Dodaj do ulubionych

Dawczyni komorek jajowych

28.06.05, 20:12
Witam serdecznie, mam do was pytanie- Czy uwazacie oddawanie swoich komórek
jajowych za coś godnego potepienia czy odwrotnie? Prosze o szcere odpowiedzi.
Bardzo mi zależy na waszych opiniach.
Może któraś z was miała juz takie doswiadczenia. Chetnie przeczytam. pozdr.
Obserwuj wątek
    • zerozdziwien Re: Dawczyni komorek jajowych 28.06.05, 21:37
      ja oddałam swoje innej kobiecie i zrobiłam to po prostu...
      i dla możliwości pomocy i dla pieniędzy-mniej zapłąciłam za in-vitro
      • jedna_chwilka Re: Dawczyni komorek jajowych 28.06.05, 21:45
        absolutnie nie potępiam, to bardzo szlachetne o ile dawczynią nie kierują
        pobudki czysto materialne, choć i do takich jesteśmy czasem zmuszone, tak jak
        zerozdziwien po to by oniżyć koszty in vitro
      • bima5 Re: Dawczyni komorek jajowych 29.06.05, 13:41
        Zerozdziwień- mam do Ciebie pytanie, czy mialaś lub masz jakieś skutki uboczne
        po oddaniu komorek? dla mnie jest to bardzo wazne.
        • zerozdziwien Re: Dawczyni komorek jajowych 30.06.05, 10:55
          po oddaniu komórek ???
          najwyżej mogę mieć psychiczne wink
          ale nie mam
          miałam dużo jajeczek i zawsze mogło dojść do przestymulowania:obrzęk,płyn
          surowiczny w otrzewnej,ból,wymioty,gorączka
          na szczęście nic sie nie wydarzyło
          wszystko zniosłam dobrze no może po takiej ilości progesteronu jaki przyjmowałam
          sporo przytyłam,ale co tam, z resztą już zrzucam
    • pszczolka2 Re: Dawczyni komorek jajowych 28.06.05, 23:56
      Oddałabym za darmo, wiedząc, że idą w dobre "duszyczki", choć sama się lecze.
      Ale gdybym wyhodowała sporo, oddałabym bez zastanowieniasmile

      Pozdrawiam,Ola
      36 cykl = 3 lata starańsmile
      "wierze, że sie uda i (nigdy) nie jest za późno"
      • ata76 Re: Dawczyni komorek jajowych 29.06.05, 13:53
        ja nie widze w tym nic zasługującego na potępienie...wręcz
        przeciwnie .......bez względu na pobódki
    • sabi35 Re: Dawczyni komorek jajowych 29.06.05, 14:08
      Ja bym oddała, chociaż nie wiem do końca, bo to byłoby tak jakbym miała dziecko
      z nieznanym mi mężczyzną. Trzeba się napewno dobrze zastanowić. Nie wiem jak
      bym zareagowała gdyby mój facet był dawcą spermy. Myślę, że to nie takie łatwe
      jakby się nam wydawało. Nie działaj pochopnie jeżeli coś takiego planujesz. Jak
      się jednak zdecydujesz to napewno będzie to bardzo szlachetny czyn.
      • mia80 Re: Dawczyni komorek jajowych 29.06.05, 14:30
        ja bym się czuła trochę tak jakbym oddała swoje dziedzko. nie wiem czy
        potrafiłabym zyć ze świadomością, że jest tam w świecie istota, która nosi moje
        geny, a ja nawet nic o niej nie wiem
    • mimoooza Re: Dawczyni komorek jajowych 29.06.05, 14:58
      A ja nigdy nie zdecydowałabym się na oddanie swoich komórek jajowych. To tak
      jakby miało gdzieś żyć dziecko z moimi genami, a ja miałabym nawet nie wiedzieć
      gdzie i kim jest. Podobnie z oddawaniem spermy. Na świecie jest tyle dzieci
      opuszczonych, które potrzebują miłości, także w wieku niemowlęcym, że według
      mnie aktem o wiele lepszym jest przysposobienie takiego dziecka, a z
      perspektywy kobiety, która przyjmuje komórkę jajową, nie ma różnicy, czy
      wyhowuje dziecko adoptowane czy takie, które powstało z obcego materiału
      genetycznego - biologicznie i tak nie jest jej dzieckiem.
      • fiamma75 Re: Dawczyni komorek jajowych 29.06.05, 15:10
        Zgadzam się z mia80 i mimoooza.
        • balbinka74 Re: Dawczyni komorek jajowych 29.06.05, 22:33
          Z całą pewnością jest to bardzo trudna decyzja.Nie wiem, co ja bym
          zrobiła.Myślę, że dla tej matki, która dostaje jajeczka, to zupełnie inna
          sprawa niż adopcja.Dziecko będzie w niej rosło, będzie czuła jego
          ruchy...urodzi je.To wzmacnia więzi.Poza tym taka komórka może być zapłodniona
          przez plemniki jej męża. Z drugiej strony, pojawia się też problem domniemanego
          rodzeństwa.Może będziecie się śmiać ze mnie, ale jaką ma się gwarancję, że w
          przyszłości dzieci nie pobiorą się? Wiem, że to jest bardzo małe
          prawdopodobieństwo, ale jest.Każda z nas jest inna, każda wyznaje różne
          priorytety, różne wartości.Medycyna daje nam różne możliwości, ale decyzje nie
          są na pewno łatwe.Myślę, że obie strony należy w jakiś sposób podziwiać.No
          chyba, że ktoś oddaje komórki dla kasy na ciuchy, wycieczki itp.
          • mimoooza Re: Dawczyni komorek jajowych 30.06.05, 13:22
            Akurat ten argument, że kobieta-biorca komórki jest "szczęśliwsza" od
            adoptującej w ogóle do mnie nie przemawia. Mnie nikt siłą nawet nie zmusiłby
            (nie mówiąc o dobrowolnym działaniu) do tego, by nosić w sobie dziecko, które
            biologicznie jest innej kobiety i mojego męża (jeśli są użyte jego plemniki).
            Dla mnie byłby to koszmar. Ale rozumiem to, że inne kobiety mogą czuć inaczej i
            mogą się w tej sytuacji odnaleźć, tylko czy to nie jest pragnienie urodzenia
            dziecka ponad wszystko, także ponad potrzebę realizacji siebie jako matki w
            ogóle? Pozdrawiam
            • balbinka74 Re: Dawczyni komorek jajowych 30.06.05, 21:44
              Mimoooza, pewnie masz rację.Chciałam tylko podkreślić różnicę pomiędzy
              adoptowanym dzieckiem, a urodzonym z obcej komórki.Zresztą pewnie nigdy tego
              nie zrozumiemy,bo nie jesteśmy na miejscu tych kobiet.Z całą pewnością nie mają
              innego wyboru, a chcą poczuć to , co czuje każda matka.
    • pszczolaasia Re: Dawczyni komorek jajowych 29.06.05, 15:15
      ja nie wiem.... ale rozumiem argumenty obydwóch stron.
      • jolanta8 Re: Dawczyni komorek jajowych 30.06.05, 22:33
        zabrzmi to egoistycznie -ale nie oddałabym,dlatego,ze nie mogłabym żyć z
        myślą,ze tam gdzieś jest dzieciątko z mojej komórki,to chyba nie jest takie
        proste
    • pszczolka2 Re: Dawczyni komorek jajowych 30.06.05, 23:47
      Każda z nas na ten temat ma odmienne zdanie i słusznie, bo każda jest inna.
      Ale weźmy np: dawców nasienia, czym oni się różnią od dawcy jajeczka - NICZYM!!!
      To dziecko i to dziecko. A jednak kobiety do iui lub in-vitro pobierają
      nasienie dawcy, aby cieszyć się pięknem jakim jest ciąża i chęć posiadania
      dziecka. Dlatego dla mnie oddanie jajeczka jest tym samym jak oddanie nasienia.
      Już raz wyraziłam swoją opinie na ten temat i napiszę raz jeszcze...
      Oddałabym za darmo i bez zastanowienia, bo wiem jak to jest gdy lata czeka się
      na dziecko. DOBRANOCsmile

      Pozdrawiam,Ola
      36 cykl = 3 lata starańsmile
      "wierze, że się uda i (nigdy) nie jest za późno"
    • malwinkas Re: Dawczyni komorek jajowych 01.07.05, 09:30
      Dla mnie odpowiedź na to pytanie jest dość prosta.
      Ale wcześniej musiałam odpowiedzieć na inne: co bym zrobiła gdybym nie mogła
      zajść w ciążę z winy mojego mężczyzny, a jedyną możliwością posiadania
      potomstwa byłoby dla nas skorzystanie z banku spermy? Odpowiedź dla mnie
      prosta - za jego aprobatą (lub nawet bez niej - obecnie mam ponad 30 lat)
      wykorzystałabym tę możliwość. Moim zdaniem w życiu zawsze jest coś za coś.
      Gdybym mogła pomóc jakiejś pani spełnić marzenia, zrealizować się w pełni jako
      kobieta i matka zrobiłabym to z przyjemnością. Bardzo dobrze bym się czuła
      mając chociażby maleńką świadomość, że ktoś żyje w części dzięki mnie, a ktoś
      następny jest z tego powodu szczęśliwy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka