Dodaj do ulubionych

teraz to totalny dół

09.06.08, 08:08
dziewczyny pocieszcie... od wczoraj nie mogę dać sobie rady... brat mojego
męża oświadczył radosna nowinę: wpadł ze swoja dziewczyną.
Tradycyjnie w takiej sytuacji odzywa sie mój aktorski zmysł, no ja potrafie
byc dobra aktorką, tak pieknie udawałam radość, a potem w nocy nie spałam
tylko ryczałam jak bóbr. Czemu los jest taki niesprawiedliwy,... jak tu sie
cieszyc i nie zwariowac..
Obserwuj wątek
    • biedronka1969 Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 08:21
      No chyba wiekszaosc z nas w podobnych sytuacjach zna to uczucie sad
      No coz niestety cierpimy i nie da sie tego zmienic dokad same nie
      bedziemy tymi szczesciarami z Groszkiem w brzuszku.Ale mozna sie
      troche uodpornic i zdystansowac.To kwestia nastawienia
      psychiki.Troche trudne ale czasem sie udaje!
      Wspolczuje ci.Wiem jak sie czujesz ale bedzie dobrze,zobaczysz!
    • chealsyka27 Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 10:20
      Ja to w ogole od jakiegos czasu nie rozumiem pojecia "wpadka".
      Cholerka, jak tu wpasc? dla mnie to wrecz nierealne....
      Nie zabezpieczamy sie itp, a wpasc nie mozemy....
      beznadzieja...sad a dzis na klasie moja kuzynka dala nowa fotke, ma
      termin na sierpien ehh....i nawet sie szczegolnie nie starali...
      mam dola.
    • zosienta Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 10:54
      Tak, tak. A jeszcze ta akcja z zaszczutą, zgwałconą 14-latką.

      Tak sobie myślę, że Bóg to nas jednak nie do końca dobrze zrobił, bo
      jak się dziecka bardzo, bardzo prgagnie to powinno jednak choć
      trochę pomagać, a nie przeszkadzać i vice versa.
    • martucha90 Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 13:59
      A ja jestem jak natchniona od piątku... Porozmawiałam z
      przyjaciółką... To pierwsza osoba, której się zwierzyłam (poza
      forum), nie wiedzą ani moi rodzice ani teściowie, ani znajomi z
      pracy, ani rodzeńtwo itp. Zresztą mój brat też ma za sobą
      wpadkę wink ale to stare dzieje. Wpadka do szkoły chodzi.
      No i ta przyjaciółka tak mnie jakoś natchnęła, że wszystko będzie
      dobrze. Natchnęła mnie nadzieją, że się uda. No i jakoś tak zaczęłam
      myśleć, że się uda już w tym cyklu... Sama nie wiem, czy mi z tą
      nadzieją lepiej czy gorzej...
      A jak się nie uda, to się odchudzam i będę laska. Zawsze to jakaś
      pociecha wink
    • gatta28 Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 14:06
      Doskonale Cię rozumiem. Moja koleżanka z pracy tez wpadła. Siedzimy w jednym
      pokoju i tak będzie przez jej całą ciążę. Jest mi bardzo ciężko, czuję żal,
      złość i nawet nie mam ochoty z nią rozmawiać. A to przecież nie jej wina, że ja
      zaskoczyć nie mogę, a jej się ot tak udało sad.
      • groszkowa74 :) 09.06.08, 14:11
        Wiecie co, swego czasu znalazlam watek dziewczyny ktora pisala ze 3
        lata sie starala pograzajac sie w depresji, ze zajsc w ciaze nie
        moze. Nagle uswiadomila sobie ze ten stan zlego samopoczucia
        utrzymuje sie takze z powodu nierobienia rzeczy ktore mogla zrobic,
        i tak np:
        1. nie poszla na kurs tanca, bo groszkowi zaszkodzi
        2. na studia sie nie zapisala podyplomowe, bo napewno bedzie sie zle
        czula w ciazy
        3. nie awansowala bo teraz to ona musi oszczedzajacy tryb zycia
        prowadzic
        itp, itdsmile
        Sama sie na tym lapie i odganiam takie myslismile Zyjmy kobietki,
        poprostu zyjmysmile
        • biedronka1969 Re: :) 09.06.08, 15:54
          Masz racje!!! w 100% ja tez sie na tym lapie ze wszystko odkladam bo
          moze wlasnie w ciaze zaszlam i nie daj Panie zebym maluszkowi
          zaszkodzila.To paranoja.Kurde od jutra sie odchudzam smile
        • zosienta Re: :) 09.06.08, 16:31
          Tak, to ja "popełniłam" wątek o tym czego nie robię w czasie starań.
          Chociaż kurs tańca to nie powinnien zaszkodzić, ani nauka tym
          bardziej.
          Ale to nic, ja mam już plany co będę robić jak już urodzę (wg FF
          jeśli mi się w weekend udało Groszka zrobić to due date 27 lutegosmile

          • groszkowa74 Re: :) 09.06.08, 16:40
            Ech Kobietki, to do dziela...z odchudzaniem, ja tez musze bedziemy
            sie wspierac. Ile macie do zrzucenia??
            • martucha90 Re: :) 09.06.08, 21:25
              Ja mam do zrzucenia około 10 kg ;-( Jak tylko się okaże, że nie
              wyszło w tym cyklu, to odchudzam się na poważnie: dieta i ćwiczenia,
              dieta i ćwiczenia, dieta i ćwiczenia, dieta i ćwiczenia...
              • groszkowa74 Re: :) 10.06.08, 12:33
                Ja mam do zrzucenia 5 kg, tez sie zabieram ostro z Wamismile A wiecie
                ze ruch (niekoniecznie z wmowieniem sobie ze sie odchudzamysmile)
                zwieksza plodnosc, odwraca uwage od schizy ciazowej, poprawia
                samopoczucie, upieksza cialo...
                Kto na fitness i silownie sie wybiera ze mna?
    • gatta28 Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 17:18
      Dopisuję się do odchudzających się. Do zrzucenia conajmniej 7 kg...
    • chealsyka27 Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 17:35
      hehe ja bym chciala 5 kg chociaz, tak do 58 kg, bylby gitbig_grinsmile

      Groszek mialby niezla z mamy lasencjesmile
      • bushko Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 18:07
        Ja powinnam jeszcze zrzucić z 15 kg ;-((( udało się 4 i dalej ani rusz....

        A co do tematu tego wątku... to my starające sie desperacko o dziecko jesteśmy
        bardzo wrażliwe i przejmujemy się wszystkim... niestety... Ja ostatnio na ulicy
        widuję wysyp ciężarówek.... lub kobiet z małymi dziećmi... i nic nie poradzę na
        to, że serce mi się ściska i to ukłucie zazdrości daje o sobie znać...
        Powinnyśmy mniej się się przejmować takimi rzeczami... wiem łatwo powiedzieć...
        ale dla nas lepiej, dla naszego zdrowia także jak takie rzeczy będą spływały po
        nas jak woda po gęsi... Jest w ciąży, no to jest w ciąży, to nie moja
        sprawa.Przynajmniej ludzkość nie wyginie... Mnie to nie dotyczy, ja mam inne
        zainteresowania, inne życie... Nie namawiam bynajmniej do tego, żeby się nie
        starać, lub znieczulic się na innych... ale jak długo można walczyć z
        wiatrakami? Co ma być to będzie, a to czy jesteśmy szczęśliwe wcale nie zależy
        od stanu posiadania.Od tego czy mamy 1 dziecko, 5 czy wcale... Z pewnością
        brakuje nam poczucia spełnienia jako matki, ale... Szczęście jest w nas i
        należy je wydobyć, to my decydujemy o tym czy czujemy się szczęśliwe czy nie...
        i jeszcze jedno... kiedyś doszłam do wniosku może nieco filozoficznego, że
        spełnione marzenia szczęścia nie dają...(a w każdym razie nie zawsze) szczęście
        to nie jest coś co można zdobyć i zachować... szczęście to stan w jakim
        jesteśmy... i codziennie od nowa trzeba troszczyć się o ten stan.... A marzenia
        nadaja naszemu życiu barwy i kolorytu... Co będzie dalej? Spełnimy swoje
        wszystkie marzenia i co dalej? Pozostaje tylko zycie bez marzeń, bez celu,
        czekając na śmierć??? Nie ma znaku równości pomiędzy spełnionymi marzeniami a
        szczęściem...

        Bushko.
        p.s. To wcale nie znaczy, że ja nie mam problemów ze znalezieniem własnego
        szczęścia, że łatwo mi mijać napotkane ciężarne.... patrzeć jak moje marzenie o
        dziecku oddala się za horyzont....
        • biedronka1969 Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 20:03
          Ladnie to napisalas bushko.Ja to ujelam troche krocej i zwięźlej ale mniej
          wiecej o to samo chodzilo - cytuje:
          " mozna sie troche uodpornic i zdystansowac.To kwestia nastawienia
          psychiki.Troche trudne ale czasem sie udaje!"
          Ja wlasnie tak robie,ze jak widze kobiete w ciazy lub z dzidziusiem to najpierw
          poczuje uklucie w sercu a za chwile tlumacze swojej glowie.I to mi pomaga.Nie
          wiem czy zawsze tak bedzie,bo gdzies w glebi duszy wierze,ze w koncu to moje
          marzenie tez sie spelni ale jak strace nadzieje i wiare to moze bedzie inaczej?
          Nie wiem.Ale rzeczywiscie na szczescie sklada sie wiele rzeczy i trzeba je
          dostrzegac bo inaczej zycie traci sens.


          A do zrzucenie mam z 10kg!!!!!!!!!
          • sveitsi Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 20:54
            dzięki dziewczyny.. właśnie wracam do starnek po 2 miesięcznej przerwie...
            najpierw były 4 mies. niepowodzeń, potem 2 przerwy spowodowane choroba..
            zobaczymy... tylko właśnie takie coś mnie strasznie deprymuje...kobiety w ciąży
            są w centrum uwagi.. cała rodzina sie nad nimi skupia, już to przerabiałam, jak
            moja rodzona siostra była w ciąży.. tylko 1 temat wśród wszystkich był nr1. no i
            teraz znów sie zaczynie..no te cholerne pytania: kiedy wy??? co sie P. tak słabo
            stara??? co wy w nocy robicie??? a było tak miło jakis czas.. cisza i spokój.. a
            teraz pojawi sie pierwszy wnuczek tesciów.. czyli powtórka z rozrywki..dam rade
            chyba wink bo mam doswiadczenie
            • viktoria1980 Re: teraz to totalny dół 09.06.08, 22:41
              ja już kiedyś pisałam że ja to wszystkich w około informuje o naszych staraniach
              na razie nieudanych - to zwalnia mnie z pytań dlaczego jeszcze nie, a przy
              okazji dowiaduję się że prawie każdy ma gdzieś w swojej bliższej lub dalszej
              rodzinie lub gronie znajomych pary które mają problemy z poczęciem, czasem
              zasypywana jestem jeszcze innymi problemami nie związanymi z tematem, chyba tak
              ku pokrzepieniu smile i czasem ta ciężarna kobieta obok mnie okazuje się
              niesamowicie miło, czasem wystraszoną, zagubioną istotką, z różnymi problemami i
              wtedy jak jeszcze jakoś jej mogę pomóc to już czuję się zupełnie dobrze. bo
              rzeczywiście to nie est tak że te ciężarne wokół nas tryskają szczęściem, dla
              nich to norma, a już niedługo będą zmęczone i przygniecione obowiązkami - my za
              to kiedy się doczekamy na pewno docenimy ten stan...
              • sveitsi Re: teraz to totalny dół 10.06.08, 09:01
                viktoria, podziwiam Twoja odwagę w mówieniu o tym.nie bałaś się, ze ludzie będą
                sie, co miesiąc pytać, no i jak?? nie bałaś sie tej presji? bo ja myślę, ze jak
                nikt nie wiem, to ona jest mniejsza. wydaje mi sie, ze i tak po jakimś czasie
                wszyscy sie domyślają, ze tej parze, to chyba nie wychodzi i wtedy tez jest
                spokój, bo raczej sie nie wtrącają.. ja jakoś nie mogę.. z reguły kłamię i
                odpowiadam, ze na razie nie chcemy mieć dzieci, bo najpierw chce zmienić pracę.
                najbardziej natarczywi są teściowie.. własciwie to byli, bo teraz wreszcie tego
                upragnionego wnuczka będą mieć. z nimi rozmawiał mój mąż, ja ich zbywałam. ale
                serce mnie teraz boli, że jak zwykle mam pod górke.
              • uccellino Re: teraz to totalny dół 10.06.08, 22:32
                Taaaa.... Myśmy mieli silne pstanowienie, żeby nie mówić Rodzicom,
                żeby ich nie ranić. Ale kiedyś teściowa tak na mnie napadła (wiecie,
                ona "zamawia" wnuczkę i nawet juz imię wybrała - wyobrażacie sobie
                taka bezczelność?), ze wybuchnęłam i powiedziałam (to było po roku
                starań). I wiecie, co usłyszałam? Że to nie tragedia! No jak dla
                niej to nie jest tragedia, że może nigdy nie mieć biologicznego
                wnuka, to gratuluję dobrego samopoczucia! Dla nas to j e s t
                tragedia. Po tej scenie wysłałam męża do nich, żeby powiedział, że
                kategorycznie nie życzymy sobie więcej na ten temat rozmawiać i
                nastepna informacja, jaką otrzymają, będzie jedną z dwóch
                następujących:
                - własnie szczęsliwie minął 12tc
                - własnie rozpoczynamy procedurę adopcyjną.

                A moim Rodzicom twardo nie mówimy. Jakbyśmy powiedzieli, to pewnie
                też byłaby rozmowa o planowanych zabiegach, oni by się denerwowali,
                kibicowali, musiałabym donosić o każdym wyniku bety itd. Nieeee...
    • ankups Zmuś się 10.06.08, 14:39
      Pewnie najpierw sobie pomyslisz - łatwo jej mówić, jest już w ciąży!
      Jedyne, co mnie pomogło, to aktorstwo wobec... samej siebie.
      Zaczęłam jak Ty - okłamując otoczenie - przecież moja siostra miała
      lada chwila urodzić, a kiedy urodziła, zadzwoniłam do niej o 2 w
      nocy, żeby słuchac o jej szczesciu, B była w ciąży, M zaszła...

      Później zaczęłam okłamywać siebie - sposobów jest wiele - praca,
      nowe przedsięwzięcia, byleby wmówic sobie, że moje zycie jest pelne.
      Nie można siebie okłamywać w nieskończoność? To prawda, ale czasem
      to skutkuje. W pewnym momencie, choć czasem i tak płakałam, poczułam
      się wolna. Kłamstwo stało się prawda mojego zycia.

      a teraz po kolei: czy było łatwo? NIE! zaszłyśmy z siostrą z
      tygodniową róznicą - ona urodziła, ja w te 9mcy straciłam dwoje
      dzieci. B zaszła i ogłosiła to w wieczór, gdy ja leżałam po zabiegu
      łyżeczkowania. M zaszła, choć to ona sprawiła mi ból, kiedy
      straciłam swoje Maleństwo...
      Zaczęliśmy starania o adopcję... i w wieczór, kiedy dostaliśmy
      zaproszenie do oa stał się cud. Nosze go pod sercem. Daj sobie
      szansę, bo może i Twoje Szczęście czeka już bardzo blisko.
      Płacz, jeśli tego potrzebujesz. Izoluj sie, jesli inaczej nie mozesz
      uchronić się przed cierpieniem. Krzycz, kiedy ból nie daje oddychać.
      Uwierz. To najtrudniejsze, ale wtedy wszystko się zaczyna. Nie
      musisz od razu wierzyc, że to już następny cykl, uwierz, że
      zostaniesz Mamą, kiedy przyjdzie czas.

      A ja potrzymam mocno kciuki, żebyś zaczęła na nowo zyc i wkroczyła w
      nowy etap - macierzyństwo.
      Całuję
      • sveitsi Re: Zmuś się 10.06.08, 17:39
        mam nadzieje, ze tak sie stanie wink oby.. bardzo bym chciała. dzieki
      • bushko Re: Zmuś się 10.06.08, 17:48
        Ankups... tak pieknie napisałaś...wink)) aż mi się łezka zakręciła w oku.... dzięki.

        Na siłownię i fitness ja idę, nawet już zaraz natychmiast.... kiedyś chodziłam
        na siłownię, na basen... a teraz na basen... to trochę się wstydzę... za dużo
        centymetrów tu i tam....

        Bushko...
        • ankups Co????????????? 11.06.08, 08:01
          Za dużo cm?! cholera, ja wyglądałam ostatnimi laty jak mała
          anoreksja, chyba, ze udawało się na jakis czas dobrnąć do 50/51kg,
          wcale ładnie nie wyglądałam, nie zycze takich cm jak moje wtedy... ;-
          )
          ale na powage, cholera, ile Ty masz lat? 12? chcesz wyglądać jak te
          wieszaczki na patyczkach obutych w modne laćki, co to, sądząc po
          rozmiarach staniczków, nie weszły nawet w okres dojrzewania?!...
          cholera, ide o zakład, że niejedna z nas cycków może Ci pozazdrościć!
          Esponuj to, co jest Twoim atutem, reszte wal w te i w tamtą strone!

          p.s. nie jestem zboczona, tylko jak byłam taką chłopakowatą szkapą,
          to nic pod bluzką nie miałam, wstyd na plaże wyjść...A że mam
          krótkie włosy, to bez makijażu, w samych majtasach, mogłabym udawać,
          zem chłop... żałosne...
          • bushko Re: Co????????????? 11.06.08, 19:28
            Rozumiem, że to było do mnie...wink)) Hm oto moje wymiary: waga 76kg, wzrost
            162.Kiedyś mając w biodrach 100cm i w pasie ok 70cm było nieźle.... teraz jest o
            wiele gorzej;-( Dokładniejszych wymiarów wstyd mi podać... może się kiedyś
            spotkamywink)) Poza tym z sadła wylewa się cellulit, mam lat 38... Do
            rubensowskich piękności z pewnością nie należę...
            • ankups A do Ciebie ;-D 12.06.08, 09:17
              A ja po stracie wagi mam mega rozstepy - fioletowo-rózowe od samego
              tyłka, po kolana, za to mam ładne oczy, podobno usmiech też, teraz
              mam fajowe cycki, które z lubością eksponuję, ładne, zadbane stopy,
              które w te upały wyglądają ślicznie w sandałkach na malutkim
              obcasie. Mam tez długie rzęsy - uwielbiam je nioeprzyzwoicie
              tuszować. Brzuch? chym... po spadzie 12 kg w niecałe 3mce jest
              flakowaty (pomimo ćwiczeń, po prostu nadmiar skóry i to poważny...),
              ale w ładnej tunice ściąganej po biustem nikt tego nie widzi smile
              łydki - cóz, mam pecha - po tatusiu jak u atlety... Ale na obcasiku -
              miodzio! Odrobina samoopalacza i ... ech! sama sobie się podobam.
              Twoja kolej - co lubisz, co masz ładnego, czego nie eksponujesz a
              powinnaś? To nie o wage chodzi, ale prezentację!I wcale nie trzeba
              mieć pełnej szafy, tylko dobrze dobraną! A co!
              • chealsyka27 Re: A do Ciebie ;-D 12.06.08, 10:34
                Ankpus,ale fajnie siebie opisalassmileaz sie usmiechnelam do siebie,
                fajna z Ciebie dziewczynasmile
                • bushko Re: A do Ciebie ;-D 12.06.08, 19:21
                  Ale mi zadałas klina...wink Jak wymyslę to napiszę... ale jakoś długo mi to
                  myslenie wychodzi ;-D
      • skomroch1 Re: Zmuś się 10.06.08, 22:20
        I mnie się ta łezka zakręciła.Tak dobrze to wszystko znam.
        Do zrzucenia 6 kg.
        • 1.madera Re: Zmuś się 13.06.08, 19:53
          Hmmmm do zrzucenia by było ok 5 kg ale tylko w okolicach bioder i
          brzucha. Niżej i wyżej jest OK

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka