naka1
25.05.05, 15:30
po hsg totalna radość z niedowaierzaniem (a jednoczesnie strach, że pewnie
lekarz coś pokręcił i pewnie zrobił źle to badanie i pewnie w ogole się nie
zna... itd...) potem radośc, ze się może uda... potem torbiel - i złośc, że
się tak szybko nie uda... telefony do doktora - nowa nadzieja od nowego
misiąca... oj biedny ten mój M. a i jemu każe codzinnie powtarzać że będzie
dobrze... ale i tak się boję.. przecież jakby to było takie proste, to pewnie
jużby dawno się stało...