pierwsze pól roku starań i ciąża ... niestety zakończona po 10 tyg

3
miesiace przerwy i dalej starania.... przebadanie sie z mojej strony od stóp
do głów ..... i co miesiąc nadzieja i faszerowanie sie duphastonem i
acardem... w końcu badanie meża... i wszystkie marzenia prysły jak bańska
mydlana... teraz maż na antybiotyku i słowa lekarza "to takie celowanie albo
antybiotyk pomoze albo nie" ... Juz starciłam siły... dlaczego tak ejst ze
jednym przychodzi wszystko bez problemów a my z meżem czego sie nie dotkniemy
to pod górke mamy??


Nie wiem czy miałyście juz takie myśli ale... ale
coraz częściej mysle o wizycie u psychiatry

ale czy to pomoze?