Dodaj do ulubionych

Szczęśliwa adopcja

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.12.02, 13:26
Nie będę nikomu mówić co jest dobre dla niego,
tu każdy musi zdecydować sam.
Napiszę o sobie.
Ciąża pozamaciczna z wylewem, badania, udrażnianie jajowodów, dwa zabiegi in
vitro w dwóch róznych klinikach, kilku lekarzy i nic. Ilość wymodlonych
modlitw, przepłakanych nocy itp nie do policzenia.
Żaden z lekarzy nie powiedział mi, że nie ma szans. Miałam zdrowy organizm,
cudne żywotne zarodki i wielkie szanse, ale co z tego.
Po lekach związanych ze stymulacją (przy in vitro)miałam wachania cylkli i
nastrojów, pogorszenie cery, coraz więcej wąsów i guz na piersi.
A przede wszystkim miałam dosyć.
Pomyśleliśmy o adopcji. Nie od razu, bo jakieś przesądy, bo nie wiem co.
Zaczeliśmy oswajać tą myśl. Przeczytaliśmy kilka książek, porozmawiali z
psychologami i zapisaliśmy się do ośrodka adopcyjnego.
Od trzech miesięcy mamy córkę ( trzymiasięczną). Może nie dziedziczy po mnie
moich zalet, ale też nie dziedziczy moich wad. Tak na to patrzę.
Nie musiałam uczyć się jej kochać. Gdy ją pierwszy raz zobaczyłam serce mi
stanęło i nic nie było ważne. Nie miałam ani chwili wachania po prostu jak

zobaczyłam nie było czasu na chłodne myślenie, tu w grę wchodziły tylko
uczucia. Tak samo własne dziecko jest loterią genów i tak samo
niespodziewanym
prezentem od losu, BOGA, świata.
Nie mogłabym kochać jej bardziej gdybym ją urodziła i myślę, że ona nie
mogła
by być fajniejsza, gdyby była z nas bo JEST CUDOWNA!!!!!
Szalejemy z mężem na jej punkcie.
Każdego dnia na nią patrzę i jeśli czegoś żałuję to tylko tego, że nie
zrobiłam tego wcześniej.
Pozdrawiam


Obserwuj wątek
    • Gość: Agnieszka Re: Szczęśliwa adopcja IP: 217.97.* / *.to.krakow.pl 08.12.02, 15:25
      Witaj!
      Twoj list jest optymistyczny, że aż serce się uśmiecha.
      Ja tez mialam ciaże pozamaciczną z wylewem...
      Od roku staramy sie z mezem o dzidziusia i nic... bo nie ma owulacji. Leki nie
      pomagają...
      Myslelismy o adopcji... Moze nie teraz ale za jakis czas... ale okazalo sie,
      że trzeba być 5 lat malżeńswem! Nam brakuje jeszcze trzech!
      Mam prośbe: Czy mogłabyś mi powiedzieć czy dlugo czekaliście na załatwienie
      wszystkich formalności? Czy łatwo adoptować takie maleństwo?
      Gorąco pozdrawiam szczęśliwą rodzinkę i zycze jak najwiecej powodów do radości!
      • Gość: niutka Re: Szczęśliwa adopcja IP: *.itpp.pl 08.12.02, 22:26
        Przepis o pięciu latach de facto nie jest przepisem. To raczej zwyczaj ośrodka
        adopcyjnego, do którego trafiliście (wiem, czytałam ustawę). Być może z wami
        było tak jak z nami: my zadzwoniliśmy i na wejściu dostaliśmy kosza bo mieliśmy
        tylko dwa lata. Mimo wszystko umówiliśmy się na spotkanie w ośrodku i
        zdołaliśmy przekonać, że nie warto nas tak trzymać w zamrożeniu. Nasze
        formalności trwały blisko rok (oficjalnie tyle musiały bo chcieli nas brać pod
        uwagę gdy skończymy trzyletni staż małżeński). W tym czasie chodziliśmy na
        spotkania do ośrodka, złożyliśmy dokumenty, przeszliśmy kwalifikację i
        liczyliśmy czas. Podejrzewam, że prawda jednak była taka, że nie było dla nas
        dzieciaka (dzieci do adopcji owszem były, ale w ośrodku zawsze starają się
        dobrać jak najlepiej i biorą mnóstwo czynników pod uwagę). Nasz synek urodził
        się tydzień po tym jak stuknęła nam trzecia rocznica śłubu. Urodził się nie
        nam, oczywiście. Przybył do naszego domu trzy miesiące później na swoje
        imieniny. Teraz wiem dlaczego tak długo na niego czekaliśmy (i pomstowaliśmy w
        duchu). To rzeczywiście jest NASZ SYNEK. Wiedzieliśmy to od chwili gdy po raz
        pierwszy spojrzał na nas w szpitalu. Teraz to już chodzący, fantastyczny,
        rozrabiający ile wlezie chłopczyksmile. Napisz w jakim mieście staracie się o
        adopcję. Jeśli Warszawa mogę dać parę wskazówek.
        Jeśli nie, pamiętaj: cokolwiek ci powiedzą o małżeńskim stażu - walcz. Jeśli
        nie ten ośrodek to inny. Nasz przykład dowodzi że można. Trzymaj się.
        • natanata Re: Szczęśliwa adopcja - do Niutki 09.12.02, 09:07
          Niutka,
          chcielibysmy sie starac o adopcje w W-wie, wiec bylabym wdzieczna za wszystkie
          wskazowki. Z tego co sie dowiedzialam, to w naszej sytuacji problemem moze byc
          wiek meza - ma 39 lat (ja jestem 10 lat mlodsza) - powiedzieli mi na pierwszej
          rozmowie, ze male dziecko mozna adoptowac jesli nie przekroczy sie 40-tki...
          Prosze wiec o jakies podpowiedzi - jesli nie chcesz na forum to zapraszam na
          priva.
          Nata
          • Gość: Usia-_1 Re: Szczęśliwa adopcja - do Niutki IP: *.zetosa.com.pl 09.12.02, 09:54
            Zasada jest taka,że dziecko nie powinnno być młodsze więcej jak 40 lat, od
            starszego rodzica, ale też nikt nie będzie liczył miesięcy. Do kwalifiakji
            biorą całość kontekstu małżeństwa. Raczej nie trzymaja się tak ściśle
            przepisów, wychodząc z założenia,że mają one pomagać, a nie rpzeszkadzać.
        • Gość: Agnieszka Re:Dekuje... IP: 217.97.* / *.to.krakow.pl 09.12.02, 17:44
          Przeczytalam listy i az zrobilo mi sie lzej na sercu. ostatnio jest mi bardzo
          smutno... Gdy tylko widze malenstwo lzy naplywaja mi do oczu i pojawia sie
          pytanie dlaczego ja nie moge?...
          Dzieki Wam uwierzylam... Pokonam formalnosci! Wiem, ze dziecko ktore nie
          nosilabym w sobie tylko dostala na rece... wiem, ze pokochalabym je od razu...
          mocno, mocno!
          Ciesze sie Waszym szczesciem! Pa pa!
      • Gość: Marka Re: do Agnieszki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.12.02, 14:29
        Cześć
        Razem od momentu zgłoszenia się do ośrodka do zabrania Naszej córki ze
        szpitala czekaliśmy rok.
        A od zakończenia przygotowań i zebrania wszystkich dokumentów 5-6 miesięcy
        Potem jeszcze 3 miesiące na wszystkie formalności w sądzie itp, ale dziecko
        już było u nas
        Myśmy też nie podawali żadnych warunków oprócz tego że chcemy aby było zdrowe
        (to fobia po kontaktach z lekzrzami przy leczeniu bezpłodności)
        Ośrodek łagodnie patrzy na niedopełnienie niektórych warunków typu: za mały
        staż lub nieco przekroczony wiek małżonka
        Dla nas adopcja była łatwa chociaż nie wiem dlaczego.... Najgorszy był moment
        oczekiwania po zakończeniu przygotowań i potem czekanie nz zrzeczenie się praw
        przez rodziców. Mój mąż ciągle mi powtarzał,że musi być dobrze i to pomagało.
        Mam też stały kontakt z innymi którzy ze mną przygotowywali się.
        Jak patrzę teraz na moją córkę to było warto i niczego się nie boję
        Pozdrawiam
    • Gość: niutka Re: Szczęśliwa adopcja IP: *.itpp.pl 10.12.02, 08:59
      kazdy przepis mozna złamać. Zanm parę, oboje po czterdziestce, którzy
      adoptowali niemowlaka. Rzecz w tym, jak sie człowiek zaprezentuje i czy umie
      przekonać, że mimo zastrzeżeń wiekowych, może wziąć tak małego malucha. W
      kazdym razie starałabym się o dzieciaka natychmiast (jeśli oczywiście poza tym
      wiekiem męża 39 lat, nie ma innych problemów - np brak ślubu). Rok czekanania
      na dziecko to wcale nie jest warunek. Pewna bardzo sympatyczna para najpier 3
      miesiące chodziła na spotkania potem została zakwalifikowana a tydzień póxniej
      dostali propozycję. Czyli wszystkiego było 3,5 miesiąca!
      Mniej rygorystyczni w sprawie wieku są ci z Katolickich Ośrodków Adopcyjnych.
      No ale tam trzeba mieć wszystko w porzadku w kościelnych papierach: slub,
      świadectwo od księdza, że sie chodzi na mszę itp.
      Z cywilnych ośrodków polecam w Warszawie Towarzystwo Przyjaciół Dzieci ul
      Szpitalna 5. To profesjonaliści, a ludzie których znam mają stamtąd tylko dobre
      wspomnienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka