magnusg
07.09.14, 12:50
Na poczatku zaznacze,ze nie jestem jakims bardzo doswiadczonym podroznikiem rejsowym.Odbylem dwa rejsy-jeden na MSC,a drugi na Coscie.Obydwa na fjordach norweskich i na wedlug mojej wiedzy najwiekszych typach statkow tych armatorow, wiec pokusilem sie o porownanie.Aczkolwiek jesli inne osoby bardziej doswiadczone w tym typie podrozowania maja inne doscwiadczenia niz ja to chetnie poczytam ich uwagi i krytyke.
Obydwa rejsy wykupilem indywidualnie-podrozowalem bez zadnego wsparcia biura podrozy,polskiego pilota,nikt mi nie organizowal dojazdu,powrotu czy wycieczek na miejscu.
Wszystko sam sobie ukladalem i organizowalem.
1.Zaokretowanie
I w przypadku MSC i Costy przebiegalo to bardzo sprawnie i szybko, pomimo tego, ze czasu na przywitanie kilku pasazerow az tak duzo nie ma,bo moze 4-5 godzin.I w jednym i drugim przypadku odplywalem z niemieckiego portu w Kilonii.Jest tam terminal dla statkow wycieczkowych,do ktorego mozna bez problemu dojsc piechota z dworca kolejowego.
Przy wejsciu do terminalu oddawalo sie duzy bagaz,ktory nastepnie zostal dostarczany przez pracownikow do kabiny.
Na miejscu w terminalu bylo 6-7 "okienek",gdzie nalezalo okazac dokumenty(potwierdzenie wykupienia podrozy,paszport, badz dowod osobisty).To trwalo moze 2-3 minuty i przechodzilo sie dalej, gdzie przeswietlano bagaz podreczny i wchodzilo sie juz na poklad.
Nie ma tutaj niczego skomplikowanego,trzego by sie nalezalo obawiac-prosta,sprawna procedura.Jak ktos zna minimalne podstawy angielskiego,wloskiego czy niemieckiego to sobie bez problemu poradzi.
Karte pokladowa ,ktora pozniej posluguje wsie na pokladzie do otwierania drzwi kabiny,placenia rachunkow czy jako "dowod" przy opuszczaniu i wchodzeniu na statek w poszczegolnych portach dostaje sie u MSC od razu w terminalu, a u Costy lezy ona w kabinie.
Tutaj malutki minus dla Costy,bo na ich karcie nie ma wybitego numeru kabiny.Ja akurat nie mailem najmniejszych problemow z orientacja na pokladzie,ale widzialem wiele osob,ktore nawet po 2 dniach bladzily po tych korytarzach i takim zdeorientowanych troche,a moze i tez zapominalskim byc moze numer kabiny wybity na karcie pomaga,bo pewnie nie jeden juz zapomnial w 1 czy 2 dzien jaki numerek ma jego kabina.
W pierwzsy dzien jeszcze przed wyplynieciem odbywa sie OBOWIAZKOWE cwiczenie ratunkowe dla wszystkich pasazerow(zakladanie kamizelki itd.).To w obydwoch przypadkach odbylo sie bardzo sprawnie i bez problemu-czas trwania okolo 10 minut.
Sa dwie mozliwosci placenia za swoje wydatki na statku-rejestracja karty kredytowej ,badz gotowkowo.W drugim przypadku trzeba w 1 albo 2 dzien zostawic w recepcji kaucje minimalna w wysokosci 150 Euro.
2.Kabiny
W obydwoch przypadkach mialem kabiny wewnetrzne.I w jednym i drugim przypadku nie rezerwowalem jakiejs specyjalnejj kabiny,tylko wybieralem tak zwane kabiny losowe-z reguly to najtansza opcja.Wtenczas armator nam jakas przydziela-ja mialem chyba fuksa,bo w obydwoch przypadkach mialem kabiny prawie na samej gorze(szybszy dostep do pokladu,jadalni itd).
Wyposazenie kabin i wielkosc prawie identyczna.Lozko,biurko,lustro, barek-wszystko w dobrym stanie,bez widocznych zniszczen i co najwazniejsze czysto.
Jedynie co mi przeszkadzalo, to umieszczenie TV w kabinie Costy.Ktos go tak glupio zamontowal,ze musialem go maksymalnie przekrecic,zeby ogldac TV lezac w lozku.
no ale Tv praktycznie nie ogldalem, to mi az tak nie przeszkadzalo.
Pokoje byly sprzatane 2 razy na dzien.
3.Obsluga
I w jednym i drugim przypadku do tych ciezko pracujacych lzdzi nie mam najmniejszych zastrzezen.Pokojowki,kelnerzy,animatorzy itd zawsze usmiechnieci,mili,uprzejmi mimo tego,ze napewno musza tam ciezko pracowac.Na MSC przewazali zdecydowali ludzie z Indonezji i Filipin, na Coscie mieszanka byla bardziej zroznicowana i bylo tez duzo Brazylijczykow,Wietnamczykow.
Osobiscie proponuje w pierwszy dzien troche do nich zagadac, bo niestety wielu pasazerow traktuje te osoby jak powietrze.Kilka milych slow i atmosfera na reszte podrozy od razu troche fajniejsza.
4.Konstrukcja statku,atrakcje
Kasyna,restauracje,sklepy,dyskoteki,duzy teatr na rewie,bary,silownia,spa-wiele atrakcji jest wrecz identyczna albo bardzo podobna.Nie sposob sie tam nudzic nawet jak statek jestw dany dzien tylko na morzu.
Znaczaca roznice zauwazylem jednak przy basenach.Sa na obydwoch statkach,ale te na Coscie byle zadaszone co na tej trasie, na ktorej ja plynalem(Norwegia) mialo jednak duze znaczenie,bo na odkrytym bylo malo smialkow,ktorzy przy nordyckich temperaturach mieli ochote na kapiel.Tutaj duzy plus dla Costy.Byla tam nawet na szczycie pokladu zamnotowana zjezdzalnia,chociaz ta juz zakryta nie byla, wiec na tej trasie malo kto korzystal,ale na trasach n.p. srodziemnomorskich jest to napewno szczegolnie dla dzieci duza atrakcja.
5.Wycieczki.
Jesli ktos ma mozliwosc polecam organizowac je sobie samemu,bo jest znacznie taniej niz te wykupowane na statku.Nie zawsze jednak jest mozliwosc organizowania sobie samemu, wiec ja tez wykupilem po 1 wycieczce na kazdym rejsie.Ceny sa porownywalne na MSc i Coscie.
Oczywiscie jesli ktos plynie z polskim pilotem, to moze on moze cos zorganizowac-nie mam tu jednak zadnych doswiadczen.
6.Jedzenie
Sa bufety,restauracje bezplatne i ekskluzywne platne.
W bezplatnych restauracjach jada sie kolacje-tutaj obowiazuje z reguly tez galowy,wieczorowy ubior.Sniadania i obiady w bufetach.Przy czym bufet brzmi dosyc skromnie dla jadalni z bardzo szerokim i roznorodnym wyborem dan.
Na MSC mozna bylo sobie sniadanie zamowic bezplatnie do kabiny,na Coscie tez byla taka mozliwosc ,ale juz odplatnie.
Najwieksza roznica to jednak jedzenie wieczorem. Na MSC mozna bylo do 24.00 wejsc do bufetu i cos zjesc.Od 18.00 do 24.00 wybor byl skromny w bufecie(Pizza),ale mozna bylo cos zjesc czy zrobic sobie herbate albo napic sie wody.Tutaj najwieksze rozczarowanie u Costy.Bufet byl praktycznie zamykany o 17.00.Mozna bylo co prawda zamowic Pizze,ale juz odplatnie za 4 Euro.Najbardziej wkurzylo mnie jednak to,ze nawet herbaty sobie nie mozna bylo zrobic.To dla mnie jakas pomylka totalna.
Tutaj zdecydowany plus dla MSC.
Odnosnie drinkow nie bede nic pisal, bo mozna placic za pojedynczego drinka albo wykupywac pakiety.Tutaj kazdy sam musi sobie wybrac opcje.
7.Opuszczenie statku.
Tez bezproblemowe.W przeddzien opuszczenia dostaje sie etykietki na bagaz,ktore przyczepia sie do walizek i wystawia w wieczor przed opuszczeniem przed kabine.Tam personel je odbiera i dostaje sie je w terminalu portowym.Druga mozliwosc,ktora ja wybieralem to wychodzenie ze statku wynoszac bagaz samemu.Dla mnie duzym plusem tego rowiazania bylo to,ze moglem opuscic statek w pierwszej kolejnosci.
I na MSC i na Coscie mozna bylo w dzien opuszczenia jeszcze zjesc sniadanie.
W ostatnia noc dostaje sie rachunek za swoje wydatki na statku.jest wsuwany pod drzwiami do kabiny.Obowiazkowy wydatek to napiwek placony za dzien pobytu-7-8 euro na dzien.
Ci ktorzy wybrali platnosc karta nic nie musza robic i sa rozliczani automatycznie.Platnicy gotowkowi musza w ostatni poranek doplacic roznice pomiedzy depozytem i wydatkami albo odebrac nadwyzke.
Podsumowanie.
I w jednym i drugim przypadku bylem zadowolony.To luksusowa forma spedzania wakacji.Mozna zwiedzac powracajac do luksusowego hotelu podrozujacego razem z nami.
Wieczorem rewie,bary z muzyka,dyskoteki,kasyna,mozliwosc uprawiania sportu,dobre jedzenie-nie mozna narzekac.Jesli ktos ma odmienne ode mnie doswiadczenia to chetnie poczytam.