Dodaj do ulubionych

zwolnienie po in vitro - czy to jest konieczność??

IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 17.06.02, 21:00
Moje pytanie kieruję przede wszystkim do osób, które już przeszły procedurę
zapłodnienia in vitro. Już po raz drugi wraz z Mężem podchodzimy do tego.
Dlaczego pytam o zwolnienie - bo ludzie są zbyt ciekawscy i żyją cudzymi
problemami jak hieny. Kiedy ostatni raz byłam na zwolnieniu lekarskim słyszałam
niekończące się historie na temat mojej rzekomej ciąży. Pozostawię bez
komentarza stan mojej psychiki po tym, jak się nie udało. Pytałam lekarza
prowadzącego o konieczność zwolnienia po in vitro - powiedział, że to zależy od
samopoczucia pancjentki i nie ma to wpływu na wynik. Ja czułam się dobrze, więc
teraz miotam się z myślami, co zrobić. Co będzie lepsze dla Dzidziusia?
Jeśli możecie mi jakoś doradzić, to będe bardzo wdzięczna.Jestem już w trakcie
brania leków więc niedługo nastąpi moment podjęcia decyzji. Dzięki za
jakiekolwiek rady!
Obserwuj wątek
    • Gość: AGA Re: zwolnienie po in vitro - czy to jest konieczność?? IP: 217.153.35.* 18.06.02, 09:35
      MOże nie jestem najlepszym doradcą, bo pomimo kilku juz prób nadal bez efektu.
      Dwa razy po stymulacji i IVF nie brałam zwolnienia, 2 razy brałam tydzień. Z
      tego co się orientuję, rzeczywiście to czy się leży po punkcji i transferze czy
      normalnie funkcjonuje, przy zachowaniu bardziej oszczędnego trybu życia, nie ma
      znaczenie dla wyniku testu. Wskazania do zwolnienia i leżenia są z reguły
      wówczas, gdy podczas stymulacji nastąpiło "przestymulowanie" (duża ilośc
      komórek, opuchlizna itp). - ponieważ 2 razy tak miałam (może nie tak strasznie,
      ale lekarz uznał, że przy takiej ilości wyprodukowanych oocytów powinnam
      poleżeć), to wzięłam zwolnienie tydzień. Z tego co można zaobserwować na naszym
      forum, to rzeczywiście leżenie po, jeśli wszystko jest w porządku, nie wpływa
      żaden sposób na wynik transferu.
      • Gość: agula Re: zwolnienie po in vitro - czy to jest konieczność?? IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 25.06.02, 22:41
        Dzieki ze sie odezwalas. Nie moglam wczesniej, bo nie mam w domu komputera,
        wiec to troche trwa zanim odczytam wiadomosc. W czwartek mam punkcje i czekam
        cierpliwie na pozytywny wynik. Zwolnienia nie biore - minie weekend i do pracy.
        Zycze Ci, aby wreszcie Ci sie udalo (sobie tez smile. Czekanie jest najgorsze.
        Powodzenia!
        • Gość: gosia73 Re: zwolnienie po in vitro - czy to jest konieczność?? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 27.06.02, 09:32
          Ja mam w sierpniu pierwszy raz in vitro i chyba wezmę zwolnienie, bo mam
          problem z budową macicy i mogę mieć problemy z donoszniem ciąży. Wydaje mi się,
          że lekarz prowadzący powinien coś podpowiedzieć.
          Pozdrawiam
          • Gość: agula do: gosia73 IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 04.07.02, 19:27
            Za pierwszym razem też nie wiedziałam co zrobić. Wtedy nawet nie miałam
            pojęcia, że mozna z kimś "pogadać" w sieci?! Czasem taka właśnie rozmowa daje
            więcej niż sucha lekarska rada. Nie korzystam tak często z komputera, więc
            zanim trafiłam na ten portal trochę to trwało.
            Lekarz prowadzacy powiedział, że jeśli czuję się dobrze (nie miałam
            hiperstymulacji, bo opornie reaguję na hormony) to nie muszę brać zwolnienia.
            Udało mie się wtedy wziąć urlop - choć musiałam co nieco nakreślić powód tak
            długiej nieobecności w pracy. Oczywiście tajemnicę ... trafił. Teraz chodzę do
            pracy i nie żałuję. Czas biegnie szybciej. Na urlopie byłam tylko dwa dni.
            Punkcję miałam w czwartek, transfer w sobotę, więc obyło się bez większych
            kombinacji.
            Jeśli czujesz, że chcesz być w domu to zostań. Myślę, że będziesz wtedy
            spokojna, że postapiłaś słusznie.
            Mam nadzieję, że kiedy będziesz szła na punkcję,to ja powiem Ci -nie martw się -
            mi się udało!!!
    • malgosiak do aguli 30.06.02, 17:59
      jestem po dwoch in vitro i przy zadnym nie bylam na zwolnieniu. jezeli stymulacja przebiega
      prawidlowi i nie ma zadnych niepokojacych objawow, plus ty czujesz sie dobrze, nie musisz
      lezec plackiem. ciaza nie jest choroba. normalne chodzenie do pracy ma jeszcze jedna zalete-
      przynajmniej prz`ez te pare godzin nie myslisz o.......... tescie.
      • Gość: aga71 Re: do aguli IP: *.MAN.atcom.net.pl 03.07.02, 13:13

        Ja mialam dwa transfery - "na swiezo" i, kiedy sie nie udalo, z mrozaczkami. W obu przypadkach normalnie jezdzilam do pracy. (Tez nie chcialam, zeby wszyscy w pracy wiedzieli, ze w ogole sie staram o dziecko) Co wiecej, za drugim razem bylam przkonana, ze nic z tego nie będzie, wiec nawet sie specjalnie nie oszczedzalam - kiedy zblizal sie termin wykonania testu czulam sie jak przed miesiaczka (bole, plamienie), wiec odlozylam test o dwa dni (za pierwszym razem robilam ze 3 testy w nadziei, ze pokaze sie druga kreska - teraz chcialam sobie darowac rozczarowania i wydatku). W dniu, kiedy wlasciwie powinnam wykonac test bylam na dluzszym i dosc meczacym spacerze (to bylo w zimie). I co? wlasnie za tym drugim razem sie udalo! tak wiec, z mojego doswiadczenia wydaje sie, ze co ma byc to bedzie i nie trzeba po transferze przelezec tygodnia w lozku - oczywiscie mimo wszystko trzeba zachowac oszczedzajacy tryb zycia, przede wszystkim bez nadmiernego wysilku fizycznego.

        Aga71 (31 tydz. ciazy z "mrozaczkiem")
        • Gość: agula Re: do agi71 IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 04.07.02, 19:13
          GRATULACJE!!! Pewnie już kolejne które otrzymujesz. To co piszesz jest jak miód
          na moje nerwy. To też jest mój drugi raz. Chodze do pracy i właśnie dziś minął
          pierwszy tydzień od punkcji. W pracy czas leci jakoś szybciej. Myśli mam różne.
          Czasem aż boję się pomyśleć że coś mogłoby być nie tak. Były trzy Maluszki, ale
          jeden nie rozwijał się prawidłowo, więc "dostałam" dwa. Ja jakoś opornie
          reaguję na hormony - po dawce Gonalu 225 mg urosły trzy pęcherzyki, więc przez
          cały czas stymulacji nerwówka (tak na marginesie ostatnio dawkę miałam 150 mg i
          były tylko dwa pęcherzyki).Zdenerwowanie tak mi weszło w krew, że trudno
          utrzymać nerwy na wodzy.
          Czy miałaś może obolałe piersi? Bo mnie bolą i swędzą jak wściekłe. Nie
          wspomnę, że sa jak napompowane. Ach czasem mam też ataki żarłoczności, ale to
          raczej jest nerwowy głód.
          Planowy test mam w sobotę - trzynastego! Nigdy nie byłam przesądna - do
          ostatniego razu - gdy w trzynastym dniu po transferze nastąpił koniec.
      • Gość: agula do małgosiak IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 04.07.02, 19:30
        Nie jestem na zwolnieniu. Masz rację, że to nie choroba. Ostanim razem
        myślalam, ze to coś zmieni, ale nic nie dało.
        Nie piszesz, czy w Twój drugi raz był udany?
        Mam nadzieję, że tak.
        Pozdrawiam.
        • Gość: asja Re: do małgosiak IP: *.pbk.pl / 10.0.106.* 05.07.02, 08:40
          Agula, trzymaj się i daj znać po teście
          ja jestem świeżo po nieudanym 1 icsi
          wiesz, nie chcę odbierac Ci nadziei, tak było po prostu w moim przypadku,mnie
          piersi zaczęły boleć już tydzień po transferze i powiększyły się, ale ja tak
          zawsze mam przed okresem, u innych dziewczyn wielokrotnie taki objaw świadczyl
          o ciąży, więc może jest tak samo u Ciebie; jakieś 2, 3 dni po transferze miałam
          niesamowite napady głodu, byłam przerażona, zjadałam omlet o 18.00 a za godzinę
          czułam potworne ssanie i musiałam pożreć talerz kanapek, myśle, że to był efekt
          wycieńczenia, gdyż niestety dotknęła mnie hiperstymulacja i skończyło się
          szpitalem;

          trzymam kciuki za Ciebie, może choć Tobie się uda, bo ostatnio jakoś smutno na
          forum

          pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka