Dodaj do ulubionych

musze sie wyżalić

31.03.06, 09:55
Wiem, że to niewłasciwe forum, ale jedyne, na które lubie zagladać, na którym
kogos polubiłam i miałam naprawde wspólne marzenia z pozostałymi
forumowiczkami.
Wczoraj rozstałam sie z moim Mężczyzną. Mój świat totalnie się zawalił.
Sytuacja jest juz nie do odwrócenia. Nie wiem co mam robić, nie wiem jak dam
sobie radę. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że oboje bardzo sie kochamy,
ale tak musiało sie stać.
I najgorsze jest to, że jecko byłoby jedyną, podkreslam, jedyną sznsą na
uratowanie tego związku. Nie chcę Wam pisać o szczegółach, bo to dla Was
nieistotne. Ale juz za późno...
Jestem totalnie załamana, nie mogę sie pozbierać.
Przepraszam, że zasmiecam forum rzeczami nie na temat.
W związku z powyższym teraz juz naprawde sie z Wami żegnam.
Powodzenia!
Obserwuj wątek
    • aneczka002 Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 10:14
      sad nie wiem co napisać żeby Cię pocieszyćsad chociaż nie wiem czy potzrebujesz
      pocieszeńsad Jesli się kochacie tak bardzo to nie wiem co Wami powodowało ze
      rozstaliscie się, jesli dwoje ludzi się kocha i nie widzi swiata poza sobą to..
      stara sie pokonać wszelkie przeszkody żeby być razem.. więc jak możesz to
      napisz co było tego powodem jeśli nie chcesz na forum to moze e-mail (jak się
      zgodzisz wysle Ci adres). Ale niepokoi mnie jesna rzecz.. powiedziałaś ze
      jedynym sposobem na uratowanie zwiazku było dziecko.. jeśli to prawda to nie
      miało to chyba sensu.. Ale nie oceniam bo nie znam sytuacji, być moze są jakieś
      powody.. Trzymaj się ciepło. Odpisz.
      Ania
    • monjan Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 10:18
      przykro mi kochana!
      napisałam maila
      trzymaj sie!
    • agatta-a1 Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 10:19
      Sylwio pomimo, ze nie miałam z Tobą nigdy jakiegoś dużego i częstego kontaktu
      doskolane Cię znam i bardzo Ci współczuję. nie wnikam w szczegóły ale jeśli jest
      choćby cień nadziei na uratowanie związku to trzeba podjąc taką próbe aby potem
      nigdy niczego nie załować. trzymam za Ciebie kciuki i uwierz na słowo, ze wiem
      co czujesz. trzymaj się dzielnie.Agata
    • evcia80 Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 10:19
      Sylvia_b wiem, że Cię to nie pocieszy (a może nawet rozzłości - od razu
      przepraszam) ale może lepiej, że stało się to teraz? Dzidzia nie zawsze
      naprawia i cementuje związek. Czasem jak coś zaczyna się sypać, to po urodzeniu
      dziecka zmienia się momentalnie w gruz. Narodziny dziecka to ciężka próba nawet
      dla dobrego i mocnego związku. Teraz na pewno jest Ci smutno, bardzo ciężko ale
      pomyśl jak byloby Ci ciężko gdybyś została sama z dzieckiem?! Przyjdzie czas na
      Ciebie - znajdziesz kogoś, kto będzie nie tylko idealnym partnerem dla Ciebie,
      ale też wspaniałym ojcem dla dzidziusia.... Ja życzę Ci znalezienia tego
      Jednego Jedynego, wspaniałego dzieciątka. Zobaczysz, jeszcze będzie dobrze!
      Ściskam mocno!!!
    • mymcia Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 10:19
      Sylwia, bardzo mi przykro. Niewazne czy wlasciwe formu ku temu czy nie. Wazne ze
      bylas i jestes tu z nami, ten wspolny cel poznal nas i polaczyl...
      Nie wiem co Ci napisac, nie chce byc niedelikatna, nietaktowna czy wtracac sie w
      Twoje zycie. Tylko zastanawiam sie dlaczego skoro oboje sie bardzo kochacie
      uznajecie za niemozliwe dalsze zycie razem. Pytam bo ja w przeszlosci mialam
      taka sytuacje,ze rowniez rozstalam sie, myslelismy wtedy oboje ze
      nieodwracalnie... Tymczasem zupelnie nieoczekiwanie po paru miesiacach
      wwrocilismy do siebei, bo przekonalismy sie ze zycie bez siebie, nie idzie nam.
      Faktem jest ze do tego potrzebowalismy samotnosci.
      Moze tez potrzebujecie tego?
      Jesli chcsz pogadac, wyzalic sie napisz na priva
      sciskam Cie mocno
      ANia
    • fairycharlotte Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 10:38
      Droga Sylwio, bardzo mnie zasmucił Twój post i ślę dużo dobrej energii, by udało
      się przetrwać te ciężkie chwile... Nie wiem, dlaczego niemozliwa jest walka o
      ten związek skoro oboje się bardzo kochacie. Czy dziecko uratowałoby ten związek
      - nie wiem - jeśli było źle, to obawiam sie, że niekoniecznie dziecko mogłoby go
      uratować... Nie znam niestety szczegółów więc moge tak sobie gdybać, a może to,
      co mówię, jest zupełnie nieadkwatne do Twojej sytuacji. Zyczę Ci więc, aby
      przyszłość była dla Ciebie dobra i łaskawa, i by Twoje łzy szybko zniknęły...
      Naprawdę smutno mi z powodu tego, co się stało, oczywiście jeśli chciałabyś
      porozmawiac zapraszam : fairycharlotte@gazeta.pl... Ściskam mocno, Charlotte
    • sylvia_b Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 11:09
      Dziewczyny, dziękuję Wam bardzo za te ciepłe słowa. Uwierzcie, że nie mam siły
      teraz wszystkiego opisywać. Może kiedyś...
      Napiszę Wam tylko tyle, że zdrada jest dla mnie czymś do wybaczenia, tym
      bardziej jeśli znam i rozumiem jej motywy, w zyciu różnie bywa. I z tego powodu
      nie konczyłabym związku z osobą, którą tak bardzo kocham. Ale zdrada niesie za
      soba czasem bardzo niespodziewane konsekwencje...
      Tym bardziej jest mi źle, że to własnie mnie się nie udało.
      • anais_de_loin Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 13:48
        sylwuniu, znamy tysiące takich historii...moja przyjaciółka dostała kopie maili
        od kochanki jej męza...w tych listach do kochanki był bardziej czuły niz przez
        całe zycie dla niej, dla własnej żony, rozstali sie.., zanim sie rozwiedli
        moja przyjaciółka poznała chlopaka..i bardzo szybko na swiecie pojawiła im sie
        córeczka, ...są bardzo szczęsliwi..

        jej ex mąż kochanke zostawił..poznał inną, mają dziecko, ale inną widocznie nie
        mogła znieść tego co przeszkadzało mojej przyjaciółce, i odeszła od niego z
        dzieckiem..

        sylwuniu..głowa do góry, za rogiem moze czeka na ciebie ojciec upragnionego
        dziecka..i masz rację zdrad sie nie przebacza.Bardzo żadko wychodzi ona na
        dobre i sieje brak zaufania na całe zycie...

        zadbaj o siebie kochana, baadz dla siebie dobra..zycie ma dla ciebie napisany w
        gwazdach scenariusz
      • aneczka002 Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 13:55
        sylvia masz teraz cieżki okres do przetraniasad ale pamiętaj to co nas nie
        zabije, umocni nas. A o zdradzie nie będe nawet pisała.. tym bardziej o jej
        konsekwencjach....(nie będę Ci zaprzątała głowy własnymi przeżyciamismile Trzymaj
        się, głowa do góry....
        Ania
        • sylvia_b Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 15:22
          Czemu nie? Jesli masz ochotę, to napisz na priv.
        • sylvia_b Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 15:24
          dzięki, dzięki. Juz mi jakos lepiej. Zryczałam się jak mops i chyba pomogło.
          Tylko cholera, dzis mam urodziny, musze isc ze znajomymi do knajpy i udawac, ze
          wszystko jest super, a potem weekend samotnosci w domu - tego ostatniego sie
          boje. Musze go sobie jakos konkretnie zaplanowac.
          • monjan Wszystkiego najlepszego kochana!!! 31.03.06, 15:26
            szczerze!! naprawdę życze Ci jak najlepiej!!!
            a wyjście dobrze ci zrobi!
          • mymcia Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 16:07
            Kochana! Zycze Cie wiec z okazji Urodzin, zebys znalazla w sobie duzo sil, na to
            by zaczac wszystko od nowa. Niech to bedzie pierwszy dzien Twojego nowego zycia,
            niech wszystko sie ulozy, niech sloneczko i szczescie do Ciebie zawita i Cie
            nigdy nie opuszcza!
            Trzymaj sie mocno, mocno!
            No i pamietaj- zawsze masz nas- nie jestes samotna- w razie co pisz!
            Ania
    • buzios Re: musze sie wyżalić 31.03.06, 14:40
      Sylvia, jest mi bardzo przykro ze jest Ci tak ciezko i wiem jak to jest, grunt
      sie usuwa spod nog i nagle wszystko widac wylacznie na czarno. Niemniej, chce
      Cie pocieszyc, ze zawsze jest ten kolejny dzien a nad chmurami ZAWSZE swieci
      slonce. To co dzisiaj wydaje sie koncem swiata za jakis czas wcale nie bedzie
      mialo takiego wymiaru. Zaraz za rogiem moze czekac Cie cos wspanialego i
      nowego, dzisiaj Ci sie moze wydawac to niemozliwe, ale przed Toba cala reszta
      Twojego zycia i jeszcze wiele wspanialosci na Ciebie czeka. Oczywiscie ze dasz
      sobie rade! Ani na chwile w to nie watp kochana. Stawiaj na siebie i nie daj
      sie, nie wmawiaj sobie ze nie dasz rady, czy ze swiat sie zawalil i nikomu nie
      daj sobie tego wmowic.
      Ja bede trzymac za Ciebie kciuki i mam nadzieje, ze odnajdziesz sie i odwaznie
      pojdziesz dalej w zycie!
    • maialina1 do sylwii_b 31.03.06, 19:31
      Droga forumowiczko, strasznie mi cię żal, wiem jak boli zranione serce.
      Ale w jednym sie z tob nie mogę zgodzić. Dzieci, droga Sylwio, NIE SLUŻĄ DO
      RATOWANIA ZWIĄZKOW, dzieci to jest nie żadne narzędzie do rozwiązywania
      problemów.
      Dzieci powinny przychodzić na gotową, ugruntowaną, nierozerwalną, stabilną
      milość. I nie inaczej.
      • enno1 Re: do sylwii_b 31.03.06, 21:17
        Myślę, że nie znamy okoliczności rozstania, nie wiemy, co się naprawdę stało i
        dlaczego Sylwia uważa, że dziecko mogłoby coś zmienić. Myślę, że zwróciła się
        do nas, bo potrzebowała to z siebie wyrzucić, a nie nam oceniać jej
        postępowanie. w życiu nic nie jest czarne, ani białe.

        Sylwia, bardzo mi przykro i nie wiem, co powiedzieć.
      • sylvia_b Re: do sylwii_b 03.04.06, 09:52
        Wiem, że możecie mnie błędnie rozumieć kiedy mówię, że dziecko by pomogło, bo
        nie znacie sytuacji. Po prostu i w wielkim skrócie - gdybym była w ciąży nie
        doszłoby do sytuacji, wskutek której musielismy się rozstać. Ale nie chcę
        wnikac w szczegóły.
        W każdym razie weekend miałam wypełniony po brzegi tak, że nawet nie miałam
        czasu o nim pomyśleć i dzieki Bogu! Juz mi duuuuużo lepiej, choć wciąż jeszcze
        mam nadzieje na cud.
        Dzięki za te wszystkie słowa pocieszenia. Buziaczki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka