Dodaj do ulubionych

drożdżaki

14.10.05, 00:08
Co to są drożdżaki i jak je leczyć? Moja córeczka uwielbia słodycze. Jest w
stanie wyjąć ze śmietnika wyrzucony papierek po czymś słodkim i go oblizać. W
domu staram się nie mieć tych pokus, kupuję raczej suszone owoce, piekę
ciasta. Niestety gdy gdzieś wychodzimy nie jestem w stanie jej upilnować.
Zjada wszystko czym jest częstowana. Lekerz zasugerował drożdżaki, mamy o tym
porozmawiać za miesiąc. Chciałabym przygotować się do tej rozmowy.
Obserwuj wątek
    • beba2 Re: drożdżaki 14.10.05, 11:24
      Mogę wiedzieć jakiej specjalizacji lekarz ?
      Drożdżaki są prawdopodone, ale zrób tez dziecku badnia na owsiki i lamblie.
      • izunia03 Re: drożdżaki 14.10.05, 12:54
        Byłam u polecanego przez Was dr Kupnickiego.
    • natasza_pierwsza Re: drożdżaki 14.10.05, 12:58
      Przepraszam moja siostra nie wylogowała się, stąd inny nick.
    • emml Re: drożdżaki 14.10.05, 13:05
      Czy dziecko ma jeszcze jakies inne obiawy?rzeczywiscie trzeba tez wykluczyc
      robacznice.Jednak tez trzeba zwrocic na nos czy nie jest zatkany jaki jest
      zapach z buzi noska. przy drożdżycy jest zasluzowanie!!!zbieranie sie
      jego.jeśli tak jest trzeba dietetycznie wykluczyć slodycze biały cukier.
      ograniczyć białe pieczywo drożdżówki i prztwory mleczne.Niestety nie jest
      dokońca prawdą mij mleko będzież zdrowy.
      • natasza_pierwsza Re: drożdżaki 14.10.05, 23:28
        Z nabiału je tylko bieły ser. Nos jest chyba w porządku. Często miewa katar.
        Przykrego zapachu nie stwierdziłam. Jakie badanie trzeba wykonać żeby być pewną?
        • emml Re: drożdżaki 15.10.05, 10:03
          ok ale katar jest lejacy czy zoły?no dobrze by zrobic badanie na owsiki ilambie
          jak bylo wzesniej pisane. Proponuje tez wizyte u homeopaty. Nie wiem czy jest
          ci tez znane przyżyciowe badanie krwi- pobiera sie krople z palca i obserwuje
          pod mikroskopem tu mozna stwierdzic czy jest zakwaszenie organizmu i czy jest
          grzybica.Jak ma dużą skłonność dziecko do słodyczy to dobrze gotowac mu kaszę
          jaglaną z owocami sloodzic midem.kasza reguluje poziom cukru w krwi i w
          konsekwencjii wyhamowywuje chęć na słodycze.pozdrw.
          • natasza_pierwsza Re: drożdżaki 15.10.05, 13:50
            Nigdy nie miała złotego kataru. Jesteśmy po pierwszej wizycie u homeopaty. Pan
            doktor kazał wstrzymać się jeszcze miesiąc. Teraz skupiliśmy się na innych
            dolegliwościach. Córeczka miała zapalenie oskrzeli, musi dojść do równowagi.
            Nic nie słyszałam o tym badaniu krwi, czy wszędzie można to wykonać?
            Idę gotować kaszę jaglaną. Pozdrawiam.
            • emml Re: drożdżaki 15.10.05, 14:11
              mam nadzieje ze kasza bedzie smakowac.Dobrze nie wszystko naraz.przyżyciowe
              obrazowanie krwi w mikroskopi o ciemnym polu widzenia specjalistycznie jest
              wykonywane w krakowie i warszawie.proponuje wrzucic w goggle i poczytac.pozdrw
              • very_martini Re: drożdżaki 15.10.05, 22:07
                ej, kasza rozumiem, ale miód do niej? ło co chodzi?

                16%VOL
                22%VAT
                • emml Re: drożdżaki 15.10.05, 22:21
                  no tak najlepiej by było żeby wykluczyć i miód ale u dziecka nie da się tak
                  odrazu zaprzestać slodkiego to lepiej trochę miodu niż cukier.Jednak jeśli
                  owoce dadzą wystaczającą slodycz to jak najbardziej bez dosladzania!!!!!
                  • very_martini Re: drożdżaki 15.10.05, 22:38
                    To może lepiej fruktozę? Też slodka, co prawda, i ją drożdże pewnie też lubią,
                    ale chociaż zdrowsza. A zaprzestać, masz rację, tak od razu się nie da, skoro
                    dziewczynka nawet na wylizywanie papierków łasa

                    16%VOL
                    22%VAT
                    • emml Re: drożdżaki 15.10.05, 23:05
                      Uwieżmy w to że teraz mamy bardzo słodkie jablka i gruszki:)
            • very_martini Re: drożdżaki 15.10.05, 22:08
              Ej, Natasza, jak było? Bo się skręcam z ciekawości, co myślisz o naszym rodzinnym;)

              16%VOL
              22%VAT
              • natasza_pierwsza Re: drożdżaki 15.10.05, 23:09
                Pytasz o lekarza? Jestem zadowolona. To dopiero jedna wizyta, trudno oceniać
                efekty leczenia, ale miły człowiek. W przyszłym tygodniu umówiłam się sama ze
                sobą.
                Wracając do słodyczy to jest to bardzo złożony problem. Oczywiście mogą to być
                drożdżaki. Może to być też coś zupełnie innego. Otóż moi teściowie uważają, że
                krzywdzę dziecko tym, że ograniczam jej słodycze. Uważają, że suszone owoce,
                domowe ciasta, trochę gorzkiej czekolady to jedno. Dziecko powinno jednak
                wiedzieć co to są lizaki, żelki, galaretki w cukrze itp. Moja córka ma dopiero
                trzy i pół roku. Wiem, że nie uchronię jej przed tym. Nie jestem fanatyczką.
                Niestety w ich mniemaniu pozbawiam jej prawdziwego dzieciństwa. W tajemnicy
                przynoszą jej słodycze, mówią żeby nie mówiła o tym rodzicom. Albo tesciowa
                pokazuje jej lizaka, ale mówi, że trzeba najpierw zapytać się mamy czy pozwoli.
                A mama będzie w domu za cztery godziny. Dziecko widzi tego lizaka, czeka, myśli
                tylko o jednym do powrotu mamy. Takich przykładów są dziesiątki. Nagminne jest
                przeglądanie gazetek reklamowych i wybieranie czegoś słodkiego do jedzenia.
                Rozmowy niczego nie wnoszą. Od nich moja córka nauczyła się jedzenia owoców z
                cukrem, plackow z karmelem itp. Nie spotykam się z nimi często. Czasami jednak
                nie mam wyjścia i proszę ich o pomoc gdy córka jest chora. Wtedy okazuje sie,
                że obiad był nietknięty, ale w koszu na śmieci są dwa opakowania po delicjach.
                W tej chwili słodycze dla mojej córki to coś tajemniczego, ekscytującego. Sama
                nie wiem co mam robić.
                • emml Re: drożdżaki 15.10.05, 23:22
                  Oj ciężki masz orzech do zgryzienia.Sama wiem co znaczą "najlepsze Babcie
                  ciocie" które tylko krzywdzą dziecko.Martwi mnie też to że jest dostęp do
                  słodyczy gdy jest chora to tylko pogarsza sprawę.Trzeba stanowczo powiedziec że
                  to od slodyczy dzieci chorują nawet przyziębienia, anginy.Slodycze zaśluzowują
                  podobnie jak nabiał.I gdy dziecko ma katar a podamy mu lizaka to ma przedłużone
                  zdrowienie.Śluzu produkuje się jeszcze więcej!!!!!Jak bedzie chorować to
                  rzeczywiscie skorzysta z dziecinstwa siedzac w domu!!!Życzę wytrwałości z
                  teściami.A co do małej bedziemy myśleć.............
                  • natasza_pierwsza Re: drożdżaki 15.10.05, 23:29
                    Dziękuję za to, że tu są "normalni ludzie". Mam wrażenie, że wszystkie
                    argumenty już padły. Do nich to nie trafia. To raczej ich utwierdza w tym, że
                    ja jestem nawiedzona. Ograniczam te kontakty jak mogę.
                • very_martini Re: drożdżaki 15.10.05, 23:59
                  Oj, to jest problem faktycznie. Ja co prawda mamą nie jestem, ale aż mną
                  trzęsie, jak słucham/czytam o takich dziadkach, tym bardziej ze poniekąd jestem
                  ofiarą teorii moich dziadków, ze dzieci muszą lubić czekoladę i koniec.
                  A najbardziej w tym wszystkim wkurzające jest to, że oni to przecież robią z
                  najlepszymi na świecie intencjami. A może jasne postawienie sprawy i
                  powiedzenie, że kupne slodycze to regularny syf, by coś dało?

                  16%VOL
                  22%VAT
                  • natasza_pierwsza Re: drożdżaki 16.10.05, 00:08
                    Prosiłam wiele razy. Wczoraj teściowa upiekła sernik. Tak jednak się dzieje co
                    dwudziesty raz. Moim zdaniem nie same słodycze są tu najgorsze tylko wytworzona
                    wokół nich atmosfera. Oni podważają mój autorytet w oczach dziecka i
                    przedstawiają jej słodycze jako coś zakazanego, a więc kuszącego. Cóż muszę coś
                    z tym zrobić. Nie wykluczone jednak, że do tego jeszcze przyplątały się te
                    drożdżaki. No właśnie, a skąd one się biorą?
                    • very_martini Re: drożdżaki 16.10.05, 10:45
                      Masz rację, słodycze słodyczami, ale podważanie autorytetu rodzica, i to
                      jeszcze w sprawie z pozoru błahej, acz przyjemnej, to przegięcie. A może
                      właśnie dlatego, że przyjemnej...

                      Z drożdżakami jest tak, że ma je każdy z nas i sobie koegzystujemy, ponieważ
                      nasz organizm w normalnych warunkach przerost wszelkich bakterii i
                      grzybkopodobnych zwalcza na bieżąco. Sytuacja komplikuje się, kiedy pojawiają
                      się jakieś problemy i orgaznim się osłabia - wtedy nic nie przeszkadza
                      drożdżakom i innym gadzinom w rozwoju i podbijaniu nowych terenów. A przyczyną
                      osłabienia może być wszystko, chociażby stres i przemeczenie - stąd częste
                      babskie problemy z grzybami w okolicach sesji:)

                      16%VOL
                      22%VAT
                    • emml Re: drożdżaki 16.10.05, 13:07
                      Drożdżaki to nasi przyjaciele. Zwłaszcza kiedy już tak całkiem zrobimy bałagan
                      np. metalami ciężkimi. Działają jak odkurzacz... Zbierają to co ma "wagę
                      ciężką". Zwykle rozwijają się też przy zakwaszeniu. Sernik jest idealny pod tym
                      względem. Cukier zakwasza od razu a białko za chwilę :)
                      Potem dostajemy antybiotyk p/grzybiczy np. nystatynę do pędzlowania u maluszków
                      i rozbijamy naszą bombę z ukrytym zapłonem - to jest rozpruwamy worek naszego
                      przyjaciela odkurzacza... i kółeczko się zamyka...
                      Przetrwalniki żyją dalej, rosną rosną a ciężkie metale lądują w komórce
                      nerwowej.
                      • very_martini Re: drożdżaki 16.10.05, 14:58
                        Mówimy o różnych drożdżakach, hehe. Jak wszystkie organizmy, dzielą się na te
                        umownie nazywane dobrymi i złymi. Jest kilka takich, które są ewidentnie
                        wredne, i to one zazwyczaj powodują przykre rzeczy.

                        16%VOL
                        22%VAT
                        • natasza_pierwsza Re: drożdżaki 16.10.05, 15:13
                          Dziękuję za te wszystkie wiadomości. Teraz będę mogła spokojnie porozmawiać z
                          lekarzem. Moja córka w tym roku dwa razy brała antybiotyk + nystatynę. Mam
                          nadzieję, że teraz kiedy już trafiłyśmy do dobrego lekarza wiele się zmieni.
                          • emml Re: drożdżaki 16.10.05, 15:39
                            oj widzę ze ostania wiadomośc ode mnie to mój mąż-medyk szalony się dosiadł.
                            Ale ja się pod tym podpisuje!!!
                            • very_martini Re: drożdżaki 16.10.05, 15:45
                              Hehe, czyli mam sobie o nicku EMML myśleć nie jako o Tobie, a o Was. Okjej.

                              Co Pan Medyk robi na tak oszołomskim forum po ciemnej stronie mocy? Chyba
                              gdzieś balował podczas wykładów z farmakologii, skoro się nie dowiedział na
                              studiach medycznych, że cukier nie leczy...


                              16%VOL
                              22%VAT
                              • emml Re: drożdżaki 16.10.05, 16:05
                                Bardziej studiował homeopatię i biochemię przez co zrozumiał że cukier i mleko
                                to "ciszy mordercy"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka