Dodaj do ulubionych

straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka

23.08.05, 20:20
którą zagryzł w Poznaniu na śmierć rottwailer dziadków, była dzieckiem, na
które rodzice czekali 15 lat!!!
co oni muszą przezywaćsad(((((((((((((9
Obserwuj wątek
    • ksara4 Re: straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka 23.08.05, 20:22
      Matko, straszne, nawet nie wiedzialam,ze byl ten wypadek, o ile to wypadkiem
      nazwac mozna, dramat!!!!
      • invicta1 Re: straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka 23.08.05, 20:22
        mówili dziś o tym w Teleexpresie-zamarłam na ostatnim zdaniu
        • naka1 Re: straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka 23.08.05, 20:49
          kuchnia... nie słyszałam tego ostatniego zdania.
      • justynek13 Re: straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka 25.08.05, 08:59
        o boze!!!
        nie moge nawet myslec o tymsad
    • ksara4 Re: straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka 23.08.05, 20:32
      na miejscu tej matki pewnie wlasnymi zebami bym rozerwala i tego psa i
      podejrzewam, ze dziadkow roniez.
      • invicta1 Re: straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka 23.08.05, 20:33
        boje się, ze ci rodzice moga tego nie przezyć...
        • miska_malcova Re: straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka 23.08.05, 21:02
          mnie tez jakos to ostatnie zdanie uciekło... Sorry, ale nie zostawiłabym
          niemowlaka z rottweilerem
          • naka1 Re: straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka 23.08.05, 21:07
            ja też nie potrafię tego zrozumieć, nie zostawiłabym małego dziecka z zadnym
            zwierzęciem - mnie kiedyś kot o malo oczu nie wydrapał...
            ale w skórze dziadków to ja bym nie chciała być...
      • cetka Re: straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka 24.08.05, 21:44
        jesli juz, to dziadkow. jak sie decyduje na psa (szczegolnie o tak silnej
        osobowosci jak rotwailery), to trzeba troche poczytac o jego psychice,
        odmiennej od ludzkiej - na tvn duzo wypowiadal sie zoopsycholog, ciekawe rzeczy
        mowil. pies nie chcial zle, chcial sobie podporzadkowac nowego czlonka stada,
        tak to jest u tych zwierzat. wszystko zwala sie na zwierzeta, a to ludzie zle z
        nimi postepujasad((

        straszna tragediasad
        • miska_malcova Re: straszna sprawa-5 miesięczna dziewczynka 25.08.05, 06:27
          stała sie tragedia, ale wkurza mnie to cholernie, że zawsze winny jest pies.
          Nieprawda, winni są ludzie.
          • maliniaq podwójna tragedia 25.08.05, 09:46
            Tak, to była podwójna tragedia. Matka dziewczynki straciła przytomność kiedy
            dowiedziała się o tym dramacie i przez dobę nie odzyskała na pewno, jak jest
            teraz, nie wiem. Oprócz tego, że dziewczynka urodziła się po 15 latach, to
            jeszcze ciąża była w wyniku któregoś tam z kolei in vitro a na leczenie rodzice
            wydali 50tyś. zł. Nie wyobrażam sobie takiej tragedii. Nie przeżyłabym tego.
            Gdyby mojemu dziecku coś takiego się stało, to chyba wbrew wierze i religii
            pierwszą rzeczą jaką bym zrobiła, to.... poszłabym za nim (za dzieckiem). Ja
            mam dziecko po 5 latach leczenia i wiem, że taka byłaby moja reakcja. To jest
            ponad ludzkie wyobrażenie i ponad matczyne uczucie. DRAMAT. A psy, z tego co
            wiem, były za ogrodzeniem, wypuszczano je tylko na noc, bo ci dziadkowie bardzo
            bogaci, bali się o dom. Zwierzę przewskoczyło przez siatkę i... . Wiecie, ja
            miałam jamniczkę 10 letnią. Została uśpiona, kiedy mój synek miał 6 tygodni, a
            ja znalazłam sukę w ł,óżeczku dziecka. Do dziś nie wiem jak tam się znalazła.
            Dobrze, że dziecko było w wózku. Ona siedziała w łóżeczku i szarpała wściekle
            poduszeczkę. A gdyby tam było dziecko.... Pozdrawioam serd
            ecznie wszystie jużprawiemamusie. Jola.
            • miirabelka Re: podwójna tragedia 25.08.05, 10:22
              Sytuacja z jamniczką mogła byc reakcją zazdrości lub nowego nieznanego wcześniej
              zapachu. Niedawno oglądałam w telewizji angielski program gdzie przyszłym mamom,
              które posiadają psa radzono, żeby zaraz po porodzie, zanim pojawią się w domu z
              noworodkiem, ktoś przyniósł do domu kocyk lub inną rzecz z zapachem dziecka, tak
              aby pies miał czas się przyzwyczaic. Nie bez znaczenia jest też poświecanie mu
              choc trohcę czasu aby nie poczuł sie odrzucony. Co do rottweilerów, te psy to
              straszne pieszczochy, które jednak wymagają dyscypliny i "twardej ręki" oraz
              bezwzględnie szkolenia!Nasz pies na szkoleniu najpierw uczył się ataku na
              pozoranta, a potem jego puszczania na komendę. Jednak wbrew pozorom nie był to
              pies morderca. Wiele czułości, ciepła sprawiło, że cały czas zaskakiwał nas mile
              swoim zachowaniem:wychowywał maleńkie kotki znalezione w śmietniku, na spacerze
              w lesie nie pozwolił się zbytnio oddalic córeczce znajomych goniąc za nią i
              stając w poprzek ścieżki oraz liżąc ją po rekach!Właśnie dlatego uważam, że
              kupowanie rottweilera(jak każdego innego psa) i trzymanie go w zamknięciu w
              izolacji od ludzi to igranie z ogniem.
            • cetka Re: podwójna tragedia 25.08.05, 10:36
              uspilas psa? nie moglas oddac komus???????
              nie moge zrozumiec, ze ludzie tak przedmiotowo traktuja zwierzetasad ja tez mam
              10-letniego zwierzaka i nie ma takiej rzeczy, ktora spowodowalaby decyzje o
              uspieniu, poza wskazaniami medycznymi. sa inne rozwiazania.
              • maliniaq Re: podwójna tragedia 25.08.05, 11:11
                Uśpiłam. Pies był chory, miał padaczkę, dodatkowo był bardzo agresywny. Nie
                uważam, że postąpiłam bardzo źle, bo zrobiłam to dla mojego dziecka. Nikt nie
                chciał przyjąć 10 letniego chorego psa ( w dodatku upartego jak osiołek i
                sikającego wszędzie gdzie było to możliwe, od urodzenia. Kontaktowałam się z
                weterynarzami, łapałam jej mocz do badania, bo myślałam, że nie może utrzymać,
                ale wyniki były ok., a weterynarz twierdził, że taka uroda zwierzęcia).
                Wierzcie mi, ze dużo kosztowała mnie ta decyzja, ale suka bardzo agresywnie
                reagowała nawet na wózek, w którym płakał Mały. Gryzła koła, podarła obicie na
                wózku, a kiedy raz mąż przysunął ją, aby z bliska zobaczyła adasia, to tylko
                wściekle zaczęła warczeć i pokazywać zęby. Wiem, wiem, już kiedyś bezpośrednio
                po uśpieniu, kiedy z rykiem pisałąm na forum, zostałąm zlinczowana. Dziś widzę,
                że to była jedyna słuszna decyzja. Przedmiotowo traktuję zwierzęta? Nie sądzę!
                Lepiej, zebym przedmiotowo potraktowała dziecko, i czekała na rozwój wydarzeń?
                Może się zaakceptują, a jeśli ugryzie, zagryzie Maluszka, no to co... ważne, że
                byłam miłosierna. Wybaczcie... Ja kiedyś szalałam na punkcie zwierząt, ale
                myślę, że było to niespełnione macierzyństwo. Kiedy Adaś pojawił się świecie,
                nie było (i nie ma) juz nic ważniejszego. I wierzcie, nigdy nie zdecydowałabym
                się uśpić suki, gdybym nie zobaczyła jej w łóżeczku dziecka, gdybym nie
                widziała tej strasznej wściekłości w jej oczach, gdyby nie gryuzła z takim
                szałem kółek od wózka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka