Dodaj do ulubionych

wyrok-in vitro

25.04.08, 11:26
Dziewczyny.
Zwracam się do Was ponieważ stanowicie najlepsze i najsilniejsze źródło
informacji (i nadziei). Kilka tygodni temu dowiedzieliśmy się, tym razem
oficjalnie, że nie ma szans na naturalne poczęcie (nieliczne, bardzo słabe
plemniki).
In vitro to właściwie jedyna szansa.
Nie wiem co robić. Pewnie niejedna z Was przeżyła już tę bezradność i
świadomość, że żadna pozycja, afrodyzjak czy atmosfera nie wyczarują Wam
dzidziusia. Mogłabym porwać czyjś ciężarny brzuch, gdyby to było możliwe.
Wiem, że są większe nieszczęścia w życiu ale to chwilowo moja Golgota. Proszę
poradźcie gdzie W POZNANIU ew. ZIELONEJ GÓRZE mogę się zwrócić i jakie badania
wykonać? Pomóżcie MAMY-co robiłyście Wy i Wasi partnerzy żeby nie oszaleć?
Kiedy teraz pomyślę ile razy dziękowałam za nadchodzącą miesiączkę mam ochotę
krzyczeć. Ale to ja-w końcu jak mogę pomóc kochanemu wielkiemu mężczyźnie,
który przynosząc wyniki badań do domu płakał jak dziecko?
Obserwuj wątek
    • joe-76 Re: wyrok-in vitro 25.04.08, 11:34
      Olga,

      spójrz na to z drugiej strony. Lekarz stwierdził, że zostało in
      vitro, przynajmniej nie musisz już latać od lekarza do lekarza. In
      vitro to nic złego w gruncie rzeczy. Mi lekarz po drugim spotkaniu
      powiedział, że mam robć in vitro bo mam endometrioze. Ponieważ się
      jeszcze w ogóle nie leczyłam uznałam, że to trochę za szybko. Jeśli
      jednak inny lekarz mi to potwierdzi, to pójdę i zrobię. Ja wiem, że
      się ciężo mówi, ale trzeba wierzyć, że się uda. Jak mi powiedział,
      że mam robić in vitro to przez tydzień byłam nie do życia, załamana,
      nikt nie mógł do mnie dotrzeć. Potem wzięłam się w garść, bo
      negatywne myślenie na pewno nie pomaga. Niestety, ale wiele kłopotów
      wynika właśnie z tego co mamy w głowie. Głowa do góry !

      pozdrawiam
      • batutka Re: wyrok-in vitro 25.04.08, 11:46
        invitro to wcale nie jest wyrok - choc kazdemu z nas na poczatki tak sie wydaje
        mnie i mojemu mezowi tez sie tak wydawalo i w zwiazku z tym odwlekalismy decyzje
        o zabiegu w nieskonczonosc, chodzilismy od lekarza do lekarza w nadziei na inna
        diagnoze
        w koncu dojrzelismy do decyzji i teraz dzieki invitro mamy najukochansza Ania
        a sam zabieg to pestka, sama przyjemnosc - jak dla mnie, nie spodziewalam sie,
        ze bedzie to takie fajne wink
        powiem jeszcze jedno: zabieg invitro byl spowodowany wlasnie glownie z powodu
        kiepskiego nasienia meza (nie bylo np. w ogole plemnikow o ruchu postepowym typu
        A, byly liczne plemniki o nieprawidlowej budowie i inne takie)
        i co sie okazalo?
        po urodzeniu Ani, kilka miesiacy po porodzie zaszlam w druga ciaze calkiem
        naturalnie hm...jak to mozliwe, skoro nie dawano nam szans na naturalne
        poczecie? smile
        mysle,ze sie razem odblokowalismy, maz przede wszystkim - bo nasienie poprawilo
        sie (nie bardzo, ale jednak - juz sa plemnniki o ruchu postepowym)
        mysle jednak, ze gdyby nie invitro, to nie mielibysmy w ogole dzieci
        nie boj sie zabiegu - to nic strasznego
        powodzenia smile
    • dobdob0106 Re: wyrok-in vitro 25.04.08, 14:23
      Wbrew pozorom invitro to raczej szansa niż wyrok. Powodzenia.
    • domena100 Re: wyrok-in vitro 28.04.08, 09:44
      Ollga przyłączę się do poprzedniczek. Nasze leczenie też zakonczyło
      się in vitro. Zakończyło się, bo dzięki temu jestem w ciaży, na
      którą czekałam 5 długich lat. A że to ciąża z powikłaniami i dalej
      strach nas nie opuszcza to inna para kaloszy.
      Ale powiem tak, jestem wdzięczna temu, kto wymyślił ten zabiegu i
      lekarzom bo to naprawdę ogromna szansa dla małżeństw takich jak my a
      nie wyrok.
      Zabieg robiłam w Poznaniu w klinice AM.
      • hofina Re: wyrok-in vitro 28.04.08, 10:01
        W Poznaniu są cztery kliniki, które zajmują się zabiegami in vitro:

        1. Klinika Akademii Medycznej przy ul. Polnej
        2. "Invimed" przy ul. Szelągowskiej
        3. "Medart" przy ul. Słowiańskiej (chyba?)
        4. "Vital-medica" (nie wiem gdzie, bo zmienili siedzibę)

        Informacje o 3 pierwszych z nich znajdziesz w necie, na forum
        www.nasz-bocian.pl/modules.php?
        name=Forums&file=viewforum&f=4. Poczytaj trochę, zanim się
        zdecydujesz. Jeżeli Waszym jedynym problemem jest słabe nasienie,
        to naprawdę przy zastosowaniu IVF, szanse na ciążę macie całkiem
        spore. Pozdrowienia.
        • hofina Re: wyrok-in vitro 28.04.08, 10:04
          Widzę, że otworzyła się główna strona bociana, no to jeszcze
          wskazówka: wejdź na forum i potem do wątku: gdzie się leczyć. Inne
          zresztą są też bardzo ciekawe i na pewno pomogą Ci oswoić się z
          problemem. Miłej lektury.
          • aanidaa Re: wyrok-in vitro 14.05.08, 23:16
            Ollga_80
            Kochana - się nie martw
            U nas sytuacja była właśnie taka - mąż się załamał.
            Nie miał powodów, żeby wątpić w swoją męskość, ale w czasie, gdy
            zdiagnozowaliśmy przyczyne naszych problemów, męża kolega cieszył się pierwszym
            dzieckiem.
            To przybiło mojego najbardziej, że może nigdy nie dać mi tego szczęścia.
            Rozważałam nawet pójście do psychologa. Ale po długich rozmowach, udało nam się
            wypracować dalszą linię działania i tak jak piszą dziewczyny - ivi też jest szansą.
            Jesteśmy po 3 nieudanych iui, w trakcie bad. genetycznych przed in vitro.
            Leczymy sie w poznaniu w invimedzie
            • nickita3 Re: wyrok-in vitro 15.05.08, 16:58
              Batutka! Jak poprawiliście plemniki? Jakie tabletki łykał mąż?
              Olga! Trzymaj się, jesteśmy po tej samej stronie, ja też ze
              wskazaniem do in vitro, jeszcze nie mogę się otrząsnąć, bo jutro
              mija tydzień od "wyroku",że naturalnie, to nic z tego.
              Daj znać jaką klinikę wybrałaś, bo ja jestem z Koszalina i włąśnie
              rozważam Gdańsk lub POznań.
              Dziewczyny, którym się udało, piszcie, jak to dobrze,że jesteście,
              dajecie nam nadzieję! Dziękuję i pozdrawiam cieplutko!
    • azzurrina Re: wyrok-in vitro 16.05.08, 08:50
      Zawsze źle się dowiedzieć, że jest się chorym, że ma się problem itd.
      Mój M, miał np poważny kryzys kiedy się dowiedział, że jest nosicielem wirusa
      żółtaczki. Ja czekając na swoje wyniki też świrowałam.
      Jeszcze mniej fajnie jest się dowiedzieć, że ma się kłopoty z płodnością, że
      "unieszczęśliwia się drugą osobę", że "nie jest się 100% mężczyzna/kobietą" itd,
      itp stereotypy, które człowieka atakują.
      Musicie to przetrawić, pogodzić się z sytuacją i - powitać in vitro jako szansę
      a nie wyrok.
      Leczenie jest szybkie - 2 miesiące i wiadomo czy się udało czy nie. Ale nie jest
      przyjemne (codzienne zastrzyki, olbrzymi wydatek itd). Dlatego trzeba do niego
      podejść gdy już się człowiek upora z "demonami". Nie może być tak, ze każdy
      zastrzyk będzie "Golgotą". musisz dojrzeć, do tego że zastrzyk to zastrzyk,
      kuracja to kuracja a nie wyrok itd bo inaczej obydwoje się nawzajem zamęczycie i
      nic dobrego z tego nie wyjdzie.
      • morcheeba77 Re: wyrok-in vitro 16.05.08, 09:37
        To nie wyrok, to szansa.
        Wiele kobiet nawet jej nie ma.
        • kimel11 Re: wyrok-in vitro 12.06.08, 11:16
          zgadzam sie, ze in vitro to SZANSA!!! po prostu skorzystajcie z niej i badzcie
          dobrej mysli big_grin powodzenia!!!
          • agnieszka769 Re: wyrok-in vitro 12.06.08, 15:41
            Witaj
            to i ja się przyłączę do poprzedniczek. In vitro to nic strasznego. My
            również to przerobiliśmy. A od lutego jesteśmy rodzicami wspaniałych
            bliźniaków. Urodzili się zdrowi, duzi i są naszą największą radością.
            Powodzenia, trzymam kciuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka