Dziewczyny, wczoraj (12 d.c) mialam pierwszy monitoring w pierwszym cyklu z
clo (1 tabl.) i Metformaxem (2 tabl./dzien). Doktor byl zachwycony, poniewaz
mam na lewym jajniku piekny pecherzyk 22,7 mm, endometrium 10 mm (piekne,
gotowe na przyjecie kogos nowego

- jak okreslil. Stwierdzil ze za
kilkanascie/kilkadziesiat godzin bedzie owulacja i ze nalezy dzialac.
Wczesniej stwierdzil u mnie PCOS, cykle bezowulacyjne (od 30 do 60 dni), na
jajnikach po kilka pecherzykow, z ktorych najwiekszy w 11 d.c. mial 8 mm.
Podczas usg byl tak bardzo zadowolony, ze bylam w szoku - az z tego szoku nie
zapytalam o to, czy pecherzyk nie jest za duzy, czy jego zdaniem peknie itd.
Czy naprawde jest tak swietnie - bo ja jakos nastawilam sie na dluzsza walke
i az nie wierze... Niestety dodatkowo przypaletala mi sie grzybica. Dr
przepisal mi Gynoxin i Orungal, jedno dopochwowy drugi doustny i stwierdzil,
ze starac sie i tak trzeba, bo szkoda zmarnowac ladny cykl. Natomiast w
ulotce Orungalu wyczytalam, ze nie jest znany wplyw na plod, i ze kobiety w
wieku rozrodczym powinny stosowac skuteczna antykoncepcje do czasu
wystapienia pierwszej miesiaczki po kuracji. Dodam tylko, ze moja kuracja
jest blyskawiczna, wczoraj 2 tabletki na noc i dzis 2 rano. Co wy na to,
dziewczyny? co prawda w ciazy nie jestem, ale jesli bede dzis dzialac, czy
nie bedzie to mialo wplywu? bede wdzieczna za pomoc.