Gość: taternikus
IP: *.polkomtel.com.pl
23.08.03, 22:30
Cześć
Chciałbym się podzielić z Wami moimi odczuciami (i nie tylko moimi, bo byłem
tam z 3 innymi osobami) jakie pozostawiła we mnie wyspa Bornholm.
Byliśmy tam może nie za długo (od czwartku do poniedziałku rano), ale
wystarczająco długo żeby poznać klimat wyspy i żeby móc w miarę obiektywnie
stwierdzić, czy cała „gra” jest warta zachodu. A więc po kolei :
Po 2 godzinnym płynięciu wodolotem z Kołobrzegu lądujemy w Nexo. Hmm ot takie
miasteczko z autobusami, samochodami, sklepami i małym portem ... wydaje się
trochę ospałe, ale czysto, schludnie, wszyscy wokoło mili, więc pierwsze
wrażenie jest OK. Dalej wsiadamy w autobus, który wiezie nas do Gudhjem. Po
drodze jestem mocno rozczarowany, bo prócz obsianych pól , to właściwie nic
na tej wyspie nie ma (ale w duchu mówię sobie, że to północna część wyspy
miała być piękna i zróżnicowana krajobrazowo). Trochę więc zdegustowany
wysiadam razem ze swoją trójką podróżników w miasteczku Gudhjem. Tu miłe
zaskoczenie. Gudhjem jest straszliwie małe, ale bardzo ładnie położone i ma
to „coś”, co tworzy klimat. Udajemy się dalej do zarezerwowanych kwater w
schronisku przy porcie. Coż ... schronisko obraz nędzy i rozpaczy jeśli
chodzi o pokój, ale daje się wytrzymać szczególnie, że mamy przepiękny widok
na morze. Następnego dnia wstajemy rano i wsiadamy na rowery z zamiarem
dojechania na północ wyspy do wiadomego chyba każdemu na tym forum zamku.
Jestem bardzo ciekawy tych ścieżek rowerowych na Bornholmie, którzy tak
straszliwie wszyscy zachwalają. I tu straszliwe kolejne rozczarowanie. Owe
ścieżki, to tak naprawdę nic ciekawego. Ich bieg jadąc środkiem wyspy jest
monotonny i nudny. Zero ciekawych krajobrazów, tylko pola, łąki, lasy
(najzwyklejsze w świecie i nie wiem czym się co niektórzy tak podniecają
opisując jakie to niesamowite lasy są na Bornholmie). W każdym razie według
mojej skromnej opinii w Polsce są o niebo ciekawsze tereny do jazdy na
rowerze. Przyznaję, że mało jest u nas oznakowanych ścieżek rowerowych, ale
pod względem krajobrazowym takie przykładowo Bieszczady są o niebo
piękniejsze do jazdy na rowerze niż wyspa Bornholm. W każdym razie po
kilkunastu kilometrach jazdy rowerem środkiem wyspy szybko zbaczamy na jej
część, z której widać morze. I tutaj owszem, widoki piękne, ale tylko i
wyłącznie dzięki morzu. Co dalej .... jesteśmy już w okolicach zamku i tu
kolejna porażka ... te niby niesamowite i przepiękne ruiny zamku (jak pisze
przewodnik, jak mówi full ludzi na internecie), to dla nas zupełne
nieporozumienie. Nie chcę wymieniać jakichkolwiek zamków, które widziałem w
kraju i za granicą i porównywać ich do tego z Bornholmu. Po prostu miny nam
zrzedły i tyle .... popodziwialiśmy tylko trochę tutejsze wybrzeże wyspy, bo
jest naprawdę ładne (widoki na morze i otoczenie wyspy przednie !!!). Jako,
że zrobiło się późno, to ruszyliśmy w dalszą już powrotną do Gudhjem drogę.
Po drodze chcieliśmy jeszcze zahaczyć o jeden z tych okrągłych kościołów, o
których tak rozpisują się przewodniki. Dojeżdzamy do jednego z nich i ....
szybko ruszamy dalej, bo naprawdę nie wiem czym się tutaj zachwycać. Ot
kościół pomalowany na biało a że okrągły ??? Czy to ma być jego wielką
atrakcją ??? Tak rozczarowani już do końca wracamy do naszego schroniska nie
darowując czereśniom spotkanym przy ulicy i rosnącym dziko. Nie będę może
opisywał kolejnych dni naszego pobytu i jazdy rowerem po niby wspaniałej i
przepięknej wyspie. Zasada z tego co zorientowaliśmy się w trakcie jest
prosta : im dalej w głąb wyspy i dalej od morza tym krajobraz nudny i
zniechęcający. Ścieżki rowerowe owszem utrzymane w dobrym stanie, oznakowane,
ale nużące brakiem jakichkolwiek atrakcji „widokowych” .... tylko łąki, lasy
i .... szkoda mówić !!!! Owszem cisza, spokój, ale nic poza tym .... my
Polacy chyba naprawdę nie potrafimy doceniać swoich krajobrazów w Polsce. Nie
mówię tutaj oczywiście o ludziach, „klimatach” międzyludzkich, warunkach
mieszkalnych i temu podobnych ... porównuję tylko przyrodę !!! W każdym razie
nasz wypad na rowery na wyspę Bornholm zaliczam do ..... mniej udanych.
Jedyne co nam się podobało, to krajobrazy nadmorskie, przejrzystość wody z
tej strony Bałtyku i .... wieczory na skałach przy zachodzie słońca i dobrym,
wytrawnym winku.
Ehhhh stwierdzam razem ze swoimi znajomymi i moją dziewczyną, którzy to
uczestniczyliśmy wszyscy w tej wyprawie :
BORNHOLM JEST MOCNO PRZEREKLAMOWANY !!!!!!
Pozdrawiam wszystkich
Paweł
PS: zdaję sobie sprawę, że będę miał pewnie wielu oponentów, ale chciałem się
tylko podzielić z Wami swoimi wrażeniami a wrażenia są przecież z zasady
subiektywne :)