kksk
02.10.06, 18:58
Witam,
10 października mam termin pierwszej i zapewne ostatniej(?) rozprawy. Rozwód
jest z powodu żony (wybaczcie, ale naprawdę nie chcę się wgłębiać w
szczegóły), ale pomimo tego zgodziłem się nie orzekać o winie. Uznałem, iż
szkoda moich (i żony) nerwów... A tym bardziej, że kwestie finansowe i
mieszkaniowe ustaliliśmy sami, bez większych punktów spornych. Dzieci na
szczęście nie posiadamy...
Dzisiaj dowiedziałem się, iż pomimo tego, że rozwód jest bez orzekania o
winie, to jeśli żona znajdzie się w złej sytuacji finansowej (np. straci
pracę), to może wystąpić o alimenty. I to niezależnie od czasu, który upłynął
od momentu rozwodu (chyba, że znajdzie sobie nowego męża). Czy to prawda? Czy
jedynym sposobem uniknięcia tego jest wniesienie pozwu z orzekaniem o winie?
Proszę o pomoc........
Pozdrawiam.
PS. Czy na pierwszej rozprawie sąd ustala kwestie mieszkaniowo-finansowe, czy
też jeżeli wspomnimy, że doszliśmy do porozumienia, nie będzie o to pytał?