Dodaj do ulubionych

Pytanie do kobiet po in vitro

15.02.06, 20:53
Sama jestem przed inv. Zaczynam w marcu. Jestem cała w nerwach.Zastanawiam się
jak pogodziłyście to wszystko z pracą. Czy powiedziałyście swoim przełożonym
dlaczego często się spóźniacie bierzecie urlopy itp. ? Ja wogóle nie potrafię
sobie tego wszytkiego wyobrazić. Jak biorę jeden dzień urlopu na lekarza to
zawsze mnie wypytują jak było, jakie mam badania zrobić, jak się będę leczyć
itp.Dlatego nie wyobrażam sobie właśnie,że miałabym im powiedzieć o
inv.Poradźcie, jak wy z tego wybrnęłyście?
Obserwuj wątek
    • paula005 Re: Pytanie do kobiet po in vitro 15.02.06, 20:56
      Flisa,
      to się tylko tak wydaje z daleka, że trudno zorganizować. Jak już wpadniesz w
      ten rytm to pójdzie jak z płatkasmile
      Ja brałam czasami dzień wolny, ale najczęściej jechałam na wizytę przed pracą.
      Na okres punkcji i transferu zaplanowałam sobie urlop.
      Trzymaj się.
      Pozdrawiam.
      P.
      • flisa3 Re: Pytanie do kobiet po in vitro 15.02.06, 21:04
        Ale ja pracuję od 7.00, więc bez spóźniania się nie przejdzie.
        • paula005 Re: Pytanie do kobiet po in vitro 15.02.06, 21:10
          To fakt. Może być ciężko.
          To może po pracy?
          Albo będziesz musiała znaleźć sensowne wymówki (typu wezwanie do skarbowego,
          wizyta na poczcie itd, itp.) no a jeśli to nie przejdzie to powiedzieć, że się
          leczysz. Pod warunkiem, że masz wyrozumiałych ludzi wokół siebie.
          • szarlota1 Re: Pytanie do kobiet po in vitro 15.02.06, 21:44
            Ja staram sie planowac swoje wizyty przed lub po pracy. Jestem z szefowa
            szczera,wiec ona wciąż sama pyta o moje zdrowie. Ostatnio stwierdzila: "jesli
            bedziesz musiala sie spoznic, to sie nie przejmuj, tu wszyscy cos wiecznie
            zalatwiaja. Zawsze mozna zostac dluzej w pracy i odrobic stracony czas. Trzymam
            za ciebie kciuki".

            Wniosek z tego taki, ze sa jeszcze dobrzy ludzie na tym swiecie, ktorzy chcą
            nas zrozumiec. Życzę więc wszystkim takich przełożonych.
    • lomre Re: Pytanie do kobiet po in vitro 15.02.06, 22:15
      Też będę mieć ten dylemat. Jestem nauczycielką, chadzam na rano więc nie ma
      mowy o spóźnianiu. Liczę na życzliwe koleżanki, które może popracują za mnie.
      Nie wszystkie badania da się załatwić przed pracą.
      W razie zwolnienia dyrektor jest życzliwy, ale co tu opowiadać przecież
    • zabbba Re: Pytanie do kobiet po in vitro 15.02.06, 23:45
      jA JESTEM ZA WYMOWKAMI , BO PRAWDA CZASMI MOZE GROZIC UTRATA PRACY. Haslo
      choroby kobiece i informacja , ze nie masz ochoty o tym mowic tez dziala -
      nikt normalny nie powinien ciagnac za jezyk. Pamietaj tez , ze jest mozliwosc
      wziecia zwolnienia - u mnie chetnie wypisuja nawet na cale 2 tygodnie
      przygotowan , aby przejsc przez to komfortowo smile)
      • rafulka Re: Pytanie do kobiet po in vitro 16.02.06, 08:22
        Zabbba to fakt. Ja też sobie jakoś radzę na zasadzie musze wziąć 1 dzień
        urlopu, bo coś z samochodem, urzędem, kwitami etc. Dziewczyny z którymi jestem
        blisko w pracy wiedzą co jest naprawdę. Tak jak i moja szefowa, która bardzo
        nam dopinguje... Badania staram się robić w okolicy pracy, by móc wyskoczyć
        (krew, posiewy). Monitoring umawiam prywatnie wieczorami, więc jakoś godzę. Na
        zabieg wezmę kilka dni wolnego z hasłem, że do rodziców, bo daleko mieszkają.
        Pewne rzeczy trzeba zrobić i wcześniej pomyśleć jak rozwiązać. Bo cel niezwykle
        szczytny...
    • bacardi2003 Re: Pytanie do kobiet po in vitro 16.02.06, 08:44
      ja raczej nie miałam wyjścia, bo po pierwsze mam taką pracę że trzeba mnie
      zastąpić bo po miesiącu nieobecności nie nadrobię zaległości
      a w związku z tym że leczę się poza miejscem zamieszkania biorę 2tyg zwolnienia
      na pobyt w klinice i 2 tyg na czas po transferze
      w pracy bardzo ogólnie powiedziałam o co chodzi (bez wdawania się w szczegóły),
      pozamykam wszystkie pilne sprawy i z czystym sumieniem sobie pójdę
      ps. też zaczynam w marcu
      • agiq Re: Pytanie do kobiet po in vitro 16.02.06, 09:20
        ja musiałam dojeżdżać na usg i hormony co 2 dni 70km ode mnie, czasem jechałam
        z M. ale częściej pociągiem żeby jeszcze dodatkowo on sie nie musiał zwalniać,
        więc zazwyczaj wychodziłam z pracy około 13 i mówiłam że jade na badania. Ale
        jak już doszło do punkcji i transferu -wzięłam zwolnienie na 2 tyg. a że na
        zwolnieniu jest pieczątka kliniki to wolałam powiedzieć po co żeby głupich
        domysłów nie było. Reakcja była super, szef się przejął, obiecał pomóc jak
        tylko może.
        • lomre Re: Pytanie do kobiet po in vitro 16.02.06, 09:54
          Wiecie może jakie badania można wykonywać póxniej tzn nie rano na czczo? Jeśli
          nie musiałabym rano to rozwiązałoby to parę problemów.
          • klusqa Re: Pytanie do kobiet po in vitro 16.02.06, 11:28
            Lomre, badania hormonów nie muszą być robione rano ani na czczo (chyba tylko
            kortyzol bada się około 8 rano i około 18 i to musi być punktualnie). Podobnie
            badania immunologiczne. Tak naprawdę chyba tylko morfologia i elektrolity
            powinny być robione na czczo.
            • szila_29 Re: Pytanie do kobiet po in vitro 16.02.06, 11:41
              Ja do klinki musialam jechac ok 4-5 godzin w jedną strone, bralam więc wolny
              dzien-tzn u mnie (jestem nauczycielką) załatwialam zastępstwa koleżenskie, a
              kiedy przyszedl czas punkcji, transferu-poszlam do dyrekcji, powiedzialam mniej
              więcej co i jak (że się lecze, ze będę miala zabieg itp) i dyrekcja sama
              zaproponowala, zebym jeszcze po transferze wzięła zwolnienie. Trzymala za mnie
              kciuki, nie robila wymowek, nie wypytywała, zachowala się super. Mślę, ze to
              wszystko zalezy od tego jakiego ma się szefa/szefową. Myślę jednak, ze warto
              mowic, ze się leczymy niz wymyslac ciągle niestworzone historie typu policja,
              urząd skabowy, Zus itd. Oczywiscie nie trzeba mowic od razu na co się leczymy,
              tylko ogólnie-jestem chora, lecze się, musze wziąć zwolnienie.
              • klusqa Re: Pytanie do kobiet po in vitro 16.02.06, 12:42
                No właśnie, ja też postanowiłam postawić na szczerość, zwłaszcza, że szef
                ostatnio zaczął się dopytywać, co mi jest, że ciągle chodzę na badania. Nikt w
                pracy nawet nie wie, że miałam laparoskopię, tylko, że byłam operowana, a potem
                dostałam zwolnienie. Nie chcę, żeby porobiły się plotki, żeby ktoś podejrzewał
                mnie o symulanctwo i zamierzam szefowi jakoś oględnie powiedzieć, o co chodzi,
                zwłaszcza, że przede mną jeszcze będą pewnie inseminacje i, jeżeli z
                inseminacji nic nie wyjdzie, in vitro.
                • flisa3 Re: Pytanie do kobiet po in vitro 16.02.06, 17:36
                  Czytam tak sobie te Wasze wypowiedzi i stwierdzam,że chyba tylko ja mam tak
                  wścibską szefową. U mnie nie przejdzie "leczę się", zaraz dostałabym zestaw
                  tysiąca dodatkowych pytań co do najdrobniejszego szczegółu. Tak jest zawsze. Z
                  szefową siedzę razem w pokoju i oprócz tego są jeszcze trzy koleżanki. Nikt by
                  się ze mną nie ciaćkał, jeżeli powiedziabym ze idę do ZUS to też chcieliby
                  wiedzieć w jakiej sprawie wraz z jej całym przeanalizowaniem. Dziewczyny
                  zazdroszczę Wam że nie musicie się tłumaczyć. Ja aż tak kłamać to nie potrafię.
                  • klusqa Re: Pytanie do kobiet po in vitro 16.02.06, 18:42
                    Fliso, jeśli Cię to jakoś pocieszy, mój bezpośredni przełożony dopytywał się
                    mnie już o powód leczenia nie raz i nie dwa. Mogłabym mu powiedzieć, o co
                    chodzi, ale nie chcę, bo nie mam do niego zaufania (boję się, że o tym
                    rozpowie). Dlatego zdecydowałam iść do Wodza Naczelnego i z nim porozmawiać, bo
                    jakiekolwiek decyzje i tak podejmuje ostatecznie on. Chciałabym, żeby wiedział,
                    że nie symuluję chorób, tylko naprawdę mam problemy natury zdrowotnej, które
                    wymagają dużego nakładu czasu. Może masz kogoś nad swoją szefową, z kim
                    mogłabyś porozmawiać? Oczywiście nie namawiam, bo sama najlepiej znasz sytuację
                    w swojej pracy i wiesz, co można, a czego absolutnie nie wolno robić.
                    Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka