Dodaj do ulubionych

usunęłam

IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 19:29
Jest mi smutno. Bardzo smutno.
Dziewięć m-cy temu usunęłam moje dziecko.
To było najbardziej wyczekiwane dziecko, ale okazało się że była to ciąża
pozamaciczna. Nigdy nie myślałam, że może mnie coś podobnego spotkać. Tak się
z mężem cieszyliśmy jak na teście pokazała się upragniona różowa kreska.
Tydzień później wszystko runęło w gruzach - zaczęłam krwawić - diagnoza była
jednoznaczna - ciąża pozamaciczna. Chyba tysiąc razy pytałam lekarza, czy na
pewno ciąży nie dam rady donosić. Wyłam jak pies jak podłączali mi kroplówkę
z chemią, która miała zabić moje dziecko. Kilku lekarzy przekonywało mnie, ze
nie mam innego wyjścia. Ale ja teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam i
czy nie było innej możliwości. mam wyrzuty i rycze po katach bo nie daje mi
to spokoju. Nie miałam skrobanki bo ciąża była tak mała, że usunęli mi ją
kroplówką tzn podali jednego dnia, a potem badali poziom bHCG żeby się
upewnić, czy ciąża obumiera.
Niby sytuacja była jasna - nie mogłam postąpić inaczej, a i tak cierpię i
zadaję sobie milion pytań.
Teraz staramy się znowu o dzidzię, ale niestety nie chce wyjść. Próbuję się
luzować, ale co jajeczkowanie to nerwy i jak zbliża się miesiączka jest to
samo.
proszę o słówko pocieszenia.
Te refleksje przyszły akurat dzisiaj - w Dzień Matki.
Nadia
Obserwuj wątek
    • Gość: Ola1232 Re: usunęłam IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 19:35
      Wcale nie usunęłaś ciązy. Ona nie miała szans sie rozwinąć a dodatkowo mogłas
      stracić życie. Mogło to też spowodować, że nigdy nie mogłabys miec dzieci. Nie
      powinnaś się obwiniać - to nie mądre. Wiem, że dzis specjalny dzień ja też
      sobie pochlipuję, dodatkowo spotkałam koleżnakę co miała trudności ale jest już
      w 4 miesiącu. To znaczy bardzo się cieszę, że jej się udało ale jest mi
      przykro, że mnie na razie nie. Jest jak jest każd az nas dzwiga cieżar
      rozczarowań, badań, leków itp. Będzie dobrez- musi być. Mysl o przyszłości.
      • Gość: kasialu Re: usunęłam IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 20:19
        Dzięki za pocieszenie. Może masz rację. Jak urodzi się dzidziuś na pewno
        zapomnę - żeby to się stało jak najszybciej wink
        kasialu
        • Gość: bebiko Re: usunęłam - tak szybko ponownie??? IP: *.kprm.gov.pl 28.05.03, 10:48
          PO ciążu pozamacicznej dla bezpieczeństwa kobiety nie powinno sięzachodzić w
          ciążę przez dwa lata, ponieważ istnieje duże ryzyko kolejnego niezstąpienia
          embrionu. Dziwne, ze lekarz Ci tego nie powiedział i że znów chcesz zajść w
          ciążę...
          • Gość: Nadia Re: usunęłam - tak szybko ponownie??? IP: *.mofnet.gov.pl 28.05.03, 12:43
            Dzięki za odpowiedź. Pierwszy raz slysze zeby po pozamacicznej czekać aż dwa
            lata. Wszystkie moje znajome po pozamacicznej zachodziły max do poł roku bez
            problemu - nawet z jednym jajowodem. Byłam u specjalisty znanego w Polsce i on
            też powiedział, ze jak nie miałam zabiegu tylko ciąża została niestety usunięta
            to 3 m-ce spokojnie wystarczy. Martwią mnie tylko bakterie w pochwie niestety
            ;o(
            Nadia
    • Gość: vikas Re: usunęłam-tak szybko ponownie? IP: *.acn.pl / 10.68.5.* 28.05.03, 11:20
      Myślę, że to długo dwa lata.Jeśli8 nie ma przeciwwskazań ze strony lekarza to
      można po pół roku starać się ponownie.Oczywiście zależy od tego co było
      przyczyną ciąży pozamacicznej.W moim przypadku były to zrosty w
      jajowodoach.Ciąża została usunięta w 12 tygodniu istnienia.Laparoskopowo
      usunięto ciążę i jednocześnie zrosty.Może powinnaś zbadać przyczynę swojej
      ciąży.Badanie HSG powinno wyjaśnić, czy masz drożne jajowody.Jeśli wszystko
      jest ok to staraj się o dzidzię.Mnie lekarz powiedział, że pół roku to dobry
      czas.Powodzenia i nie obwiniaj się to na prawdę niemądre.Wyluzuj i nie denerwuj
      się to nie sprzyja poczęciu wręcz przeciwnie!
      • Gość: Nadia Re: usunęłam-tak szybko ponownie?do vikas IP: *.mofnet.gov.pl 28.05.03, 12:36
        Dzięki za radę. Ponieważ ja nie miałam opercji tzn ani laparoskopii, ani
        laparotomii lekarz powiedział, ze 3 mce wystarczy. W ciaży byłam - od
        zapłodnienia 3 tygodnie, więc płód był maleńki. Chcę zrobić HSG i laparoskopię,
        ale mam b. dużo bakterii i nie mogę ich zwalczyć. Jutro idę do lekarza może
        zaproponuje mi zamrażanie.
        pozdrowionka Nadia
    • Gość: katarzyna1975 Re: usunęłam IP: *.swic.dialup.inetia.pl 28.05.03, 19:28
      Nadia,

      Powiem Ci , ze płacze po przeczytaniu Twojego postu sad sad sad
      Boże jak bardzo mi przykro , co Ty przeszłaś .
      Naprawe nawet nie wiem jak mogłabym Cię pocieszyć ( tego nie da sie zrobić )
      Tulę Cię wirtualnie - i życze zeby Ci abyś bardzo szybko udało Ci się zobaczyć
      dwie krechy na teście a potem na USG piękną kropeczkę usadowioną w macicy .

      kasia ( starajaca sie ponad 3 lata)
      • Gość: Nadia Re: usunęłam IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 22:10
        Wielkie dzięki za słówka otuchy. Tak mi tego potrzeba. Wszyscy współczują, ale
        tak naprawdę nikt kto nie miał problemów z zajściem w ciązę do końca tego nie
        zrozumie. Najgorsze jest jak człowiek sam musi podjąć decyzję, której podjąć
        nie chce. Świadomie skazuje maleństwo, które nie jest niczemu winne - i to
        takie wyczekane i wymodlone.
        mam tylko nadzieję, ze to cierpienie czemuś służy i że będziemy miały szanse
        zostać Mamusiami.
        pozdrawiam nadia
        • Gość: ethereyes nie moge tego sluchac! IP: *.dip.t-dialin.net 29.05.03, 09:51
          ty nie musialas podejmowac zadnje decyzji o "usunieciu" bo aby podjac
          jakakowliek decyzje trzeba miec do rozwagi dwa warianty a w przypadku ciazy
          pozamacicznej NIE MA ZADNEGO innergo wyjscia i dziwie sie, ze lekarz ci tego
          nie powiedzial! to co czujesz po stracie dziecka, jestem w stanie sobie
          wyobrazic, bo przed czterema laty spotkalo mnie to samo! ale ja przez polskich
          lekarzy malo nie przejechalam sie na tamten swiat! bylam w odwiedzinach u mamy
          w polsce i przyszlo mi do glowy nagle, ze dlugo nie mialam okresu. musze
          nadmienic, ze z bylym mezem (jakies dwa lata wczesniej od tego zdarzenia)
          staralam sie o dziecko. przeslam przez wszystko to co wy (hsg, laparao, hormony
          etc)..pozniej sobie odpuscilam, bo psychicznie mnie to bardzo obciazalo...nie
          potrafilam sie kochac na komando..pogodzilam sie z tym, ze nie bede miala
          dzieci tym bardziej ze z mezem mi sie nie ukladalo.pozniej rozstanie z mezem i
          wyjechalam do taty. tam poznalam nowego partnera, z ktorym nadal jestem bardzo
          szczesliwa i slawne odwiedziny w polsce! a wiec pewnego dnia przyszlo mi do
          glowy, ze dlugo nie mialam okresu ....smile
          poniewaz na temat ciazy i jej objawow bylam jak najlepiej poinformowana (jak i
          wy dziewczyny smile zaczelam szukac ich u siebie..ani mnie piersi nie bolaly, ani
          mi bylo niedobrze. nic! ale wiedzialam ze jestem w ciazy!! i bylam (pare testow
          to potwierdzilo). nie cieszylo mnie to wcale, bo z moim nowym partnerem nie
          bylam w takim stopniu jeszcze zaawansowana (los jest naprawde bardzo
          zlosliwy......).. po jakims czasie troche sie dziwnie czulam, brzuch mnie bolal
          i byl jakis taki powiekszony. moje piersi takze sie znacznie powiekszyly
          (jestem bardzo szczupla, wiec to naprawde bardzo rzucalo sie w
          oczy)...najbardziej mnie niepokoil ten brzuch, bo wg moich wyliczen bylam
          dopiero na poczatku trzeciego miesiaca... a wiec przyszedl czas na
          ginekologa..udlama sie do mojej "starej" pani doktor, ktora stwierdzila, ze
          pamieta moja macicie (mala i scisnieta) i teraz jest ona duza i ukrwiona i na
          95 % jestem w ciazy, a ze jej usg byl zepsuty (jakas plaga w polsce!), mialam
          przyjsc na nastepny dzien do niej do szpitala na usg dopochwowe. uznalam, ze
          jesten czas na telefon do mojego partnera...nie zrozumcie mnie zle...ja nie
          wpadalam w euforie, bo znalam te wszystkie rozczarowania, ktore i was niestety
          nie ominely....moj obecny maz stwierdzil, ze natychmiast po mnie przyjezdza, bo
          on ma jak najgorze zdanie o polskich szpitalach i lepiej zebym byla pod lepsza
          opieka lekarska, jesli jestem w ciazy... ja z czystego patriotyzmu, poszlam
          nazajutrz do tego szpitala...paru lekarzy (mialam wrazenie, ze bardzo sie
          spiesza i im zawracam glowe), zgladali i zagladali w ten moj brzuszek
          (dopochwowo) i NIC nie mogli stwierdzic! po dluzszych naradach (bylo ich
          czterech razem z moja pania doktor!!!!!!!) stwierdzili, ze sa jakies cztery
          pecherzyki w macicy, ale one obumarly (nawet mi dali zdjecie!!!!!) i jesli
          okres nie nastapi w ciagu trzech dni to musze cos dostac na wywolanie okresu....

          uznalam, ze czas aby wracac do mojego terazniejszego kraju i razem z mezem
          jeszcze tego samego dnia wrocilismy......

          dwa dni pozniej dostalam takich boli brzucha, ze stracilam przytomnosc. lekarz
          (notabene polak z pochodzenia!!!!!) po usg stwierdzil, ze jama brzuszna
          wypelniona jest plynem i jest to krew! (stad ten powiekszony brzuch)i jesli moj
          test ciazowy jest nadal pozytywny to jest na 100% ciaza pozamaciczna ( w polsce
          nikt nie reagowal na moje slowa, ze testy mam pozytywne, nawet w
          dniu "slawnego" usg!!). moje siku zrobilo sie niebieskie i wszystko potoczylo
          sie blyskawicznie..pytanie czy cos jadlam, grupa krwi i na stol! telefon po
          moja tesciowa (jest lekarka i moj maz zyczyl sobie aby byla przy mojej
          operacji...co bylo rowniez po mojej mysli)...rozpisalam sie sorry...wlasciwie
          to chcialam tylko powiedziec, ze mnie nikt sie nie pytal, bo w przypadku ciazy
          pozamacicznej nie ma mozliwosci ratowania ciazy...w tym wypadku lekarz sie
          cieszyl, ze uratowano moje zycie....gdybym zostala w polsce juz bym nie
          zyla...to nie jest dramatyzowanie,.., tak by bylo...

          pozdrawiam
        • Gość: irma Re: usunęłam IP: *.toya.net.pl 10.06.03, 14:46
          Boże drogi, jestem dopiero na początku "walki" o dziecko i gdy czytam o Waszych
          przeżyciach szczęka opada mi na klawiaturę... Rok czekam na dziecko, wyniki
          oboje mamy niezłe ( teraz trzeba będzie zacząć szukać cholernrej przyczyny
          wszędzie...), ale jest we mnie jeszcze dużo nadziei - chyba z gatunku tych
          "mnie to na pewno nie spotka".
          Z CAŁEGO SERCA ŻYCZę WSZYSTKIM KOńCA BADAń I NIEPOKOJU, DZIECI PO PROSTU. JAK
          TO DZIWNIE BRZMI NA TYCH STRONACH - dzieci po prostu. Moja siostra w czasie
          mojego oczekiwania zaszła drugi raz w ciążę NIE WIADOMO KIEDY, ironia losu, a
          może z drugiej strony te bociany wcale nie są pijane, ale bardzo mądre...Cieszę
          się z dzieci siostry, tak bardzo je kocham, z dzieci znajomych też i NIE CHCę
          CAŁEJ TEJ MEDYCZNEJ PRZYGODY DLA SIEBIE. BOCIANY CHYBA JEDNAK ZA DUŻO
          PIJĄ!!!!!!
    • Gość: Ola Re: usunęłam IP: *.ipt.aol.com 28.05.03, 20:55
      Wiesz mnie tez to spotkalo...3m-ce temu.
      Ciesz sie ze masz obydwa jajowody, bo w moim przypadku musieli jeden wyciac.
      Podobno mam sie cieszyc ze zyje !
      Teraz to chyba tylko ivf mi zostalo...
      Ale ciagle sie staramy z mezem i odczekalismy tylko miesiac od operacji !
      Jezeli tylko sie dobrze czujesz i nie masz jakis niepokojacych uplawow lub
      bolesci to nic nie stoi na przeszkodzie !

      powodzenia
      Ola
      • Gość: Nadia Re: usunęłam do Oli IP: *.bielawy.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 22:13
        Olu moi znajomi mają troje dzieci, a pierwsza ciąża skończyła sie usunięciem
        jajowodu. Byli załamani tak jak Ty, a jednak z jednym jajowodem można mieć
        dzieci!!! Inna moja koleżanka też mało nie umarła po pęknięciu jajowodu,
        później miała problemy z zajściem bo nie chciało jej się goić po operacji.
        Równo rok po operacji zaszła i teraz czeka na dzidziusia ;o)
        Dla nas też zaświeci słońce zobaczysz.
        całuski Nadia
        • Gość: eta5 Re: usunęłam do Oli IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.03, 22:40
          Kasiu jak czytam to co napisalas nakopałabym ci.... no wiesz w co
          Tyle rozmawiałyśmy a Ty dalej swoje.
          Kobieto nie usunęłaś jak piszesz w temacie a uratowałaś swoje życie!!
          Sama mi mówiłaś że nam też jest pisane być mamusiami więc..........
          głowa do góry
          całuski
          e

          ps a jezeli juz to ja tez "usunelam" bo moja pozamaciczna była w 7 tyg
        • Gość: Ola Re: usunęłam do Oli IP: *.ipt.aol.com 28.05.03, 23:10
          Nadia,

          To bardzo mile ze mi to mowisz !!!
          Ja juz mam tak wszystkiego dosyc ze nawet do pracy nie wrocilam !
          Szukam nowej zeby sobie odmienic.
          Bardzo sie boje ivf, ze psychicznie nie wytrzymam no i koszty - ja mieszkam w
          WB i tutaj mowy nie ma zeby ubezpieczenie pokrylo !
          Caluje Cie za ten list smile)))

          Ola
    • Gość: Rela Re: Trzymaj sie moja droga. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 29.05.03, 01:47
      Nadia, wlasciwie nie wiem co ci napisac, bo zadne slowo nie ukoi twojego bolu.
      Ja tez stracilam dziecko. Zaczelam krwawic w 10 tygodniu. USG nie pokazalo
      bicia serca. Moje dziecko umarlo we mnie. Matka zawsze wyrzuca sobie ze
      zrobila cos zle, ze to jej wina, ze gdyby cos tam zrobila inaczej to byloby
      dobrze. W ciaze zaszlam 4 miesiace pozniej i urodzilam sliczne dziecko.
      Chociaz pamiec i bol po stracie tamtego ciagle jest ze mna i chyba nic tego
      nie zmieni. To juz chyba musi zostac z nami na zawsze. Moje dziecko przychodzi
      do mnie w snach i rosnie tak jakby zylo tutaj i teraz. Pozdrawiam. Trzymaj
      sie . Napewno urodzisz jeszcze fajnego dzieciaczka. Moja kolezanka urodzila 2
      dzieci po ciazy pozamacicznej.
      • Gość: Nadia Re: Trzymaj sie moja droga. IP: *.mofnet.gov.pl 29.05.03, 10:06
        Dzięki Rela ;o)
        Mam nadzieję, ze się uda. Cięzkie to życie, ale nie wierzę, ze jest takie złe
        żebym nie mogła miec dzieci ;o)
        Może jak pocierpie to dostane ....bliźniaki ;o))))))))
        buziaczki
        Nadia
        • Gość: Ola Re: Trzymaj sie moja droga. IP: *.in-addr.btopenworld.com 29.05.03, 12:13
          Nadia tak !!!!

          Wszystkie bedziemy mialy sliczne blizniaki :o)))))
          Musimy tak myslec !

          Wiesz ja po operacji jajowodow czekalam rok zeby zjsc w ciaze i ktos mi
          powiedzial ze musze myslec ze wlasnie zaraz to nastapi...dwa tygodnie potem
          bylam juz w ciazy !Niestety pozamaciczna sad(((

          Ale teraz z mezem mowimy ze jedna osoba nie moze miec az tyle pecha ...wiec
          walczymy z natura - a niewiele czasu mi zostalo ... mam 38 lat, ale zamierzam
          miec BLIZNIAKI, hehehe

          Caluje Was wszystkie starajace sie i mam nadzieje na zjazd z blizniakami za rok.

          Ola
          • Gość: Nadia Re: Trzymaj sie moja droga. IP: *.mofnet.gov.pl 29.05.03, 15:24
            Wiesz teraz wiek nie ma tak duzego znaczenia. Urszula ma chyba po czterdziestce
            i urodziła fajowe dziecko. Bedzie ok!!!!!! Ja mam nadzieję !!!!!
            buziaczki
            Nadia
          • Gość: babs Re: Trzymaj sie moja droga. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 21:51
            Zycze Wam wszystkim tyle dzieci ile chcecie, ale... radze rodzic pojedynczo!
            Wiem, ze po latach czekania i po leczeniu wiele z nas liczy na blizniaki albo
            nawet na trojaczki zeby nadrobic stracony czas. Mimo to z wlasnego (niestety
            bolesnego) doswiadczenia radze - zastanowcie sie kiedy lekarz po ivf spyta Was
            ile ma "wszczepic" embrionow. Ja juz nigdy nie zdecyduje sie na wiecej niz
            jeden.
            Pamietajcie - ciazy pojedyncza jest bezpieczniejsza - dla Was i dla dziecka!
            • Gość: asiakasia do babs IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.06.03, 23:10
              Gość portalu: babs napisał(a):
              > zastanowcie sie kiedy lekarz po ivf spyta Was
              > ile ma "wszczepic" embrionow.

              a czy nie wszczepiaja standardowo dwóch? dla wiekszego prawdopodobienstwa? bo a
              nuz przyjmie sie tylko jeden? kto podejmuje decyzje ile?

              prosze, odpowiedz, jesli cos wiesz na ten temat
              czeka mnie ivf we wrzesniu (pierwsze i mam nadzieje, ze ostatnie)
              nie bardzo mam warunki mieszkaniowe i finansowe na bliznieta
              wolalabym miec jedno dziecko, ale czy mam wybor? czy moge w ogole podjac
              jakakolwiek decyzje? kto mi zagwarantuje, ze jedyny wszczepiony zarodek sie
              przyjmie?
              jaka jest praktyka? jak to sie zwykle robi?
              dodam, ze lecze sie w novum

              pozdrawiam
              • Gość: babs Re: do asikasi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 16:29
                Hej,
                Sama podejmujesz decyzje ile zarodkow wszczepic (ja tez leczylam sie w Novum).
                Standardowo proponuja dwa, poniewaz to zwieksza prawdopodobienstwo ciazy ale
                ostateczna decyzje podejmujecie razem z mezem i to WY podpisujecie papiery.
                Lekarz moze Wam tylko zasugerowac co wg niego jest lepsze. Lekarz moze tez
                wyznaczyc "gorny limit", tzn. moze Ci powiedziec, ze dla Ciebie dwa to za duzo
                ze wzgledu np.: na Twoj stan po kuracji hormonalnej.
                Co do gwarancji, to niestety nikt niczego Ci nie zagwarantuje bez wzgledu na to
                czy podadza Ci jeden czy dwa zarodki! Lekarze moga Ci jedynie powiedziec jakie
                jest prawdopodobienstwo zajscia w ciaze w kazdym przypadku.
                Lekarze w Novum sa naprawde fantastyczni ale pamietaj, ze dla kazdej kliniki
                wazna jestes nie tylko Ty ale rowniez statystyka i zawsze beda Cie namawiac na
                rozwiazanie, w ktorym prawdopodobienstwo sukcesu jest wieksze. A w zyciu tak
                juz jest, ze prawdopodobienstwo sukcesu rosnie wraz z poziomem ryzyka! To musi
                byc tylko i wylacznie Twoja/Wasza decyzja!
                • Gość: asiakasia do babs IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.06.03, 19:14
                  bardzo, bardzo dziekuje za odpowiedz smile

                  w tej chwili internista w novum powiedzial, ze nie ma u mnie przeciwskazan
                  zdrowotnych do ciazy blizniaczej (czy w czasie stymulacji bedzie badal mnie
                  jeszcze raz?)
                  ale ja czasem miewam klopoty z kregoslupem, a takie blizniaki swoje waza wink

                  poza tym warunki materialno-mieszkalne ...
                  poza tym watpliwosci typu czy dam rade (fizycznie i psychicznie) z dwojgiem juz
                  po ich urodzeniu, czy bede umiala "sprawiedliwie kochac" itp.

                  lekarka w novum powiedziala, ze ciaze blizniacze stanowia 30% wszystkich ciaz u
                  nich (to duzo, to jedna trzecia)
                  a gdzies tam wsrod tych artykulow, ktore u nich "walaja sie" w olbrzymich
                  ilosciach przeczytalam, ze ktorys z lekarzy novum (chyba nawet sam Lewandowski)
                  powiedzial, ze ciaza blizniacza to .. hm .. powiklanie leczenia nieplodnosci ...

                  zdrowy rozsadek podpowiada jednak, ze jak zarodki sa dwa, to szanse na ciaze sa
                  wieksze, a ja wolalabym, zeby sie udalo smile
                  sama juz nie wiem ...

                  do wrzesnia zostalo jeszcze troche czasu, nie wiem, co w koncu z mezem
                  postanowimy

                  niemniej jednak bardzo dziekuje za odpowiedz smile
                  pozdrawiam smile
    • lidek0 Re: usunęłam 03.06.03, 12:41
      Zman tem ból. Mnie taka ciąża spotkała po poronieniu i łyżeczkowaniu bo nikt
      mnie nie uprzedził o ryzyku zrostów. Mnie musieli wyciąć jajowód. Byłam
      wściekła, nie mogłam zrozumiec dlaczego. Szanse na dziecko zmalały. Potem masa
      badań, zabiegów bardzo nieprzyjemnych. Po drodze dowiedziałam się, że często
      nie nie można znaleźc przyczyny, często dzieje się tak za sprawą lekarzy. Tego
      co się stało nie możesz traktować jako zabicie tego dziecka.
      Musisz wierzyć , że Tobie też się uda. U mnie stwierdzono jeszcze dwurożna
      macicę i nie dawano szans na dziecko wogóle.
      Teraz najważniejsze są badnia /między innymi na drożność/ Musisz odpocząć
      psychicznie i fizycznie. Potem ustalić plan działania.
      Postaraj się mysleć pozytywnie a wszystko się ułoży
      pozdrawiam
    • Gość: asja Re: cišza mnoga IP: *.chello.pl 14.06.03, 13:25
      piszę w odpowiediz na post babs
      nie zgodze sie z Twoim stwierdzeniem,ze lekarze w novum będa kogokolwiek namawiać na podanie większej niz jeden liczby zarodków, bo to zwiększa ich statystyki, myslę, ze jest to krzywdzšca opinia, bo nikt (przynajmniej ja nie poznałam takich lkearzy) tak jak lekarze w novum, a zetknełam się w zasadzie z wszystkimi, nie dba o dobro, zdrowie i spokój psychiczny pacjentki ;

      wręcz przeciwnie , często pacjentki prosza o podanie np. 3 embrionów żeby zwiększyc swoje szanse, bo parwda jest taka, że im więcej zarodków w macicy tym szanse na zagnieżdzenie jednego z nich rosna , kiedys tłumaczono mi dlaczego tak jest, ale teraz nie pamietam tej argumentacji a nie chce nikogo wprowadzac w błšd; lekarze w novum niechętnie godza sie na takie praktyki, chyba ze pacjentka ma juz niepowodzenia na swoim koncie i jest po 35 r. zycia, albo sa ta embriony mrozone,
      ja akurat jestem osoba bardzo wybuchowo reagujšca na stymulację hormonalna i przy 1 icsi wręcz ubłagałam o podanie dwóch zarodków, moja historia jest długa , przeszłam 2 icsi, 4 transfery i własnei po tym 4 zaszłam w cišże blixniaczš i choć zdaję sobie sprawe z zagrożenia, pamiętam jak rozpaczałam po nieudanych transferach, nawet blastocyst, które się nie przyjmowały i zawsze wiedizałam, ze zeby sobie pomóc musze dostac minimum dwa zarodki, boję sie tego co będzie dalej ale jestem ogromnie szczęsliwa, wiele cišz blixniaczych kończy się pomyslnym roziwšzaniem, na pacjentki po ivf/icsi dmucha się i chucha szczególnie , zwłaszcza w cišzach mnogich , no i oczywiscie pozostajšc w rękach lekarzy, którzy sa autorami mojego szczęscia jestem na pewno spokoiniejsza niz gdybym zaszła naturalnie w takš cišże!

      pozdr. serdecznie
      • Gość: asiakasia asja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.06.03, 15:46
        Gość portalu: asja napisał(a):
        > na pacjentki po ivf/icsi dmucha się i chucha szczególnie

        tzn. traktuje sie je jakos lepiej? co masz dokladnie na mysli?

        pozdrawiam

        • Gość: asja Re: asja IP: *.chello.pl 18.06.03, 09:36
          nie , nie o to mi chodziło, po prostu ciąze mnogie są ciązami podwyższonego
          ryzyka i dlatego i wizyty są częstsze i badania rownież;
          pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka