonalnych bo z problemami takimi jak moje typu
                        hiperpolaktynemia (brak właściwie śluzu) nieregularne cykle, niedoczynność
                        tarczycy, tony leków zawodzi niestety i nawet swojego czasu spec który
                        analizował moje wykresy z NPR zwątpił smile
                        Ale jeżeli ma sie w miarę regularne cykle to jak najbardziej polecam aby poznać
                        swój organizm, ja już doszłam do takiej wprawy że po wykresie jestem w stanie
                        od razu kilka schorzeń wykryć typu właśnie tarczyca, PCOS, prolaktyna itd bo
                        organizm to zdradza, ale jeżeli na wykresach się nie udaje przez 6 miesięcy to
                        czas isć na dobry monitoring.
                        • ewa.analityk1 Re: każdy ma prawo do swoich pogladów 04.12.04, 11:54
                          A i najśmieszniejsze w cyklu w którym zaszłam spec od NPR powiedział, że ciąży
                          raczje nie będzie test ciążowy wyszedł mi przy 36.6 a Maciek ma teraz 5
                          miesięcy, uważam że do każdej metody należy mieć dystans.
                        • majkabis Re: każdy ma prawo do swoich pogladów 04.12.04, 13:53
                          Czy możesz mi napisac, jak po kartach cykli rozpoznasz problemy z tarczycą albo
                          PCO? Jestem tym bardzo zainteresowana, bo własnie zaczynam dopiero
                          miesiaczkować po porodzie. (4.cykl).Natomiast wzrost temp. w cyklu -o ile sobie
                          przypominam- spowodowany jest pregesteronem, a on może byc juz 2 dni przd
                          owulacja. Ja ostatnio miałam wzrost 3 dni , a dopiero po nich szczyt śluzu.
                          Dziwne było? No nie. Bo Miałam zapalenie okostnej, które spowodowało u mnie ten
                          skok.
                    • majkabis Droga Teklo! 04.12.04, 13:47
                      Śp. Prof. Fijałkowski powiedział kiedyś mniej więcej tak: Ślepym kurom tez
                      czasami trafiają sie ziarna. Jednym szybciej, drugim później, innym w ogóle.
                      Gdyby nie były ślepe, to odszukanie ziaren zajęłoby im mniej czasu albo by
                      dostrzegły, że trzeba sobie znaleźć inne miejsce z ziarnami.
                      czy szukanie po omacku ma sens? Pewnie ma, ale tylko dla tych, co nie wiedzą,
                      że mozna nie błądzić. NPR pomagają znaleźć te ziarna szybciej lub szybciej
                      stwierdzić, że coś nie jest tak.
                      Twoje stwierdzenia, droga Teklo, mogą nieświadomie zrobić krzywdę.Komu? Np.
                      osobom, które bardzo chcą mieć dziecko, a nie zachodzą w ciążę i nie wiedzą
                      dlaczego a są na początku drogi starania się, albo tym, które nie są w stanie
                      dojeżdżać na monitoring, bo praca, dom, czy względy finansowe.Gdybym
                      przeczytała Twoją wypowiedź jakieś 3 lata temu, to pewnie dałabym sobie spokój
                      ze wszystkim. Zalecona stymulacja, nasienie takie sobie. Tylko żadnych
                      perspektyw na monitoring- praca na zmiany, opieka nad ciężko chorym teściem,
                      względy finansowe i kilkadziesiat kilometrów do najbliższego specjalisty od
                      USG.A dzisiaj mam śliczną córeczkę, za chwilę kończy roczek. dzięki podpowiedzi
                      mojej koleżanki skorzystałam z porady p. dr Szczawińskiej z Krakowa i jej
                      współpracowników. Nauczyłam się rozpoznawać objawy nadchodzącej owulacji i tym
                      kierowaliśmy się przy podejmowaniu współżycia. Dawki leków na szczęście były
                      tak dobrane , że ryzyko przestymulowania było znikome, zresztą było to
                      sprawdzane w miarę możliwości. Ciąża rozwinęła się juz w trzecim cyklu. Pani
                      doktor nie panikowała za żadnym razem, nie zlecała HCG w 8 dni po owulacji,
                      kazała tylko pilnować temperatury. Konieczny okazał się później
                      Duphaston.Myslę, że dzieki Jej serdeczności, życzliwości i opanowaniu nie
                      miałam problemów np. z prolaktyna, która tak często wikła leczenie niepłodności
                      (ponoć to reakcja na stres).Prowadziła mi całą ciążę. A zaszłam w nią dzięki p.
                      dr Wilczkiewiczowi, który zalecił stymulacje i dobrze dobierał leki, oraz p. dr
                      Szczawińskiej, która nauczyła mnie, że to co się dzieje w organizmie, mozna
                      samej zaobserwować i potwierdza się to na USG.I nie ma w tym żadnej doktryny.
                      To jest tylko jeden przykład i nie sądzę, że jedyny. Kiedy zawiedzie NPR,
                      trzeba szukać innej drogi-często wspólnej- i to wynikało chyba z postu
                      Burczykowej.
                      Natomiast za obrzydliwe i szkodliwe uważam np. ładowanie leków bez poznania
                      cyklu pacjentki.
                      • tekla12 Re: Droga Teklo! 04.12.04, 14:43
                        Sądzę, że krzywdę może wyrządzić przekonanie o zasadności jakiejś metody, bez
                        względu na możliwości, a co za tym idzie efekty, jej stosowania.
                        Nie mam zamiaru odnosić się do całego wątku, postaram się odpowiedzieć tylko na
                        twój post.
                        Otóż jesteśmy na forum niepłodność, czyli zakładamy, że trafiają tu ludzie,
                        którzy po przynajmniej 6 -12 miesiącach starania o dziecko nie mogą się go
                        doczekać. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest mnóstwo. Niepłodność jest chorobą,
                        którą trzeba leczyć, jeśli jej objawy przeszkadzają w normalnym życiu.
                        Leczeniem zajmują się lekarze. Zanim podejmą leczenie powinni chorych
                        zdiagnozować. Jeśli okazuje się, że nie ma żadnych ewidentnych przeszkód to
                        tylko i wyłącznie od pacjenta powinno zależeć jaki tok postępowania przyjmuje.
                        Jeśli para chce stosować NPR, to należy ją tego nauczyć. Jeśli chce stosować
                        monitoring albo poddawać się inseminacji to trzeba jej to umożliwić. Ale zanim
                        dojdzie do jakiegokolwiek rozstrzygnięcia należy wykluczyć czynniki, które
                        czynią samoobserwację strategią daremną. I tu dochodzimy do sytuacji w której
                        twoje stwierdzenia mogą wyrządzić komuś krzywdę np. W jaki sposób? Np. jeśli
                        kobieta decyduje się na NPR przy wrogim śluzie. Zgodnie z tym co napisałaś
                        postępuje jak ślepa kura. A jeśli jajowody są niedrożne? Czy naprawdę sądzisz,
                        że przy bezowulacyjnych cyklach trwających dwa - trzy miesiące, LUF, braku
                        plemników o ruchu postępowym itd. NPR ma sens?
                        Można wybierać NPR przy stymulacji, tak jak ty to uczyniłaś, bo to było dla
                        ciebie łatwiejsze. Można alternatywnie wybrać monitoring. Obie metody są
                        dopuszczalne i nie ma powodu ich wartościować.
                        Na koniec o konsekwencjach emocjonalnych stosowania pomiarów temperatury i
                        analizy śluzu. Przejrzyj kilka ostatnich stron tego forum, a zobaczysz wiele
                        rozpaczliwych i dramatycznie brzmiących wypowiedzi świadczących o tym, że wiele
                        (jeśli nie większość par) przeżywa kryzysy małżeńskie i nie jest w stanie
                        sprostać wymaganiom "podejmowania współżycia" na gwizdek. I myślę, że zamiast
                        katować tych nieprzystosowanych do uprawiania tarła (to cytat z Krall, z góry
                        przepraszam, jeśli ktoś poczuje się urażony, ale według mnie to nadzwyczaj
                        adekwatne określenie) poczuciem ich własnej niemożności, należy im uświadomić,
                        że bez termometra też powstają dzieci (może właśnie na tym polega skuteczność
                        słynnego wyluzowania). Pozdrawiam serdecznie i gratuluję córeczki T.
            • maretina Teklo masz racje:) 04.12.04, 19:30
              nasza mutantowa miala 2 owulacje potwierdzone na usgsmile))
              pamietam jak dziewczyna byla w szoku i mowila, ze lekarz w jeszcze wiekszymwink))
              • majkabis owulacje potwierdzone na usg:))) 04.12.04, 19:52
                Tylko czekac jak ogłoszą nagrodę Nobla dla tego lekarza.No, ale wczesniej to
                zapewne to opublikuja w jakimś liczącym sie czasopismie dla lekarzy- cały świat
                się dowie, że mogą być owulacje ot, tak sobie w cyklu.No i Polak to odkrył.
                • maretina Re: owulacje potwierdzone na usg:))) 04.12.04, 19:54
                  majkabis napisała:

                  > Tylko czekac jak ogłoszą nagrodę Nobla dla tego lekarza.No, ale wczesniej to
                  > zapewne to opublikuja w jakimś liczącym sie czasopismie dla lekarzy- cały
                  świat
                  >
                  > się dowie, że mogą być owulacje ot, tak sobie w cyklu.No i Polak to odkrył.

                  nie odkryl, a zobaczyl, to sie zdaza.
                  • majkabis Re: owulacje potwierdzone na usg:))) 04.12.04, 20:00
                    Tak, tak. Polskim lekarzom duzo się zdarza, tylko jakoś inni nie chcą korzystać
                    z ich doswiadczeń. Uparci jacys na wiedzę, nie?
                    Jak nie było progesteronu po "podglądaniu", to normalne, że dojrzały inne
                    pęcherzyki. Tylko że to pierwsze to trudno nazwać owulacją. nie sądzisz?
                    • maretina Re: owulacje potwierdzone na usg:))) 04.12.04, 20:07
                      majkabis napisała:

                      > Tak, tak. Polskim lekarzom duzo się zdarza, tylko jakoś inni nie chcą
                      korzystać
                      >
                      > z ich doswiadczeń. Uparci jacys na wiedzę, nie?
                      > Jak nie było progesteronu po "podglądaniu", to normalne, że dojrzały inne
                      > pęcherzyki. Tylko że to pierwsze to trudno nazwać owulacją. nie sądzisz?
                      sadze, ze jestes madrzejsza od lekarzy. zatem nie moge nic powiedziec/napisac,
                      bo ja jestem jeszcze mniej zaawansowa niz lekarz a co dopiero rownac Tobieuncertain
                      nie smialabym z taka wiedza i doswiadczeniem polemizowac. zatem oswiadczam:
                      lekarz mutantowej mial zwidy, mutantowa tez je miala,w ogole wszyscy
                      pierdzielimy bzdury, tylko Ty prawde piszesz. zatem popros adminke, moze zrobi
                      to forum jako "eksperckie" bedziecie nam z burczykowa razem wszystko wyjasniac.
                      po co chodzic do lekarzy, jak oni wiedza mniej niz Wy?
                      bezsens, lepiej nie wydawac kasy, przeciez Wy wszystko nam powiecie,
                      wyleczycie, moze jeszcze urodzice za nas? fajnie by bylo.
                      popieram Tekle i tak jak ona brzydze sie ortodoksja pod kazda postacia. lubie
                      otwarte umysly. ludzi z zaciasna czaszka na rozwoj umyslowy staram sie omijac.
                      • majkabis Re: owulacje potwierdzone na usg:))) 04.12.04, 20:10
                        Rozumiem- czekamy na publikacje z tymi obserwacjami. A za eksperta sie nie
                        uważam, Do Burczykowej tez mi daleko.Ja jestem bardziej zyciowa, niż z wiedzy
                        naukowej.
                        • maretina Re: owulacje potwierdzone na usg:))) 04.12.04, 20:19
                          majkabis napisała:

                          > Rozumiem- czekamy na publikacje z tymi obserwacjami. A za eksperta sie nie
                          > uważam, Do Burczykowej tez mi daleko.Ja jestem bardziej zyciowa, niż z wiedzy
                          > naukowej.

                          zatem dlaczego podwazasz kompetencje lekarza, ktory zajmuje sie tylko leczeniem
                          nieplodnosci i co jak co, ale z usg jest na bierzaco. nie mozna mu zarzucic
                          braku wiedzy!
                          mam wielki szacunek do npr, latwo mi sie z tym zaciazalo, ale JESTEM ZDROWA,
                          maz tez, mam dobre hormony, drozne jajowody, maz ma dobre nasienie, nie mam
                          wrogiego sluzu, pecherzyki ladnie rosna, szybko pekaja, endometrium ksiazkowe.
                          na mnie to dziala, ale sa pary, u ktorych organizmy nie chodza jak w zegarku, a
                          nieplodnosc to nie jest nietrafianie w owulacje. obawiam sie, ze Ty i
                          burczykowa tak w duzej mierze sadzicie.
                          termometrem nie naprawi nikt sobie endometrium, nie pekna od badania szyjki
                          hormony itd...
                          tu dziewczyny nie zachodza w ciaze, bo cos im dolega, a nie dlatego, ze nie
                          wiedza "jak sie dzieci robi".
                      • majkabis Re: owulacje potwierdzone na usg:))) 04.12.04, 20:19
                        No i oczywicie- 2 dni przed miesiaczką mozna zajść w ciążę. Tak mówią lekarze.
                        Bo gdyby zechcieli tłumaczyć te oczywiste głupoty, to musiałybysmy byc jako
                        pierwsze i jedyne tego dnia pod gabinetem.Forum eksperckie by Wam sie tu
                        przydało- co niektórych by pewnie oświeciło, bo zauważyłam, że zadajecie
                        czasami bardzo podstawowe pytania. Aż dziwne, że lekarz Wam nie tłumaczy
                        dokładnie.W końcu oni wiedzą najlepiej (co nie oznacza, że uważaja za stosowne,
                        by się z Wami nią dzielić).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka