Dodaj do ulubionych

Decyzja o in vitro

02.12.07, 19:02
Witam. Jesteśmy po I wszej wizycie w klinice Invicta. My z mężem
wiedzieliśmy, że jedziemy z nastawieniem na in vitro-nasza ostatnia
szansa.Zadowoleni, z wielką nadzieją w sercu wróciliśmy. Dostaliśmy
deklarację zgody na przeprowadzenie zabiegu. Czytam ją i jest mi
coraz ciężej. Ta radość, którą do wczoraj miałam ulatuje.
Przerażenie, strach, wiele trudnych pojęć, musi minąć chyba trochę
czasu zanim się oswoję z jej treścią. Tak bardzo się zaczęłam bać.
Obserwuj wątek
    • insomnia0 Re: Decyzja o in vitro 02.12.07, 21:49
      czemu się boisz? jesli chodzi o skutki-ewentualne- uboczne.. to z tego co
      powiedział moj lekarz aby to przeczytac ale nie mozna o tym tak intensywnie
      myslec bo one zdazają się bardzo rzadko.. wiec spokojnie..
    • emilka0029 Re: Decyzja o in vitro 02.12.07, 23:12
      Witaj serce, a ja Cię rozumiem, też tak miałam... Nawet więcej:
      lekarka mnie przeraziła, a ja poczułam się jak suczka u weterynarza,
      którą za wszelkę cenę pani doktor postanowiła zapłodnić... I też
      jechaliśmy na wizytę nastawieni pozytywnie do in vitro, a w drodze
      powrotnej rozmawialiśmy o ewentualnej adopcji... Ale nic to - u nas
      decyzja jeszcze nie podjęta... Całkiem możliwe, że jednak się
      zdecydujemy, ale tylko na cyklu naturalnym (po mojej stronie
      wszystko jest ok i gotowe do rozmnażania). Podziwam, choć nie do
      końc rozumiem, dziewczyny które od razu decydują się na in vitro.
      Wbrew moim obawom co do tej metody - mocno Wam kibicuję....
      pozdrowionka....
      • tekla12 serce 03.12.07, 09:40
        Strach ma wielkie oczy, im mniej wiesz, tym bardziej się boisz. Zajrzyj do
        zbiorowych wątków invitrowych a zobaczysz, że nie dzieje się nic strasznego. Z
        wyjątkiem oczekiwania na wynik i tego, że częściej się nie udaje niż udaje,
        oczywiście.
        • pawlakjo Re: serce 03.12.07, 09:58
          Własnie najgorszy jest fakt,ze pomimo grubej kasy ICSI częściej się
          nie udaje aniżeli udaje.
        • divanija jest to metoda nie do końca zbadana... 03.12.07, 10:02
          hm...jest to jednak metoda nie do końca zbadana... Pierwsze in
          vitro, które były robione były na cyklach naturalnych - bez
          stymulowania organizmu. Jakie będą sktuki in vitro w obecnej postaci
          za kilka - kilkanaście lat? Tego nikt nie wie... To, że organizm
          reaguje taką ilością skutków ubocznych niczego dorbrego nie wróży...
          Ale to jest moje skromne zdanie. Na zachodzie podobno odchodzi się
          od in vitro stymulowanego...
          • emilka0029 Re: jest to metoda nie do końca zbadana... 03.12.07, 10:40
            Mam takie same odczucia - tak silna stymulacja organizmu kobiety na pewno nie
            jest bez wpływu na ludzki organizm. Potwierdza to wielu ginekologów i onkologów.
            • tekla12 Re: jest to metoda nie do końca zbadana... 03.12.07, 11:24
              emilka0029 napisała:

              > Mam takie same odczucia - tak silna stymulacja organizmu kobiety na pewno nie
              > jest bez wpływu na ludzki organizm. Potwierdza to wielu ginekologów i onkologów
              > .
              Czy to ci sami, którzy twierdzą, że prawdopodobieństwo nowotworu narządów
              rodnych i sutka jest większe u kobiet bezdzietnych? A wystąpienie raka piersi u
              kobiet, które nie karmiły? I ci sami, którzy twierdzą, że ciąża radykalnie
              zwiększa szansę na pozbycie się endometriozy?
              No i trzeba pamiętać o ryzyku okołoporodowym. Nie pamiętam nazwiska autora
              cytatu: "myślenie, że wszystkie kobiety przeżyją poród jest infantylne". Ale
              pamiętam, że był to położnik na stanowisku konsultanta krajowego.
              • emilka0029 Re: jest to metoda nie do końca zbadana... 03.12.07, 12:25
                Dobrze, porozmawiajmy za 20-30 lat... Jak już wpływ in vitro (ze stymulacją) na
                zwiększenie ryzyka zachorowania na nowotwór sutka i jajnika zostanie naukowo
                udowodniony. Pa.
                • azzurrina Re: jest to metoda nie do końca zbadana... 03.12.07, 17:20
                  divanija: "to, że organizm reaguje taką ilością skutków ubocznych niczego
                  dobrego nie wróży... "
                  Skutki uboczne mają właściwie wszystkie leki (przeczytaj dłuuugą listę na ulotce
                  aspiryny) i oczywiście trzeba o nich uprzedzać ale większość osób ich nie
                  odczuwa. Po prostu jeśli jedna pani z Ohio miała po Gonalu (lub raczej w trakcie
                  jego przyjmowania, być może z zupełnie innego powodu) wysypkę na rękach i
                  zgłosiła to lekarzowi to producent musi o tym napisać - tak mówią przepisy.
                  Co innego skutki długoterminowe. O nich być może rzeczywiście dowiemy sie za
                  wiele lat chociaż wcale nie jest to przesądzone.
                  Zresztą mam nadzieję, że już wkrótce in vitro da się masowo - a nie tak jak
                  teraz, w pojedynczych przypadkach - robić bez stymulacji dzięki in vitro
                  maturation smile Ja nie miałam już czasu aby czekać kolejne x lat na zmianę
                  techniki ale i tak widzę w jak innej jestem sytuacji od bezdzietnych
                  rówieśniczek mojej mamy, które jeszcze 10 -15 lat temu nie miały żadnego wyboru.
                  • emilka0029 Re: jest to metoda nie do końca zbadana... 03.12.07, 20:03
                    ..oby okazało się, że stymulacja do in vitro nie ma wpływu na
                    zwiększenie ryzyka zachorowania na nowotwór... naprawdę życzę nam
                    wszystkim tego...
                • pszczolaasia Re: jest to metoda nie do końca zbadana... 03.12.07, 20:26
                  to bedziesz czekac te 30 lat na wyniki tych badan? wink) no dobra troche zartuje.
                  gdzies w jakims naukowym pismie czytalam ze podobno od 2-3 stymulacji nie
                  pwoinno wzrastac ryzyko raka sutka i piersi. powod raka jest tak naprawde jeden-
                  mamy to w genach poprostu. np. sa palacze co cale zycie jaraja i nic sa tacy co
                  nie mieli nigdy papierosow w suatch i tez zachoruja na raka pluc. taki lajf.
                  oczywiscie nie nalezy losu prowokowac..jednakowoz jesli sie wie ze jest sie w
                  grupie ryzyka (ja np. jestem- rak narzadow rodnych z jednej strony, rak pecherza
                  i kosci z drugiej) to trzeba uwazac po prostu. na wczesnym etapie jest o co
                  powalczyc. i mimo to, ze jestesm w grupie ryzyka, ze czytalam o mozliwych
                  konsekwencjach nie zastanawialam sie. u nas ze wzgledu na to, ze bylismy po 3
                  ciazach pozamacicznych po obydwoch stronach nie bylo szans na proby naturalne-
                  90% na pwotorke z rozrywki. pierwsze invitro w Poslce wykonano w 1987 w
                  bialysmtoku. nie slychac o jakichs przerazliwych skutkach dzialania lekow. a na
                  swiecie od 30 lat sie robi invitro. sa juz jakies badania? bo statystycznie ze
                  powiedzmy 10% kobiet zapada na raka to zadne dowod dla mnie. bo statystycznie i
                  bez stymulacji hormonalnej to tyle kobiet choruje na raka. wiec po prostu trzeba
                  uwazac i to tyle chyba ode mnie.
                  • pszczolaasia Re: jest to metoda nie do końca zbadana... 03.12.07, 20:27
                    > mamy to w genach poprostu. np. sa palacze co cale zycie jaraja i nic sa tacy co
                    > nie mieli nigdy papierosow w suatch i tez zachoruja na raka pluc.

                    tam oczywscie chodzilo mi o usta a nie jakies tam sutkopodobne wyrazeniewink))
      • serce17 Re: Decyzja o in vitro 03.12.07, 17:48
        Droga Emilko00029 jesteśmy z mężem po 2 latach badań, ja ciągle
        przyjmowałam różne tabletki co drugi dzień biegałam na USG sprawdzać
        jak rosną pęcherzyki, a nie rosły wcale tylko do 13 mm najwięcej.
        Później HSG niby jeden niedrożny jaj., a po laparoskopii okazało
        się że 2 są niedrożne no i niestety inaczej się nie da. Tak bardzo
        pragniemy mieć dzieci. Sama wiesz co czują nasze serca. Teraz przed
        nami wiele badań już jestem na tabletkach..o ironio
        antykoncepcyjnych. Dziwnie się czuję jak je łykam. Emlko dziękuję za
        kibicowanie. Mam nadzieję, że nam się uda za I razem. Taka naiwna 32
        latka. Pozdrawiam.
        • lusiasia Re: Decyzja o in vitro 03.12.07, 18:34
          Jak to w zyciu niestety czesto bywa, jak sie czegos chce trzeba ryzykowac
          chyba ze ktos umie sobie bez walki powiedziec, no nie wychodzi to trudno...
          ja sobie tak nie umialam powiedziec i zaryzykowalam
          a co bedzie za 20 - 30 lat dowiem sie wtedy (albo i nie)

          nie wierze raczje ze in vitro na cyklu naturalnym zrobi taka rewolucje, bo te
          leki do stymulacji sie bierze tez dlatego zeby wyprodukowac jajeczka lepszej
          jakosci i oczywiscie wiecej
          raczej moim zdaniem leki bede coraz lepsze, zeby bylo jak najmniej skutkow
          ubocznych
        • emilka0029 Re: Decyzja o in vitro 03.12.07, 20:00
          serce17, życzę Wam szczęścia, powodzenia no i dużo zdrowia...
          trzymam kciuki, ściskam cieplutko
        • dobdob0106 Re: Decyzja o in vitro 04.12.07, 07:43
          Powodzenia. Życzę z całego serca aby Wam się udało z a 1- szym
          razem. Wam i wszystkim którzy mają ten sam problem . Wciąż naiwna 35-
          latka. Trzymaj sie mocno.
          • serce17 Re: Decyzja o in vitro 04.12.07, 18:52
            Dziękuje dziewczyny za wszystkie wspaniałe słowa. Teraz zbieramy,
            liczymy kasę. Pozdrawiamy z mężem wszystkie wspaniałe forumowiczki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka