I oświecenie mnie.
Czytam od kilku dni stare wątki i aż mi sie włos jeży na głowie.
Wszystko zaczyna mi do siebie pasować, układać się w logiczną całość a
jednocześnie jakieś straszne zaprzeczenia mi wychodzą.
Mam stwierdzone PCO, dwa samoistne poronienia za sobą (obydwa w b. wczesnej
ciąży) i jeden poród (CLO, luteina, duphaston).
By w ogóle myśleć o ciąży miałam wykonaną laparpskopię z elektroskaryfikacją
torebki jajnika (jeden miałam wcześniej usunięty wraz z ogromną torbielą, nie
dało się go uratować, to była już sprawa minut i życia lub śmierci) i
uwolnieniem zrostu (jajnik był przyrośniety do zat. Douglasa).
Po usunięciu jajnika zaczęłam tyć w szybkim tempie, w ciągu roku przybrałam
10kg, następne 20kg przyszło w 3 lata.

Chyba z tego powodu jestem wiecznie zmęczona, senna (ale zaznaczam, że nie
pijam kawy a na nogi stawia mnie nawet coco-cola

czy Gripex

o Red Bullu
itp. nie wspominając), ciśnienie zawsze niskie, ok. 90/60 w porywach do
120/80.
Od kilku lat mam też dziwne bóle stóp - gdy dłużej poleżę lub po prostu gdy
wstanę rano, nie umiem normalnie chodzić, pierwszych kilka metrów pokonuję w
bólu, często muszę się trzymac ściany czy poręczy (co jest dość trudne z
dzieckiem na rękach, co cóż...) - nie wiem, czy to po prostu moje stopy nie
protestują na dźwiganie moich dodatkowych kilogramów?
W ciąży niewiele przybrałam, po niej wyglądałam nawet troszkę lepiej niż
przed, ale teraz (ponad 2 lata po) znowu mi przybyło kg.

Ćwiczyłam intensywnie przez 4 miesiące - 4-5 razy w tygodniu po godzinie
naprawdę porządnych ćwiczeń. I nic. 1kg do przodu, choć odmawiałam sobie
słodyczy.

Ok. 15r.ż. pojawiło się u mnie dość mocne, ciemne owłosienie.

Choć radzę z
nim sobie, to nie do końca zadowala mnie kwitowanie tej sprawy przez
lekarzy: "Taka uroda, można depilację laserowa zrobić, jeśli to pani
przeszkadza". Kiedyś, chyba z 5 lat temu, robiłam badanie testosterownu - był
dość znacznie przekroczony.
Moja mama byłą operowana na tarczycę.

Ja jakiś czas temu zauważyłam w
okolicy tarczycy taką twardą kluseczkę - dość spory guz. Wybieram się na USG,
zresztą mam sporo badań do zrobienia, choć mój lekarz namawia nas, byśmy już
zaraz podjęli starania o drugie dziecko.
Zaczęłam znów brać luteinę i w tym miesiącu zrobiłam badania:
trzeci d.c.
FSH <0,10mIU/ml
LH <0,10mIU/ml
jedenasty d.c.
estradiol 71,80pg/ml
Na forum zawsze piszecie tylko o wysokim fsh i lh a co z niskim??? Lekarz mi
powiedział, że nie są najgorsze (?), tylko estradiol za niski.
Poza tym w tym miesiącu pęcherzyki kiepskie i raczej nic nie wyjdzie.
Poradźcie mi, proszę, jakie mam jeszcze wykonać badania?
Na pewno umówię się na USG tarczycy, znam dobrego radiologa, który
diagnozował również moją mamę.
Na pewno też (to już wiem dzięki lekturze Waszych porad w innych watkach

):
w 21.d.c.: TSH, FT3, FT4, aTG, aTPO, estradiol, progesteron, testostreon.
w 3.d.c. powtórzę FSH i LH + zrobię estradiol i testosteron.
Co jeszcze mogę zrobić?
Zastanawiam się, czy nie wstrzymać się z pół roku ze staraniami i nie
spóbować schudnąć choć troszkę - może pójść do dietetyka?
Męczy mnie ta sytuacja, to że co krok wychodzi coś nowego, czego nie zacznę
badać - kiepskie wyniki.

Ale wiem, że nie mogę zaniedbac zdrowia, no wiem.
Dlatego to jest właśnie mój plan na najbliższe miesiące: takie jesienno-
zimowe porządki we własnym organizmie.
Napiszcie, proszę, co sądzicie o moich wynikach i jakie badania powinnam
jeszcze wykonać?
Z góry Wam dziękuję, będę niezmiernie wdzięczna za każdą opinię.