monika7409
03.02.05, 18:09
Cześć dziewczyny, mamusie obecne i przyszłe, Tak jak anakonda123, jestem nowa
i proszę o przyjęcie do waszego grona.Chcę poruszyć temat, który może już
omawiałyście, a który dla mnie jest bardzo ważny, a mianowicie przestałam się
leczyć z powodu wiary, strachu przed grzechem itp. Bowiem w mojej terapii
miałam podjąć decyzję o inseminacji, a to zaczynało się kłócić z moim
sumieniem. Napiszcie, czy tez macie takie rozterki, jak sobie z tym radzicie,
czy zasięgałyście porady, nie wiem, jakiegoś księdza, "katolickiego
fachowca"itp. Gdy pewnego razu ksiądz spytał się mnie, dlaczego pragnę
dziecka, to myślałam, że żartuje, ale po chwili zaczęłam szukać powodów, i
uwierzcie mi, każdy był podszyty egoizmem. Przeczytałam w jakimś piśmie
katolickim, że Bóg jest strasznie bezbronny, gdy dziecko jest poczęte bez
jego udziału. Moje życie sprowadzone do tabletek, zaszczyków, terminów,
współżycia nie kiedy z mężem chcieliśmy, ale musieliśmy, nie sprzyjało
naszemu małżeństwu, dochodziło nawet do tego, że się kłóciliśmy. A w
małżeństwie przecież chodzi o miłość, radość, zrozumiemie, zaczęłm czuć że to
wszystko się rozwala, postawiłam sobie pytanie jaka jest granica mojego
działania, na ile mogę sobie pozwolić.Nie chcę mojego dziecka pozbawiać
naturalnego prawa do poczęcia i "wołać" go na świat przez laboratorium.
Przyznaję, ciężko mi z tym, zazdroszczę innym ludziom, wręcz ich oceniam,
zadaję sobie pytanie: jak to jest, ta bez ślubu, ta ze spiralką, ta z
kochankiem, ale próbuję być silna. proszę napiszcie słowa otuchy albo
krytyki, cokolwiek. Dziękuję.