12.09.04, 20:09
Temat ten, nie wiem, czy chcacy czy nie, zaczal juz chris-joe, a ja
postanowilam go pociagnac. Temat znaczy sie.
Czy ktos moglby w miare wyczerpujaco wypowiedziec sie na temat rabunkow w
Brazylii? Owszem, duzo sie slyszy na ten temat, ale w rezultacie wie sie
niewiele. Jak jest naprawde? Czy mozna tego niebezpieczenstwa uniknac?
Moze Ty, chris-joe, bys sie wypowiedzial?
Pozdrawiam i dzieki za info.
K
Obserwuj wątek
    • chris-joe Re: Zadra... 12.09.04, 20:56
      Duze miasta nie naleza do zbyt bezpiecznych. W Sao Poulo odradza sie wedrowki
      po zmroku nawet w srodmiesciu. Po glownej ulicy, Avenida Paulista, mozna sie
      nieco poszwedac, bo jest dobrze oswietlona, wiele bankow etc. w poblizu sa
      stacje metra (metro jest bezpieczne).
      W Rio popelnilem blad, ze na Copie zapuscilem sie nad wode w miejscu, ktore nie
      bylo dobrze oswietlone. Mialem tez przy sobie caly plik kart kredytowych, sporo
      gotowki w dolarach i w realach, nawet paszport. Dwie grupy wyrostkow rzucily
      sie na nas jakby niezaleznie od siebie, rzucily nas na ziemie. Na mnie siadlo
      pieciu, domagali sie forsy, przeszukali kieszenie, zaczeli mnie rozbierac chyba
      w poszukiwaniu ukrytej forsy. Karty kredytowe i paszport ich nie interesowaly-
      rzucili to wszystko w piach (pozniej, juz w asyscie gliniarza, je odnalazlem).
      Wzkazalem im, gdzie w portfelu mialem dolary, realow nie znalezli. Natychmiast
      po uzyskaniu gotowki zwiali.
      Regula jest taka, by unikac grupek wyrostkow, trzymac sie glownych ulic,
      rozgladac sie za obecnoscia glin, nie nosic przy sobie kasztownosci, tylko tyle
      ile jest sie gotowym "stracic". Nawet za dnia, gdy robilem zdjecia drogim
      aparatem cyfrowym, moj kompan stal na strazy.
      Czesto tez bralem ze soba tani aparat fotograficzny.
      Gdy jest sie zaatakowanym w tlumie, podniesc wrzask; jesli na uboczu- nie bronic
      sie, nie szarpac, oddac kase. Polecam tez nosic w jednej kieszeni zwitek
      banknotow na takie "okazje"- w przypadku napasci oddac to majac nadzieje, ze
      wiecej szukac nie beda.
      Grupka, ktora zaatakowala Roginei'go wymachiwala nozem! Gdy stwierdzili z
      zaskoczeniem, ze jest Brazylijczykiem, uprzejmie go poinformowali, ze nie zrobia
      mu krzywdy, chca jedynie forsy na jedzenie.

      Nie nalezy jednak pasc ofiara paranoi. Poza duzymi miastami jest bezpiecznie.
      Ludzie sa przyjazni i pomocni. Gdy dwa dni po fakcie stwierdzilem, ze zgubilem
      paszport w autobusie dalekobieznym (sa tanie i super wygodne!), zadzwonilem do
      firmy przewozowej i okazalo sie, ze mieli moj paszport! (jest w zwyczaju odpalic
      troche kasy "znaleznego").

      Znajomosc portugalskiego bardzo ci sie przyda :) Po angielsku mowi niewielu.
      Hiszpanski jest znany dosc powszechnie.

      Acha, jeszcze jedno- loty lokalne sa dosc tanie. Czesto pojawialismy sie na
      lotnisku nie majac nic zabukowanego i kupowalismy bilety od reki na miejscu.
      Nalezy pochodzic do przedstawiecielstw kilku linii lotniczych- roznice cen moga
      byc znaczne. Na lotnisku w SP Varig chcial od nas po ponad 300 realow od glowy
      za lot do Rio, a Vasp juz tylko... 68!
      Staja sie tez popularne loty nocne- znacznie tansze niz dzienne.
      Na bliskie dystanse polecam autobusy, jak juz wspominalem sa super komfortowe i
      tanie. Na dalsze- samoloty.

      Na internecie jest mnostwo bardzo przydatnych "sites"- linie autobusowe i
      lotnicze. W razie potrzeby podrzuce linki :)
      • brasilka2 Re: Zadra... 12.09.04, 21:06
        Chociaż pragnę pojechać do Brazylii ponad wszystko na świecie, to jednak
        mrożące krew w żyłach opowieści na temat napadów na ulicy trochę studzą zapał.

        Jedna z moich znajomych opowiadała, jak jechala z mężem (Polakiem) jedną z
        avenid w Rio, mieli otwarte okno, podszedł wyrostek, jakby naćpany, wyciągnął
        pistolet i kazał mu oddać zegarek. Chyba w koncu zmieniły się światła i
        odjechali z piskiem opon.

        Inny kolega, z Kurytyby, stwierdził, że nie zna nikogo, kogo by chociaż raz nie
        okradli/napadli. Kurczę, strach się bać...
        • kraksa2 Re: Zadra... 12.09.04, 21:54
          brasilka2 napisała:

          > Chociaż pragnę pojechać do Brazylii ponad wszystko na świecie, to jednak
          > mrożące krew w żyłach opowieści na temat napadów na ulicy trochę studzą
          zapał.

          Jeeee tam... ;D


          > Inny kolega, z Kurytyby, stwierdził, że nie zna nikogo, kogo by chociaż raz
          nie
          >
          > okradli/napadli.


          Tez takie opinie slyszalam.


          >Kurczę, strach się bać...


          Mysle ze az tak zle to nie jest...
          Ale zeby nastroje nie ostygly ;D, opowiem, o mojej kolezance. Otoz jechala
          sobie samochodem, dosc luksusowym, bo jej ojciec byl dyplomata, i zobaczyla, ze
          z jakiegos wzniesienia zbiegaja ludzie. A bylo to tuz przy Copacabanie. Bylo
          ich dziesiatki, wbiegli na plaze i jak jeden, zaczeli porywac torebki, aparaty
          fotograficzne, ludziom, ktorzy tego rodzaju "gadzety" trzymali na wierzchu
          opalajac sie na tejze plazy. Jak sie okazalo, czy tez jak ta kolezanka sie
          pozniej dowiedziala, takie naloty mieszkancy faveli organizuja dosc czesto.
          Prawda to?

          • chris-joe Re: Zadra... 12.09.04, 22:12
            Tez slyszalem o takich rajdach- zwanych "arrastao". Podobno jednak juz sie nie
            zdarzaja. Staly sie one skandalem i zadra w oku wladz i mieszkancow Rio,
            ktorzy przeciez w olbrzymiej mierze zyja z turystow. Obecnie Copa jest dobrze
            strzezona, wzdluz Avenida Atlantica jest duzo policji, nawet na samej plazy- w
            sandalach i krotkich majtkach :).
            Po zmroku plaze sa dobrze oswietlone i pelne ludzi. Moj blad polegal na tym,
            ze zapuscilem sie nad sama wode- Copa zas opada w kierunku oceanu i pas nad
            samym morzem jest niewidoczny z gory, czyli od strony Ave. Atlantica. Poza tym
            traf chcial, ze trafilem akutrat w takie miejsce, ktore bylo puste- z wyjatkiem
            wspomnianych wyrostkow. Oni z powyzszych wlasnie wzgledow tam wlasnie
            zastawili swe "sieci", a ja mialem pecha i zbyt malo wyczucia sytuacji.
      • kraksa2 Re: Zadra... 12.09.04, 21:45
        Strasznie dziekuje(my) za informacje, mysle, ze bardzo sie przydadza. Dla mnie
        mozesz jeszcze pisac... Czyta sie z zapartym tchem :D

        > Grupka, ktora zaatakowala Roginei'go wymachiwala nozem! Gdy stwierdzili z
        > zaskoczeniem, ze jest Brazylijczykiem, uprzejmie go poinformowali, ze nie
        zrobi
        > a
        > mu krzywdy, chca jedynie forsy na jedzenie.

        A przypuscmy, ze zaatakowany turysta zaczyna mowic po portugalsku, ale z, o,
        zgrozo!, portugalskim akcentem ;), czy wtedy bedzie traktowany ulgowo? Dzialaja
        jakies gadki szmatki? Pytam z czystej ciekawosci, bo pewnie nie mialabym odwagi
        wdawac sie z takimi kolesiami w dyskusje.
        • chris-joe Re: Zadra... 12.09.04, 22:02
          Mam nadzieje, ze nigdy nie bedziesz miala okazji uzyskac odpowiedzi na swoje
          pytanie :)
          Roginei nie zostal potraktowany "ulgowo"- tez musial bulic :) Zaskoczenie
          napastnikow polegalo raczej na tym, ze nie oczekiwali po Brazylijczyku takiej
          glupoty, jak zapuszczanie sie w kiepsko oswietlona czesc plazy po zmroku. Taka
          glupota jest raczej specjalnoscia gringos :)

          Zreszta on czul od samego poczatku pismo nosem i mnie ostrzegal, by tam nie
          lezc. Ale bylem oslo uparty, wiec poszedl za mna dla asysty... Moj osli upor
          zas wynikl stad, ze w SP pierwszego dnia po przybyciu do Brazylii ani on, ani
          jego krewni nie pozwalali mi po zmroku udac sie na miasto. Bylem tym wkurzony
          i chcialem im udowodnic, ze sa ofiarami paranoi... no i udowodnilem.

          Uwazalem, ze przezywszy bez szwanku samotna wloczege po Azji Pld.Wsch., po
          krajach wcale nie bogatszych od Brazylii, jestem juz zaprawionym podroznikiem :)

          Teraz juz wiem, ze Ameryka Pld. to nie Azja...

          Nawiasem mowiac, do dzis sie zastanawiam, czemu, mimo podobienstw ekonomicznych
          miedzy Brazylia a np. Tajlandia, Tajlandia jest tak szalenie bezpieczna w
          porownaniu z Brazylia. Moze to wplyw buddyzmu? Nie mam pojecia.
          • brasilka2 Re: Zadra... 12.09.04, 22:15
            Zaraz zaraz, chcesz powiedzieć, że w Brazylii życie po zmroku zamiera??
            Że normalni ludzie rygluja się w domach, a ulice przejmują w posiadanie grupki
            uzbrojonych wyrostków?
            A gdzie imprezki do rana, gdzie życie klubowo-kawiarniane do późnej nocy??
            • roginei Re: Zadra... 12.09.04, 23:08
              jasne, ze Brazylia sie bawi; "pingaiada" jest bardzo popularnym sposobem
              spedzenia czasu :)
              Miejsca, gdzie sa ulokowane knajpy i kluby sa bezpieczne.

              Powtarzam- nie dac sie paranoi!
              Wypadki sie zdarzaja, lecz mozna ich uniknac przy zachowaniu zdrowego rozsadku.
              Najczesciej latwo wyczuc, gdzie nie nalezy sie zapuszczac.
              Walcie do Brazylii! Warto :)
              (a przy okazji KONIECZNIE trzeba wpasc do Buenos Aires- w miescie tym jestem
              zakochany po uszy :)
              • chris-joe ooops! :) 12.09.04, 23:10
                nie, to nie Roginei wlada tak biegle jezykiem polskim :)))))
                Zapomnialem sie zalogowac pod moim imieniem:0
                • kraksa2 Re: ooops! :) 13.09.04, 01:43
                  Pozwolcie, ze ja, z uporem podobnym do Twojego, gdy pchales sie na sile tam
                  gdzie nie potrzeba bylo, chris-joe, skoncentruje sie na temacie nie imprez,
                  tylko tych "potworow" co to sie za kazdym rogiem w Brazylii czaja ;)

                  Ogladales pewnie "Cidade de Deus". Jak bys sie odniosl do rzeczywistosci tam
                  przedstawionej? Wiem, ze rzecz dzieje sie pare ladnych lat wstecz, ale czy
                  teraz tez takie "akcje" sa wsrod mieszkancow faveli na porzadku dziennym?

                  Pamietam tez film... Zaraz... tytul wylecial mi z glowy... ale byl to film o 3
                  chlopcach, ktorzy uciekaja z poprawczaka i wyruszaja w podroz swojego zycia,
                  prosto przed siebie. Wiem od Brazylijki, z ktora mialam zajecia z filmu
                  brazylijskiego, ze jeden z aktorow tam grajacych (a warto zauwazyc, ze wszyscy
                  trzej byli mieszkancami faveli, a nie profesjonalnymi czy doswiadczonymi
                  aktorami) zginal kilka lat po zakonczeniu zdjec, zastrzelony przed swoim domem.
                  Policja podejrzewala, ze byly to gangsterskie porachunki.
                  Bardzo mnie ta historia poruszyla, przyznam ze rowniez dlatego, iz chlopak gral
                  rewelacyjnie, mimo, ze mial moze z 10-12 lat. Nie tylko z tego powodu,
                  oczywiscie. Ale to przerazajace! Czy ci ludzie, nawet jesli dostaja szanse od
                  losu, jakas furtka zostaje przed nimi otwarta, to nie chca czy nie potrafia z
                  niej skorzystac?

    • abelha Re: Zadra... 13.09.04, 19:01
      Olá Kraksa2,

      Brazylia do najbezpieczniejszych nie nalezy, ale wielu sytuacji mozna uniknac
      przestrzegajac podstawowych zasad. Mieszkam w Brazylii od 2,5 roku, wczesniej
      bywalam tutaj turystycznie i nikt mnie, dzieki Bogu, jeszcze nie napadl, ani
      nie okradl. Dodam, ze pracuje w samym centrum São Paulo (Sé) i czesto wychodze
      z biura ok. godz. 19-20. Kiedy bedziesz wiec mogla pakuj smialo walizki...
      Brazylia to wspanialy kraj i na pewno sie nie zawiedziesz.

      `s
      Abelha
      • brasilka2 Re: Zadra... 13.09.04, 21:20
        Czesc Abelha!
        Muszę lojalnie uprzedzić, że jesteśmy tu tak spragnieni towarzystwa osób, które
        miały okazję podziwiać Brazylię na własne oczy, że rzucamy się na nie, jak nie
        przymierzając stado urubus :-)

        A teraz do rzeczy. Zastanawiam się, czy tylko duże miasta są tak niebezpieczne,
        jak tu słyszymy. Co z mieścinkami typu moje ukochane Itacare czy Ilheus? Bo
        Salvador to raczej ta sama liga, co Rio. Czy w tych maleństwach tez lepiej nie
        łazić na plażę po zmroku?? Buuu...
      • chris-joe abelha 14.09.04, 11:09
        Ciesze sie strasznie, ze sie tu znalazlas (wprzody znalazlwszy sie w Brazylii:)
        i chcialbym skorzystac z twojej ekspertyzy, gdyz moj kontakt z Brazylia jest co
        prawda staly -by sie tak wyrazic- jednak glownie na odleglosc.

        Mam na mysli zapieklosc brazylijsko-argentynska (nie wiem nawet czy dziala ona w
        druga strone), ktora rzuca sie w oczy dosc szybko przy kontaktach z
        Brazylijczykami. Argentynczykow oskarza sie tu zwykle o nieziemska arogancje,
        ktorej w Argentynie nie zauwazylem. Nie zauwazyl jej tam takze moj brazylijski
        przyjaciel, ale szybko wyjasnil to sobie tym, ze Argentyna przezywa wlasnie
        siedem lat chudych, wiec nieco, chwilowo, zlagodniala -z wyrachowania.

        Slysze takze, ze Argentyna jest bardzo be w kontekscie usilowan Luli, aby
        stworzyc wspolny rynek w Am. Pld. (i poza nia- "wspolny rynek ubogich") i swym
        nieracjonalnym zachowaniem przy stosowaniu roznych importowych kwot
        (wymierzonych chyba nie tylko w import towarow brazylijskich) sabotuje
        poczynania brazylijskiego prezydenta.

        Czy wiesz cos na ten temat? Czy wyczuwasz te niechec wsrod Brazylijczykow? Czy
        potrafisz ja wyjasnic?

        Wiem skadinad, ze Argentyna tradycyjnie byla "Francja Ameryki Pld."- kulturalnie
        bardziej wyrafinowana, o najwyzszym standardzie zycia, nieprzystajaca nieco do
        swych sasiadow. Moj boze, widzialem nawet brazylijsko-paragwajska "bombe
        atomowa" wymierzona w Argentyne, czyli hydroelektrownie na Paranie pod Foz do
        Iguazu...
        • abelha Re: abelha 14.09.04, 15:44
          Olá,

          masz racje Chris-Joe, generalnie Brazylijczycy Argentynczykow nie daza zbytnia
          sympatia. Obiektywnie te sytuacje analizujac wynika to jednak z zazdrosci(w
          przeszlosci oczywiscie), jaka palali do lepiej rozwinietej gospodarczo jeszcze
          niedawno Argentyny. Rzeczywiscie Brazylijczycy posadzaja Argentynczykow o
          arogancje. Podobnie jak Ty nie zauwazylam tego. Argentynczycy sa b. dobrze
          wyksztalceni, byc moze stad ta opinia. Co do Luli wole sie nie wypowiadac, bo
          uwazam, ze prawie nic co robi jest racjonalne. Jak pokazuje nasza historia
          zwiazkowiec na stanowisku prezydenta nie sprawdza sie zbytnio.

          Pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka