Dodaj do ulubionych

wrześniowe in vitro

26.08.09, 19:02
Cześć dziewczyny.
Zaglądam na forum i czekam, aż ktoś założy ten wątek i nic. No to ja
w taki razie startuję.
Ja mam już w lodówce puregon i czekam tylko na @, żeby od 2 dc
zacząć go brać. Jestem po 3 cyklach in vitro (IVM i IVF), 4
transferach, jak na razie bez efektu. Stymulację zacznę około 1.09
więc jak wszystko dobrze pójdzie to punkcja i transfer bedą około 12-
15.09.
Mam nadzieję, że nie jestem samasmile...
Obserwuj wątek
    • lady_iris Re: wrześniowe in vitro 26.08.09, 19:34
      Witaj,ja właśnie przymierzam się do pierwszego ivf - szacuję, że
      transfer wypadnie też około połowy września. Na razie biorę
      diphereline (już 11 dzień, to normalne??) i jestem zaopatrzona w
      merional i gonal... Nie mogę się już doczekać, ale też jestem pełna
      obaw, czy wszystko dobrze pójdzie - i czy się uda. Bo na drugie
      podejście nieprędko będzie mnie stać... uncertain
    • anna23441 Re: wrześniowe in vitro 26.08.09, 21:00
      To również moje pierwsze (i liczę , że ostatnie bo udane wink ) IVF.
      Ja ok. 10 września zaczynam stymulację.
      Na razie jestem pozytywnie nastawiona smile
    • iwonaczarna Re: wrześniowe in vitro 26.08.09, 21:58
      czesc jola312.widze ze jestes po raz kolejny.ale chcialam cie wesprzec i zyczyc wszystkiego naj lepszego w tym szczesliwym wrzesniu.pamietam jak mnie wspieralas w maju,za co dziekuje.teraz wierze w cuda u mnie po lipcowym trans.6tydz.mija dzisiaj.mam nadzieje ze jestes pozytywnie nastawiona i niedlugo dolaczysz do nas.pozdrawiam cie goraco i trzymam kciuki.
      • jola312 Re: wrześniowe in vitro 26.08.09, 23:59
        Dzięki iwonaczarna za te słowa. Ja na razie myślę pozytywnie, choć z
        drugiej strony mam duuuże powody do sceptycyzmu. Póki co przede mna
        ta łatwiejsza połowa cyklu, po transferze bedzie gorzej.
        Bardzo sie cieszę Twoim szcześciem i trzymam kciuki za pomyślny
        Finał.
    • jola312 Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 10:03
      Witajcie lady-iris i anna23441, obydwie pierwszorazówki. Oby nie
      było kolejnych razów! Ja przy Was to już weteranka, ale nie ma na to
      żadnej reguły, może sie udać za pierwszym razem, a może dopiero za
      czwartym (tak jak mam nadzieje bedzie u mnie).
      • ana_pe Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 10:51
        to i ja się dopiszę na ten wątek.. We wrześniu zaczynam program od
        nowa. To juz drugi.. Jestem po trzech nieudanych transferach.
        I tym razem idę długim, od 10 września zaczynam mercilon, ale
        punkcja wypadnie pewnie już w październiku.
        Musimy być silne ! Pozdrawiam
    • bee-30 Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 11:15
      Cześć! Też czekam na @. 2 dc wizyta, badanie hormonów itd. Mam mieć
      protokół krótki więc na razie nic nie biorę. To moje 2 ivf. Pierwsze
      udane, mam 20 miesięcznego synka. Dlatego właśnie teraz się
      cholernie boję rozczarowania, mimo, że starając się o dziecko
      niejedno już przeżyłam...
    • markus0123 Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 12:01
      Jeśli mogę wtrącić.
      Dopytajcie się lekarzy jak to jest z takimi proszkami (nie pamiętam dokładnie w
      tym momencie nazwy - to chyba jakiś antybiotyk na literkę E), które obniżają
      twoją odporność.

      Doprowadzi to do tego, że twoja mniejsza odporność po transferze (oraz
      kilka-kilkadziesiąt dni później) doprowadza do tego, że zapłodniona komórka już
      po transferze ma większe szanse na przyczepienie się do endometrium i rozwój na nim.
      • dagmara-k Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 12:18
        encortolon lub encorton - steryd nie antybiotsmile

        ja sie wtracam zeby wam zyczyc szczescia.
        • markus0123 Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 12:20
          dagmara-k napisała:

          > encortolon lub encorton - steryd nie antybiotsmile
          >
          > ja sie wtracam zeby wam zyczyc szczescia.
          >


          Oooo oo dokładnie to smile
          Czy będzie to brały czy nie w każdym razie Życzymy wam dużo szczęścia i powodzenia.
          • nat-kor Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 12:36
            cześć dziewczyny, ja z majowego wątku, niektóre z was pamiętam,
            trzymam kciuki za wszystkie z was, niech wrzesnień będzie
            owocny!!!!!
            mnie się udało- teraz 17 tydzień.
            obyśmy wszystko były mamusiami w roku 2010smile
            • dagmara-k Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 12:37
              ja z lipcowego. kciuki!
    • 1_mel Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 14:43
      witam....
      ja zaczynam od jutra - czyli transfer gdzieś koło 13-14 września....
      pierwszy raz in vitro; za sobą mam jedną inseminację po której
      zdecydowaliśmy sie od razu przystąpić do in vitro ze wzgledu na mój
      wiek .... klinika invimed dr. Rokicki...
      oczywiście mam pietra najbardziej martwię się o to jak to będzie jak
      się nie uda .......
      Jola Ciebie podziwiam bardzo..... za wiarę i siłę......

      • greennadia79 Re: do 1 mel 27.08.09, 15:34
        wiem, że to może nieładnie ale zapytam o Twój wiek. smile
        jestem ciekawa bo sama bedę miała inseminację tez u tego samego
        lekarza i zastanawiam się na ile inseminacji sobie moge pozwolic.
        Dzieki za odpowiedź
        Pozdrawiam
        • 1_mel Re: do 1 mel 27.08.09, 16:18
          38..... dr R. proponował nam 3 inseminacje, ale biorąc pod uwagę
          fakt, że skuteczność inseminacji zwłaszcza u kobiet po 35 roku życia
          jest niewielka ok 5% sami podjęliśmy decyzję, że nie będziemy tracić
          czasu i kolejnych miesięcy zwłaszcza, że w tym wieku in vito nie
          jest tak skuteczne jak u 30 latek .... poza tym kolejne inseminacje
          to także wydatek może nie tak wielki ale jednak...... a Ty w jakim
          jesteś wieku......
          • greennadia79 Re: do 1 mel 27.08.09, 20:50
            Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź smile
            Ja mam 30 lat więc pewnie skuszę się na kilka inseminacji. Jeszcze
            nie wiem ile doktor mi zaproponuje. ale zawsze to jakaś nadzieja.
            Powodzenia Ci życzę smile
      • jola312 Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 17:51
        Ja też w Invimedzie, tylko u dr. Dworniaka, chociaż dr. Rokicki
        robił mi pierwszą punkcję.
        Co do sterydów to u mnie problem tkwi gdzieś na etapie
        embriologicznym albo właśnie przy implantacji, wiec teraz bedę je
        brała w większych ilościach, oby to pomogło (trochę sobie
        rozreguluję organizm, ale najważniejszy jest uzyskanie ciąży).
        Pozdrawiam
        • alicja.75 Re: wrześniowe in vitro 27.08.09, 19:38
          Hej, Jola. Ja dziś jestem własnie po transferze u dr R. Razem
          podchodziłyśmy od IVM sad. I ja tak jak Ty dałam sobie trochę casu
          żeby odpocząc. Odpoczęłam i mam nadzieje, że tym razem bedzie oki i
          nam się uda. Pozostałym forumowiczkom też smile
          • jola312 Re: wrześniowe in vitro 28.08.09, 00:24
            Hej alicja.75, a co teraz masz, IVF czy znowu IVM? Tak czy inaczej
            zostało Ci tylko czekanie na pomyślny wynik i mocno trzymam kciuki,
            żebyś nam tu szybko obwieściła dobre nowinysmile.
            • mika9983 Re: wrześniowe in vitro 28.08.09, 08:42
              To i ja dołączę. Jestem 5 dzień po zastrzyku z diphereliny. Początek
              stymulacji prawdopdobnie 9 wrzesnia, a transfer będzie pod koniec
              września.
              Powodzenia wszystkim życzę smile
              PS. To też moje pierwsze ICSI
              • zoe2009 Re: wrześniowe in vitro 28.08.09, 09:39
                Cześć, to i ja się dołączę: nieudane in vitro w lipcu, we wrześniu mam transfer
                jedynego mrozaczka (jeżeli wytrzyma rozmrożenie).
                Za wszystkie startujące trzymam kciuki
            • alicja.75 Re: wrześniowe in vitro 28.08.09, 10:44
              Tym razem, mam nadzieję, że ostatnim IVFsmile
    • claudia210184 Re: wrześniowe in vitro 28.08.09, 13:39
      Witam dziewczyny
      Muszę zrobić jeszcze kilka badań i zbliżam się do spełnienia moich marzeń (dzidziusia).
      Czy ktoraś z was odpowie mi co to jest protokół długi i dlaczego muszę brać tabletki antykoncepcyjne?
      Mam regularne miesiączki i u mnie wszystko ok problem z nasionkami męża.
      Pozdrawiam
      • alicja.75 Re: wrześniowe in vitro 28.08.09, 14:46
        Protokół krótki
        Główny założeniem stymulacji według protokołu krótkiego jest
        wykorzystanie wzrostu stężenia endogennych gonadotropin po podaniu
        agonisty GnRH. Podawanie agonisty rozpoczynamy w 1 dniu cyklu,
        stosujemy codziennie taką samą dawkę minimum przez 10 dni. Przez
        pierwsze dni po podaniu leku występuje uwolnienie endogennego FSH
        i LH (efekt flare-up).
        Następuje po nim stan desensybilizacji przysadki, objawiający się
        spadkiem stężenia gonadotropin, obniżeniem stężenia estradiolu i
        progesteronu. Po wykorzystaniu efektu flare-up rozpoczynamy
        podawanie gonadotropin od 3 dnia cyklu w dawce 100-225 UI na dzień.
        Liczba ampułek gonadotropin zależy od poziomu stężeń hormonów na
        początku naturalnego cyklu. Stymulację należy monitorować co 2 dni
        począwszy od 8 dnia cyklu (5 dniu stosowania gonadotropin).
        Gdy pęcherzyki przekroczą 16 mm średnicy a średnie stężenie
        estradiolu na jeden pęcherzyk dominujący wynosi 200 – 300 pg/ml.
        należy zakończyć stymulację. Ostateczne dojrzewanie komórek jajowych
        uzyskuje się farmakologicznie wywołując pik owulacyjny przez
        jednorazowe podanie hCG w dawce 5000 lub 10000 IU. Pobranie komórek
        jajowych powinno nastąpić po czasie 34 – 38 godzin od podania hCG.
        Obecnie protokół ten jest stosowany rzadziej niż protokół długi (ze
        względu na niższe wskaźniki uzyskiwanych ciąż) jednak mniejsza ilość
        zużytych gonadotropin (koszt stymulacji) powoduje, że protokół
        krótki posiada nadal zwolenników zwłaszcza w krajach gdzie procedury
        pozaustrojowego zapłodnienia nie są refundowane.

        Protokół długi
        W protokole długim podawanie gonadotropin rozpoczynamy po
        osiągnięciu pełnej desensybilizacji przysadki, którą uzyskujemy
        podając agonistę GnRH w formie depot
        w 1 dniu cyklu lub w formie krótko działającej w 21 dniu cyklu.
        Zablokowanie przysadki potwierdza się przez oznaczenie poziomu
        estradiolu (<50pg/ml) oraz kontrolne badanie ultrasonograficzne.
        Stan ten jest osiągany po około 14 dniach. Początkowa dawka
        gonadotropin zależy od profilu hormonalnego na początku naturalnego
        cyklu. Najczęściej wynosi ona 100 - 225 UI. Stymulację należy
        monitorować co 2 dni począwszy od 6 dnia stosowania gonadotropin.
        Po przekroczeniu średnicy 16 mm i stężeniu estradiolu 200 – 300
        pg/ml pik owulacyjny jest wywoływany przez jednorazową iniekcje hCG.
        Pobranie komórek jajowych powinno nastąpić po czasie 34 - 38 godz.
        od podania hCG.
        Obecnie protokół długi jest najczęściej stosowanym schematem
        stymulacji owulacji. Efektem ubocznym stosowania agonisty wiążącego
        się ze spadkiem stężenia estrogenów jest możliwość pojawienia się
        objawów wypadowych u pacjentki . Wariant protokołu długiego z
        zastosowaniem agonisty od 21 dnia cyklu stwarza potencjalną
        możliwość podania tego leku we wczesnej ciąży.
        • jola312 Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 13:17
          Strasznie skomplikowany ten opis albo może ja taka nie kumatawink. Mi lekarz ani
          słowem nigdy nie wspominał na ten temat, raczej mam krótki protokół, ale i tak nie
          pasuje do powyższego opisu. Ja miałam (i teraz też chyba tak samo bedę miała)
          bardzo prosto: od 2 do 9 dc gonal-150j (teraz puregon), 6 dc usg i badanie
          estradiolu (wszystko w normie), 7 dc dostałam cetrotide (na hamowanie owulacji),
          10 dc ovitrelle (na dojrzewanie pęcherzyków), po 36 godz punkcja, po kolejnych 2
          dniach transfer. I tyle. To co to jest za protokół? Bardzo krótki? Ktoś wie?
          • elza10 Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 13:29
            My chyba na bocianie sie poznałyśmy? smile
            Ja miałam clo 2-6dc, od 3 do 7 dc co dwa dni menopur. W 7cd wlączone
            cetrotide (pęcherzyki juz były ok 16 mm) i przez chyba 2 dni menopur
            razem z cetrotide, potem pregyl i punkcja. U mnie dawki leków były
            niskie (po ampułce menopuru i cetrotide w dniu przyjmowania.
            Zakwalifikowano to jako cykl własny.
            • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 14:26
              Cześć dziewczynysmile
              Wreszcie i ja również mogę się dopisać do wątku wrześniowe IVF.
              Ja dopiero wczoraj czyli,8 dc zaczęłam aplikować sobie puregon 150
              j. Z jednej strony bardzo się cieszę,że już w końcu są podjęte
              jakieś konkretne kroki a z drugiej bardzo się obawiam końca (to moje
              pierwsze IVF).Bardzo bym chciała,żeby to był pierwszy i ostatni raz
              próby.Czytając wszytkie te wątki zastanawiam się jak
              dziewczynom,którym się nie powiodło dawały sobie radę z tym
              wszystkim psychicznie.
              Ja nie wiem i nie wyobrażam sobie co ze mną będzie,jeżeli okaże
              się,że nic nie wyszło.Boję się załamania psychicznego sad
              • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 14:27
                Oczywiście pozdrawiam wszystkie invitrówki i życzę powodzenia smile))
              • lady_iris Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 20:46
                zuzka787, też boję się rozczarowania... Ale staram się nie myśleć
                inaczej, niż że musi się udać. Musi i koniec. Taka autosugestia,
                pozytywna afirmacja. Uda się. Uda, uda, uda!
                • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 31.08.09, 09:56
                  Lady_iris dzięki za słowa otuchy smile Nim zaczęłam proces
                  przygotowania do IVF też byłam nastawiona bardzo pozytywnie do tego
                  wszystkiego.Dopiero ostatnio naszły mnie takie dziwne myśli:co
                  będzie jak się nie uda bo na to też muszę być przygotowana sad
                  Zastanawiam się tylko jak czuły się dziewczyny po porażce...? Jeżeli
                  już któraś z Was to przeszła i za pierwszym razem się nie udało to
                  skrobnijcie jak sobie z tym wszystkim poradzić,żeby nie popaść w
                  depresję.
                  Mimo wszystko mam nadzieję,że wszystkim nam się uda.Trzymam za to
                  mocno kciuki smile)) Pozdrawiam

                  lady_iris napisała:

                  > zuzka787, też boję się rozczarowania... Ale staram się nie myśleć
                  > inaczej, niż że musi się udać. Musi i koniec. Taka autosugestia,
                  > pozytywna afirmacja. Uda się. Uda, uda, uda!
                  • jola312 Re: do zuzki787 01.09.09, 00:36
                    Jak ja się czułam po wszystkich moich poprzednich porażkach? Różnie.
                    Najgorzej było po moim jedynym kriotransferze. Byłam tak bardzo
                    nastawiona, że tym razem musi się udać bo miałam jedynego mrozaczka,
                    który przeżył rozmrożenie i dalej zaczął się ładnie dzielić. To
                    spowodowało mój nadoptymizm. I kiedy przyszło rozczarowanie byłam
                    tak straaasznie rozżalona. Wtedy miałam naprawdę dużego doła, dużo
                    sobie popłakałam, ale na trzeci dzień znowu byłam jak zawsze -
                    uspokojona, przyzwyczajona do tej sytuacji i z myślą, że trzeba się
                    niedługo zabrać za nastepna próbę.
                    Tak naprawdę każda z nas to przeżywa inaczej i trzeba znaleźć jakąś
                    własną metodę, żeby się nie załamać, a przynajmniej nie na długo.
                    Moja rada jest taka, że trzeba właśnie sobie tłumaczyć, że skoro to
                    pierwszy raz to byłoby to naprawdę wielkie szczęście, żeby już teraz
                    sie udało skoro w wiekszości przypadków udaje sie dopiero za którymś
                    z kolei razem. Pierwszy raz - to jeszcze nie tragedia jeśli się nie
                    uda, i tyle. A jak się uda, to dopiero bedzie odlot ze szcześciasmile,
                    czego z całego serca życzę wszystkim pierwszorazówkom.
                    • zuzka787 Re: do zuzki787 01.09.09, 09:21
                      Dzięki jolu312 za radę.Mam nadzieję,że nie będę musiała się
                      stresowac porażką ale w "razie co" będę już umiała sobie z nia
                      poradzić.

                      jola312 napisała:

                      > Jak ja się czułam po wszystkich moich poprzednich porażkach?
                      Różnie.
                      > Najgorzej było po moim jedynym kriotransferze. Byłam tak bardzo
                      > nastawiona, że tym razem musi się udać bo miałam jedynego
                      mrozaczka,
                      > który przeżył rozmrożenie i dalej zaczął się ładnie dzielić. To
                      > spowodowało mój nadoptymizm. I kiedy przyszło rozczarowanie byłam
                      > tak straaasznie rozżalona. Wtedy miałam naprawdę dużego doła, dużo
                      > sobie popłakałam, ale na trzeci dzień znowu byłam jak zawsze -
                      > uspokojona, przyzwyczajona do tej sytuacji i z myślą, że trzeba
                      się
                      > niedługo zabrać za nastepna próbę.
                      > Tak naprawdę każda z nas to przeżywa inaczej i trzeba znaleźć
                      jakąś
                      > własną metodę, żeby się nie załamać, a przynajmniej nie na długo.
                      > Moja rada jest taka, że trzeba właśnie sobie tłumaczyć, że skoro
                      to
                      > pierwszy raz to byłoby to naprawdę wielkie szczęście, żeby już
                      teraz
                      > sie udało skoro w wiekszości przypadków udaje sie dopiero za
                      którymś
                      > z kolei razem. Pierwszy raz - to jeszcze nie tragedia jeśli się
                      nie
                      > uda, i tyle. A jak się uda, to dopiero bedzie odlot ze
                      szcześciasmile,
                      > czego z całego serca życzę wszystkim pierwszorazówkom.
            • jola312 Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 20:55
              Ja nie pisałam nigdy na bocianie, ale jaki jest efekt twoich działań?
            • jola312 Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 20:57
              Aa, już wiem, gratuluję.
              • elza10 Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 21:16
                To na bocianie jest dziewczyna, która ma dokładnie taki sam
                protokół, jak Ty smile.
                U mnie wyhodowano 4 pęcherzyki. Po punkcji okazało się, że 3 były
                puste. Pobrano jedną komórkę. Ładnie się zapłodniła i pio 3 dniach
                podano mi jeden zarodek 12-blastomerowy smile
              • elza10 Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 21:19
                Ona ma nick indoreczka i jest na forum Pogadajmy -nadzieja po
                transferze
          • alicja.75 Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 23:00
            Ja brałam leki dokładnie tak jak Ty smile Mi lekarz powiedział, że mam
            prtokół długi.
            • jola312 Re: wrześniowe in vitro 29.08.09, 23:25
              Myślałam, że protokół długi zawsze jest z antykoncepcją. Będę
              musiała wypytać lekarza na nastepnej wizycie.
              • mastikora Re: wrześniowe in vitro 30.08.09, 22:23
                Ja mam taki protokół jak Ty i to u dr Dworniaka. Ja go zapytałam i jest to
                protokół z użyciem antagonisty GnRH czyli ani krótki ani długi tylko jeszcze
                inny. To moje pierwsze ivf. Już w czwartek lub piątek punkcja. Pewnie się
                wadziłyśmy w invimedzie. Powodzenia
                • jola312 Re: wrześniowe in vitro 31.08.09, 00:17
                  Ja najprawdopodobniej bedę w piatek na monitoringu u dr. Dworniaka.
                  Jak już bedziesz po punkcji to koniecznie napisz ile było
                  pęcherzyków i ile pobrano jajeczek. Trzymam kciuki.
                  • mastikora Re: wrześniowe in vitro 31.08.09, 10:32
                    Musze dr D spytać o ten encorton. Już widzę jego nieszczęśliwa minę, że znowu
                    coś się naczytała w internecie pacjentka smile Jestem jakaś już strasznie zmęczona.
                    Nie mam normalnie siły pracować
        • claudia210184 Re: wrześniowe in vitro 30.08.09, 10:10
          alicja.75 bardzo dziekuję za dokładny opis. W czwartek mam wizytę u mojego
          lekarza, więc wiem jakie mu jeszcze zadać pytania.
          Pozdrawiam dziewczyny i 3 mam kciuki za was!!!
          • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 30.08.09, 13:57
            Dziewczyny a jak myślicie czy ja skoro na początek dostałam
            decapeptyl a teraz mam puregon na 6 dni,to to może być protokól
            długi czy krótki.Zaznaczę również,że zaczęliśmy od 8dc.
            Lekarz powiedział mi tylko,że wszystko u mnie powinno zakończyć się
            w ciągu jednego cyklu.
            Pozdrawiam zuzkasmile
    • anna23441 Re: wrześniowe in vitro 30.08.09, 21:13
      No ja również nie wiem jaki mam protokół, w 22 dc (czyli we wtorek) mam dostać
      jakiś pierwszy zastrzyk, przerwa i znowu od 3 dc. Nie znam nazwy, nie pytałam
      się bo pewnie i tak mi to nic nie da. Leczę się w Invimedzie u dr R więc myślę,
      że wie co robi smile Ale zapytam się czy to długi czy krótki i o ten steryd który
      zwiększa szansę.
      Myślicie, że standardowo go podają czy trzeba prosić?
      No i kiedy trzeba go przyjąć?

      Pozdrawiam
      • jola312 Re: wrześniowe in vitro 31.08.09, 00:45
        Jeżeli protokół rozciąga się na dwa cykle to wydaje mi się, że to
        jest długi. Jeśli chodzi o encorton to jeśli lekarz sam Ci go nie
        przepisze to lepiej zapytaj. Ja w pierwszym podejściu go nie
        dostałam, ale już w drugim tak i dr. powiedział, że to po to, żeby
        zwiększyć szansę na zagnieżdżenie się zarodka. Brałam go od dnia
        transferu.
        Pozdrawiam
    • lady_iris Re: Ivf a praca 31.08.09, 19:29
      Dziewczyny,zakadam, że nie chwalicie się w pracy, że bierzecie
      wolne/zwolnienie na punkcję czy transfer - zamnierzacie pokazać
      pracodawcy zwolnienie wystawione w klinice leczenia niepłodności?
      Chodzi mi o ten czas po transferze. Czy prosicie lekarza internistę
      o jakieś neutralne zwolnienie? Ja się zastanawiam jak to
      zorganizować. Pracę mam stresującą i ten decydujący tydzień PO
      chcialabym jednak odpocząć...
      • jola312 Re: Ivf a praca 31.08.09, 20:29
        Ja przy pierwszym transferze wymusiłam na lekarzu 2 tyg zwolnienia.
        Mojej szefowej nawet osobiście o tym nie powiedziałam tylko
        przekazałam wiadomość przez sekretariat, bez szczegółów. W kadrach
        natomiast, jak zaniosłam to zwolnienie, od razu usłyszałam: "aa jest
        pani w ciąży", bo zobaczyły kod choroby czy cos takiego, natomiast
        podejrzewam, że nikt nie zwrócił uwagi na to kto mi je wypisał i w
        jakiej klinice. Poza tym ważna rzecz: kadrowe nie moga przekazywać
        takich info na temat pracownika, trzeba im ewentualnie o tym
        przypomnieć. Ja tymrazem zamierzam iść na dwa tygodnie urlopu, więc
        nie bedę miała tego problemu. Pozdrawiam
      • zuzka787 Re: Ivf a praca 01.09.09, 09:19
        U mnie w pracy też nikt nie wie o ivf.Nie chwalę się tym sad Pracę
        również mam trochę stresującą,więc na pewno wezmę na ten czas
        zwolnienie.Poproszę o nie mojego gina do którego chodziłam na zwykłe
        badania.Jest spoko,więc nie powinno być problemu.
        lady_iris napisała:

        > Dziewczyny,zakadam, że nie chwalicie się w pracy, że bierzecie
        > wolne/zwolnienie na punkcję czy transfer - zamnierzacie pokazać
        > pracodawcy zwolnienie wystawione w klinice leczenia niepłodności?
        > Chodzi mi o ten czas po transferze. Czy prosicie lekarza
        internistę
        > o jakieś neutralne zwolnienie? Ja się zastanawiam jak to
        > zorganizować. Pracę mam stresującą i ten decydujący tydzień PO
        > chcialabym jednak odpocząć...
        • mastikora Re: Ivf a praca 01.09.09, 10:53
          Ja biorę zwolnienie tylko na punkcie i transfer. Prace mam bardzo stresującą. Za
          to sami faceci. Asystentka i tak wie że mam Inf więc nie mam z tym problemu.
        • 1_mel Re: Ivf a praca 01.09.09, 10:55
          Witam...

          nie mam doświadczenia, in vitro mam pierwszy raz ale nawet nie
          zakładałam zwolnienia po transferze.... tylko jeden dzień urlopu na
          zabieg pobrania jajeczek....
          czy rzeczywiście myśliście że jest to konieczne / potrzebne... to
          pytanie do dzieczyn, które już wcześniej miały in vitro....
          cały czas miałam w głowie, że zabieg nie ma wpływu na ogólne
          samopoczucie i generalnie najlepiej jest jak życie toczy się dalej
          swoim rytmem... ale teraz to już sama nie wiem....
          • ana_pe Re: Ivf a praca 01.09.09, 11:14
            myślę, ze to indywidualna kwestia. Ja mam pracę spokojną i ludzie
            przychylni. Pracuje tez blisko mieszkania, ale od punkcji do bety
            siedziałam w domu. Chodzi o to, ze w pracy i tak nie moglabym sie
            skupić na robocie, wolałam zostac w domu i spokojnie czekac. Ale
            oczywiscie sa rozne zdania na ten temat.
            Jesli chodzi o samopoczucie po punkcji, ja miałam kiepskie i byłam
            troche obolała..
            • 1_mel Re: Ivf a praca 01.09.09, 11:28
              dzięki za odpowiedź.... o tym, że po punkcji różnie jest z
              samopoczuciem słyszałam... a jak wygląda sprawa po transferze? czy
              rzeczywiście est to zabieg nieinwazyjny i trwa tylko chwilę?
              • nat-kor Re: Ivf a praca 01.09.09, 15:44
                dziewczyny, kazda z nas inaczej woli, ja mialam inv w maju
                (udanesmile) i wzięłam tylko 1 dzien urlopu na punkcję, a transfer
                mialam w piatek, wiec posiedzialam w domu weekend, a potrem do
                pracy. i udało się. ale niektóre leżą plackiem i sie nie
                udaje....po prostu trzeba o siebie dbać i juz, ale raczej norlamnie
                się zachowywać, no chyba, że jest wskazanie od lekarza żeby leżeć
                plackiem. ale jak nie ma, trzeba normalnie zyć.
                • anna23441 Re: Ivf a praca 01.09.09, 17:30
                  Ja mam zamiar wziąć jeden dzień urlopu na punkcję, no i ewentualnie na transfer
                  a po tem do pracy. Na pewno będę bardzo się w niej oszczędzała, taką mam
                  nadzieję. Co ma być będzie.

                  Dziś byłam u lekarza, dostałam Diphereline. Mam przyjść w 5 dc na pierwszy
                  zastrzyk do stymulacji, mam protokół długi.
                  Pytałam się o ten steryd, powiedział, że nie ma dowodów na to, że pomaga, podają
                  go w zależności od wskazań, ma i swoje skutki uboczne.
                  Ja zdam się na swojego lekarza, mam do niego zaufanie.
              • ana_pe Re: Ivf a praca 03.09.09, 13:58
                zupełnie nieinwazyjny, trwa chwilke, potem leżysz sobie ok. 30 min.
                Jedyny dyskomfort to to, ze trzeba mieć pełny pęcherz, to troszke
                dokucza.
    • jola312 Re: wrześniowe in vitro 01.09.09, 23:49
      No i zaczęłam stymulację - dziś 2 dc i pierwszy zastrzyk puregonu za
      mną. W piatek wizyta u lekarza, ciekawe ile już bedzie widać
      pęcherzyków? A Wy na jakim jesteście etapie?
      • mika9983 Re: wrześniowe in vitro 02.09.09, 08:40
        Ja stymulację prawdopodobnie zacznę dokładnie za tydzień smile wtedy
        też mam wizytę u lekarza. Obecnie jestem 10 dzień po zastrzyku z
        diphereliny.
        • 1_mel Re: wrześniowe in vitro 02.09.09, 09:30
          ja od 2dc biorę decapeptyl i gonal... dziś będę w invimedzie (7dc)-
          jestem bardzo ciekawa jak sytuacja się rozwija... winkwłaściwie nie
          odczuwam póki co żadnych skutków ubocznych - a może powinnam ???
          • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 02.09.09, 12:06
            Ja jestem już po 5-ciu dniach brania puregonu.Dziś byłam na wizycie
            w Invimedzie i pobraniu krawi na estradiol.Lekarz podczas badania
            był zadowolony i powiedział,że wszystko jest tak jak powinno.Nie
            pytałam go o szczegóły ale mam zaufanie i wierzę,że wie co robi.
            Kolejną mam w piątek i wtedy podejmie decyzję jak długo jeszcze
            potrwa stymulacja.Jejku jak się denerwuję....
            Pozdrawiam wszystko wrześniowe invitrówki smile
            • aniulka81 Re: wrześniowe in vitro 02.09.09, 12:53
              A ja mam pytanie trochę z innej beczki, choć też odnośnie in vitro.
              Przechodzicie już przez te przygotowania, więc pewnie mi pomożecie. Chodzi mi o
              opłaty, mam pojęcie ile to kosztuje w całości, a jak się dokonuje tych opłat, od
              razu w całości czy ratami np. osobno za leki osobno za punkcje czy transfer i w
              jakim odstępie czasu od momentu rozpoczęcia przygotowań do in vitro? Zaczynam
              przyzwyczajać się do myśli, że mnie też to czeka.
              Pozdrawiam
              • nat-kor Re: wrześniowe in vitro 02.09.09, 14:26
                ja w iwnimedzie warszawskim za całość zapłaciłam około 8500-9000
                PLN. Najpierw 4500 za pakiet do stymulacji, czyli jakby cykl przed,
                a tuz przed punckją drugie 4500, z tym, że z tego pierwszego 4500
                dużo mi zwrócili, bo się dobrze stymulowałam i nie wykorzystaąłm
                tej kwoty. więc wyszło mniej niz zakładałam.
                • nat-kor Re: wrześniowe in vitro 02.09.09, 14:28
                  a przepraszam, nawet ta druga tura wyszło mniej, bo miałam zniżkę
                  na medicver i ta drugą turę płaciłam chyba 4000
              • lady_iris Re: wrześniowe in vitro 02.09.09, 19:44
                Ja na razie wydałam ok 2 tys na leki (wykupuję na raty, to co akurat
                potrzebuję), reszta kwoty, tj 4500 za ICSI (punkcja + transfer) w
                dniu punkcji. Badania i wizyty to osobna działka.
    • merhabi Re: wrześniowe in vitro 02.09.09, 20:47
      Witam wszystkich gorąco. To mój debiut zarówno na forum,jak i w IVF. Dzisiaj mija 3 dzień mojej stymulacji. Biorę Gonal i Dipherelinę. Brzuch już boli od tych zastrzyków, hormony buzują, a w głowie coraz więcej czarnych myśli, tym bardziej, że gin mnie nastraszył, że z moim PCO mam się nastawić na burzliwy przebieg stymulacji sad. Oby do 7.09.(kolejna wizyta). Musi być dobrze, prawda? Pozdrawiam
    • cesa Re: wrześniowe in vitro 03.09.09, 22:14
      Witam dziewczyny! ja nie nowa ale po raz pierwszy wpisuje sie na
      forum
      IMSI-Lip 09-nieudane, po czym ciezko bylo mi sie pozbierac ale
      przerwa przerwa a dzialac trzeba i w paz kolejne IMSI powodzenia
      wszystkim tym ktore beda dzialaly przede mna- trzymam kciuki i mam
      nadzieje ze razem bedzie razniej smile
      • jola312 Re: wrześniowe in vitro 05.09.09, 00:55
        Dzięki cesa za kciuki i Tobie życzę powodzenia przy kolejnej próbie.

        A ja jestem po pierwszym monitoringu. To dopiero było po trzech
        dniach brania puregonu więc na razie jajniki pracuja spokojnie, ale
        wszystko jest ok. 7 i 8 dc mam wziąć cetrotide (po 0,25 mg) i w pon.
        kolejne podglądanko. Z tym cetrotide to się trochę zdziwiłam, bo
        poprzednio dostałam tylko jedną ampułkę, ale 3 mg. Dlaczego taka
        duża różnica? Nie wiem. Nie wiem zreszta tak do końca do czego służy
        ten lek, może ktoś mnie oświecić?

        A jak tam dziewczyny, które juz miały punkcję? Pochwalcie się jak
        Wam poszło.
        • elza10 Re: wrześniowe in vitro 05.09.09, 14:00
          cetrotide blokuje pik LH, czyli blokuje samoistne pęknięcie
          pęcherzyków przedwcześnie. Jest w dwóch dawkach. Większa podawana
          jest chyba na 7 dni (tyle działa), tę mniejsza podaje się zdaje się
          codzinnie przez okreslaony czas do podania pregylu.
          • jola312 Re: wrześniowe in vitro 06.09.09, 00:03
            Dzięki elza10 za wyjaśnienie. Czyli pewnie w pon dostanę od dr.
            kolejne dawki cetrotide na następne dni.

            Czy żadna jeszcze nie miała punkcji? Wydaje mi się, że mastikora
            miała miec pod koniec tego tygodnia - a inne dziewczyny?

            • mastikora Re: wrześniowe in vitro 06.09.09, 22:19
              Miałam w piątek, aż 29 jajeczek a jutro transfer. Teraz siedzę z mężem i gryzę
              paznokcie ile zarodków. Poza tym Pan dr D powiedział że za dużo jajeczek i grozi
              mi hiperstymulacja i chce dać tylko jeden. Jutro wam napiszę ile zarodków. A na
              razie wariuje sobie
              • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 07.09.09, 09:47
                Ja jutro mam punkcję.Wariuję ze strachu bo to moja pierwsza.W piątek
                lekarz stwierdził 20 pęcherzyków.Modlę się o powodzenie smile
                Pozdrawiam smile
                • mastikora Re: wrześniowe in vitro 07.09.09, 16:12
                  Punkcja nie była straszna choć też bałam się. Zasnęłam na 20 minut i po punkcji.
                  Powodzenia Zuzka

                  Ja już po transferze z 26 jajeczek było 12 dobrych zarodków i jeden już we mnie smile
                  Teraz "tylko" czekanie
                  • mastikora Re: wrześniowe in vitro 07.09.09, 17:12
                    Opowieści z transferu:
                    W sumie lekarza mamy mało empatycznego.
                    Najpierw dziś powiedział że mamy 17 zarodków więc byliśmy z mężem uradowani.
                    Później wyjął kartkę i zaczęła wykreślać przy nas zarodki, że się nie nadają i
                    zostało 7. A później przyszedł do nas do poczekalni i mówi że w sumie przesadził
                    z tym wykreślaniem i jest 12. Jeju to jak by przy tobie twoje dzieci wykreślał.
                    • anna23441 Re: wrześniowe in vitro 07.09.09, 20:49
                      mastikora napisała:

                      > Opowieści z transferu:
                      > W sumie lekarza mamy mało empatycznego.
                      > Najpierw dziś powiedział że mamy 17 zarodków więc byliśmy z mężem uradowani.
                      > Później wyjął kartkę i zaczęła wykreślać przy nas zarodki, że się nie nadają i
                      > zostało 7. A później przyszedł do nas do poczekalni i mówi że w sumie przesadzi
                      > ł
                      > z tym wykreślaniem i jest 12. Jeju to jak by przy tobie twoje dzieci wykreślał.

                      - fajny ten lekarz wink co tam będzie się przejmował
                      My inaczej do tego podchodzimy, dla nas to już prawie dzieci. Ja podejrzewam, że
                      po transferze będę mówiła do nich wink

                      Powodzenia mastikora!!!! Trzymam mocno kciuki!!!!
                      Na pewno się uda!!!
                      • cesa Re: wrześniowe in vitro 07.09.09, 22:04
                        Witam i sciskam mocno w tych niecierpilwych chwilach; sledze wasze
                        postepy i psychicznie chce sie nastawic na spokoj i zrelaksowanie w
                        pazdzierniku(ale zaloze sie ze jak co do czego to krecka sama
                        dostane) Powodzenia i spokoju wszystkim oczekujacym wiem ile to was
                        kosztuje...(doslownie i w przenosni) ale pozytywne myslenie musi
                        byc!!! wink
                        • jola312 Re: wrześniowe in vitro 08.09.09, 00:50
                          Hej dziewczyny,
                          ja po drugim monitoringu jestem w stresie. Okazało się, że mam tylko
                          6 dominujacych pęcherzyków i 2 mniejsze, które nie wiadomo czy
                          jeszcze podrosną. W piatek, 11.09, mam punkcję, ale martwię sie, że
                          może w ogóle nie dojść do transferu (w pon.), bo nie bedzie
                          zarodków sad. Nie wiem dlaczego tak słabo zareagowałam na stymulację,
                          teraz brałam puregon a poprzednio gonal, może on był dla mnie lepszy?
                          Miałam nadzieję, że tym razem uda się uzyskać zarodki na teraz i
                          jeszcze do mrożenia, a tu może być problem nawet z tym pierwszym.
                          Posiadanie zamrożonych zarodków zawsze daje większy luz psychiczny,
                          bo wiadomo, że jakby co, to czekają i nie trzeba wszystkiego
                          zaczynać od początku.

                          Masticora - Tobie to obrodziło, 12 zarodków czeka na swoją szansęsmile

                          Zuzka787, daj znać ile z tych 20 pęcherzyków wyjeli komórek, trzymam
                          kciuki za punkcję.

                          Merhabi, jak Twoja stymulacja?
                          • looleyka Re: wrześniowe in vitro 08.09.09, 10:39
                            witajcie, ja wczoraj mialam transer 2 zarodkow. testowanie bedzie w
                            poniedzialek 21. to juz moje 4 ivf bo niestety bardzo slabo sie
                            stymuluje. (lacznie w tych 4 cyklach mialam 10 zarodkow). pozdrawiam!
                            • lady_iris Re: wrześniowe in vitro 08.09.09, 11:20
                              Hej, ja miałam wczoraj punkcję, wyjęli 19 jajeczek. P. biolog
                              powiedziała, że bardzo dobrej jakości (nie mam pojęcia jak można to
                              stwierdzić na tym etapie). Czekam teraz na telefon z informacją.
                              Planowany transfer blastusi w sobotę...
                              Trzymam kciuki za Was i za siebie. smile
                              • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 08.09.09, 18:45
                                Hej smile jestem już po punkcji.Przeżyłam to ale baaardzo się
                                denerwowałam.Po wszystkim lekarz powiedział mi,że były 23
                                pęcherzyki.Niestety nie pamiętam jak lekarz mówił ile zarodków z
                                tego będzie pobranych bo byłam świeżo po narkozie i nie za bardzo do
                                mnie cokolwiek docierało.U mnie planowany transfer będzie na
                                czwartek lub piątek ale sam nie wie jak one będa się "rozwijały" lub
                                coś w tym stylu.Mają zadzwonić w czwartek rano.Nie znam tego
                                lekarskiego słowinictwa.Największym problemem u nas była ilość
                                plemników do zapłodnienia (tylko 12).
                                • mastikora Re: wrześniowe in vitro 09.09.09, 10:15
                                  Super ilość jajeczek. Mi powiedzieli ile jest zarodków dopiero w dzień
                                  transferu. Powodzenia
                          • merhabi Re: wrześniowe in vitro 09.09.09, 06:57
                            Witam,
                            ja jestem po pierwszym podglądanku. Też mam tylko 6 dominujących pęcherzyków i
                            miliony małych. Zwiększyli mi dawki gonalu i diphereliny. Dzisiaj mam kolejne
                            podglądanko- mam nadzieję, że będzie lepiej. Swoją drogą życie jest przewrotne:
                            jeszcze tydzień temu bałam się że będę miała za dużo zarodków i jak dam radę je
                            urodzić wink a dzisiaj się boję że nie będzie ich wcale.
                            Pozdrawiam wszystkich gorąco i trzymam za was kciuki.
                            • mastikora Re: wrześniowe in vitro 09.09.09, 11:09
                              Jeszcze na pewno urosną i znowu będzie ich za dużo wink
                              • 1_mel Re: wrześniowe in vitro 09.09.09, 15:44
                                nie martw się na zapas.... ja miałam tylko cztery pęcherzyki i po
                                punkcji trzy komórki (wszystkie się zapłodniły i ładnie się dzielą)
                                jutro mam transfer.... do sukcesu długa droga ale i tak jestem
                                szczęśliwa... jak czytałam o pęcherzykach w ilości więcej niż 10
                                byłam załamana z moimi czterema.... straciłam nadzieję, że w ogóle
                                cokolwiek z tego wyjdzie... a jednak wciąż jest szansa wink))trzymam
                                kciuki za Wszystkie dziewczyny... pozdrawiam
                            • jola312 Re: wrześniowe in vitro 09.09.09, 16:22
                              Merhabi, Twoje odczucia są dokładnie jak u mnie. Zawsze myślałam:
                              dużo zarodków - będzie źle, teraz może się okazać, że bedzie ich b.
                              mało, albo i wcale i mam problem w druga stronę. Taki widać już nasz
                              los.
                              A ja dzis biore ovitrelle i czekam do piątku na efekty stymulacji.
                              Pozdrawiam.
                              • zuzka787 Re: transfer :( 10.09.09, 10:20
                                Dziewczyny potrzebuję pocieszenia.Dziś rano zadzwonił do mnie lekarz
                                i powiedział,że nie wie czy dojdzie do transferu bo komórki nie chcą
                                się dzielić.Jestem 2-gi dzień po punkcji.Nie wiem co robić.Jestem
                                tak załamana,że koniecznie muszę z kimś pogadać sad
                                • mastikora Re: transfer :( 10.09.09, 10:37
                                  Zuzka tak mi strasznie przykro. Mocne przytulenie dla Ciebie
                                • alicja.75 Re: transfer :( 10.09.09, 10:38
                                  Ja jestem po trzecin nieudanym transferze. Moje też tym razem się
                                  nie chciały dzielić,jedna się podzieliła i podali, pozostałe nie.
                                  Nie wiem dlaczego bo poprzednio się dzieliły sad Gdzie się leczysz?
                                  • zuzka787 Re: transfer :( 10.09.09, 10:50
                                    U nas nie chcą się dzielić dlatego,że mają słabą morfologię,kiepską
                                    ruchliwość itp.Lekarz zaproponował,żeby zastanowić się nad dawcą ale
                                    ja nie chcę.Mam nadzieję,ze skoro jest dopiero 2 doba po punkcji to
                                    może jeszcze za wcześnie,żeby podejmować jakieś pochopne
                                    decyzje.Może trzeba jeszcze poczekać.Z drugiej strony gdyby miało
                                    się coś dziać to by może juz się coś działo.
                                    Oj chyba nie jest nam pisane posiadanie bobaska....sad((
                                    Leczymy się w Invimedzie.
                                    • alicja.75 Re: transfer :( 10.09.09, 11:14
                                      Nawet tak nie myśl!!! To Twoje pierwsze podejście, może jeszcze
                                      nawet teraz sie uda. Dziewczyny leczą się latami i w końcu mają
                                      swoją upragniona dzidzię smile. Mnie niepokoi że jesteś juz 3 osobą z
                                      Invimedu której we wrześniu nie chcą się dzielić zarodki..?
                                      Zastanawiajce trochę. Może mają jakiegoś nowego embriloga? Bo dla
                                      mnie to jest dzwie trochę. Ja jestem wkurzona bo oprócz juz wydanych
                                      ponad 20 tys, paru kilo więcej i mnóstwa stresów nigdy nie dowiemy
                                      się czy to przypadkiem nie wpływ embriologa sad Ja mam już jedno
                                      dziecko, poczete naturalnie, więc opowieści , że nagle nam słabe
                                      słabe zaroki jeszcze mniej do mnie przemawiają.
                                      • zuzka787 Re: transfer :( 10.09.09, 13:28
                                        Alicja.75 może to wina pechowego miesiąca września... he he
                                        he.Żartuję oczywiście.
                                        Mąż kiedy mu o tym opowiedziałam stwierdził,ze stracił wenę do
                                        pracy.Zreszta mnie też nie chciałoby się nic robić bo pomimo prób
                                        łzy same napływają mi do oczu.Nie potrafię o niczym innym
                                        myśleć.Czekam jeszcze na telefon od lekarza który ma mi powiedzieć
                                        jak na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja z dzieleniem się
                                        zarodków.Siedzę i patrzę tylko w telefon kiedy on zadzwoni i powie
                                        choć jedną dobrą wiadomość.Dość już kiepskich na ten dzień.....


                                        alicja.75 napisała:

                                        > Mnie niepokoi że jesteś juz 3 osobą z
                                        > Invimedu której we wrześniu nie chcą się dzielić zarodki..?
                                        > Zastanawiajce trochę. Może mają jakiegoś nowego embriloga? Bo dla
                                        > mnie to jest dzwie trochę.
                                        • jola312 Re: transfer :( 10.09.09, 20:29
                                          Zuzka787, czy coś już wiesz, będzie transfer? Trzymam kciuki za
                                          Twoje zarodeczkismile
                              • merhabi Re: wrześniowe in vitro 10.09.09, 11:22
                                Jestem już po kolejnym podglądanku. Pęcherzyki rosną, więc jest nadzieja. Punkcja w sobotę.
                                Swoją drogą wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że z tym in vitro tyle problemów. Myślałam, że największy problem to kasa, a tu okazuje się, że najpierw jest problem z pęcherzykami, później żeby tylko chciały się dzielić, kolejny to zagnieżdzenie a jak to wszystko się uda to i tak przez pierwszy trymestr drży się aby tej ciąży nie stracić.
                                Zuzka787 nie łam się może jeszcze będzie dobrze. A co do dawstwa, jeżeli chodzi o żołnierzy, to nam dr mówił, że jeśli jest choć jeden zdrowy w armii to jest szansa na zdrowe dziecko. Są różne metody selekcji plemników tylko, że to więcej kosztuje. Mój mąż jak narazie ogłosił mobilizację w armii ;D Pozdrawiam
                                • 1_mel Re: wrześniowe in vitro 10.09.09, 14:59
                                  tak jak pisałam wcześniej miałam tylko 4 pęcherzyki trzy komórki i
                                  trzy zarodki... decyzją lekarza dziś miałam transfer wszystkich
                                  trzech gdyż jeden z nich był na tyle słaby że nie nadawał się do
                                  zamrożenia... testuję 22 września...
                                  za pozostałe dziewczyny trzymam kciuki - nie martwcie się jeszcze
                                  wszystko może być dobrze... na pierwszym podglądaniu miałam tylko
                                  dwa pęcherzyki byłam załamana - lekarz nawet powiedział że nie wie
                                  czy nie przerwać stymulacji a jednak coś z tego wyszło... wierzę że
                                  jednak wrzesień to będzie szczęśliwy miesiąc dla nas wszystkich...
                                  pozdrawiam
                                • jola312 Re: wrześniowe in vitro 10.09.09, 20:43
                                  Oj tak, tak, to cud, że my tu wszystkie jeszcze nie osiwiałyśmy z
                                  nerwów. Ja bym jeszcze mogła dodać kilka stresujących etapów całej
                                  procedury in vitro, ale generalnie wadomo, że u nas dopiero
                                  szczęśliwy poród będzie momentem, w którym będzie można w końcu
                                  trochę wyluzować. I tego nam wszystkim życzęsmile
                                  A mnie jutro o 9.00 będą usypiać do punkcji, oj żeby już było po
                                  wszystkim.
                                  • rozana_beauty Re: wrześniowe in vitro 10.09.09, 20:50
                                    Witajcie, przez caly czas sledze Wasz wateczek, nawet pisalam na poprzednim
                                    watku wrzeniowym, ktory to nie wiem gdzie sie podzial??
                                    Jolu ja takze jutro mam punkcje o 9 rano, to bedziemy teraz razem sie wsierac,
                                    zycze nam powodzenia, brr........
                                    • mastikora Re: wrześniowe in vitro 10.09.09, 21:24
                                      Powodzenia dziewczyny na punkcji
    • jola312 Re: wrześniowe in vitro 11.09.09, 13:39
      No i już jestem po punkcji. Ciągle uważam znieczulenie za najgorszą
      procedurę w całym in vitro, ale jakoś to zniosłam. Po punkcji miałam
      chwile dużego stresu, bo sobie wmówiłam, że pewnie nic się nie udało
      pobrać i czekałam tylko aż mi to lekarz powie osobiście. No i duuuże
      zaskoczenie, pobrali mi 11 komóreksmile, naprawdę się zdziwiłam. Przez
      chwilę się zastanawiałam czy nie ograniczyć trochę ich liczby.
      Lekarz powiedział, że jeszcze nie wiadomo czy wszystkie kom. są
      odpowiednio dojrzałe, więc już się nie wahałam i stanęło na tym, że
      wszystkie będą wykorzystane. Zresztą poprzednio z 8 dojrzałaych
      komórek powstały tylko 2 zarodki, teraz może bedzie ich trochę
      więcejsmile.
      Zaczęłam już brać duphaston i encotron, w pon. dojdzie jeszcze
      luteina. Czuję się dobrze, nie stresuję się transferem, wydaje się,
      że jest właściwie pewne, że do niego dojdzie.

      Rozana_beauty, a jak Twoja punkcja?
      • merhabi Re: wrześniowe in vitro 11.09.09, 14:00
        Jolu gratuluję! Cieszę się twoim szczęściem i trzymam kciuki za maluszki! A kiedy transfer?
        Masz może jakieś porady praktyczne co do punkcji? Jakoś specjalnie się przygotowywałaś do niej? Ja mam ją jutro o 8:00 i już nie mogę się doczekać.
        rozana_beauty a co u ciebie?
        • 1_mel Re: wrześniowe in vitro 11.09.09, 15:13
          gratulacje... na pewno będzie co transferować i może jeszcze będą
          dodatkowe zarodki na przyszłość...

          co do punkcji to jeśli chodzi o mnie wyobrażałam sobie to dużo
          gorzej... ja właściwie już po godzinie nie odczuwałam żadnych
          dolegliwości; lekki ból brzucha i tyle... za to po wczorajszym
          transferze jeszcze dziś mam brzuch jak balon....

          powodzenia dla Wszystkich Dziewczyn....
          • jola312 Re: wrześniowe in vitro 11.09.09, 19:44
            Z tymi odczuciami po punkcji może być bardzo różnie. Ja np. przy
            dwóch poprzednich punkcjach miałam podobnie jak Ty, lekki ból przez
            ok. godzinę i potem spokój. Natomiast teraz było o wiele gorzej.
            Dopiero w tej chwili czuję sie trochę lepiej, ale przez parę godzin
            miałam silny ból jakby lewego jajnika, musiałam przeleżeć całe
            popołudnie, bo jak wstawałam to ból się bardzo nasilał. Teraz jestem
            po 3 no-spie i mam nadzieję, że już będzie dobrze.
            A co do nabrzmiałego brzucha to po stymulacji norma, przejdzie
            prędzej czy później. Ja poprzednio przez 2 tyg. nie mieściłam się w
            swoje normalnie noszone ubraniawink.
            1_mel kiedy testujesz?
            • rozana_beauty Re: wrześniowe in vitro 11.09.09, 22:32
              Witajcie
              Przepraszam ze tak pozno odpisuje ale jakos wczesniej nie bylo jak.
              Jolu to super wynik, czekam na kolejne dobre wiesci co do komórwczek
              i daj znac kiedy transfer?
              ja mialam punkcje o 9.00 bylam przerazona cala procedura i
              narkoza,balam sie nawet ze moge sie nie obudzic wink na szczescie da
              sie przezyc. Panie byly bardzo mile i kiedy zalozyly mi welfron po 5
              min odlecialam i nawet nie wiem w ktorym momencie zasnelam.
              Pobrano mi 6 komorek, choc pecherzykow mialam o wiele wiecej, teraz
              czekam na telefon co do transferu.
              Kiedy sie wybudzilam czulam sie dosc dobrze tylko lekko zamroczona,
              jakby nacpana nawet powiedzialam do jednej pani ze chyba wiem jak
              sie czuja narkomani wink
              do teraz pobolewa mne brzuch jakby na okres i troszke po bokach
              rwie, ale nie jest zle.Lekarz powiedzial ze trzeba Jedynie uwazac na
              siebie caly dzien i odpoczywac, a ja nawet jestem w pracy na nocce i
              mam nadzieje ze jakos przezyje.
              Jolu czekam na wiesci pa
              • aklewe77 Re: wrześniowe in vitro 13.09.09, 12:36
                witam
                9-9-2009 to data mojego transferu... maleństwa maja juz 6 dni, a od
                4 trwa proces zagniezdzania.... brzuch dalej pobolewa...ale daje
                rade.
                Jeżeli macie jakies pytania , chętnie odpowiem

                pozdrawiam smile
              • olik30.0 Re: wrześniowe in vitro 02.01.10, 20:20
                witam was wszystkiesmile
                Jestem tu zupelnie "nowa"dzis mialam pierwszy zastrzyk diphereline teraz czekam
                na miesiaczke a pozniej menopur,mam nadzieje ze wszystko sie uda..tak bardzo
                tego pragniemy z mezem,trzymam kciuki za Was wszystkie i mam nadzieje zagladajac
                tu czytac tylko o samych "cudach"
            • jola312 Beta 97,1 - czy to prawda czy tylko piekny sen? 26.09.09, 19:46
              Dziewczyny przeczytajcie i powiedzcie czy to może być prawda, bo ja
              w to na razie nie mogę uwierzyć.
              Dzisiaj mija 12 dpt. W czwartek zaczęłam plamić i już wszystko było
              dla mnie jasne. Po czwartkowym załamaniu, w piątek już trochę
              zaczęłam wychodzić na prostą, tak jak wcześniej pisałam. Oczywiście
              już sobie odpuściłam ostrożność i troskę o "nas". Zresztą szczerze
              mówiąc to przez kilka ostatnich dni nie do końca się oszczędzałam,
              bo trochę połaziłam po skałkach, trochę sie poprzemęczałam itp.
              Wczoraj wróciliśmy do domu. Tak zaplanowaliśmy urlop, żeby dziś rano
              iść do kliniki zrobić Betę. No i poszliśmy. Choć ja już oczywiście
              przekonana o negatywnym wyniku. Plamienie co prawda ciągle na tym
              samym poziomie, jakoś nie rozwija się w @, no ale tłumaczyłam to
              sobie tym, że ciągle biorę progesteron. Noc miałam ciężką, sny o
              becie, że wyszła jakaś ani na plus ani na minus i lekarz spisał to
              na straty a ja tak strasznie płakałam, że może coś się jednak da się
              uratować i mieli mi robić jakąś operację...Koszmary jakieś... No a
              jak już byłam po pobraniu i czekałam na telefon od dr. (tradycyjnie
              skręt żołądkawink) to jeszcze sobie wymyślałam jak by to było pięknie
              jakby zadzwonił i powiedział, że jest ok. a to plamienie to nic
              takiego. No i wiecie co??? Zadzwonił i TAK powiedziałsmile. Byliśmy
              wtedy na zakupach a ja sie poryczałam między półkami w markecie, ZE
              SZCZĘŚCIA. No i to tyle ,albo, aż tyle. Czuję się nie najlepiej,
              jakbym miała gorączkę, no ale to chyba od wrażeń, poza tym brzuch
              cały czas troche czuję tak jak przez ostatnie dni. Wiem, wiem, nie
              powinnam być od razu taką optymistką, przecierz to dobiero pierwsza
              beta, na kolejną mam iść we wtorek i zdaję sobie sprawę, że wtedy
              może sie okazać, że np. nie rośnie czyli dupa, ale wiecie co, na
              razie mam to gdzieś, dzisiaj JESTEM W CIĄŻY i to się tylko liczysmile.
              Pozdrawiam Was wszystkie bardzo mocno i trzymam za wszystkie kciuki.
              • lady_iris Re: Beta 97,1 - czy to prawda czy tylko piekny se 26.09.09, 20:13
                Mmmm, to ładny wynik... Nieśmiało gretuluję - niech ten wrzesień nie
                będzie taki do końca pechowy. Daj znać co dalej, trzymam kciuki!
          • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 12.09.09, 11:01
            U mnie niestety się nie udało.Lekarz powiedział mi,że komórki nie
            chcą się dzielić i że transferu nie będzie.Poczułam się jak ktoś kto
            niemalże "stracił dziecko" chociaz to jest tylko duuża
            przenośnia.Przez cały dzień totalnie bez humoru,brak sensu życia i
            kompletne załamanie.
            Lekarz zaproponował,żeby przyjść do niego w okolicach 10-12 dc.
            Zastanawiam się,czy można powtórzyć całą akcję,tzn.mąż znów oddaje
            nasienie lub robią biopsję i znów próbują połączyć je ze sobą.Czy
            któraś z Was miała coś podobnego i jako to się skończyło.Dajcie znać
            bo nie mogę sobie znaleźć miejsca w domu.
            Z góry dziękuję za wszelkie rady smile
        • jola312 Re: wrześniowe in vitro 11.09.09, 19:32
          Do punkcji trzeba się tylko dobrze nastawić psychicznie, to w sumie
          nic takiego, mnie zawsze tylko przeraża moment kiedy już wstrzykują
          znieczulenie, zaczynam się dziwnie czuć i wiem, że zaraz stracę
          kontrolę nad sytuacją. A jeżeli chodzi o takie praktyczne rady to
          trzeba mieć pusty pęcherz, bo inaczej mogą musieć założyć cewnik, no
          i oczywiście być na czczo. Ja do przebrania miałam tylko skarpetki,
          bo korzystam z jednorazowych koszul, które są do dyspozycji w
          klinice. Jeszcze miałam ze sobą kanapkę i leki, które trzeba wziąć
          po śniadaniu. I tyle, w sumie żadnych specjalnych przygotowań.
          A transfer mam w poniedziałek.

          Merhabi, trzymam kciuki za jutro.
    • rozana_beauty Re: wrześniowe in vitro 11.09.09, 22:35
      Witajcie
      Przepraszam ze tak pozno odpisuje ale jakos wczesniej nie bylo jak.
      Jolu to super wynik, czekam na kolejne dobre wiesci co do komórwczek
      i daj znac kiedy transfer?
      ja mialam punkcje o 9.00 bylam przerazona cala procedura i
      narkoza,balam sie nawet ze moge sie nie obudzic na szczescie da
      sie przezyc. Panie byly bardzo mile i kiedy zalozyly mi welfron po 5
      min odlecialam i nawet nie wiem w ktorym momencie zasnelam.
      Pobrano mi 6 komorek, choc pecherzykow mialam o wiele wiecej, teraz
      czekam na telefon co do transferu.
      Kiedy sie wybudzilam czulam sie dosc dobrze tylko lekko zamroczona,
      jakby nacpana nawet powiedzialam do jednej pani ze chyba wiem jak
      sie czuja narkomani
      do teraz pobolewa mne brzuch jakby na okres i troszke po bokach
      rwie, ale nie jest zle.Lekarz powiedzial ze trzeba Jedynie uwazac na
      siebie caly dzien i odpoczywac, a ja nawet jestem w pracy na nocce i
      mam nadzieje ze jakos przezyje.
      Jolu czekam na wiesci pa
      • mastikora Re: wrześniowe in vitro 12.09.09, 10:06
        Koniecznie dajcie znać po transferze jak poszło dziewczyny. Ja testuje w piątek.
        Chyba zwariuje do tego czasu
        • jola312 Re: wrześniowe in vitro 12.09.09, 17:58
          Zuzka787, bardzo mi przykro, że nie doszło do transferu.
          Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam, że masz nadzieję, że ponownie
          pobrane plemniki bedą próbować połączy z tymi kom. co teraz? Bo
          jeśli tak, to niestety niewykonalne. Trzeba pobrać nowe kom. i
          połączyć je z nowymi plemnikami, a powstałe zarodki muszą się
          dzielić, żeby był transfer. Myślę, że lekarz proponuje wizytę, żeby
          przeanalizować sytuację i pomyśleć jak następnym razem zwiększyć
          szanse.

          A do mnie dziś zadzwonił lekarz z dobrą wiadomością, że 8 kom. się
          zapłodniłosmile. Teraz niech tylko zarodeczki dobrze się dzielą.

          Rozana_beauty, kiedy transfer? Może tak jak ja w poniedziałek?
          • mastikora Re: wrześniowe in vitro 12.09.09, 19:26
            jola - 8 to nieźle smile pewnie już wszystkie 4 komórkowce smile
            • jola312 Re: wrześniowe in vitro 13.09.09, 00:09
              Jak zapytałam czy zarodki się dzielą, lekarz powiedział, że na razie
              ma tylko info, że 8 kom. się zapłodniło, bo na podziały jeszcze za
              wcześnie. Myślę, że to była wiadomość z sobotniego ranka,
              kilkanaście godzin po zapłodnieniu, więc może rzeczywiście jeszcze
              nie było podziałów.
              Mastikora, ja mam przed sobą ponad tydzień dłużej czekania niż Ty,
              więc nie narzekajwink.
              • mastikora Re: wrześniowe in vitro 13.09.09, 04:34
                Jola - to są najdłuższe dni w moim życiu - sama poczekasz to zobaczysz - a nim
                bliżej tym dluuuuuużżżżeeejjjjj
                • jola312 Re: wrześniowe in vitro 13.09.09, 22:46
                  Kochana, mówisz do weteranki. Ja już 3 razy czekałam te 2 tyg. na
                  pozytywną betę, więc doskonale wiem o czym piszesz i jak Ci się
                  dłuży czas. Co jest pewne to to, że w końcu się doczekasz dnia
                  testu, a potem jeszcze te kilka godz., które rozciagają się w całe
                  lata świetlne, dopóki nie zadzwoni lekarz i nie powie, że ......
                  Trzymam kciuki za happy end dla nas wszystkichsmile
                  • mastikora Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 13:02
                    Czekam, ciągle czekam ... i zero objawów ciąży sad

                    Jola marudzenie mi pomaga przetrwać
                • aklewe77 Przeziębienie.......... 19.09.09, 09:14
                  coś mnie złapało... zawalone gardło..ogólne samopoczucie fatalne....
                  ostatnio przeziębiłam sie 2 lata temu- zawsze byłam odporna....a
                  teraz organizm chyba nie wytrzymał.... w pierwszym trymestrze ciązy
                  bardzo niebezpieczne są infekcje....
                  nie dość ze nie mam żadnych objawów oczekiwanej ciązy- poza tymi
                  stymulacyjnymi ( ból brzucha i piersi).. to jeszcze teraz cos sie
                  mnie czepiło..uwazam na siebie ,ciepło sie ubieram, nikt w moim
                  otoczeniu nie jest przeziębiony- nie wiem skąd to się wzięło....
                  ogólnie znosze to fatalnie a do lekarza moge iść dopiero w
                  poniedziałek. W poniedziałek moja pierwsza beta... wszystko nie
                  tak ...
                  • aklewe77 Re: Przeziębienie..........grypa 21.09.09, 04:12

                    z dnia na dzień coraz gorzej,gorączka- ból gardła ,katar i ból
                    pleców .....w niedziele pojechałam na pogotowie w obawie o moje
                    maleństwa? bałam sie ze to moze grypa...okazało sie że mam ostre
                    zapalenie górnych dróg oddechowych- lekarz przepisał mi homeopatie i
                    powiedział ,że po stymulacji organizm jest tak słaby ,że wystarczy
                    zwykły wiaterek .... pewnie w pracy mnie przewiało -przy otwartym
                    oknie smile..... dzisiaj mój wielki dzień...BETA


                    aklewe77 napisała:

                    > coś mnie złapało... zawalone gardło..ogólne samopoczucie
                    fatalne....
                    > ostatnio przeziębiłam sie 2 lata temu- zawsze byłam odporna....a
                    > teraz organizm chyba nie wytrzymał.... w pierwszym trymestrze
                    ciązy
                    > bardzo niebezpieczne są infekcje....
                    > nie dość ze nie mam żadnych objawów oczekiwanej ciązy- poza tymi
                    > stymulacyjnymi ( ból brzucha i piersi).. to jeszcze teraz cos sie
                    > mnie czepiło..uwazam na siebie ,ciepło sie ubieram, nikt w moim
                    > otoczeniu nie jest przeziębiony- nie wiem skąd to się wzięło....
                    > ogólnie znosze to fatalnie a do lekarza moge iść dopiero w
                    > poniedziałek. W poniedziałek moja pierwsza beta... wszystko nie
                    > tak ...
                    • zuzka787 Re: Przeziębienie..........grypa 21.09.09, 08:33
                      No to trzymam kciuki aklewe77,żeby beta była wysoka i oczywiście
                      życzę szybkiego powrotu do zdrowia wink
          • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 13.09.09, 11:50
            Dzięki Jolu312 za odpowiedź.
            Dobrze mnie zrozumiałaś.Chodziło mi o to,czy przy obecnie
            zamrożonych moich 10 komórkach można na bieżąco pobrać nasienie i
            spróbować je zapłodnić a potem je "przetransferować" do mnie.

            jola312 napisała:

            > Zuzka787, bardzo mi przykro, że nie doszło do transferu.
            > Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam, że masz nadzieję, że ponownie
            > pobrane plemniki bedą próbować połączy z tymi kom. co teraz? Bo
            > jeśli tak, to niestety niewykonalne. Trzeba pobrać nowe kom. i
            > połączyć je z nowymi plemnikami, a powstałe zarodki muszą się
            > dzielić, żeby był transfer.
            • jola312 Re: wrześniowe in vitro 13.09.09, 22:59
              Aa, nie wiedziałam, że masz zamrożone kom. Myslałam, że chodziło Ci
              o te, które teraz się nie chciały zapłodnić/dzielić. To zmienia
              postać rzeczy. Oczywiście można je , po szczęśliwym rozmrożeniu,
              znowu zaplemniać ponownie pobranym nasieniem, tylko, żeby był
              transfer musisz mieć odpowiednie warunki do zagnieżdżenia zarodka.
              Może na tej wizycie lekarz stwierdzi, kiedy możesz mieć pik
              owulacyjny i wtedy można by podać zarodki. Ewentualnie najpierw
              przepisze Ci jakąś lekką stymulację, żeby endometrium dobrze urosło.
              Nie wiem tylko czy po tej obecnej stymulacji nie powinien być
              chociaż jeden cykl przerwy? Tak czy inaczej dowiesz się wszystkiego
              od lekarza.
              Pozdrawiam
              • zuzka787 Re: do jola312 14.09.09, 14:21
                Dzięki jola312 za odpowiedź smile Taką właśnie miałam nadzieję,że da
                się moje zamrożone komórki rozmrozić i ponownie spróbować je
                zapłodnić nowo oddanym nasieniem.
                Zastanawiam się też czy nagle można zmienić ivf na ivf/icsi bo
                wyczytałam,że pary z małą ilością plemników mają przy tym większą
                szansę na ciąże.
                Pozdrawiam
                • jola312 Re: do jola312 14.09.09, 17:40
                  A do tej pory nie miałaś ICSI? Przy takiej małej liczbie plemników
                  to prawie pewne. Zapytaj lekarza, bo może po prostu zapomniał Ci o
                  tym powiedzieć. U mnie np. do tej pory wszystkie próby in vitro były
                  razem z ICSI a dowiedziałam się o tym przy płaceniu po poprzedniej
                  punkcji. Dopiero jak wypytałam lekarza to zaczął mi coś wyjaśniać,
                  że myślał, że już mi o tym mówiłwink. Wtedy byłam trochę na to
                  wkurzona bo to dodatkowe 1000zł a nasienie mojego męża jest OK, no
                  ale lekarz stwierdził, że tak się zwiększy szanse. No i tak samo
                  było teraz.
                  Nawet jak sie okaże, że wcześniej nie miałaś ICSI, to przecież nie
                  problem zastosować tym razem mikromanipulację, bo to jest zmiana
                  przy sposobie zapłodnienie a Ty jeszcze jesteś przed nim. Najwyżej
                  będziesz musiała dopłacić.
                  • zuzka787 Re: do jola312 15.09.09, 08:49
                    No właśnie nie miałam ICSI,tzn.to było moje pierwsze podejście i od
                    razu problem z transferem.Ehhh.... Innym się udaje,innym nie ale i
                    tak się nie poddaje i dalej będę próbować.
                    Przy następnym spotkaniu z panem doktorem muszę z nim pogadać i
                    dopytać o ten rodzaj zapłodnienia.
                    Właśnie najwyżej trochę dopłacę ale może szanse będę
                    większe.Mówisz,że to jest różnica tylko w samym
                    zapłodnieniu,wszystko jest jak przy zwykłym ivf? Chcicłabym już być
                    po transferze i oczekiwać dnia testu....
                    Tobie oczywiście życzę szczęścia i oby się powiodło.
                    Pozdrawiam smile
                  • mastikora Re: do jola312 15.09.09, 13:05
                    Mnie tak samo zapomnieli powiedzieć o ICSI i na rachunku zauważyłam. Lekarz
                    "zapomniał" poinformować. Nadal nie wiem dlaczego tak zrobili i mnie to wkurza
        • lady_iris Re: wrześniowe in vitro 13.09.09, 14:22
          Hej, wczoraj miałam transfer - podali mi 2 blastusie... Teraz mój
          mąż ciągle do nich gada... smile Wierzę, że się uda - mam jakieś takie
          głębokie przeczucie i nie dopuszczam do siebie innej myśli.

          Trzymam kciuki za Was i za siebie! smile
          • anna23441 Re: wrześniowe in vitro 13.09.09, 18:08
            Trzymam mocno kciuki za wszystkie dziewczyny !!!
            Ja dopiero jutro rozpoczynam stymulację, już nie mogę się doczekać wink
            Czy jest jeszcze ktoś na takim samym etapie jak ja?
            • aklewe77 crio-transfer dopiero listopad 10.10.09, 08:39
              witam
              wczoraj byłam pierwszy raz na kontroli po nie udanym pierwszym
              transferze ( 09-09-09)
              pani doktor jednoznacznie stwiredziła za to wina małego endometrium
              ( 7 mm).
              od wczoraj biore cilest- na wyciszenie bo w jajnikach sa jeszcze
              zmiany po stymulacji, i ogólnie samopoczucie mam jak przy
              menopauzie smile -czyli teraz czekam 21 dni na @. w 2 dniu @ mam zacząć
              brać estrofen. w 12 dniu @ wizyta a w 14 crio-transfer
              prawdopodobnie tym razem trzy maleństwa.to bedzie juz listopad...
              więc teraz grzecznie musze czekać.

              • anetka1-29 Re: crio-transfer dopiero listopad 10.10.09, 10:07
                czesc dziewczyny nie wiem czy mnie jeszcze pamietacie transfer 14.09.09 udany
                wczoraj bylam w novum na wizycie mialm podane 2 zarodki i po wyjsciu z lkliniki
                nie wiem co sie dziej bo okazalo sie ze to czworaczki mam kompletny metlik w
                glowie .....
                • marysia_m24 Re: crio-transfer dopiero listopad 10.10.09, 10:48
                  no to poczwórne gratulacje w takim razie!!! Mówią, że bliźniaki to podwójna
                  radość, ale Ty będziesz miała tej radości jeszcze dwa razy więcej wink))
                  Spokojnej ciąży Ci życzę i niespokojnego, ale przeszczęśliwego macierzyństwa wink
                  • jogna1 czworaczki 13.10.09, 21:57
                    Cos niesamowitego! Wychodzi na to,ze to beda 2x blizniaki jednojajowe ! Cudo!
                    • jogna1 Re: czworaczki 13.10.09, 22:06
                      Anetka napisz jaka byla u Was przyczyna nieplodnosci?? to chyba plemniki musialy
                      byc ok, skoro tak narozrabialy smile
                    • anetka1-29 Re: czworaczki 18.10.09, 20:26
                      jogna1 u nas byl wlasnie problem z plamniczkami ok 5 mln bylo wiec slabo no a
                      blizniaki sa jedne jednojajowe a nastepne dwa sa w odrebnych, podali mi dwie
                      zaplodnione komorki wiec pozostaje jedno wyjscie musialam przed transferem zajsc
                      w ciaze naturalnie chociaz dwa lata prob nie przynioslo rezultatu a tu teraz
                      taka niespodzianka ale mowia ze to jest wlasnie medycyna....
                      • amelie_pi Re: czworaczki 18.10.09, 21:50
                        anetka to wrecz niewiarygodne... Czyli mialas crio na cyklu naturalnym. Zycze Ci Kochana spokojnej i bezpiecznej ciazy. Sciskam,
                        A.
                • aklewe77 Re: crio-transfer dopiero listopad 11.10.09, 10:27

                  anetka - to totalny cud... twoje 2 zarodki tak pieknie się
                  zagnieździły ,że po prostu sie podzieliły i w efekcie masz 4. To
                  naprawde rzadkość....ale często tak sie dzieje ,że sie dzielą..My
                  natomiast jesteśmy przygotowane na jedno ewentualnie dwa a tu taka
                  niespodzianka!!!!! Pewnie jesteś teraz bardzo zaskoczona i skołowana
                  tą nowinką.... wszystko bedzie dobrze!To cud.


                  anetka1-29 napisała:

                  > czesc dziewczyny nie wiem czy mnie jeszcze pamietacie transfer
                  14.09.09 udany
                  > wczoraj bylam w novum na wizycie mialm podane 2 zarodki i po
                  wyjsciu z lklinik
                  > i
                  > nie wiem co sie dziej bo okazalo sie ze to czworaczki mam
                  kompletny metlik w
                  > glowie .....
                • elza10 Re: crio-transfer dopiero listopad 13.10.09, 20:32
                  anetka, napisałam Ci oddzielny wątek. Jak sie czujesz? Co lekarze?
                  Trzymam kciuki, jakbyś czegoś potrzebowała, daj koniecznie znać.
                  Martwię się o Ciebie.
          • merhabi Re: wrześniowe in vitro 13.09.09, 20:05
            Cześć, ja z lekkim poślizgiem, ale wczoraj miałam punkcję i jakoś ciężko po niej wracam do rzeczywistości. Ostatecznie miałam 10 pęcherzyków a pobrali...13kumulusów! Nie wiem jak to możliwe, ale nadzieja odżyła. Mam nadzieję, że udało się je szczęśliwie zapłodnić i moje maleństwa już rosną i czekają na mamusię. Jadę po nie 17.09.
            Trzymam kciuki za wszystkie przed i po transferze!
            Lady-iris - oby przeczucie stało się rzeczywistością!
            Pozdrawiam
            • 1_mel Re: wrześniowe in vitro 13.09.09, 22:57
              witam Was wszystkie.......... teraz wygląda na to że mamy przed sobą czas
              oczekiwania... ja testuję 22 września - staram się o tym nie myśleć ale się
              raczej nie da... myślę że najgorzej będzie w tym ostatnim momencie czekania na
              tel od lekarza.... swoją drogą sam fakt, że nie zawsze ma dobre wieści też musi
              być dla lekarza obciążający....

              póki co mam dobre przeczucia i dużo wiary myślę pozytywnie i odliczam dzień po
              dniu... i oby 22 okazał się szczęśliwy czego NAM WSZYSTKIM życzę.....
              • aklewe77 Re: wrześniowe in vitro 14.09.09, 06:53
                witaj 1_ mel... ja mam pierwszy test i spotkanie na usg 21.... to
                oczekiwanie jest trudne, stram sie żyć normalnie ,ale jednak sie nie
                da mając świadomość że one właśnie sie zagnieżdżają.. pozdrawiam smile
    • jola312 Re: wrześniowe in vitro 14.09.09, 17:55
      Ja dziś miałam transfer. Najgorszy ze wszystkich do tej pory, bo
      przesunął się prawie o godz. i myślałam, że mój pęcherz eksploduje,
      zaciskałam zęby z bólu. Teraz latam co troche do łazienki, bo go
      sobie nadwyrężyłam. No, ale to nic, najważniejsze, żeby był
      pozytywny efekt moich "cierpień".
      A co do clue sprawy, wszystkie 8 zarodków zaczęło się dzielić. O
      jednym niestety dr. powiedział, że bedzie na straty, bo podzielił
      się tylko na 3 kom. i nie ma co liczyc na więcej. Natomiast dostałam
      2 b. ładne zarodki, 3 kolejne były na tyle ok., że od razu poszły do
      mrożenia. Zostały jeszcze 2 5-blastomerowe, które mają być jeszcze
      przez 2 dni obserwowane i dopiero ewentualnie mrożone. Tak czy
      inaczej nie spodziewałam sie takiego dobrego wynikusmile. Przede
      wszystkim w razie niepowodzenia (tfu, tfu...) mam mrozaczkismile, może
      nawet na dwie próbysmile. I to jest super. Teraz napradę bedzie mi
      łatwiej czekać na testowanie, nie będę tak schizowaćwink. Póki co mam
      inny stres, bo encorton źle wpływa na moje zdrowiesad, niby na jedno
      pomaga ale na co inne szkodzi. No cóż, Was to zapewne nie dotyczy, a
      ja po prostu muszę baaardzo o siebie teraz dbać. Pozdrawiam.
      • cesa Re: wrześniowe in vitro 14.09.09, 20:23
        to trzymam oba kciuki za wasze oczekiwania i wielkie usciskance dla
        otuchy smile
        • jola312 Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 00:27
          Hej Dziewczyny, trzymam kciuki za Was wszystkie za cały ten tydzień,
          bo wyjeżdżam i chyba bedę do weekendu odłączona od internetu.
          Chociaż nie wiem czy wytrzymam i może gdzieś tam uda mi się znaleźć
          jakieś dojściewink.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • annapr Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 09:46
            Jola wielkie gratulacje... wszystko u ciebie widzę niemal książkowo
            więc na pewno będzie dobrze...
            jeśli chodzi o mnie to niestety powoli zaczyna szwankować mi
            psyche... poza tym bolą mnie piersi i brzuch tak jakbym miała dostać
            okres... zakładam że nie wróży to nic poza tym, że to reakcja na
            hormony, którymi się szprycujemy od kilku tygodni....

            Aklewe - pierwsza chyba testujesz w tym towarzystwie i mam nadzieję,
            że rozpoczniesz dobrą passę...
            Zuzka a TY się nie martw masz zamrożone komórki czyli tak naprwadę
            przesuwa Ci się tylko sprawa w czasie - nic straconego tak
            naprawdę...wink))
            pozdrawiam i czekam hmm jak My wszystkie wink
            • looleyka Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 10:41
              czesc dziewczyny, u mnie dzis 8 dzien po transferze. zero
              jakichkolwiek objawow tylko brzuch mam wzdety. no i 5 i 6 dnia
              zaliczylam jakiegos wirusa zoladkowego - kurcze nie mialo kiedy sie
              to paskudztwo przyplatac sad. powolutku zaczynam tracic nadzieje, ze
              sie uda...
              annapr - bol piersi i brzucha taki jak na miesiaczke moze byc
              wczesnym objawem ciazy!

              pozdrawiam wszystkich
              LL
            • 1_mel Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 15:14
              chciałam tylko sprostować że 1_mel i annapr - to jedna osoba - czyli
              JA wink... przez pomyłkę użyłam starego loginu wink

              a co do objawów ciąży to raz są raz ich nie ma... niestety prawda
              jest taka że tylko test i to test z krwi na betę prawdę nam powie...
              trzeba nam cierpliwości... zajmuję sobie i głowę i czas tak bardzo
              jak to możliwe żeby nie myśleć za wiele...wink

      • lady_iris Re: Jak dbacie o siebie po transferze? 15.09.09, 13:17
        ... i jak sie czujecie?
        Mnie poza piekielnie bolącymi piersiami (ale to akurat jeszcze przed
        transferem)nie dolega nic i czuję się super - zakładam jednak, że w
        naszej sytuacji ani objawy, ani ich brak niczego konkretnego nie
        wróżą.
        Staram się polegiwać w ciągu dnia, za to mój mąż sfiksował
        kompletnie i nawet zmywać mi nie pozwala. Nie protestuję. wink
        A dzisiaj śniło mi się, że trzymałam parkę na rękach. smile
        • looleyka Re: Jak dbacie o siebie po transferze? 15.09.09, 15:12
          szczerze powiedziawszy zyje i zachowuje sie tak, jakby "nic sie nie
          stalo" wink. to moje 4 IVF i do tej pory probowalam sie oszczedzac,
          odpoczywac, ale niedawno doszlam do wniosku, ze to nie o to chodzi.
          no bo przeciez jak kobieta zachodzi w ciaze w sposob naturalny to do
          dnia spodziewanej miesiaczki nie wie, ze jest w ciazy i normalnie
          zyje - pracuje, uprawia sport, robi zakupy, sprzata. eeehhhh i badz
          tu madra wink
          • aklewe77 Re: Jak dbacie o siebie po transferze? 15.09.09, 22:22
            mnie pobolewa brzuch, ale jeszcze przed transferem tak było bo
            miałam ok 40 jajeczek- szok jak janiki taka ilość wytrzymały....hehe-
            Na codzień żyje jak do tej pory: praca -w domu codzienne obowiązki-
            staram sie o nich nie myśleć ...ale za bardzo mi sie nie udaje.
            Moja Pani Doktor wręcz zakazała mi lezeć w łóżku i tak tez robie smile
            Czas strasznie mi sie dłuży odliczam godziny i czekam na pierwszą
            wizyte. Moje maleństwa mają juz 8 dni- i mam nadzieję że już tu
            zostaną i wkrótce je zobacze na pierwszym usg...
            pozdrawiam wszystkie mamusie smile
    • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 14:34
      Dziewczyny a czy możliwe jest,że lekarz przy punkcji lub wcześniej
      po prostu zapomni zaproponować ICSI wiedząc,że mąż ma bardzo słabe
      parametry nasienia a mimo to próbować tego przy próbie zapłodnienia
      komórki w laboratorium? Nie wiem czy teraz na wizycie "błysnąć"
      wiedzą i zaproponować spróbowania ICSI ?
      Co o tym myślicie ?
      Dziękuję za wszystkie sugestie smile
      • lady_iris Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 15:54
        Mój mąż ma dobre nasienie, problem z mojej strony to PCO. Jak tylko
        zapadła decyzja o ivf, to sama powiedziałam lekarzowi, że jeśli ICSI
        daje choć trochę większe szanse, to wybieramy tę opcję.
        • anna23441 Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 22:19
          lady_iris napisała:

          > Mój mąż ma dobre nasienie, problem z mojej strony to PCO. Jak tylko
          > zapadła decyzja o ivf, to sama powiedziałam lekarzowi, że jeśli ICSI
          > daje choć trochę większe szanse, to wybieramy tę opcję.

          Mam pytanie do Ciebie, ja nie mam stwierdzonego PCO tylko policystyczne jajniki
          z większą ilością małych pęcherzyków. Jak byłam ostatnio u lekarza powiedział
          mi, że może w moim przypadku zastosuje IVM czyli skróconą stymulację i pobranie
          niedojrzałych komórek. Powiedz mi jak było w twoim przypadku? Miałaś normalną
          stymulację taką 10 dniową? Jak to jest ze skutecznością przy IVM?
          • lady_iris do anna23441 16.09.09, 11:58
            No PCO to właśnie policystyczne jajniki. U mnie nawet jeśli udało
            się wyindukować owulację, to pęcherzyk dojrzewał, ale nie pękał.
            Ja miałam długi protokół, tj pigułki przez miesiąc, potem pod koniec
            cyklu dipherelina na wyciszenie jajników, a potem stymulacja gonalem
            i merionalem łącznie 9 dni.
            Niestety nie wiem na czym polega metoda z pobieraniem niedojrzałych
            komórek ani jaka jest jej skuteczność. W moim przypadku lekarz
            stwierdził, że najrozsądniejszy będzie długi protokół oraz zgodził
            się ze mną co do ICSI.
            • anna23441 Re: do anna23441 16.09.09, 21:26
              dziękuję, że odpisałaś, ja również mam długi protokół, teraz 3 dzień biorę
              gonal, jutro idę na kontrolę i zobaczymy co lekarz mi powie.
      • aklewe77 Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 22:31
        zuzka... nasz problem polegał przede wszystkim na małej ilości
        plemniczków i mieliśmy ICSI.
        • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 16.09.09, 09:05
          No u nas też jest ten problem.b.mała liczna plemników.Czy u Was
          lekarz sam zaproponował,że bedzie większa szansa przez ICSI?


          aklewe77 napisała:

          > zuzka... nasz problem polegał przede wszystkim na małej ilości
          > plemniczków i mieliśmy ICSI.
          • anna23441 Re: wrześniowe in vitro 16.09.09, 21:28
            u nas podobnie, mała liczba plemników
            My sami się spytaliśmy czy będzie ICSI, lekarz powiedział, że jeśli będzie mała
            liczba plemników to tak, ja jeszcze będę się o to dopytywała smile
          • aklewe77 Re: wrześniowe in vitro 17.09.09, 08:12
            Zuzka ...do konca nie wiedziałam czy bedzie ICSI, wszystko miało
            sie okazać w dniu punkcji i pobrania nasienia, i widocznie były
            troszkę cieńkie i Embriolodzy podjęli tą decyzję.... i słusznie bo
            już po 2-uch dniach pięknie komórki się połączyły i miałam transfer.
            • zuzka787 Re: do aklewe77 17.09.09, 08:45
              To czemu nam nic nie wspomniał o takiej możliwości.Do tej pory już
              byłabym po transferze i odliczałabym dni do testowania a nie
              spędzała 2 długie dni na siedzeniu i ryczeniu do poduszki.
              Po 2 dniach lekarz zadzwonił i powiedział,że komórki nie chcą się
              zapładniać.
              A gdzie podchodziłaś do ivf jeżeli mogę zapytać?


              aklewe77 napisała:

              > Zuzka ...do konca nie wiedziałam czy bedzie ICSI, wszystko miało
              > sie okazać w dniu punkcji i pobrania nasienia, i widocznie były
              > troszkę cieńkie i Embriolodzy podjęli tą decyzję.... i słusznie bo
              > już po 2-uch dniach pięknie komórki się połączyły i miałam
              transfer.
              • aklewe77 Re: do aklewe77 17.09.09, 11:31
                nie wiem , może nic nie mówią do dnia punkcji, może plemniki u
                ciebie były oki i dlatego nie robili ICSI.a później coś poszło nie
                tak. Każdy lekarz jest inny i każda z nas jest inna , myśle że oni
                podchodzą bardzo indywidualnie do każdej pacjentki
                .JA tak na dobrą sprawę dopiero przy rachunku miałam wyszczególnione
                za co płace dokładnie i wiedziałam ze zrobili ICSI- ze mną tez nikt
                nie rozmawiał, więc sie nie złość... bo teraz nie możesz smile

                Invimed Wrocław- wybrałam tą klinikę czytając fora i opinie
                pacjentek w necie - i mam nadziję ze był to dla mnie trafny wybór.
                • zuzka787 Re: do aklewe77 17.09.09, 12:40
                  Dzięki za odpowiedź smile
                  U nas lekarz od początku wiedział,że plemniki są słabe i jest ich
                  mało i wg.mnie od razu powinien zaproponować ICSI ale cóż taka była
                  jego decyzja.Pod koniec września znów mam się u niego pojawić,więc
                  wyjaśnie sobie to z nim.
                  Ja też chodzę do Invimedu ale w W-wie.Decyzję również podjęłam
                  czytają to forum.
                  Pozdrawiam i życzę powodzenia wink
                  • aklewe77 Re: do aklewe77 17.09.09, 13:48
                    zuzka..... my na początku chcielismy zrobić tylko inseminacje- samą
                    czyli bez pobierania jajeczek,zapładniania i całej tej procedury-
                    myślałam ze wystarczy wstrzyknąc plemniczki i po problemie, ale przy
                    tak małej ilości plemników inseminacja nie wyjdzie bo sa za cieńkie,
                    jest ich zbyt mało itd.. Dlatego P. Doktor powiedziała ze w gre
                    wchodzi tylko in vitro.. mieliśmy tylko 2 miliony plemników. Ze mną
                    było wszystko w porządku - miałam tylko wysoką prolaktyne, którą po
                    tygodniu łykania bromegron zbiłam do normy smile
                    wiec ja rozumiem ze inseminacja to tylko transfer plemników.
                    a invitro to pobranie komórek -jajeczek i plemników zapłodnienie i
                    transfer-.
                    nie wiem juz sama - nie ma co sie teraz zagłębiac porozmawiaj ze
                    swoim doktorkiem niech wytłumaczy dokładnie co i jak.... nie możemy
                    teraz porównywać co każda z nas miała i jak.... bo tak jak pisałam
                    wczesniej przychodzimy do kliniki z innymi problemai- jesteśmy w
                    różnym wieku itd.
                    bużka
                    • zuzka787 Re: do aklewe77 17.09.09, 14:16
                      Dobra.Masz rację smile
                      Pozdrawiam,buźka smile
    • aniaa25041982 Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 18:57
      CZEŚC DZIEWCZYNY.
      Jestem tu nowa. Moim problemem jest PCO. Leczę się już 7 lat choć do tej pory
      bez rezultatu. właśnie w sobotę wybieram się do Białegostoku na rozpisanie leków
      do in vitro. wiem , że jeszcze do zakończenia całej procedury dużo czasu ale
      jestem pełna obaw jak to będzie chociaż jestem dobrej myśli.
      • aklewe77 Re: wrześniowe in vitro 15.09.09, 22:36
        aniaa25041982 napisała:

        > CZEŚC DZIEWCZYNY.
        > Jestem tu nowa. Moim problemem jest PCO. Leczę się już 7 lat choć
        do tej pory
        > bez rezultatu. właśnie w sobotę wybieram się do Białegostoku na
        rozpisanie lekó
        > w
        > do in vitro. wiem , że jeszcze do zakończenia całej procedury dużo
        czasu ale
        > jestem pełna obaw jak to będzie chociaż jestem dobrej myśli.



        Aniu - nie znam Twojego problemu PCO, ale bądź dobrej myśli i o
        wszystko pytaj lekarzy... ja o nic nie pytałam a poźniej w domu nie
        dawał rady z myślami smilei na drugi dzień dopiero dzwoniłam i
        zadawałam pytanie smile
        Witamy na naszym forum
        • aniaa25041982 Re: wrześniowe in vitro 16.09.09, 21:10
          bardzo dziękuję dziewczyny za wsparcie. jestescie kochane miło tu zaglądać.
          jestem dosyć pozytywnie nastawiona chociaż po tylu latach walki chodzenia od
          jednego lekarza do drugiego to czasami mam dość, chociaż wiem, że każdy dzień
          nie jest dniem straconym tylko dniem do przodu.
      • lady_iris Re: wrześniowe in vitro 16.09.09, 12:00
        No właśnie, przede wszystkim staraj sie nastawić optymistycznie i
        nie analizuj ulotek od tych wszystkich leków, bo można sie
        rozchorować od samej lektury. smileZałóż sobie, że będzie dobrze, bo
        musi tak być...
        • rozana_beauty Re: wrześniowe in vitro 16.09.09, 13:10
          witajcie
          Przepraszam ze tak pozno odpisuje. Tak jak Jola transfer mialam w pon, podali mi
          2 dobre zarodki 9AA i 7BB, teraz dolaczam sie do odliczajacych ;D i strasznie
          sie boje
          Ciesze sie ze jestescie i mozemy sie wspierac
          Trzymam kciuki za aklawe i za wszystkie staraczki
          • merhabi Re: wrześniowe in vitro 17.09.09, 15:51
            Witam wszystkie gorąco
            Jestem właśnie po transferze. Niestety z 7 zapłodnionych komóreczek podzieliły się tylko 2. I dzisiaj dostałam blastusie 2CC i wczesną blastusie c. Niestety nie są zbyt piękne, ale mam nadzieję, że nabiorą sił u mamy w brzuszku i wszystko będzie dobrze.

            lady_iris u mnie w klinice też zlecają badanie progesteronu, estrogenów i hcg w 3,5 i 10 dpt. Chodzi o to, że jakby było za mało jakiś hormonów to lekami pomagają naturze, aby nasze dzieciaki jak najdłużej zostały z nami.

            Pozdrawiam wszystkich gorąco i trzymam kciuki
      • lady_iris Re: badanie progesteronu 5dpt 17.09.09, 14:30
        Czy w Waszych klinikach zlecają takie badanie? Ja dzisiaj odebrałam
        wynik i jest w sumie w normie, bo 18,5 ng/ml, ale poniżej zalecanych
        przez klinikę 20 ng/ml - i każą wspomagać się progesteronem
        domięśniowym(oprócz tego od punkcji biorę utrogestan dowcipnie).
        Zmartwiłam się trochę...
        • lady_iris dołek... 18.09.09, 12:01
          Do wczoraj pałałam optymizmem, a dzisiaj od rana jakieś zwątpienie
          mnie ogarnęło... 6dpt żadnych objawów, poza bolącymi piersiami (ale
          to jeszcze przed transferem). Niby wiem, że brak objawów to też może
          być objaw, ale jakoś tak posmutniałam. Tyle razy wizualizowałam
          sobie ten moment, kiedy odbieram gigantyczną betę i skaczę z
          radości, a teraz boję się tej chwili - że będzie inaczej...
          Co u Was, wrześniowe invitrówki?
          • looleyka Re: dołek... 18.09.09, 12:11
            hejka, ja tez raz pelna optymizmu, a raz smetna i podlamana... u
            mnie 11 dzien. objawow prawie zadnych poza wzdeciem (to od
            utrogestanu) i lekkim cmieniem w brzuchu od czasu do czasu - takim
            jak przed okresem. piersi nie bola... za to krzyz zaczal pobolewac.
            poza tym jakas nerwowa sie zrobilam - wypisz wymaluj zespol napiecia
            przedmiesiaczkowego sad sad no i senna jestem caly dzien bo w nocy
            nie moge spac juz od kilku dni budze sie po kilka razy... te nerwy
            mnie wykoncza! jak ja wytrzymam do poniedzialku?!
            • lady_iris Re: dołek... 18.09.09, 12:19
              Looleyka, nie korci Cię, żeby dzisiaj zrobić betę? Ja na pewno
              zrobię 11 dpt, bo inaczej bez wątpienia oszaleję- a jaki pożytek z
              szalonej matki będą miały moje blźniaczki? wink
              • rozana_beauty Re: dołek... 18.09.09, 17:21
                witajcie

                przylaczam sie do Was dziewczyny, bo tez miewam czeste watpliwosci.
                mnie natomiast troche bola pierssi, sa jakies pelne, dól brzucha
                napecznialy i czesto pobolewa jakby okresowo, oj zwariuje chyba to moj
                4 dpt.
                tez jestem jaks slaba do tego. zobaczymy za 12 dni
                trzymajcie sie dzielnie
                • merhabi Re: dołek... 18.09.09, 17:42
                  witam
                  Ja po wczorajszym załamaniu, dziś mam maleńką, nieśmiałą nadzieję. Może zdarzy
                  się cud. Niestety ja muszę czekać jeszcze całe długie 10 dni. Choć czytałam, że
                  beta już nieco rośnie po 5 dniach, ale jest to mało wiarygodne... Tak więc
                  trzymajmy się, oby nie zwariować ;D
                  Pozdrawiam
                  • mastikora Re: dołek... 18.09.09, 21:11
                    U mnie ujemna beta. Nie wyszło i od razu dostałam okres. Załamka sad
                    • aklewe77 Re: dołek... 18.09.09, 22:09
                      mastikora napisała:

                      > U mnie ujemna beta. Nie wyszło i od razu dostałam okres. Załamka sad

                      mastikora... bardzo mi przykro...bądź dzielna kochana... tak sie
                      dzieje bardzo często... jesteśmy tak wymęczone stymulacją i innymi
                      tabletkami.. to oczekiwanie, stres, burza hormonalna - powodują ,że
                      nie dajemy rady- nasz organizm nie daje rady! my same nie mamy na to
                      wpływu. domyslam sie co teraz czujesz.... moja doktorka mnie
                      ostrzegała zebym za bardzo sie nie nastawiała ze za pierwszym razem
                      sie uda, że cześciej z mrożonek sie udaje , jak juz organizm troszkę
                      odpocznie po tej stymulacji itd.to wtedy niepodziewanie sie udaje ,
                      kiedy juz przeszłysmy załamanie i nasze nadzieje maleją.....a tu
                      niespodzianka smile
                      przesyłam ci buziaki
                    • looleyka Re: dołek... 19.09.09, 10:21
                      bardzo wspolczuje, sama przez to przechodzilam 4 razy. nie zalamuj
                      sie, nastepnym razem sie uda! u mnie chyba sie udalo - dopiero przy
                      czwartym podejsciu, ale na oficjalne potwierdzenie musze czekac do
                      poniedzialku.
              • looleyka korcilo :-) 19.09.09, 10:28
                lady_iris, bardzo mnie korcilo ale zrobilam cos innego - dzis w nocy
                znow nie moglam spac i mialam straszny bol glowy. no i zrobilam
                sikanca (12dpt) bo chcialam cos na ten bol glowy wziac - pomyslalam
                a noz widelec moze test juz wyjdzie - no i wyszly 2 kreski!!! mam
                nadzieje,ze wynik jest juz wiarygodny i nie jest to zafalszowanie po
                pregnylu. w poniedzialek rano pedze do laboratorium na bete z krwi.
                prawde powiedziawszy jak nie bylam w ciazy i zblizal sie okres to
                mialam wiecej objawow "ciazowych" niz mam teraz wiec jestem naprawde
                zaskoczona. mam nadzieje, ze u Ciebie tez wynik bedzie pozytywny smile
                trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny
                • kama-25 Re: korcilo :-) 19.09.09, 12:30
                  Przyjmiecie mnie. Ja jeszcze swieżak jestem i in vitro wyjdzie
                  najpewniej na poczatku listopada, albo pozniej. Teraz mam wywołac
                  okres duphastonem, a potem antyki i w 21 dc diferelina. Ja mam pco
                  cykle długasne bezowulacyjne. Staramy sie 2,5 roku.
                  Looleyka super wiadomości, ale z gratulacjami zaczeka do bety.
                • lady_iris Re: korcilo :-) 19.09.09, 16:20

                  Looleyka, gratuluję!!! No, za piątym razem to Ci się należy jak
                  przysłowiowemu pieskowi zupa. wink
                  Dodałaś mi wiary i optymizmu...

                  Mastikora, współczuję Ci z całego serca, nie wiem jak Cię
                  pocieszyć...
    • jola312 Re: wrześniowe in vitro 20.09.09, 00:27
      Witam po kilkudniowej przerwie.

      Mastikora, bardzo mi przykro, rozumiem co czujesz. Musisz jednak
      wierzyć, że następnym razem się uda, czego Ci z całego serca życzę.

      Looleyka, super wieści! Czekam na poniedziałkowe potwierdzenie.

      A u mnie zaczął się 6 dpt. Przez cały czas mam lekkie pobolewania
      brzucha a wczoraj "poczułam" piersi. Nie interpretuję tych objawów,
      bo to nie ma sensu.
      Niestety dwa zarodki, które były jeszcze obserwowane nie nadawały
      się do mrożenia. Zostały więc tylko te 3 mrozaczki, które od razu
      poszły do lodówki. Szkoda, bo liczyłam, że jeszcze jakiś będziesad.
      Jestem cały czas na urlopie, ale nie leżę. Wyjeżdżałam i teraz, w
      pon. znowu wyjeżdżam. Powiem Wam, że tak czas szybciej leci.
      Czekam na dobre wieści od Was.
      • looleyka moj wynik 21.09.09, 11:29
        przed chwila dzwonili z laboratorium - uslyszalam najpiekniejsze i
        dlugo wyczekiwane slowa "gratuluje pani, jest pani w ciazy". jak ja
        sie ciesze!!! moj wynik w 14 dpt to 560. ciagle nie moge uwierzyc
        smile. to poczatek dlugiej drogi, ale mam nadzieje, wszystko sie
        dobrze bedzie ukladalo. zycze Wam z calego serca takich samych
        wiadomosci!
        • lady_iris Re: moj wynik 21.09.09, 11:43
          Gratuluję Ci z całego serca, Looleyka! To już połowa sukcesu za
          Tobą - a teraz spokojnych 9 miesięcy...
          A ja od rana mam dołek, w nocy obudził mnie skurcz, krótki i nie
          bardzo bolesny, ale jednak mnie zmartwił. Bo ogólnie to brzuch mnie
          nie boli. Piersi, które w ostatnich dniach bolały i się powiększyły,
          teraz jakby mniej bolą, mimo że jestem naszprycowana progesteronem
          (3x2 utrogestan + 1 amp. progesteronu domięśniowo codziennie)...
          Płakać mi się chce... Tak bym chciała odebrać w śr. piękną betę,ale
          zaczynam się martwić, że to zbyt piękne...
          • looleyka Re: moj wynik 21.09.09, 11:56
            dziekuje wink, nie trac nadziei - mnie piersi dopiero od wczoraj
            zaczely pobolewac i to tylko wtedy, gdy je dotkne. jak nie dotykam
            to nic nie czuje. brzuch pobolewa raz mnocniej, raz przestaje.
            niektore kobiety w ogole nie maja zadnych objawow. trzeba niestety
            czekac na badanie. trzymam kciuki, zeby byla w srode wypasiona beta!
            • zuzka787 Re: Brak transferu a ciąża naturalna..... 21.09.09, 12:34
              Looleyka ja również gratuluję z całego serca smile
              I przy okazji mam małe pytanie z "tym" związane.Nie doszło u mnie do
              transferu (komórki nie chciały sie zapładniać)w związku z czym
              czekam teraz na @,jest 32 dc i nic (zwykle jest 29 dc).Brzuch mnie
              pobolewa,o dziwo dodatkowo (bo nigdy nie miałam takiego odczucia)
              sutki przy dotykaniu,cały czas mam chęć coś jeść,raz
              słone,słodkie,kwaśne itp.
              Czy mimo braku transferu mogło dojść do zapłodnienia w sposób
              naturalny biorąc cały czas duphaston? Boję się zrobić test bo nie
              chcę się rozczarować sad
              Jak myślicie?
              • aklewe77 Re: wynik ujemny..... 21.09.09, 15:31
                to był mój pierwszy transfer- dzisiaj zrobiłam bete- wynik 0,1...
                zryczałam sie ....w emocjach nawet mówiłam do siebie ,że już więcej
                nie podejdę... brałam pod uwagę że może sie nie udać...ale jakoś
                podświadomie wmówiłam że u mnie za pierwszym razem się uda....
                zadzwoniłam do kliniki kazali odstawić tabletki.... dziwnie sie
                czyje bo nie mam @....

                looleyka gratuluję
                • jola312 Re: wynik ujemny..... 21.09.09, 20:27
                  Aklewe77, bardzo mi przykro, przytulam mocno.
            • 1_mel Re: moj wynik 21.09.09, 15:37
              looleyka - ogromne najszczersze gratulacje.... życzę spokojnej ciąży - wszystko
              na pewno będzie dobrze...
              ja jutro w 12 dniu po transferze mam zgłosić się na badanie bety z samego
              rana... jestem kłębkiem nerwów i niestety moja wiara w sukces spadła do niemal
              zero.... mam objawy jak przed @ - piersi bolą właściwie cały czas ale ta
              bolesność nie jest mi obca znam ją doskonale ....no i te ćmienie w brzuchu od 3
              dni zapowiadające, że niestety nadchodzi...
              eh szkoda gadać... już niech będzie ten wynik żeby było wszystko jasne.....nie
              spodziewałam się, że oczekiwanie aż tak bardzo "zwali mnie z nóg....
              • merhabi Re: moj wynik 21.09.09, 19:13
                Coś ten wrzesień nie jest statystycznie zbyt szczęśliwy...

                looleyka- gratuluję z całego serca!!! trzymam kciuki za pomyślny przebieg całej ciąży! Jesteś moją iskierką nadziei, że może jeszcze się uda. Choć przyznaję, że mam coraz czarniejsze myśli a zostało mi jeszcze całe siedem długich dni. Objawy nawet te niewielkie co były to wszystkie ustąpiły, nawet piersi już nie bolą...

                1_mel- trzymam kciuki za jutrzejszą werkę- musisz poprawić statystyki wink

                Pozdrawiam wszystkich gorąco. Musimy być silne i walczyć dalej!
                • aklewe77 Re: pogubiłam sie !!!!!! 22.09.09, 07:41
                  11 sierpnia zastrzyk decapeptyl
                  14 sierpnia 1 dzień miesiączki
                  od 21 sierpnia podskórnie gonal później menopur tak do 4 września
                  5 września ovitrelle podskórnie
                  6 unidox 1 tabletka
                  7 września punkcja
                  9 września transfer
                  stadium 5bl
                  ocena I-II
                  medium ISM1 ( ocena -idealny -tak usłyszałam )
                  i brałam cały czas 3x2 luteina i 3x1 duphaston

                  w dniu transferu usłyszałam że idealnie połączyły sie plemniczki -
                  wszystko super,ale mam małe endometrium bo 7 milimetrów, ale norma
                  zaczyna sie od 4 więc wszystko powinno być ok.
                  od dnia punkcji miałam straszne bóle ustały dopiero 2 dni temu...
                  Pani doktor tłumaczyła to tym ,że pobrano 20 ale jeszcze zostały
                  kolejne 20 jajeczek i dlatego mnie tak boli.... więc oki pomyślałam
                  musi tak być skoro było ich 40 to jajniki powinny boleć przy takiej
                  ilości.
                  wyniki miałam dobre, jedyna rzecz to -to endometrium które powinno
                  miec 1 cm.
                  biorąc pod uwage kiedy miałam ostatnią miesiączke ( 14 sierpnia)-
                  kolejna powinnam miec 10 wrzesnia( regularnie 28 dni) ,ale że
                  transfer był 9 to juz nie wiem... nie wiem kiedy mam sie spodziewac
                  @, skoro moje maleństwa sie nie zagnieździły, i mam bete na poziomie
                  0,1 to dlaczego brak @.bete zrobiłam w 12 dniu po transferze.
                  czy możliwe jest ,że one tam są a z tą betą coś nie tak???? nie ma
                  mojej Pani doktor bedzie dopiero jutro....
                  jak to jest z nieudanym transferem czy @ nie powinna wystąpić od
                  razu???
                  wszystko miało byc tak pięknie , jestem okaz zdrowia tylko rodzić...
                  więc co poszło nie tak smile gryze sie z myślami i szukam odpowiedzi
                  • ana_pe Re: pogubiłam sie !!!!!! 22.09.09, 07:53
                    kochana po odstawieniu leków dostaniesz okres za ok. 3-5 dni.
                    Duphaston jest na podtrzymanie ciąży, powoduje tez "wstrzymanie"
                    miesiaczki. Ja dostałam na trzeci dzien od odstawienia.
                    U mnie tez było wszystko ok i poza niedroznymi jajowodami wyniki
                    mamy super! nie udało się trzykrotnie... tak bywa niestety i nie
                    wiedza dlaczego.
                    Nie trać nadzieji! Pozdrawiam
              • 1_mel moj wynik ;( 22.09.09, 16:56
                niestety nie udało się - moja beta 7 czyli wg. lekarza coś się zadziało ale niestety nie do końca...
                coż nie wiem czy zdecyduję się jeszcze raz.... musimy to przemyśleć... niestety nie mam mrozaczków....

                teraz kolej na pozostałe dziewczyny - róbcie dobre statystyki - wyniki negatywne już we wrześniu były...

                pozdrawiam
                • lady_iris Re: moj wynik ;( 22.09.09, 18:10
                  1_mel, bardzo mi przykro. Obawiam się także, że już jutro połaczę
                  się z Tobą w smutku, bo u mnie zniknęły jakiekolwiek mikroobjawy,
                  jakie miałam, do kompletu przedwczoraj w nocy obudził mie skurcz i
                  myślę że to nie wróży nic dobrego. Właściwie to straciłam wiarę, że
                  się uda, czuję to. Również nie mam mrozaków, nie mam pieniędzy na
                  kolejne podejście, nie mam pomysłu jak wrócić d normalności... Bo te
                  dni od transferu, mimo uciążliwości oczekiwania, były cudowne, bo
                  pełne nadziei i marzeń o małych łobuziakach, które buszowałyby za
                  jakiś czas po mieszkaniu...
                • jola312 Re: moj wynik ;( 22.09.09, 23:50
                  1_mel, bardzo mi przykro, że tym razem się nie udało. Ja to
                  przerabiałam już 3 razy, wiem jak to jest. Brak mrozaczków dodatkowo
                  podcina skrzydła, bo wtedy i procedura jest dużo prostsza i dużo
                  mniej pieniędzy trzeba wydać. Odczekajcie trochę i dopiero pomyślcie
                  co dalej. Wiem, że teraz wszystkiego sie odechciewa, ale jak emocje
                  trochę opadną to wtedy można zastanowić się nad kolejna próbą.

                  Lady_iris, rozumiem twoje odczucia, bo ja też od wczoraj nastawiam
                  sie pesymistycznie. Objawy mam takie jak zawsze gdy się nie udawało,
                  wiem, że teoretycznie to o niczym nie świadczy, ale już się
                  nakręcam. Bardzo mocno trzymam kciuki za Twój jutrzejszy wynik,
                  potrzebuję dobrych nowinsmile.
                  • mastikora Re: moj wynik ;( 23.09.09, 19:33
                    Dziewczyny jak wyniki ?
                    • aklewe77 Re: moj wynik ;( 24.09.09, 07:43
                      u mnie ujemny... juz dochodze do siebie....przyczyna nieznana byc
                      może małe endometrium w dniu transferu 7mm,chodż norma zaczyna sie
                      od 4 mm
                      lub to że podczas stymulacji w pierwszych dniach jajeczek było 7 po
                      mału się rozwijały i zwiekszono mi gonal do dawki dziennej 4, i w
                      ciągu 2 kolejnych dni zrobiło sie ich 20 a w dniu tranferu juz było
                      40- więc dla mnie to żaden argument, no i jeszcze dodano, że mój
                      organizm być może był bardzo zmęczony stymulacją i dlatego sie nie
                      zagnieździły....
                      sama nie wiem, na forum spotkłam dziewczyny którym udało sie za
                      pierwszym razem, ale były młodsze....ja mam 32 lata może to róeniez
                      ma znaczenie ?
                      nie ma chyba regóły - one miały szczęście ja nie.
                      Mój transfer był po 48 godzinach od punkcji- być może za szybko-
                      mam teraz wiele pytań....
                      łudze się że po niedudanym zagnieżdżeniu, ktoś dokładnie
                      przeanalizuje moje wyniki... poda mi wcześniej hormon który zwiększy
                      endometrium, odpoczne po stymulacji i wróci do mnie na nowo nadzieja
                      że się uda... bo teraz jestem totalnie wszystkim zmęczona i bardzo
                      anty nastawiona.... kolejny transfer dopiero pod koniec października
                      lub poczatek listopada.
                      • zuzka787 Re: moj wynik ;( 24.09.09, 08:42
                        Aklewe77 bardzo mi przykro,że nie wyszło.Bądź dobrej myśli,że jeżeli
                        nie teraz to następnym razem musi być dobrze smile Niedługo ja też
                        dołączę do tych dziewczyn,które są już po transferach i jakoś tak
                        jestem negatywnie nastawiona.Mam dziwne przeczucie,że za pierwszym
                        razem będzie porażka sad
                        • lady_iris Re: moj wynik ;( 24.09.09, 19:00
                          Ja po wynik zadzwoniłam wczoraj i usłyszałam: "poziom poniżej 2,
                          czyli w normie"... Świetna norma, czyli że mam się niby cieszyć?
                          Przepłakałam cały wieczór i dzisiejszy ranek. Niestety, wynik był
                          zgodny z moimi przeczuciami. Zarodki były silne (blastocysty), ja
                          jestem młoda (PCO), mąż zdrowy jak koń. A jednak się nie udało...
                          • jola312 Re: moj wynik ;( 24.09.09, 23:30
                            Lady_iris, bardzo mi przykro.
                            Ja mam dopiero testować w sobotę, ale też już wiem. Niestety
                            zaczęłam plamić, wszystko jasne, 4 transfer się nie udałsad. Kurcze,
                            podłamałam się, tak wierzyłam, że w końcu musi się udać, ale kiedy
                            będzie to "w końcu"? Mam 3 mrozaczki, już postanowiłam, że na pewno
                            wszystkie będą na jedną próbę, nie ma co ich dzielić. A co jak ten
                            kriotransfer też się nie uda? Może trzeba będzie się poddać?
                            Strasznie mi źlesad. Wczoraj mieliśmy rocznicę ślubu, pojechaliśmy na
                            Jasną Górę. Boże, tak prosiłam o cud, naprawdę myślałam, że jak tam
                            poproszę to się zdarzy, a tu nic. A może ja bym sie nie nadawała na
                            matkę, może nie umiałabym zająć się swoim dzieckiem, może natura tak
                            zdecydowała dla jego dobra... Dupa, dupa, dupa, czuję sie
                            beznadziejnie. A moja bratowa jest w ciąży, niech urodzi
                            dziewczynkę, którą ja tak bardzo chciałabym mieć, bo inaczej moi
                            rodzice nie będa mieli szansy na wnuczkę (wnuka już mają)....
                            Trzymam kciuki za pozostałe dziewczyny, które jeszcze nie testowały.
                            • aklewe77 Re: moj wynik ;( do joli 25.09.09, 12:28

                              jola Ty mała wariatko nawet tak nie myśl... Ty nie nadajesz sie na
                              matkę???? jak najbardziej się nadajesz!!!!!co widać po twojej
                              determinacji
                              ... nie poddawaj mi sie tu teraz- bo jestes dla mnie przykładem-
                              podziwiam cie z całego serca...ja pierwszy nieudany opłkuje juz 3
                              dzień i trace siły na kolejny- takie osoby jak Ty dodają mi siły..
                              kochana losu nie zmienimy...ale wiara jest teraz naszym najwiekszym
                              przyjacielem i czas jednocześnie...jestem myślami z Tobą i buziaki
                              ci przesyłam smile

                              jola312 napisała:

                              > Lady_iris, bardzo mi przykro.
                              > Ja mam dopiero testować w sobotę, ale też już wiem. Niestety
                              > zaczęłam plamić, wszystko jasne, 4 transfer się nie udałsad.
                              Kurcze,
                              > podłamałam się, tak wierzyłam, że w końcu musi się udać, ale kiedy
                              > będzie to "w końcu"? Mam 3 mrozaczki, już postanowiłam, że na
                              pewno
                              > wszystkie będą na jedną próbę, nie ma co ich dzielić. A co jak ten
                              > kriotransfer też się nie uda? Może trzeba będzie się poddać?
                              > Strasznie mi źlesad. Wczoraj mieliśmy rocznicę ślubu, pojechaliśmy
                              na
                              > Jasną Górę. Boże, tak prosiłam o cud, naprawdę myślałam, że jak
                              tam
                              > poproszę to się zdarzy, a tu nic. A może ja bym sie nie nadawała
                              na
                              > matkę, może nie umiałabym zająć się swoim dzieckiem, może natura
                              tak
                              > zdecydowała dla jego dobra... Dupa, dupa, dupa, czuję sie
                              > beznadziejnie. A moja bratowa jest w ciąży, niech urodzi
                              > dziewczynkę, którą ja tak bardzo chciałabym mieć, bo inaczej moi
                              > rodzice nie będa mieli szansy na wnuczkę (wnuka już mają)....
                              > Trzymam kciuki za pozostałe dziewczyny, które jeszcze nie
                              testowały.
                              • jola312 Re: moj wynik ;( do joli 25.09.09, 22:45
                                Dzięki aklewe77 za miłe słowa.
                                Dziś juz czuję się troche lepiej. Zaczełam sobie tłumaczyć, że mam
                                jeszcze na pewno chociarz jedną szansę, bo mam te 3 mrozaczki. Nie
                                jest więc jeszcze tak beznadziejnie, no nie? A czy się uda to w tej
                                chwili nie będę sie tym zadręczać. Muszę po prostu jak najszybciej
                                podejść do kriotransferu i tyle na razie mogę zrobić.
                                Pozdrawiam
                            • lady_iris Re: moj wynik ;( 25.09.09, 15:17
                              Ja myślę, że każda z nas nadaje się na matkę - przez tą
                              determinację, walkę, przez to że kochamy nasze dzieci, których
                              jeszcze nie ma...
                              I niestety utwierdzam się w przekonaniu, że Bóg ma nas głęboko
                              gdzieś i zadne modlitwy nie mają sensu. Jeśli sie coś nagle udaje,
                              to bez Jego ingerencji.
                              • bee-30 Re: moj wynik ;( 26.09.09, 07:49
                                Miałam transfer 12.09 (4B, 2B). Już 11 dpt znałam wynik, bo dostałam
                                plamienia, do dziś zrobiłam 4 testy, wszyskie naegatywne. Psychiczne
                                znisłam to dość dobrze, jakoś sobie to niepowodzenie wytłumaczłam.
                                Tylko tym bardziej kocham swojego synka za to, że 2,5 roku temu
                                przeszedł z nami przez in vitro i teraz jest z nami. Nie mamy
                                mrozaczków, więc za jakieś 3 miesiące będziemy próbować od początku.
                                Pozdrawiam!
                                • aklewe77 co to za cisza 30.11.09, 10:21
                                  witam dziewczyny... co tam u was, jak tam kolejne tranfery

                                  miałam crio transfer 18 listopada- z 7 mrozonek zostały 3 i te 3 mi
                                  podano... w 9 dniu po criotransferze zrobiłam bete wynik 0,1

                                  osiągnełam dna... bo to była ostatnia sznsa... a miałbo być tym
                                  razem tak pięknie... dzisiaj jest 12 dzień po transferze - rano
                                  zrobiłam bete , chyba tylko po to zeby na naowo to przeżywac bo
                                  takie życzenie miała moja doktor, zrobic w 12 dniu wynik... skoro w
                                  9 był negatywny to chyba cud sie nie zdarzy... teraz czaekam sobie
                                  na ten wynik ale zupełnie spokojnie bo na logike wiem ze nadal
                                  bedzie 0,1..... a co tam u was????
    • jola312 Beta 97,1 - czy to prawda, czy tylko piękny sen? 26.09.09, 20:50
      Dziewczyny przeczytajcie i powiedzcie czy to może być prawda, bo ja
      w to na razie nie mogę uwierzyć.
      Dzisiaj mija 12 dpt. W czwartek zaczęłam plamić i już wszystko było
      dla mnie jasne. Po czwartkowym załamaniu, w piątek już trochę
      zaczęłam wychodzić na prostą, tak jak wcześniej pisałam. Oczywiście
      już sobie odpuściłam ostrożność i troskę o "nas". Zresztą szczerze
      mówiąc to przez kilka ostatnich dni nie do końca się oszczędzałam,
      bo trochę łaziłam po skałkach, trochę sie poprzemęczałam itp.
      Wczoraj wróciliśmy do domu. Tak zaplanowaliśmy urlop, żeby dziś rano
      iść do kliniki zrobić Betę. No i poszliśmy. Choć ja już oczywiście
      przekonana o negatywnym wyniku. Plamienie co prawda ciągle na tym
      samym poziomie, jakoś nie rozwija się w @, no ale tłumaczyłam to
      tym, że ciągle biorę progesteron. Noc miałam ciężką, sny o
      becie, że wyszła jakaś ani na plus ani na minus i lekarz spisał to
      na straty a ja tak strasznie płakałam, że może coś się jednak da
      uratować i mieli mi robić jakąś operację...koszmary jakieś... No a
      jak już byłam po pobraniu i czekałam na telefon od dr. (tradycyjnie
      skręt żołądka) to jeszcze sobie wymyślałam, jak by to było pięknie
      jakby zadzwonił i powiedział, że jest ok. a to plamienie to nic
      takiego. No i wiecie co??? Zadzwonił i TAK powiedział. Byliśmy
      wtedy na zakupach a ja sie poryczałam między półkami w markecie, ZE
      SZCZĘŚCIA. No i to tyle, albo "aż" tyle. Czuję się nie najlepiej,
      jakbym miała gorączkę, no ale to chyba od wrażeń, poza tym brzuch
      cały czas troche czuję tak jak przez ostatnie dni. Wiem, wiem, nie
      powinnam być od razu taką optymistką, przecież to dobiero pierwsza
      beta, na kolejną mam iść we wtorek i zdaję sobie sprawę, że wtedy
      może sie okazać, że np. nie rośnie czyli dupa, ale wiecie co, na
      razie mam to gdzieś, dzisiaj JESTEM W CIĄŻY i to się tylko liczy.
      Pozdrawiam Was wszystkie bardzo mocno i trzymam za wszystkie kciuki.
      • aklewe77 Re: Beta 97,1 - czy to prawda, czy tylko piękny s 27.09.09, 09:03
        Jola super wiadomość!!! teraz już tylko będzie lepiej a beta z dnia
        dzień tak bedzie podskakiwała,że za każdym razem uronisz jeszcze
        łezke szczęścia MAMUSIU!
        • zuzka787 Re: Beta 97,1 - czy to prawda, czy tylko piękny s 27.09.09, 12:20
          Jolu bardzo szczerze Ci gratuluję!!!! smile Życzę beta rosła jak
          szalona i aby bobo się pięknie rozwijało wink
          • merhabi Re: Beta 97,1 - czy to prawda, czy tylko piękny s 27.09.09, 19:11
            jola312 gratuluję Mamusiu tak pięknej bety!!!
            Ja testuję jutro. Oczywiście jestem strasznie spanikowana, brzuch mnie boli jak zawsze przed @, do tego boli mnie okropnie kość ogonowa i czuję się jakbym miała gorączkę -chyba z tych nerwów.
            ale czytając twój post nowa nadzieja wstąpiła we mnie. Może jednak się uda...
            Boże pomóż mi przetrwać tę dobę!
            Pozdrawiam gorąco! I dziękuję za tę iskierkę nadziei! Trzymam kciuki, oby maleństwo się dobrze rozwijało!!
            • anetka1-29 Re: Beta 97,1 - czy to prawda, czy tylko piękny s 27.09.09, 20:01
              czesc dziewczyny szkoda ze nie znalazlam tego foru wczesnie miala transfer z
              mrozaczkow 14 wrzesnia i wlasnie czekalam na wynik zrobilam pierwsza bete 24
              wrzesnia wyszla 608 jutro zrobie druga czy rosnie wciaz nie moge w to uwierzyc
              mam nadzieje ze bedzie rosla.... wszystkim dziewczynom ktorym sie udalo w tym
              miesiacu sardeczne gratulacje
              a tym ktore próbują zycze zeby wtrwaly i wierzyly ze sie uda !!!
              • jola312 Re: Beta 97,1 - czy to prawda, czy tylko piękny s 27.09.09, 22:21
                Dzięki Dziewczyny za gratulacje. Jak to cudownie czytać te wszystkie
                słowa skierowane do siebie - W KOŃCUsmile.
                Oczywiście zaraz dam znać we wtorek jak będę miała wyniki drugiej
                bety. Jeszcze się tym na szczęście nie stresuję, czuję sie tak błogo
                i w sumie tak normalnie. Mąż od wczoraj "wyzywa" mnie od ciężarnych,
                a ja bardzo lubię tego słuchaćwink. Oby tylko wszystko dalej się
                układało tak pięknie jak jest teraz.

                Merhabi, oj te nerwy, kiedy się czeka na wynik są straszne, nie da
                się do tego przywyknąć. Może jakaś melisa czy inne ziółka? Zaciskam
                mocno kciuki i czekam na jutrzejsze wieści od Ciebie.

                Anetka1-29, przy takiej becie to chyba szykuj się na bliźniakismile
                • nat-kor Re: Beta 97,1 - czy to prawda, czy tylko piękny s 28.09.09, 12:44
                  jola- gratulacje, az mi łzy pociekły....teraz spokojnych 9 miesięcy
                  życzę...cudowna wiadomość, naprawdę gratulacje.
                  • ana_pe Re: Beta 97,1 - czy to prawda, czy tylko piękny s 29.09.09, 08:09
                    Jola ja również dołączam się do gratulacji! Spokojnej ciązy.
                    Pozdrowienia smile
                    • jola312 Beta rośnie:) 29.09.09, 20:04
                      Hej Dziewczyny.
                      Jestem po drugiej becie. Wynik: 250,1. Czyli wszystko OK. (uff..). A
                      i jeszcze okazało sie, że ta pierwsza to była nie 97,1 tylko 57,1,
                      no, ale oczywiście nie dosłyszałamwink.
                      Powiem Wam, że trochę się zdenerwowałam podejściem lekarza do
                      sprawy. Mianowicie sama obie wymyśliłam sprawdzenie progesteronu.
                      Zrobiłam sobie to badanie wczoraj, no i dziś jak dr. dzwonił to mu
                      powiedziałam, ze wynik jest wg. mnie zły. Wyszło 6.49, a naczytałam
                      się, że przy prawidłowej ciaży powinien być powyżej 9, przeważnie
                      ok. 15. No i chodzi mi o to, że to właściwie ja wymusiłam na dr.
                      decyzję, że trzeba może dać mi wiecej progesteronu. Kazał brać
                      podwójna dawkę luteiny. No tak, a co by było jakbym sobie sama nie
                      zrobiła tego badania? Przecież w naszej sytuacji to powinno sie
                      dmuchać na zimne, a tu nawet takich podstawowej rzeczy lekarz nie
                      zarządził. Mój M. twierdz, że dr. zna sie tylko na in vitro a już
                      jako położnik to chyba nie jest najlepszy. Druga rzecz, która mnie
                      teraz zaczęła stresować to badania, które powinnam chyba porobić, o
                      których dr. też nic nie wspomniał. Chodzi mi o różyczkę,
                      toksoplazmozę i cytomegalię. A może na to jeszcze jest czas? Na
                      wizyte idę za 2 tyg., wtedy chyba ma być widać pęcherzyk. Mam
                      nadzieję, że wszysto bedzie dobrze a do tego czasu przygotuję sobie
                      całą listę pytań do dr.

                      A co u pozostałych? Merhabi, jak Twoja Beta? Odezwij się.

                      Pozdrowienia dla Wszystkich i jeszcze raz dzięki za gratulacjesmile.
                      • nat-kor Re: Beta rośnie:) 30.09.09, 10:14
                        jola, gratuluję, wiedzialam, ze tym razem się uda!
                        mi etz dr nie mowil o jakis badaniach, nie badaklam w ogole
                        progesteronu, kazal mi tylko brac luteine i duphaston. na ziwycie
                        za 2 tyg zobaczysz pecherzyk, wtedy go wypytaj o wszystko, i tak
                        jak mowisz- zrob sobie liste pytan, bo jak sie potem jest u dr to
                        wszystko wylatuje z pamieci. trzymam kciuki, wspaniala wiadomoscsmile
                      • anetka1-29 Re: Beta rośnie:) 30.09.09, 16:29
                        jola312
                        jola a ktory jestes dzien po transferze ja 16dpt w poniedzialek widzialam
                        pecherzyk narazie jeden ale to moze sie jeszcze zmienic bo jest wczesnie moja
                        beta 14 dpt to 3154,00 a progesteron kazali mi zrobic i mam 49.2 norma jest
                        ponad 40 luteine biore 2x2 a co do tych badan toksoplazmozę i cytomegalię
                        różyczkę,to nie robilas tego wczesniej? ja mam teraz zrobic
                        wr,morfologie,hbs,cukier,mocz
                      • aklewe77 Re: Beta rośnie:) 30.09.09, 21:51
                        Jola świetnie beta cudownie rośnie... jeżeli mogę coś doradzić...
                        znajdż sobie lekarza który będzie ci prowadził całą ciąze, może masz
                        jakiegoś swojego do którego do tej pory chodziłas ? i idź do niego z
                        wszystkimi badaniami dotyczacymi całego in vitro.Oni doskonale sie
                        na tym znają wiedzą co i jak - przynajmniej mój wie !!
                        MNIE TEZ STRASZNIE WKURZA PODEJŚCIE LEKARZY ZAJMUJĄCYCH SIE IN VITRO.
                        NIE SĄ TAK DOKŁADNI JAK - GINEKOLODZY POŁOŻNICY.
                        Np. Moja pani doktor po nieudanym transferze nagle stwierdza ,że być
                        może nie wyszło bo miałam małe endometriu ...kurw.- mac (
                        przepraszam)skoro miałam małe endometrium to po cholere robiła mi
                        transfer!!!! mogła sie wstrzymac dac odpowiedni hormon zwiększyć je
                        i dopiero podac mi zarodki, a nie po 48 godzinach po punkcji!!!!! I
                        teraz mogłabym -być może cieszyć sie ciążą a nie borykać ze stresem
                        potransferowym smile
                        Ja jak tylko przy kolejnym transferze bede miała pozytywną pierwszą
                        betę z marszu ide do swojego lekarza i więcej nie pojade do
                        kliniki!!!
                      • jola312 Re: Beta rośnie:) 01.10.09, 00:07
                        Dzięki Dziewczyny za Wasze rady. Na pewno z nich skorzystam.
                        Boję się, że ten progesteron może być u mnie problemem, w końcu mimo
                        tabletek wyszedł mi taki niskisad. Anetka1-29, chciałabym mieć taki
                        wynik jak u Ciebie. Postanowiłam, że w nastepny pon. znowu sobie
                        sprawdzę i w razie czego bedę dzwonić do dr.
                        Jeśli chodzi o te badania na toxo, różyczkę i cytomegalię to znowu
                        kłania się podejście dr. - przecież powinien mi to zlecić zanim
                        podeszliśmy do 1. in-vitro, no nie? Bedę musiała jak najszybciej je
                        zrobić.
                        Anetka, naprawdę widać już było pęcherzyk? No tak, ale to pewnie
                        dlatego, że Twoja beta jest po prostu ogromniasta. Gratuluje
                        pęcherzykasmile.
                        Aklewe77, już myślę o zmianie lekarza. USG mam za 2 tyg jeszcze w
                        Invimedzie, ale na nastepny dzień jestem juz umówiona do innego
                        lekarza w poradni, w której bedę chyba miała prowadzoną ciążę. Mam
                        co prawda wątpliwości, czy taki inny lekarz będzie umiał się tym
                        dobrze zająć, bo na co dzień raczej nie prowadzi ciąż po in-vitro.
                        Zobaczymy.

                        Nat-kor, a Ty na jakim już jesteś etapie?
                        • jola312 Re: Beta rośnie:) 01.10.09, 00:12
                          Aha, u mnie zaczął się 17 dpt. Ta beta 250,1 była 15 dpt.
                        • anetka1-29 Re: Beta rośnie:) 01.10.09, 09:16
                          to jestesmy jola na bardzo podobnym etapie to pisz co tam u ciebie nowego ,
                          a co do tych badan to rzeczywiscie powinna to zlecic przed zaplodnieniem az mnie
                          to dziwi troche.
                          • nat-kor Re: Beta rośnie:) do joli 01.10.09, 11:00
                            jola, ja chodziłąm do chyba 16 tyg do lekarza z invomedu, dr D, ale
                            ju,ż gdzie indziej. byłam też u 2 innych lekarzy w międzyczasie i
                            musze pwoiedzieć, że dr D bardzo dobrze prowadzi ciążę, naprawdę.
                            był b.dokłądny, badał za każdym razem "ręcznie" i usg, pytał,
                            opdowiedałą na pytania. teraz go zmieniałam, żeby chodzić już u
                            jakiegoś ze szpoitala, gzdie będę rodzić (ja wybrałam Karową). Daj
                            znac keidy masz to usg następne, zobaczysz jakie to fantastyczne
                            uczucie zobaczyć tą kropeczkę (serduszko). Powodzenia!!!!!
                            • jola312 Re: Beta rośnie:) do nat-kor 01.10.09, 18:50
                              Ja też jestem u dr. D. Zobaczę jak bedzie wyglądała ta następna
                              wizyta i ewentualnie zastanowię się czy zmieniać czy nie. Na tym
                              pierwszym USG ma być podobno widać tylko pecherzyk, serduszko to
                              chyba znowu gdzieś za dwa tyg. Tak myślę, że może na to 2. USG
                              jeszcze pójdę do dr.D. Rozumiem, że Ty już nie chodziłaś do Invimedu
                              tylko gdzieś do prywatnego gabinetu? Sam dr. to zaproponował czy jak?
                              Jakby co, to ja też chyba będę rodzić na Karowej (tfu, tfu, żeby nie
                              zapeszyć, to jeszcze taka odległa przyszłość...). A Ty już tam byłaś
                              u lekarza, widziałaś jak wyglądają oddziały, jest ok? Tak różnie
                              słyszałam o tym szpitalu, jedni chwalą, że super sprzęt i
                              profesjonalizm personelu, inni krytykują, że straszny przerób. Ja
                              jeszcze mam na to dużo czasu, ale w razie czego chętnie skorzystam z
                              Twojej opinii.
                              A na kiedy masz termin i który teraz tydzień?
                              • nat-kor Re: Beta rośnie:) do joli 02.10.09, 14:25
                                jola, dr D zaproponowal mi sam, ze jesli chce to on prowadzi ciaze,
                                podal 2 gabinety. polecam Babka Medica, super usg (taki mercedes
                                wsrod usg) i naprawde robi to b.dokaldnei. ja etz na I chyba
                                widzialam pecherzyk, a na drugim juz kropeczke, czyli sercesmile
                                wybralam Karowa, ze wzgledu na najlejpszy sprzet. urodzic i tak
                                urodze, a chce miec pewnosc, ze jakby sie cos dzialo, dziecko
                                bedzie w najlepszych erkach. chodze do lekarza z karowej, do pryw
                                gabinetu na ursynowie, jakby co dam namiar.ja mam teraz 22 tydzien
                                i termin mam na 6 luty. zaczelam w sumie juz 6ty msieiac, czas
                                leci...smile Dbaj teraz o siebie, nie podnoś nic, nie wyciągaj rąk do
                                góry i dmuchaj na zimnesmile i napawja się szczesciemsmile
                                i dawaj znac co i jak, trzymam kciukismile
    • jola312 Re: wrześniowe in vitro 06.10.09, 22:08
      Cześć Dziewczyny,
      u mnie już 6 tydzień. Czuję się błogo, to chyba najlepsze
      określenie, jest mi dobrze, stresujące sprawy sobie odpuszczam, bo
      mam teraz coś ważniejszego na głowie, a raczej w brzuchuwink. Juz cała
      najbliższa rodzina wie i wszyscy sie ciesząsmile. Fizycznie to objawy
      dość powszechne: pobolewanie brzucha, metaliczny posmak w ustach,
      mdłości o różnych porach dnia. Mimo, że nie jest to wszystko
      przyjemne to ja się cieszę, bo świadczy o rozwijającej się ciąży.
      Po niskim progesteronie z zeszłego tygodnia wczoraj znowu sobie
      sprawdziłam i wyszedł mi 16,71. Nie wiem czy to już jest dobry
      wynik, bo różnie czytałam. Biorę ciągle 6tab luteiny i 3 tab.
      duphastonu na dobę, więc wolałabym wyższy wynik. Zastanawiałam się
      czy nie zadzwonić do dr. ale chyba już poczekam do wizyty w
      przyszłym tyg.
      Jeżeli tylko wtorkowe USG wyjdzie dobrze to raczej na pewno wezmę
      zwolnienie. Już w tym tyg. trochę panikowałam, że nie siedzę w domu,
      bo w pracy mam remont: kurz, pył, smrody chemikaliów i olejnych
      farb, nie jest to dobre środowisko dla rozwoju dzidziusia.

      A co u słychać u Was? Napiszcie coś.

      Pozdrawiam.
      • looleyka Re: wrześniowe in vitro 07.10.09, 10:12
        witaj Jolu, dawno mnie na forum nie bylo - przede wszystkim
        gratuluje smile
        u mnie poczatek 7 tygodnia. niestety moja ciaza zaczela sie pechowo
        bo sie rozchorowalam i musialam brac antybiotyk sad. teraz czuje sie
        ok i tez mam mdlosci - lekkie w ciagu dnia, nasilajace sie na
        glodniaka i wieczorem. pierwsza wizyte z usg bede miala dopiero pod
        koniec przyszlego tygodnia. oj dluzy sie czas... cale szczescie,ze
        chodze do pracy bo siedzac w domu to bym chyba oszalala. dobrze
        robisz, ze wezmiesz zwolnienie na czas remontu. chemikalia moga byc
        szkodliwe! pozdrawiam Cie i wszystkie inne dziewczyny z naszego
        watku!
        • nat-kor Re: wrześniowe in vitro 07.10.09, 10:27
          popieram, na czas remontu zwolnienie, nawet lepoiej, biorąc pod
          uwagę jesienne przeziębienia itd, posiedź w domu, pij i jedz
          zdrowow i mysl o dzieciakusmile
    • jola312 Re: wrześniowe in vitro 13.10.09, 20:01
      Witajcie,
      meldulę się po dzisiejszej wizycie u dr. D. Pierwsze USG i to o czym
      marzyłam - widziałam pulsujące serduszkosmile. Właściwie to ten maleńki
      Stworek cały pulsował, fajne uczucie. Nareszcie zobaczyłam i
      uwierzyłam, bo do tej pory to jakoś nie mogłam uwierzyć, że rośnie
      mi w brzuchu mały człowieczek.
      Sama wizyta taka sobie, szybka, w sumie zapomniałam o kilka rzeczy
      zapytać a dr. sam z siebie nic nie mówił. Zapraszał mnie na kolejną
      wizytę wpod koniec 9 tc, ale nie wiem czy pójdę. Myślę, że wtedy USG
      nie jest potrzebne, poczekam do 12-13 tc i ewentualnie wtedy się do
      niego zgłoszę. A i tak będę chodzić do ginka, tylko w szpitalu
      Bródnowskim, przynajmniej porobię badania bezpłatniewink.
      Może wiecie, czy lekarz nie powinien mi dać jakiegoś zaświadczenia,
      że jestem w ciąży? Bo dr. D mi nie dał, a ja zapomniałam zapytać.
      Może być przecież potrzebne jakby mnie na przykład chcieli z pracy
      zwolnić, no niewink?
      A ja tymczasem od jutra wybieram się na zwolnienie, myślę, że co
      najmniej na pierwszy trymestr, ale zobaczymy jak to dalej bedzie.
      Pozdrawiam.
      • nat-kor Re: wrześniowe in vitro 14.10.09, 10:53
        hej jola!!! gratulacje, jak widać deruszko, to już wszystko będzie
        teraz ok!!! mi dr D tez nie dal zaswiadczenia, ale potem go sama
        porposilam, dal od razu, bo trzeba dac w pracy kadrom. wydaje mi
        sie, ze sama bedziesz chciala isc na usg w 9tym, bo zobaczysz jak
        sie nie bedziesz mogla znowu doczekac zeby zobacztyc co sie
        zmienilo, jak rosnie itd, w sumie te wizyty co 1 miesiac daja duze
        poczucie bezpieczenstwa, a i tak chodzilabym najchetniej czesciejsmile
        ale jak masz mozliwosc chodzis gratis, to czmu nie. strasznie sie
        ciesze, bo wychodzi na to, ze jednak nam sie wszystkim udalo,
        jeszcze trzymamjmy kciuki za mamuśkę w grudniu, musi jej sie tez
        udać!
        to daj znać znowu po nastepnej wizycie koniecznie. ja już 24
        tydzien, Franek szaleje i kopie, cudowne uczucie.
        gratuluje jeszcze raz i napawaj sie tym cudownym okresemsmile
      • zuzka787 Re: wrześniowe in vitro 14.10.09, 11:19
        Witajcie,
        Jola312 bardzo serdecznie gratuluję Ci sukcesu i ogromnie
        zazdroszcze.Właściwie wszystkim którym się teraz udało przesyłam
        ogromniaste gratulacje!!!!! smile
        Strasznie Wam zazdroszczę wink
        Mam nadzieję,że ja również niedługo będę mogła się pochwalić
        sukcesem ale jeszcze wszystko przede mną smile
        Życzę spokojnej ciąży wink
      • anna23441 Re: wrześniowe in vitro 14.10.09, 13:21
        jola, a którym dpt byłaś?
        Ja mam się zgłosić w piątek do dr R w Invimed, to będzie mój 25 dpt
        i się zastanawiam dlaczego tak wcześnie.
        Jeszcze na tym etapie ciąży to chyba nie widać serduszka a ja z
        kolei boję się częstych USG.
        W poprzedniej ciąży miałam bardzo często, prawie co miesiąc i moja
        córeczka urodziła się z nie wykształconą jedną małżowiną uszną, nie
        wiem czy to nie przez to.
        • jola312 Re: wrześniowe in vitro 14.10.09, 23:38
          Ja na USG byłam w 29 dpt. Serduszko zaczyna bić chyba od 21 dnia,
          więc szanse na zobaczenie w 25 dpt są, wszystko zależy od sprzętu i
          szczęścia. Ja myślę, że USG nie jest szkodliwe. U Twojej córeczki to
          pewnie tylko zbieg okoliczności, ale rozumiem, że możesz mieć obawy.
          Może spróbuj przesunąć wizytę choć o kilka dni, nie bedziesz się
          niepotrzebnie stresować.

          Nat-kor, oj, mały łobuziak z tego Frankawink. Gratuluję wyboru fajnego
          imienia.

          Zuzka787 - cierpliwości, na pewno juz niedługo Ty też bedziesz się
          cieszyć ze swojego szczęścia. Trzymam za to kciukismile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka