agnesx6
29.07.06, 09:14
Wczoraj byłam u lekarza (koniec monitoringu), pęcherzyk był - ba nawet
całkiem spory i pękł (zresztą chyba nie pierwszy raz). Teraz czekam, staram
się nie nakręcać, nie wypatrywać wszystkich możliwych objawów ciąży, ale to
chyba trochę silniejsze ode mnie. Z moich obserwacji wynika, że to nie
pierwsza owulacja w ostatnim czasie, a ciąży brak już dwa lata (tyle się
staramy, a nie zabezpieczamy się znacznie dłużej, bo 4 lata). W kolejnym
cyklu mam zrobić badania hormonalne w różnych fazach cyklu (chyba, że zdarzy
się cud, to wtedy nie)i ew. HSG, a potem pewnie te cholerne bakterie i
zobaczymy. Ta droga zdecydowanie bardziej mi odpowiada niż diagnoza z
Invomedu, że mam endometriozę i koniec, tylko in vitro. Mój m się denerwuje,
że ja się nakręcam, więc tu choć tu sobie popiszę, żeby przelać gdzieś swoje
myśli (nieuczesane). Chciałbym już móc zrobić test i przestać się domyślać.
Ostatnie dwa cykle miałam okrutne bóle w trakcie @, takie przy których
traciłam świadomość i żadne leki nie pomagały, obawiam się, że teraz znów
mnie to spotka. Ach jakiś taki nie poukładany ten post, ale trudno wysyłam.