Gość: Szeryf 2
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
02.08.04, 19:05
Byłem w zeszłym roku nad morzem i w te wakacje również się wybrałem.
Nie uskarżam się na pogodę, bo to nie jest niczyja wina - ot taki klimat;
Nie uskarżam się na wysokie ceny kwater - zwykła ekonomia;
Nie uskarżam się na tłumy ludzi - w końcu ja jestem jednym z nich.
Ale denerwują mnie ludzie, którzy mają wszystko w głębokim poważaniu i
olewają wszystko i wszystkich. Przy każdym wejściu na plażę są
wywieszki "zakaz wprowadzania psów" a na plazy w promieniu oka kilka kundli!
Niektóre na smyczy, niektóe przywiązane gdzies przy wydmach i ujadające na
pół plazy, niektóre bigające samopas po plazy. Rozumiem, ze ktos ma
ukochanego psiaka i wyjeżdżając na urlop chce go zabrać ze sobą, ale bez
przesady - skoro sa jakies zakazy to chyba nie po to by je lekceważyć.
Debnerwują mnie ludzie, którzy przyjada niewiadomo skąd i uważają się za
władców i królów niemal. Kolejki po bilety do muzeum to nie dla nich - albo
bedzie się taki próbował wkręcić bez kolejki a na próbę zwrócenia uwagi robi
raban (w końcu jak smie taki mały ludzik zwracać uwagę takiemu moznowładcy).
"Bekanie" po zjedzeniu ryby w smazalni uważają chyba za stwierdzenie faktu,
ze im smakowało, co nie oznacza, że inni, którzy jeszcze jedzą beda patrzyli
na takie zachowanie z zachwytem.
Jest jeszcze cała masa innych spraw, które mnie draznią, ale oczywiście nie
sa to akurat jakieś wady polskiego morza. To ludzie są winni a nie morze.
Równie dobrze moga za rok pojechac do Zakopca czy Giżycka. Lubię polskie
morze, ale za kazde takie chamstwo powinno się karac - za wprowadzanie psów
na plażę chyba można wystawiac mandaty?