Staraliśmy się o dziecko 2,5 roku. Morze wylanych łez, badania, wizyty, utrata
nadziei, myśli o adopcji. I oto się udało, bez ingerencji lekarzy, chemii,
medycyny, bez testów, pomiarów temperatury, diet i innego cudowania... Kiedy
zupełnie odłożyliśmy sprawę na czas bliżej nieokreślony. Nic z tego nie
rozumiem

Ale wiem, że cuda się zdarzają.
Pozdrawiam te bez nadziei. Ja dobrze wiem jak to jest. Teraz tylko trzymajcie
kciuki za udaną ciążę i poród.
8tc