Dodaj do ulubionych

"Kiedy się czegos pragnie....cz.3

09.02.09, 16:23
...wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze
marzenie"
Paulo Coelho


Wskakujecie kochane, stare i nowe forumowiczki smile
Obserwuj wątek
    • m.marcia2222 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.02.09, 16:34
      witam ja jestem tutaj nowa ale tez chetnie czytam o wassmile
      pozdrowienia.
      • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.02.09, 17:10
        Witaj
        jest takie forumowe powiedzienie:"pierwsza wchodzę, pierwsza zachodzę" smile
        życzę Ci tego smile

        Doczytałam stary wątek Jendza GRATULUJE!!!!!!
        Emkz super ze wracasz do PL, mieszkanko we Wroc chyba kupiliście tak?
        No żeby tylko praca była bo w Pl też kryzys sie zaczyna rozkręcać ale moze nie
        bedzie tak źle!
    • hanka1978 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.02.09, 17:08
      witam się
      jestem z Lublina
      jestem nowa na tym forum ale podczytywałam to i owo
      3 lata temu zaczęliśmy z M starania a dokładnie dwa lata temu zaczęłam leczenie
      niepłodności z pozytywnym skutkiem, gdy w maju 2007r zrobiłam betę to oszalałam
      ze szczęścia smile
      Za kilka dni Kacper skończy roczek i zaczynamy starania
      nie nastawiam się mocno na szybki sukces, bo wiem ile nerwów to kosztuje i żadna
      wtedy to przyjemność.
      Pozdrawiam wszystkie forumki- te zaciążone i te tuż przed i mocno trzymam kciuki
      za Nas wszystkie
      --
      kacperowezębole
      • agulka1001 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.02.09, 21:52
        No w końcu malutka, jest nowy wątek!!!Jak będę miała chwilę,to
        popiszę co nieco!! witam nowe głowy!!!
        malutka,a Ty pisz,jk tam u Was leci!!!!!!!!!!!
    • emkz Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.02.09, 22:53
      Dobra, wkleiłam zdjęcia:
      fotoforum.gazeta.pl/u/emkz.html
    • m.marcia2222 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 00:38
      ja takze dolaczam sie do gratulacji dla tym zaciazonych. mam tez
      swoj watek ale napisze jeszcze tutaj.
      od ponad 1,5 roku staram sie z M o dzidziusia i nic. badania dobre a
      ja przezywam z miesiaca na miesiac coraz wieksze zalamanie.
      teraz powinnam dostac @ za jakies 10 dni a dzisiaj mam lekkie bole
      (takie jak na okres tylko mniej bolesne) i mialam krotkie plamienie.
      moje cylke trwaja (jak sie nie spozniaja!!) zwykle 32-33 dni
      (czasami przedluzaja sie nawet do 2-och tygodni) a dzisiaj byl
      dopiero 24 dc. nie wiem dlaczego tak sie dzieje. moze ktoras z was
      pomoze??
    • sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 10:27
      Wskakuje wiec na nowy watek!
      Witam jeszcze raz i chetnie pomoge, chociaz pomimo dlugich staran o drugie
      dzieciatko, doswiadczen nie mam zbyt wielu. Nam pomoglo "rzucenie" mojego
      lekarza, ktory doszukiwal sie problemow u mnie i probowal "na slepo" leczyc.
      Poczytalam to forum i NPR, zrobilam sie "madra" i ruszylismy do kliniki
      specjalistycznej, gdzie na wejsciu zbadano i mnie i meza. U mnie bylo wszystko
      ok!! U meza gorzej, ale "costam" jeszcze plywalo, choc nieruchawe takie smile
      Udalo sie nam po pierwszej inseminacji, bez stymulacji mnie.
      Pozdrawiam mamy z dzieciaczkami, trzymam kciuki za brzuszki.
      I moocne kciukasy za starajace sie !
    • majkaba Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 11:25
      Cześć dziewczynki smile Witam Was cieplutko! Szczególnie Ciebie,
      Malutkasmile Ty się chyba zawsze najwięcej udzielałaś na tym wątku i
      czuję, że dobrze Cię znam smile
      Haniu, ja też mam synka Kacperka. Tylko mój ma już dwa latka,
      niedawno skończone. Mam nadzieję, że wkrótce obie będziemy miały w
      brzuchach rodzeństwo dla naszych Kacprów wink
      • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 12:57
        Emkz czy ty nam juz kiedys tych fotek nie pokazywałas? ciotka dawaj nowe smile
      • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 12:58
        ale może się mylę hehe
      • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 12:59
        emkz alez oni do siebie podobni smile
        • agulka1001 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 04.03.09, 22:00
          emkz, chłopaki przesłodkie!jednego zamawiam dla mojej Pauli!
      • hanka1978 Re: majkaba 10.02.09, 16:08
        oj tak, mam nadzieję, że wszystkie tu rewoltę zrobimy a potem założymy forum np.
        grudniowe brzuszki 2008wink
    • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.02.09, 13:58
      to i ja sie witam na nowym watkusmile
      ... i zycze sobie by to paskudztwo PCO troche mnie oszczedzilo i bym
      "dojrzala" jak najszybciej do drugiego dzieciatkasmile...
      Tzn. pragnienie jest przeogromne ale ja jako zodiakalna panna stoje
      ZBYT mocno na ziemi i ze wzgledu na brak pomocy z niakad, boje sie
      ze sobie sama (z M) nie poradze z takimi maluchami.
      ... Jednak mysle zeby sie zaczac starac pod koniec roku (bo latka mi
      leca). Oczywiscie plany planami, jak PCO mi w tym nie przeszkodzi.
      Narazie obserwuje cyklesmile
    • darcia74 Emkz 10.02.09, 14:05
      Te ostatnie 2 czy 3 zdjecia sa aktualne tak?
      Jakie cuda Emkz ty maszsmile! Jakie piekne blond loczki maja! Tacy
      podobni do siebie z wygladu a jak mowisz tacy rozni charakterem.
      Adrianek juz w brzuszku dominowal, maly urwiseksmile A Patryczek
      slodziutka pieszczoszkasmile
      Wlasnie jak tak patrze na nich to az mi sie chce miec kolejne
      dzieciatko do kochaniasmile
    • darcia74 hanka 10.02.09, 14:07
      miedzy naszymi synciami jest miesiac roznicy jak rozumiem...
      .. i Twoj ma juz tyle zabkow???!!smile
      • hanka1978 Re: darcia 10.02.09, 15:55
        hihiha
        tak, smile
        mój syn to w ogóle jakiś prędki jest, sama nie mogę się nadziwić jak miał 8,5
        miesiąca zaczął chodzić o własnych nogach bez trzymanki!
        4 miechy i dwa pierwsze zębole wyrosły
        ale nie ma co zazdrościć, rosną hurtem, męczy się biedaczysko...
        pozdrawiamy
        (a twój pyszczek widzę zaraz po moim urodzinkujesmile
        mój 23luty)
        • darcia74 Re: darcia 10.02.09, 18:06
          no to on faktycznie jakis Superman jest z tego twojego syncia!!!smile
          Moj syncio majac 7 miesiecy zaczal chodzic ale przy meblach a DZIS
          RUSZYL SAM !!!smile (jutro konczy 11 miesiecy)
    • darcia74 m.marcia 10.02.09, 14:10
      Witajsmile
      Badaliscie juz twojego M?
      Mierzysz temperature, obserwujesz sluz itp..?
      Monitoring mialas robiony?
      Droznosc jajowodow?
      • m.marcia2222 Re: m.marcia 10.02.09, 22:47
        tak maz byl badany i wyniki w normie.
        sluz obserwuje ale temperatury na dni plodne nie mierzylam.
        dzisiaj mialam 25dc i mierzylam rano mialam 37,2'C. mialam
        wykonywane tylko badania poczatkowe usg ginekologiczne i cytologie.
        lekarz powiedzial ze jest dobrze tylko ze cykle mam troche rozwalone
        ze mi sie tak spoznia.dzisiaj znowu mam on rana plamienia tylko
        troche silniejsze ale nie boli jak na okres. troche mnie jajniki
        kuly jak na dni plodne.
        • darcia74 Re: m.marcia 11.02.09, 11:13
          marcia, a hormony robilas?
          • m.marcia2222 Re: m.marcia 11.02.09, 17:16
            nie robilam.
            lekarz przepisal mi tabletki anty na 2 miesiace na wyregulowanie
            cykli. 16.01 mialam okres. trwal jak zwykle 7 dni. moje cykle maja
            32-33 dni wiec nastepny powinnam dostac za jakis tydzien. 9.02
            mialam wieczorem lekkie plamienie. wczoraj od rana tez bylo to
            plamienie do samego wieczora i dzisiaj tez ale troche wiecej wiec
            uwazam to za okres. tylko bardzo dziwny. leci ze mnie normalnie ale
            nic a nic nie boli. zawsze jakis tydzien wczesniej mialam bole
            brzucha bole piersi i ogolnie bylam rozdrazniona a teraz nic. tak po
            prostu z dnia na dzien dostalam ten dziwny okres.
            kupilam te tabletki anty ale tak szczerze to boje sie ich brac bo
            jakos "nie ufam" temu okresowi. boje sie ich wziaz bo jezeli to
            ciaza to przeciez moglabym zaszkodzic Malenstwu. pomozcie!!
            • darcia74 Re: m.marcia 11.02.09, 23:20

              • darcia74 Re: m.marcia 11.02.09, 23:31
                sorry, wcisnelo mi sie niechcacy.
                marcia, faktycznie niewiadomo czy to okres, wiec lepiej nie bierz
                tych tabsow teraz.
                Zrob test kochana najpierw a potem bedziesz dumac.
                Co do antykow... to ja nie wiem na jakiej podstawie ci lekarze
                twierdza ze one reguluja cykl! Tak, na czas ich brania cykle sa
                regularne ale potem predzej czy pozniej wracaja do poprzednich
                dlugosci. Pisze tez z wlasnego doswiadczenia - prawie 10 lat bralam
                bez przerwy antyki i po ich odstawieniu tylko trzy cykle byly
                owulacyjne ale o roznych dlugosciach a potem nie widzialam juz
                miesiaczki przez ponad 100 dni!
                ... Jednak faktem jest ze po tabsach moze wystapic wlasnie w
                pierwszych cyklach tzw owulacja z odbicia.

                Marcia, ja ci radze tak dla swietego spokoju (jak oczywiscie nie
                jestes juz w ciazy), zrobic komplet hormonow.
                • m.marcia2222 Re: m.marcia 12.02.09, 17:41
                  a moglabys mi dokladniej napisac o co z tymi hormonami chodzi??
                  i jeszcze jedno gdzie i kiedy mozna zrobic badanie beta. chodzi mi
                  tu w jakich okolicznosciach i czy w kazdej przychodni robia, ile sie
                  czeka na wynik itp.
                  z gory dziekuje.
                  • darcia74 Re: m.marcia 12.02.09, 22:36
                    pytanie dot. bety musisz skierowac do np malutkiej, bo ona ostatnio
                    robila a ja w Polsce bety nie robilam. Na pewno w kazdym
                    laboratorium bete robia, a w jakich okolicznosciach - nie wiem co
                    masz na mysli, nie musi byc na czczo, u nas sie czeka 2 dni na
                    wynik.

                    Jesli chodzi o hormony, to na poczatek zrob:
                    w 2-4dc: LH, FSH, estradiol, prolaktyna, TSH
                    w 5-8-mym dniu po owulacji (czyli u ciebie ok. 23-26dc): progesteron

                    wytlumacze prostymi moimi slowami od czego sa te hormonywink:
                    - LH - odpowiada za dojrzewanie pecherzykow
                    - FSH - odpowiada z wzrost pecherzykow i okresla jaka jest rezerwa
                    jajnikowa
                    - stosunek LH/FSH powinien byc rowny okolo 1
                    - estradiol - wzrost pecherzykow i przygotowuje endometrium w I
                    fazie cyklu
                    - prolaktyna - hormon ten jest produkowany w duzych ilosciach
                    podczas karmienia piersia- moze blokowac owulacje, wiec normalnie
                    powinien byc niski
                    - TSH - hormon tarczycowy
                    - progesteron - produkowany przez pekniety pecherzyk po owulacji,
                    przygotowuje endometrium w II fazie czyli do zagniezdzenia sie
                    zarodka.

                    Jak masz jakies pytania to wal smialosmile
                    • m.marcia2222 Re: m.marcia 14.02.09, 14:59
                      chyba nie mam. ide za tydzien w piatek do lekarza bo mam wyniki z
                      cytologii do odebrania to powiem tu zeby mnie na to skierowal.
                      jak cos bede jeszcze chciala wiedziec to sie odezwe. pozdrawiam i
                      dziekuje.
                      • majkaba zapalenie pęcherza 16.02.09, 10:14
                        Mam dość. Znowu chwyciło mnie to cholerne zapalenie pęcherza. Od
                        porodu (czyli od dwóch lat) łapię to świństwo średnio co dwa
                        miesiące! Czy któraś z Was miała może podobny problem? Znacie
                        skuteczne sposoby? Zastanawiam się też czy to może mieć wpływ na
                        problemy z poczęciem...
                        • malutka1939 Re: zapalenie pęcherza 16.02.09, 15:38
                          a robiłas posiew? może masz jakąs bakterię? jesli chodzi o domowe sposoby
                          polecam zurawine, są tabletki zurawinowe np. żurawina vita-butin one pomagaja i
                          na drogi moczowe i na bakterie, bez recepty można je kupic. Poza tym to nie
                          bardzo wiem jak ci pomóc .
                          • darcia74 Re: zapalenie pęcherza 16.02.09, 21:05
                            majkaba, pewna teoria jest taka - suchosc pochwy, malo sluzu i
                            podczas stosunkow zostaja podraznione scianki pochwy gdzie sie
                            zakaza i bakterie przechodza do ukladu moczowego.
                            Mialam chroniczny problem z pecherzem przez wiele lat podczas brania
                            antykow - to samo, suchosc pochwy.
                            Aha.. to nie moje wywody tylko mojej gin smile, bo urolog rozkladal
                            rece po ktoryms tam z kolei moim zapaleniu pecherza.
                            Jedynym sposobem aby zapobiec ponownym zakazeniom bylo zrobienie
                            siusiu zaraz po stosunku.
                            Niestety ty Majkaba starasz sie o dzidziusia wiec u ciebie to
                            odpadasad.
                            Moze bierz olej z wiesiolka w kapsulkach na zwiekszenie ilosci sluzu
                            to przy okazji pomoze tez waszym zolnierzykom szybciej przedostac
                            sie do celu smile.
                            Domowe sposoby zwalczania napisala ci Malutka.
                            Dodalabym jeszcze do tego tylko jedno - duza dawka witaminy C, tzn
                            trzeba czytac na ulotce ile mozna wziac max na dzien by nie
                            przedawkowac, zeby zakwasic mocz + PIC HEKTOLITRY WODY.
                            Wspolczuje Majkaba, zapalenie pecherza to jest tak okropna rzecz, ze
                            chyba wole rodzic wink
                            • majkaba Re: zapalenie pęcherza 16.02.09, 22:16
                              Dzięki dziewczynki za odpowiedzi. Zrobiłam sobie posiew moczu. Mąż też.
                              Zobaczymy co wyjdzie. Muszę zmusić się do picia większej ilości wody, czego
                              niecierpię. I kupiłam żurawinę w kapsułkach. Zobaczymy. Może obejdzie się bez
                              antybiotyku...
                            • majkaba Re: zapalenie pęcherza 16.02.09, 22:21
                              Darciu, uważasz, że siku po bzykanku jest niedopuszczalne jak się stara o
                              dziecko? Hmm, ja za każdym razem robię. Czyżby to było przyczyną, że od roku nie
                              zachodzę? wink
                              Albo czy uważacie, że robienie świecy po, naprawdę pomaga? MI jakoś tak głupio
                              przed mężem. Tu romantyczny seksik, a potem nogi do góry?
                              A co z myciem po seksie?
                              Ja się pytam o to wszystko poważnie, bo sama już nie wiem... Bardzo mi zależy na
                              drugim dziecku, więc jeśli to miałoby pomóc...
                          • majkaba luteina 16.02.09, 22:27
                            Malutka, mam do Ciebie pytanko apropos luteiny. Gin kazała mi brać luteinę od 16
                            do 25 d.c., a jak zajdę to mam brać przez jakiś czas dalej. Ale przecież czy
                            zaszłam dowiem się dopiero około 30 d.c., więc co? 26 d.c. przestaję brać
                            luteinę, a potem jak się okaże że jestem w ciąży to zacząć brać znowu czy jak to
                            jest?
                            • malutka1939 Re: luteina 19.02.09, 18:28
                              majkaba napisała:

                              > Malutka, mam do Ciebie pytanko apropos luteiny. Gin kazała mi brać luteinę od 1
                              > 6
                              > do 25 d.c., a jak zajdę to mam brać przez jakiś czas dalej. Ale przecież czy
                              > zaszłam dowiem się dopiero około 30 d.c., więc co? 26 d.c. przestaję brać
                              > luteinę, a potem jak się okaże że jestem w ciąży to zacząć brać znowu czy jak t
                              > o
                              > jest?

                              jak zajdziesz w ciąże to nie powinno sie przerywac brania progesteronu bo moze
                              to spowodowac poronbienie, dopytaj moze swojego gina, bez sensu tez robic bete w
                              26 dc bo to wczesnie, może u ciebie @ przyjdzie mimo przyjmowania luteiny,
                              trudno mi powiedziec, ja dostawałam @ po odstawieniu, nigdy w trakcie brania.
                              Może to nie jest tez tak ze odstawienie prg spowoduje poronienie na tak wczesnym
                              etapie, może mowa tutaj o bardziej zaawansowanej ciąży, nie wiem co ci
                              odpowoedziec, moze dopytaj gina.
                    • malutka1939 Re: m.marcia 16.02.09, 15:36
                      Darcia wszystko ci z hormonami wytłumaczyła , jesli chodzi o bete to ja mam
                      wynik w tym samym dniu, nie wiem jak jest u ciebie w labie.
    • majkaba luteina 10.02.09, 15:06
      Wczoraj byłam u gin (5 dzień cyklu) i mi powiedziała, że w prawym
      jajniku mam stary pęcherzyk. Poza tym endometrium cieniutkie. Kazała
      mi brać dopochwowo luteine od 16 dnia cyklu. Macie jakieś
      doświadczenia z luteiną? Daje jakieś pozytywne efekty? Albo skutki
      uboczne?
      • darcia74 Re: luteina 10.02.09, 18:19
        majkaba, ale na co ona ci dala te luteine? na ten niewchloniety
        pecherzyk? Wchlonie sie, to dosc powszechne..
        Z tego co pamietam luteine nalezy brac po stwierdzonej owulacji bo
        jesli sie ja wezmie przed moze ja zaklocic.
        Jak dlugie masz cykle?
        Pozytywne efekty po luteinie? To zalezy.. Jezeli masz owulacje a
        potem ja wezmiesz to moze utrzymac odpowiedni poziom progesteronu a
        co za tym idzie ewentualna ciaze.
        Innych pozytywow nie widze..
        Skutki uboczne? to tez zalezy od organizmu jak na nia reaguje. U
        mnie byly tylko twarde piersi.
        • majkaba Re: luteina 11.02.09, 09:48
          Moje cykle są dość regularne- około 28 dni. Ona kazała brać od 16 do 25 dnia
          cyklu, przez 4-5 miesięcy. To jest zupełnie nowa gin. Poleciła mi ją moja
          poprzednia gin, która jest akurat na macierzyńskim. Moja poprzednia nigdy nie
          zapisywała mi żadnych leków, mimo, że o mojego synka starałam się 8 miesięcy, a
          teraz o drugie już rok ponad. Ale rzeczywiście po ciąży moje jajniki kiepsko
          pracują, za każdym razem jak byłam u gin, to miałam niepęknięte pęcherzyki. I to
          endometrium kiepskie.
          Ta nowa gin twierdzi, ze luteina może mi to endometrium wzmocnić i pomóc pękać
          pęcherzykom. Twierdzi, że wiele jej pacjentek na tym zaszło.
          Ja jestem niechętna wszelkim lekom, ale ona twierdziła, że luteina to delikatny
          lek i na pewno nie zaszkodzi, nawet jeśli nie pomoże. Martwicie mnie trochę
          dziewczyny. Mam nadzieję, że nie zacznę nagle mieć jakichś np mega długich
          cykli... I nudności też nie chce sad, chyba ze w ciąży smile Przeciwko twardym
          piersiom nic nie mam smile Szczególnie że po pierwszej ciąży ich jędrność poszła w
          las sad
      • malutka1939 Re: luteina 10.02.09, 19:26
        majkaba napisała:

        > Wczoraj byłam u gin (5 dzień cyklu) i mi powiedziała, że w prawym
        > jajniku mam stary pęcherzyk. Poza tym endometrium cieniutkie. Kazała
        > mi brać dopochwowo luteine od 16 dnia cyklu. Macie jakieś
        > doświadczenia z luteiną? Daje jakieś pozytywne efekty? Albo skutki
        > uboczne?

        ja brałam bardzo dużo luteiny, to progesteron więc mozesz miec objawy lekko
        ciążowe no i tempke podnosi jesli mierzysz, jeśli brałas duphaston to ja czułam
        sie podobnie po luteinie, bolące piersi nudności.
      • darcia74 Re: luteina 11.02.09, 11:32
        hmm, z tego co wiem to endometrium sie "dokarmia" estrogenami a nie
        progesteronem, a jesli chodzi o niewchloniete pecherzyki to albo
        jest tu problem z owulacja albo wlasnie z progesteronem po owulacji
        i ta luteina moze pomoc.
        Jednym slowem skoro cykle masz regularne i po 28 to teoretycznie
        luteina po 16 dc powinna byc ok (jezeli owulacja jest ok).
        Tak, ja mysle Majkaba, ze zaciazysz szybko, moze tez u was jakis
        stres wchodzic w gre smile

        Co do piersi, u mnie podobie a wrecz tragicznie po porodzie i
        karmieniu - znikly z powierzchni klatki piersiowej!sad
        • majkaba Re: luteina 11.02.09, 13:55
          Dzięki Darcia za odpowiedzi. Mam nadzieję, że się nie mylisz i
          żeczywiście zajdę szybko smile
          Apropo's piersi to czytałam kiedyś na jakimś forum, że wielu
          dziewczynom po drugiej ciąży piersi się poprawiły smile
          • fluffycloud Re: luteina 11.02.09, 14:56
            ojej!!ale mam zaleglosci!!!zatem mamy czesc 3,fajnie.mam nadzieje ze
            wszystko u Was ok,ja jestem spiaaaaaca i mega przymulona i nie chce
            mi sie ani prasowac ani gotowac...spaaaac!!!ale Andre w zyciu na to
            nie pojdzie.juz sie po mnie wspina...bo jak sie jest mama to nie ma
            juz swojego czasu i swojego swiata-dzieci rzadza kochane i
            tyle...tym przerywnikiem pozdrawiam
            sky
            • fluffycloud EMKZ 11.02.09, 15:18
              emkz-sliczni sa!!!slodkie fajne chlopaczkismile!!!!!no i taka szkoda
              ze wracaciesad.
              buzka
          • majkaba Re: luteina 11.02.09, 17:19
            > Dzięki Darcia za odpowiedzi. Mam nadzieję, że się nie mylisz i
            > żeczywiście zajdę szybko :

            Brr. Nadal mam nadzieję, że szybko zajdę w ciążę, ale tym razem mam
            nadzieję, że "rzeczywiście" zajdę! Nie chcę
            zachodzić "żeczywiście" wink
            • darcia74 Re: luteina 11.02.09, 23:34
              hehehe majkaba, kto tu na takie szczegoly zwraca uwage wink
    • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 17.02.09, 16:38
      Jeny, ale mnie dawno nie było, ups, nowy wątek, a ja nawet nic nie wiemuncertain
      Będę zaglądać, obiecuję, może nawet poczytam, co w tym nowym nastukałyście!
      Póki co powiem tylko: JENDZA!!!! GRATULACJE!!!! Cuda się zdarzająsmilesmilesmile

      I uciekam na mały spacer popołudniowo-wieczorny, z moimi łobuzami, jak im dupki
      zmarzną, to są grzeczniejsiwink
      • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.02.09, 11:18
        Przeczytałam nowy wątek w całoścismile
        Witam nowe staraczki i trzymam kciuki!!!
        Malutka, a Ty jak się czujesz???
        U nas nic nowego. Maciek łobuzuje, popołudniami łobuzują obajwink Ale fajnie
        patrzeć na ich wspólne zabawy, Maciek jest coraz bardziej kumatywink Bawi się w
        chowanego (zarzuca sobie pieluszkę na głowęwink ), brat go nauczył piękne plućwinkNo
        i chichrze się zabójczowinkStaje wszędzie, zagląda we wszystkie kąty i do szuflad,
        wywala, co się da...Chodzić jeszcze nie chodzi, ale ma czaswink
        • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.02.09, 12:25
          Olu, przekonaj mnie, ze z dwojka nie jest tak strasznie ciezko wink,
          tzn wyobraz sobie ze nie masz dziadkow w razie czego do pomocy... Da
          sie tak??? smile
          • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.02.09, 21:14
            Ja nie mam dziadków do pomocy, ani nikogo innego....I żyjemy wszyscywink Ale łatwo
            nie jest...Cieszę się, że mam taką różnicę wieku, bo jednak Artur jest już duży
            i w miarę samodzielny. Nie wyobrażam sobie mieć dwójki z malutką różnicą i zero
            pomocy!
            • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.02.09, 22:46
              dzieki Olu za odpowiedz. To mnie nie pocieszylas sad. Ja niestety
              nie moge zbyt dlugo czekac, nie jestem juz pierwszej mlodosci /smile
              Ehhh
              • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.02.09, 14:00
                Darciu, ale każda z nas jest inna, ma inną wytrzymałość na zmęczenie, inną
                odporność na streswink Znam dziewczyny, które mają małą różnicę wieku i sobie
                radząwink Chociaż żadna nie twierdzi że jest łatwowink Teraz właśnie moja koleżanka
                zdecydowała się na drugie, urodzi w lipcu, a różnica będzie niecałe 2 lata (ma
                córeczkę z września). Także każda sytuacja jest inna, każda różnica wieku ma
                plusy i minusywink Ja bym małe nie chciała, co nie oznacza, że Tobie to nie będzie
                odpowiadaćwink
                Trzymam kciuki za decyzję i staranka!!!
              • majkaba Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.02.09, 14:51
                Ja, Darciu uważam, że różnica 2-3 lat między dziećmi jest w sam
                raz. Może na początku trochę ciężko, ale potem pociechy będą
                urwisować sobie razem. Oczywiście może się mylę, bo nie mam takiego
                doświadczenia, ale ja zaczęłam się starać o drugie jak mój synek był
                mniej więcej w wieku Twojego.
                • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.02.09, 18:38
                  Darciu ale Ty sie nie boj!a juz na pewno nie na zapas!!!rada
                  znajdzie sie zawsze jak jest potrzeba i dasz rade z dwojka dzieci-
                  spokojnie!mam bliska kolezanke ktora ma dwojeczke(fakt w roznym
                  wieku bo 6 lat i roczek)i jest sama,juz na poczatku ciazy rozwiodla
                  sie z mezem i daje rade.bylo ciezko,np jak rodzila synka,corka spala
                  u nas.bylo jej ciezej kiedy synek byl bardzo malutki,dzis dziewczyna
                  kwitnie a i dzieci zadowolone,zdrowe.to bedzie Darciu jak bieg z
                  przszkodami,jakies zlo konieczne czy cos,to bedzie Twoje
                  macierzynstwo i na pewno,przekonana jestem ze bedzie ono i dla
                  ciebie i dzieci szczesliwe i udane.a jak raz za razem sie
                  zdecydujesz to w jednym mniej wiecej czasie wyjdziesz z pieluch a
                  potem to juz czas na ponowne slodkie randki z mezulkiem bedziewink.
                  powodzenia i nie boj siesmile!
                  • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.02.09, 18:44
                    fluffycloud napisała:

                    > Darciu ale Ty sie nie boj!a juz na pewno nie na zapas!!!rada
                    > znajdzie sie zawsze jak jest potrzeba i dasz rade z dwojka dzieci-
                    > spokojnie!mam bliska kolezanke ktora ma dwojeczke(fakt w roznym
                    > wieku bo 6 lat i roczek)i jest sama,juz na poczatku ciazy
                    rozwiodla
                    > sie z mezem i daje rade.bylo ciezko,np jak rodzila synka,corka
                    spala
                    > u nas.bylo jej ciezej kiedy synek byl bardzo malutki,dzis
                    dziewczyna
                    > kwitnie a i dzieci zadowolone,zdrowe.to bedzie Darciu jak bieg z
                    > przszkodami,jakies zlo konieczne czy cos,to bedzie Twoje
                    > macierzynstwo i na pewno,przekonana jestem ze bedzie ono i dla
                    > ciebie i dzieci szczesliwe i udane.a jak raz za razem sie
                    > zdecydujesz to w jednym mniej wiecej czasie wyjdziesz z pieluch a
                    > potem to juz czas na ponowne slodkie randki z mezulkiem bedziewink.
                    > powodzenia i nie boj siesmile!



                    no i NIE nie dopisalam...TO NIE(!) BEDZIE JAK BIEG Z PRZESZKODAMI
                    CZY ZLO KONIECZNE oczywiscie!!!!
              • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.02.09, 18:32
                darcia74 napisała:

                > dzieki Olu za odpowiedz. To mnie nie pocieszylas sad. Ja niestety
                > nie moge zbyt dlugo czekac, nie jestem juz pierwszej mlodosci /smile
                > Ehhh
                >
                Darciu zawsze bedzie ciężko z dwójką czy to mała czy duża róznica wieku bo każde
                dziecko ma swoje potrzeby. Wszystko tez zalezy od dziecka tzn. tego pierwszego
                jakie ono jest, jesli jest grzeczne, spi w nocy ładnie to myśle ze nie bedzie
                tragedii. Mozna posłac go do przedszkola a w razie czego jest jeszcza opcja
                niani, ale to ty przede wszystkim musisz byc gotowa na drugie dziecię smile A na
                pewno dasz sobie rade bo juz masz praktykę!!
                • sommer08 O mojej dwojce... 20.02.09, 10:01
                  Darciu! ja tu tez sama (no, z mezem) i z dwojka. Tylko u mnie roznica wieku to
                  ponad 5 lat, wiec starszak jest samodzielny (jak mu sie chce). A mnie i tak
                  zzera sumienie, ze nie mam prawie dla niego samego czasu!! Musze zaprzac meza i
                  naprawde wygospodarowac dla syna czas, bo choc siostrzyczke przyjal super,
                  czekal na nia i sie cieszy to widze ukryte "zlosci"...
                  A roznice wieku chcialam miec 3 lata, nie mniej, bo bym sobie naprawde nie dala
                  rady. Duzo rzeczywiscie zalezy od Twojej cierpliwosci (!!!) i zorganizowania,
                  oraz od meza, czy bywa w domu smile , czy sam chetnie pomaga itp... No i brak
                  pomocy ze strony rodziny, czy chocby opiekunki, odbija sie na zwiazku... Musi
                  sie znalezc czas na wyjscie gdzies tylko we dwoje. My znajdywalismy go tylko w
                  Krakowie, ale teraz znowu musimy poczekac az Mala dorosnie do zostawania z babcia...
                  Co do wieku... Jesli masz swoj rocznik w nicku to ja jestem starsza smile
                  Pozdrawiam serdecznie!
                  • darcia74 Re: O mojej dwojce... 20.02.09, 21:36
                    Dzieki dziewczyny smile hehehe, jednak chyba ostudze swoje zapaly na
                    drugie tak szybko.. jeszcze poczekam.
                    Jestem malo zorganizowana, cierpliwosci nauczylam sie odkad
                    przyszedl na swiat syncio, a M ma rozne godziny pracy, codziennie
                    inne i wiemy z wyprzedzeniem tylko jednodniowym o jego godzinach na
                    nastepny dzien, w prawie wszystkie weekend'y i swieta pracuje sad
                    Tak wiec porazka sad
                    Sommer08, a moge cie zapytac z ktorego rocznika jestes? (tak, moj
                    rocznik to ten w nikuwink
                    • sommer08 Re: O mojej dwojce... 22.02.09, 20:11
                      Jestem staaarsza smile 1973 smile smile
                      • olawlodarczyk1 Re: Darciu... 23.02.09, 11:02
                        ...z perspektywy pisząc, nie warto się nastawiać na to, że jakoś to będzie i już! Trzeba pomyśleć, ustalić, czy istnieje jakieś wyjście awaryjne, plan B na wypadek: komplikacji w ciąży i konieczności np. leżenia przez miesiąc (a co ze starszakiem wtedy???), na wypadek choroby któregoś i konieczności wizyty u lekarza, na okoliczność wiszenia noworodka przy piersi przez pół dniwink itp itd;P
                        Nie chciałabym cię zniechęcać, sorry....Opieram się tu na własnym doświadczeniu, bo ja miałam podejście: Artur jest już duży i jakoś tam będzie...A potem były różne historie, i wtedy nerwy, i niepotrzebne krzyki, ups...A przecież każdy z nich jest tylko dzieckiem, i to małym, każdy ma prawo do jakiś rzeczy, a to ja jestem mamą i muszę sobie dać z tym wszystkim poradzić...
                        Ale jak już wspomniałam: każda z nas ma inne możliwości psychicznewink
                        • sommer08 Re: Darciu... 24.02.09, 11:48
                          W pelni zgadzam sie z Ola! Takie rzeczy (lezenie w ciazy, absorbujace
                          dzieciatko) tez trzeba brac pod uwage, bo sie moga zdarzyc kazdemu... I wtedy
                          cierpi i starsze dziecko i Ty. A jak np. bedzie spedzalo juz kilka godzin w
                          przedszkolu to juz to inaczej wyglada, bo nawet inna mama moze Ci je po drodze
                          przyprowadzic z przedszkola do domu...
                          • darcia74 Re: Darciu... 24.02.09, 12:51
                            No dziewczyny to mi ostudzilyscie zapaly na drugie, a przynajmniej
                            dopoki maly nie pojdzie do przedszkola, czyli nie wczesniej jak za 2
                            lata... Tylko, ze niestety bede juz miala 37 wiosen wtedy sad a
                            zanim sie urodzi, to 38.

                            Sommer, to ty rzeczywiscie duuuuuzo starsza jestes wink
                            • emkz Re: Darciu... 25.02.09, 22:00
                              Ha, to ja się wypowiemwink
                              Szczerze mówiąc, to wolałabym jeszcze jedną parę bliźniąt za 5 lat
                              niż pojedyncze dzieci rok po roku...
                              Poczekaj Darciu jeszcze troszkę, no, przynajmniej do tego
                              przedszkolawink
                          • malutka1939 Re: Darciu... 26.02.09, 16:32
                            sommer08 napisała:

                            > W pelni zgadzam sie z Ola! Takie rzeczy (lezenie w ciazy, absorbujace
                            > dzieciatko) tez trzeba brac pod uwage, bo sie moga zdarzyc kazdemu... I wtedy
                            > cierpi i starsze dziecko i Ty. A jak np. bedzie spedzalo juz kilka godzin w
                            > przedszkolu to juz to inaczej wyglada, bo nawet inna mama moze Ci je po drodze
                            > przyprowadzic z przedszkola do domu...

                            W takim wypadku to ciężko sie w ogóle zdecydowac bo tak samo trudno jest leącej
                            ciężarnej przy 5 jak 2 latku, to sa dzieci i mało rozumieją ale tez w takim
                            wypadku Darciu moze znalazła by sie pomoc. Darciu to zdecydowanie Wasza decyzja
                            ja tylko wspomnę ze czas realizacji moze być długi, możesz byc w ciąży po 1
                            cyklu albo.....
                            • sommer08 Re: Darciu... 27.02.09, 09:48
                              Malutka, niezupelnie sie zgodze, bo 1,5 czy 2-latek sam sie nie przewinie ani
                              nie wezmie sobie nic do jedzenia a 5-latek tak (no, nie przewinie, ale skorzysta
                              z WC). I moj syn naprawde byl w stanie zrozumiec juz co to jest ciaza i ze mama
                              musi czasem sie polozyc bo jej ciezko itp, i w takim momencie przyniesc
                              ksiazeczke czy gre. Od 2-latka bym tego nie oczekiwala... I mozliwosc pojscia do
                              przedszkola tez ma znaczenie.
                              Oczywiscie czas zachodzenia w ciaze to druga strona medalu, bo decydowac to
                              sobie mozna...
                              Ale wiek kolo 40-tki na drugie dziecko to nie jest juz nic nadzwyczajnego.
    • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 26.02.09, 16:43
      Darciu, sky, emkz odczytajcie gazetowa pocztę
      • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 26.02.09, 19:11
        dzieki ,dzieki maltka!!swietnie wygladasz!jak maly hipopotameksmile)!!!
        tak trzymaj!
        i zgadzam sie z Toba-decyzji o powolaniu do zycia kolejnego dziecka
        nie powinno sie podejmowac pochopnie bo to zbyt wazne ALE nigdy nie
        mozna przewidziec przebiegu ciazy,kondycji mamy,dzidziuni,reakcji
        starszaka itd...a moze akurat obedzie sie bez problemow!?zdrowy
        rozsadek to jedno a strach to drugie i czesto niepotrzebnie
        paralizuje.przeciez wiele mam ma dzieci rok po roku nazwijmy to
        sobie i radza sobie niezle!to nie vtak ze my Cie Darciu namawiamy
        lub odstreczamy bo i tak decyzja jest Twoja ale jak malutka pisze-
        moze od pierwszego cyklu a moze nie...tego tez nie sposob
        przewidziec.oby bylo dobrze a decyzja trafiona i szczesliwa dla
        calej rodziny.
        • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 26.02.09, 23:39
          ehhh dziewczyny... wszystkie macie racje...
          Moze lepiej jak jeszcze do konca roku dam sobie spokoj z
          rozmyslaniem na ten temat, a potem zobaczymy, maly bedzie mial
          prawie dwa latka.
          W miedzy czasie obserwuje sytuacje u mojej sasiadki, ktora ma
          podobna sytuacje, jest wlasnie w 15-tym tyg. ciazy a jej synus
          bedzie mial w czerwcu dopiero dwa latka wink

          Malutka, cudnie wygladasz!!!!smile Ile juz kg na plusie masz?
          Wogole bardzo podobaja mi sie twoje wlosy. Ja wlasnie sobie obcielam
          na krotko, a ze naturalnie mi sie faluja to wygladam kurcze troche
          dziwnie wink Po przyjsciu od fryzjera Noel mnie nie poznal!

          Malutka, a wybraliscie juz imie dla waszej ksiezniczki?
          • betinka1978 darcia74 27.02.09, 09:55
            Droga Darciu... decyzja o poczęciu dziecka to poważny krok i można tu oczywiście
            racjonalizować, odkładać poczęcie w nieskończoność tylko... pamiętaj o jednym
            (mam nadzieję że cię nie urażę) im starsza kobieta tym większe
            prawdopodobieństwo urodzenia niekoniecznie zdrowego dziecka. Ja mam obecnie 30
            lat, dziecko wprawdzie starsze (6 lat) - ale dość ,,problematyczne". Mieszkamy z
            mężem sami, mąż pracuje na same noce (w dzień śpi i w zasadzie nie mam co liczyć
            na jego pomoc)nie ma babć, na dziadka alkoholika liczyć też nie można, ciocie
            mieszkają na drugim końcu Polski więc też nie pomogą, codziennie dowożę dziecko
            do szkoły pół godziny w jedną stronę... wszystko zdaje się być na nie a jednak
            ja jestem w 100% zdecydowana na dziecko i to jak najszybciej. Dla mnie sprawa
            jest oczywista - jeśli nie teraz to już wcale. Dziś zachodzą w ciążę ryzykuję
            tym że będę musiała szukać rozwiązań dla problemów które są do rozwiązania (np.
            zapewnienie opieki starszakowi w czasie kiedy ja niespodziewanie będę musiała
            leżeć, itp)czekając z ciążą do 40-stki ryzykuje pojawieniem się problemu który
            niestety nie jest do rozwiązania i jedyne co można zrobić to zaakceptować
            niepełnosprawność dziecka, bo niestety... im młodsza kobieta tym większe szanse
            na zdrowe dziecko więc jeśli poważnie myślicie o potomstwie to im wcześniej -
            tym bezpieczniej.
          • betinka1978 dla darci74 27.02.09, 10:01
            kobieta.interia.pl/wiadomosc-dnia/news/pozne-macierzynstwo,541460
            • darcia74 Re: dla darci74 27.02.09, 14:55
              wiesz Betinka, ja, mowiac o wieku wogole nie mialam na mysli
              problemu ewentualnej niepelnosprawnosci dziecka i to nie dlatego ze
              nic na ten temat nie wiem, tylko ze to schodzi na drugi plan. Ja
              mialam na mysli cieszenie sie moim dzieckiem jak najdluzej, tzn
              wyobrazam sobie ze mam lat 70-siat a moje dziecko dopiero bedzie w
              moim wieku i kto wie czy doczekam sie wnuczat! O to mi chodzilo.
              Betinka, dziekuje za informacje ale ja naprawde jestem w tym temacie
              dosc biegla wink
              Ja nie mieszkam w Polsce i tu gdzie mieszkam nalezy do rzadkosci
              ciaza u kobiety ponizej 30-stki i w wiekszosci sa to ciaze
              nieplanowane. Jak zaszlam w ciaze majac 33 lata ginka mi powiedziala
              "o fajnie ze tak wczesniesmile". Tutaj wiekszosc zastanawia sie nad
              dzieckiem od 35 lat w zwyz. Patrzac na ten wysoki odsetek mam
              powyzej 35 lat jakos do tej pory nie spotkalam niepelnosprawnego
              dziecka. Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze jest ryzyko, ale jakbys
              weszla gleboko w temat to bys sie dowiedziala, ze wiek to tylko
              jeden z czynnikow wplywajacych na ewentualne na powstawanie chorob
              genetycznych.
              Reasumujac, majac na mysli to ze musze sie speszyc bo jestem juz
              "stara" nie mowilam o ewentualnej chorobie dziecka, co nie znaczy ze
              nie mam o tym pojecia ale to ze chcialabym na tyle dlugi zyc by go
              kochac jak najdluzej.
              • malutka1939 Re: dla darci74 27.02.09, 16:37
                A darcia miałam ci jeszcze pisac ze pozwalam ci odpoczywac do końca roku hehehe
                oczywiście to żarcik smile
                Darciu bierz się za npr, poobserwuj i działaj po wakacjach smile
                A imie mamy prawie wybrane mamy po prostu typy ale jeszcze wam nie zdradze, za
                m-c mam kolejne usg, zobaczymy smile
              • betinka1978 Re: dla darci74 27.02.09, 16:37
                Droga darcia74, przykro mi jeśli Cię w jakikolwiek sposób uraziłam - nie miałam
                takiego zamiaru. Oczywiście nie wątpię (i nie wątpiłam) w Twoją wiedzę na temat
                cieni i blasków troszkę późniejszego macierzyństwa. Jedyne co chciałam osiągnąć
                swoim wpisem to dodać tu element dość istotny moim zdaniem w rozważaniach na
                temat tego czy ,,teraz jest odpowiedni moment na dziecko" bo odniosłam wrażenie
                że go pominięto a wydaje mi się ważny. Oczywiście mogę się mylić (znam osobiście
                kilka pań które rodziły koło 40-stki i mają piękne zdrowe dzieci). Tak czy siak
                decyzja o staraniach (bądź nie) należy do Ciebie i jakakolwiek by nie była będę
                trzymała kciuki żeby wszystko ułożyło się po Twojej myśli. Tymczasem przesyłam
                serdeczności i trzymam kciuki za Ciebie i resztę forumowiczek smile
          • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 27.02.09, 16:32
            Darciu ja włanie obcięłam sie 2 tyg temu hehe, zawsze wolałam krótkie włoski u
            siebie a teraz stwierdziłam ze będa bezobsługowe smile
            przytyłam 8,5 kg! W tej tunice mam deko większy brzuch niz normalnie hihi ale
            ogólnie spory smile
            • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 27.02.09, 17:51
              fajnie malutka,fajniesmile,mozesz tyc i jeszcze cieszyc sie z tego!!!
              mi to sie zdarza jedynie w ciazy...bo normalnie kazdy kg dodatkowy
              to mega zalamkawink.
              tak jeszcze tylko chcialam dodac o tej roznicy wieku...mala czy duza-
              obie maja wady i zalety-dwojka malenstw to podwojna robota przez
              pare lat,dwojka w roznym wieku-jak u mnie-nie jest zle bo fakt Ania
              umyje sie sama,zje sama,zabawi sie i malego ale...-lekcje nalezy
              odrobic RAZEM z nia a MALY nie rozumie ze byloby milo gdyby dal nam
              choc pol godziny spokoju na to,starszak ma swoje zabawki i potrzeby
              a maluch uwaza oba te faktory za niezwykle interesujace i np.
              obgryza lalkom barbie wlosy...wreszcie-maly chory a Anie TRZEBA
              odprowadzic do szkoly...a kto zostanie z chorym Nanusiem?i takie tam
              przyjemnosci ktore mozna by mnozyc...podobny wiek ma podobne
              potrzeby i pod tym wzgledem jest latwiej.lecz czy generalnie LATWIEJ
              to nie wiem.nic to,za chwile swietujecie 1wsze urodzinkismile,cieszcie
              sie ta wyjatkowa imprezka,wyluzuj sie i przetraw wszystkie
              watpliwosci,za i przeciw i zobaczymy co bedziesmile.
              a ja to mam nadzieje byc mloda babcia!!!nie zebym juz za lat 10
              czekala na wnuki ale perspektywa wnukow wcale mnie nie przerazawink.
              pozdrawiam
              sky
              • olawlodarczyk1 Re: Betinka... 02.03.09, 11:41
                ...mam nadzieję, że teraz to ja ciebie nie urazęwink Ale jednak 6-latek, to nie
                dwulatek! Moja koleżanka jest teraz w połowie ciąży, a jej córeczka ma 1,5 roku.
                I już wylądowała w szpitalu...Przemęczenie, infekcja...Jest wykończona, bo np.
                malutka chce ciągle na ręce...Ale ona jest jeszcze naprawdę malutka i ma do tego
                pełne prawo!
                Darciu, moim zdaniem większa różnica wieku ma jeszcze jeden wielki plus: masz
                czas i okazję cieszyć się każdym dzieckiemsmile Tulić, nosic, ile potrzebuje, uczyć
                nocniczka, pierwszych słów, czytać razem pierwsze książeczki...Mając wielki
                brzuch, albo noworodka po prostu człowiek nie ma na to siły, nie ma nawet
                ochoty, nie mówiąc o przyjemności...Ja miałam to szczęście, ze mogłam poświęcić
                100% czasu i uwagi Arturowi przez pierwsze lata jego życia, kiedy najbardziej
                mnie potrzebował, a teraz mogę się oddać Maćkowi smileArtek też mnie potrzebuje,
                ale ma już swój świat, swoich kolegów, treningi, szkołę, a ja mam swoją kochaną
                przylepkę, dla której jestem znów całym światemsmile I tak mi jest dobrzewink
                Ale się temat rozwinąłwink
                Nie mogę uwierzyć, ze juz za kilkanaście dni będę piekła Maciusiowi tort!!! Aż z
                sentymentu weszłam na początek starego wątku, jak z wami przeżywałam dwie
                kreseczki, betę, pierwsze usg...Jak to zleciało!
                • betinka1978 Re: Betinka... 02.03.09, 17:53
                  kurcze... wyszłam tu chyba na jakiegoś potwora... no... sad a uściślając...
                  chciałam powiedzieć, że moim zdaniem (a przecież mogę się mylić i wcale tego nie
                  wykluczam) inne kryteria ma branie pod uwagę różnicy wieku pomiędzy kolejnymi
                  dziećmi mając lat dwadzieścia... inne mając lat 30... a inaczej po czterdziestce
                  i tyle. I oczywiście masz absolutną rację że przy mniejszej różnicy może być
                  ciężej. Pozdrawiam.
                  • lavia78 Re: kochane w koncu nowy wątek;) 05.03.09, 19:44
                    się doczekałam bo tam to już oczopląsów dostawałam....
                    witam nowe panie i "zasłużone" forumowiczkismile ech czas leci ani się nie
                    obejrzałam a tu mój Skarbek zaraz pół roczku skończytongue_out próbujemy teraz marchewkę
                    i dalej oczywiście cycor-mam giganta-ważył teraz we wtorek na szczepieniu
                    uffff... 8850gwink z czego i tak jestem dumnasmile
                    na razie nie doczytałam wszystkiego ale nadrobięwink
                    ściskam Was kochane kiss i trzymam kciuki za "dobre wyniki"smile
                    ps. na razie to też myślę o dłuuuższej przerwie na następnego Skarbeczkasmile ..... smile
                    • olawlodarczyk1 Re: kochane w koncu nowy wątek;) 05.03.09, 21:30
                      Lavia, witajsmile Widziałam Twojego Cyrylka na zdjęciu z podpisu, śliczny facecik
                      smile I faktycznie duży, ja dziś ważyłam Maciusia i ma 10kg, a między nimi pół roku
                      różnicy!
                    • darcia74 Re: kochane w koncu nowy wątek;) 06.03.09, 22:36
                      Lavia, no widze, ze masz takiego pulpecika jakiego ja mialamsmile
                      Wlasnie sprawdzilam, moj jak mial dokladnie 6 miesiecy wazyl 8.910
                      wink (i tez tylko na cycusiu byl)
                      Nazywalismy go "Maly Budda"... smile
                      Ale spokojnie, niedlugo potem zaczal raczkowac, wiec byl ciagle w
                      ruchu i juz tak szybko nie przybieral na wadze. Obecnie ma 11 kg a
                      ma prawie roczek, wiec juz nie jest takim grubaskiem bo przeciez
                      rosnie w gore.

                      W srode Noelcio obchodzi pierwsze urodzinkismile. Przyjezdzaja
                      tesciowie na tydzien, wiec robie generalne porzadki w domu. Nie
                      robilmy wielkiej imprezy, bo tu przeciez rodziny nie mamy, moze
                      tylko jacys znajomi wpadna na torta. Tak wiec mam teraz troche
                      zamieszania.

                      Malutka, jak tam, dzidziuchna daje ci po palic w brzusiu?smile
                      • fluffycloud Re: kochane w koncu nowy wątek;) 07.03.09, 17:01
                        O Lavia no pasiesz Cyrylka zdrowowink!!!moj Nanulek 10 miesiecy
                        skonczyl i ma lekko ponad 10kg.
                        tak,tak-roczki sie zaczynaja dziewczetasmile!!!!jak ten czas leci!!
                        malutka poglaskaj brzuszek ode mniesmile.
                        pozdrawiam
                        sky
                        • jendza1 Re: kochane w koncu nowy wątek;) 08.03.09, 07:12
                          Ale WAM rosną te MALuszki oraz - jak ten czas szybko lecismile))!
                          Jejusmile)!
                          Ja z kolei - tak wlasnie, jak Wy przed latysmile - marze o przytuleniu naszego
                          Bobo... A ono sobie grzecznie rosnie i stara sie mamie jak najmniej
                          doskwieracsmile.. Na razie nie przytylam nawet kilograma (kilkadziesiat deko
                          tylko), a to juz koniec... czwartego miesiaca. Uwazam, ze calkiem niezle, jak na
                          moja czterdziestke na karku...
                          W tym tygodniu idziemy do pana Doktora - beda testy, czy kierowac mnie na amnio.
                          Niech sobie testuja - i tak sie nie damsmile.

                          Trzymajcie sie mocno, calujcie Maluszki, glaskajcie brzuszki ode mniesmile.
                          MYsle o WAS duzo, czesto i bardzo cieplosmile)!
                          I zagladam tu tez!

                          j
                          • fluffycloud Re: kochane w koncu nowy wątek;) 08.03.09, 07:55
                            poczekaj,poczekaj jendzuniu jak sie zamienisz w koleczkesmile!jeszcze
                            troche!dobrze ze nie przybylo Ci wiele,latwiej bedzie zrzucac potem
                            a co malenstwo ma sobie z Ciebie "wyciagnac" to i tak wezmie.obyscie
                            zdrowi/we bylismile.milej wizyty i daj znac co tam Pan Doktor
                            orzekl.3maj sie!
                            • malutka1939 Re: kochane w koncu nowy wątek;) 10.03.09, 20:24
                              Witajcie!
                              Malutka kopie mamę ze wszystkich stron smile boskie uczucie nie powiem.
                              Amój M jutro idzie do szpitala, nie wiem czy Wam pisałam, zerwał więzadło
                              krzyżowe w kolanie i będzie miał rekonstrukcję. Potem 8 tygodni zanim jako tako
                              dojdzie do siebie i rehabilitacja, oj boję się ze nie zdąży się w miare
                              podleczyc do porodu, no ale zobaczymy. Trzymajcie kciuki!!
                              • fluffycloud Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 11.03.09, 22:45
                                darciu....jesli dobrze pamietam i niczego nie polatalam...Twoj maly
                                Noelek konczy dzisiaj roczeksmile))),tak?
                                z tej przemilej okazji najlepsze zyczenia zrowka,radosci z
                                odkrywania swiata oraz pomyslnosci w zyciu dla malego Jubilata a
                                takze wielkiej rodzicielskiej radosci,dumy i satysfakcji oraz
                                powodzenia i sukcesow na tym polu dla szczesliwych,mlodych rodzicow:-
                                )!!!!sto lat sto lat niech zyje zyje namsmile)))!!!!
                                sky
                                • olawlodarczyk1 Re: Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 12.03.09, 10:10
                                  Odrobinkę spóźnione, ale najserdeczniejsze życzonka dla Noelka!!!!
                                  • sommer08 Re: Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 13.03.09, 10:18
                                    Sto lat, sto lat! samych usmiechow na buzce i duzo slonecznych dni! I dla Mamy
                                    tez!! W koncu rok temu przezywalas pewnie najwspanialszy dzien w swoim zyciu!!
                                    • darcia74 Re: Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 14.03.09, 22:10
                                      Dziekuje Wam dziewczyny w imieniu Noelka za zyczeniasmile
                                      Imprezka mala ale mila byla...
                                      Ja jestem troche zmeczona ostatnimi dniami (czytaj: tesciowa!).
                                      Jutro wyjezdzaja to wkoncu odpoczne wink
                                      Jednak wole nie miec do pomocy babci, wole sama! Juz odliczam
                                      godziny kiedy pojedzie!
                                      Jak bede miala chwile to wam napisze wszystko. Narazie spadam..
                                      papapapa
                                      • sommer08 Re: Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 16.03.09, 10:13
                                        He, he, u mnie tez byla tesciowa ostatnio przez kilka dni. Sami ja zaprosilismy,
                                        bo tesc wyjechal a nie zdazyli nas razem odwiedzic i dobrze smile
                                        Tak to jest, jak dziadki daleko mieszkaja, wtedy przyjezdzaja na kilka dni i sa
                                        caly czas u Ciebie i sa goscmi. To zupelnie cos innego niz pomoc babci, ktora
                                        mieszka w tej samej miejscowosci...
                                        • jendza1 Re: Darciu-sto lat dla Noelka:-)!!!! 16.03.09, 20:10
                                          ja tez sie do zyczen dolaczamsmile)!
                                          Jeju, jak ten czas lecismile)) - jak dzis mam w pamieci moment, gdy Darcia
                                          odkrywala, ze nie jest sama...smile)) - a Malutki juz taki WIELKIsmile))!

                                          U mnie w porzosmile
                                          Pan doktor byl zadowolony, szyjka jak sie nalezy.
                                          Pobrali krew i czekamy teraz na wyniki. Jesli nie ma wskazan do amnio, nie
                                          bedzie telefonu. W przypadku, gdyby byly, pan doktor zadzwoni.
                                          Tak naprawde - jakos zupelnie o tym nie mysle..., znaczy wiem gdzies w sobie, ze
                                          bedzie w porzadkusmile)!
                                          Juz czuje ruchy - od ponad tygodniasmile)! Mamy wlasnie poczatek piatego miesiaca.
                                          PRzytylam troche ponad... kilogramsmile

                                          Trzymajcie sie mocno - serdecznosci OGROM WSZYSTKIMsmile))!
                                          j
    • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.03.09, 13:22
      Odpoczywam wkoncuwink Pojechala.. wink Nie mowie pojechali bo tesciu jes
      OK (wogole malo mowi, a jak juz cos powie to przewaznie to jest to
      przemyslane).
      Duzo by wymieniac epizodow w ktorych tesciowa mnie do szalu
      doprowadzila. Najwiekszy to podczas kapieli malego, zostawilam ja na
      moment z nim a ona miala pilnowac by sie nie posliznal i bawila sie
      z nim. Nie bylo mnie 5 min a ona krzyczy z lazienki czy ma mu TEZ
      myc glowe?!!! No do jasnej...!!!! Ona go myla o co jej nie prosilam
      i zaczal Noel plakac w nieboglosy a ja zazwyczaj myje mu glowe
      podczas zabawy bo nie lubi tej czynnosci. Efekt byl taki, ze Noel
      zanosil sie od placzu i drzal... Ona miala tylko go przypilnowac a
      nie kapac! Bylam tak wkurzona ze wtedy jej cos tam powiedzialam...
      Wogole jej autorytatywny sposob dawania rad do ktorych nie jestem
      przyzwyczajona. Moi rodzicy w zyciu by sie nie odwazyli w taki
      sposob do mnie odzywac a ona traktuje mnie jak jakas gowniare!
      Chlapie tym jezorem i sie nie zastanawia, ze jej slowa moga byc nie
      na miejscu..
      Jak sie pozalilam M i ten jej zwrocil uwage to sie rozbeczala!
      Ehhh Szkoda gadac...
      A na Wielkanoc do nich jedziemy... brrrrr sad

      Jendza. Tak, ten czas strasznie ucieka smile Ja tez wspominam teraz
      ten moment jak zobaczylam 2 kreski, ciaze, porod i wreszcie jak
      polozyli mi malego na piersismile Byl taki sliczny, mial otwarte oczka
      , takie glebokie, czarne jak wegielki i od razu zaczal ssac ten moj
      maly glodomorek smile
      Piekne uczucie... chcialabym ten moment jeszcze przezyc w swoim
      zyciu smile
      Ehh rozmarzylam sie..

      A ty Malutka, jak sie czujesz?
      • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.03.09, 16:03
        jejku Darcia...wspolczuje...i jeszcze swieta do bani...ze tez ludzie
        takie prawa sobie do innych roszcza ze wydaje im sie na miejscu
        zwracanie uwagi i mieszanie w dobrej wierze naturalnie...to ja mam
        chyba szczescie,moja przyszla tesciowa mieszka ...w Afryce!!!licze
        na to ze kiedys sie zobaczymy(znamy sie telefonicznie poki co)ale
        roznie to bywa,Afryka jest daaaaaleko od Europywink.a tesciowa chocby
        najlepsza lepiej jak mieszka nie za blisko.
        a brzuszek juz widac Jendza?corcia bedzie?tak mi jakos przyszlo do
        glowy...dogadzaj sobie teraz w kuchennym departamenciewink!!!
        zdrowka wszystkim zycze
        Sky
        • jendza1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.03.09, 08:54
          oj z tymi tesciowymi, Dziewczyny...sad( Fakt, Sky - im dalej, tym lepiej...
          Moja moj M trzyma na stosowna od nas odleglosc, bo ona bije w sposob
          nieprzytomny. Zreszta trzymal tak - zanim nie zawitalo do nas Malenstwo... Inna
          rzecz, ze z duzym prawdopodobienstwem nasze klopoty z Malcem wynikaja wlasnie z
          rodzinnych problemow...
          Ech...

          A przez ten telefon, Sky, tesciowa jest 'do zniesienia'?
          Darciu, z jakiego regionu Italii, jesli moge spytac, sa Twoi?

          Moj brzuszek (to juz 5 miesiacsmile - troszke widac, ale zwazywszy na ciuchy zimowe
          tylko wtedy, gdy ktos wie...smile). Od poczatku ciazy przybylo mi... 2 kg. Jem
          sporo wiecej, niz przed ciaza, i to, na co mam ochotesmile. Musze tylko bardzo
          uwazac z kawka (Malenstwo lubi, he, he...). NO i zero alkoholu - musze dziecku
          tlumaczyc, ze choc mamy ochote, pic nie bedziemy, bo to za wczesnie, osmile)! Jak
          na razie - tlumaczenia przynosza skuteksmile. Jakies rozrywkowe Malenstwo
          bedziesmile)! Ponoc synek, ale - pozyjemy, zobaczymy...smile.. Oczywiscie ruchy juz
          czuje - tak od ponad 2 tygodni...

          Pyszna niedziele miejcie, KOchanesmile!
          j
          • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.03.09, 22:24
            No wlasnie Jendza, oni sa z Kalabrii, to wyjasnia wszystko, typowi
            poludniowcy. Bardzo kochaja rodzine, pomagaja wlasnym dzieciom az do
            smierci, tylko dla nich zyja i to samo dla wnuczat, ale za to
            niestety dyryguja ich zyciem. Ja nie jestem przyzwyczajona do
            takiego traktowania.. Oczywiscie moze kochac ponad zycie swojego
            wnuka, nie bronie jej, ale niech nie wtraca mi sie w jego wychowanie
            i wogole w moje zycie!
            Ufff...

            Jendzo, a ty masz cos wspolnego z Italia? bo mi cos tam w glowie
            swita.. ,ale nie pamietam czy to ty pisalas cos po wlosku tutaj, czy
            to ktos inny?..
            Jak wyszly badania? Robisz amnio?
            Nooo, o piwku czy kawce to zapomnij na dluuuugoo kochana wink Jak juz
            tak bardzo cie do niej ciagnie to kup sobie bezkofeinowa, ja takowa
            pilam jak karmilam piersia, bo w ciazy to mnie od kawy odrzucalo.
            Moj syncio jak byl w brzuszku za to strasznie lubil mandarynki,
            jakblka, coca-cole i snickersy, czyli to wszystko co normalnie nie
            lubie smile
            • jendza1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.03.09, 06:55
              O rany, he, he... Fakt, Kalabria wyjasnia bardzo wielesmile)... Dobrze, ze sa
              daleko... Tak, czy siak - trzymam kciukismile)! Im Maluszek starszy, tym bardziej
              bedzie umial prawidlowo ocenic sytuacje oraz sie obronic, jakby co...smile)... Inna
              rzecz, ze on przeciez w jakiejs czesci jest 'ich' - znaczy wysysa z 'mlekiem
              matki' stosowne mechanizmy obronne... Obys tylko ty dala rade sie jak najmniej
              przejmowac...

              Hm, tesciowie raczej gadaja po kalabryjsku, czy po wlosku? Bo wlasciwie z racji
              korzeni WASZ MALEc ma przeciez 'zadane' trzy jezyki...

              W Kalabrii nigdy nie bylam, ale za to mialam okazje pare razy zjesc cos pysznego
              z domowego kalabryjskiego przetworstwasmile) - na przyklad przepyszna papryke
              marynowana... No i znam dosc dobrze jedna przeurocza Kalabryjkesmile. Poznalam ja
              we Wloszech oczywiscie, podczas dluzszego mego 'italskiego epizodu'..., z
              ktorego zostalo mi przede wszystkim paru Przyjaciol...

              Wyniku badan nie mam, co moze znaczyc, ze jeszcze ich nie ma, albo ze nie ma
              wskazan do amnio. Nadal jestem o to spokojna, naczytalam sie tyle, ze uzyskalam
              'spokoj zupelny'smile) - nawet jesli mnie skieruja, to nie pojde na to badanie.
              Wiem, ze przeciez nawet gdy ono wykaze cos, to i tak byloby to tylko
              prawdopodobienstwo nieprawidlowosci. I z glowysmile. Tymczasem dzidzius rosnie,
              coraz go lepiej czuje i w ogolesmile. ZLapalam dwa kilo jak na razie, ale sie nie
              odchudzam wcale, oczywisciesmile. I tez lubie najbardziej to, co przed ciaza - ze
              slodkiego najlepiej sledziesmile. Jesli czasem mam jednak ochote na jakis slodki
              frykas, to podzeram odrobinke - czy to ptasiego mleczka, czy jakis inny polski
              smakolyk..., czyli tak wlasnie, jak przed...

              I juz nie moge sie doczekac momentu, gdy Malucha bedzie mozna wziac i przytulic...

              Echsmile)...

              Pysznego tygodnia bardzosmile)!

              Nie dam radysmile - musze spytac: jakich jezykow uczycie Wasze Malenstwosmile)???
              • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.03.09, 19:25
                hej słonka
                mój M po operacji wszystko jest w porządku, już tydzień minął, wraca do zdrowia
                a ja się ciezę z tego powodu smile siedzimy sobie w domu i lenimy się smile M na
                zwolnieniu lekarskim no ja też smile
                w środe miałam usg, córcia jest duża 32tc a ona waży 2180, wagowo jest starsza o
                2 tyg. Lekarz był zdziwiony ze taka duż aheheh ja też smile
                w piątek mam doplera, pan dr musi sprawdzic moczowód, tzn musi sprawdzic czy to
                co widział na usg to moczowód poszerzony czy coś innego, mam nadzieje ze wzystko
                bedzie w porządku, a dopler tylko to potwierdzi.
                Ja czuję sie dobrze tylko trochę mnie bolą żebra, ale tak juz musi być.
                Przytyłam 8,5kg.
                Jendza ja do 5 m-ca to chyba z 5 kg miałam na plusie smile
                • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.03.09, 21:41
                  Ja tez w pierwszej polowie ciazy tylam szybko a potem juz powolutku.

                  Malutka, fakt duza juz jest ta wasza "malutka"smile To dobrze,
                  bezpieczniej gdyby nagle zachcialo jej sie szybciej opuscic
                  cieplutki brzuszek mamusiwink
                  Ale z ta waga na USG to tez tak +/-, Noel zawsze byl jakis taki
                  malutki wagowo a urodzil sie tydzien przed terminem z waga 3210g.
                  Malutka, bedzie dobrze z dzidziulka, zobaczysz wink, USG to tylko
                  USG..

                  Jendza, ta amnio, to tez jednak w razie czego niezly orzech do
                  zgryzienia. Ja nie wiem jakbym postapila jakby naprzyklad B-test
                  wyszedl pozytywnie... i tu nie chodzi o Down czy temu podobne ale o
                  inne choroby ktore mozna zaczac leczyc jeszcze podczas ciazy, a z
                  drugiej strony za to te ryzyko poronienia podczas badania... Ehhh
                  No ale ty juz nie musisz sie zastanawiac na szczescie, nie
                  zadzwonili wiec test wyszedl negatywnie smile
                  Ja pamietam, ze tez czulam ze wszystko jest OKsmile Mimo, ze "nt"
                  wyszlo jakos powyzej 2 a gdzies naczytalam sie ze lepiej jak jest
                  ponizej 1,5 i jakos Noel jest zdrowiutki i bystry wink

                  Co do jezykow.. Ja mowie po polsku, M po wlosku, jak jestesmy w
                  trojke to ja mowie po wlosku (nie potrafie jakos do jednego mowic
                  tak a do drugiego inaczej w tym samym momencie, wszystko mi sie
                  miesza wtedy wink). Tesciowie raczej mowia do malego po wlosku
                  (oczywiscie z silnym akcentem kalabryjskim), ale jak sa razem, z
                  moim M, tzn beze mnie to oczywiscie po kalabryjsku.
                  My mieszkamy w Alto Adige gdzie urzedowy to wloski i niemiecki (tzn.
                  dialekt tyrolski), wiec by Noel mial jako taka przyszlosc przed soba
                  i byl odpowiednio z szacunkiem traktowany powinien znac i niemiecki.
                  Zastanawiamy sie wiec powoli do jakiego przedszkola powinnismy go
                  poslac, niemieckiego czy wloskiego... Tylko czy to nie za duzo jak
                  na taka mala glowke???... Nic, zobaczymy, mamy jeszcze rok do
                  namyslu.
                  • sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 24.03.09, 10:40
                    Darcia, moze do niemieckiego przedszkola...? Polski i wloski ma w domu (zreszta
                    o polski bedziesz musiala pozniej walczycsmile). A o pojemnosc glowki sie nie
                    martw, moj syn co prawda musi znac tylko 2 jezyki ale poszedl do niemieckiego
                    przedszkola znajac tylko kilka niemieckich slow a po pol roku sie dogadywal.
                    Jest tez forum Wielojezycznosc w rodzinie, czy jakos tak...

                    Malutka, Jendza, na kiedy macie terminy? Malutka jakos w maju? a Jendza? lipiec?
                    sierpien? Pamietam, ze rok temu tez bylam w 20-tymktoryms tygodniu i robilismy
                    3D USG...
                    Pozdrawiam wszystkie!
                    • jendza1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 26.03.09, 06:57
                      Darciu, no ladniesmile))!
                      Czyli tak: ma polski (bo Mama), kalabryjski i wloski, i to w tej wlasnie
                      kolejnoscismile, (bo Tata), niemiecki (bo ziemia, gdzie mieszka)... To juz czterysmile)!
                      Dobrze, ze nie mieszkacie pare km dalej, bo bylby i ladinosmile) - a oni sa tam
                      bardzo wrazliwi...smile
                      Cztery to niezle calkiemsmile.
                      Polski jest tu, mysle, w najslabszej pozycji, bo tylko Mama... Z drugiej
                      strony... AZ Mama...smile)..
                      Polski jest wazny, nie tylko dlatego, ze to polskismile, ale takze dlatego, ze w
                      sposob specyficzny usprawnia mozg (mowiac w wielkim skrocie oraz uproszczeniu).
                      Dlatego generalnie rzecz biorac Polacy maja wieksza latwosc w nauczeniu sie
                      jezyka obcego, niz wiele innych nacji, a w szczegolnosci nacje romanskie...
                      Inna rzecz, ze talent jezykowy ma sie, lub nie - indywidualnie...

                      Jakby nie bylo - TRZYMAM KCIUKIsmile)!

                      Jak chodzi o tycie - mysle, ze moj przypadek wiecej nalapie w drugiej polowie
                      ciazy, w koncu te 2 kg z pierwszych 4 miesiecy to troche malo... Przed ciaza
                      mialam wage prawidlowa, zatem tym bardziej nie ma 'zapasow'... Grunt, zeby Male
                      bylo zdrowe i dobrze odzywionesmile, reszta, wlacznie z kg, nie ma wiekszego
                      znaczenia...smile..

                      Malutka, pysznie sie rozwija Wasza Malutka...smile) Jeju, teraz juz niech sie
                      szybko, sprawnie oraz bezbolesnie wszystko rozwiazujesmile)!

                      Sommer - termin mam na sierpiensmile. Wydaje mi sie jeszcze okropnie daleki, a ja
                      juz bym chciala przytulic Malenstwo, he, he... W koncu tyle sie naczekalismy...
                      Tymczasem bryka sobie zdrowo i bardzo jest komunikatywne. Moze mi sie wydaje,
                      ale daje znac o sobie szczegolnie, gdy slyszy tate swego... I w ogole bywaja
                      zabawne momenty...smile)

                      Serdecznosci moc wszystkimsmile)!
                      WIem, ze Mamy pozajmowane, ale czlek by tak chcial wiedziec, co u WAS? SKy? A
                      obie Mamy blizniakow (Ussa sie okropnie dawno nie odzywala... wie cos ktos)?
                      Olenka? I cala Reszta?

                      Bo zaraz wezwiemy do raportu, o!
                      • sommer08 Jendza 26.03.09, 09:11
                        to trzymam kciuki za nastepne lwiatko, hi hi! Moja Malutka jest z 3 sierpnia
                        2008! I ma jeszcze 2 kuzynki z tegoz sierpnia a jedna z poprzedniego smile
                        • darcia74 Re: Jendza 26.03.09, 22:11
                          No fakt, Ladini oprocz swojego ladino musza umiec niemiecki i wloski
                          (tzn. ci z Alto Adige a nie Trentino) i jakos sobie daja rade to i
                          moj maly sobie da, choc tu ma trudniej bo j.polski to zupelnie inna
                          para kaloszy.

                          Jendza, chyba nie ma czegos takiego jak min i max ile trzeba przytyc
                          w ciazy. Sa takie babki co w pierwszych miesiacach nawet spadaja z
                          wagi z powodu nudnosci i wymiotow. Takze jesli dzidzius ma sie
                          dobrze i ma w czym plywac to jest OK bez wzgledu na wage smile.
                          ..A ty wogole mialas nudnosci? Czy tez taka szczesciara jak Malutka
                          i nic?..
                          Latasz juz po sklepach za wyprawka?

                          Malutka, co u Ciebie, jak tam brzusio?
                          • fluffycloud Re: Jendza 28.03.09, 18:31
                            hello hellosmile!!!
                            stesknilam sie za Wami!problemy z laptopem..od niedzieli nie bylam
                            online!!!okropne...
                            Jendzuniu moj maly mam nadzieje przyswoi conajmniej 2 jezyki-polski-
                            bo ja tak do niego rozmawiam i angielski-z tata tak sie dogaduja i
                            tak jak u Darci-gdy jestesmy razem to po angilesku rozmawiamy.procz
                            tego jednak tatus usypia dzieci spiewajac im piosenki w Suahili choc
                            jego drugim jezykiem jest wlasciwie Shona-jezyk jakim posluguja sie
                            w okreslonym regionie Zimbabwe,fajnie wiec jak oboje z Ania lizna
                            choc troche Afrykiwink - sama sie chetnie uczesmile!!!
                            a waga tez bym sie nie martwila,moja siostra rodzi w koncu
                            maja,teraz wyglada dobrze,malutka zdrowa,kopie zwawo ale w
                            pierwszych 3miesiacach siostra 9 kg schudla!!!
                            ktorego sierpnia rodzisz jendza?ja jestem z 7mego!!!
                            darcia to juz od 2ch lat mozecie malego do przedszkola poslac?
                            wczesnie!ale fajnie bo zawsze to kontakt z dziecmi.
                            3majcie sie,udanej soboty i leniwej niedzielkismile!
                            Sky
                            • darcia74 Re: Jendza 28.03.09, 23:32
                              tutaj od 2,5 roczku mozna juz dziecia do przedszkola poslac, jesli
                              akurat we wrzesniu bedzie juz mial skonczone te 2,5 i tak super sie
                              u nas sklada smile. Zapisy sa w lutym, dlatego napisalam ze mamy rok
                              do namyslu...wink
                              • fluffycloud Re: Jendza 29.03.09, 09:04
                                tu w szkole Ani wlasnie rozpatruja opcje przyjecia 2 i pol letnich
                                dzieci,tez licza nie rocznikiem jak w Polsce a od wrzesnia...ale
                                takie maluszki to tylko na 2-3 godziny do przedszkolka ida:-
                                ).zobaczymy,jeszcze czas.
                                • jendza1 Re: Jendza 03.04.09, 07:36
                                  Uff, znowu mnie zycie dopadlosmile. Jazda w pracy, dom przygotowujemy dla
                                  swiatecznych gosci, walka z urzedami, he, he...smile)...
                                  Ale tak naprawde do smiechu mi nie jest, kurczaczki...

                                  Sommer, Sky - termin mam albo na koniec lwiatka, albo wrecz na panienkesmile.
                                  Pozyjemy, zobaczymysmile. Wolalabym lwiatko, znaczy tak zeby juz w okolicach 15 moc
                                  przytulic Malenstwo do serca...smile)

                                  Z tymi jezykami to jest siupniesmile. A to suahili, a to ladino - to ogromne
                                  bogactwo jestsmile)).
                                  U nas w gre wchodza polski i francuski. ...

                                  Tymczasem nadeszla wiosna i swieta idasmile)!
                                  Sciskam WSzystkie bardzo, bardzo serdeczniesmile)!
                                  Niech jajka beda mokre i w ogolesmile)!
                                  j
    • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 07.04.09, 22:10
      Co u was????
      Ja tu z Kalabrii az do was pisze a wy nic!
      Tak, jestem u tesciow, wracam po swietach.. a juz chce mi sie do
      domu wracac. Ufff

      Malutka, a czemu ty sie nie odzywasz? Wszystko ok???

      Buziaki dla wszystkich
      • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 08.04.09, 09:04
        Cicho tu strasznie...Mamusie pewnie dziećmi zajęte, staraczki się starają, a
        ciężarówki odpoczywająwink
        Wiosna na całego, a wręcz latosmile I fajniesmile
        Na święta chcemy uciec na działkę, do domu w lesiesmile Może już w piątek pojedziemysmile
        Gdybym nie zdążyła już zajrzeć przed świętami, życzę Wam ciepła, miłości i
        spokoju na te świąteczne dni!!!
        • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 08.04.09, 16:57
          hej hejsmile
          ja mam juz wolne,pogoda u nas calkiem wiosenna i marzy mi sie umycie
          okien...heh...kogos musze zatrudnic zeby sie malym zajal i wtedy
          bede miala szanse na te okna...a maly wszedzie sie wspina...na
          litosc Boska wchodzi na lawe,z lawy na sofe a z sofy staral sie
          usilnie wlezc na deske do prasowania na ktorej wlasnie
          prasowalam...przekochany jest ale i wielkie utrapieniewink.na cale
          szczescie uwielbiaja sie razem z Ania i uwaga-razem zasypiaja w
          naszym lozku!!!to wielki postep bo Ania mimo ponad 7miu lat
          kategorycznie omawiala zasypiania samemu w czyimkolwiek lozku!a
          teraz coz-brat jej pilnuje,ona nie moze go przeciez zostawic a on
          zachwycony jak ktos spi obok niegosmile.po odsluchaniu zatem kilku
          afrykanskich songow zostaja sami usnieci lub bardzo blisko usniecia
          i a my mamy wolnesmile!!tak,tego nauczyl ich moj ukochany.czyli moj
          powrot do pracy jest owocny nie tylko pod finansowym wzgledem.a tak
          sie tego balam!oj,nic to rozpisalam sie strasznie,3majcie sie i
          poopowiadajcie co u Was.Darcia-badz dzielna,masz Ty dziewczyno tam
          wesolo z tesciowa,nie ma co...wskakuj do nas,przytulimywink.
          malutka - okraglutka-jak tam?
          jendzunia?jak malenstwo?
          znajomym sie w sobote syn urodzil...4.800kg,60cm dlugi...sama radosc
          jak by nie bylowink!
      • lianis Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 10:48
        Hej dziewczynki,
        ja z doskoku tylko, nie starcza mi sil zeby zagladac, podczytywac, pisac, gdzies sie tam zblokowalam i nie poruszam tematow dzieciowych juz, nie staramy sie juz tez, lekarz specjalista z ogromnym usmiechem stwierdzil ze wszystko jest rewelacyjnie, badania wyszly bez skazy no moze poza pco, ale to przeciez nie jest jakims duzym problemem i mamy dalej probowac, a ja juz po prostu nie jest w stanie.
        Chcialabym wam zyczyc najweselszych swiat, duzo radosci, zdrowia i spelnienia zyczen, jestescie super, dziekuje za wsparcie i ogromna ilosc informacji przez te miesiace, hmm nawet lata chyba smile
        buziaki
        • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 12:21
          hej hej,
          czyli to w sumie dobre wiesci lianis-ze wszystko w porzadku mam na
          mysli.to teraz czyn co czynisz i patrz konca,bez usilnych
          staran,zwyczajnie,normalnie,na luzie az sie pewnego dnia milo
          zdziwiszsmile,jak jendza na przyklad.bedzie dobrze,byle znow
          zaswiecilo slonce bo mnie dzisiejszy deszcz dobija!!!zakupow
          swiatecznych nie moge zrobic a sie z panem w polskim sklepie na
          biala kielbase umowilam!!!
          zagladaj lianis jednak czasem..jesli dasz rade
          oczywiscie,przynalezysz tutaj przeciezsmile!
          pozdrowionka
          sky
          • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 12:38
            hej miski
            leżę na patologii ciąży od soboty, miałam skurcze co 4 min. Teraz jest lepiej
            mam podawany fenoterol ale wczoraj zas skurcze co 6 min. jestem cała obolała,
            mała pcha się na drugą stronę brzucha, w sobote zaczynam 36 tc, moze przetrwam
            święta, a poświętach to juz moge rodzic. Rozwarcie 1cm, czop śluzowy odszedł,
            mała wazy 2900 wg usg. Trzymajcie kciuki i Wesołych Świąt!!!
            • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 13:09
              Ojej Malutka!!! Nic sie nie martw, moja siostra urodzila w 36 tyg
              bez problemowo zdrowego chlopczyka z waga 2700g, wyszli do domu
              razem juz na drugi dzien, a teraz majac 8 miesiecy chlop jak dab i
              ma sie swietnie smile
              Nie zapomnij dac nam znac jakby co! (ale macie fajnie ze w PL
              mozecie w szpitalu miec internet - u nas nie wolnosad)
              Czekam z niecierpliwoscia na wiesci i pierwsze fotki malej
              ksiezniczkismile
              Badz dzielna Malutka, zycze ci lekkiego porodu wink!
              • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 18:41
                wow!!!!no jak juz czop sluzowy odszedl...Twoja mala kochana to juz
                kawal babeczki!wazy wiecej teraz niz moj Nanus w 38 gdy sie urodzil
                wiec moze kobieto masz szczescie ze jej tak spieszno teraz nim
                osiagnie wage 4 kgwink.3mam kciuki zeby wszystko zdrowo sie odbylo!
                informuj nassmile!
            • agulka1001 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 09.04.09, 22:56
              Malutka,to już?kiedy ci to zleciało?ale suuuuuper!!!!! trzymajcie
              się zdrowo, i niech Mała wytrwa jeszcze trochę. Czyli kolejna
              dziewczynka na forum, i całkiem spora, 2900, hohhohohoh!!!!
              spokojnych Świąt!
              • sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 15.04.09, 09:51
                Malutka, dopiero teraz przeczytalam. Trzymam kciuki!!! Ja sie podobno wlasnie
                taka "wielka" urodzilam i to mniej wiecej w terminie smile
                Nie zdarzylam zyczyc Wam "wesolych Swiat", wiec pozdrawiam po-swiatecznie,
                wiosennie. A Wielkanoc tez spedzilismy u tesciow smile w Nadrenii.
                • wiosenka1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.04.09, 19:19
                  Hej.
                  Pozwolę sobie napisać, że Malutka urodziła sn 12.04.2009 córcię
                  Polę, waga blisko 2900. Za dziń dwa dziewczyny wyjdą ze szpitala,
                  więc Mała sama wszystko opowie.
                  Pozdrawiam.
                  • agulka1001 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.04.09, 11:21
                    Ale super!Jaka radośc na forum!Stara kadra wyrobiła normę!!!!
                    Malutka, gratuluję!wracajcie szybko!!!
    • darcia74 Gratulacje Malutka! :-) 19.04.09, 22:49
      Malutka, jak juz wrocisz do domku do napisz do nas szybciutko i
      foteczki przeslij malej Polinki smile (ktora zreszta nie jest taka
      mala, 2900g na 37 tydz to ladna waga).
      ..a tak na marginesie.. Dlaczego tak dlugo was w szpitalu trzymaja?
      • sommer08 Re: Gratulacje Malutka! :-) 20.04.09, 10:11
        Serdeczne gratulacje, Malutka!!!
        Witamy kwietniowe Malenstwo! (mam jednego kwietniaka w domu, Baranek jeden, z
        wlasnym zdaniem smile)
        Zdrowka zyczymy i powrotu do sil i napisz jak najszybciej!
        37 tydz. to juz nie wczesniak, nie?
        • fluffycloud Re: Gratulacje Malutka! :-) 20.04.09, 10:46
          Gratulacje Malutkasmile!!!!!3majcie sie zdrowo dziewczyny,napisz
          koniecznie jak sie macie i jak TO BYLOwink!!!ladne imie ma corcia!!!
          no i jak sie czujesz jako MAMUSIAsmile!!!???!!!jeszcze raz wszystkiego
          naj dla Was!
    • srebrno-listka Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.04.09, 16:11
      Witam,
      jestem tutaj nowa, od jakiegoś czasu obserwuję tutejsze fora.
      Staramy się z mężem w zasadzie można powiedzieć bardzo krótko, to będzie drugi
      cykl dopiero.
      Co prawda, niestety, juz się okropnie stresuję, choć świetnie wiem, że nie ma po
      temu najmniejszych powodów.
    • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.04.09, 23:34
      Hmm, widze ze tu nikt nie pisze, to ja cos pobazgrole przed spaniem
      wink
      Noelcio ma goraczkesad. Ok, nie pierwszy i nie ostatni, ale bardzo
      tego nie lubie, bo jak to male dziecko, nie moze wysiedziec w domu i
      ja tez juz nie wiem czym mam go zajac.. A tak cieplo sie zrobilo,
      ehhh.

      Podroz do tesciow jakos przezylismy - samolotem, z przesiadka- tylko
      ja i Noel. Pierszy lot okropnie, nie potrafil wysiedziec, przypiety
      do mnie pasami 1h, myslalam ze samolot rozniesie. Drugi lot na
      szczescie przespal. Za to zepsuli mi wozek! Wyobrazcie sobie ze
      czekalam w kolejce przed okienkiem reklamacji- chyba polowie
      pasazerow mojego samolotu zawieruszyli bagaze! Porazka - to Alitalia
      wloskie linie lotnicze.
      Powrot - samolot mial 40 min opoznienia, chyba jakas awaria bo
      podstawili samolot innej lini. Potem okazalo sie ze nie wydrukowali
      mi biletu na drugi lot i musialam biec do biura tranzytwego a
      wlasnie mial odlatywac mi samolot. W miedzy czasie maly dostawal
      szalu i ciagle sie darl. Jak juz wyladowalismy w koncu, w toalecie
      na lotnisku zablokowaly mi sie drzwi od kibla, wolalam pomocy a tu
      nikt sie nie pojawial, bo to prawie polnoc byla, wkoncu je jakos
      wywazylam.

      A oto co zdarzylo sie na swietach: (oprocz trzesienia ziemi).
      Otoz nie wiem czy ja czasem w ciazy nie bylam.
      Odkad wrocila mi miesiaczka po karmieniu piersia, obserwuje moje
      cykle, tzn nie mierze tempki ale na tyle juz poznalam wlasnie cialo
      podczas staran, ze potrafie dokladnie ocenic np sluz, a poniewaz
      moje cykle nigdy nie byly regularne, tzn przed ciaza to ja wogole
      razcej cykli nie mialam, teraz jakos sie polepszylo. Tak wiec na
      podstawie sluzu plodnego wiedzialam ze po nim 11-14 dni pozniej
      dostane miesiaczke.
      Tak tez sie przez te miesiace sprawdzilo. Niestety zdarzyl nam sie
      "wypadek przy pracy" i to jak sie okazalo w dniu ostatniego plodnego
      sluzu. Nie przejmowalam sie tym zanadto, poniewaz przeciez wczesniej
      tak trudno bylo zaciazyc. Jednak jak juz minelo 15 dni a miesiaczka
      nadal nie przychodzila zaczelam o tym myslec. Zrobilam test i wyszla
      blada kreseczka... Troche jednak czulam sie nieprzygotowana,
      myslalam, jak sobie dam rade z dwoma takimi maluchami, moj M zaczal
      juz swietowac.... Po 2 dniach przyszla miesiaczka...
      Juz sama nie wiem, moze ten test byl niewiarygodny, hmm.

      A co u was?
      • sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 09:36
        Hi, hi, fajnie brzmi krotkie "A co u Was" po takich Twoich przezyciach, ktore
        opisalas smile
        Ja latalam samolotem z synkiem sama, ale on byl juz zawsze starszy niz 2 lata i
        wzorowo sie zachowywal (z malym wyjattkiem, jak dostal szalu bo zrobil kupe do
        pieluchy, chcialam go przebrac a tu sie okazalo, ze ladujemy i trzeba usiasc i
        zapiac pasy a on nie umial usiasc na tej kupie i byl wrzask okrutny) . Teraz w
        maju lecimy we 4-ke, to bedzie tez Ok, ale potem w sierpniu lece sama z dziecmi.
        Mala bedzie miala rok bez 1 dnia, wiec tez bez wlasnego siedzenia, tylko u mnie
        na rekach. No i, mam nadzieje, nie spotkaja na takie przygody jak Ciebie, bo
        lecimy Lufthansa (lub LOTem, bo na zmiane maja ta trase) Ja, ja, niemiecki
        Ordnung, mam nadzieje smile smile
        A Swieta, jak pisalam spedzilismy u tesciow tez i nie chcac sie denerwowac nie
        bede pisala jak bylo...

        Nie wiem czy zwykle testy wykryja tak wczesna ciaze? No bo wiadomo, ze mogla
        byc; jak to sie mowi; "miliony kobiet zachodza nie wiedzac o tym i mysla tylko,
        ze miesiaczka im sie spoznila"...
        Darcia, Ty sie lepiej trzymaj swojego "planu" bo Cie moga teraz nerwy zjesc smile
        To tak bywa, ze sie czlowiek o jedno dzieciatko stara dlugo, albo nawet in vitro
        robi a tu sie drugie niespodziewanie "udaje"... U nas co prawda na razie
        odwrotnie bylo, ale sie smialam, ze nas trzecie zaskoczy, wiec musze uwazac...
        Pozdrawiamy! I czekam niecierpliwie na dobre wiesci od Malutkiej!!!
        • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 14:28
          > lecimy Lufthansa (lub LOTem, bo na zmiane maja ta trase) Ja, ja,
          niemiecki
          > Ordnung, mam nadzieje smile smile
          Ja, ja.. Lufthansa = Ordnung smile lecialam nia jak Noel mial 6
          miesiecy do PL. Punktualna co do minuty a na pokladzie oferuja
          kanapki z szynka i serem a nie jak w Alitalia krakersy lub
          herbatniki wink Poza tym mile panie z Lufthansy obdarowaly zabawka
          Noelka.

          > A Swieta, jak pisalam spedzilismy u tesciow tez i nie chcac sie
          denerwowac nie
          > bede pisala jak bylo...
          Ja tez z tego wzgledu na ten temat sie nie rozpisywalam wink

          > Nie wiem czy zwykle testy wykryja tak wczesna ciaze?
          Ja zrobilam test juz po dniu spodziewanej miesiaczki w 16dni po
          przytulanku, tak wiec to juz nie bylo tak wczesnie.

          > Darcia, Ty sie lepiej trzymaj swojego "planu" bo Cie moga teraz
          nerwy zjesc smile
          No wlasnie, zachowalismy sie jak nastolatki, ponioslo nas, zglupieli
          do reszty.. Moj M, to wogole sie smial.. Tak, tylko on calymi dniami
          i weekendami w pracy a ja sama bym musiala dwojka malutkich sie
          zajmowac bez niczyej pomocy.
          Jak bedzie Noel starszy to i owszem (jak ja juz nie bede za stara),
          ale teraz, to mnie troche przeraza..
          A moze to jakis podstepny plan mojego M? wink

          > Pozdrawiamy! I czekam niecierpliwie na dobre wiesci od
          Malutkiej!!!
          Ja tez czekam z zapartym tchem!
          • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 16:21
            oj darcia no faktycznie trauma na kazdym kroku!
            co do naszych pociech...szlag mnie regularnie trafia jak wychodze z
            synkiem na dwor on nie usiedzi w wozku dluzej niz pol godz.,wyje
            potem i wije sie jak waz bo chce sam na wlasna reke zwiedzac
            przestrzen,nie chodzi jeszcze ale doskonale raczkuje.i tak dzis
            bylam w miescie z nimi oboma-Ania probowala mnie naciagnac na
            cokolwiek w kazdym sklepie a maly w kolejce przy kasie zdecydowal
            sie wylezc z wozka i zaczal krzyczec na opinajace go
            pasy...zostawilam zakupy w cholere i wyszlam stamtad bo mnie
            roznosilo!!!zaraz idziemy na plac zabaw..po drodze moze usnie a
            potem puszcze go na trawe...ech...melise poprosze!!!!
            • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 21:02
              Witajcie
              Wiosenka Was powiadomiła cieszę się bardzo. Ze szpitala wyzłymy dopiero we
              wtorek! Mała miała żółtaczkę muiała mieć fototerapię. Urodziła ię w 35tc, tzn
              pierwszy dzień 36tc ale oni licza skończone ytygodnie, dokładnie miesiąc przed
              terminem, termin miałam na 12 maja. Mała ważyła 2830, 52cm. Ma trochę wad
              wcześniaczych ale myślę ze jest to do skorygowania wszystko, mamy szereg wizyt
              lekarskich w maju, ja licze na to ze dziewczyna bedzie roła zdrowo i wszystko
              jej minie.Jest grzeczna, spi prawie cały cza, karmię ją piersią.
              Zdjęcia kiedy wam wyślę ale dajcie mi trochę czau, sama nie mam jezcze z nią
              fotki big_grin nie mogę patrzec na siebie w lustrze i nie chce zdjęc hehehe Ja czuje
              się ok, szwy mi wyjęli te z wierzchu wię ulga hoho smile
              • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 22:43
                Oooo ale fajnie, ze juz jestescie smile!
                Pola jak widze to niezla babka, taka waga na 35tc to super waga a i
                dluzsza od Noelka o 2 cm a przeciez on tylko 1 tydz przed terminem
                sie urodzil.
                Malutka nie masz sie co martwic, byloby dziwne gdyby nie miala oznak
                wczesniactwa urodzona miesiac wczesniej wink. Nadrobi, spokojniesmile
                Najwazniejsze, ze jest zdrowa!
                Ladnie spi, jest grzeczna - miejmy nadzieje, ze juz tak zostanie wink
                Nie mozesz na siebie patrzec?smile hehehe. Ja, jak ogladam swoje
                zdjecia po porodzie to az wierzyc mi sie nie chce, ze taka "gruba"
                twarz mialam smile
                Malutka, a jak Ci idzie karmienie piersia?
                W wolnej chwili napisz jak przebiegl porod wink.
                • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.04.09, 22:50
                  no napisz o porodzie koniecznie!!!
                  nawet u mojego Nanulka z 38 tyg.dopatrzono sie cech wczesniaczych z
                  lekka,a do tego chlop ssac nie chcial a dzis ma ponad 11kg,chlop jak
                  dab! i tez mial lekka zoltaczke...ale w Anglii lecza ja wystawiajac
                  dziecie na slonce...no chyba ze poziom bilirubiny jest baaardzo
                  wysoki,wtedy wkracza fototerapia.dobrze ze grzeczna
                  corcia,odpoczniesz troszke przynajmniej-ale fajnie ze juz ja masz:-
                  )!!!pozdrowionka!
                  • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 30.04.09, 15:55
                    Hej hej
                    darciu sky emkz poczta gazetowa czeka smile
                    poród hmmm wstyd się przyznać ale niewiele pamietam... Jak wiecie tydzien przed
                    porodem leżałam na patologii faszerowana fenoterolem i innymi świństwami, w
                    sobotę kiedy odstawili mi kroplówkę a podali fenoterol w tabletkach byłam juz
                    tak tym wszystkim zmęczona ze ledwo nogami powłóczyłam... Skurcze miałam co 7
                    min potem co 5 min, lekarz zadecydował podami mi... relanium... chyba po to zeby
                    mieć święty spokój smile Niestety spać po tym nie poszłam a skurcze utrzymywały się
                    dalej. Byłam juz bezsilna. Pielegniarka wezwała lekarza który po zbadaniu mnie
                    stwierdził rozwarcie na 3 cm i skierował mnie na porodówkę. To była moze 18.
                    Spakowałam swoje rzeczy i poszłam piętro wyzej. Był ze mną mój M. Po zbadaniu
                    mnie przez położne, lewatywie i innych zabiegach smile mogłam sobie spacerować,
                    skakać na piłce itp. Ja poprosiłam o znieczulenie zewnątrzoponowe bowiem miałam
                    już dośc tygodniowego bólu. Lekarz anestezjolog miał problem z wkłuciem się
                    bowiem ciągle miałam skurcze no ale udało się. Dostałam tylko próbną dawkę leku
                    i ona już troche podziałała, tzn nie to ze mniej bolało ale częstotliwość
                    skurczy się zmieniła, zapadła decyzja ze nie beda mi juz podawac znieczulenia bo
                    wydłuzy to znacznie poród ja z reszta tez zrezygnowałam, rozwarcie miałam
                    wówczas na 6cm. Z godziny na godzinę akcja postępowała, skurcze były silne nawet
                    sobie z nimi radziłam ale najgorsze było to ze byłam potwornie słaba nie mogłam
                    ustac na nogach. Najgorsze dla mnie były badania połoznej podczas skurczu, mamo
                    jak to bolało. Podczas jednego z badn pękł pęcherz płodowy i odeszły mi wody
                    okazało się ze są zielone i od tej pory nie mogłam juz wstac, tylko leżałam
                    ciągle pod KTG ale rozwarcie na 8cm było, podłączyli mi wówczas oksytocynę, w
                    sumie nie było to konieczne ale chcieli przyspieszyc deczko zeby malucha nie
                    męczyć, a przy wcześniaczym porodzie nie podaje sie oksy, ale tylko "kilka"
                    kropli tej oky zleciało i zaczęłam rodzić. smile Nie umiałam przeć, nabierałam
                    powietrze i zatrzymywałam w ustach napompowana jak kaczka ehehhe ale w końcu sie
                    udało. Potem było szycie podczas którego myślałam ze umrę. To był największy ból
                    z całego porodu mimo znieczulenia miejscowego. Poród już na sali porodowej trwał
                    od 19 do 0:15, tak ze szybciutko się uwinęłyśmy smile To tylę na ten temat smile smile
                    Pozdrawiam
                    • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 02.05.09, 09:58
                      ojej malutka...ale ty dzielna jestes...to moje porody porownujac to
                      pestka-od a do z raptem kilka godzin calosci wlacznie z wszystkimi
                      fazami porodu typu szycie czy lozysko...ale najwazniejsze ze cale i
                      zdrowe jestescie dziewczetasmile!Pola niech rosnie,Ty zdrowiej i
                      cieszcie siesmile.a ja zmykam bo gosci mamy potem-dzis Nanulek
                      obchodzi pierwsze urodzinkismile!!!!
              • sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 24.04.09, 09:32
                O, Malutka, jeszcze raz serdeczne gratulacje!
                Takie mnie mysli naszly ostatnio, jak to szybko zlecialo i jaki to cud te
                narodziny tak dlugo wyczekanych i wyplakanych dzieciaczkow, az sie wierzyc nie chce!
                Moja Mala tez miala fototerapie i mysle teraz, ze wolalabym zostac w tym
                szpitalu, gdzie sie urodzila i polezec dluzej na "starych, znanych smieciach" a
                my wyszlysmy i dzien po wyjsciu nas polozna wyslala na badanie poziomu
                bilirubiny i 3 razy wracalysmy do szpitala dzieciecego na naswietlania, bo tak
                jej skakala bili... Milo tego nie wspominam, starszak w domu teskniacy, dobrze
                ze to wakacje i moja Mama byla...
                Pozdrawiam serdecznie dziewczyny male i duze!
    • jendza1 Malutka:)))))))!!!!!!!! 28.04.09, 09:07
      NIech WAM MALUTKAsmile))))) ZDROWO ROSNIEsmile)))))!!
      Jeju, WSPANIALEsmile))!
      Bardzo badz dla SIEBIE dobra terazsmile) - Malej to tylko na zdrowko wyjdziesmile))!
      Bardzo sciskam WSZYSTKIEsmile))!!!smile))!!
      A u nas 24 tydzien - jestem coraz spokojniejsza, bo w razie czego ono juz
      przetrwa...
      Jest zdrowe, duze jak na tubylcze standardy i najprawdopodobniej jest
      chlopczykiem, he, he...smile)!
      Dziewczynki, jakby co, tez bardzo lubimysmile)))!

      Trzymajcie sie mocno, pysznej wiosny WSZYSTKIMsmile))!
      j
    • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 04.05.09, 14:08
      Wszystkiego najlepszego dla Nanulka!!!! (dopiero teraz zobaczylam)
      Jak tam, imprezke jakas zrobiliscie, Sky?

      Malutka, no faktycznie, obydwie nacierpialyscie sie strasznie i jak
      widze porod gorszy od mojego, mimo ze moj to tez nielekki byl.
      Dziwne to, ze szycie bolalo Cie tak bardzo.. Moze Ci kurcze te
      znieczulenie zle wstrzykneli?
      Tak, najwazniejsze, ze obydwie dochodzicie do siebie i masz przy
      sobie cudna i zdrowa Pole smile

      Jendza, czyli, kolejny chlop na forum? Beda sie te chlopaczyska bily
      o te nasze forumowe nieliczne dziewczynki.. wink
      • malutka1939 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 06.05.09, 20:45
        Wiecie ja tak źle porodu nie wspominam, szybko ten czas leciał, bolało wiadomo,
        boleć musi, ale generalnie nie było źle smile

        Malusia rośnie, mamy probloemy z gazami, podaje jej espumisan, no kupy tez nie
        robi, juz ponad 7 dni nie robiła, no ale moze to jakoś się unormuje. Pozdrawiam
        Was serdecznie.
        • sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 07.05.09, 21:03
          Pozdrawiamy Malutka i Malutka!
          Z tymi kupami u piersiaczkow to norma... U nas sie przestawilo kiedys nagle z
          5-6 kup dziennie na 1 na tydzien wlasnie...

          Malutka, zmien sobie kg na g w sygnaturce bo wychodzi, ze Pola wazy ponad 2
          tony... smile
          • lavia78 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 08.05.09, 19:03
            pozdrawiam i ściska malutką malutkiejwinkurodziła się w dniu urodzin mojego mężasmile
            a u nas już 8 miesięcy stuknie jutrosmileCyryl rośnie jak na drożdżach teraz tylko
            czekam az zacznie raczkowaćsmile
            pozdrawiam wszystkie dziewczynysmile
            • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.05.09, 10:03
              Dawno nie zaglądałam, a tu takie wieści!!!
              Malutka, gratulacje!!!!Wasza Pola to taki mały-wielki cudsmile Niech Wam
              rośnie zdrowo, niech będzie Waszym Szczęściem, Waszą radościąsmile
              Tak na marginesie, ja się urodziłam równo miesiąc wcześniej, mniejsza niż Polawink
              i było wszystko ok, czego i Wam życzęsmile
              Postaram się napisać później, co u nas, bo póki co Maciejos jęczyuncertain
    • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 15.05.09, 09:51
      Hej, dziewczyny, co z wami???!!! Gdzie jestescie???

      Dzisiaj moj Maly wstal chyba lewa noga, ciagle jeczy, wrzeszczy,
      chce sie tulic, potem sie wyrywa, nie wie co chce, wszystko jest na
      "nio"... Czy takie dzieci moga miec zle dni w zaleznosci od pogody
      czy np niskiego cisnienia na dworze (bo wlasnie dzisiaj pierwszy
      dzien pochmurno deszczowy od chyba 3 tyg)?
      Poza tym maly Szogun roznosi mi mieszkanie, ostatnio znalazl sobie
      zabawe i wyrzuca przez balkon rozne przedmioty, jak zapomne zamknac
      lazienke otwiera sedes wc i wrzuca tam co popadnie, nauczyl sie
      wchodzic na krzesla (te nizsze oczywiscie) i wstaje na nich na nogi
      czym mnie o zawal doprowadza!
      Na dworze goni golebie i wchodzi na wszystkie schody (na czworakach
      bo jeszcze nie potrafi sam tak nog wysoko podniesc) po czym
      "schodzi" tzn rzuca sie nie patrzac ze ma przepasc pod saba.
      Hehee.. teraz to dopiero mam ciagla gimnastyke i cwicze refleks wink

      Malutka, jak Polinka? Jak ty mamusiu sie czujesz?
      Jendza, jak tam chlopczus, kopie bardzo, ciezka juz jestessmile?
      • sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 15.05.09, 10:35
        Pusto tu ostatnio, mamy zajete... smile
        Darciu, na pewno pogoda, cisnienie wplywaja na dzieci (czesto przed burza sa
        marudne, spac im sie chce albo nie wiedza czego chca), moze sie nie wyspal a
        moze cos innego (oby nie)...
        To masz maly sajgon z synkiem teraz smile Moj tez sie niczego nie bal, zakazy go
        nie obchodzily (nadal tak pozostalo smile) Potem przyszedl czas, ze stal sie
        ostrozniejszy jesli chodzi o wspinaczki itp. a teraz umie ocenic sytuacje, czy
        sobie poradzi czy nie.
        A moja Mala tez juz mobilna i jeszcze nie rozumie, ze z np. lozka mozna spasc
        jak sie pojdzie dalej, albo jak drzwi do pokoju brata sa zamkniete, to glowa sie
        ich nie otworzy...
        Pozdrawiam wszystkich!!!
        • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 15.05.09, 22:10
          czescsmile
          ojej jak milo poczytac!!!!Darciu ja mam tak bardzo podobnie z
          Nanusiem!!!po samym poranku z nim jestem wykonczona fizycznie i
          emocjonalnie!!!Ania w porownaniu jest teraz taka grzeczna
          dziewczynka!!!myje naczynia trzymajac noga drzwiczki od szafki
          kuchennej-jedna go bardzo interesuje-ta ktorej mu otwierac nie
          wolno...samo sniadanie gorsze niz skarmianie prosiat-Nanus musi
          najpierw powalczyc,powkurzac mnie,potem zje 3/4 a nastepnie zaczyna
          sie zabawa-plucie,robienie prrrrr jezykiem,wyciaganie jedzenia z
          buzi i kontrola jakosci w raczkach...oczywiscie nim zdaze z
          husteczka,rece wyciera sie w spodnie...wlazimy wszedzie gdzie sie da-
          na lawe w pokoju,schody mimo bramek sa cudna zabawa-drapie sie na
          4rech po czym zjezdza na brzuchu i ma radoche...jednym slowem jest
          goraco...
          a'propos zlego nastroju Noelka-a jak zabki?bo Nana od tygodnia
          marudny jest okropnie no i okazalo sie ze ida i gorne i dolne i
          dwojki i te z tylu...mniej wiecej na raz!!!jest ciezko,w dzien
          marudzi,w nocy sie budzi,bez calpolu ani rusz.
          3majcie sie mamusie,piszcie jak dzieciaki i brzuszki!pozdrawiam
          sky
          • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 15.05.09, 23:41
            hihihi, ale te dzieciaczki sa smieszne smile
            U nas wyglada podobnie mycie naczyn, tak, on wlasnie w tym momencie chce
            otworzyc te szafke pod zlewem gdzie kubel na smieci jest, a to dopiero
            interesujace miejsce wink.
            Tam nie moze wejsc, wiec idzie do szafki z garnkami i wyciaga po kolei po czym
            slizga sie na pokrywkach jakby na hulajnodze jechal przy tym chalasujac
            niemilosiernie.
            A jedzenie u nas jeszcze do niedawna bylo spokojna i dosc przyjemna czynnoscia a
            od jakichs 2 tyg on MUSI sam jesc i to ta lyzeczka wlasnie ktora mama uzywa.
            Mozna sobie wyobrazic jak wyglada po takim jedzeniu Noel i jego otoczeniewink.
            Fajnie jak skonczy jesc, to wlada wszystkie swoje lyzeczki (a uzywa ich kilka
            naprzemiennie podczas jednego posilku) do miseczki i mowi "no no" co oznacza ze
            skonczyl wink.
            Co do jego dzisiejszego zachowania (dal mi dzisiaj popalic ten maly zuk), to
            sama nie wiem czy to zabki.. zagladalam do buzki i tam nic nie widze, zreszta
            ciezko jest go w miejscu zatrzymac. Ma ich 8 - 4 na gorze i 4 na dole. Tylne wg
            pediatry mu juz od dawna wychodza bo ciagle dotyka uszkow co podobno jest
            normalne w takich wypadkach (a wykluczone ze ma jakies zapalenie uszu), ale cos
            mu wyjsc nie moga.
            Zobaczymy jutro jak bedzie wygladal dzien, bo dzis to mnie wymeczyl niezle.
            Ok.. koniec gadania.. ide spac.. dobranoc smile
            • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 16.05.09, 12:42
              wlasnie,wlasnie...kosz na smieci i wc sa lepsze niz plac zabaw i
              scigamy sie z Nanusiem kto tam pierwszy dotrze...garami wolno mu sie
              bawic-na chwile jest spokoj bo wklada mniejsze w
              wieksze,wyciaga ,potem znow wklada i z 10min mam na ogarniecie
              kuchni...ale szafka w ktorej mam zbyt duzy drobnych pierdolek typu
              bakalie do ciasta,mleko w kartonach itp jest zabroniona a
              paradoksalnie najlatwiej sie ja otwiera...masakra.no i zelazko-Nana
              je uwielbia...wiec ja sobie siedze na necie teraz a on bawi sie
              wtyczka...wylal juz z zelazka wode,wysypal mi pranie z kosza...o i
              drapie sie na kolana...pieknie...
              to tarcie i lapanie uszu to na zabki!!??maly tak robi ale nie
              wierzylam ze jest caly czas spiacy!bo na spanie tez pociera
              uszka...ale teraz to by mialo sens!
              ach te maluchy...no daja w kosc,oj daja...
              pozdrawiam serdecznie
              sky
              • jendza1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 18.05.09, 17:57
                Piekne te Wasze historie o Maluszkachsmile))! Jeju, ze smiechu mnie brzuchol
                rozbolalwink) - no, prawie..smile)..
                Trzymam, co sie da, za wszystkie zabkujace oraz odkrywajace swiat dowolnie
                Malenstwasmile), za Malutka Malutkiej, coby jej sie wszystko unormowalo, coby
                zlapala rytm i w ogolesmile))!
                A u nas w porzosmile. Pan doktor nadal przekonany, ze to chlopiecsmile - pozyjemy,
                zobaczymysmile). W razie czego bedzie mial w walce o Panny watkowe pewnie male
                szanse, bo.. najmlodszy...smile), jak na razie...
                Jak na razie zlapalam ciut ponad 7 kg, a to 7 miesiac. TYlko ze tyje dosc
                nieregularnie... Najpierw chudlam, potem tylam malo, a ostatnio kg na tydzien...
                Zobaczymy, co bedzie dalej...
                Maly (?) bardzo ruchliwy i kopliwy. Super sie z nim gadasmile - sprawia wrazenie,
                ze naprawde odpowiada tymi kopnieciami na nasze pytania...smile))!
                Miejcie Wszystkie bardzo dobry, sloneczny i udany tydziensmile)!
                j
                • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.05.09, 10:24
                  Widzę, że chłopaki dostarczają mamusiom atrakcjiwink Maciek też uwielbia kosz na
                  śmieci, ale już mu trochę zapał przeszedłwink Był taki etap, że WSZYSTKO wyrzucał
                  do śmieci! Np. potrafił zdjąć z suszarki jedną skarpetkę, ja potem szukam, a ona
                  leży spokojnie w śmieciach...
                  Maciek jest bojna d...i sam chodzić nie chceuncertain Zrobił ze 3 razy po 3 kroczki i
                  tyle...Na czworaka zasuwa jak mały samochodzik, aż się dziwię, że kolanami dłoni
                  nie depczewink I za rączkę też biega, ale tej metody, jak nazywamy: na trolejbuswink
                  mam już dośćuncertain I nie wiem, jak go zachęcić do samodzielności...
                  Poza tym Maciejos zmienia sobie powoli rytm dnia, co dla mnie oznacza zero
                  planowania i chaos kompletnyuncertain Raz śpi rano do 5.30, a następnego dnia do 8, raz
                  śpi dwa razy dziennie, raz 10-13, a innym razem 14-16...Mówię wam, zwariować
                  można, zwłaszcza mając starszaka, którego trzeba odebrać ze szkoły, lekcje
                  odrobić itduncertain
                  Także moje dni upływają na wiecznej bieganinie, pełnym spontanie, czego efektem
                  są skołatane nerwywink
                  Dla relaksu wieczorami produkuję kolczyki decu, frajda wielka, odpoczynek, a i
                  kaska jakaś wpadawink
                  Miewam dni zwątpienia, kiedy mam dość wszystkiego, biegania za małym, wymyślania
                  obiadów i wiecznej walki z czasem i myślę o powrocie do pracy. Jest tylko jeden
                  problem: nie mam co zrobić z Maćkiemsad
                  Póki co wakacje przed nami, to dopiero wyzwanie dla mnie, dwóch w domu non stop,
                  się będzie działo! A po wakacjach zobaczymy;P
                  • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 19.05.09, 13:39
                    o jacie!!to masz ciekawe i nieprzewidywalne dni Olu!!!moj tez roznie
                    sypia ale poniewaz ja na noc pracuje to staram sie bardzo utrzymac
                    go w jednym rytmie-drzemka miedzy 10-12 rano zebym i JA mogla
                    przysnac!raczej sie udaje.chodzis sam Nanulek tez nie
                    chce,najpewniej czuje sie na 4ech.
                    z powrotem do pracy to tak jest...ja sie tez wahalam i rozwazalam
                    rozne opcje...nie chcialam panicznie dzieci zostawiac z opiekunka
                    choc to tez jakies wyjscie przeciez...ale teraz -ja nocki,moj M
                    dniowki-jest ok...tylko wkolko niedospana chodzewink.
                    jendza 7 kg na plusie to ladna waga!i popatrz jakie masz elokwentne
                    dziecko gotowe do dyskusjiwink!
                    3majcie sie wszystkie pozytywnie
                    sky
                    • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 08:33
                      Kurcze, ja mojego w rytmie utrzymać nie mogę...Wczoraj się obudził rano o 5,
                      więc i spanie w dzień x 2, dziś wstał...o 8 uncertain I znów nie wiem, jak z tym
                      spaniem będzie, a o 12.30 musimy wyjść do szkołyuncertain
                      w połowie czerwca jedziemy na wesele, 3 godz. jazdy. Teściowie zostają z
                      chłopakami w domu! Stracha mamuncertain Maciek jest dzikus, raczej od ludzi
                      ucieka...Teściowa ma z nim robić "spotkania integracyjne", żeby się
                      przyzwyczaił, bo jak ich widzi raz na 1-1,5 mies to jest ryk. Miała do mnie
                      przyjeżdżać, ale jakoś jej nie widać...A już sie cieszyłam, że mi weźmie małego
                      na spacer, albo ja będę mogła wyjśćsad Bo tak to jestem z nim 24 na dobę co już
                      męczy czasamiuncertain
                      • sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 10:16
                        Hej, Olu, z ciekawoscia czytam o twoich perypetiach, bo moj syn od wrzesnia tez
                        idzie do szkoly, Mala na razie spi regularnie, ale tez jej sie kolo roczku
                        (czyli wakacje-po wakacjach) zacznie przestawiac pewnie na 1 drzemke a po
                        starszaka do szkoly trzeba wyjsc (tu u nas chyba jakos 11:30-12) i nie ma
                        "zmiluj sie"... Idealnie byloby jakby spala do przyjsciu i po szybkim obiedzie,
                        to i lekcje spokojnie bysmy odrobili... Hm... Juz o tym mysle. No i zmiana z
                        dnia przedszkolnego (czyli czas do 15-16-tej tylko z 1 dzieckiem i to spiacym 2
                        x w tym czasie) na dzien szkolny (czyli w zasadzie aktywne dzieci w domu caly
                        czas)...
                        • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 12:31
                          uffff...to ja mam szczescie bo w Anglii szkola tak czy siak trwa od
                          9 do 15,u Ani do 15:15 nawet i nie ma tu wiekszych problemow...no
                          chyba ze deszcz pada a trzeba z domu z malym wyjsc...a przedpoludnie
                          to faktycznie pora spania z reguly...no nie jest lekko
                          dziewczyny,3mam kciuki za Was i Wasze malenstwa-szkolne i
                          raczkujacesmile.
                          sky
                          • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 15:12
                            Hmm, u nas tez byl taki okres przestawiania. Najpierw mielismy dwie
                            drzemki ok 9.30-11.00 i 13.00-14.30. Zaczelo sie od tego ze po tej
                            pierwszej nie bardzo mu sie chcialo te druga drzemke i byl potem
                            sajgon bo pod wieczor by bardzo marudny ze zmeczenia ale to bylo za
                            wczesnie znow na nocne spanie. Wyeliminowalam wiec praktycznie z
                            dnia na dzien pierwsza drzemke podajac wczesniej obiad tj ok 12.00 i
                            zaraz po nim idzie spac i spi minimum do 15.00!!! (tj teraz, nadal
                            spi! winksmile). Poczatki byly trudne bo zasypial mi na spacerze tuz
                            przed obiadem lub jak juz go doczekal zasypial jedzac ten obiad.
                            Teraz jest OK wszystko sie unormowalo - idzie spac ok 21.00 i wstaje
                            ok 8.00 potem drzemka o 12.00/12.30 do 15.00 smile
                            Aha, tez mu sie zdarza obudzic sie juz np o 6.00 rano, ale wtedy i
                            tak robie wszystko by go przetrzymac do obiadu.
                            • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 17:45
                              Darciu, gdybym miała tylko Maćka pewnie też już by sypiał raz, właśnie ok.
                              południawink Ale jest tak niestety, że on albo sie wyśpi do południa, albo może
                              iść spać po 13sad Dziś go chciałam przetrzymać, to mi zasnął przed 13 w wózku na
                              spacerze, z chrupką w łapce, na siedząco i nawet bez smoczka! Po prostu
                              odleciał...A ja mam wyrzuty sumienia w takich momentach...Tylko, że pewnych
                              rzeczy nie przeskoczę i póki co nie może chodzić spać ok 12, tak jak by
                              chciał...Byle do wakacji, a to już tylko miesiąc!
                              Teściowa jednak przyjechała i integrują się na pl zabaw od 2 godzinbig_grin Ale labaaa!
                              • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 20.05.09, 20:13
                                Olu, ale dlaczego masz wyrzuty sumienia jak ci zasnie na spacerze???
                                Co w tym zlego? Jak pisalam, u nas tez tak bylo.
                                Mimo, ze Noel ma juz rytm dnia w miare ulozony, to ja czasami jestem
                                elastyczna. Np mam ochote pojechac do miasta (mam ok 25km do niego
                                wink biore dla Noelka jedzenie w termos lub tez dam mu cos podjesc na
                                miescie, laduje do samochodu i tam sobie podsypia lub nie, wiec
                                praktycznie drzemki jako takiej nie ma i nie mam z tego powodu
                                wyrzutow. Czasami wieczorem wychodzimy do knajpy czy ogrodku piwnego
                                biorac malego ze soba, wracamy wieczorem i pojdzie spac po 22.00 i
                                tez nie mam z tego wyrzutow sumienia. Nie mamy komu zostawic dziecka
                                by raz na ruski nawet rok wyjsc. Zreszta tutaj we Wloszech dzieci
                                ida spac wtedy kiedy rodzice lub jak padna ze zmeczenia a drzemki sa
                                wtedy kiedy dziecko jest spiace a nie o jakiejs konkretnej godzinie.
                                Tu dziecko dostosowuje sie do rytmu rodzica a nie odwrotnie wink
                                • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.05.09, 08:15
                                  I bardzo dobre podejście! W Polsce to jednak w większości przypadków rodzice
                                  dostosowują się do dziecka i dbają o stały rytm dnia...A wyrzuty moje głupie,że
                                  dziecko takie zmęczone, zamiast je kłaść do łóżeczka, to ciągam, a co gorsza,
                                  czasem muszę obudzić żeby isć po Arturasad Ale jak mówiłam, wyjścia nie mam, wiec
                                  muszę zmienić nastawienie, będę zdrowszawink
                                  Powiem wam, że czasem mam już dość kieratu i tego, że nic "dla siebie" zrobić
                                  nie mogęsad Powinnam popracować, termin mnie goni, nie mam kiedy, bo Maciej krąży
                                  i broi....Jak zaśnie, to a to obiad, a to sprzątanie...Jak się wezmę za pracę,
                                  dom wygląda jak pobojowisko, jak sprzątam, praca leży odłogiem...Sorki, że tak
                                  wam marudzę, ale powoli mi się wylewa, zmęczenie materiału chybauncertain
                                  Do tego pogoda się skiepściła, pada i tylko spać się chce...
                                  • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.05.09, 10:06
                                    Olu ja tez tak miewam przynajmniej raz w tygodniu...taki dol...jak
                                    chodze do pracy to raczej nie sprzatam bo po kilku godzinach snu
                                    niewiele jestem w stanie zrobic...a Nanulek nie ulatwia sprawy...nie
                                    gotuje a odgrzewam mrozonki,lece do pracy i tam mam w sumie czas dla
                                    siebie w pewnym sensie ze tak to nazwe...kiedy jednak w czwartek
                                    schodze z ostatniej nocki dom wyglada jak pole po bitwie...a mnie
                                    szlak trafia bo jestem niewyspana a musze nadgonic zaleglosci w
                                    sprzataniu,prasowaniu,zakupach,poczytac info ze szkoly Ani,ugotowac
                                    wreszcie cos jadalnego,radosnie wziac dzieci na spacer-niech widza
                                    roznice jak mama jest w domu...itp,itd...do tego zapisalam sie na
                                    prawo jazdy...ale kiedy ja mam sie uczyc...nie wiem...bo w niedziele
                                    znow do pracy przeciez...wiecz czas dla siebie niemal nie
                                    istnieje...i momentami nawrzeszczalabym na wszystkich i ich
                                    powyganiala by w spokoju zrobic sobie makijaz a nie scigac Nanusia
                                    ktory upolowal moja mascare na ten przyklad...
                                    podoba mi sie Darciu to Wasze wychodzenie z malym do pubu itp.my tez
                                    nie mamy za bardzo szans wyjsc bez dzieci-a jesli chodzi o nocne
                                    dyskotekowe wypady to ja raczej wole sie wyspac jak juz mam noc
                                    darowana...zatem jakies wyjscia to u nas tez z dzieciakami,one to
                                    lubia bardzosmile!a rytm ma Noelek bardzo ladny!u nas nie jest az tak
                                    perfect ale ogolnie nie najgorzej.
                                    Olu...ja sie pocieszam ze tak zawsze nie bedzie...urosna nam dzieci
                                    a wtedy zlapiemy wiatr w zaglewink,wyspimy sie wreszcie i bedzie czas
                                    dla nas,cos dla nas...taka mam nadzieje w kazdym razie.a poki co
                                    cieszmy sie ich rozkosznym lobuzerskim wiekiem...wink.
                                    sky
                                  • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.05.09, 10:14
                                    Olu, przyjedz do Wloch na wakacje to sie przekonasz widzac np 4-
                                    miesieczniaki w wozkach lub na rekach o 23.00 w pizzerii z rodzicami
                                    lub np roczniaki siedzace w krzeselkach przy stolach w knajpie
                                    zajadajace lasagne w porze pozno-wieczornej czy np 2 latki ganiajace
                                    wokol o polnocy. Tu naprawde nie ma czegos takiego jak pory drzemek
                                    czy snu nocnego. Dziecko idzie spac jak juz padnie samo ze
                                    zmeczenia. Podobnie tez tu jest z jedzeniem, tzn dziecko je wtedy
                                    kiedy rodzic a nie o jakiejs godzinie konkretnej.
                                    Takze Olu po takiej wycieczce krajoznawczej po Wloszech jakbys
                                    wrocila do Polski mialabys wyrzuty sumienia, ze taka musztre
                                    wojskowa dziecku stosujesz wink hihihi.
                                    • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.05.09, 10:21
                                      Co do dolkow psychicznych... Pewnie, ze miewam, tez czasami jestem
                                      zmeczona. Moj dom naprawde jest zapuszczony, ale przestalam sie juz
                                      tym przejmowac. Oczywiscie nie moge sie do was porownywac, mam tylko
                                      jedno dziecko a moj M tez czasami ugotuje i jak wroci wczesniej
                                      spracy od czasu do czasu wyjdzie sam z malym.
                                      Dlatego, tez jednak zaczekam z powiekszeniem rodziny...
                                      • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 21.05.09, 15:38
                                        Maciek mnie dziś w osłupienie wprawił...Ma zwyczaj zamykania sobie drzwi, jak
                                        sie bawi w swoim pokoju. A ja mam nasłuch na elektronicznej niani, co się
                                        dzieje. I dziś zapadła cisza...Po 3 minutach mnie zastanowiła...Zaglądam do
                                        pokoju...A moje malutkie Szczęście znalazło smoczka, wzięło sobie pieluszkę
                                        i...zasnęło na dywanie!
                                        • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.05.09, 10:01
                                          no prosze jak slodko...
                                          moje malutkie szczescie jest upiorne od 2dni...marudny,jak spi to
                                          rozbudza sie z placzem po pol godziny,3/4 nocy walczyl,rzucal
                                          sie,marudzil...obudzil sie kolo 6 rano i zasypia teraz...cudownie a
                                          ja wlasnie do miasta musze wyjsc!!!!totalny rozgardiasz w planie
                                          dnia...to chyba te zabki piekielne!!!rano oboje z Ania podniesli mi
                                          cisnienie bo mimo zakazu wnoszenia jedzenia i picia do pokoju,Ania
                                          zanisla swoje mleko i maly je wylal...normalnie zaczne palic chyba
                                          bo nie wyrabiam czasami po nieprzespanych nocach i uroczych
                                          porankach...
                                          • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.05.09, 19:36
                                            Współczujęuncertain
                                            Położyłam właśnie Maćka spać, o jego normalnej porze...Mąż do niego poszedł, bo
                                            zaczął płakać i co? Zaczęły się śmiechy i zabawa! Normalnie ten stary jak
                                            trzecie dziecko czasami...Ale cóż, czekam, jak sobie poradzą z zasypianiemwink
                                            • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.05.09, 22:44
                                              Maly juz spi...ale chyba znow ciezka noc nas czeka bo cos juz
                                              plaknal sobie,poki co dalej spi wiec dobra nasza.tatus spi razem z
                                              nim-Olu te stare to znacznie gorzej niz 3cie dziecko!bo dziecko to
                                              jeszcze mozesz ustawic sobie,wychowac...a na starego juz za poznowink.
                                              Ania spedza noc u kolezanki...wlasciwie to u kolegi ale upodobala
                                              sobie jego nastoletnia siostre i Damian nie jest taka atrakcja jak
                                              14stoletnia Klaudia ktora ma swoja komorke i fajne ciuchy i zabiera
                                              Anie na hustawki...wiec moja Ania ma zamiar posiedziec u Klaudii ze
                                              3dni!!!dzieci maja teraz ferie od dzisiaj-tydzien,a ja juz za nia
                                              tesknie!!!wiem,wiem,oni mnie oboje(troje wlasciwie bo i stary tez;-
                                              ) )doprowadzaja do pasji dosc regularnie ale teraz jak Ani w domu
                                              nie ma to mi bardzo nie tak jest...no nie na miejscu...moja pierwsza
                                              reakcja na pytanie mamy Klaudii czy Ania moze zostac u nich to
                                              energiczne NIE!ale wlasciwie dziecko mi dorosleje...chyba
                                              znielubilaby mnie corka gdybym jej zabronila i trzymala w domu w
                                              ktorym stale jej sie NUDZI...ojejku najlepiej niech wraca jutro bo
                                              naprawde tesknie za nia...
                                              spijcie dobrze dziewczyny,milego weekendu.
                                              sky
                                              • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 22.05.09, 23:20
                                                hehe, z tymi "starymi"smile Moj taki sam, ja wole sama wejsc do pokoju
                                                i uspokoic, bo jak ten wejdzie tam to zapali swiatlo i do niego
                                                jeszcze pogada..
                                                Sky, Ania to juz naprawde pannica, zreszta niedlugo wejdzie w
                                                "buntowniczy" wiek, wiec lepiej juz cwicz swoje emocje, bo pewnie
                                                coraz mniej w domu ja bedziesz widziala wink
                                                Ehh rozumiem co czujesz, a przynajmniej wyobrazam sobie, takie jest
                                                juz to zycie matki..
    • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 23.05.09, 22:40
      Dzis bylismy na basenie odkrytym, tzn tylko ja i Noel bo papi do
      pozna w pracy, dlatego tez nie mam zdjec z tego dzisiejszego dnia
      pelnego wrazen smile.
      Nie wiem czy wam wspominalam, ze maly nie lubil sie kapac w wannie.
      Ostatnio juz bylo lepiej, dalam mu kubeczki ktorymi sie polewal,
      otwiera i zamyka wode itp, lecz jak mu dotknelam tylko glowy byl ryk
      i desperacka proba ucieczki z wanny.
      Tak wiec dzis na basenie, woda hmm ja dla mnie lodowata, ale ok,
      dostal wiaderko i na brzegu basenu siedzac majac tylko piety
      zamoczone i nagle przechyla sie i sruuuu do wody. Woda siegala mi do
      kolan a jemu gdzies do pasa, wiec przechylajac sie wpadl caly pod
      wode, wlacznie z glowa, tylko czapka wyplynela. Oczywiscie w panice
      go szybko wyciagnelam, napil sie chyba duzo po kaszlal i prychal.
      Postawilam go wiec juz w basenie skoro przyzwyczajanie do wody
      odbylo sie w ekspresowym tempie, myslalam ze bedzie plakal a on do
      przodu probuje biec w tej wodzie smiejac sie i piszczac ze szczescia
      w nieboglosy smile Upadal jeszcze wiele razy tego dnia zupelnie caly
      pod wode i zero placzu, wrecz potem jakby to byla niezla zabawa mimo
      kaszlania dalej wariowal. Za kazdym razem jak go wyciagnelam z wody
      ryk potworny i ciagle ucieczki w strone wody.
      W domu, przed spaniem jeszcze go do wanny wrzucilam by z chloru
      wyplukac i co..? Namydlilam glowe, wylewalam kubeczki wody na lepek
      i zero placzu winksmile
      ...Ale fajnie bylo dzisiaj... smile
      • olawlodarczyk1 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 24.05.09, 08:00
        Brawo, dzielny Noelek!smile
        • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 24.05.09, 09:48
          ha!!!czyli terapia szokowa dzialawink!!!dobrze!woda to swietna
          zabawa.moi oboje uwielbiaja ale faktycznie Nana tez mial taki moment
          ze stawal w wannie i probowal wyjsc...ale w razie problemow wsadzam
          ich oboje do wanny a wtedy to w lazience robi sie basen...wink.
      • sommer08 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 27.05.09, 09:30
        Witajcie!
        Bylismy przez kilka dni w PL, m.in. chrzcilismy nasza Mala.
        Dzielna dziewczynka, nie zaplakala ani z powodu pozycji horyzontalnej podczas
        aktu chrztu (nie cierpi jej) ani z powodu wody lanej na glowke smile

        Malutka!! Co u Was? Jak zycie z maluszkiem? Ma juz okolo 1,5 miesiaca, nie?
        Pozdrawiam!!
      • sommer08 Betinka, srebrnolistka 29.05.09, 10:01
        Czy mozna Wam juz gratulowac!?
        smile
        • olawlodarczyk1 Re: ... 30.05.09, 15:50
          Jeny, dziewczyny, powiem Wam, że mam takiego doła, że od dobrych kilku dni
          zakopać nie umiem i się wygrzebaćsad Mam dość siedzenia w domu, mam dość tych
          durnych zajęć, typu pranie i gotowanie, chcę zrobić coś konstruktywnego i nie
          mam na nic czasu! Wróciłabym do pracy i nie mam co z Maćkiem zrobićsad I d...takauncertain
          Robię kolczyki decu...Jak się naumiemwink wstawiać link to wam pokażę, może się
          komuś coś spodoba, bo robię na sprzedaż, nie chcę gromadzić za wielewink To
          jedyne, co mi sprawia frajdę, jakaś odskocznia i coś twórczegowink
          • olawlodarczyk1 Re: ... 01.06.09, 16:17
            Spróbuję wstawić link do moich decuwink

            <a href="www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=0a657c70d2349481"
            target="_blank"><img
            src="images47.fotosik.pl/133/0a657c70d2349481med.jpg" border="0"
            alt="darmowy hosting obrazków"/></a>
            • malutka1939 Re: ... 01.06.09, 22:11
              hej, nie wiem co u Was, nie czytałam smile piszę w skrócie, u na w miarę OK. Ciągle
              mamy jakies wizyty lekarskie, jeździmy od Warszawy do Krakowa, nie wiem czy Wam
              pisałam że maluch ma torbiel w mózgu i kontrolujemy, umawiamy wizyty z
              neurologami/neurochirurgami. POzza tym mała rośnie, wazy juz 4kg, jest kochana.
              Ma kolki niestety ale musimy je jakoś przezyć. Pozdrawiam Was serdecznie. Myśle
              ze kiedyś znajde chwilkę i napiszę więcej.
              • olawlodarczyk1 Re: ... 02.06.09, 09:25
                Malutka, jeny, skąd ta torbiel??? Trzymam kciuki, żeby wszystko było ok! A kolki
                miną, jeszcze chwileczkę, jeszcze momencikwink
        • betinka1978 Re: Betinka, srebrnolistka 02.06.09, 22:59
          sommer08 napisała:

          > Czy mozna Wam juz gratulowac!?
          > smile

          Jeśli o mnie chodzi to jakiś siódmy tydzień już (nie ma innej możliwości bo w
          sumie miesiąc był zabiegany i zdołaliśmy poprzytulać się jeden jedyny raz wink )big_grin
          Test robiłam dzień po terminie miesiączki - dwie śliczne kreseczki wyszły. W
          zeszły piątek byłam u ginekolog (jak ja nie cierpię tych wizyt :\ )... moja
          specjalistka zbadała mnie, zważyła, zmierzyła i stwierdziła że ona ciąży
          potwierdzić na pewno nie może bo mam szyjkę w tyłozgięciu i nie jest w stanie
          jej dobrze obejrzeć sad Dostałam jeszcze skierowanie na morfologię, i mocz,
          wzięła mi próbkę do cytologii i kazała się zapisać na USG koło 5 - 10 lipca. Za
          tydzień mam się do niej zgłosić z wynikami badań - modlę się żeby mi znowu nie
          kazała na ,,tron" siadać...
    • darcia74 Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 10.06.09, 14:49
      Dziewczyny, co slychac???
      Malutka, jak tam Polinka? smile
      Nikt tu juz sie nie pokazujesad
      • fluffycloud Re: "Kiedy się czegos pragnie....cz.3 12.06.09, 11:45
        hej,hej,
        30 maja zostalam ciociasmile!mam siostrzenice Amine!!!!porod bardzo
        trudny,dlugi,kleszczowy...na szczescie obie juz maja sie dobrze,mala
        duza,wazyla ponad 3.600,teraz podchodzi pod 4kg,na cycku.a jakie ma
        piekne zakrecone czarne rzesysmile!!!!
        moj Nanulek dalej broi,dalej nie rozumie slowa NIE WOLNO...nadal
        jest slodkiwink.
        3majcie sie
        sky
    • darcia74 spadl ze schodow:(!!! 12.06.09, 23:15
      Jestem najgorsza matka na Ziemisad!!!
      Maly ciagle nam ucieka, wspina sie na wszystko, skacze, rzuca sie w
      "przepasci", chodzi do TYLU potem wiadomo sie potyka i upada, wali
      glowa np o sciane i sie cieszy bo to fajna zabawa, probuje takich
      rzeczy ze zyciu by wam nawet do glowy nie przyszlo..
      I nadszedl taki dzien, ze nie udalo mi sie upilnowacsad
      Dzisiaj, wybiegl za tata na klatke schodowa i spadl ze schodow!sad
      Praktycznie zrobil na nim fikolka. Troszke krewka mu z nosa
      poleciala, plakal przerazliwie. Zawiezlismy go na pogotowie. Ma
      obity nosek, guz pomiedzy brwiami i nad czolem. Na pogotowiu
      wariowal niesamowicie, ciagle za nim trzeba bylo biegac. Pediatra go
      zbadal i obejrzal i powiedzial ze wszystko OK, ze najblizsze dwie
      doby tylko obserwowac ew. zmiany w zachowaniu.
      Czuje sie okropnie! Nie moge sobie podarowac mojego niedopatrzenia.
      Gdyby mu sie cos stalo bym sobie zycie odebrala!
      • fluffycloud Re: spadl ze schodow:(!!! 13.06.09, 09:17
        obawiam sie droga Darciu ze to byl pierwszy lecz nie ostatni
        raz...czasami nie da sie ich upilnowac...sa za szybkie,za
        zwinne,zbyt nieprzewidywalne,bez wyobrazni i na bakier totalnie z
        dyscyplina...a my matki to ludzie,zawodzimy czasem,brakuje nam
        energii,sily,pomyslu,refleksu itd...stalo sie,no niestety,trudno.nie
        zawsze da sie uniknac siniakow,potluczonych kolan itd...kiedy Ania
        miala 2 lata niecale,zwiedzalismy zamek w Ksiazu.w jednej z sal
        stala gasnica przeciwpozarowa wyzsza on Ani,umocowana w rogu.dziecko
        sie nia zainteresowalo,ostrzegalam ze nie wolno itd...w koncu
        gasnica spadla na Anie,rozciela jej warge,kupa krwi,placzu i
        strachu...zeby na szczescie cale,glowa tez ale strachu sie obie
        najadlysmy...nie sa to mile zdarzenia lecz niestety czasem nie mamy
        na nie wplywu,to nie jest ewidentne celowe zaniedbanie.
        3maj sie dzielnie i zdrowka zycze Was wszystkim.
        M.
        • olawlodarczyk1 Re: spadl ze schodow:(!!! 14.06.09, 09:29
          Darciusad(( Wiem, co czujesz...Mój Artur, jak miał chyba ze 2 lata też spadł mi
          ze schodówsad Szłam z nim z garażu, zimą,a on wyrwał mi łapkę z ręki i
          przekoziołkował na sam dół! Tą sytuację do tej pory mam przed oczami, jak na
          zwolnionym filmie...Też miałam koszmarne wyrzuty, strach, panika, na szczęście
          on był w kombinezonie i nic sie nie stało, nawet siniaka nie miał! Ale to
          faktycznie jest nie do uniknięcia, nie pierwszy to raz pewnie...Zwłaszcza, jeśli
          się ma ruchliwe, ciekawskie dzieci...My jeszcze "przerabialiśmy" m.in.
          przytrzaśniecie paluszka drzwiami w samochodzie i schodzenie paznokcia, upadek
          ze zjeżdżalni z samej góry, na szczęście na piach, rozcięcie głowy o piaskownicę
          chyba...Na szczęście Artur ma dobrego Anioła Stróża i do tej pory, odpukać,
          wychodził cało z opresji, nawet na pogotowiu nigdy nie byliśmy! A okazji do
          połamań czy skręcenia karku nie brakowałouncertain
          Trzymaj się, nie wiń siebie, buziaki dla was!
          • darcia74 Re: spadl ze schodow:(!!! 15.06.09, 17:05
            dziewczyny, oby jednak to byl ostatni raz...
            Dokladnie tak to do mnie wraca, jak napisalas Olu, jak film na
            zwolnionych obrotach, jak horror nadal dech zapiera mi w piersiach.
            To jakis cud naprawde, ze maly nie mial pleckow, zeber potluczonych
            i co najwazniejsze glowki z tylu. Ja go przeciez z pleckow
            podnioslam a przodem polecial w dol na garanitowych ostrych
            schodach.
            Noelik zachowuje sie normalnie czyli rozrabia jak zwykle. Pediatra
            na pogotowiu sam stwierdzil nawet, ze z takim urwisem to na pewno
            sie nam nie nudzi, bo latal po gabinecie i probowal lozko szpitalne
            przesunac wink.
            Ostatnio prawie codziennie na basen chodzimy, tam dopiero energie
            eksploatuje smile, ale jest fajnie.
            • sommer08 Re: spadl ze schodow:(!!! 17.06.09, 10:18
              Darciu, nie wiem, czy jest na swiecie mama majaca min. kilkuletnie dziecko,
              ktoremu nigdy nic sie nie przydarzylo podobnego...
              Moj synek tez spadl kiedys ze schodow, na szczescie z drewnianych i tez w
              kombinezonie zimowym, wiec nic mu sie nie stalo i po tej przykrej "nauczce"
              przez jakis tydzien grzecznie czekal na mnie az zamkne drzwi i zejdziemy
              razem... Mial ok. 1,5 roku.
              Najwazniejsze, ze wszystko z Noelkiem w porzadku.
              Pozdrawiam!

              Malutka, trzymamy kciuki za Pole!!
              I zmien w koncu te kg na g!!! smile w sygnaturce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka