malutka1939 09.02.09, 16:23 ...wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie" Paulo Coelho Wskakujecie kochane, stare i nowe forumowiczki Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
m.marcia2222 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.02.09, 16:34 witam ja jestem tutaj nowa ale tez chetnie czytam o was pozdrowienia. Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.02.09, 17:10 Witaj jest takie forumowe powiedzienie:"pierwsza wchodzę, pierwsza zachodzę" życzę Ci tego Doczytałam stary wątek Jendza GRATULUJE!!!!!! Emkz super ze wracasz do PL, mieszkanko we Wroc chyba kupiliście tak? No żeby tylko praca była bo w Pl też kryzys sie zaczyna rozkręcać ale moze nie bedzie tak źle! Odpowiedz Link
hanka1978 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.02.09, 17:08 witam się jestem z Lublina jestem nowa na tym forum ale podczytywałam to i owo 3 lata temu zaczęliśmy z M starania a dokładnie dwa lata temu zaczęłam leczenie niepłodności z pozytywnym skutkiem, gdy w maju 2007r zrobiłam betę to oszalałam ze szczęścia Za kilka dni Kacper skończy roczek i zaczynamy starania nie nastawiam się mocno na szybki sukces, bo wiem ile nerwów to kosztuje i żadna wtedy to przyjemność. Pozdrawiam wszystkie forumki- te zaciążone i te tuż przed i mocno trzymam kciuki za Nas wszystkie -- kacperowezębole Odpowiedz Link
agulka1001 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.02.09, 21:52 No w końcu malutka, jest nowy wątek!!!Jak będę miała chwilę,to popiszę co nieco!! witam nowe głowy!!! malutka,a Ty pisz,jk tam u Was leci!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
emkz Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.02.09, 22:53 Dobra, wkleiłam zdjęcia: fotoforum.gazeta.pl/u/emkz.html Odpowiedz Link
m.marcia2222 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 00:38 ja takze dolaczam sie do gratulacji dla tym zaciazonych. mam tez swoj watek ale napisze jeszcze tutaj. od ponad 1,5 roku staram sie z M o dzidziusia i nic. badania dobre a ja przezywam z miesiaca na miesiac coraz wieksze zalamanie. teraz powinnam dostac @ za jakies 10 dni a dzisiaj mam lekkie bole (takie jak na okres tylko mniej bolesne) i mialam krotkie plamienie. moje cylke trwaja (jak sie nie spozniaja!!) zwykle 32-33 dni (czasami przedluzaja sie nawet do 2-och tygodni) a dzisiaj byl dopiero 24 dc. nie wiem dlaczego tak sie dzieje. moze ktoras z was pomoze?? Odpowiedz Link
sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 10:27 Wskakuje wiec na nowy watek! Witam jeszcze raz i chetnie pomoge, chociaz pomimo dlugich staran o drugie dzieciatko, doswiadczen nie mam zbyt wielu. Nam pomoglo "rzucenie" mojego lekarza, ktory doszukiwal sie problemow u mnie i probowal "na slepo" leczyc. Poczytalam to forum i NPR, zrobilam sie "madra" i ruszylismy do kliniki specjalistycznej, gdzie na wejsciu zbadano i mnie i meza. U mnie bylo wszystko ok!! U meza gorzej, ale "costam" jeszcze plywalo, choc nieruchawe takie Udalo sie nam po pierwszej inseminacji, bez stymulacji mnie. Pozdrawiam mamy z dzieciaczkami, trzymam kciuki za brzuszki. I moocne kciukasy za starajace sie ! Odpowiedz Link
majkaba Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 11:25 Cześć dziewczynki Witam Was cieplutko! Szczególnie Ciebie, Malutka Ty się chyba zawsze najwięcej udzielałaś na tym wątku i czuję, że dobrze Cię znam Haniu, ja też mam synka Kacperka. Tylko mój ma już dwa latka, niedawno skończone. Mam nadzieję, że wkrótce obie będziemy miały w brzuchach rodzeństwo dla naszych Kacprów Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 12:57 Emkz czy ty nam juz kiedys tych fotek nie pokazywałas? ciotka dawaj nowe Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 12:58 ale może się mylę hehe Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 12:59 emkz alez oni do siebie podobni Odpowiedz Link
agulka1001 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 04.03.09, 22:00 emkz, chłopaki przesłodkie!jednego zamawiam dla mojej Pauli! Odpowiedz Link
hanka1978 Re: majkaba 10.02.09, 16:08 oj tak, mam nadzieję, że wszystkie tu rewoltę zrobimy a potem założymy forum np. grudniowe brzuszki 2008 Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 13:58 to i ja sie witam na nowym watku ... i zycze sobie by to paskudztwo PCO troche mnie oszczedzilo i bym "dojrzala" jak najszybciej do drugiego dzieciatka... Tzn. pragnienie jest przeogromne ale ja jako zodiakalna panna stoje ZBYT mocno na ziemi i ze wzgledu na brak pomocy z niakad, boje sie ze sobie sama (z M) nie poradze z takimi maluchami. ... Jednak mysle zeby sie zaczac starac pod koniec roku (bo latka mi leca). Oczywiscie plany planami, jak PCO mi w tym nie przeszkodzi. Narazie obserwuje cykle Odpowiedz Link
darcia74 Emkz 10.02.09, 14:05 Te ostatnie 2 czy 3 zdjecia sa aktualne tak? Jakie cuda Emkz ty masz! Jakie piekne blond loczki maja! Tacy podobni do siebie z wygladu a jak mowisz tacy rozni charakterem. Adrianek juz w brzuszku dominowal, maly urwisek A Patryczek slodziutka pieszczoszka Wlasnie jak tak patrze na nich to az mi sie chce miec kolejne dzieciatko do kochania Odpowiedz Link
darcia74 hanka 10.02.09, 14:07 miedzy naszymi synciami jest miesiac roznicy jak rozumiem... .. i Twoj ma juz tyle zabkow???!! Odpowiedz Link
hanka1978 Re: darcia 10.02.09, 15:55 hihiha tak, mój syn to w ogóle jakiś prędki jest, sama nie mogę się nadziwić jak miał 8,5 miesiąca zaczął chodzić o własnych nogach bez trzymanki! 4 miechy i dwa pierwsze zębole wyrosły ale nie ma co zazdrościć, rosną hurtem, męczy się biedaczysko... pozdrawiamy (a twój pyszczek widzę zaraz po moim urodzinkuje mój 23luty) Odpowiedz Link
darcia74 Re: darcia 10.02.09, 18:06 no to on faktycznie jakis Superman jest z tego twojego syncia!!! Moj syncio majac 7 miesiecy zaczal chodzic ale przy meblach a DZIS RUSZYL SAM !!! (jutro konczy 11 miesiecy) Odpowiedz Link
darcia74 m.marcia 10.02.09, 14:10 Witaj Badaliscie juz twojego M? Mierzysz temperature, obserwujesz sluz itp..? Monitoring mialas robiony? Droznosc jajowodow? Odpowiedz Link
m.marcia2222 Re: m.marcia 10.02.09, 22:47 tak maz byl badany i wyniki w normie. sluz obserwuje ale temperatury na dni plodne nie mierzylam. dzisiaj mialam 25dc i mierzylam rano mialam 37,2'C. mialam wykonywane tylko badania poczatkowe usg ginekologiczne i cytologie. lekarz powiedzial ze jest dobrze tylko ze cykle mam troche rozwalone ze mi sie tak spoznia.dzisiaj znowu mam on rana plamienia tylko troche silniejsze ale nie boli jak na okres. troche mnie jajniki kuly jak na dni plodne. Odpowiedz Link
m.marcia2222 Re: m.marcia 11.02.09, 17:16 nie robilam. lekarz przepisal mi tabletki anty na 2 miesiace na wyregulowanie cykli. 16.01 mialam okres. trwal jak zwykle 7 dni. moje cykle maja 32-33 dni wiec nastepny powinnam dostac za jakis tydzien. 9.02 mialam wieczorem lekkie plamienie. wczoraj od rana tez bylo to plamienie do samego wieczora i dzisiaj tez ale troche wiecej wiec uwazam to za okres. tylko bardzo dziwny. leci ze mnie normalnie ale nic a nic nie boli. zawsze jakis tydzien wczesniej mialam bole brzucha bole piersi i ogolnie bylam rozdrazniona a teraz nic. tak po prostu z dnia na dzien dostalam ten dziwny okres. kupilam te tabletki anty ale tak szczerze to boje sie ich brac bo jakos "nie ufam" temu okresowi. boje sie ich wziaz bo jezeli to ciaza to przeciez moglabym zaszkodzic Malenstwu. pomozcie!! Odpowiedz Link
darcia74 Re: m.marcia 11.02.09, 23:31 sorry, wcisnelo mi sie niechcacy. marcia, faktycznie niewiadomo czy to okres, wiec lepiej nie bierz tych tabsow teraz. Zrob test kochana najpierw a potem bedziesz dumac. Co do antykow... to ja nie wiem na jakiej podstawie ci lekarze twierdza ze one reguluja cykl! Tak, na czas ich brania cykle sa regularne ale potem predzej czy pozniej wracaja do poprzednich dlugosci. Pisze tez z wlasnego doswiadczenia - prawie 10 lat bralam bez przerwy antyki i po ich odstawieniu tylko trzy cykle byly owulacyjne ale o roznych dlugosciach a potem nie widzialam juz miesiaczki przez ponad 100 dni! ... Jednak faktem jest ze po tabsach moze wystapic wlasnie w pierwszych cyklach tzw owulacja z odbicia. Marcia, ja ci radze tak dla swietego spokoju (jak oczywiscie nie jestes juz w ciazy), zrobic komplet hormonow. Odpowiedz Link
m.marcia2222 Re: m.marcia 12.02.09, 17:41 a moglabys mi dokladniej napisac o co z tymi hormonami chodzi?? i jeszcze jedno gdzie i kiedy mozna zrobic badanie beta. chodzi mi tu w jakich okolicznosciach i czy w kazdej przychodni robia, ile sie czeka na wynik itp. z gory dziekuje. Odpowiedz Link
darcia74 Re: m.marcia 12.02.09, 22:36 pytanie dot. bety musisz skierowac do np malutkiej, bo ona ostatnio robila a ja w Polsce bety nie robilam. Na pewno w kazdym laboratorium bete robia, a w jakich okolicznosciach - nie wiem co masz na mysli, nie musi byc na czczo, u nas sie czeka 2 dni na wynik. Jesli chodzi o hormony, to na poczatek zrob: w 2-4dc: LH, FSH, estradiol, prolaktyna, TSH w 5-8-mym dniu po owulacji (czyli u ciebie ok. 23-26dc): progesteron wytlumacze prostymi moimi slowami od czego sa te hormony: - LH - odpowiada za dojrzewanie pecherzykow - FSH - odpowiada z wzrost pecherzykow i okresla jaka jest rezerwa jajnikowa - stosunek LH/FSH powinien byc rowny okolo 1 - estradiol - wzrost pecherzykow i przygotowuje endometrium w I fazie cyklu - prolaktyna - hormon ten jest produkowany w duzych ilosciach podczas karmienia piersia- moze blokowac owulacje, wiec normalnie powinien byc niski - TSH - hormon tarczycowy - progesteron - produkowany przez pekniety pecherzyk po owulacji, przygotowuje endometrium w II fazie czyli do zagniezdzenia sie zarodka. Jak masz jakies pytania to wal smialo Odpowiedz Link
m.marcia2222 Re: m.marcia 14.02.09, 14:59 chyba nie mam. ide za tydzien w piatek do lekarza bo mam wyniki z cytologii do odebrania to powiem tu zeby mnie na to skierowal. jak cos bede jeszcze chciala wiedziec to sie odezwe. pozdrawiam i dziekuje. Odpowiedz Link
majkaba zapalenie pęcherza 16.02.09, 10:14 Mam dość. Znowu chwyciło mnie to cholerne zapalenie pęcherza. Od porodu (czyli od dwóch lat) łapię to świństwo średnio co dwa miesiące! Czy któraś z Was miała może podobny problem? Znacie skuteczne sposoby? Zastanawiam się też czy to może mieć wpływ na problemy z poczęciem... Odpowiedz Link
malutka1939 Re: zapalenie pęcherza 16.02.09, 15:38 a robiłas posiew? może masz jakąs bakterię? jesli chodzi o domowe sposoby polecam zurawine, są tabletki zurawinowe np. żurawina vita-butin one pomagaja i na drogi moczowe i na bakterie, bez recepty można je kupic. Poza tym to nie bardzo wiem jak ci pomóc . Odpowiedz Link
darcia74 Re: zapalenie pęcherza 16.02.09, 21:05 majkaba, pewna teoria jest taka - suchosc pochwy, malo sluzu i podczas stosunkow zostaja podraznione scianki pochwy gdzie sie zakaza i bakterie przechodza do ukladu moczowego. Mialam chroniczny problem z pecherzem przez wiele lat podczas brania antykow - to samo, suchosc pochwy. Aha.. to nie moje wywody tylko mojej gin , bo urolog rozkladal rece po ktoryms tam z kolei moim zapaleniu pecherza. Jedynym sposobem aby zapobiec ponownym zakazeniom bylo zrobienie siusiu zaraz po stosunku. Niestety ty Majkaba starasz sie o dzidziusia wiec u ciebie to odpada. Moze bierz olej z wiesiolka w kapsulkach na zwiekszenie ilosci sluzu to przy okazji pomoze tez waszym zolnierzykom szybciej przedostac sie do celu . Domowe sposoby zwalczania napisala ci Malutka. Dodalabym jeszcze do tego tylko jedno - duza dawka witaminy C, tzn trzeba czytac na ulotce ile mozna wziac max na dzien by nie przedawkowac, zeby zakwasic mocz + PIC HEKTOLITRY WODY. Wspolczuje Majkaba, zapalenie pecherza to jest tak okropna rzecz, ze chyba wole rodzic Odpowiedz Link
majkaba Re: zapalenie pęcherza 16.02.09, 22:16 Dzięki dziewczynki za odpowiedzi. Zrobiłam sobie posiew moczu. Mąż też. Zobaczymy co wyjdzie. Muszę zmusić się do picia większej ilości wody, czego niecierpię. I kupiłam żurawinę w kapsułkach. Zobaczymy. Może obejdzie się bez antybiotyku... Odpowiedz Link
majkaba Re: zapalenie pęcherza 16.02.09, 22:21 Darciu, uważasz, że siku po bzykanku jest niedopuszczalne jak się stara o dziecko? Hmm, ja za każdym razem robię. Czyżby to było przyczyną, że od roku nie zachodzę? Albo czy uważacie, że robienie świecy po, naprawdę pomaga? MI jakoś tak głupio przed mężem. Tu romantyczny seksik, a potem nogi do góry? A co z myciem po seksie? Ja się pytam o to wszystko poważnie, bo sama już nie wiem... Bardzo mi zależy na drugim dziecku, więc jeśli to miałoby pomóc... Odpowiedz Link
majkaba luteina 16.02.09, 22:27 Malutka, mam do Ciebie pytanko apropos luteiny. Gin kazała mi brać luteinę od 16 do 25 d.c., a jak zajdę to mam brać przez jakiś czas dalej. Ale przecież czy zaszłam dowiem się dopiero około 30 d.c., więc co? 26 d.c. przestaję brać luteinę, a potem jak się okaże że jestem w ciąży to zacząć brać znowu czy jak to jest? Odpowiedz Link
malutka1939 Re: luteina 19.02.09, 18:28 majkaba napisała: > Malutka, mam do Ciebie pytanko apropos luteiny. Gin kazała mi brać luteinę od 1 > 6 > do 25 d.c., a jak zajdę to mam brać przez jakiś czas dalej. Ale przecież czy > zaszłam dowiem się dopiero około 30 d.c., więc co? 26 d.c. przestaję brać > luteinę, a potem jak się okaże że jestem w ciąży to zacząć brać znowu czy jak t > o > jest? jak zajdziesz w ciąże to nie powinno sie przerywac brania progesteronu bo moze to spowodowac poronbienie, dopytaj moze swojego gina, bez sensu tez robic bete w 26 dc bo to wczesnie, może u ciebie @ przyjdzie mimo przyjmowania luteiny, trudno mi powiedziec, ja dostawałam @ po odstawieniu, nigdy w trakcie brania. Może to nie jest tez tak ze odstawienie prg spowoduje poronienie na tak wczesnym etapie, może mowa tutaj o bardziej zaawansowanej ciąży, nie wiem co ci odpowoedziec, moze dopytaj gina. Odpowiedz Link
malutka1939 Re: m.marcia 16.02.09, 15:36 Darcia wszystko ci z hormonami wytłumaczyła , jesli chodzi o bete to ja mam wynik w tym samym dniu, nie wiem jak jest u ciebie w labie. Odpowiedz Link
majkaba luteina 10.02.09, 15:06 Wczoraj byłam u gin (5 dzień cyklu) i mi powiedziała, że w prawym jajniku mam stary pęcherzyk. Poza tym endometrium cieniutkie. Kazała mi brać dopochwowo luteine od 16 dnia cyklu. Macie jakieś doświadczenia z luteiną? Daje jakieś pozytywne efekty? Albo skutki uboczne? Odpowiedz Link
darcia74 Re: luteina 10.02.09, 18:19 majkaba, ale na co ona ci dala te luteine? na ten niewchloniety pecherzyk? Wchlonie sie, to dosc powszechne.. Z tego co pamietam luteine nalezy brac po stwierdzonej owulacji bo jesli sie ja wezmie przed moze ja zaklocic. Jak dlugie masz cykle? Pozytywne efekty po luteinie? To zalezy.. Jezeli masz owulacje a potem ja wezmiesz to moze utrzymac odpowiedni poziom progesteronu a co za tym idzie ewentualna ciaze. Innych pozytywow nie widze.. Skutki uboczne? to tez zalezy od organizmu jak na nia reaguje. U mnie byly tylko twarde piersi. Odpowiedz Link
majkaba Re: luteina 11.02.09, 09:48 Moje cykle są dość regularne- około 28 dni. Ona kazała brać od 16 do 25 dnia cyklu, przez 4-5 miesięcy. To jest zupełnie nowa gin. Poleciła mi ją moja poprzednia gin, która jest akurat na macierzyńskim. Moja poprzednia nigdy nie zapisywała mi żadnych leków, mimo, że o mojego synka starałam się 8 miesięcy, a teraz o drugie już rok ponad. Ale rzeczywiście po ciąży moje jajniki kiepsko pracują, za każdym razem jak byłam u gin, to miałam niepęknięte pęcherzyki. I to endometrium kiepskie. Ta nowa gin twierdzi, ze luteina może mi to endometrium wzmocnić i pomóc pękać pęcherzykom. Twierdzi, że wiele jej pacjentek na tym zaszło. Ja jestem niechętna wszelkim lekom, ale ona twierdziła, że luteina to delikatny lek i na pewno nie zaszkodzi, nawet jeśli nie pomoże. Martwicie mnie trochę dziewczyny. Mam nadzieję, że nie zacznę nagle mieć jakichś np mega długich cykli... I nudności też nie chce , chyba ze w ciąży Przeciwko twardym piersiom nic nie mam Szczególnie że po pierwszej ciąży ich jędrność poszła w las Odpowiedz Link
malutka1939 Re: luteina 10.02.09, 19:26 majkaba napisała: > Wczoraj byłam u gin (5 dzień cyklu) i mi powiedziała, że w prawym > jajniku mam stary pęcherzyk. Poza tym endometrium cieniutkie. Kazała > mi brać dopochwowo luteine od 16 dnia cyklu. Macie jakieś > doświadczenia z luteiną? Daje jakieś pozytywne efekty? Albo skutki > uboczne? ja brałam bardzo dużo luteiny, to progesteron więc mozesz miec objawy lekko ciążowe no i tempke podnosi jesli mierzysz, jeśli brałas duphaston to ja czułam sie podobnie po luteinie, bolące piersi nudności. Odpowiedz Link
darcia74 Re: luteina 11.02.09, 11:32 hmm, z tego co wiem to endometrium sie "dokarmia" estrogenami a nie progesteronem, a jesli chodzi o niewchloniete pecherzyki to albo jest tu problem z owulacja albo wlasnie z progesteronem po owulacji i ta luteina moze pomoc. Jednym slowem skoro cykle masz regularne i po 28 to teoretycznie luteina po 16 dc powinna byc ok (jezeli owulacja jest ok). Tak, ja mysle Majkaba, ze zaciazysz szybko, moze tez u was jakis stres wchodzic w gre Co do piersi, u mnie podobie a wrecz tragicznie po porodzie i karmieniu - znikly z powierzchni klatki piersiowej! Odpowiedz Link
majkaba Re: luteina 11.02.09, 13:55 Dzięki Darcia za odpowiedzi. Mam nadzieję, że się nie mylisz i żeczywiście zajdę szybko Apropo's piersi to czytałam kiedyś na jakimś forum, że wielu dziewczynom po drugiej ciąży piersi się poprawiły Odpowiedz Link
fluffycloud Re: luteina 11.02.09, 14:56 ojej!!ale mam zaleglosci!!!zatem mamy czesc 3,fajnie.mam nadzieje ze wszystko u Was ok,ja jestem spiaaaaaca i mega przymulona i nie chce mi sie ani prasowac ani gotowac...spaaaac!!!ale Andre w zyciu na to nie pojdzie.juz sie po mnie wspina...bo jak sie jest mama to nie ma juz swojego czasu i swojego swiata-dzieci rzadza kochane i tyle...tym przerywnikiem pozdrawiam sky Odpowiedz Link
fluffycloud EMKZ 11.02.09, 15:18 emkz-sliczni sa!!!slodkie fajne chlopaczki!!!!!no i taka szkoda ze wracacie. buzka Odpowiedz Link
majkaba Re: luteina 11.02.09, 17:19 > Dzięki Darcia za odpowiedzi. Mam nadzieję, że się nie mylisz i > żeczywiście zajdę szybko : Brr. Nadal mam nadzieję, że szybko zajdę w ciążę, ale tym razem mam nadzieję, że "rzeczywiście" zajdę! Nie chcę zachodzić "żeczywiście" Odpowiedz Link
darcia74 Re: luteina 11.02.09, 23:34 hehehe majkaba, kto tu na takie szczegoly zwraca uwage Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 17.02.09, 16:38 Jeny, ale mnie dawno nie było, ups, nowy wątek, a ja nawet nic nie wiem Będę zaglądać, obiecuję, może nawet poczytam, co w tym nowym nastukałyście! Póki co powiem tylko: JENDZA!!!! GRATULACJE!!!! Cuda się zdarzają I uciekam na mały spacer popołudniowo-wieczorny, z moimi łobuzami, jak im dupki zmarzną, to są grzeczniejsi Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.02.09, 11:18 Przeczytałam nowy wątek w całości Witam nowe staraczki i trzymam kciuki!!! Malutka, a Ty jak się czujesz??? U nas nic nowego. Maciek łobuzuje, popołudniami łobuzują obaj Ale fajnie patrzeć na ich wspólne zabawy, Maciek jest coraz bardziej kumaty Bawi się w chowanego (zarzuca sobie pieluszkę na głowę ), brat go nauczył piękne plućNo i chichrze się zabójczoStaje wszędzie, zagląda we wszystkie kąty i do szuflad, wywala, co się da...Chodzić jeszcze nie chodzi, ale ma czas Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.02.09, 12:25 Olu, przekonaj mnie, ze z dwojka nie jest tak strasznie ciezko , tzn wyobraz sobie ze nie masz dziadkow w razie czego do pomocy... Da sie tak??? Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.02.09, 21:14 Ja nie mam dziadków do pomocy, ani nikogo innego....I żyjemy wszyscy Ale łatwo nie jest...Cieszę się, że mam taką różnicę wieku, bo jednak Artur jest już duży i w miarę samodzielny. Nie wyobrażam sobie mieć dwójki z malutką różnicą i zero pomocy! Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.02.09, 22:46 dzieki Olu za odpowiedz. To mnie nie pocieszylas . Ja niestety nie moge zbyt dlugo czekac, nie jestem juz pierwszej mlodosci / Ehhh Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.02.09, 14:00 Darciu, ale każda z nas jest inna, ma inną wytrzymałość na zmęczenie, inną odporność na stres Znam dziewczyny, które mają małą różnicę wieku i sobie radzą Chociaż żadna nie twierdzi że jest łatwo Teraz właśnie moja koleżanka zdecydowała się na drugie, urodzi w lipcu, a różnica będzie niecałe 2 lata (ma córeczkę z września). Także każda sytuacja jest inna, każda różnica wieku ma plusy i minusy Ja bym małe nie chciała, co nie oznacza, że Tobie to nie będzie odpowiadać Trzymam kciuki za decyzję i staranka!!! Odpowiedz Link
majkaba Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.02.09, 14:51 Ja, Darciu uważam, że różnica 2-3 lat między dziećmi jest w sam raz. Może na początku trochę ciężko, ale potem pociechy będą urwisować sobie razem. Oczywiście może się mylę, bo nie mam takiego doświadczenia, ale ja zaczęłam się starać o drugie jak mój synek był mniej więcej w wieku Twojego. Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.02.09, 18:38 Darciu ale Ty sie nie boj!a juz na pewno nie na zapas!!!rada znajdzie sie zawsze jak jest potrzeba i dasz rade z dwojka dzieci- spokojnie!mam bliska kolezanke ktora ma dwojeczke(fakt w roznym wieku bo 6 lat i roczek)i jest sama,juz na poczatku ciazy rozwiodla sie z mezem i daje rade.bylo ciezko,np jak rodzila synka,corka spala u nas.bylo jej ciezej kiedy synek byl bardzo malutki,dzis dziewczyna kwitnie a i dzieci zadowolone,zdrowe.to bedzie Darciu jak bieg z przszkodami,jakies zlo konieczne czy cos,to bedzie Twoje macierzynstwo i na pewno,przekonana jestem ze bedzie ono i dla ciebie i dzieci szczesliwe i udane.a jak raz za razem sie zdecydujesz to w jednym mniej wiecej czasie wyjdziesz z pieluch a potem to juz czas na ponowne slodkie randki z mezulkiem bedzie. powodzenia i nie boj sie! Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.02.09, 18:44 fluffycloud napisała: > Darciu ale Ty sie nie boj!a juz na pewno nie na zapas!!!rada > znajdzie sie zawsze jak jest potrzeba i dasz rade z dwojka dzieci- > spokojnie!mam bliska kolezanke ktora ma dwojeczke(fakt w roznym > wieku bo 6 lat i roczek)i jest sama,juz na poczatku ciazy rozwiodla > sie z mezem i daje rade.bylo ciezko,np jak rodzila synka,corka spala > u nas.bylo jej ciezej kiedy synek byl bardzo malutki,dzis dziewczyna > kwitnie a i dzieci zadowolone,zdrowe.to bedzie Darciu jak bieg z > przszkodami,jakies zlo konieczne czy cos,to bedzie Twoje > macierzynstwo i na pewno,przekonana jestem ze bedzie ono i dla > ciebie i dzieci szczesliwe i udane.a jak raz za razem sie > zdecydujesz to w jednym mniej wiecej czasie wyjdziesz z pieluch a > potem to juz czas na ponowne slodkie randki z mezulkiem bedzie. > powodzenia i nie boj sie! no i NIE nie dopisalam...TO NIE(!) BEDZIE JAK BIEG Z PRZESZKODAMI CZY ZLO KONIECZNE oczywiscie!!!! Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.02.09, 18:32 darcia74 napisała: > dzieki Olu za odpowiedz. To mnie nie pocieszylas . Ja niestety > nie moge zbyt dlugo czekac, nie jestem juz pierwszej mlodosci / > Ehhh > Darciu zawsze bedzie ciężko z dwójką czy to mała czy duża róznica wieku bo każde dziecko ma swoje potrzeby. Wszystko tez zalezy od dziecka tzn. tego pierwszego jakie ono jest, jesli jest grzeczne, spi w nocy ładnie to myśle ze nie bedzie tragedii. Mozna posłac go do przedszkola a w razie czego jest jeszcza opcja niani, ale to ty przede wszystkim musisz byc gotowa na drugie dziecię A na pewno dasz sobie rade bo juz masz praktykę!! Odpowiedz Link
sommer08 O mojej dwojce... 20.02.09, 10:01 Darciu! ja tu tez sama (no, z mezem) i z dwojka. Tylko u mnie roznica wieku to ponad 5 lat, wiec starszak jest samodzielny (jak mu sie chce). A mnie i tak zzera sumienie, ze nie mam prawie dla niego samego czasu!! Musze zaprzac meza i naprawde wygospodarowac dla syna czas, bo choc siostrzyczke przyjal super, czekal na nia i sie cieszy to widze ukryte "zlosci"... A roznice wieku chcialam miec 3 lata, nie mniej, bo bym sobie naprawde nie dala rady. Duzo rzeczywiscie zalezy od Twojej cierpliwosci (!!!) i zorganizowania, oraz od meza, czy bywa w domu , czy sam chetnie pomaga itp... No i brak pomocy ze strony rodziny, czy chocby opiekunki, odbija sie na zwiazku... Musi sie znalezc czas na wyjscie gdzies tylko we dwoje. My znajdywalismy go tylko w Krakowie, ale teraz znowu musimy poczekac az Mala dorosnie do zostawania z babcia... Co do wieku... Jesli masz swoj rocznik w nicku to ja jestem starsza Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link
darcia74 Re: O mojej dwojce... 20.02.09, 21:36 Dzieki dziewczyny hehehe, jednak chyba ostudze swoje zapaly na drugie tak szybko.. jeszcze poczekam. Jestem malo zorganizowana, cierpliwosci nauczylam sie odkad przyszedl na swiat syncio, a M ma rozne godziny pracy, codziennie inne i wiemy z wyprzedzeniem tylko jednodniowym o jego godzinach na nastepny dzien, w prawie wszystkie weekend'y i swieta pracuje Tak wiec porazka Sommer08, a moge cie zapytac z ktorego rocznika jestes? (tak, moj rocznik to ten w niku Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: Darciu... 23.02.09, 11:02 ...z perspektywy pisząc, nie warto się nastawiać na to, że jakoś to będzie i już! Trzeba pomyśleć, ustalić, czy istnieje jakieś wyjście awaryjne, plan B na wypadek: komplikacji w ciąży i konieczności np. leżenia przez miesiąc (a co ze starszakiem wtedy???), na wypadek choroby któregoś i konieczności wizyty u lekarza, na okoliczność wiszenia noworodka przy piersi przez pół dni itp itd;P Nie chciałabym cię zniechęcać, sorry....Opieram się tu na własnym doświadczeniu, bo ja miałam podejście: Artur jest już duży i jakoś tam będzie...A potem były różne historie, i wtedy nerwy, i niepotrzebne krzyki, ups...A przecież każdy z nich jest tylko dzieckiem, i to małym, każdy ma prawo do jakiś rzeczy, a to ja jestem mamą i muszę sobie dać z tym wszystkim poradzić... Ale jak już wspomniałam: każda z nas ma inne możliwości psychiczne Odpowiedz Link
sommer08 Re: Darciu... 24.02.09, 11:48 W pelni zgadzam sie z Ola! Takie rzeczy (lezenie w ciazy, absorbujace dzieciatko) tez trzeba brac pod uwage, bo sie moga zdarzyc kazdemu... I wtedy cierpi i starsze dziecko i Ty. A jak np. bedzie spedzalo juz kilka godzin w przedszkolu to juz to inaczej wyglada, bo nawet inna mama moze Ci je po drodze przyprowadzic z przedszkola do domu... Odpowiedz Link
darcia74 Re: Darciu... 24.02.09, 12:51 No dziewczyny to mi ostudzilyscie zapaly na drugie, a przynajmniej dopoki maly nie pojdzie do przedszkola, czyli nie wczesniej jak za 2 lata... Tylko, ze niestety bede juz miala 37 wiosen wtedy a zanim sie urodzi, to 38. Sommer, to ty rzeczywiscie duuuuuzo starsza jestes Odpowiedz Link
emkz Re: Darciu... 25.02.09, 22:00 Ha, to ja się wypowiem Szczerze mówiąc, to wolałabym jeszcze jedną parę bliźniąt za 5 lat niż pojedyncze dzieci rok po roku... Poczekaj Darciu jeszcze troszkę, no, przynajmniej do tego przedszkola Odpowiedz Link
malutka1939 Re: Darciu... 26.02.09, 16:32 sommer08 napisała: > W pelni zgadzam sie z Ola! Takie rzeczy (lezenie w ciazy, absorbujace > dzieciatko) tez trzeba brac pod uwage, bo sie moga zdarzyc kazdemu... I wtedy > cierpi i starsze dziecko i Ty. A jak np. bedzie spedzalo juz kilka godzin w > przedszkolu to juz to inaczej wyglada, bo nawet inna mama moze Ci je po drodze > przyprowadzic z przedszkola do domu... W takim wypadku to ciężko sie w ogóle zdecydowac bo tak samo trudno jest leącej ciężarnej przy 5 jak 2 latku, to sa dzieci i mało rozumieją ale tez w takim wypadku Darciu moze znalazła by sie pomoc. Darciu to zdecydowanie Wasza decyzja ja tylko wspomnę ze czas realizacji moze być długi, możesz byc w ciąży po 1 cyklu albo..... Odpowiedz Link
sommer08 Re: Darciu... 27.02.09, 09:48 Malutka, niezupelnie sie zgodze, bo 1,5 czy 2-latek sam sie nie przewinie ani nie wezmie sobie nic do jedzenia a 5-latek tak (no, nie przewinie, ale skorzysta z WC). I moj syn naprawde byl w stanie zrozumiec juz co to jest ciaza i ze mama musi czasem sie polozyc bo jej ciezko itp, i w takim momencie przyniesc ksiazeczke czy gre. Od 2-latka bym tego nie oczekiwala... I mozliwosc pojscia do przedszkola tez ma znaczenie. Oczywiscie czas zachodzenia w ciaze to druga strona medalu, bo decydowac to sobie mozna... Ale wiek kolo 40-tki na drugie dziecko to nie jest juz nic nadzwyczajnego. Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 26.02.09, 16:43 Darciu, sky, emkz odczytajcie gazetowa pocztę Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 26.02.09, 19:11 dzieki ,dzieki maltka!!swietnie wygladasz!jak maly hipopotamek)!!! tak trzymaj! i zgadzam sie z Toba-decyzji o powolaniu do zycia kolejnego dziecka nie powinno sie podejmowac pochopnie bo to zbyt wazne ALE nigdy nie mozna przewidziec przebiegu ciazy,kondycji mamy,dzidziuni,reakcji starszaka itd...a moze akurat obedzie sie bez problemow!?zdrowy rozsadek to jedno a strach to drugie i czesto niepotrzebnie paralizuje.przeciez wiele mam ma dzieci rok po roku nazwijmy to sobie i radza sobie niezle!to nie vtak ze my Cie Darciu namawiamy lub odstreczamy bo i tak decyzja jest Twoja ale jak malutka pisze- moze od pierwszego cyklu a moze nie...tego tez nie sposob przewidziec.oby bylo dobrze a decyzja trafiona i szczesliwa dla calej rodziny. Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 26.02.09, 23:39 ehhh dziewczyny... wszystkie macie racje... Moze lepiej jak jeszcze do konca roku dam sobie spokoj z rozmyslaniem na ten temat, a potem zobaczymy, maly bedzie mial prawie dwa latka. W miedzy czasie obserwuje sytuacje u mojej sasiadki, ktora ma podobna sytuacje, jest wlasnie w 15-tym tyg. ciazy a jej synus bedzie mial w czerwcu dopiero dwa latka Malutka, cudnie wygladasz!!!! Ile juz kg na plusie masz? Wogole bardzo podobaja mi sie twoje wlosy. Ja wlasnie sobie obcielam na krotko, a ze naturalnie mi sie faluja to wygladam kurcze troche dziwnie Po przyjsciu od fryzjera Noel mnie nie poznal! Malutka, a wybraliscie juz imie dla waszej ksiezniczki? Odpowiedz Link
betinka1978 darcia74 27.02.09, 09:55 Droga Darciu... decyzja o poczęciu dziecka to poważny krok i można tu oczywiście racjonalizować, odkładać poczęcie w nieskończoność tylko... pamiętaj o jednym (mam nadzieję że cię nie urażę) im starsza kobieta tym większe prawdopodobieństwo urodzenia niekoniecznie zdrowego dziecka. Ja mam obecnie 30 lat, dziecko wprawdzie starsze (6 lat) - ale dość ,,problematyczne". Mieszkamy z mężem sami, mąż pracuje na same noce (w dzień śpi i w zasadzie nie mam co liczyć na jego pomoc)nie ma babć, na dziadka alkoholika liczyć też nie można, ciocie mieszkają na drugim końcu Polski więc też nie pomogą, codziennie dowożę dziecko do szkoły pół godziny w jedną stronę... wszystko zdaje się być na nie a jednak ja jestem w 100% zdecydowana na dziecko i to jak najszybciej. Dla mnie sprawa jest oczywista - jeśli nie teraz to już wcale. Dziś zachodzą w ciążę ryzykuję tym że będę musiała szukać rozwiązań dla problemów które są do rozwiązania (np. zapewnienie opieki starszakowi w czasie kiedy ja niespodziewanie będę musiała leżeć, itp)czekając z ciążą do 40-stki ryzykuje pojawieniem się problemu który niestety nie jest do rozwiązania i jedyne co można zrobić to zaakceptować niepełnosprawność dziecka, bo niestety... im młodsza kobieta tym większe szanse na zdrowe dziecko więc jeśli poważnie myślicie o potomstwie to im wcześniej - tym bezpieczniej. Odpowiedz Link
betinka1978 dla darci74 27.02.09, 10:01 kobieta.interia.pl/wiadomosc-dnia/news/pozne-macierzynstwo,541460 Odpowiedz Link
darcia74 Re: dla darci74 27.02.09, 14:55 wiesz Betinka, ja, mowiac o wieku wogole nie mialam na mysli problemu ewentualnej niepelnosprawnosci dziecka i to nie dlatego ze nic na ten temat nie wiem, tylko ze to schodzi na drugi plan. Ja mialam na mysli cieszenie sie moim dzieckiem jak najdluzej, tzn wyobrazam sobie ze mam lat 70-siat a moje dziecko dopiero bedzie w moim wieku i kto wie czy doczekam sie wnuczat! O to mi chodzilo. Betinka, dziekuje za informacje ale ja naprawde jestem w tym temacie dosc biegla Ja nie mieszkam w Polsce i tu gdzie mieszkam nalezy do rzadkosci ciaza u kobiety ponizej 30-stki i w wiekszosci sa to ciaze nieplanowane. Jak zaszlam w ciaze majac 33 lata ginka mi powiedziala "o fajnie ze tak wczesnie". Tutaj wiekszosc zastanawia sie nad dzieckiem od 35 lat w zwyz. Patrzac na ten wysoki odsetek mam powyzej 35 lat jakos do tej pory nie spotkalam niepelnosprawnego dziecka. Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze jest ryzyko, ale jakbys weszla gleboko w temat to bys sie dowiedziala, ze wiek to tylko jeden z czynnikow wplywajacych na ewentualne na powstawanie chorob genetycznych. Reasumujac, majac na mysli to ze musze sie speszyc bo jestem juz "stara" nie mowilam o ewentualnej chorobie dziecka, co nie znaczy ze nie mam o tym pojecia ale to ze chcialabym na tyle dlugi zyc by go kochac jak najdluzej. Odpowiedz Link
malutka1939 Re: dla darci74 27.02.09, 16:37 A darcia miałam ci jeszcze pisac ze pozwalam ci odpoczywac do końca roku hehehe oczywiście to żarcik Darciu bierz się za npr, poobserwuj i działaj po wakacjach A imie mamy prawie wybrane mamy po prostu typy ale jeszcze wam nie zdradze, za m-c mam kolejne usg, zobaczymy Odpowiedz Link
betinka1978 Re: dla darci74 27.02.09, 16:37 Droga darcia74, przykro mi jeśli Cię w jakikolwiek sposób uraziłam - nie miałam takiego zamiaru. Oczywiście nie wątpię (i nie wątpiłam) w Twoją wiedzę na temat cieni i blasków troszkę późniejszego macierzyństwa. Jedyne co chciałam osiągnąć swoim wpisem to dodać tu element dość istotny moim zdaniem w rozważaniach na temat tego czy ,,teraz jest odpowiedni moment na dziecko" bo odniosłam wrażenie że go pominięto a wydaje mi się ważny. Oczywiście mogę się mylić (znam osobiście kilka pań które rodziły koło 40-stki i mają piękne zdrowe dzieci). Tak czy siak decyzja o staraniach (bądź nie) należy do Ciebie i jakakolwiek by nie była będę trzymała kciuki żeby wszystko ułożyło się po Twojej myśli. Tymczasem przesyłam serdeczności i trzymam kciuki za Ciebie i resztę forumowiczek Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 27.02.09, 16:32 Darciu ja włanie obcięłam sie 2 tyg temu hehe, zawsze wolałam krótkie włoski u siebie a teraz stwierdziłam ze będa bezobsługowe przytyłam 8,5 kg! W tej tunice mam deko większy brzuch niz normalnie hihi ale ogólnie spory Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 27.02.09, 17:51 fajnie malutka,fajnie,mozesz tyc i jeszcze cieszyc sie z tego!!! mi to sie zdarza jedynie w ciazy...bo normalnie kazdy kg dodatkowy to mega zalamka. tak jeszcze tylko chcialam dodac o tej roznicy wieku...mala czy duza- obie maja wady i zalety-dwojka malenstw to podwojna robota przez pare lat,dwojka w roznym wieku-jak u mnie-nie jest zle bo fakt Ania umyje sie sama,zje sama,zabawi sie i malego ale...-lekcje nalezy odrobic RAZEM z nia a MALY nie rozumie ze byloby milo gdyby dal nam choc pol godziny spokoju na to,starszak ma swoje zabawki i potrzeby a maluch uwaza oba te faktory za niezwykle interesujace i np. obgryza lalkom barbie wlosy...wreszcie-maly chory a Anie TRZEBA odprowadzic do szkoly...a kto zostanie z chorym Nanusiem?i takie tam przyjemnosci ktore mozna by mnozyc...podobny wiek ma podobne potrzeby i pod tym wzgledem jest latwiej.lecz czy generalnie LATWIEJ to nie wiem.nic to,za chwile swietujecie 1wsze urodzinki,cieszcie sie ta wyjatkowa imprezka,wyluzuj sie i przetraw wszystkie watpliwosci,za i przeciw i zobaczymy co bedzie. a ja to mam nadzieje byc mloda babcia!!!nie zebym juz za lat 10 czekala na wnuki ale perspektywa wnukow wcale mnie nie przeraza. pozdrawiam sky Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: Betinka... 02.03.09, 11:41 ...mam nadzieję, że teraz to ja ciebie nie urazę Ale jednak 6-latek, to nie dwulatek! Moja koleżanka jest teraz w połowie ciąży, a jej córeczka ma 1,5 roku. I już wylądowała w szpitalu...Przemęczenie, infekcja...Jest wykończona, bo np. malutka chce ciągle na ręce...Ale ona jest jeszcze naprawdę malutka i ma do tego pełne prawo! Darciu, moim zdaniem większa różnica wieku ma jeszcze jeden wielki plus: masz czas i okazję cieszyć się każdym dzieckiem Tulić, nosic, ile potrzebuje, uczyć nocniczka, pierwszych słów, czytać razem pierwsze książeczki...Mając wielki brzuch, albo noworodka po prostu człowiek nie ma na to siły, nie ma nawet ochoty, nie mówiąc o przyjemności...Ja miałam to szczęście, ze mogłam poświęcić 100% czasu i uwagi Arturowi przez pierwsze lata jego życia, kiedy najbardziej mnie potrzebował, a teraz mogę się oddać Maćkowi Artek też mnie potrzebuje, ale ma już swój świat, swoich kolegów, treningi, szkołę, a ja mam swoją kochaną przylepkę, dla której jestem znów całym światem I tak mi jest dobrze Ale się temat rozwinął Nie mogę uwierzyć, ze juz za kilkanaście dni będę piekła Maciusiowi tort!!! Aż z sentymentu weszłam na początek starego wątku, jak z wami przeżywałam dwie kreseczki, betę, pierwsze usg...Jak to zleciało! Odpowiedz Link
betinka1978 Re: Betinka... 02.03.09, 17:53 kurcze... wyszłam tu chyba na jakiegoś potwora... no... a uściślając... chciałam powiedzieć, że moim zdaniem (a przecież mogę się mylić i wcale tego nie wykluczam) inne kryteria ma branie pod uwagę różnicy wieku pomiędzy kolejnymi dziećmi mając lat dwadzieścia... inne mając lat 30... a inaczej po czterdziestce i tyle. I oczywiście masz absolutną rację że przy mniejszej różnicy może być ciężej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
lavia78 Re: kochane w koncu nowy wątek;) 05.03.09, 19:44 się doczekałam bo tam to już oczopląsów dostawałam.... witam nowe panie i "zasłużone" forumowiczki ech czas leci ani się nie obejrzałam a tu mój Skarbek zaraz pół roczku skończy próbujemy teraz marchewkę i dalej oczywiście cycor-mam giganta-ważył teraz we wtorek na szczepieniu uffff... 8850g z czego i tak jestem dumna na razie nie doczytałam wszystkiego ale nadrobię ściskam Was kochane i trzymam kciuki za "dobre wyniki" ps. na razie to też myślę o dłuuuższej przerwie na następnego Skarbeczka ..... Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: kochane w koncu nowy wątek;) 05.03.09, 21:30 Lavia, witaj Widziałam Twojego Cyrylka na zdjęciu z podpisu, śliczny facecik I faktycznie duży, ja dziś ważyłam Maciusia i ma 10kg, a między nimi pół roku różnicy! Odpowiedz Link
darcia74 Re: kochane w koncu nowy wątek;) 06.03.09, 22:36 Lavia, no widze, ze masz takiego pulpecika jakiego ja mialam Wlasnie sprawdzilam, moj jak mial dokladnie 6 miesiecy wazyl 8.910 (i tez tylko na cycusiu byl) Nazywalismy go "Maly Budda"... Ale spokojnie, niedlugo potem zaczal raczkowac, wiec byl ciagle w ruchu i juz tak szybko nie przybieral na wadze. Obecnie ma 11 kg a ma prawie roczek, wiec juz nie jest takim grubaskiem bo przeciez rosnie w gore. W srode Noelcio obchodzi pierwsze urodzinki. Przyjezdzaja tesciowie na tydzien, wiec robie generalne porzadki w domu. Nie robilmy wielkiej imprezy, bo tu przeciez rodziny nie mamy, moze tylko jacys znajomi wpadna na torta. Tak wiec mam teraz troche zamieszania. Malutka, jak tam, dzidziuchna daje ci po palic w brzusiu? Odpowiedz Link
fluffycloud Re: kochane w koncu nowy wątek;) 07.03.09, 17:01 O Lavia no pasiesz Cyrylka zdrowo!!!moj Nanulek 10 miesiecy skonczyl i ma lekko ponad 10kg. tak,tak-roczki sie zaczynaja dziewczeta!!!!jak ten czas leci!! malutka poglaskaj brzuszek ode mnie. pozdrawiam sky Odpowiedz Link
jendza1 Re: kochane w koncu nowy wątek;) 08.03.09, 07:12 Ale WAM rosną te MALuszki oraz - jak ten czas szybko leci))! Jeju)! Ja z kolei - tak wlasnie, jak Wy przed laty - marze o przytuleniu naszego Bobo... A ono sobie grzecznie rosnie i stara sie mamie jak najmniej doskwierac.. Na razie nie przytylam nawet kilograma (kilkadziesiat deko tylko), a to juz koniec... czwartego miesiaca. Uwazam, ze calkiem niezle, jak na moja czterdziestke na karku... W tym tygodniu idziemy do pana Doktora - beda testy, czy kierowac mnie na amnio. Niech sobie testuja - i tak sie nie dam. Trzymajcie sie mocno, calujcie Maluszki, glaskajcie brzuszki ode mnie. MYsle o WAS duzo, czesto i bardzo cieplo)! I zagladam tu tez! j Odpowiedz Link
fluffycloud Re: kochane w koncu nowy wątek;) 08.03.09, 07:55 poczekaj,poczekaj jendzuniu jak sie zamienisz w koleczke!jeszcze troche!dobrze ze nie przybylo Ci wiele,latwiej bedzie zrzucac potem a co malenstwo ma sobie z Ciebie "wyciagnac" to i tak wezmie.obyscie zdrowi/we byli.milej wizyty i daj znac co tam Pan Doktor orzekl.3maj sie! Odpowiedz Link
malutka1939 Re: kochane w koncu nowy wątek;) 10.03.09, 20:24 Witajcie! Malutka kopie mamę ze wszystkich stron boskie uczucie nie powiem. Amój M jutro idzie do szpitala, nie wiem czy Wam pisałam, zerwał więzadło krzyżowe w kolanie i będzie miał rekonstrukcję. Potem 8 tygodni zanim jako tako dojdzie do siebie i rehabilitacja, oj boję się ze nie zdąży się w miare podleczyc do porodu, no ale zobaczymy. Trzymajcie kciuki!! Odpowiedz Link
fluffycloud Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 11.03.09, 22:45 darciu....jesli dobrze pamietam i niczego nie polatalam...Twoj maly Noelek konczy dzisiaj roczek))),tak? z tej przemilej okazji najlepsze zyczenia zrowka,radosci z odkrywania swiata oraz pomyslnosci w zyciu dla malego Jubilata a takze wielkiej rodzicielskiej radosci,dumy i satysfakcji oraz powodzenia i sukcesow na tym polu dla szczesliwych,mlodych rodzicow:- )!!!!sto lat sto lat niech zyje zyje nam)))!!!! sky Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 12.03.09, 10:10 Odrobinkę spóźnione, ale najserdeczniejsze życzonka dla Noelka!!!! Odpowiedz Link
sommer08 Re: Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 13.03.09, 10:18 Sto lat, sto lat! samych usmiechow na buzce i duzo slonecznych dni! I dla Mamy tez!! W koncu rok temu przezywalas pewnie najwspanialszy dzien w swoim zyciu!! Odpowiedz Link
darcia74 Re: Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 14.03.09, 22:10 Dziekuje Wam dziewczyny w imieniu Noelka za zyczenia Imprezka mala ale mila byla... Ja jestem troche zmeczona ostatnimi dniami (czytaj: tesciowa!). Jutro wyjezdzaja to wkoncu odpoczne Jednak wole nie miec do pomocy babci, wole sama! Juz odliczam godziny kiedy pojedzie! Jak bede miala chwile to wam napisze wszystko. Narazie spadam.. papapapa Odpowiedz Link
sommer08 Re: Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 16.03.09, 10:13 He, he, u mnie tez byla tesciowa ostatnio przez kilka dni. Sami ja zaprosilismy, bo tesc wyjechal a nie zdazyli nas razem odwiedzic i dobrze Tak to jest, jak dziadki daleko mieszkaja, wtedy przyjezdzaja na kilka dni i sa caly czas u Ciebie i sa goscmi. To zupelnie cos innego niz pomoc babci, ktora mieszka w tej samej miejscowosci... Odpowiedz Link
jendza1 Re: Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 16.03.09, 20:10 ja tez sie do zyczen dolaczam)! Jeju, jak ten czas leci)) - jak dzis mam w pamieci moment, gdy Darcia odkrywala, ze nie jest sama...)) - a Malutki juz taki WIELKI))! U mnie w porzo Pan doktor byl zadowolony, szyjka jak sie nalezy. Pobrali krew i czekamy teraz na wyniki. Jesli nie ma wskazan do amnio, nie bedzie telefonu. W przypadku, gdyby byly, pan doktor zadzwoni. Tak naprawde - jakos zupelnie o tym nie mysle..., znaczy wiem gdzies w sobie, ze bedzie w porzadku)! Juz czuje ruchy - od ponad tygodnia)! Mamy wlasnie poczatek piatego miesiaca. PRzytylam troche ponad... kilogram Trzymajcie sie mocno - serdecznosci OGROM WSZYSTKIM))! j Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.03.09, 13:22 Odpoczywam wkoncu Pojechala.. Nie mowie pojechali bo tesciu jes OK (wogole malo mowi, a jak juz cos powie to przewaznie to jest to przemyslane). Duzo by wymieniac epizodow w ktorych tesciowa mnie do szalu doprowadzila. Najwiekszy to podczas kapieli malego, zostawilam ja na moment z nim a ona miala pilnowac by sie nie posliznal i bawila sie z nim. Nie bylo mnie 5 min a ona krzyczy z lazienki czy ma mu TEZ myc glowe?!!! No do jasnej...!!!! Ona go myla o co jej nie prosilam i zaczal Noel plakac w nieboglosy a ja zazwyczaj myje mu glowe podczas zabawy bo nie lubi tej czynnosci. Efekt byl taki, ze Noel zanosil sie od placzu i drzal... Ona miala tylko go przypilnowac a nie kapac! Bylam tak wkurzona ze wtedy jej cos tam powiedzialam... Wogole jej autorytatywny sposob dawania rad do ktorych nie jestem przyzwyczajona. Moi rodzicy w zyciu by sie nie odwazyli w taki sposob do mnie odzywac a ona traktuje mnie jak jakas gowniare! Chlapie tym jezorem i sie nie zastanawia, ze jej slowa moga byc nie na miejscu.. Jak sie pozalilam M i ten jej zwrocil uwage to sie rozbeczala! Ehhh Szkoda gadac... A na Wielkanoc do nich jedziemy... brrrrr Jendza. Tak, ten czas strasznie ucieka Ja tez wspominam teraz ten moment jak zobaczylam 2 kreski, ciaze, porod i wreszcie jak polozyli mi malego na piersi Byl taki sliczny, mial otwarte oczka , takie glebokie, czarne jak wegielki i od razu zaczal ssac ten moj maly glodomorek Piekne uczucie... chcialabym ten moment jeszcze przezyc w swoim zyciu Ehh rozmarzylam sie.. A ty Malutka, jak sie czujesz? Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.03.09, 16:03 jejku Darcia...wspolczuje...i jeszcze swieta do bani...ze tez ludzie takie prawa sobie do innych roszcza ze wydaje im sie na miejscu zwracanie uwagi i mieszanie w dobrej wierze naturalnie...to ja mam chyba szczescie,moja przyszla tesciowa mieszka ...w Afryce!!!licze na to ze kiedys sie zobaczymy(znamy sie telefonicznie poki co)ale roznie to bywa,Afryka jest daaaaaleko od Europy.a tesciowa chocby najlepsza lepiej jak mieszka nie za blisko. a brzuszek juz widac Jendza?corcia bedzie?tak mi jakos przyszlo do glowy...dogadzaj sobie teraz w kuchennym departamencie!!! zdrowka wszystkim zycze Sky Odpowiedz Link
jendza1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.03.09, 08:54 oj z tymi tesciowymi, Dziewczyny...( Fakt, Sky - im dalej, tym lepiej... Moja moj M trzyma na stosowna od nas odleglosc, bo ona bije w sposob nieprzytomny. Zreszta trzymal tak - zanim nie zawitalo do nas Malenstwo... Inna rzecz, ze z duzym prawdopodobienstwem nasze klopoty z Malcem wynikaja wlasnie z rodzinnych problemow... Ech... A przez ten telefon, Sky, tesciowa jest 'do zniesienia'? Darciu, z jakiego regionu Italii, jesli moge spytac, sa Twoi? Moj brzuszek (to juz 5 miesiac - troszke widac, ale zwazywszy na ciuchy zimowe tylko wtedy, gdy ktos wie...). Od poczatku ciazy przybylo mi... 2 kg. Jem sporo wiecej, niz przed ciaza, i to, na co mam ochote. Musze tylko bardzo uwazac z kawka (Malenstwo lubi, he, he...). NO i zero alkoholu - musze dziecku tlumaczyc, ze choc mamy ochote, pic nie bedziemy, bo to za wczesnie, o)! Jak na razie - tlumaczenia przynosza skutek. Jakies rozrywkowe Malenstwo bedzie)! Ponoc synek, ale - pozyjemy, zobaczymy..... Oczywiscie ruchy juz czuje - tak od ponad 2 tygodni... Pyszna niedziele miejcie, KOchane! j Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.03.09, 22:24 No wlasnie Jendza, oni sa z Kalabrii, to wyjasnia wszystko, typowi poludniowcy. Bardzo kochaja rodzine, pomagaja wlasnym dzieciom az do smierci, tylko dla nich zyja i to samo dla wnuczat, ale za to niestety dyryguja ich zyciem. Ja nie jestem przyzwyczajona do takiego traktowania.. Oczywiscie moze kochac ponad zycie swojego wnuka, nie bronie jej, ale niech nie wtraca mi sie w jego wychowanie i wogole w moje zycie! Ufff... Jendzo, a ty masz cos wspolnego z Italia? bo mi cos tam w glowie swita.. ,ale nie pamietam czy to ty pisalas cos po wlosku tutaj, czy to ktos inny?.. Jak wyszly badania? Robisz amnio? Nooo, o piwku czy kawce to zapomnij na dluuuugoo kochana Jak juz tak bardzo cie do niej ciagnie to kup sobie bezkofeinowa, ja takowa pilam jak karmilam piersia, bo w ciazy to mnie od kawy odrzucalo. Moj syncio jak byl w brzuszku za to strasznie lubil mandarynki, jakblka, coca-cole i snickersy, czyli to wszystko co normalnie nie lubie Odpowiedz Link
jendza1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.03.09, 06:55 O rany, he, he... Fakt, Kalabria wyjasnia bardzo wiele)... Dobrze, ze sa daleko... Tak, czy siak - trzymam kciuki)! Im Maluszek starszy, tym bardziej bedzie umial prawidlowo ocenic sytuacje oraz sie obronic, jakby co...)... Inna rzecz, ze on przeciez w jakiejs czesci jest 'ich' - znaczy wysysa z 'mlekiem matki' stosowne mechanizmy obronne... Obys tylko ty dala rade sie jak najmniej przejmowac... Hm, tesciowie raczej gadaja po kalabryjsku, czy po wlosku? Bo wlasciwie z racji korzeni WASZ MALEc ma przeciez 'zadane' trzy jezyki... W Kalabrii nigdy nie bylam, ale za to mialam okazje pare razy zjesc cos pysznego z domowego kalabryjskiego przetworstwa) - na przyklad przepyszna papryke marynowana... No i znam dosc dobrze jedna przeurocza Kalabryjke. Poznalam ja we Wloszech oczywiscie, podczas dluzszego mego 'italskiego epizodu'..., z ktorego zostalo mi przede wszystkim paru Przyjaciol... Wyniku badan nie mam, co moze znaczyc, ze jeszcze ich nie ma, albo ze nie ma wskazan do amnio. Nadal jestem o to spokojna, naczytalam sie tyle, ze uzyskalam 'spokoj zupelny') - nawet jesli mnie skieruja, to nie pojde na to badanie. Wiem, ze przeciez nawet gdy ono wykaze cos, to i tak byloby to tylko prawdopodobienstwo nieprawidlowosci. I z glowy. Tymczasem dzidzius rosnie, coraz go lepiej czuje i w ogole. ZLapalam dwa kilo jak na razie, ale sie nie odchudzam wcale, oczywiscie. I tez lubie najbardziej to, co przed ciaza - ze slodkiego najlepiej sledzie. Jesli czasem mam jednak ochote na jakis slodki frykas, to podzeram odrobinke - czy to ptasiego mleczka, czy jakis inny polski smakolyk..., czyli tak wlasnie, jak przed... I juz nie moge sie doczekac momentu, gdy Malucha bedzie mozna wziac i przytulic... Ech)... Pysznego tygodnia bardzo)! Nie dam rady - musze spytac: jakich jezykow uczycie Wasze Malenstwo)??? Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.03.09, 19:25 hej słonka mój M po operacji wszystko jest w porządku, już tydzień minął, wraca do zdrowia a ja się ciezę z tego powodu siedzimy sobie w domu i lenimy się M na zwolnieniu lekarskim no ja też w środe miałam usg, córcia jest duża 32tc a ona waży 2180, wagowo jest starsza o 2 tyg. Lekarz był zdziwiony ze taka duż aheheh ja też w piątek mam doplera, pan dr musi sprawdzic moczowód, tzn musi sprawdzic czy to co widział na usg to moczowód poszerzony czy coś innego, mam nadzieje ze wzystko bedzie w porządku, a dopler tylko to potwierdzi. Ja czuję sie dobrze tylko trochę mnie bolą żebra, ale tak juz musi być. Przytyłam 8,5kg. Jendza ja do 5 m-ca to chyba z 5 kg miałam na plusie Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.03.09, 21:41 Ja tez w pierwszej polowie ciazy tylam szybko a potem juz powolutku. Malutka, fakt duza juz jest ta wasza "malutka" To dobrze, bezpieczniej gdyby nagle zachcialo jej sie szybciej opuscic cieplutki brzuszek mamusi Ale z ta waga na USG to tez tak +/-, Noel zawsze byl jakis taki malutki wagowo a urodzil sie tydzien przed terminem z waga 3210g. Malutka, bedzie dobrze z dzidziulka, zobaczysz , USG to tylko USG.. Jendza, ta amnio, to tez jednak w razie czego niezly orzech do zgryzienia. Ja nie wiem jakbym postapila jakby naprzyklad B-test wyszedl pozytywnie... i tu nie chodzi o Down czy temu podobne ale o inne choroby ktore mozna zaczac leczyc jeszcze podczas ciazy, a z drugiej strony za to te ryzyko poronienia podczas badania... Ehhh No ale ty juz nie musisz sie zastanawiac na szczescie, nie zadzwonili wiec test wyszedl negatywnie Ja pamietam, ze tez czulam ze wszystko jest OK Mimo, ze "nt" wyszlo jakos powyzej 2 a gdzies naczytalam sie ze lepiej jak jest ponizej 1,5 i jakos Noel jest zdrowiutki i bystry Co do jezykow.. Ja mowie po polsku, M po wlosku, jak jestesmy w trojke to ja mowie po wlosku (nie potrafie jakos do jednego mowic tak a do drugiego inaczej w tym samym momencie, wszystko mi sie miesza wtedy ). Tesciowie raczej mowia do malego po wlosku (oczywiscie z silnym akcentem kalabryjskim), ale jak sa razem, z moim M, tzn beze mnie to oczywiscie po kalabryjsku. My mieszkamy w Alto Adige gdzie urzedowy to wloski i niemiecki (tzn. dialekt tyrolski), wiec by Noel mial jako taka przyszlosc przed soba i byl odpowiednio z szacunkiem traktowany powinien znac i niemiecki. Zastanawiamy sie wiec powoli do jakiego przedszkola powinnismy go poslac, niemieckiego czy wloskiego... Tylko czy to nie za duzo jak na taka mala glowke???... Nic, zobaczymy, mamy jeszcze rok do namyslu. Odpowiedz Link
sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 24.03.09, 10:40 Darcia, moze do niemieckiego przedszkola...? Polski i wloski ma w domu (zreszta o polski bedziesz musiala pozniej walczyc). A o pojemnosc glowki sie nie martw, moj syn co prawda musi znac tylko 2 jezyki ale poszedl do niemieckiego przedszkola znajac tylko kilka niemieckich slow a po pol roku sie dogadywal. Jest tez forum Wielojezycznosc w rodzinie, czy jakos tak... Malutka, Jendza, na kiedy macie terminy? Malutka jakos w maju? a Jendza? lipiec? sierpien? Pamietam, ze rok temu tez bylam w 20-tymktoryms tygodniu i robilismy 3D USG... Pozdrawiam wszystkie! Odpowiedz Link
jendza1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 26.03.09, 06:57 Darciu, no ladnie))! Czyli tak: ma polski (bo Mama), kalabryjski i wloski, i to w tej wlasnie kolejnosci, (bo Tata), niemiecki (bo ziemia, gdzie mieszka)... To juz cztery)! Dobrze, ze nie mieszkacie pare km dalej, bo bylby i ladino) - a oni sa tam bardzo wrazliwi... Cztery to niezle calkiem. Polski jest tu, mysle, w najslabszej pozycji, bo tylko Mama... Z drugiej strony... AZ Mama...).. Polski jest wazny, nie tylko dlatego, ze to polski, ale takze dlatego, ze w sposob specyficzny usprawnia mozg (mowiac w wielkim skrocie oraz uproszczeniu). Dlatego generalnie rzecz biorac Polacy maja wieksza latwosc w nauczeniu sie jezyka obcego, niz wiele innych nacji, a w szczegolnosci nacje romanskie... Inna rzecz, ze talent jezykowy ma sie, lub nie - indywidualnie... Jakby nie bylo - TRZYMAM KCIUKI)! Jak chodzi o tycie - mysle, ze moj przypadek wiecej nalapie w drugiej polowie ciazy, w koncu te 2 kg z pierwszych 4 miesiecy to troche malo... Przed ciaza mialam wage prawidlowa, zatem tym bardziej nie ma 'zapasow'... Grunt, zeby Male bylo zdrowe i dobrze odzywione, reszta, wlacznie z kg, nie ma wiekszego znaczenia..... Malutka, pysznie sie rozwija Wasza Malutka...) Jeju, teraz juz niech sie szybko, sprawnie oraz bezbolesnie wszystko rozwiazuje)! Sommer - termin mam na sierpien. Wydaje mi sie jeszcze okropnie daleki, a ja juz bym chciala przytulic Malenstwo, he, he... W koncu tyle sie naczekalismy... Tymczasem bryka sobie zdrowo i bardzo jest komunikatywne. Moze mi sie wydaje, ale daje znac o sobie szczegolnie, gdy slyszy tate swego... I w ogole bywaja zabawne momenty...) Serdecznosci moc wszystkim)! WIem, ze Mamy pozajmowane, ale czlek by tak chcial wiedziec, co u WAS? SKy? A obie Mamy blizniakow (Ussa sie okropnie dawno nie odzywala... wie cos ktos)? Olenka? I cala Reszta? Bo zaraz wezwiemy do raportu, o! Odpowiedz Link
sommer08 Jendza 26.03.09, 09:11 to trzymam kciuki za nastepne lwiatko, hi hi! Moja Malutka jest z 3 sierpnia 2008! I ma jeszcze 2 kuzynki z tegoz sierpnia a jedna z poprzedniego Odpowiedz Link
darcia74 Re: Jendza 26.03.09, 22:11 No fakt, Ladini oprocz swojego ladino musza umiec niemiecki i wloski (tzn. ci z Alto Adige a nie Trentino) i jakos sobie daja rade to i moj maly sobie da, choc tu ma trudniej bo j.polski to zupelnie inna para kaloszy. Jendza, chyba nie ma czegos takiego jak min i max ile trzeba przytyc w ciazy. Sa takie babki co w pierwszych miesiacach nawet spadaja z wagi z powodu nudnosci i wymiotow. Takze jesli dzidzius ma sie dobrze i ma w czym plywac to jest OK bez wzgledu na wage . ..A ty wogole mialas nudnosci? Czy tez taka szczesciara jak Malutka i nic?.. Latasz juz po sklepach za wyprawka? Malutka, co u Ciebie, jak tam brzusio? Odpowiedz Link
fluffycloud Re: Jendza 28.03.09, 18:31 hello hello!!! stesknilam sie za Wami!problemy z laptopem..od niedzieli nie bylam online!!!okropne... Jendzuniu moj maly mam nadzieje przyswoi conajmniej 2 jezyki-polski- bo ja tak do niego rozmawiam i angielski-z tata tak sie dogaduja i tak jak u Darci-gdy jestesmy razem to po angilesku rozmawiamy.procz tego jednak tatus usypia dzieci spiewajac im piosenki w Suahili choc jego drugim jezykiem jest wlasciwie Shona-jezyk jakim posluguja sie w okreslonym regionie Zimbabwe,fajnie wiec jak oboje z Ania lizna choc troche Afryki - sama sie chetnie ucze!!! a waga tez bym sie nie martwila,moja siostra rodzi w koncu maja,teraz wyglada dobrze,malutka zdrowa,kopie zwawo ale w pierwszych 3miesiacach siostra 9 kg schudla!!! ktorego sierpnia rodzisz jendza?ja jestem z 7mego!!! darcia to juz od 2ch lat mozecie malego do przedszkola poslac? wczesnie!ale fajnie bo zawsze to kontakt z dziecmi. 3majcie sie,udanej soboty i leniwej niedzielki! Sky Odpowiedz Link
darcia74 Re: Jendza 28.03.09, 23:32 tutaj od 2,5 roczku mozna juz dziecia do przedszkola poslac, jesli akurat we wrzesniu bedzie juz mial skonczone te 2,5 i tak super sie u nas sklada . Zapisy sa w lutym, dlatego napisalam ze mamy rok do namyslu... Odpowiedz Link
fluffycloud Re: Jendza 29.03.09, 09:04 tu w szkole Ani wlasnie rozpatruja opcje przyjecia 2 i pol letnich dzieci,tez licza nie rocznikiem jak w Polsce a od wrzesnia...ale takie maluszki to tylko na 2-3 godziny do przedszkolka ida:- ).zobaczymy,jeszcze czas. Odpowiedz Link
jendza1 Re: Jendza 03.04.09, 07:36 Uff, znowu mnie zycie dopadlo. Jazda w pracy, dom przygotowujemy dla swiatecznych gosci, walka z urzedami, he, he...)... Ale tak naprawde do smiechu mi nie jest, kurczaczki... Sommer, Sky - termin mam albo na koniec lwiatka, albo wrecz na panienke. Pozyjemy, zobaczymy. Wolalabym lwiatko, znaczy tak zeby juz w okolicach 15 moc przytulic Malenstwo do serca...) Z tymi jezykami to jest siupnie. A to suahili, a to ladino - to ogromne bogactwo jest)). U nas w gre wchodza polski i francuski. ... Tymczasem nadeszla wiosna i swieta ida)! Sciskam WSzystkie bardzo, bardzo serdecznie)! Niech jajka beda mokre i w ogole)! j Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 07.04.09, 22:10 Co u was???? Ja tu z Kalabrii az do was pisze a wy nic! Tak, jestem u tesciow, wracam po swietach.. a juz chce mi sie do domu wracac. Ufff Malutka, a czemu ty sie nie odzywasz? Wszystko ok??? Buziaki dla wszystkich Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 08.04.09, 09:04 Cicho tu strasznie...Mamusie pewnie dziećmi zajęte, staraczki się starają, a ciężarówki odpoczywają Wiosna na całego, a wręcz lato I fajnie Na święta chcemy uciec na działkę, do domu w lesie Może już w piątek pojedziemy Gdybym nie zdążyła już zajrzeć przed świętami, życzę Wam ciepła, miłości i spokoju na te świąteczne dni!!! Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 08.04.09, 16:57 hej hej ja mam juz wolne,pogoda u nas calkiem wiosenna i marzy mi sie umycie okien...heh...kogos musze zatrudnic zeby sie malym zajal i wtedy bede miala szanse na te okna...a maly wszedzie sie wspina...na litosc Boska wchodzi na lawe,z lawy na sofe a z sofy staral sie usilnie wlezc na deske do prasowania na ktorej wlasnie prasowalam...przekochany jest ale i wielkie utrapienie.na cale szczescie uwielbiaja sie razem z Ania i uwaga-razem zasypiaja w naszym lozku!!!to wielki postep bo Ania mimo ponad 7miu lat kategorycznie omawiala zasypiania samemu w czyimkolwiek lozku!a teraz coz-brat jej pilnuje,ona nie moze go przeciez zostawic a on zachwycony jak ktos spi obok niego.po odsluchaniu zatem kilku afrykanskich songow zostaja sami usnieci lub bardzo blisko usniecia i a my mamy wolne!!tak,tego nauczyl ich moj ukochany.czyli moj powrot do pracy jest owocny nie tylko pod finansowym wzgledem.a tak sie tego balam!oj,nic to rozpisalam sie strasznie,3majcie sie i poopowiadajcie co u Was.Darcia-badz dzielna,masz Ty dziewczyno tam wesolo z tesciowa,nie ma co...wskakuj do nas,przytulimy. malutka - okraglutka-jak tam? jendzunia?jak malenstwo? znajomym sie w sobote syn urodzil...4.800kg,60cm dlugi...sama radosc jak by nie bylo! Odpowiedz Link
lianis Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 10:48 Hej dziewczynki, ja z doskoku tylko, nie starcza mi sil zeby zagladac, podczytywac, pisac, gdzies sie tam zblokowalam i nie poruszam tematow dzieciowych juz, nie staramy sie juz tez, lekarz specjalista z ogromnym usmiechem stwierdzil ze wszystko jest rewelacyjnie, badania wyszly bez skazy no moze poza pco, ale to przeciez nie jest jakims duzym problemem i mamy dalej probowac, a ja juz po prostu nie jest w stanie. Chcialabym wam zyczyc najweselszych swiat, duzo radosci, zdrowia i spelnienia zyczen, jestescie super, dziekuje za wsparcie i ogromna ilosc informacji przez te miesiace, hmm nawet lata chyba buziaki Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 12:21 hej hej, czyli to w sumie dobre wiesci lianis-ze wszystko w porzadku mam na mysli.to teraz czyn co czynisz i patrz konca,bez usilnych staran,zwyczajnie,normalnie,na luzie az sie pewnego dnia milo zdziwisz,jak jendza na przyklad.bedzie dobrze,byle znow zaswiecilo slonce bo mnie dzisiejszy deszcz dobija!!!zakupow swiatecznych nie moge zrobic a sie z panem w polskim sklepie na biala kielbase umowilam!!! zagladaj lianis jednak czasem..jesli dasz rade oczywiscie,przynalezysz tutaj przeciez! pozdrowionka sky Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 12:38 hej miski leżę na patologii ciąży od soboty, miałam skurcze co 4 min. Teraz jest lepiej mam podawany fenoterol ale wczoraj zas skurcze co 6 min. jestem cała obolała, mała pcha się na drugą stronę brzucha, w sobote zaczynam 36 tc, moze przetrwam święta, a poświętach to juz moge rodzic. Rozwarcie 1cm, czop śluzowy odszedł, mała wazy 2900 wg usg. Trzymajcie kciuki i Wesołych Świąt!!! Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 13:09 Ojej Malutka!!! Nic sie nie martw, moja siostra urodzila w 36 tyg bez problemowo zdrowego chlopczyka z waga 2700g, wyszli do domu razem juz na drugi dzien, a teraz majac 8 miesiecy chlop jak dab i ma sie swietnie Nie zapomnij dac nam znac jakby co! (ale macie fajnie ze w PL mozecie w szpitalu miec internet - u nas nie wolno) Czekam z niecierpliwoscia na wiesci i pierwsze fotki malej ksiezniczki Badz dzielna Malutka, zycze ci lekkiego porodu ! Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 18:41 wow!!!!no jak juz czop sluzowy odszedl...Twoja mala kochana to juz kawal babeczki!wazy wiecej teraz niz moj Nanus w 38 gdy sie urodzil wiec moze kobieto masz szczescie ze jej tak spieszno teraz nim osiagnie wage 4 kg.3mam kciuki zeby wszystko zdrowo sie odbylo! informuj nas! Odpowiedz Link
agulka1001 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 22:56 Malutka,to już?kiedy ci to zleciało?ale suuuuuper!!!!! trzymajcie się zdrowo, i niech Mała wytrwa jeszcze trochę. Czyli kolejna dziewczynka na forum, i całkiem spora, 2900, hohhohohoh!!!! spokojnych Świąt! Odpowiedz Link
sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 15.04.09, 09:51 Malutka, dopiero teraz przeczytalam. Trzymam kciuki!!! Ja sie podobno wlasnie taka "wielka" urodzilam i to mniej wiecej w terminie Nie zdarzylam zyczyc Wam "wesolych Swiat", wiec pozdrawiam po-swiatecznie, wiosennie. A Wielkanoc tez spedzilismy u tesciow w Nadrenii. Odpowiedz Link
wiosenka1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.04.09, 19:19 Hej. Pozwolę sobie napisać, że Malutka urodziła sn 12.04.2009 córcię Polę, waga blisko 2900. Za dziń dwa dziewczyny wyjdą ze szpitala, więc Mała sama wszystko opowie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
agulka1001 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.04.09, 11:21 Ale super!Jaka radośc na forum!Stara kadra wyrobiła normę!!!! Malutka, gratuluję!wracajcie szybko!!! Odpowiedz Link
darcia74 Gratulacje Malutka! :-) 19.04.09, 22:49 Malutka, jak juz wrocisz do domku do napisz do nas szybciutko i foteczki przeslij malej Polinki (ktora zreszta nie jest taka mala, 2900g na 37 tydz to ladna waga). ..a tak na marginesie.. Dlaczego tak dlugo was w szpitalu trzymaja? Odpowiedz Link
sommer08 Re: Gratulacje Malutka! :-) 20.04.09, 10:11 Serdeczne gratulacje, Malutka!!! Witamy kwietniowe Malenstwo! (mam jednego kwietniaka w domu, Baranek jeden, z wlasnym zdaniem ) Zdrowka zyczymy i powrotu do sil i napisz jak najszybciej! 37 tydz. to juz nie wczesniak, nie? Odpowiedz Link
fluffycloud Re: Gratulacje Malutka! :-) 20.04.09, 10:46 Gratulacje Malutka!!!!!3majcie sie zdrowo dziewczyny,napisz koniecznie jak sie macie i jak TO BYLO!!!ladne imie ma corcia!!! no i jak sie czujesz jako MAMUSIA!!!???!!!jeszcze raz wszystkiego naj dla Was! Odpowiedz Link
srebrno-listka Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.04.09, 16:11 Witam, jestem tutaj nowa, od jakiegoś czasu obserwuję tutejsze fora. Staramy się z mężem w zasadzie można powiedzieć bardzo krótko, to będzie drugi cykl dopiero. Co prawda, niestety, juz się okropnie stresuję, choć świetnie wiem, że nie ma po temu najmniejszych powodów. Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.04.09, 23:34 Hmm, widze ze tu nikt nie pisze, to ja cos pobazgrole przed spaniem Noelcio ma goraczke. Ok, nie pierwszy i nie ostatni, ale bardzo tego nie lubie, bo jak to male dziecko, nie moze wysiedziec w domu i ja tez juz nie wiem czym mam go zajac.. A tak cieplo sie zrobilo, ehhh. Podroz do tesciow jakos przezylismy - samolotem, z przesiadka- tylko ja i Noel. Pierszy lot okropnie, nie potrafil wysiedziec, przypiety do mnie pasami 1h, myslalam ze samolot rozniesie. Drugi lot na szczescie przespal. Za to zepsuli mi wozek! Wyobrazcie sobie ze czekalam w kolejce przed okienkiem reklamacji- chyba polowie pasazerow mojego samolotu zawieruszyli bagaze! Porazka - to Alitalia wloskie linie lotnicze. Powrot - samolot mial 40 min opoznienia, chyba jakas awaria bo podstawili samolot innej lini. Potem okazalo sie ze nie wydrukowali mi biletu na drugi lot i musialam biec do biura tranzytwego a wlasnie mial odlatywac mi samolot. W miedzy czasie maly dostawal szalu i ciagle sie darl. Jak juz wyladowalismy w koncu, w toalecie na lotnisku zablokowaly mi sie drzwi od kibla, wolalam pomocy a tu nikt sie nie pojawial, bo to prawie polnoc byla, wkoncu je jakos wywazylam. A oto co zdarzylo sie na swietach: (oprocz trzesienia ziemi). Otoz nie wiem czy ja czasem w ciazy nie bylam. Odkad wrocila mi miesiaczka po karmieniu piersia, obserwuje moje cykle, tzn nie mierze tempki ale na tyle juz poznalam wlasnie cialo podczas staran, ze potrafie dokladnie ocenic np sluz, a poniewaz moje cykle nigdy nie byly regularne, tzn przed ciaza to ja wogole razcej cykli nie mialam, teraz jakos sie polepszylo. Tak wiec na podstawie sluzu plodnego wiedzialam ze po nim 11-14 dni pozniej dostane miesiaczke. Tak tez sie przez te miesiace sprawdzilo. Niestety zdarzyl nam sie "wypadek przy pracy" i to jak sie okazalo w dniu ostatniego plodnego sluzu. Nie przejmowalam sie tym zanadto, poniewaz przeciez wczesniej tak trudno bylo zaciazyc. Jednak jak juz minelo 15 dni a miesiaczka nadal nie przychodzila zaczelam o tym myslec. Zrobilam test i wyszla blada kreseczka... Troche jednak czulam sie nieprzygotowana, myslalam, jak sobie dam rade z dwoma takimi maluchami, moj M zaczal juz swietowac.... Po 2 dniach przyszla miesiaczka... Juz sama nie wiem, moze ten test byl niewiarygodny, hmm. A co u was? Odpowiedz Link
sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 09:36 Hi, hi, fajnie brzmi krotkie "A co u Was" po takich Twoich przezyciach, ktore opisalas Ja latalam samolotem z synkiem sama, ale on byl juz zawsze starszy niz 2 lata i wzorowo sie zachowywal (z malym wyjattkiem, jak dostal szalu bo zrobil kupe do pieluchy, chcialam go przebrac a tu sie okazalo, ze ladujemy i trzeba usiasc i zapiac pasy a on nie umial usiasc na tej kupie i byl wrzask okrutny) . Teraz w maju lecimy we 4-ke, to bedzie tez Ok, ale potem w sierpniu lece sama z dziecmi. Mala bedzie miala rok bez 1 dnia, wiec tez bez wlasnego siedzenia, tylko u mnie na rekach. No i, mam nadzieje, nie spotkaja na takie przygody jak Ciebie, bo lecimy Lufthansa (lub LOTem, bo na zmiane maja ta trase) Ja, ja, niemiecki Ordnung, mam nadzieje A Swieta, jak pisalam spedzilismy u tesciow tez i nie chcac sie denerwowac nie bede pisala jak bylo... Nie wiem czy zwykle testy wykryja tak wczesna ciaze? No bo wiadomo, ze mogla byc; jak to sie mowi; "miliony kobiet zachodza nie wiedzac o tym i mysla tylko, ze miesiaczka im sie spoznila"... Darcia, Ty sie lepiej trzymaj swojego "planu" bo Cie moga teraz nerwy zjesc To tak bywa, ze sie czlowiek o jedno dzieciatko stara dlugo, albo nawet in vitro robi a tu sie drugie niespodziewanie "udaje"... U nas co prawda na razie odwrotnie bylo, ale sie smialam, ze nas trzecie zaskoczy, wiec musze uwazac... Pozdrawiamy! I czekam niecierpliwie na dobre wiesci od Malutkiej!!! Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 14:28 > lecimy Lufthansa (lub LOTem, bo na zmiane maja ta trase) Ja, ja, niemiecki > Ordnung, mam nadzieje Ja, ja.. Lufthansa = Ordnung lecialam nia jak Noel mial 6 miesiecy do PL. Punktualna co do minuty a na pokladzie oferuja kanapki z szynka i serem a nie jak w Alitalia krakersy lub herbatniki Poza tym mile panie z Lufthansy obdarowaly zabawka Noelka. > A Swieta, jak pisalam spedzilismy u tesciow tez i nie chcac sie denerwowac nie > bede pisala jak bylo... Ja tez z tego wzgledu na ten temat sie nie rozpisywalam > Nie wiem czy zwykle testy wykryja tak wczesna ciaze? Ja zrobilam test juz po dniu spodziewanej miesiaczki w 16dni po przytulanku, tak wiec to juz nie bylo tak wczesnie. > Darcia, Ty sie lepiej trzymaj swojego "planu" bo Cie moga teraz nerwy zjesc No wlasnie, zachowalismy sie jak nastolatki, ponioslo nas, zglupieli do reszty.. Moj M, to wogole sie smial.. Tak, tylko on calymi dniami i weekendami w pracy a ja sama bym musiala dwojka malutkich sie zajmowac bez niczyej pomocy. Jak bedzie Noel starszy to i owszem (jak ja juz nie bede za stara), ale teraz, to mnie troche przeraza.. A moze to jakis podstepny plan mojego M? > Pozdrawiamy! I czekam niecierpliwie na dobre wiesci od Malutkiej!!! Ja tez czekam z zapartym tchem! Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 16:21 oj darcia no faktycznie trauma na kazdym kroku! co do naszych pociech...szlag mnie regularnie trafia jak wychodze z synkiem na dwor on nie usiedzi w wozku dluzej niz pol godz.,wyje potem i wije sie jak waz bo chce sam na wlasna reke zwiedzac przestrzen,nie chodzi jeszcze ale doskonale raczkuje.i tak dzis bylam w miescie z nimi oboma-Ania probowala mnie naciagnac na cokolwiek w kazdym sklepie a maly w kolejce przy kasie zdecydowal sie wylezc z wozka i zaczal krzyczec na opinajace go pasy...zostawilam zakupy w cholere i wyszlam stamtad bo mnie roznosilo!!!zaraz idziemy na plac zabaw..po drodze moze usnie a potem puszcze go na trawe...ech...melise poprosze!!!! Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 21:02 Witajcie Wiosenka Was powiadomiła cieszę się bardzo. Ze szpitala wyzłymy dopiero we wtorek! Mała miała żółtaczkę muiała mieć fototerapię. Urodziła ię w 35tc, tzn pierwszy dzień 36tc ale oni licza skończone ytygodnie, dokładnie miesiąc przed terminem, termin miałam na 12 maja. Mała ważyła 2830, 52cm. Ma trochę wad wcześniaczych ale myślę ze jest to do skorygowania wszystko, mamy szereg wizyt lekarskich w maju, ja licze na to ze dziewczyna bedzie roła zdrowo i wszystko jej minie.Jest grzeczna, spi prawie cały cza, karmię ją piersią. Zdjęcia kiedy wam wyślę ale dajcie mi trochę czau, sama nie mam jezcze z nią fotki nie mogę patrzec na siebie w lustrze i nie chce zdjęc hehehe Ja czuje się ok, szwy mi wyjęli te z wierzchu wię ulga hoho Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 22:43 Oooo ale fajnie, ze juz jestescie ! Pola jak widze to niezla babka, taka waga na 35tc to super waga a i dluzsza od Noelka o 2 cm a przeciez on tylko 1 tydz przed terminem sie urodzil. Malutka nie masz sie co martwic, byloby dziwne gdyby nie miala oznak wczesniactwa urodzona miesiac wczesniej . Nadrobi, spokojnie Najwazniejsze, ze jest zdrowa! Ladnie spi, jest grzeczna - miejmy nadzieje, ze juz tak zostanie Nie mozesz na siebie patrzec? hehehe. Ja, jak ogladam swoje zdjecia po porodzie to az wierzyc mi sie nie chce, ze taka "gruba" twarz mialam Malutka, a jak Ci idzie karmienie piersia? W wolnej chwili napisz jak przebiegl porod . Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 22:50 no napisz o porodzie koniecznie!!! nawet u mojego Nanulka z 38 tyg.dopatrzono sie cech wczesniaczych z lekka,a do tego chlop ssac nie chcial a dzis ma ponad 11kg,chlop jak dab! i tez mial lekka zoltaczke...ale w Anglii lecza ja wystawiajac dziecie na slonce...no chyba ze poziom bilirubiny jest baaardzo wysoki,wtedy wkracza fototerapia.dobrze ze grzeczna corcia,odpoczniesz troszke przynajmniej-ale fajnie ze juz ja masz:- )!!!pozdrowionka! Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 30.04.09, 15:55 Hej hej darciu sky emkz poczta gazetowa czeka poród hmmm wstyd się przyznać ale niewiele pamietam... Jak wiecie tydzien przed porodem leżałam na patologii faszerowana fenoterolem i innymi świństwami, w sobotę kiedy odstawili mi kroplówkę a podali fenoterol w tabletkach byłam juz tak tym wszystkim zmęczona ze ledwo nogami powłóczyłam... Skurcze miałam co 7 min potem co 5 min, lekarz zadecydował podami mi... relanium... chyba po to zeby mieć święty spokój Niestety spać po tym nie poszłam a skurcze utrzymywały się dalej. Byłam juz bezsilna. Pielegniarka wezwała lekarza który po zbadaniu mnie stwierdził rozwarcie na 3 cm i skierował mnie na porodówkę. To była moze 18. Spakowałam swoje rzeczy i poszłam piętro wyzej. Był ze mną mój M. Po zbadaniu mnie przez położne, lewatywie i innych zabiegach mogłam sobie spacerować, skakać na piłce itp. Ja poprosiłam o znieczulenie zewnątrzoponowe bowiem miałam już dośc tygodniowego bólu. Lekarz anestezjolog miał problem z wkłuciem się bowiem ciągle miałam skurcze no ale udało się. Dostałam tylko próbną dawkę leku i ona już troche podziałała, tzn nie to ze mniej bolało ale częstotliwość skurczy się zmieniła, zapadła decyzja ze nie beda mi juz podawac znieczulenia bo wydłuzy to znacznie poród ja z reszta tez zrezygnowałam, rozwarcie miałam wówczas na 6cm. Z godziny na godzinę akcja postępowała, skurcze były silne nawet sobie z nimi radziłam ale najgorsze było to ze byłam potwornie słaba nie mogłam ustac na nogach. Najgorsze dla mnie były badania połoznej podczas skurczu, mamo jak to bolało. Podczas jednego z badn pękł pęcherz płodowy i odeszły mi wody okazało się ze są zielone i od tej pory nie mogłam juz wstac, tylko leżałam ciągle pod KTG ale rozwarcie na 8cm było, podłączyli mi wówczas oksytocynę, w sumie nie było to konieczne ale chcieli przyspieszyc deczko zeby malucha nie męczyć, a przy wcześniaczym porodzie nie podaje sie oksy, ale tylko "kilka" kropli tej oky zleciało i zaczęłam rodzić. Nie umiałam przeć, nabierałam powietrze i zatrzymywałam w ustach napompowana jak kaczka ehehhe ale w końcu sie udało. Potem było szycie podczas którego myślałam ze umrę. To był największy ból z całego porodu mimo znieczulenia miejscowego. Poród już na sali porodowej trwał od 19 do 0:15, tak ze szybciutko się uwinęłyśmy To tylę na ten temat Pozdrawiam Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 02.05.09, 09:58 ojej malutka...ale ty dzielna jestes...to moje porody porownujac to pestka-od a do z raptem kilka godzin calosci wlacznie z wszystkimi fazami porodu typu szycie czy lozysko...ale najwazniejsze ze cale i zdrowe jestescie dziewczeta!Pola niech rosnie,Ty zdrowiej i cieszcie sie.a ja zmykam bo gosci mamy potem-dzis Nanulek obchodzi pierwsze urodzinki!!!! Odpowiedz Link
sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 24.04.09, 09:32 O, Malutka, jeszcze raz serdeczne gratulacje! Takie mnie mysli naszly ostatnio, jak to szybko zlecialo i jaki to cud te narodziny tak dlugo wyczekanych i wyplakanych dzieciaczkow, az sie wierzyc nie chce! Moja Mala tez miala fototerapie i mysle teraz, ze wolalabym zostac w tym szpitalu, gdzie sie urodzila i polezec dluzej na "starych, znanych smieciach" a my wyszlysmy i dzien po wyjsciu nas polozna wyslala na badanie poziomu bilirubiny i 3 razy wracalysmy do szpitala dzieciecego na naswietlania, bo tak jej skakala bili... Milo tego nie wspominam, starszak w domu teskniacy, dobrze ze to wakacje i moja Mama byla... Pozdrawiam serdecznie dziewczyny male i duze! Odpowiedz Link
jendza1 Malutka:)))))))!!!!!!!! 28.04.09, 09:07 NIech WAM MALUTKA))))) ZDROWO ROSNIE)))))!! Jeju, WSPANIALE))! Bardzo badz dla SIEBIE dobra teraz) - Malej to tylko na zdrowko wyjdzie))! Bardzo sciskam WSZYSTKIE))!!!))!! A u nas 24 tydzien - jestem coraz spokojniejsza, bo w razie czego ono juz przetrwa... Jest zdrowe, duze jak na tubylcze standardy i najprawdopodobniej jest chlopczykiem, he, he...)! Dziewczynki, jakby co, tez bardzo lubimy)))! Trzymajcie sie mocno, pysznej wiosny WSZYSTKIM))! j Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 04.05.09, 14:08 Wszystkiego najlepszego dla Nanulka!!!! (dopiero teraz zobaczylam) Jak tam, imprezke jakas zrobiliscie, Sky? Malutka, no faktycznie, obydwie nacierpialyscie sie strasznie i jak widze porod gorszy od mojego, mimo ze moj to tez nielekki byl. Dziwne to, ze szycie bolalo Cie tak bardzo.. Moze Ci kurcze te znieczulenie zle wstrzykneli? Tak, najwazniejsze, ze obydwie dochodzicie do siebie i masz przy sobie cudna i zdrowa Pole Jendza, czyli, kolejny chlop na forum? Beda sie te chlopaczyska bily o te nasze forumowe nieliczne dziewczynki.. Odpowiedz Link
malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 06.05.09, 20:45 Wiecie ja tak źle porodu nie wspominam, szybko ten czas leciał, bolało wiadomo, boleć musi, ale generalnie nie było źle Malusia rośnie, mamy probloemy z gazami, podaje jej espumisan, no kupy tez nie robi, juz ponad 7 dni nie robiła, no ale moze to jakoś się unormuje. Pozdrawiam Was serdecznie. Odpowiedz Link
sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 07.05.09, 21:03 Pozdrawiamy Malutka i Malutka! Z tymi kupami u piersiaczkow to norma... U nas sie przestawilo kiedys nagle z 5-6 kup dziennie na 1 na tydzien wlasnie... Malutka, zmien sobie kg na g w sygnaturce bo wychodzi, ze Pola wazy ponad 2 tony... Odpowiedz Link
lavia78 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 08.05.09, 19:03 pozdrawiam i ściska malutką malutkiejurodziła się w dniu urodzin mojego męża a u nas już 8 miesięcy stuknie jutroCyryl rośnie jak na drożdżach teraz tylko czekam az zacznie raczkować pozdrawiam wszystkie dziewczyny Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.05.09, 10:03 Dawno nie zaglądałam, a tu takie wieści!!! Malutka, gratulacje!!!!Wasza Pola to taki mały-wielki cud Niech Wam rośnie zdrowo, niech będzie Waszym Szczęściem, Waszą radością Tak na marginesie, ja się urodziłam równo miesiąc wcześniej, mniejsza niż Pola i było wszystko ok, czego i Wam życzę Postaram się napisać później, co u nas, bo póki co Maciejos jęczy Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 15.05.09, 09:51 Hej, dziewczyny, co z wami???!!! Gdzie jestescie??? Dzisiaj moj Maly wstal chyba lewa noga, ciagle jeczy, wrzeszczy, chce sie tulic, potem sie wyrywa, nie wie co chce, wszystko jest na "nio"... Czy takie dzieci moga miec zle dni w zaleznosci od pogody czy np niskiego cisnienia na dworze (bo wlasnie dzisiaj pierwszy dzien pochmurno deszczowy od chyba 3 tyg)? Poza tym maly Szogun roznosi mi mieszkanie, ostatnio znalazl sobie zabawe i wyrzuca przez balkon rozne przedmioty, jak zapomne zamknac lazienke otwiera sedes wc i wrzuca tam co popadnie, nauczyl sie wchodzic na krzesla (te nizsze oczywiscie) i wstaje na nich na nogi czym mnie o zawal doprowadza! Na dworze goni golebie i wchodzi na wszystkie schody (na czworakach bo jeszcze nie potrafi sam tak nog wysoko podniesc) po czym "schodzi" tzn rzuca sie nie patrzac ze ma przepasc pod saba. Hehee.. teraz to dopiero mam ciagla gimnastyke i cwicze refleks Malutka, jak Polinka? Jak ty mamusiu sie czujesz? Jendza, jak tam chlopczus, kopie bardzo, ciezka juz jestes? Odpowiedz Link
sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 15.05.09, 10:35 Pusto tu ostatnio, mamy zajete... Darciu, na pewno pogoda, cisnienie wplywaja na dzieci (czesto przed burza sa marudne, spac im sie chce albo nie wiedza czego chca), moze sie nie wyspal a moze cos innego (oby nie)... To masz maly sajgon z synkiem teraz Moj tez sie niczego nie bal, zakazy go nie obchodzily (nadal tak pozostalo ) Potem przyszedl czas, ze stal sie ostrozniejszy jesli chodzi o wspinaczki itp. a teraz umie ocenic sytuacje, czy sobie poradzi czy nie. A moja Mala tez juz mobilna i jeszcze nie rozumie, ze z np. lozka mozna spasc jak sie pojdzie dalej, albo jak drzwi do pokoju brata sa zamkniete, to glowa sie ich nie otworzy... Pozdrawiam wszystkich!!! Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 15.05.09, 22:10 czesc ojej jak milo poczytac!!!!Darciu ja mam tak bardzo podobnie z Nanusiem!!!po samym poranku z nim jestem wykonczona fizycznie i emocjonalnie!!!Ania w porownaniu jest teraz taka grzeczna dziewczynka!!!myje naczynia trzymajac noga drzwiczki od szafki kuchennej-jedna go bardzo interesuje-ta ktorej mu otwierac nie wolno...samo sniadanie gorsze niz skarmianie prosiat-Nanus musi najpierw powalczyc,powkurzac mnie,potem zje 3/4 a nastepnie zaczyna sie zabawa-plucie,robienie prrrrr jezykiem,wyciaganie jedzenia z buzi i kontrola jakosci w raczkach...oczywiscie nim zdaze z husteczka,rece wyciera sie w spodnie...wlazimy wszedzie gdzie sie da- na lawe w pokoju,schody mimo bramek sa cudna zabawa-drapie sie na 4rech po czym zjezdza na brzuchu i ma radoche...jednym slowem jest goraco... a'propos zlego nastroju Noelka-a jak zabki?bo Nana od tygodnia marudny jest okropnie no i okazalo sie ze ida i gorne i dolne i dwojki i te z tylu...mniej wiecej na raz!!!jest ciezko,w dzien marudzi,w nocy sie budzi,bez calpolu ani rusz. 3majcie sie mamusie,piszcie jak dzieciaki i brzuszki!pozdrawiam sky Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 15.05.09, 23:41 hihihi, ale te dzieciaczki sa smieszne U nas wyglada podobnie mycie naczyn, tak, on wlasnie w tym momencie chce otworzyc te szafke pod zlewem gdzie kubel na smieci jest, a to dopiero interesujace miejsce . Tam nie moze wejsc, wiec idzie do szafki z garnkami i wyciaga po kolei po czym slizga sie na pokrywkach jakby na hulajnodze jechal przy tym chalasujac niemilosiernie. A jedzenie u nas jeszcze do niedawna bylo spokojna i dosc przyjemna czynnoscia a od jakichs 2 tyg on MUSI sam jesc i to ta lyzeczka wlasnie ktora mama uzywa. Mozna sobie wyobrazic jak wyglada po takim jedzeniu Noel i jego otoczenie. Fajnie jak skonczy jesc, to wlada wszystkie swoje lyzeczki (a uzywa ich kilka naprzemiennie podczas jednego posilku) do miseczki i mowi "no no" co oznacza ze skonczyl . Co do jego dzisiejszego zachowania (dal mi dzisiaj popalic ten maly zuk), to sama nie wiem czy to zabki.. zagladalam do buzki i tam nic nie widze, zreszta ciezko jest go w miejscu zatrzymac. Ma ich 8 - 4 na gorze i 4 na dole. Tylne wg pediatry mu juz od dawna wychodza bo ciagle dotyka uszkow co podobno jest normalne w takich wypadkach (a wykluczone ze ma jakies zapalenie uszu), ale cos mu wyjsc nie moga. Zobaczymy jutro jak bedzie wygladal dzien, bo dzis to mnie wymeczyl niezle. Ok.. koniec gadania.. ide spac.. dobranoc Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 16.05.09, 12:42 wlasnie,wlasnie...kosz na smieci i wc sa lepsze niz plac zabaw i scigamy sie z Nanusiem kto tam pierwszy dotrze...garami wolno mu sie bawic-na chwile jest spokoj bo wklada mniejsze w wieksze,wyciaga ,potem znow wklada i z 10min mam na ogarniecie kuchni...ale szafka w ktorej mam zbyt duzy drobnych pierdolek typu bakalie do ciasta,mleko w kartonach itp jest zabroniona a paradoksalnie najlatwiej sie ja otwiera...masakra.no i zelazko-Nana je uwielbia...wiec ja sobie siedze na necie teraz a on bawi sie wtyczka...wylal juz z zelazka wode,wysypal mi pranie z kosza...o i drapie sie na kolana...pieknie... to tarcie i lapanie uszu to na zabki!!??maly tak robi ale nie wierzylam ze jest caly czas spiacy!bo na spanie tez pociera uszka...ale teraz to by mialo sens! ach te maluchy...no daja w kosc,oj daja... pozdrawiam serdecznie sky Odpowiedz Link
jendza1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.05.09, 17:57 Piekne te Wasze historie o Maluszkach))! Jeju, ze smiechu mnie brzuchol rozbolal) - no, prawie..).. Trzymam, co sie da, za wszystkie zabkujace oraz odkrywajace swiat dowolnie Malenstwa), za Malutka Malutkiej, coby jej sie wszystko unormowalo, coby zlapala rytm i w ogole))! A u nas w porzo. Pan doktor nadal przekonany, ze to chlopiec - pozyjemy, zobaczymy). W razie czego bedzie mial w walce o Panny watkowe pewnie male szanse, bo.. najmlodszy...), jak na razie... Jak na razie zlapalam ciut ponad 7 kg, a to 7 miesiac. TYlko ze tyje dosc nieregularnie... Najpierw chudlam, potem tylam malo, a ostatnio kg na tydzien... Zobaczymy, co bedzie dalej... Maly (?) bardzo ruchliwy i kopliwy. Super sie z nim gada - sprawia wrazenie, ze naprawde odpowiada tymi kopnieciami na nasze pytania...))! Miejcie Wszystkie bardzo dobry, sloneczny i udany tydzien)! j Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.05.09, 10:24 Widzę, że chłopaki dostarczają mamusiom atrakcji Maciek też uwielbia kosz na śmieci, ale już mu trochę zapał przeszedł Był taki etap, że WSZYSTKO wyrzucał do śmieci! Np. potrafił zdjąć z suszarki jedną skarpetkę, ja potem szukam, a ona leży spokojnie w śmieciach... Maciek jest bojna d...i sam chodzić nie chce Zrobił ze 3 razy po 3 kroczki i tyle...Na czworaka zasuwa jak mały samochodzik, aż się dziwię, że kolanami dłoni nie depcze I za rączkę też biega, ale tej metody, jak nazywamy: na trolejbus mam już dość I nie wiem, jak go zachęcić do samodzielności... Poza tym Maciejos zmienia sobie powoli rytm dnia, co dla mnie oznacza zero planowania i chaos kompletny Raz śpi rano do 5.30, a następnego dnia do 8, raz śpi dwa razy dziennie, raz 10-13, a innym razem 14-16...Mówię wam, zwariować można, zwłaszcza mając starszaka, którego trzeba odebrać ze szkoły, lekcje odrobić itd Także moje dni upływają na wiecznej bieganinie, pełnym spontanie, czego efektem są skołatane nerwy Dla relaksu wieczorami produkuję kolczyki decu, frajda wielka, odpoczynek, a i kaska jakaś wpada Miewam dni zwątpienia, kiedy mam dość wszystkiego, biegania za małym, wymyślania obiadów i wiecznej walki z czasem i myślę o powrocie do pracy. Jest tylko jeden problem: nie mam co zrobić z Maćkiem Póki co wakacje przed nami, to dopiero wyzwanie dla mnie, dwóch w domu non stop, się będzie działo! A po wakacjach zobaczymy;P Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.05.09, 13:39 o jacie!!to masz ciekawe i nieprzewidywalne dni Olu!!!moj tez roznie sypia ale poniewaz ja na noc pracuje to staram sie bardzo utrzymac go w jednym rytmie-drzemka miedzy 10-12 rano zebym i JA mogla przysnac!raczej sie udaje.chodzis sam Nanulek tez nie chce,najpewniej czuje sie na 4ech. z powrotem do pracy to tak jest...ja sie tez wahalam i rozwazalam rozne opcje...nie chcialam panicznie dzieci zostawiac z opiekunka choc to tez jakies wyjscie przeciez...ale teraz -ja nocki,moj M dniowki-jest ok...tylko wkolko niedospana chodze. jendza 7 kg na plusie to ladna waga!i popatrz jakie masz elokwentne dziecko gotowe do dyskusji! 3majcie sie wszystkie pozytywnie sky Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 08:33 Kurcze, ja mojego w rytmie utrzymać nie mogę...Wczoraj się obudził rano o 5, więc i spanie w dzień x 2, dziś wstał...o 8 I znów nie wiem, jak z tym spaniem będzie, a o 12.30 musimy wyjść do szkoły w połowie czerwca jedziemy na wesele, 3 godz. jazdy. Teściowie zostają z chłopakami w domu! Stracha mam Maciek jest dzikus, raczej od ludzi ucieka...Teściowa ma z nim robić "spotkania integracyjne", żeby się przyzwyczaił, bo jak ich widzi raz na 1-1,5 mies to jest ryk. Miała do mnie przyjeżdżać, ale jakoś jej nie widać...A już sie cieszyłam, że mi weźmie małego na spacer, albo ja będę mogła wyjść Bo tak to jestem z nim 24 na dobę co już męczy czasami Odpowiedz Link
sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 10:16 Hej, Olu, z ciekawoscia czytam o twoich perypetiach, bo moj syn od wrzesnia tez idzie do szkoly, Mala na razie spi regularnie, ale tez jej sie kolo roczku (czyli wakacje-po wakacjach) zacznie przestawiac pewnie na 1 drzemke a po starszaka do szkoly trzeba wyjsc (tu u nas chyba jakos 11:30-12) i nie ma "zmiluj sie"... Idealnie byloby jakby spala do przyjsciu i po szybkim obiedzie, to i lekcje spokojnie bysmy odrobili... Hm... Juz o tym mysle. No i zmiana z dnia przedszkolnego (czyli czas do 15-16-tej tylko z 1 dzieckiem i to spiacym 2 x w tym czasie) na dzien szkolny (czyli w zasadzie aktywne dzieci w domu caly czas)... Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 12:31 uffff...to ja mam szczescie bo w Anglii szkola tak czy siak trwa od 9 do 15,u Ani do 15:15 nawet i nie ma tu wiekszych problemow...no chyba ze deszcz pada a trzeba z domu z malym wyjsc...a przedpoludnie to faktycznie pora spania z reguly...no nie jest lekko dziewczyny,3mam kciuki za Was i Wasze malenstwa-szkolne i raczkujace. sky Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 15:12 Hmm, u nas tez byl taki okres przestawiania. Najpierw mielismy dwie drzemki ok 9.30-11.00 i 13.00-14.30. Zaczelo sie od tego ze po tej pierwszej nie bardzo mu sie chcialo te druga drzemke i byl potem sajgon bo pod wieczor by bardzo marudny ze zmeczenia ale to bylo za wczesnie znow na nocne spanie. Wyeliminowalam wiec praktycznie z dnia na dzien pierwsza drzemke podajac wczesniej obiad tj ok 12.00 i zaraz po nim idzie spac i spi minimum do 15.00!!! (tj teraz, nadal spi! ). Poczatki byly trudne bo zasypial mi na spacerze tuz przed obiadem lub jak juz go doczekal zasypial jedzac ten obiad. Teraz jest OK wszystko sie unormowalo - idzie spac ok 21.00 i wstaje ok 8.00 potem drzemka o 12.00/12.30 do 15.00 Aha, tez mu sie zdarza obudzic sie juz np o 6.00 rano, ale wtedy i tak robie wszystko by go przetrzymac do obiadu. Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 17:45 Darciu, gdybym miała tylko Maćka pewnie też już by sypiał raz, właśnie ok. południa Ale jest tak niestety, że on albo sie wyśpi do południa, albo może iść spać po 13 Dziś go chciałam przetrzymać, to mi zasnął przed 13 w wózku na spacerze, z chrupką w łapce, na siedząco i nawet bez smoczka! Po prostu odleciał...A ja mam wyrzuty sumienia w takich momentach...Tylko, że pewnych rzeczy nie przeskoczę i póki co nie może chodzić spać ok 12, tak jak by chciał...Byle do wakacji, a to już tylko miesiąc! Teściowa jednak przyjechała i integrują się na pl zabaw od 2 godzin Ale labaaa! Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 20:13 Olu, ale dlaczego masz wyrzuty sumienia jak ci zasnie na spacerze??? Co w tym zlego? Jak pisalam, u nas tez tak bylo. Mimo, ze Noel ma juz rytm dnia w miare ulozony, to ja czasami jestem elastyczna. Np mam ochote pojechac do miasta (mam ok 25km do niego biore dla Noelka jedzenie w termos lub tez dam mu cos podjesc na miescie, laduje do samochodu i tam sobie podsypia lub nie, wiec praktycznie drzemki jako takiej nie ma i nie mam z tego powodu wyrzutow. Czasami wieczorem wychodzimy do knajpy czy ogrodku piwnego biorac malego ze soba, wracamy wieczorem i pojdzie spac po 22.00 i tez nie mam z tego wyrzutow sumienia. Nie mamy komu zostawic dziecka by raz na ruski nawet rok wyjsc. Zreszta tutaj we Wloszech dzieci ida spac wtedy kiedy rodzice lub jak padna ze zmeczenia a drzemki sa wtedy kiedy dziecko jest spiace a nie o jakiejs konkretnej godzinie. Tu dziecko dostosowuje sie do rytmu rodzica a nie odwrotnie Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.05.09, 08:15 I bardzo dobre podejście! W Polsce to jednak w większości przypadków rodzice dostosowują się do dziecka i dbają o stały rytm dnia...A wyrzuty moje głupie,że dziecko takie zmęczone, zamiast je kłaść do łóżeczka, to ciągam, a co gorsza, czasem muszę obudzić żeby isć po Artura Ale jak mówiłam, wyjścia nie mam, wiec muszę zmienić nastawienie, będę zdrowsza Powiem wam, że czasem mam już dość kieratu i tego, że nic "dla siebie" zrobić nie mogę Powinnam popracować, termin mnie goni, nie mam kiedy, bo Maciej krąży i broi....Jak zaśnie, to a to obiad, a to sprzątanie...Jak się wezmę za pracę, dom wygląda jak pobojowisko, jak sprzątam, praca leży odłogiem...Sorki, że tak wam marudzę, ale powoli mi się wylewa, zmęczenie materiału chyba Do tego pogoda się skiepściła, pada i tylko spać się chce... Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.05.09, 10:06 Olu ja tez tak miewam przynajmniej raz w tygodniu...taki dol...jak chodze do pracy to raczej nie sprzatam bo po kilku godzinach snu niewiele jestem w stanie zrobic...a Nanulek nie ulatwia sprawy...nie gotuje a odgrzewam mrozonki,lece do pracy i tam mam w sumie czas dla siebie w pewnym sensie ze tak to nazwe...kiedy jednak w czwartek schodze z ostatniej nocki dom wyglada jak pole po bitwie...a mnie szlak trafia bo jestem niewyspana a musze nadgonic zaleglosci w sprzataniu,prasowaniu,zakupach,poczytac info ze szkoly Ani,ugotowac wreszcie cos jadalnego,radosnie wziac dzieci na spacer-niech widza roznice jak mama jest w domu...itp,itd...do tego zapisalam sie na prawo jazdy...ale kiedy ja mam sie uczyc...nie wiem...bo w niedziele znow do pracy przeciez...wiecz czas dla siebie niemal nie istnieje...i momentami nawrzeszczalabym na wszystkich i ich powyganiala by w spokoju zrobic sobie makijaz a nie scigac Nanusia ktory upolowal moja mascare na ten przyklad... podoba mi sie Darciu to Wasze wychodzenie z malym do pubu itp.my tez nie mamy za bardzo szans wyjsc bez dzieci-a jesli chodzi o nocne dyskotekowe wypady to ja raczej wole sie wyspac jak juz mam noc darowana...zatem jakies wyjscia to u nas tez z dzieciakami,one to lubia bardzo!a rytm ma Noelek bardzo ladny!u nas nie jest az tak perfect ale ogolnie nie najgorzej. Olu...ja sie pocieszam ze tak zawsze nie bedzie...urosna nam dzieci a wtedy zlapiemy wiatr w zagle,wyspimy sie wreszcie i bedzie czas dla nas,cos dla nas...taka mam nadzieje w kazdym razie.a poki co cieszmy sie ich rozkosznym lobuzerskim wiekiem.... sky Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.05.09, 10:14 Olu, przyjedz do Wloch na wakacje to sie przekonasz widzac np 4- miesieczniaki w wozkach lub na rekach o 23.00 w pizzerii z rodzicami lub np roczniaki siedzace w krzeselkach przy stolach w knajpie zajadajace lasagne w porze pozno-wieczornej czy np 2 latki ganiajace wokol o polnocy. Tu naprawde nie ma czegos takiego jak pory drzemek czy snu nocnego. Dziecko idzie spac jak juz padnie samo ze zmeczenia. Podobnie tez tu jest z jedzeniem, tzn dziecko je wtedy kiedy rodzic a nie o jakiejs godzinie konkretnej. Takze Olu po takiej wycieczce krajoznawczej po Wloszech jakbys wrocila do Polski mialabys wyrzuty sumienia, ze taka musztre wojskowa dziecku stosujesz hihihi. Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.05.09, 10:21 Co do dolkow psychicznych... Pewnie, ze miewam, tez czasami jestem zmeczona. Moj dom naprawde jest zapuszczony, ale przestalam sie juz tym przejmowac. Oczywiscie nie moge sie do was porownywac, mam tylko jedno dziecko a moj M tez czasami ugotuje i jak wroci wczesniej spracy od czasu do czasu wyjdzie sam z malym. Dlatego, tez jednak zaczekam z powiekszeniem rodziny... Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.05.09, 15:38 Maciek mnie dziś w osłupienie wprawił...Ma zwyczaj zamykania sobie drzwi, jak sie bawi w swoim pokoju. A ja mam nasłuch na elektronicznej niani, co się dzieje. I dziś zapadła cisza...Po 3 minutach mnie zastanowiła...Zaglądam do pokoju...A moje malutkie Szczęście znalazło smoczka, wzięło sobie pieluszkę i...zasnęło na dywanie! Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.05.09, 10:01 no prosze jak slodko... moje malutkie szczescie jest upiorne od 2dni...marudny,jak spi to rozbudza sie z placzem po pol godziny,3/4 nocy walczyl,rzucal sie,marudzil...obudzil sie kolo 6 rano i zasypia teraz...cudownie a ja wlasnie do miasta musze wyjsc!!!!totalny rozgardiasz w planie dnia...to chyba te zabki piekielne!!!rano oboje z Ania podniesli mi cisnienie bo mimo zakazu wnoszenia jedzenia i picia do pokoju,Ania zanisla swoje mleko i maly je wylal...normalnie zaczne palic chyba bo nie wyrabiam czasami po nieprzespanych nocach i uroczych porankach... Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.05.09, 19:36 Współczuję Położyłam właśnie Maćka spać, o jego normalnej porze...Mąż do niego poszedł, bo zaczął płakać i co? Zaczęły się śmiechy i zabawa! Normalnie ten stary jak trzecie dziecko czasami...Ale cóż, czekam, jak sobie poradzą z zasypianiem Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.05.09, 22:44 Maly juz spi...ale chyba znow ciezka noc nas czeka bo cos juz plaknal sobie,poki co dalej spi wiec dobra nasza.tatus spi razem z nim-Olu te stare to znacznie gorzej niz 3cie dziecko!bo dziecko to jeszcze mozesz ustawic sobie,wychowac...a na starego juz za pozno. Ania spedza noc u kolezanki...wlasciwie to u kolegi ale upodobala sobie jego nastoletnia siostre i Damian nie jest taka atrakcja jak 14stoletnia Klaudia ktora ma swoja komorke i fajne ciuchy i zabiera Anie na hustawki...wiec moja Ania ma zamiar posiedziec u Klaudii ze 3dni!!!dzieci maja teraz ferie od dzisiaj-tydzien,a ja juz za nia tesknie!!!wiem,wiem,oni mnie oboje(troje wlasciwie bo i stary tez;- ) )doprowadzaja do pasji dosc regularnie ale teraz jak Ani w domu nie ma to mi bardzo nie tak jest...no nie na miejscu...moja pierwsza reakcja na pytanie mamy Klaudii czy Ania moze zostac u nich to energiczne NIE!ale wlasciwie dziecko mi dorosleje...chyba znielubilaby mnie corka gdybym jej zabronila i trzymala w domu w ktorym stale jej sie NUDZI...ojejku najlepiej niech wraca jutro bo naprawde tesknie za nia... spijcie dobrze dziewczyny,milego weekendu. sky Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.05.09, 23:20 hehe, z tymi "starymi" Moj taki sam, ja wole sama wejsc do pokoju i uspokoic, bo jak ten wejdzie tam to zapali swiatlo i do niego jeszcze pogada.. Sky, Ania to juz naprawde pannica, zreszta niedlugo wejdzie w "buntowniczy" wiek, wiec lepiej juz cwicz swoje emocje, bo pewnie coraz mniej w domu ja bedziesz widziala Ehh rozumiem co czujesz, a przynajmniej wyobrazam sobie, takie jest juz to zycie matki.. Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.05.09, 22:40 Dzis bylismy na basenie odkrytym, tzn tylko ja i Noel bo papi do pozna w pracy, dlatego tez nie mam zdjec z tego dzisiejszego dnia pelnego wrazen . Nie wiem czy wam wspominalam, ze maly nie lubil sie kapac w wannie. Ostatnio juz bylo lepiej, dalam mu kubeczki ktorymi sie polewal, otwiera i zamyka wode itp, lecz jak mu dotknelam tylko glowy byl ryk i desperacka proba ucieczki z wanny. Tak wiec dzis na basenie, woda hmm ja dla mnie lodowata, ale ok, dostal wiaderko i na brzegu basenu siedzac majac tylko piety zamoczone i nagle przechyla sie i sruuuu do wody. Woda siegala mi do kolan a jemu gdzies do pasa, wiec przechylajac sie wpadl caly pod wode, wlacznie z glowa, tylko czapka wyplynela. Oczywiscie w panice go szybko wyciagnelam, napil sie chyba duzo po kaszlal i prychal. Postawilam go wiec juz w basenie skoro przyzwyczajanie do wody odbylo sie w ekspresowym tempie, myslalam ze bedzie plakal a on do przodu probuje biec w tej wodzie smiejac sie i piszczac ze szczescia w nieboglosy Upadal jeszcze wiele razy tego dnia zupelnie caly pod wode i zero placzu, wrecz potem jakby to byla niezla zabawa mimo kaszlania dalej wariowal. Za kazdym razem jak go wyciagnelam z wody ryk potworny i ciagle ucieczki w strone wody. W domu, przed spaniem jeszcze go do wanny wrzucilam by z chloru wyplukac i co..? Namydlilam glowe, wylewalam kubeczki wody na lepek i zero placzu ...Ale fajnie bylo dzisiaj... Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 24.05.09, 08:00 Brawo, dzielny Noelek! Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 24.05.09, 09:48 ha!!!czyli terapia szokowa dziala!!!dobrze!woda to swietna zabawa.moi oboje uwielbiaja ale faktycznie Nana tez mial taki moment ze stawal w wannie i probowal wyjsc...ale w razie problemow wsadzam ich oboje do wanny a wtedy to w lazience robi sie basen.... Odpowiedz Link
sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 27.05.09, 09:30 Witajcie! Bylismy przez kilka dni w PL, m.in. chrzcilismy nasza Mala. Dzielna dziewczynka, nie zaplakala ani z powodu pozycji horyzontalnej podczas aktu chrztu (nie cierpi jej) ani z powodu wody lanej na glowke Malutka!! Co u Was? Jak zycie z maluszkiem? Ma juz okolo 1,5 miesiaca, nie? Pozdrawiam!! Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: ... 30.05.09, 15:50 Jeny, dziewczyny, powiem Wam, że mam takiego doła, że od dobrych kilku dni zakopać nie umiem i się wygrzebać Mam dość siedzenia w domu, mam dość tych durnych zajęć, typu pranie i gotowanie, chcę zrobić coś konstruktywnego i nie mam na nic czasu! Wróciłabym do pracy i nie mam co z Maćkiem zrobić I d...taka Robię kolczyki decu...Jak się naumiem wstawiać link to wam pokażę, może się komuś coś spodoba, bo robię na sprzedaż, nie chcę gromadzić za wiele To jedyne, co mi sprawia frajdę, jakaś odskocznia i coś twórczego Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: ... 01.06.09, 16:17 Spróbuję wstawić link do moich decu <a href="www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=0a657c70d2349481" target="_blank"><img src="images47.fotosik.pl/133/0a657c70d2349481med.jpg" border="0" alt="darmowy hosting obrazków"/></a> Odpowiedz Link
malutka1939 Re: ... 01.06.09, 22:11 hej, nie wiem co u Was, nie czytałam piszę w skrócie, u na w miarę OK. Ciągle mamy jakies wizyty lekarskie, jeździmy od Warszawy do Krakowa, nie wiem czy Wam pisałam że maluch ma torbiel w mózgu i kontrolujemy, umawiamy wizyty z neurologami/neurochirurgami. POzza tym mała rośnie, wazy juz 4kg, jest kochana. Ma kolki niestety ale musimy je jakoś przezyć. Pozdrawiam Was serdecznie. Myśle ze kiedyś znajde chwilkę i napiszę więcej. Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: ... 02.06.09, 09:25 Malutka, jeny, skąd ta torbiel??? Trzymam kciuki, żeby wszystko było ok! A kolki miną, jeszcze chwileczkę, jeszcze momencik Odpowiedz Link
betinka1978 Re: Betinka, srebrnolistka 02.06.09, 22:59 sommer08 napisała: > Czy mozna Wam juz gratulowac!? > Jeśli o mnie chodzi to jakiś siódmy tydzień już (nie ma innej możliwości bo w sumie miesiąc był zabiegany i zdołaliśmy poprzytulać się jeden jedyny raz ) Test robiłam dzień po terminie miesiączki - dwie śliczne kreseczki wyszły. W zeszły piątek byłam u ginekolog (jak ja nie cierpię tych wizyt :\ )... moja specjalistka zbadała mnie, zważyła, zmierzyła i stwierdziła że ona ciąży potwierdzić na pewno nie może bo mam szyjkę w tyłozgięciu i nie jest w stanie jej dobrze obejrzeć Dostałam jeszcze skierowanie na morfologię, i mocz, wzięła mi próbkę do cytologii i kazała się zapisać na USG koło 5 - 10 lipca. Za tydzień mam się do niej zgłosić z wynikami badań - modlę się żeby mi znowu nie kazała na ,,tron" siadać... Odpowiedz Link
darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.06.09, 14:49 Dziewczyny, co slychac??? Malutka, jak tam Polinka? Nikt tu juz sie nie pokazuje Odpowiedz Link
fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 12.06.09, 11:45 hej,hej, 30 maja zostalam ciocia!mam siostrzenice Amine!!!!porod bardzo trudny,dlugi,kleszczowy...na szczescie obie juz maja sie dobrze,mala duza,wazyla ponad 3.600,teraz podchodzi pod 4kg,na cycku.a jakie ma piekne zakrecone czarne rzesy!!!! moj Nanulek dalej broi,dalej nie rozumie slowa NIE WOLNO...nadal jest slodki. 3majcie sie sky Odpowiedz Link
darcia74 spadl ze schodow:(!!! 12.06.09, 23:15 Jestem najgorsza matka na Ziemi!!! Maly ciagle nam ucieka, wspina sie na wszystko, skacze, rzuca sie w "przepasci", chodzi do TYLU potem wiadomo sie potyka i upada, wali glowa np o sciane i sie cieszy bo to fajna zabawa, probuje takich rzeczy ze zyciu by wam nawet do glowy nie przyszlo.. I nadszedl taki dzien, ze nie udalo mi sie upilnowac Dzisiaj, wybiegl za tata na klatke schodowa i spadl ze schodow! Praktycznie zrobil na nim fikolka. Troszke krewka mu z nosa poleciala, plakal przerazliwie. Zawiezlismy go na pogotowie. Ma obity nosek, guz pomiedzy brwiami i nad czolem. Na pogotowiu wariowal niesamowicie, ciagle za nim trzeba bylo biegac. Pediatra go zbadal i obejrzal i powiedzial ze wszystko OK, ze najblizsze dwie doby tylko obserwowac ew. zmiany w zachowaniu. Czuje sie okropnie! Nie moge sobie podarowac mojego niedopatrzenia. Gdyby mu sie cos stalo bym sobie zycie odebrala! Odpowiedz Link
fluffycloud Re: spadl ze schodow:(!!! 13.06.09, 09:17 obawiam sie droga Darciu ze to byl pierwszy lecz nie ostatni raz...czasami nie da sie ich upilnowac...sa za szybkie,za zwinne,zbyt nieprzewidywalne,bez wyobrazni i na bakier totalnie z dyscyplina...a my matki to ludzie,zawodzimy czasem,brakuje nam energii,sily,pomyslu,refleksu itd...stalo sie,no niestety,trudno.nie zawsze da sie uniknac siniakow,potluczonych kolan itd...kiedy Ania miala 2 lata niecale,zwiedzalismy zamek w Ksiazu.w jednej z sal stala gasnica przeciwpozarowa wyzsza on Ani,umocowana w rogu.dziecko sie nia zainteresowalo,ostrzegalam ze nie wolno itd...w koncu gasnica spadla na Anie,rozciela jej warge,kupa krwi,placzu i strachu...zeby na szczescie cale,glowa tez ale strachu sie obie najadlysmy...nie sa to mile zdarzenia lecz niestety czasem nie mamy na nie wplywu,to nie jest ewidentne celowe zaniedbanie. 3maj sie dzielnie i zdrowka zycze Was wszystkim. M. Odpowiedz Link
olawlodarczyk1 Re: spadl ze schodow:(!!! 14.06.09, 09:29 Darciu(( Wiem, co czujesz...Mój Artur, jak miał chyba ze 2 lata też spadł mi ze schodów Szłam z nim z garażu, zimą,a on wyrwał mi łapkę z ręki i przekoziołkował na sam dół! Tą sytuację do tej pory mam przed oczami, jak na zwolnionym filmie...Też miałam koszmarne wyrzuty, strach, panika, na szczęście on był w kombinezonie i nic sie nie stało, nawet siniaka nie miał! Ale to faktycznie jest nie do uniknięcia, nie pierwszy to raz pewnie...Zwłaszcza, jeśli się ma ruchliwe, ciekawskie dzieci...My jeszcze "przerabialiśmy" m.in. przytrzaśniecie paluszka drzwiami w samochodzie i schodzenie paznokcia, upadek ze zjeżdżalni z samej góry, na szczęście na piach, rozcięcie głowy o piaskownicę chyba...Na szczęście Artur ma dobrego Anioła Stróża i do tej pory, odpukać, wychodził cało z opresji, nawet na pogotowiu nigdy nie byliśmy! A okazji do połamań czy skręcenia karku nie brakowało Trzymaj się, nie wiń siebie, buziaki dla was! Odpowiedz Link
darcia74 Re: spadl ze schodow:(!!! 15.06.09, 17:05 dziewczyny, oby jednak to byl ostatni raz... Dokladnie tak to do mnie wraca, jak napisalas Olu, jak film na zwolnionych obrotach, jak horror nadal dech zapiera mi w piersiach. To jakis cud naprawde, ze maly nie mial pleckow, zeber potluczonych i co najwazniejsze glowki z tylu. Ja go przeciez z pleckow podnioslam a przodem polecial w dol na garanitowych ostrych schodach. Noelik zachowuje sie normalnie czyli rozrabia jak zwykle. Pediatra na pogotowiu sam stwierdzil nawet, ze z takim urwisem to na pewno sie nam nie nudzi, bo latal po gabinecie i probowal lozko szpitalne przesunac . Ostatnio prawie codziennie na basen chodzimy, tam dopiero energie eksploatuje , ale jest fajnie. Odpowiedz Link
sommer08 Re: spadl ze schodow:(!!! 17.06.09, 10:18 Darciu, nie wiem, czy jest na swiecie mama majaca min. kilkuletnie dziecko, ktoremu nigdy nic sie nie przydarzylo podobnego... Moj synek tez spadl kiedys ze schodow, na szczescie z drewnianych i tez w kombinezonie zimowym, wiec nic mu sie nie stalo i po tej przykrej "nauczce" przez jakis tydzien grzecznie czekal na mnie az zamkne drzwi i zejdziemy razem... Mial ok. 1,5 roku. Najwazniejsze, ze wszystko z Noelkiem w porzadku. Pozdrawiam! Malutka, trzymamy kciuki za Pole!! I zmien w koncu te kg na g!!! w sygnaturce. Odpowiedz Link