Dodaj do ulubionych

testy do adopcji

IP: *.tomaszow.mm.pl 02.09.03, 22:46
mam prośbę, czy ktoś mógłby mi powiedzieć konkretnie na czym polegają testy
do adopcji? Chodzi mi głównie o drzewo Kocha i wszystko inne co może nas
spotkać przy okazji starania się o adopcję. Próbowałam już czytać o tym w
odpowiedziach eksperta do spraw adopcji, ale nie uzyskałam tam żadnych
konkretnych odpowiedzi. Pani psycholog sprawia wrażenie, jakby się bała
udzielać jakichś konkkretnych informacji z obawy przed tym, żeby się
nie "przygotować" do takiego testu. Nadmieniam, że nie chodzi mi o jakieś
sztuczne "przygotowywanie się", ale chcę wiedzieć co mnie czeka. Proszę,
jeśli ktoś mógłby mi udzielić jakichkolwiek informacji to czekam.
Obserwuj wątek
    • mamadwojga Re: testy do adopcji 02.09.03, 23:05
      Jolu, nie poddawaj się jeszcze.
      • rg102 Re: testy do adopcji 03.09.03, 11:43
        mamadwojga napisała:

        > Jolu, nie poddawaj się jeszcze.

        Dlaczego decyzja o adopcji mialaby byc objawiem poddania sie!?
        Adopcja to swiadomy wybor innego rodzicielstwa. A to raczej objaw dojrzalosci.

        Rafal
    • Gość: Jola Re: testy do adopcji IP: *.tomaszow.mm.pl 03.09.03, 07:17
      Śliczne masz dzieci, naprawdę, urocze... Ja faktycznie tracę już nadzieję. I
      to nie chodzi już tylko o siły psychiczne (choć i te są już mocno nadwątlone,
      przecież to już w sumie ponad 50 miesięcy ciągłych porażek... i niby wszystko
      dobrze tylko jakoś zajść nie można). Po prostu kończą się pieniądze... Przykre
      to bardzo, ale cóż? To silniejsze ode mnie. Miałam już 3 inseminacje, starczy
      mi pieniędzy jeszcze na 2 może 3... A za wszystko niestety trzeba słono
      płacić... Bardzo się boję, tak bardzo chciałabym mieć swoje własne dziecko,
      mogę znieść wszystkie niedogodności ciąży, ale oby się tylko udało. Ale co,
      jeśli nie wyjdzie????? Przecież jest tyle dzieci czekających na miłość, na
      prawdziwe domy...
      • mamadwojga Re: testy do adopcji 03.09.03, 08:40
        U mnie łatwo było zajść ale trudno utrzymać ciążę (dwa poronienia). I też nie
        miałam już sił. Rozumiem Twoją rozpacz. Ja po drugim poronieniu dostawałam
        okropnych napadów depresji, też interesowałam się adopcją. Pierwsze dziecko
        urodziłam 5 lat po ślubie a drugie 10. Może u Was też trzeba poczekać. Znajdź
        jakiegoś innego lekarza, u mnie zmiana lekarza zaowocowała bąkami. Naprawdę
        trzymam za Ciebie kciuki. Jak chcesz pogadać to pisz na priva (na adres
        gazety). Pozdrawiam.
        • bella76 Re: testy do adopcji 03.09.03, 11:57
          Jolu, a szukalas odpowiedzi na ten temat na forum Bociana? tam tez jest pani od
          adopcji i raczej dosc szczegolowo odpowiada na pytania.
          Ten test Kocha to jest ten pisemny, ktory sie przechodzi razem, tak?
          • Gość: swój Re: testy do adopcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.03, 12:51
            witam
            choć temat troszkę "skręcił" ja chciałbym tylko napisać Jolu że gratuluję
            decyzji o adopcji !!! Przychodzi taki czas że człowiek do tego dojrzewa i nie
            jest to bynajmniej objaw poddania się. Pamiętaj że cuda się zdarzają a każdy
            sam ocenia co jest dla niego cudem. Pozdrawiam gorąco

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=191&w=6285228
            • Gość: Monika Re: testy do adopcji IP: magnolia:* / 192.168.0.* 04.09.03, 11:46
              Swój, a co slchac u Was? Czytlam kiedys Wasz watek - przeliczny, wzruszajacy!
              Pozdrawiam

              Monika
    • Gość: Doska Re: testy do adopcji IP: *.devs.futuro.pl 03.09.03, 17:19
      Polecam stronę www.nasz-bocian.pl
      Dowiesz się wszystkiego, co powinna wiedzieć mama adopcyjna, a przy okazji
      pozbędziesz się wielu obaw, fobii i znikną wszystkie mity.
      Nie bój się testów, testu drzewo-człowiek-dom, to tak naprawdę nic strasznego.
      Trzeba być szczerym, wyluzowanym i nie wkuwaj sobie na pamięć odpowiedzi, bo
      zakłamiesz swój obraz. Poza tym żaden psycholog nie zdradzi tajemnic swojego
      warsztatu. Te poradniki nie są wiele warte.

      Doska w adopcyjnej ciąży.
      • Gość: Jola Re: testy do adopcji IP: *.tomaszow.mm.pl 03.09.03, 19:32
        Serdecznie dziękuję za wszystkie odpowiedzi...To rzeczywiście dla mnie bardzo
        trudna decyzja. Nie boję się zostać mamą adopcyjną, nie boję się samej
        adopcji, tylko boję się odrzucenia przez dziecko kiedyś w przyszłości... Znam
        takie przypadki i stąd moje obawy. No ale to już temat chyba rzeczywiście na
        inne forum. Na razie będę walczyć, zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby udało
        się naturalne poczęcie. A jeśli chodzi o zmianę lekarza, to już pisałam
        kiedyś,że ten jest moim 12 lekarzem. Nie chcę zmieniać, bo za każdym razem
        droga zaczyna się od początku.Zaufałam temu i już. Jeśli on pomoże to dobrze,
        a jeśli nie, to chyba przyjdzie mi się z tym pogodzić. Jestem w strasznym
        dołku, nie potrafię myśleć optymistycznie. Dlaczego innym się udaje, nawet
        wbrew ich chęciom a u niektórych jest ciągle pod górę????? Boję się....
        • Gość: paula Re: testy do adopcji IP: 213.17.162.* 03.09.03, 19:39
          Jolu, to troche nie na temat, a moze troche tez...
          Kiedy rodzilam swojego synka przede mna miala cesarke 30-kilkuletnia
          dziewczyna. Potem razem lezalysmy na sali, uslyszalam wtedy od niej
          przerazajaco i przepiekna zarazem historie jej staran o dziecko. Leczyla sie
          kilkanascie lat, byla w ciazy 5 razy i za kazdym ronila. Ale walczyli nadal.
          Urodzila coreczke. Jej radosc, czulosc, cierpliwosc (z bolem podawala corci
          starte do krwi brodawki do karmienia z nadzieja, ze mala zacznie ssac
          wlasciwie) i nieporadnosc to najpiekniejszy obraz macierzystwa, jaki nosze w
          swej pamieci. I ten tato rozanielony
          Czego Wam ogromnie, ogromnie zycze.
          Pozdraiwamsmile
          • Gość: Jola Re: testy do adopcji IP: *.tomaszow.mm.pl 03.09.03, 19:46
            Wiesz Paula, to rzeczywiście piękna i poruszająca historia, aż łezki same
            lecą... Ale w moim przypadku nie ma żadnych chorób, żaden lekarz nie podjął
            się leczenuia, bo ponoć wszystko jest dobrze. Ja nie wiem, ale chyba
            faktycznie wolałabym być na coś chora, na coś konkretnego, bo wiedziałabym,
            gdzie leży przyczyna moich problemów, miałabym świadomość, że coś w mojej
            sprawie się dzieje, coś idzie naprzód. A tak? Stoję w martwym punkcie, i
            ciągle słyszę tylko: wyniki bardzo dobre, nasienie wprost książkowe, nie ma
            medycznych podstaw do uznania państwa za niepłodnych. Teoretycznie wygląda na
            to, że ciąża jest możliwa". A jednak???? Wcale jakoś mnie to nie cieszy...
            • Gość: paula Re: testy do adopcji IP: 213.17.162.* 03.09.03, 20:04
              Jolu, ja to juz pisalam: zagladam tu na ta strone i czasami pozwole sobie cos
              wtracic, bo troche bylam w "sytuacji nieplodnosci". Niby wszystko ok, ale nie
              ma ciazy. Az zajelam sie "wychowywaniem" pieska, czyli wszystkie swoje uczucia
              przelalam na zwierzatko. I zaciazylam. Kocham moja psine, bo dzieki niej mam
              synka. Smieszne, nie? Moj lekarz mowil, ze takie mocne pragnienie tez moze
              blokowac, ze trzeba odpuscic, wyluzowac. Ze organizm nie da rady tak dlugo na
              takich obrotach funkcjonowac.
              a ta dziweczyna, oni nie byli nieplodni; ona nie mogla donosic ciazy, ronila, a
              wlasciwie rodzila dzieci w 5, 6 miesiacu ciazy. Ale udalo sie, udalo!!! jestem
              dla niej pelna podziwu,ze walczyla.
              Kazdemu pisany jego los, taki a nie inny, ale kto powiedzial autorytarnie, ze
              Wasz los ma byc bez dzieci. Tylu innym, w beznadziejnych przpadkach sie udalo.
              Wam tez sie uda, potrzeba tylko jeszcze troszke czasu, jeszcze troszke,
              trzymam kciuki.
              CZESC!
              • Gość: Jola Re: testy do adopcji IP: *.tomaszow.mm.pl 03.09.03, 20:41
                dzięki za słowa pociechy, Paula! A jeśli chodzi o pieska to mam 9 letnią
                jamniczkę którą tak kocham, że aż do wariacji... Nie wiem, czy umiałabym
                mocniej kochać dziecko... Może własnie dlatego tak ją kocham że nie mam
                dzieci, ale ona mi nie chce pomóc zajść w ciążę!!!!!!!!:sad
                • Gość: paula Re: testy do adopcji IP: 213.17.162.* 03.09.03, 20:50
                  Popros ja, a jak nie, to zmus, zastrasz, przekabac, postaw ultimatumsmile)))))))
                  Wszystko, byle do celubig_grin Nie ma sie co cackac.
                  Pozdrawiam
                  CZESC!
                  • Gość: Jola Re: testy do adopcji IP: *.tomaszow.mm.pl 03.09.03, 23:07
                    no chyba nie mam innego wyjścia, muszę ją chyba zgwałcić, tylko to mi
                    pozostaje... Ona sama cnotka to myśli że pani też musi. Ale chyba będzie tak
                    jak proponujesz, postawię ultimatum: koniec z kaszką z wątróbką dopóki nie
                    będzie ciąży...smile
                    • sylwiakrol Re: testy do adopcji 04.09.03, 12:19
                      Jolu, ja już pytałam się Ciebie w innym wątku,ale jeszcze raz spytam czy
                      miałaś robione badania immunologiczne?Nie chodzi o ten zwykły test(chyba PCT)
                      po stosunku tylko badania z krwi.U mnie też zawsze wszystko było w porządku i
                      dopiero wyniki z tych badań wyszły nieprawidłowe.
                      • Gość: Jola Re: testy do adopcji IP: *.tomaszow.mm.pl 04.09.03, 13:03
                        Miałam robione badania z krwi ale nie wiem, czy to się nazywały badania
                        immunologiczne. Miałam określane FSH (6,86) LH (4,45) i poziom prolaktyny
                        (20,6). Oprócz trego tylko HSG, które wyszło pozytywnie. Co do tych pierwszych
                        badań, lekarz powiedział, że są w normie. A może to nie o te badania chodzi?
                        Napisz proszę, Sylwia, co można jeszcze wykonać.
                        • sylwiakrol Re: testy do adopcji 04.09.03, 23:00
                          Jolu to nie o te badania chodzi.Ty miałaś badane hormony a tu chodzi o
                          przeciwciała.Na pewno miałam robione IgE i ACA.Miałam jeszcze jakieś dwa
                          badania,ale nie pamiętam niestety bo to było ponad 3 lata temu.
                          Jak spytasz dziewczyn na forum to pewnie Ci podpowiedzą o jakie dokładnie
                          chodzi.
                          Ja leczyłam się w Gamecie w Łodzi.Myślę,że możesz tam zadzwonić i się spytać
                          jakie robi się badania immunologiczne,co należy oznaczyć.Ja też tak kiedyś
                          zrobię jak znowu będę miała problemy z zajściem i będę chciała iść do lekarza
                          z gotowymi wynikami.
                          • Gość: ania Re: testy do adopcji IP: *.toya.net.pl 04.09.03, 23:37
                            Sylwia czy byłaś zadowolona z leczenia w Gamecie. Bardzo możliwe że będę
                            musiała tam się wybrać. Nie staramy się o dziecko długo ale jest podejrzenie u
                            mnie PCO. Chyba lepiej udać się od razu do kliniki leczącej niepłodność. Nie
                            wiem czy mój ginekolog zajmuje się takimi sprawami. Jest super człowiekiem i
                            wspaniałym położnikiem, bardzo ciepłym i zaangażowanym w to co robi lekarzem.
                            Pogadam z nim o tym na następnej wizycie. Jeśli wyczuję, że jest coś nie tak to
                            chyba zostanie Gameta. Proszę cię o twoją opinię. Do którego lekarza najlepiej
                            iść?
                            Pozdrawiam.
                            ania
                            • Gość: Jola do ani IP: *.tomaszow.mm.pl 05.09.03, 13:39
                              przepraszam, że się wcinam, ale ja również znam Gametę dość dobrze. Leczyłam
                              się tam u dr Radwana i nie jestem z niego zadowolona, badań też raczej tam nie
                              będę robić. Drożyzna i olewatorstwo-to moje odczucia. Miałam robione 2
                              inseminacje, przyszłam z problemem z którym nie umiałam sobie poradzić. I co?
                              Pan doktor zainkasował 170 zł. (3 lata temu) i nie zrobił dosłownie NICV.
                              Nawet mnie nie zbadał.Mimo moich usilnych próśb nie dał skierowania na żadne
                              badania. Powiedział tylko, że inseminacja w 14 dniu cyklu i koniec. Bez
                              stymulacji lekami, bez niczego. Pojechałam i oczywiście nie wyszło.
                              Powiedział, że za mało nasienia. Pojechaliśmy 2 raz, znów dał tylko clo,
                              oczywiście znów bez badań, i nawet nie robiąc usg, (nie mówiąc już o
                              monitoringu)cyklu,. kazał przyjechać znowu w 14 dniu. Pojechałam, nic nie
                              wyszło, bo... jak to stwierdził p. Radwan, mało ruchliwe plemniki były. Znów
                              prosiłam o leki, znów nie dostałam nic. No i zostałam umówiona na kolejny
                              termin.Nadmienię jeszcze, że lekarz był cały czas nieobecny duchem. Przyjmował
                              mnie dosłownie na stojąco, odbierał w trakcie wizyty telefony komórkowe i w
                              ogólwe załatwiał innych milion spraw... Oczywiście z kolejnych inseminacji u
                              niego zrezygnowałam. Niebyło sensu....
                              • Gość: sylwiakrol Re: do ani IP: *.vline.pl / 172.16.3.* 05.09.03, 22:12
                                Jolu jestem w szoku,że zostałaś tak potraktowana w Gamecie.Ja też leczyłam się
                                u prof Radwana no i nie był może zbyt wylewny czy wygadany,ale na pewno nie
                                miałam odczucia,że nas zbywa czy myślami jest gdzie indziej.
                                Miałam też mieć inseminację,ale pierw miałam zrobione usg czy wogóle będzie
                                owulacja.Także nie tak jak u Ciebie z marszu.Owulacji jednak miało nie być i w
                                następnym cyklu kazał mi zrobić jeszcze FSH i LH i dodatkowo przyjść w 13dc na
                                badanie ginekologiczne,żeby zobaczyć czy śluz jest prawidłowy.
                                Także Aniu ja nie mam zastrzeżeń i mogę Ci,dla odmiany, polecić Gametę i prof
                                Radwana.Owszem jest drogo,ale nie aż tak drogo jak w tej drugiej łódzkiej
                                klinice(nie pamiętam nazwy).Cennik znajdziesz na ich stronie www.gameta.pl
                                I muszę przyznać,że jak raz mi puściły nerwy i się poryczałam to pan Radwan
                                trzymał mnie za rękę i poprostu pocieszał.To było bardzo miłe.
                                A jeżeli masz podejrzenie PCO to faktycznie może lepiej do niego bo jeżeli
                                będzie chciał zrobić laparoskopię to skieruje Cię do siebie na oddział do
                                szpitala.Oczywiście bezpłatnie.
                              • Gość: ania Re: do Joli IP: *.toya.net.pl 05.09.03, 22:24
                                Jolu a jeśli nie Gameta to kogo by polecała w Łodzi, czy ktoś wreszcie ci
                                pomógł?
                      • dooska Re: Szczęśliwe chwile to motyle 04.09.03, 16:10
                        jak śpiewa Kora. Nie jesteśmy z dzieckiem fizycznie od poczęcia, nie czujemy
                        ruchów w naszym brzuszku, nie przeżyjemy porodu. Ale to wszystko dzieje się w
                        naszym sercu, w naszych myslach. To również są piękne chwile. Później patrzymy
                        jak się rozwija, przeżywamy pierwszy ząbek, pierwszy kroczek, płaczemy gdy
                        mówi do nas "mamo", "tato". Przechodzimy wszystko to, o co będzie uboższa jego
                        biologiczna matka, ona nigdy już nie dozna tego szczęścia. To wszystko
                        zostanie w nas, w naszych sercach. Ale motyl wcale nie musi odlecieć, nie
                        czaimy się przez całe życie w oczekiwaniu na tą chwilę. Żyjemy z taką
                        możliwością, ale nie traktujemy tego jako zagrożenie, fatum. To jest
                        niezaprzeczalne prawo dziecka. Przyjęcie tego do wiadomości świadczy o naszej
                        dojrzałości psychicznej, odpowiedzialności jaką bierzemy na siebie za dziecko,
                        jego życie, jego historię.
                        Jolu, jeśli czujesz w sercu, że twoje dziecko może urodzić się innej kobiecie,
                        a Twoją rolą jest je odnaleźć, to nie zwlekaj.
                        I zajrzyj na stronę bociana. POznasz tam wielu szczęśliwych adopcyjnych
                        rodziców, którzy mogą rozwiać Twoje smutki. Dowiesz się o wielu interesujących
                        kwestiach, poradzisz się psychologa i eksperta z oao.

                        POzdrawiam!
    • Gość: Wstydliwa Re: testy do adopcji IP: *.nd.e-wro.net.pl 05.09.03, 14:48
      Jolu, z tego co piszesz mogą być kłopoty z nasieniem męża. Mojej kuzynki mąż
      miał słabe plemniki i lekarz kazał mu zażywać witaminy a oprócz tego zalecił
      im specjalną pozycję w której podobno łatwiej dochodzi do zapłodnienia. Chodzi
      o pozycję zwaną łokciowo-kolankowa inaczej mówiąc "na pieska". A po stosunku
      kobieta ma leżeć z nogami i miednicą do góry przez jakiś czas. Może coś w tym
      jest, bo kuzynka ma już dwójkę dzieci a nie mogła zajść przez kilka ładnych
      lat. A jak nie to chociaż może będzie fajnie?
      • Gość: Jola Re: testy do adopcji IP: *.tomaszow.mm.pl 05.09.03, 19:31
        Witam i pozdrawiam! Z nasieniem męża jest wszystko ok. Lekarz proponował mu
        nawet bank nasienia (w celu oddania dla innych starających się par). My
        zrobimy wprawdzie jeszcze te badania immunologiczne tylko muszę zgwałcić
        doktorka, żeby dał mi skierowanie. Nie rozumiem tylko jednego, przecież
        aglutynacja to liczne zlepy plemników. Mój mąż ma zapisane po badaniu, że ta
        aglutynacja występuje, ba, że jest silna. Zaraz potem ma napisane, że jest
        obniżona lepkość, nic z tego nie kumam, jak ma się jedno do drugiego???????????
        Czy to nir jest dziwne???????? A pozycje? Wypróbowywaliśmy już chyba
        wszystkie, ale z pieska jeszcze raz chęttnie skorzystamy.... Może rzeczywiście
        coś się uda. I jeszcze jedno, czy to jest normalne, że po stosunku część
        nasienia jeszcze "wypływa"? Nie mam pojęcia i trochę się o to boję, a wstydzę
        się spytać lekarza... po inseminacji nigdy nic nie wylatuije, a tu niestety
        tak, niezależnie od tego jak długo leżę nieruchomo i w jakiej pozycji.Czy to
        jest normalne?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka