beata_17
16.02.11, 15:19
W koncu i mnie dopadla. W poniedzialek rano laskotanie w gardle i suchy kaszel (wzielam aconitum ale nie bylo roznicy), wieczorem bole miesni, stawow i uczucie ogolnego rozbicia +temp 38-39, wiec wzielam belladone. W nocy straszne dreszcze (pomimo dwoch kolder) i potworny bol glowy, nad ranek wzielam lek przeciwbolowy i wkoncu chwile udalo mi sie usnac. Obudzilam sie cala spocona i jak wstalam z lozka mialam straszne zawroty glowy, tak ze do lozka musialam przemieszczac sie na czworakach. Oprocz tego nudnosci takie od zoladka wiec wzielam nux vomica, poprawy raczej nie bylo i na sam zapach obiadu zwymiotowalam. Goraczka utrzymuje sie caly czas ok.38 i bol glowy. Najlepiej czuje sie w lozki w pozycji lezacej lub pollezacej, sczelnie okryta koldra. Nie poce sie. Przejscie do cieplego pomieszczenia powoduje pogorszenie - zmeczeie, zawroty glowy.
Wczoraj zupelny brak apetytu, moglam caly dzien nic nie jesc ani nic nie pic. Dzisiaj juz troche lepiej, moge jesc najlepiej cos zimnego, dobrze przyprawionego, owoce, nic slodkiego. Zmuszam sie do picia - karmie piersia i nie chialabym zatrzymania laktacji.
Prosze doradcie cos, bo ja juz nie mam pomyslu.