Dodaj do ulubionych

monitorowanie jajeczkowania

21.01.03, 00:31
Cześc wszystkim,
na tym forum pisze po raz pierwszy. kilka dni temu byłam tutaj i czytałam
Wasze wypowiedzi na temat clostilgegytu ponieważ moja doktor zapisała mi go
na mojej ostatniej wizycie (Staramy się o dzidziusia 4 m-ce). Po tym jak
przeczytałam to, co kilka z Was napisało na temat tego paskudztwa skutecznie
mnie zniechęciło do wzięcia go. (doktor zapisując mi go po raz pierwszy
kazała mi brać dwie tabletki dziennie- z tego co Wy piszecie zaczyna się od
małej dawki czyli pół tab. Co więcej, nie poinfromowała mnie o większym
ryzyku powstawania cyst, co w moim przypadku jest bardzo ważne, ponieważ
kilka lat temu miałam cysty kolejno na obu jajnikach) W związku z tym
straciłam do niej zaufanie i zapisałam się na wizytę do novum. Niestety jest
ona dopiero na 4. lutego, a w międzyczasie będę miała jajeczkowanie, które
moja już była doktor kazała mi monitorować między 11 a 13 dniem ( oczywiście
przy braniu clostilbegytu. W związku z tym mam pytanie, czy jest sens abym
chodziła na usg nie biorąc tego leku. Czy badania takie będą pomocne dla
mojego lekarza z novum? Jeśli któraś z Was miała zalecone przez swojego
lekarza monitorowanie jajeczkowania nie biorąc żadnych lekarstw to proszę o
odpowiedź. Z góry dziękuję. Trzymam kciuki za nas wszystkie "starające się".
Zyczę Wam dużo szczęscia i nadziei. Kasia
Obserwuj wątek
    • Gość: aleksandra3 Re: monitorowanie jajeczkowania IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 08:09
      Witaj Kasiu!

      Rzeczywiście zaczyna się od małych dawek, ale moja to była 1 tabletka. Już i
      tak jest dobrze, że Pani Doktor zaleciła Ci monitorowanie USG wink))




      > nie poinfromowała mnie o większym
      > ryzyku powstawania cyst, co w moim przypadku jest bardzo ważne, ponieważ
      > kilka lat temu miałam cysty kolejno na obu jajnikach)


      A o cystach jej mówiłaś?!!?? To bardzo ważne, moze rzeczywiście lepiej byłoby
      zacząc od jednej tabletki.



      >W związku z tym mam pytanie, czy jest sens abym
      > chodziła na usg nie biorąc tego leku. Czy badania takie będą pomocne dla
      > mojego lekarza z novum? Jeśli któraś z Was miała zalecone przez swojego
      > lekarza monitorowanie jajeczkowania nie biorąc żadnych lekarstw to proszę o
      > odpowiedź.

      Pytanie jest, co tym USG chcesz osiągnąć. Przy braniu Clo raczej obligatoryjnie
      zaleca się monitorowanie. Przy cyklach niewspomaganych żadnymi lekami
      monitoruje się jajeczkowanie ... żeby wykryć jajeczkowanie. Żeby zobaczyć, czy
      w ogóle do niego dochodzi. I w związku z tym mam pytanie - czy w takim razie
      tego jajeczkowania nie było, lub były z nim problemy, skoro zalecono Ci Clo?
      Nie znam zwyczajów panujących w Novum i nie wiem, na ile plegają na obrazach
      USG nie wykonywanych w tej klinice. Gdybyś jednak zdecydowała się na
      monitorowanie cyklu, to pamiętaj - poproś o zdjęcia!!! Zawsze możesz je
      przekazać lekarzowi w Novum, a bez nich to co? "Panie Dokotrze - ale ja
      widziałam na monitorku..."???
      Jeżeli do tej pory nie miałaś monitorowania jajeczkowania bez żadnych leków
      wspomagających - myślę, że warto spróbować. Lecz możesz też poczekać, aż ktoś w
      Novum podejmie decyzję. Wiem, że takie rozciąganie tych miesięcy bardzo drażni
      człowieka, ale jeden miesiąc można poczekać... Uszy do góry.
      Życzę Ci, aby i Clo i Novum nie były Ci potrzebnewink))
      Aleksandra
      • Gość: kasia6976 Re: monitorowanie jajeczkowania IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 10:30
        Witaj Aleksandro,
        Bardzo dziękuję Ci za cenne wskazówki. Pytasz czy mówiłam pani doktor o
        cystach. Na ostatnim spotkaniu, kiedy mi przepisała clo nie,ponieważ wtedy
        jeszcze nie wiedziałam o takim ubocznym działaniu tego leku, ale ponieważ
        chodziłam do niej dość długo to w mojej karcie napewno miała to odnotowane
        (jako, ze się bałam odnowienia się cyst, to co jakiś czas przy badaniu
        pytałam, czy ich nie wyczuwa)
        Co do tego czy z jajeczkowaniem mam jakieś problemy to tak naprawdę nie wiem.
        Mam dosyć nieregularne cykle (26-31 dni), od 5 m-cy robię testy owu. (w dwóch
        pierwszych cyklach test ładnie wykrył wzrost LH, w następnym nie-
        prawdopodobnie miałam owu dzień wcześniej bo nastepnego dnia był wzrost temp.-
        to był mój najkrótszy cykl, a w tym cyklu dzieje się coś dziwnego. Jestem w
        10. dniu cyklu, a mam 36.7- w dwóch poprzednich w tych dniach miałam 36.4 i
        36.3, dlatego boję się,że to będzie cykl bezowulacyjny) Będąc u pani doktor
        zapytałam tylko na co jest ten lek, odpowiedziała, że ma stymulowac owu, ja
        jej na to, że owu to ja chyba mam, bo testy wskazały wzrost LH, a w kolejnych
        dwóch cyklach był wzrost temp.- niestety pani doktor nawet nie chciała
        zobaczyć moich wykresów- co moim zdaniem bardzo żle o niej świadczy. Podeszła
        na zasadzie,że teraz to będziemy leczyć chorobę (która nota bene nawet nie
        wiadomoczy jest, mam na myśli brak owu bo nie zleciła mi przedtem żadnych
        badań)a nie pacjentkę, dlatego już podjęłam decyzję, że szkoda mojego czasu na
        leczenie się u niej. Dzisiaj odbieram xero swojej karty od niej.
        Piszesz Aleksandro, ze też brałaś clo, czy Tobie pomogło i jeśli tak to po
        ilu m-cach? Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie,
        Kasia
        • aleksandra3 Re: monitorowanie jajeczkowania 21.01.03, 14:54
          Witaj Kasiu!

          Bardzo ważne jest, abyś pamiętała o tych cystach. I dlatego jak będziesz w
          Novum, nie zapomnij o tym powiedzieć lekarzowi. To że w ogóle się takie cysty
          tworzyły, mam na myśli, że na jajnikach, może sygnalizować problemy z
          owulacją, ale o to musisz dokładnie wypytać lekarza. Z drugiej strony
          zapisywanie Clo bez badaniań hormonalnych, to już chyba standard popełniny
          przez lekarzy- ze mną było podobnie. Tylko że mnie to nie odpowiadało, ponieważ
          można wykonać szereg badań hormonalnych zbliżających nas do odpowiedzi, czy
          jajeczkowanie było, czy też nie. Wykresy temp to ważna rzecz, ale niestety - w
          przypadku niepękania pęcherzyków Graffa dochodzi czasami mimo wszystko do
          podniesienia temperatury (wydziela się niewielka ilość progesteronu
          podnoszącego temp) , i tak naprawdę tylko na tym też opierać się nie mozna.
          Bardzo dobrze, że zrobiłaś test owulacyjny (zazdroszczę Ci ze w ogóle udało Ci
          się to kupic), ponieważ to też moze potwierdzić wytąpienie jajeczkowania.
          Rzeczywiście jest tak, że poziom LH po jajeczkowaniu szybko spada a temp moze
          sie podnieść dopiero na drugi trzeci dzień nawet i to stopniowo. Duża część
          lekarzy obserwuje cykl na usg, ponieważ nie dość że widać zwrost pęcherzyka,
          to mozna wychwycić moment jego pęknięcia. Ale wyczytałam gdzieś, że liczy się
          nie tyle fakt zniknięcia pęcherzyka z pola widzenia, ale blizna poowulacyjna,
          która szybko zanika. Jeszcze z czasów studenckich wiem ,że płyn w Zatoce
          Douglasa też świadczy o odbytym jajeczkowaniu (pęcherzyk pęka, komórka frunie
          dalej w świat, a płyn sobie zostaje w takim zagłebieniu pomiędzy macicą a
          jelitami).

          Moim zdaniem dobrze że wybrałaś się do Novum, ponieważ z tego co tu widzę i
          czytam, to dobrzy fachowcy, nie marnują czasu i rzetelnie szukają przyczyny! A
          to jest najważniejsze. NIestety mi Clo nie pomogło. Łykałam 3 miesiące.
          Pęcherzyki rosły, podobno pękały, chociaż pewnego razu jeden urósł do
          monsrtualnych rozmiarów 27 mm, i moim zdaniem nie miał szans na pęknięcie,
          ale... to dla lekarza nie stanowiło problemu. Clo jest traktowane przez
          niektórych ginekologów jako taki apad ginekologiczny, jak się wyraziła jedna z
          Forumowiczek, moim zdaniem trafnie. Ale sokoro czytałaś ulotke, to pewnie
          wiesz, że niestety jest on też odpowiedzialny za słabą jakość jajeczek.
          Sporo jest jednak postów na tym forum o tym, że były dziewczyny, kóre po
          wywołaniu owulacji w ten sposób zaszły w ciąże.
          Moim zdnaiem jednak należałoby najpierw zbadać, czy jajeczkowanie występuje -
          wszelkimi możliwymi środkami; tj. badaniem hormonów w I, środkowej i II fazie
          cyklu, obrazem USG, wykresami temp., obserwacją śluzu płodnego, niektórzy
          zlaecają też obserwację położenia szyjki macicy, a potem brać się za
          wywoływanie jajeczkowania, gdy go nie ma. I szukać też przyczyny braku
          jajeczkowania, np. PCO, prolaktyna itd.
          Aha i nie daj się faszerować hormonami bez zbadania męża!

          Pozdrawiam
          Aleksandra
    • Gość: Syla Re: monitorowanie jajeczkowania IP: *.n.pl 24.01.03, 13:49
      Ja miałam w połowie stycznia monitoring bez brania Clo.I dobrze, bo okazało
      się, że mam jajeczko które nie pękło w poprzednim cyklu.W 9 dc miałam
      pęcherzylk wielkości 16 mm!!!! W 11 dc wzięłam Pregnyl i po 2 dniach pęcherzyk
      pękł.Od 2 do 6 dc mam brać Clo i znowu monitoring do inseminacji....Zobaczymy
      co z tego wyjdzie.
      Pozdrawiam
    • agniecha3 Re: monitorowanie jajeczkowania 24.01.03, 14:57
      kasiu, ja jestem praktycznie na poczatku leczenia, ale z tego co wiem, to
      dawanie clo bez wczesniejszego sprawdzenia, czy w ogole jest owu, jest lekkim,
      powiedzmy, naduzyciem. Nie ma sensu stosowac tego leku, jesli masz naturalna
      owulacje. A dawanie go na wyczucie, bo a nuz pomoze... Mnie sie takie podejscie
      nie podoba.
      Sprawdzic, czy masz owu, najlepiej ejst monitorujac cykl - tak wiec usg bez
      brania clo jest jak najbardziej wskazane. I rzeczywiscie popros o zdjecia,
      pewnie przydadza sie do novum. Do 4.02 masz jeszcze troche czasu, w
      miedzyczasie mozecie zrobic badanie nasienia (jesli nie bedziesz go miala, to
      prawdopodobnie maz i tak dostanie od razu takie zalecenie). Przydalyby sie tez
      badania hormonow, jesli jakies do tej pory robilas - bo od tego zaczyna sie
      diagnostyke, a nie od podawania clo, i to w takiej dawce!
      zycze wszystkiego dobrego
      • Gość: kasia6976 Re: monitorowanie jajeczkowania IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.03, 18:52
        Cześć Dziewczynki,
        Bardzo serdecznie dziękuję Wam za odpowiedzi. Cieszę się, że są takie osoby,
        które chcą się podzielić własnymi doświadczeniami i służyć w ten sposób pomocą
        innym. Wielkie dzięki, pozdrawiam gorąco,
        Kasia


        P.S.Nie odpisałam tak długo, bo wyjeżdzałam na narty i nie miałam dostępu do
        netu.
        • Gość: andzia Re: monitorowanie jajeczkowania IP: *.abo.wanadoo.fr 14.02.03, 20:04
          Kasiu, ja napisze tu zupelnie inna rzecz.
          Piszesz, ze staracie sie o dziudzisia 4 miesiace.
          To bardzo krotko. Jezeli jestes przed 30 tka ,daj
          sobie rok czasu/ po takim wlasnie okresie REGULARNYCH
          kontaktow z mezem/ zacznij wizyty u lekarzy!Obsesyjne
          myslenie o ciazy + wizyty w gabinetach lekarskich , gdzie
          szpikuje sie kobiete hormonami bez zbadania np jakosci
          spermy partnera....Po co Ci to ?
          Zycze przede wszystkim dobrego nastroju /narty, wyjazdy/ -
          na uczestnictwo w tym Forum masz ,moim zdaniem duzo, duzo
          czasu. Jestem tu juz chwile, i wierz mi ze ciaze zdarzaja sie i przy
          PCO i endometriozie i niedroznym jajaowodzie. Najgorzej jest wpasc
          w pesymizm , a Clo - na ktorym spedzilam pare miesiecy ,
          jest wyjatkowo /dla mnie/ depresyjnym specyfikiem.
          Zycze powodzenia i wiary ze ten rok bedzie tym szczesliwym.Pzdr
          • Gość: kasia6976 Re: monitorowanie jajeczkowania IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.03, 00:18
            Droga Andziu,
            dziękuję Ci za słowa pocieszenia. Nasza sytuacja zmieniła się trochę od
            stycznia. W tej chwili jestem po 1-szej wizycie w Novum, po badaniu hormonów i
            męża nasienia. Okazuje się, że mąż ma tylko 35% ruchliwych plemników, więc
            chyba jednak mamy jakiś problem, nie wiem jeszcze jak duży ponieważ drugą
            wizytę mamy w ten czwartek, kiedy to lekarz zinterpretuje nasze wyniki.
            Niestety, z tego co zdążyłam zorientowac się w necie to nasze szanse na
            normalne poczęcie są nikłe. Ale mam nadzieję, że jeśli nie będzie nam dane
            poczząć naszego dzidziusia normalnie to uda nam się inaczej (ivf, iui, isci, i
            jeszcze inne i..i..)W każdym razie bardzo dziękuję Ci za słowa otuchy, trzymam
            za nas i za Was kciuki i pozdrawiam, Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka