W zeszłym tygodniu rozpoczęłam watek pt. "mój swiat się zawalił" i doszło na
nim do zaciętej dyskusji pt. czy miałam owu, czy też program ff sie pomylił
(za która zreszta bardzo Wam dziekuję, bo się wiele ciekawych rzeczy dzięki
niej dowiedziałam).
Mam jeszcze jedno pytanie: jeśli faktycznie (jak twierdził mój gin i część z
Was) nie miałam owu, to dlaczego tak sie dzieje, że moje tempki wciąż
utrzymuja się powyżej linii? Czy nie wskazywałoby to właśnie raczej na druga
fazę - tę po owulacji. I czy gdyby jej faktycznie nie było czy nie powinny
się wciąż wahać, ale na niższym poziomie niż się wahają?
A przy okazji - czy mozliwe jest, ze lekarz na USG nie zobaczył ciałka
żółtego, bo np. badanie było przeprowadzane kilka godzin przed pęknięciem
pęcherzyka?
Nie nakręcam się (ha ha, ale bzdura

), ale próbuję zrozumieć swoje ciało i
zasady wyznaczania tempek.