lusiasia
01.04.07, 11:57
Problem damsko-meski...
Nie wybrazam sobie ze nie bedziemy mieli dziecka/dzieci np za 5-10 lat.
Niedlugo podchodzimy do in vitro i chociaz z wiara ze sie uda jest roznie to
pocieszam sie ze przeciez mozna adoptowac, tylko
moj maz mowi bardzo czesto ze on moze zyc bez dziecka, ze jest szczesliwy ze
mna i ze mu to wystarcza. Wiem ze z jednej strony to lepiej, niz jakby mial do
mnie pretensje ze "nie moge zajsc w ciaze i urodzic dziecka", ale to jego
luzne i optymistyczne podejscie "zycie jest piekne, i z dziecmi i bez dzieci
tez" mnie czasami denerwuje
mysle czasami ze walcze troche sama i tylko dla siebie, dla spelnienia
wlasnych zachcianek, mam wolna reke - "nie chcesz/ nie wierzysz w in vitro to
nie rob", tak po prostu: bedziemy zyc bez dziecka
wypowiedzcie sie, moze troche spojrze na to z innej perspektywy...