Gość: Tomek
IP: *.*.*.*
07.09.01, 15:32
Zbita została tylna szyba w moim kombi podczas podróży po Chorwacji.
Zakleiłem ją więc porządnie gruba folią i jeździłem tak przez kilka dni bez
problemów. Chciałem spędzić jeszcze kilka dni w Słowenii, ale najpierw wybrałem
się na 1 dzień do Wenecji. Wracając późnym wieczorem na wybrzeże Słowenii z
Włoch, zostałem zatrzymany na granicy ze względu na szybę (chyba). Kazano mi
wracać do Włoch (mowiąc tylko "zuruck"). Nie zadano mi żadnych pytań dot.
okoliczności zbicia szyby, dokąd jadę, czy mam zamiar naprawiiać szybe przed
powrotem do Polski. Po prostu "zuruck" i już. A była już prawie godzina 23.
Jeżdżę dobrym dużym samochodem i wyglądam zawsze schludnie, wiec nie
rozumiem zachowania służb granicznych Słowenii. Nawet żadnego wyjaśnienia w
czym leży problem. Samochód był całkowicie ubezpieczony, ale tego typu naprawy
zaleca się robić po powrocie do kraju (według firmy ubezpieczeniowej).
Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się żeby nie został wpuszczony przez granicę
jakiegokolwiek kraju. Podróżowałem po wielu krajach Europy, byłem w USA
(oczywiście turystycznie), często latam po Europie służbowo, a nawet kilka lat
mieszkałem w Wielkiej Brytanii (podkreślam, że legalnie). Paszport aż pęka od
pieczątek.
Gardzę takimi krajami jak Słowenia. Postaram się, żeby nigdy nie zostawić
u nich nawet złotówki. Jeżeli przydaży się, że będę jechał tranzytem przez
Słowenię, zatankuję tuż przed i tuż za ich granicą.
Nie rozumiem Słoweńców - podobno zależy im na turystyce. Po takim
niesprawiedliwym i poniżającym traktowaniu życzę im jak najgorzej.
Ostrzegam niniejszym przed Słoweńcami - zdecydowanie polecam Chorwację,
gdzie ludzie są uprzejmi, a na granicy dostaje się pyszną lokalną wodę
mineralną i mapę kraju po Polsku - tak się traktuję turystów.
Pozdrawiam
Tomek