26.02.06, 15:44
Witam wszystkich,
mam ogromny problem.Jestem mezatka od 6 lat.Wychodzac za maz wiedzialam ze
maz jest po sterylizacji i nie bedziemy mogli miec wspolnych dzieci.Dodam ze
on ma 2 dorostych i jest dziadkiem 3 wnukow.Przed slubem maz wiedzial ze ja
pragne dziecka a ja,ze on mi go nie da.Dodam ze ja jestem 30-latka maz ma 51
lat.Teraz chcialabym sprobowac przez insyminacje ale...i tu zaczyna sie
problem.Maz nie mowi ze chce dziecka ale nie mowi tez ze go nie chce.Jego
zdaniem jest dobrze jest jak jest,wychodze wiec z zalozenia ze nie
chce.Ciagle omija ten temat jezeli chce z nim o tym porozmawiac.Z drugiej
strony chcemy niedlugo kupic nowe auto,maz mowi ze musimy wziac pod uwage
duzy bagaznik na wozek ...
Co mam zrobic ??? Kocham meza bardzo,pasujemy do siebie i dobrze nam,ale z
drugiej strony czuje sie nie spelniona.Jak widze matki z wozkami to mam lzy w
oczach.
Nie chce aby to byla tylko moja decyzja, bo w koncu to nie kupno mebla lecz
decyzja na cale zycie.Ale z drugiej strony nie chce siedzac kiedys w fotelu
bujanym( jako staruszka ) nie miec komu opowiadac bajek ...
Co robic pomocy !!!!!!
Co byscie zrobili na moim miejscu ???
Obserwuj wątek
    • krztyna Re: Zdrada 26.02.06, 15:52
      Hmmmm.... A co do Twojej historii ma tytuł posta, jaki napisałaś? Ale to mniej
      istotne. Ważniejsze jest to, że z Twojej historii widać, że ni rozmawiasz ze
      swoim mężem. Pomiedzy Wami są niedopowiedzenia i domysły. Pytasz co TY masz
      zrobić a nie co WY macie zrobić.

      po pierwsze porozmawiaj z nim czy on chce dziecka. Zastanówcie się nad
      skorzystaniem z nasienia dawcy czy adopcją. Zdrada? jasne - jeśli tylko chcesz
      skonczyć ten związek sad

      • dagps Re: Zdrada 26.02.06, 16:15
        dokladnie tak samo mysle jak krztyna. czas zebyscie porozmawiali, to wasze dziecko mialoby sie urodzic, mimo ze nasienie byloby od anonimowego dawcy. skoro tak razem wam dobrze i w ogole wszystko cacy to dziwne ze nie wiesz czy on chce miec dziecko czy nie.
      • socke4 Re: Zdrada 26.02.06, 18:14
        No moze nie pomyslalam nad tytulem,ale tu nie oto chodzi.
        Kocham meza i nie chce od niego odchodzic,ale nie chce zrezygnowac z bycia
        matka.O to mi chodzilo zaczynajac watek.Byc moze zle sformulowalam.Przepraszam.
        Co do rozmow to naturalnie rozmawialismy ze soba duzo,lecz teraz od jakiegos
        czasu maz blokuje.Najpierw daje mi skrawki nadziei,a potem blok.
        Oczywiscie ze rozmiawialismy juz o adopcji ale maz kategorycznie nie chce o tym
        slyszec.Co do nasienia dawcy to byly rozmowy owszem,ale maz raz chce raz
        nie.Sam nie wie czego chce.Dlatego tez bylo moje pytanie skierowane do Was
        co "ja " a nie "my" mamy zrobic.Jestem juz u kresu sil.Nie chce go przyciskac
        do muru,bo nie o to chodzi.To musi byc przemyslana i co najwazniejsze wspolna
        decyzja.
        • pszczel Re: Zdrada 26.02.06, 19:23
          Witaj
          Moim zdaniem powinnas spróbowac raz jeszcze szczerze porozmawiac z mężem.Nie dac
          mu możłiwośc zjechania na inny tor. Nie chodzi o przystawianie do muru ale chyba
          moze sie okreslić czego chce,
          On już sie spełnił jakoz ojciec a nawet dziadek więc wydaje mi sie ze on az tak
          nie będzie zabiagał o maleństwo. Musisz wziąć to w swoje ręce.Dowiedziec sie co
          i jak to wygląda w Waszym mieście i przedstawić mu fakty.POwiedzieć jak
          ważnejest to dla Ciebie.A jestem pewna ze będzie sie wahal a jak maleństwo sie
          urodzi straci dla niego głowę
          Wiesz acotowi musisz konkretnie powiedzieć o co Ci chodzi czego sie dowiedzialas
          , czego to wymaga.
    • korlewna Re: Zdrada 26.02.06, 20:21
      Ja rozmawiąłabym z meżem i wymagała od niego jakiejś odpowiedzi. W końcu czas
      leci....
      pozdrawiam
      • maretina Re: Zdrada 26.02.06, 21:54
        korlewna napisała:

        > Ja rozmawiąłabym z meżem i wymagała od niego jakiejś odpowiedzi. W końcu czas
        > leci....
        > pozdrawiam
        a mi szkoda meza, bo stawia sie gow sytuacji trudnej. zgodzic sie na cudza
        sperme albo adoptowac dziecko.
        po pierwsze pan po 50-tce raczej dziecka nie dostanie, a jesli juz to jakiegos
        nastolatka a nie male niemowle. po drugie... nie kazdy nadaje sie do adopcji,
        nie kazdy pokocha cudze dziecko jak swoje.
        po trzecie.... na co liczyla autorka watku wychodzac za faceta, ktory jasno
        powiedzial, ze dzieci miec nie moze? trudne to... gdyby oboje dziecka pragneli
        to byloby proste, tymczasem facet juz ma dzieci.na dodatek jest w takim wieku,
        ze naprawde decydowanie sie na potomka jest raczej wyrazem nieodpowiedzialnosci
        niz czegos dobrego. dziecko trzeba wychowac, nie tylko splodzic, adoptowac.
        trzeba miec na to konskie zdrowie, sile, checi... dzieci powinny miec rodzicow
        dlugo.... a 50 latek moze niestety dosc szybko pozegnac sie z tym padolem.no i
        nie oszukujmy sie... roznica pokolen duza. marne szanse na porozumienie z
        dzieckiem. wiem, wiem... zaraz ktos napisze, ze cegla moze spasc na glowe i 50-
        tki sie nie doczeka...ale mowmy rozsadnie. dziecko to nie piesek.
        ja bym sie nie zdecydowala na potomka majac 50 lat. to egoistyczne i
        nieodpowiedzialne.
        rozumiem dylematy tego faceta.
        • pietrek666 Re: Zdrada 26.02.06, 23:50
          Marta!!! Czasami sobie myślę, że powinnaś być jednym z Nas smile
          Nikt tak nie rozumie stanowiska faceta w takiej sytuacji big_grinDD
          • korlewna Re: Zdrada 27.02.06, 09:22
            Hmmmm....
            Nie twierdze, ze facet musi się zgodzić na dziecko, ale autorka postu cały czas
            tkwi w zawieszeniu. Ona chce i sama nie wie, czy maz tez chce czy nie. Ja nie
            zrozumialam tego postu w ten sposob, ze mąż okreslil sie jako niechcacy
            dziecka. Niezaleznie od tego czy facet ma 20, czy 50 lat....zeniac sie powinien
            zdawac sobie sprawe z tego, ze kobieta moze pragnąć dziecka. Ale podobnie
            kobieta wychodzaca za dzieciatego 50-latka powinna rozumieć, ze maz moze juz
            nie chcec przechodzic przez pieluchy.
            Przykre jest to, ze na poczatku swojej drogi nie uzgodnili pewnych spraw....
            tak naprawde dopiero teraz probują poukladać tę jedna z najwazniejszych w
            małżenstwie spraw.
            pozdrawiam
            • maretina Re: Zdrada 27.02.06, 19:58
              korlewna napisała:

              Niezaleznie od tego czy facet ma 20, czy 50 lat....zeniac sie powinien
              >
              > zdawac sobie sprawe z tego, ze kobieta moze pragnąć dziecka.ja na jego
              miejscu zalozylabym, ze bezpolodnosc wyklucza dziecko. u mnie odpadalaby
              adopacja i cudza sperma. to nie dla mnie. moze on tez nie chce?
    • lucjanka Re: Zdrada 26.02.06, 20:39
      Jeśli teraz chcesz dziecka, to z czasem będzie tylko gorzej. Musisz stanowczo
      domagać się konkretnej rozmowy, nie mimochodem, nie przy okazji. Powiedz, że
      prosisz go o rozmowę i jasne stanowisko w kwestii, która jest dla ciebie ważna.
      Nie daj się zwodzić. Jak ci jasno powie "nie" i nie zechce negocjować, to
      rzeczywiście staniesz przed trudnym wyborem. Jeśli się zgodzi to głowa do góry,
      może mieć swoje dziecko, bo istnieje możliwość pobierania plemników zabiegowo.
      A tak na marginesie, uważam, że faceci powinni w tej kwestii wspierać kobiety,
      jest to bowiem zew natury a nie kwestia wyważonej decyzji, że się chce być
      matką. Jak by się dobrze nie prezentować, wciąż jesteśmy tylko pewnym gatunkiem
      ssaków...
      • pietrek666 Re: Zdrada 27.02.06, 09:12
        lucjanka napisała:

        > A tak na marginesie, uważam, że faceci powinni w tej kwestii wspierać
        kobiety,
        > jest to bowiem zew natury a nie kwestia wyważonej decyzji, że się chce być
        > matką.

        A wiesz, jak to się nazywa? Seksizm. Feministki walczą o to, żeby ktoś im nie
        mówił co maja robić. Więc Ty nie próbuj tego w drugą stronę. My wiemy co
        powinniśmy robić. Są tacy, którzy wspierają i tacy co nie. Tak jak są kobiety,
        które chcą mieć dzieci i takie co nie chcą ;PPP
    • maretina Re: Zdrada 27.02.06, 09:01
      widzisz Piotrus... zawszre lepiej rozumialam sie z faetami niz kobietamismile
      z facetem latwiej sie dogadacsmile
      • pietrek666 :DDDDD 27.02.06, 09:07
        • socke4 Re: :DDDDD 27.02.06, 10:34
          Dziekuje Wam wszystkim za odpowiedzi.
          To troche nie tak jak Wy sadzicie.Musze powiedziec ze na poczatku naszego
          malzenstwa probowalismy droga insyminacji,jezdzilismy po klinikach i
          lekarzach.Oboje chcielismy,niestety nie udalo nam sie.Nie jest tak ze maz od
          poczatku mowil ze nie chce.Chcial, jak nie mielismy kontaktu z jego
          dziecmi.Teraz rozumieja sie doskonale wiec mu sie "odechcialo".Nie chce zwalac
          winy na innych,ale nie umiem sobie inaczej tego wytlumaczyc.Powiedzial do mnie
          wczoraj ze ma dwoje i to mu wystarczy.Czyli nie chce.A co ze mna, z moimi
          uczuciami ?Kocham go , ale chce zostac matka...
          O Boze jakie zycie jest niesprawiedliwe...









          • korlewna Re: :DDDDD 27.02.06, 10:58
            Czyli wczesniej chcial??
            W takiej sytuacji ja czulabym się jakby mnie oszukał. Nie wiem, co poradzic, bo
            kazdy związek jest inny, ale uwazam ze masz prawo wymagać od niego dziecka,
            skoro wczesniej nawet nie dawał Ci do zrozumienia, ze nie chce dziecka z Tobą.
          • dagps ? 27.02.06, 12:11
            no ale czy ty mu o tym mowisz? czy jak on zaczal mowic ze juz nie to ty zaciskasz zeby i placzesz w poduszki? wiedzialas przed slubem ze nie bedzie mogl miec dzieci ale nie ze nie bedzie chcial, tak? te pytania nie sa po to zebys odpowiadala mi tutaj. caly czas mam wrazenie ze nie rozmawiacie. nie wiem czemu.
            • krztyna Re: ? 27.02.06, 12:24
              Oszukał Cię - fakt bezsprzeczny. Ale jest też egoistą. Moze przez to nie widzi,
              że Cię oszukał?
              Powiedz mu o swoich odczuciach, ze czujesz się oszukana, że przeciez podejmował
              kroki w kieruku posiadania z Tobą dziecka a teraz JEMU się odechciało. Moze
              przejrzy na oczy i zobaczy, że swoim egoizmem robi Ci krzywdę?
              Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia w rozmowie. Rozmowa to warunek
              konieczny do rozwikłania tego problemu.


              --------
              A Dzieciątko przyszło jesienią...
    • eny5 Re: Zdrada 27.02.06, 13:23
      witam, doskonale cię moja droga rozumiem, ja w tym roku skończę 30 lat a mój M
      46, w tym roku minie 7 lat naszego małżeństwa.Od ponad 5 lat staramy sie o
      nasze dzieciątko a ostatnio odnoszę wrazenie że tylko ja się staram. Mój M ma
      córkę z pierwszego małżeństwa, mi cały czas mówi że chce żebyśmy mieli nasze
      dzieciątko i np. jedzie ze mna na jakieś badania czy do ginki ale często nawet
      nie spyta co mi powiedziała, coraz częściej myślę że jest mu wszystko jedno bo
      on już ma, a skoro przez tyle czasu się staramy i nic to wg niego tak musi być.
      Jak ostatnio mu powiedziałam mu żebyśmy zaczeli odkładać na ivf to mi
      powiedział że to ma być wszystko "normalnie" a nie przez taki zabieg. I co ja
      mam biedna robić?????
      • socke4 Re: Zdrada 27.02.06, 18:53
        Dziekuje Wam za slowa otuchy.
        Tak czuje sie zdradzona i oszukana i co gorsza zostawiona samej sobie,na tej
        zasadzie radz sobie sama.Jestem sama ze swoim problemem.Mam znajomych i
        rodzine,ale jestem sama.To koszmar.
        Doskonale wiem o czym mowisz eny5,musze jednak dodac ze maz zmienil sie
        totalnie po tym jak odnowil kontakt z dziecmi.Zrobil sie pewniejszy siebie i
        egoistyczny.Tak jest egoista "krztyna " ma racje.
        Ale ja sie nie poddam i Tobie eny5 zycze tego samego WIARY w siebie sama,kiedys
        napewno nam sie uda jak nie z tym to z innym mezem...jestesmy 30-tkami!
        • pietrek666 Re: Zdrada 27.02.06, 23:33
          socke4 napisała:

          > Zrobil sie pewniejszy siebie i
          > egoistyczny.Tak jest egoista "krztyna " ma racje.
          > Ale ja sie nie poddam i Tobie eny5 zycze tego samego WIARY w siebie
          > sama,kiedys
          > napewno nam sie uda jak nie z tym to z innym mezem...jestesmy 30-tkami!

          NO I WYSZŁO SZYDŁO Z WORKA!!! On Ciebie oszukał. Ty jesteś biedna. Tobie się
          należy. On jest podły egoista, więc go sobię zmienię. Czy Ty Panienko rozumiesz
          na czym polega małżeństwo? Bo cuś mi się wydaje, że z Twojego punktu polega na
          braniu, a jak nie daje - to jest samolub.

          A My (Ci o odmiennym zdaju niż jedynie słuszne) starcami nie jesteśmy i też
          mamy po trzydzieści parę big_grinDD
    • socke4 Bo my 30-tki nie poddajemy sie tak latwo... 27.02.06, 18:59
      Pozdrawiam Was i dziekuje.
      • azzurrina Re: Bo my 30-tki nie poddajemy sie tak latwo... 28.02.06, 09:25
        Jak to się stało, że Twój mąż jest po sterylizacji (rozumiem, że mieszkacie za
        granicą)? Czy zdecydował kiedyś, że nie chce więcej dzieci?
        Mój M. też ma 50-tkę i dorosłe dziecko ale zdecydowaliśmy się na kilka prób in
        vitro. Biorąc ślub wiedziałam, że inaczej nie możemy mieć dziecka. Zresztą on,
        początkowo niezbyt chętny, pełen obaw szybko dał się przekonać (bez żadnego
        stawiania przy murze, wyborach, zmuszania). Ja uważam, że 50-latek może być
        super ojcem. Teraz kobiety i mężczyźni dłużej żyją dłużej są "młodzi", uprawiaja
        sport, cieszą się życiem.
        To tak jak kiedyś mówili, że 35-latka jest za stara na rodzenie...

        Ale jeśli Twój M. od początku stawiał sprawę jasno, to niestety Pietrek ma rację.

        A swoją drogą ta cała opowieść to dla mnie zaskoczenie - nie wiedziałam, że po
        sterylizacji jest możliwość przeprowadzania inseminacji...
        • maretina Re: Bo my 30-tki nie poddajemy sie tak latwo... 28.02.06, 10:12
          azzurrina napisała:
          >
          > A swoją drogą ta cała opowieść to dla mnie zaskoczenie - nie wiedziałam, że po
          > sterylizacji jest możliwość przeprowadzania inseminacji...
          PRAWDA? DLA MNIE TO TEZ DZIWNEuncertain
          oj sorry za capsa.
          • pietrek666 A tuś mnie zadziwiła !!! :) 28.02.06, 13:37
            Żona lekarza?!!! Sterylizacja to nie kastracja. Sterylizacja polega na
            podwiązaniu nasieniowowodów, ale jajka pracują dalej big_grinDD
            • tekla12 Re: A tuś mnie zadziwiła !!! :) 28.02.06, 18:16
              Tyle, że niewiele można z tych jajek wycisnąć, a właściwie wyjąć igiełką. A to,
              co się wyjmie słabo się rusza i zwykle nadaje się do icsi.
            • maretina Re: A tuś mnie zadziwiła !!! :) 28.02.06, 18:21
              pietrek666 napisał:

              > Żona lekarza?!!! Sterylizacja to nie kastracja. Sterylizacja polega na
              > podwiązaniu nasieniowowodów, ale jajka pracują dalej big_grinDD
              sorry, nie wierze, zeby nasienie po podwiazaniu nasieniowodow bylo dobre na
              IUI, gdyby tak bylo to zdarzalyby sie wpadki ... a slyszales o takich?
              plemiki sa, w jadrze. punkcja mozna je wydobyc ale do inv a nie IUI.
              • socke4 Moment,moment.Biorac slub wiedzialam ze maz 28.02.06, 22:03
                nie moze miec wiecej dzieci bo jest po sterylizacji.Maz wiedzial ze ja chce
                dziecko.Oboje uzgodnilismy(tak myslalam),ze sa inne motody zotania rodzicami np
                przez insyminacje z nasieniem dawcy.Jest oczywiscie mozliwosc (tez to
                przerabialismy)pobrania nasienia od meza,ale to kwestia kosztow i nie daje
                duzej gwarancji ze sie powiedzie.Nie skorzystalismy z tego.Zdecydowalismy sie
                na nasienie dawcy i zrobienie zabiegu insyminacji.Bylo 5 zabiegow.Niestety nie
                powiodlo sie.Maz JESZCZE chcial.Waznym punktem w tej historii jest ze w tym
                czasie nie mielismy kontaktu z jego juz doroslymi dziecmi.Taraz mamy z nimi
                kontakt a mezowi sie odechcialo.Twierdzi ze ma dwoje i jemu wystarczy.
                I czego tu mozna nie rozumiec.Ze moj maz po 6 latach malzenstwa okazal sie
                najwiekszym egoista jakego znam i co gorsza kocham ?
                To sama sobie jestem winna , ze oszukiwal mnie chodzac ze mna na te badania i
                udawal ze trzyma kciuki ? Dlaczego nie powiedzial przed slubem ze nie chce bo
                ma dwoje i czuje sie za stary na malenstwo ? Dlaczego to ja musze to
                zrozumiec ? Kto zrozumie mnie ?
                Lata leca,co prawda mozna dzieci i po 30 rodzic i wydaje mi sie ze kazdy dla
                siebie powiniec wiedziac kiedy ma to zrobic,ale u mnie natura odzywa sie teraz
                i on nie bedzie mlodszy tylko starszy.
                • maretina Re: Moment,moment.Biorac slub wiedzialam ze maz 28.02.06, 22:13
                  wiesz... czasami 6 lat to dla niektorych okres, po ktorym pora powiedziec
                  sobie "dosc". nie kazdy chce walczyc do skutku, tym bardziej, ze maz mial
                  mniejsza motywacje, bo dzieci ma. to nie jest egoizm, to cos co sie czuje, co
                  przychodzi z czasem i jest wyrazem doswiadczen, potrzeb a nie wyrachowania.
                  nie mozna miec do kogos pretensji o to, ze nie chce miec dziecka... Twoj maz i
                  tak byl dzielny, ze w takim wieku porwal sie na walke z nieplodnoscia.nie mniej
                  do niego pretensjo o to, ze on nie ma cisnienia ( takiego jak Ty) na posiadanie
                  dziecka... to jest niemozliwe. nikt nie poczuje tak silnie i desperacko
                  potrzeby bycia rodzicem za wszelka cene, jesli dziecko juz ma. mowie to po
                  sobie. chcialabym, zeby syn mial rodzenstw, ale z drugiej strony wiem, ze moze
                  sie uda a moze nie. druga opcja mnie nie przerazza, malo tego: na pewno nie
                  bede walczyla tak jak o pierwsze dziecko. ta walka wyniszcza, rzadzi calym
                  zyciem,zyje sie od cyklu do cyklu, zapomina sie o tym co w zyciu najwazniejsze,
                  nie dostrzega sie zmieniajacych por roku... tylko obsesja. ciarki mnie
                  przeszly, a to "tylko" wspomnienia. dla NIKOGO nie nie wejde w to jeszcze raz,
                  jesli nie bede sama tego chciala, czula. nie bede sie zmuszac. sadze, ze Twoj
                  maz w jakims sensie czuje podobnie.
                  przykro mi, ze Wasze oczekiwania sie rozmijaja i to w tak waznej dla Ciebie
                  kwestii.
                  • socke4 Re: Moment,moment.Biorac slub wiedzialam ze maz 01.03.06, 11:08
                    Wiesz,chyba mnie nie rozumiesz.Masz dziecko.Ten kto ma dziecko/ci nie zrozumie
                    NIGDY kogos kto tego pragnie.Moje pragnienie dziecka nie przyszlo nagle,to trwa
                    juz lata.Od kiedy pamietam zawsze wszystkim powtarzalam ze bede miala 3
                    chlopcow.To bylo moje marzenie.I dlaczego mam z niego zrezygnowac ?Tylko
                    dlatego ze moj mezus "zapomnial" dodac ze jak pogodzi sie z dziecmi to mu sie
                    odechce ? Jezeli chodzi o te kwestie to nie klocimy sie o to ale mam ogromny
                    zal do niego ze mysli tak egoistycznie i prosze nie mow mi nic o zrozumieniu
                    dla niego,bo dla mnie tez nikt zrozumienia nie ma.
                    • maretina Re: Moment,moment.Biorac slub wiedzialam ze maz 01.03.06, 12:00
                      posalam o tym jak moze czuc Twoj maz. wyjasnialam ci to co jemu moze chodzic po
                      glowie.
                      pragnienie dziecka doskonale rozumiem, bo niezle sie nagimnastykowalam by je
                      miec. z nieba samo nie spadlo. mam za soba 4 poronienia, zatem darujmy sobie
                      gadki w stylu "nie wiesz jak to jest". obie wiemy. nie ma sensu sie licytowac.
                      wiem jedno: nie mialabym dziecka, jesli maz by go nie chcial. sama nie
                      zrobilabym kajtka.
                    • maretina jeszcze jedno 01.03.06, 12:03
                      masz pretensje do losu, ze tamte dzieci istnieja, masz mezowi lub im za zle, ze
                      wreszcie sie pogodzili. to chore. zdrowa osoba powinna sie tym cieszyc.
                      ja bym nie laczyla pogodzenia sie z dziecmi z rezygnacja z walki... tym
                      bardziej, ze maz nie walczyl o SWOJE dziecko, tylko Twoje.on w tym tak naprawde
                      nie uczestniczy, bo nawet spermy nie daje. nie kazdy to umie zaakceptowac.o
                      cudze nie mialabym sily wlaczyc. rozumiem go.
                      • krztyna Re: jeszcze jedno 01.03.06, 16:05
                        Maretino, chyba nie do końca masz rację.
                        Nie odebrałam tego, że socke ma pretensje czy żal do meża , że pogodził się z
                        dziećmi. Nie brzmi jak osoba zawistna i trawiona złością. Raczej jak ktoś
                        zawiedziony.
                        Bardzo ostro się odezwałaś o tym licytowaniu się i że Ty też wiesz jak to jest.
                        Ja Cię pamiętam z forum i wiem, że masz Kajtka po przejściach. Socke nie musi
                        tego wiedzieć.

                        A myślisz, że nagłego zwrotu męża nie można wiązać z myśleniem:
                        - nie mam kontaktu z dziećmi, ojejku, zostane sam na starość - powinienem z
                        socke mieć dziecko
                        a po pogodzeniu się:
                        - OK, jestem zaspokojony jako ojciec i nie bede sam - nie chce malego
                        dzidziusia.

                        Ja mysle ze mozna to powiazać. Moze nie tak prosto, umysl jest znacznie
                        bardzioej zagmatwany, ale jednak...
                        • maretina Re: jeszcze jedno 01.03.06, 16:24
                          nie sadze, zeby facet tak myslal. nie ma takiego konfliktu, ktory poroznilby
                          rodzicow i dzieci na wieki. dorosla osoba tez wie, ze jednego dziecka nie
                          zastepuje sie drugim. nie przesadzajmy, nikt nie produkuje dzieci z takich
                          niskich pobudek. przeciesz sama wiesz, ze dzieci biora sie z pragnienia.... nie
                          z wyrachowania. nie wierze, zeby ktos, kto poznal smak trudu ojcostwa,
                          macierzynstwa... pomyslal sobie" zrobie sobie drugie, bo pierwsze jest do
                          luftu". to nie tak. nie robmy z mezczyzn prymitywow. moze zamiast tak surowo
                          osadzac tego faceta powinnismy go zrozumiec? co on ma zrobic, zeby jego zona
                          miala dzieci? on nie moze jej ich dac, tego nie przeskoczy nikt. nie mozna miec
                          pretensji do kogos, ze po 6 latach zakonczyl walke, nie mozna miec tez
                          pretensji do kogos, ze zmienil zdanie( ma do tego swiete prawo!), nie mozna
                          wymagac, ze zaakceptuje bez bolu dziecko INNEGO faceta. to za duzo jak na jedna
                          osobe, ktora swoje dzieci juz ma... ma tez za soba kawal zycia. wiadomo, ze
                          zostalo go mniej niz uplynelo. trzeba pracowac nad jego jakoscia a nie spedzac
                          miesiace w gabinetach ginekologicznych. to jest konflikt interesow miedzy
                          malzonkami, ale nie widze tu krzty winy faceta. nie tu niczyjej winy. sa inne
                          oczekiwania.
                          • maretina Re: jeszcze jedno 01.03.06, 16:24
                            o boze... jak ja napisalam "przecierz"smile
                            sorry, za blad w tamtym poscie.
                            • krztyna Re: jeszcze jedno 01.03.06, 19:07
                              No to moim zdaniem powinien w tym momencie powiedzieć żonie "nie chcę dalej
                              walczyć". Tyle tylko, że on nie walczył. To ona poddawała się inseminacjom. A
                              on godził się na to, że dziecko bedzie mialo innego ojca, bo te inseminacje
                              były z nasienia dawcy.

                              Zaznaczyłam, że to jego myślenie raczej nie jest takie proste. Moze tez nie
                              jest uświadomione? Nie wiem.
                              Wiem tylko, że socke jest skrzywdzona i zawiedziona, a on zachowuje się jakby
                              nic nie widział....
                              • maretina Re: jeszcze jedno 01.03.06, 19:12
                                mozesz powiedziec jak on mial w tym uczestniczyc? spermy dac nie mogl...
                                przykro mi, ze autorka watku nie ma dzieci, dobrze, ze o nie walczy, jesli ich
                                pragnie.... ale z meza potomstwa nie wycisnie. sadze, ze wiedziala o tym. mysle
                                tez, ze malzonkowie nie wyjasnili sobie do konca tej kwestii przed slubem.
                                pewnie padly jakies ogolniki, kazde w glebi duszy sobie to inaczej wyobrazalo i
                                mamy konflikt gotowy.
                                na kazdym etapie starania o dziecko mamy prawo sie wycofac. dziecko to nie
                                rzecz. musi byc upragnione .... moze ten facet naprawde nie chce cudzego
                                dziecka chowac? Ty bys chciala cudze majac swoje? ja nie.
                      • socke4 Re: jeszcze jedno 01.03.06, 21:26
                        Przykro mi ale albo mnie nie rozumiesz albo nie chcesz rozumiec.Nie mam
                        prtensji o to ze tamte dzieci istnieja i ze maja z mezem dobry kontakt.
                        Mam zal do meza o to ,ze nie powiedzial mi przed slubem prawdy.Prawdy,ze nie
                        chce dzieci bo ma dwoje.Gdybym wiedziala to przed slubem nie wiem czy
                        zdecydowalabym sie za niego wyjsc.Mam zal, ze na poczatku walczyl jezdzil po
                        lekarzach ze mna i byl przy mnie.
                        Mam zal ,ze na poczatku CHCIAL i nie przeszkadzalo mu ze nie jego sperma.Juz
                        pisalam,ze mielismy mozliwosc zrobienia zabiegu pobrania od niego spermy.W tej
                        chwili tez mamy mozliwosc ( finansowa strona )ale on nie chce.Wiec nie sadze ze
                        chodzi tu o sama sperme.Powiedzial mi ze ma dwoje i to mu wystarczy.Czy nie
                        dosc wyraznie sie wyrazil ? Dla mnie tak. I tylko o to mam zal i czuje sie
                        zdradzona i sama ze swoim problemem.Rozumiesz ?
                        • maretina Re: jeszcze jedno 01.03.06, 21:34
                          zmienil zdanie. to boli. rozumiem
                          rozumiem tez, ze majac 50 lat mozna juz nie chciec pieluch.
                          macie naprawde trudna sytuacje... kazde z Was.
                • tekla12 Re: Moment,moment.Biorac slub wiedzialam ze maz 28.02.06, 22:38
                  Nie ma sensu komplikować prostych spraw. Twój mąż jasno określił swój stosunek
                  do prokreacji poddając się sterylizacji. Dobrze świadczy o nim, że był z tobą w
                  walce o dziecko i to, że kontaktuje się ze swoimi dziećmi. Nie sądzę, żeby był
                  egoistą, po prostu jest o sześć lat starszy. Ty chcesz mieć dziecko i (wybacz
                  dosadność) mąż nie jest ci do tego niezbędny. To czego możesz wymagać to
                  akceptacja twoich planów. Nie możesz natomiast żądać, żeby ich realizacja stała
                  się treścią życia i najwyższą wartością dla partnera.
                • azzurrina Re: Moment,moment.Biorac slub wiedzialam ze maz 28.02.06, 23:15
                  Aaa...to teraz powoli rozumiem sytuację.
                  Czyli przed ślubem była mowa o inseminacji z nasieniem dawcy a teraz po kilku -
                  jak podejrzewam ciężko przeżytych próbach - Twój mąż chce się z tej sytuacji
                  wycofywać. To niezbyt w porządku, rzeczywiście.
                  Ale, może powinniście porozmawiać i szczerze coś ustalić. Może on czuje się w
                  sytuacji "drogi bez końca". Ustalcie np że próbujecie jeszcze dwa razy... Ale to
                  Ty musisz najpierw pozbierać myśli jak bardzo chcesz dziecka.

                  Ja mam dość podobny problem - ile rzy jeszcze próbować, wydawać na in vitro
                  dorobek lat pracy. Postanowiliśmy 3 razy, dwie próby za nami. I jeśli nagle
                  postawię na swoim (że muszę mieć dziecko i będzie więcej podejść niż 3) to
                  narażam męża na utratę kolejnych - co tu dużo mówić ostatnich - lat, gdy w pełni
                  jest sprawny, gdy chciałby pewnie pojeździć po świecie, pierwszy raz w życiu
                  wydać zarobione ciężko pieniądze na jakieś choćby i głupie ale wymarzone
                  zachcianki. A te różne marzenia to też przecież sól życia.

                  Jeśli wiesz, że bez dziecka będziesz nieszczęśliwa - to chyba wcześniej czy
                  później musicie sobie z mężem wyjaśnić jakie macie plany. Uważam, że nie ma
                  sensu mieszać do tych rozmów kwestii jego przywiązania do dzieci - takie
                  argumenty każdy uzna za atak na swoją rodzinę.
                  Życzę Ci powodzenia - naprawdę niełatwe masz sprawy do załatwienia. Tak zresztą
                  jak sporo innych osób na tym forum (jeśli to jakiekolwiek dla Ciebie pocieszenie).
    • ziutabezbuta Re: Zdrada 02.03.06, 04:31
      Ja tylko dla porzadku nie wdajac sie w dyskusje czy zdrada czy nie ...
      Sterylizacja jest odwracalna i konczy sie sukcesem w 99% u mezczyzn, ktorzy w
      czasie przeprowadzenia operacji maja dostepne nasienie.
      Jest to zabieg mikrochirurgiczny. Operacja trwa okolo 2 godzin i pacjent
      wychodzi do domu jeszcze tego samego dnia.
      Jesli para nie decyduje sie na operacje, alternatywa jest TYLKO ICSI z
      pobraniem plemnikow przez biopsje jadra (MESA, TESE lub PESA) oczywiscie jesli
      wogole plemniki tam sa.
      Nie znam szczegolow cenowych ale ponoc pierwsza opcja jest tansza niz IVF.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka