Gość: bea
IP: 195.187.135.*
27.10.03, 11:01
Dziewczyny,mam wrażenie, że przez te wszystkie nerwy, nieudane próby, ciagłe
czekanie i brak dziecka rozwala mi się małżeństwo. Zastanawiam się czy
dziecko by nam pomogło. Teraz oboje jesteśmy rozdrażnieni, czepiamy się
głupot, ciagle mamy do siebie o coś pretensję. Mam wrażenie, że im bardziej
jestem załamana kolejnymi porażkami tym bardziej oddalamy się od siebie. Mąż
się denerwuje, że ja jestem załamana, że wpadam w kilkudniowe dołki i nic
mnie nie cieszy. A ja jestem zrozpaczona, że on nie rozumie tego co ja czuję.
Nie chcę dołożyć do rozpaczy o dziecko, którego nie możemy mieć, jeszcze
nerwów o rozwalające się małżeństwo. Jak się oderwać od tej czarnej dziury
żalu i jak cieszyć się życiem tak jak dawniej? Czy my jeszcze to potrafimy?