magdak1977
08.01.06, 17:18
Kochane Dziewczyny,
musze sie komus wyplakac, wiec pisze do Was i licze na zrozumienie.
Mam 29 lat i dwoje dzieci. Kazde przychodzilo na swiat nieplanowane i jak dla
mnie w nie najlepszym momencie, ale bardzo je kocham i nie zmienilabym nic w
swoim zyciu. Po urodzeniu drugiego dziecka przyszla mi ochota na trzecie, bo
zaczelam sie spelniac jako matka. Nie od razu, raczej po malu, ale jak
synmila mniej wiecj rok juz wiedzilam, ze bardzo chce trzeciego dziecka.
Problem w tym, ze nie mogam do tego przekonac meza, ktory jest bardzo dobrym
ojcem, ale jakos bal sie, czy nie mial sily, czy cos w ogle innego. Ja w
kazdym razie stralam sie jak najwiecej rozmawiac i po roku takich rozmow
wreszcie powiedzial, ze on tez chcialby rodziny z trojka dzieci i ze jest
gotowy. Teraz syn ma 2,5 roku i myskle, ze juz najwyzszy czas na trzecie.
I wszystko byloby ok, gdyby nie fakt, ze jakos na zdrowiu podupadam. Ostatnio
mecza mnie rozne dolegliwosc, mysle ze zwiazane z nerwami ( tak jest jak
marzenie ma Ci sie spelnic) i teraz juz nie widze u siebie ani ani objawow
dni plodnych. W takim stanie "nerwow" dziecko odsuwa sie w blizej
nieokreslona przyszlosc ( blokada). I wsciekam sie tylko, nie umiem sie
wyluzowac, maz pyta sie co mi jest, a jak probje mu wytlumaczyc, mowi, ze
przesadzam, ze dzieciaki "szly" nam latwo, wiec i teraz tak bedzie.
Moze macie jaks metode na takie "stresy"?
Pozdrowienia i lepszego samopoczucia zycze wszystkim czekajacym na Nowine
magda