Dodaj do ulubionych

Samochód do wykończenia (dosłownie i w przenośni).

25.09.20, 22:22
Właśnie się zaczynam rozglądać, bo już umowa przedwstępna podpisana, zaliczka i zadatek wpłacone, wnioski kredytowe poskładane, operat zrobiony, więc chyba coś z tego będzie :)
Żona zabiera Swetra (zresztą trochę by mi go było żal jak widzę, że teraz 4-latki chodzą za więcej, niż ja dałem za niespełna 2-latka - coś się zupełnie posrało z tymi cenami) i muszę sobie kupić coś na dojazdy do pracy/odwożenie młodej do szkoły (młodego żona będzie wozić do teściów więc dzielimy się dziećmi)/jeżdżenie z drobnymi rzeczami do nowego domu (zakładam, że będzie trzeba przewieźć klej, płytki, armaturę, drobne pierdoły, a na większe rzeczy i tak pożyczę busa, albo zamówię transport ze sklepu).
Wymogi:
2 siedzenia minimum, ale lepiej awaryjnie do 4.
Ma się toczyć.
Ma po złożeniu ewentualnej tylnej kanapy deska barlinecka/panel podłogowy w ilości powyżej 15 paczek wejść.

A jednocześnie:
Niewielkie (bo nie będę się gimnastykował ponad 5-metrową landarą na parkingu pod pracą).
Bardzo niedrogie (bo jest do wykończenia i do "wykończenia" - ma nie być żalu, gdy pójdzie na żyletki/części na OLX, jak już za niecały rok nie będzie potrzebne).
Niezawodne (rzecz jasna nie mówię tu o bezwzględnej niezawodności, a raczej o tym, żeby nie pieprzyło się zbyt często i w razie czego naprawa nie kosztowała majątku).
Klima się przyda, ale przeżyję też bez, znośny automat byłby miłym (ale niewymaganym - tylko ja będę tym jeździł) dodatkiem.

Na razie, po przejrzeniu OLX-ów, Otoszroto i innych takich mam taki pieprznik w głowie, że trudno to ogarnąć.
Można za grosze kupić fajną "Francę" (na przykład Lagunę II po lifcie, której się nie boję, albo Scenica II/Megane II, których trochę się już boję, czy nawet zadbanego Puga 406) z drugiej strony za te same pieniądze mam B5 (czy to Passerati, czy A4 - ta sama toporna niemiecka technologia), zdarzają się Sharany/Galaxy (to z tych większych) i Octavie/Golfy.
Obserwuj wątek
    • waga170 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 25.09.20, 22:30
      Chwilowo odblokuj Misia:)
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 25.09.20, 22:36
        Szczerze mówiąc Polo 9N chodzi w okolicach 3-4 kilo cebuli, więc też byłby "w zasięgu", ale pisząc "niewielkie" miałem raczej na myśli segmenty C i D... a nie miejską popierdułkę z "B".
        • dr.hayd Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 12:40
          Polo raczej nie, deska barlinecka ma 2,2 m długości. Jak będziesz oglądał to weź metrówkę i zmierz czy paczka długość 2,2 - 2,3 wejdzie, po położeniu przedniego fotela. Fabia kombi prędzej.
          Po drugie, u nas na rynku wtórnym za wszystko co ma znaczek VW, Audi, Toyota żądają sporo więcej niż za Peugeoty, Citroeny, Fiaty, Hyundaie.
          Zwróć uwagę na hak. W razie potrzeby Pożyczysz przyczepkę i przewieziesz prawie wszystko. Z drugiej strony jak samochód ciągał przeładowane przyczepy to może już być wykończony.
    • duze_a_male_d_duze_m Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 25.09.20, 22:36
      Pickupa kup jakiegos.
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 25.09.20, 22:41
        duze_a_male_d_duze_m napisał:

        > Pickupa kup jakiegos.

        Szczerze mówiąc to już szybciej jakiegoś Doblo/Berlingo za grosze wezmę niż pickupa.
        Tylko przynajmniej jeśli chodzi o Fiata to wiem jak to upierdliwe w serwisowaniu, więc może coś bardziej "osobowego" - w końcu na kilku workach kleju i 200-250kg płytek obciążenie się skończy, nie potrzebuję ponad pół tony ładowności.
        • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 20:06
          Pickup to fatalny wybór - są stosunkowo drogie, dużo palą, otwarta przestrzeń ładunkowa utrudnia robienie zakupów "na raty" (w jednym sklepie kupujesz jedną rzecz, w drugim drugą, ...).
          • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 21:57
            Można kupić pick-upa z zabudową paki przecież.
            • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 22:02
              Coś takiego?
              m.olx.pl/oferta/polonez-truck-trak-benz-gaz-CID5-IDG3FJG.html?reason=
              • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 22:12
                Myślałem o czymś innym, ale w sumie czemu nie. Tu już podejrzewam, że nastąpił przekręt licznika obciachu i teraz współczynnik żenady jest tak nisko, że jeżdżąc czymś takim można być zadziwiająco cool.
            • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 05.10.20, 19:36
              Nawet jeśli kupisz z zabudową, to okaże się, że problemem jest przewiezienie elementów dwumetrowej długości, bo przy podwójnej kabinie paka ma półtora metra długości.

              Samochód na budowę musi swobodnie przewozić elementy 3-metrowe moim zdaniem, a i tak sporo jest elementów 4 lub 6-metrowych, przy czym te najdłuższe najczęściej i tak są cięte na połówki na budowie, więc nie ma problemu, jeśli przetniesz je przed transportem.
    • bigzaganiacz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 25.09.20, 22:46
      Polecam hultaja cupe gk
      Moj byl nie do zarzniecia
      • bigzaganiacz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 25.09.20, 22:48
        Zreszta trzeba bylo szybcuiej pisac bo sorzedalem w pelni dzialajaca fure za 100e bym ci wyslal
        • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 25.09.20, 22:51
          bigzaganiacz napisał(a):

          > Zreszta trzeba bylo szybcuiej pisac bo sorzedalem w pelni dzialajaca fure za 10
          > 0e bym ci wyslal

          Było tak szybko nie pić, to bym się po swoim piciu nie musiał domyślać, "oso jemu chodzi" 🤣
          • bigzaganiacz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 25.09.20, 22:54
            Mowie serio a zaladujesz tam mase towaru i to byl czas gdzie hultaj sie staral i probowal wyplynac jakoscia


            • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 25.09.20, 23:04
              Ale przecież sprzedałeś...
              • bigzaganiacz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 25.09.20, 23:15
                Sprzedalem za 100 akumulatorem na gwarancji kupionym za 110


                Odpwiedz jest prosta
                Tutejszy odpowiednik angielskiego MOT , musialbym zmienic opony bo byly ponad 5 lat i to juz zabilo ten samochod dla mnie , zreszta jezdzilem nim 18 miesiecy (kupilem za 400e) i poza wymiana aku nie podnioslem maski a potem polecialem w kabriolety
    • loyezoo Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 11:06
      Bierz 406, wbrew pozorom jedne z najmniej awaryjnych aut francuskich, wygodne (w przeciwieństwie do twardego B5) no i pojemne. Sam miałem takiego na dobicie, 2.0hdi bez dwumas itp. Kupiłem za ....900zł.(do wymiany była skrzynia biegów ale dostałem drugą wraz z autem, więc doszedł koszt kilku 4-paków za wymianę:))
      0 korozji, bo w ocynku. Nie działa klima, poza tym bez zarzutu.
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 13:59
        406 Coupe ma szwagier i nie lubię tego auta.
        Choć przy dupowozie na pół roku, to mogę schować osobiste awersje.
        • loyezoo Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 14:06
          Coupe zapewne zupełnie inaczej się jeździ. Inaczej zestrojone zawieszenie etc. Ja chwaliłem gruza, miałem w kombi, więc czego to nie woziło :P
          • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 14:13
            loyezoo napisał:

            > Coupe zapewne zupełnie inaczej się jeździ. Inaczej zestrojone zawieszenie etc.
            > Ja chwaliłem gruza, miałem w kombi, więc czego to nie woziło :P

            No właśnie nie.
            Coupe ma zawieszenie z gumy od gaci.
            Wygląda jak milion dolarów, a prowadzi się jak każda inna "Franca" bez hydropneumatyki (miękko, niepewnie, z tendencją do nadmiernego pochylania się w zakrętach).
            Jest tak źle, że jestem pewien, że swoim Golfem (w końcu to MPV, a nie kompakt!) dużo szybciej bym serię ciasnych zakrętów przejechał, niż 406 Coupe. I nie mam na myśli "trochę szybciej", a zdecydowanie "dużo szybciej".
            • loyezoo Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 14:45
              No to nie wiem. Mój komfort miał super ale że, jeżdżę jak jeżdżę, nigdy mi te auto w ciasnych zakrętach nie uciekało. Oczywiście, nie mam pojęcia jakie zawieszenie tam siedziało :) ale jak na france, trzymał się bardzo dobrze.
            • pies_w_studni Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 17:37
              Ale o co ci chodzi? Będziesz się nim ścigał, czy woził worki z klejem do glazury? 406 Break za ~4000 złp to byłby mój pierwszy w takiej sytuacji.
              • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:52
                Widzisz, to jest jednak forum Auto-Moto i ja, jak pewna część użyszkodników tego forum, mam też swoje "odchyły".
                Bardziej więc, niż 406 (które co przyznam, poprawne jest i bardzo udane) kręci mnie Focus (który po prostu zajebiście się prowadzi) i Alfa 156, która świetnie wygląda.
                Ty piszesz jak Rozum z reklamy Orange i masz tutaj "słusznego".
                Sęk w tym, że ja jestem trochę Serce z tej reklamy, a nadto ten samochód ma mi służyć (poza wyżej wspomnianym wożeniem worków kleju) jako "daily" przez prawie rok.
                • jestklawo Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 12:23
                  > Alfa 156, która świetnie wygląda

                  kanapy nie złożysz, tylko otwór na narty
                  • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 12:27
                    jestklawo napisała:

                    > > Alfa 156, która świetnie wygląda
                    >
                    > kanapy nie złożysz, tylko otwór na narty

                    SW ma kładzioną kanapę.
                    Sedan ma blaszaną przegrodę :)
                  • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 12:28
                    > kanapy nie złożysz, tylko otwór na narty

                    W kombiaku też?
                  • jestklawo Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 12:31
                    upsss, w SW kanapa sie składa. Zmyliłes mnie tym "świetnie wygląda".
                    W sumie to SW tez świetnie wygląda
                  • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 17:02
                    jestklawo napisała:

                    > > Alfa 156, która świetnie wygląda
                    >
                    > kanapy nie złożysz, tylko otwór na narty

                    zapodaj.net/721137ecdc996.jpg.html
            • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 19:56
              > swoim Golfem (w końcu to MPV, a nie kompakt!)

              Etam.
    • gzesiolek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 14:10
      W większości kombi B klasy będzie ciężko ponad 2m zmieścić za kierowcą... Więc C klasa lub większe. Jak ma być tanio i w cenie i w utrzymaniu zostają francuzy... Ew. Focus kombi z niezniszczalnym 1.6 benzynowym... Ale tu kwestia blachy...
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 14:17
        2,20 mi potrzeba.
        Nie nastawiam się (jak już wyżej pisałem) na segment B w najmniejszym stopniu.
        Focus ma bajeczne wprost zawieszenie, ale znaleźć niepognitego to jak trafić piątkę w totka (może nie tak nieprawdopodobne jak trafić szóstkę, ale nadal wysoce nieprawdopodobne).
        • dr.hayd Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 15:04
          qqbek napisał:

          > 2,20 mi potrzeba.
          Dlatego doradzam zabranie ze sobą metrówki lub centymetra przy zakupie. Bo 2,20 pozłożeniu kanapy to nawet w klasie C może być problem. Zostaje jeszcze kombinowanie z przednim fotelem. Kiedyś jakąś listwę wiozłem wystającą przez tylną szybę, a drugi koniec miała tam, gdzie pasażer z przodu trzyma nogi. Da się, ale nie polecam.


          .
          > Focus ma bajeczne wprost zawieszenie, ale znaleźć niepognitego to jak trafić pi
          > ątkę w totka (może nie tak nieprawdopodobne jak trafić szóstkę,
          >
          Dlatego bym się nie skupiał na jakieś konkretnej marce, tylko brał co się trafi blisko, w dobrej cenie i dobrym stanie kluczowych elementów - Jeśli mówimy o samochodzie "na budowę".
          Bo jeśli to ma być samochód dla Ciebie, nawet tymczasowy, to co innego.
          • bigzaganiacz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 15:14
            Volvo s40 mkI mial kladzione oparcie przedniego fotela , ja tym wozilem
            • dr.hayd Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 17:55
              W każdym można rozłożyć fotel tak jak do spania. Na kilka długich paczek czy rurek wystarczy.
              • bigzaganiacz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 20:31
                W volvo oparcie sie kladlo do przodu
        • dr.hayd Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 17:48
          qqbek napisał:

          > 2,20 mi potrzeba.
          Dlatego doradzam zabranie ze sobą metrówki lub centymetra przy zakupie. Bo 2,20 pozłożeniu kanapy to nawet w klasie C może być problem. Zostaje jeszcze kombinowanie z przednim fotelem. Kiedyś jakąś listwę wiozłem wystającą przez tylną szybę, a drugi koniec miała tam, gdzie pasażer z przodu trzyma nogi. Da się, ale nie polecam.


          .
          > Focus ma bajeczne wprost zawieszenie, ale znaleźć niepognitego to jak trafić pi
          > ątkę w totka (może nie tak nieprawdopodobne jak trafić szóstkę,
          >
          Dlatego bym się nie skupiał na jakieś konkretnej marce, tylko brał co się trafi blisko, w dobrej cenie i dobrym stanie kluczowych elementów - jeśli mówimy o samochodzie "na budowę".
          Bo jeśli to ma być samochód dla Ciebie, nawet tymczasowy, to co innego. Weź co Ci się podoba, jeśli kusi Ci "Franca" to chyba możesz w tej sytuacji pozwolić sobie na takie ryzyko? Chociaż spróbujesz czegoś innego, a w tym przedziale cenowym (coś wspominałeś o 3-4 tysiącach cebulionów) to żaden samochód nie obieca bezawaryjności.
          • dr.hayd Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 17:50
            Przepraszam, dwa razy wysłałem to samo. Pisanie na komórce słabo mi wychodzi.
    • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 19:54
      Berlingo, Kangur albo Partner. Ewentualnie Caddy, ale tu już chyba będzie drożej. Przewieziesz z łatwością nawet i te większe rzeczy.
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:55
        To też rozważałem.
        Toporne, blaszane, ale pod względem pakowności zupełnie bezkompromisowe.
        Nie dlatego, żebym jakoś specjalnie chciał coś takiego.
        Plusem w tym wypadku jest to, że jest druga budowa w rodzinie i bym miał komu ten samochód na wiosnę/lato przyszłego roku wcisnąć, o ile by się do tego nadawał (tamci budują "firmą" i w marcu/kwietniu będą mieli stan surowy zamknięty, po czym zamierzają sami wykańczać).
        • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 00:08
          To się jeszcze rozejrzyj za Xantią kombi (kupisz za paczkę fajek), ewentualnie XM-em kombi (ale tu już może być drożej, bo wielu traktuje go już jako youngtimera). Byle nie miał wycieków z hydropneumatyki, cała reszta jest niezajebywalna. Mówisz, że co z ciebie za kierowca, skoro nie miałeś jeszcze Alfy - a ja pytam: co z ciebie za kierowca, skoro nie miałeś jeszcze Citroena z hydro?

          Zaleta? Jest długi, przewiezie wszystko i nawet się nie zmęczy. Miałem Xantię jak robiłem remont 10 lat temu i pamiętam do dziś jedną scenę. Sprzedawca z OBI załadował do bagażnika pół tony wylewki samopoziomującej, tył oczywiście siadł totalnie na glebę, a ja widziałem minę gościa z cyklu "yeah, right, już widzę, jak tym gdziekolwiek pojedziesz". Po czym odpaliłem silnik, dupa oczywiście ładnie podniosła się do poziomu i odjechałem, zostawiając typa ze szczęką rozdziawioną do samej ziemi.

          Inne zalety: większość ma klimę, znaleźć automat też nietrudno, no i ten zajebisty komfort.

          A wada? Po wykonaniu zadania raczej na żyletki, bo to niszowy towar i ciężko będzie odsprzedać.
    • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:15
      Mniej niż rok- całkiem niezłe tempo. Nie bardzo sobie wyobrażam żeby wożąc samemu materiały dało się to w takim terminie zrobić. A auto; Alfa 156 JTD Sportwagon.
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:30
        bruner4 napisał:

        > Mniej niż rok- całkiem niezłe tempo. Nie bardzo sobie wyobrażam żeby wożąc same
        > mu materiały dało się to w takim terminie zrobić.

        Może nieprecyzyjnie się wysłowiłem.
        Kupuję w stanie deweloperskim, to wielkie "wykończenie" to:
        - łazienki (we własnym zakresie),
        - podłogi (j.w.)
        - kominek (j.w.)
        - malowanie ścian (j.w.)
        - instalacja punktów świetlnych, części gniazdek, włączników, elementów systemu sterowania ogrzewaniem (j.w.)
        - instalacja centralnego sterownika ogrzewania (firma zewnętrzna)
        - kuchnia (firma zaprzyjaźniona)
        - balustrada i schody (balustrada - firma zewnętrzna, schody we własnym zakresie)
        - ocieplenie strychu (firma zewnętrzna).

        > A auto; Alfa 156 JTD Sportwag
        > on.
        Jak jakąś znajdę do 5-6 tysięcy, to rozważę :)
        Akurat JTD, w przeciwieństwie do TwinSmarka, nie trzeba się obawiać.
        Jak byłem mały szczyl i dopiero od niedawna miałem prawo jazdy, to marzyłem o "156" (wyszła chyba rok po mojej maturze i wyglądała świetnie).
        • bywalec.hoteli Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 14:15
          qqbek napisał:

          > bruner4 napisał:
          >
          > > Mniej niż rok- całkiem niezłe tempo. Nie bardzo sobie wyobrażam żeby wożą
          > c same
          > > mu materiały dało się to w takim terminie zrobić.
          >
          > Może nieprecyzyjnie się wysłowiłem.
          > Kupuję w stanie deweloperskim, to wielkie "wykończenie" to:
          > - łazienki (we własnym zakresie),
          > - podłogi (j.w.)
          > - kominek (j.w.)
          > - malowanie ścian (j.w.)
          > - instalacja punktów świetlnych, części gniazdek, włączników, elementów systemu
          > sterowania ogrzewaniem (j.w.)
          > - instalacja centralnego sterownika ogrzewania (firma zewnętrzna)
          > - kuchnia (firma zaprzyjaźniona)
          > - balustrada i schody (balustrada - firma zewnętrzna, schody we własnym zakresi
          > e)
          > - ocieplenie strychu (firma zewnętrzna).
          >
          > > A auto; Alfa 156 JTD Sportwag
          > > on.
          > Jak jakąś znajdę do 5-6 tysięcy, to rozważę :)
          > Akurat JTD, w przeciwieństwie do TwinSmarka, nie trzeba się obawiać.
          > Jak byłem mały szczyl i dopiero od niedawna miałem prawo jazdy, to marzyłem o "
          > 156" (wyszła chyba rok po mojej maturze i wyglądała świetnie).
          >
          >
          >

          qqbek i to rzeczywiscie sam zrobisz w miesiac z tesciem ktory nie robi fizycznie?

          ja wiem, ze Ty jestes czlowiekiem renesansu jak leo da vinci wielu talentow ale tu chodzi o sama fizyczna harowke, nawet nie wspominajac o sprzecie czy o najnowszych pomyslach wykonczeniowo-instalacyjnych?

          nie lepiej robic to w czym jestesmy dobrzy i co przynosi dochod?

          no bo oszczedzisz na robociznie to raz - ale stracisz na braku zarobkow jak i w tym wieku mozesz stracic na zdrowiu (cos sobie uszkodzic np w kregoslupie)

          ja wole tam robic w swoim zawodzie a prace ciezkie niech ktos robi
    • bywalec.hoteli Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:30
      A np. Octavia 1 kombi? :)
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:58
        bywalec.hoteli napisał:

        > A np. Octavia 1 kombi? :)

        Eee - no bez przegięć ;)
        (w ostateczności może być, ale jak na "przelotny romans" to trochę za nudno)
        • bywalec.hoteli Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 23:16
          skoda zawiezie worki z cementem :)
    • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:42
      A taka większa franca?
      www.otomoto.pl/oferta/citroen-xsara-picasso-citroen-xsara-picasso-ID6DkPoX.html
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 22:48
        Taka franca to jeszcze nie powód do paniki :)
        Ogólnie powinno za 3-4 tygodnie się wyklarować już wszystko, więc rozważam sugestie.
        Przykładowo nie brałem nigdy pod uwagę Alfy 156, a mój krajan Bruner rzucił (po przejrzeniu ogłoszeń) całkiem ciekawą sugestię.
        Co prawda w pobliżu mojej wsi nie ma żadnej 156 SW z JTD na sprzedaż (przynajmniej nie do 6), ale już w całym kraju występują (i to często poniżej trójki ze sprawną klimą).

        A to kuszące.
        No bo w końcu co ze mnie za kierowca, skoro jeszcze Alfy w życiu nie miałem?
        Ślubu brać z nią nie będę, pójdzie potem do ludzi albo na nowe Polsilvery.
        • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 23:10
          Starsze Alfy osiągają teraz śmieszne ceny, podobnie używane -sprawne części zamienne do nich (np. sprawny silnik za kilkaset zł). Silniki JTD są trudne do wykończenia przez debilną obsługę i prawie bezawaryjne. Trzeba tylko wyszukać egzemplarz, którego jeszcze rdza na tyle nie zjadła, by nie przeszedł przeglądu. Gdybyś miał lokalizacje na Szerokim, to będziemy sąsiadami :-).
          • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 23:39
            Trochę za późno- tu była ciekawa oferta (no może tylko trochę za szybka jak na budowlańca :-)
            ):
            sprzedajemy.pl/alfa-romeo-2-4-20v-5cyl-lift-warszawa-2-6bea9f-nr62410240
          • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 26.09.20, 23:47
            Na Szerokie się moja dobra kumpela, pani profesor ostatnio wyprowadziła.
            Idź ty z tym Szerokim.
            Psy dupami szczekają, wrony zawracają, kościół walnęli niczym Flakturm, żeby nad okolicą dominował, błoto na ulicy, kanalizacji nie ma... jak na wsi.
            W bardziej cywilizowane rejony, po dokładnie odwrotnej stronie miasta wycelowałem.
            • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 14:09
              Na Szerokim jak na wsi?? Cóż to za kłamliwa propaganda, nie dość że są wszystkie media łącznie z gazem i kanalizacją oczywiście, to jest jeszcze światłowodowy internet o bardzo dużej prędkości i telewizja z bardzo wieloma programami. Kościoła nie widać , bo teren jest lekko pagórkowaty. Doskonały dojazd do miasta i obwodnicy i możliwość jazdy w każdym kierunku bez przejeżdżania przejeżdżania przez miasto.
              Co do wykończeniówki, to do takich robót jak montaż paneli, glazury i terakoty radziłbym zatrudnić fachowców z doświadczeniem- to niby proste czynności , ale ktoś kto robi to pierwszy raz może to zrobić nie tak jak trzeba.
              • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 14:21
                Znajoma mieszka przy nieutwardzonej ulicy (wjazd od Leszka), bez kanalizacji (mają szambo), a Internet mają bezprzewodowy, bo "kiedyś będzie".
                Za to "Flakturm w stylu eklektyzmu neoromańskiego" widzą od siebie w całej okazałości.

                Co do wykończeniówki, to chyba powierzchnię położonych w życiu paneli mogę liczyć już nie w setkach, a tysiącach metrów kwadratowych, a teść miał swego czasu firmę remontowo-budowlaną (a teraz robi "fuchy" bo ma wyrąbane). We dwóch z teściem (plus pomoc innych osób z rodziny w weekendy) zrobimy lepiej, niż najlepsza firma na rynku, bo robić będziemy "dla siebie".
                • bywalec.hoteli Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 08:59
                  qqbek napisał:

                  > Co do wykończeniówki, to chyba powierzchnię położonych w życiu paneli mogę licz
                  > yć już nie w setkach, a tysiącach metrów kwadratowych, a teść miał swego czasu
                  > firmę remontowo-budowlaną (a teraz robi "fuchy" bo ma wyrąbane). We dwóch z teś
                  > ciem (plus pomoc innych osób z rodziny w weekendy) zrobimy lepiej, niż najlepsz
                  > a firma na rynku, bo robić będziemy "dla siebie".

                  qqbek i to rzeczywiscie sam zrobisz w miesiac z tesciem ktory nie robi fizycznie?

                  ja wiem, ze Ty jestes czlowiekiem renesansu jak leo da vinci wielu talentow ale tu chodzi o sama fizyczna harowke, nawet nie wspominajac o sprzecie czy o najnowszych pomyslach wykonczeniowo-instalacyjnych?

                  nie lepiej robic to w czym jestesmy dobrzy i co przynosi dochod?

                  no bo oszczedzisz na robociznie to raz - ale stracisz na braku zarobkow jak i w tym wieku mozesz stracic na zdrowiu (cos sobie uszkodzic np w kregoslupie)

                  ja wole tam robic w swoim zawodzie a prace ciezkie niech ktos robi
                  • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 09:52
                    bywalec.hoteli napisał:

                    > qqbek i to rzeczywiscie sam zrobisz w miesiac z tesciem ktory nie robi fizyczni
                    > e?

                    1. Teść robi fizycznie.
                    2. Nie miesiąc. Z racji obsuwy z kredytami i ogólnie tym, że liczyłem, że kupię we wrześniu, a zapowiada się koniec października/początek listopada przesunęliśmy sobie termin przeprowadzki na ferie zimowe (1-14 lutego 2021 w lubelskim).

                    > ja wiem, ze Ty jestes czlowiekiem renesansu jak leo da vinci wielu talentow ale
                    > tu chodzi o sama fizyczna harowke, nawet nie wspominajac o sprzecie czy o najn
                    > owszych pomyslach wykonczeniowo-instalacyjnych?

                    Ale ja lubię się czasami pobrudzić, odmóżdżyć.
                    Czerpię satysfakcję z tego, że potrafię coś zrobić i nieźle mi to wychodzi.

                    > nie lepiej robic to w czym jestesmy dobrzy i co przynosi dochod?

                    Ale ja jestem w tym dobry.
                    Co więcej, jestem wręcz przekonany co do tego, że tak dobrze jak sam sobie zrobię nikt mi nie zrobi.

                    > no bo oszczedzisz na robociznie to raz - ale stracisz na braku zarobkow jak i w
                    > tym wieku mozesz stracic na zdrowiu (cos sobie uszkodzic np w kregoslupie)

                    Kręgosłup?
                    Przy kładzeniu płytek czy instalacji kibla?
                    Nie przesadzaj :)


                    > ja wole tam robic w swoim zawodzie a prace ciezkie niech ktos robi

                    To nas właśnie różni.
                    Ja lubię czasem popracować fizycznie.
                    Nie muszę do tego dorabiać żadnej ideologii (w stylu "praca uszlachetnia"), bo po prostu to lubię.
                    Zresztą u małżonki jest dość specyficzny "układ" w rodzinie - wszystkie remonty, wykończenia, nawet częściowo budowy robi się "rodziną". Od poniedziałku do piątku siedzi "inwestor" i teść, robiąc bardziej skomplikowane rzeczy (np. łazienki), na weekend zjeżdża się dodatkowe 4-5 osób i robi się szybko łatwiejsze rzeczy (np. futryny, drzwi, podłogi). Zupełnie jak u mormonów czy innych Amiszów :)
                    Stąd też moja wprawa w wykończeniówce, bo nie tylko obecny dom i poprzednie mieszkanie tak urządzałem, ale też (i to tylko w ostatniej dekadzie) dwa domy i trzy mieszkania "od zera" wykończyłem :)
                    • bywalec.hoteli Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 09:59
                      Teraz już rozumiem. Fajne.
                    • bywalec.hoteli Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 10:03
                      To w przypadku np. kryzysu w tłumaczeniach (którego nie życzę) możesz zawsze na wykończeniówkę przejść ;)
                      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 11:03
                        bywalec.hoteli napisał:

                        > To w przypadku np. kryzysu w tłumaczeniach (którego nie życzę) możesz zawsze na
                        > wykończeniówkę przejść ;)
                        >

                        Zawsze jest to jakaś opcja, tylko pieniądze już nie te :)
                        • bywalec.hoteli Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 11:09
                          no niby ciągle drożeją usługi budowlane
                        • misiaczek12813 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 21:31
                          qqbek napisał:

                          > bywalec.hoteli napisał:
                          >
                          > > To w przypadku np. kryzysu w tłumaczeniach (którego nie życzę) możesz zaw
                          > sze na
                          > > wykończeniówkę przejść ;)
                          > >
                          >
                          > Zawsze jest to jakaś opcja, tylko pieniądze już nie te :)
                          >
                          >

                          zakładasz większą firmę budowlaną, budowy domów i wtedy pieniądze już nie te lecz sporo większe niż w tłumaczeniach hehe :)
    • simon921 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 19:20
      Bierz scenica II , ale benzynę 1,6. Kumpel kupił do podobnych zastosowań (krótka wersja) i wozilsmy tam chyba wszystko jak mu pomagałem na nudowie. I dodatkowo chyba najtańsze auto mające isofix.
    • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 22:31
      Jeszcze jeden typ na budowę :)
      www.otomoto.pl/oferta/volvo-v70-2-4-r5-170km-klimatronic-grzana-polskora-alufelgi-tempomat-ID6CQme5.html
      Tam chyba i 3 m deski wciśniesz
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 27.09.20, 22:37
        Ładne, ale choroba 300km+ nie będę się kolebotał po auto do dorżnięcia.
        Za to z satysfakcją zauważam, że Grand Espace IV, też "chodzą" w akceptowalnych cenach.
        • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 07:05
          A ja tam do jego sąsiada jeżdzę po każde od lat. No ale mam mniej niż 300. 252 :)
        • gzesiolek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 11:00
          A może coś takiego:
          www.otomoto.pl/oferta/volvo-v70-2-5-t-benzyna-193-km-pierwszy-wlasciciel-bdb-stan-ID6Dl0f7.html#de10b21380
        • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 12:27
          > Za to z satysfakcją zauważam, że Grand Espace IV, też "chodzą" w akceptowalnych cenach.

          Scenica się boisz, a Espace'a się nie boisz? Przecież to ta sama technologia i ta sama świrująca elektryka.
          • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 12:30
            vogon.jeltz napisał:

            > Scenica się boisz, a Espace'a się nie boisz? Przecież to ta sama technologia i
            > ta sama świrująca elektryka.

            Scenic jest, czego by nie powiedzieć, mały :)
            Coś jak mój Sweter - wysoki, dużo miejsca dla ludzi w środku, ale jak już musiałem rower przewieźć, to się na słowo honoru zmieścił do środka (mam w rowerze hydrauliczne tarczówki i nie chciało mi się wypinać koła a potem mozolnie ustawiać zacisku).
            • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 13:17
              > Scenic jest, czego by nie powiedzieć, mały :)

              Mały Scenic jest mały, ale myślałem, że mówisz o dużym. W Grand Scenicu po wyjęciu drugiego rzędu foteli masz przestrzeń ładunkową jak w furgonetce, a dwie osoby mogą się swobodnie wyspać na podłodze wyłożonej karimatą. Wiem, bo próbowałem.
              • nousecomplaining Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 18:22
                Niby tak, ale jak se wynajdzie jakiegoś niezajeżdżonego Espace'a 3,5 V6, to będzie miał dodatkowy fun z jazdy : )
                • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 20:32
                  Jasne, tylko:
                  - weź takiego znajdź
                  - weź go potem sprzedaj
                  • nousecomplaining Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 21:22
                    Sprzedaż to chyba nie problem, bo ma iść na żyletki : )
                    Ale ze znalezieniem faktycznie może być ciężko.
    • niedzielnykierowca Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 08:30
      Stary mercedes okular (w210) w wersji kombi miał chyba 220cm długości bagażnika, przy przesuniętym fotelu pasażera do przodu, a po jego rozłożeniu jeszcze więcej. W kolorze budyniowym powinien być do wyrwania w dobrej cenie.
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 08:52
        Z okularem to jest ten sam problem co z Focusem.
        Fajne auto, ma kilka zajebistych silników i dobry automat, ale kocha się z rudą.
      • loyezoo Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 11:38
        W budyniowym? Już dawno nie widziałem w210 z taxi, za to w normalnych kolorach i z fajnymi silnikami, są do kupienia po 2tys. i UWAGA , nie łamią się w pół. Rdza na rantach drzwi i błotników, standard merca.
        • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 20:34
          > Rdza na rantach drzwi i błotników
          I podłoga dziurawa jak sito...
          • loyezoo Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 09:43
            Chyba mało wyraźnie napisałem, NIE ŁAMIĄ SIĘ W PÓŁ, więc podłogę mają zdrową. Nie piszę o każdym egzemplarzu ale spokojnie takie można znaleźć.
            • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 10:40
              > NIE ŁAMIĄ SIĘ W PÓŁ, więc podłogę mają zdrową
              Każdy złamany w pół mercedes ma przegnitą podłogę, ale zdecydowana większość z przegnitą podłogą nie jest złamana, przynajmniej do czasu pierwszej kolizji.

              > spokojnie takie można znaleźć.
              Najczęściej te pięknie zakonserwowane pianką poliuretanową i biteksem. I od tych właśnie trzeba się trzymać szczególnie daleko.

              Ceny okularów spadają, ceny remontów blacharskich rosną. Od 5-8 lat koszt remontu solidnego przewyższa wartość auta. Nic dziwnego, że zdrowych aut na rynku po praktycznie nie ma.
    • hukers Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 13:18
      Ja bym sobie kupił Paseratii B5 albo Astrę kombi II. Szyku może tym jakoś szczególnie nie zadasz, ale w końcu nie o to w tym przypadku chodzi.
      • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 17:05
        hukers napisał:

        > Ja bym sobie kupił Paseratii B5 albo Astrę kombi II. Szyku może tym jakoś szcze
        > gólnie nie zadasz, ale w końcu nie o to w tym przypadku chodzi.

        Ale warto wypośrodkować wybór, w końcu ten pojazd będzie też służył do innych celów niż tylko transport cementu i innych materiałów budowlanych.
        • dr.hayd Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 17:35
          To jednak może kierować się swoją fantazją i przyjemnością? Kilka worków z cementem lub wiader z farbą czy narzędzi do każdego samochodu wejdzie. A deskę barlinecką przywiezie sprzedawca swoim furgonem.
          • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 19:18
            No właśnie ja też skłaniam się coraz bardziej ku opcji "byle miał wygodnie dostępny bagażnik i trochę zabawy gwarantował".
            Ślubu z tym autem brać nie zamierzam (w przeciwieństwie do Golfa, który z racji porąbanego polskiego systemu podatkowego planowany jest na minimum 8,5 roku - 30 miesięcy amortyzacji, a potem, od stycznia przyszłego roku, 72 miesiące od przekazania do celów prywatnych do możliwości sprzedania bez płacenia podatku dochodowego).
            • hukers Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 19:25
              qqbek napisał:


              72 miesiące od przekazania do celów prywatnych do możliwości sprzedania bez płacenia podatku do
              > chodowego).
              >

              Trochę mnie zaskoczyłeś tymi sześcioma latami przy używce. Jak bierzesz nowy w leasing, to bez podatku możesz sprzedać już po pół roku, od przepisania na siebie.
              • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 19:32
                hukers napisał:

                > Trochę mnie zaskoczyłeś tymi sześcioma latami przy używce. Jak bierzesz nowy w
                > leasing, to bez podatku możesz sprzedać już po pół roku, od przepisania na si
                > ebie.

                Ano widzisz.
                A środek trwały wycofany do użytku prywatnego dopiero po 6 latach.
    • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 20:53
      Wypłać sobie dwa tysiące w gotówce i kup pierwszy rozsądny i odpowiadający tobie egzemplarz w ramach tego budżetu, który się nawinie. Szkoda czasu na wymyślanie modeli, skoro liczy się tylko egzemplarz. Jak wymyślisz sobie model, zaczniesz po niego jeździć (bo to tylko 50km, 100km, 150km), to co chwila się będzie okazywało, że a to przegnity, a to nie odpala, a to jest w nim kurnik.

      Popatrz zawsze dobrze, co jest do wymiany na już i dolicz koszt do zakupu auta. Koszt opon, akumulatora, rozrządu, klocków i tarcz przekracza niejednokrotnie dwukrotność takiego auta w całości, a wątpliwe, że przejdziesz nim 40 czy 50 tysięcy kilometrów, żeby koszty się zamortyzowały. Lepiej kupić auto, w którym te komponenty są w stanie "jeszcze rok pojeżdżą".

      Nie idź w pułapkę dopłacania do lepszego egzemplarza - ta droga nie ma końca, a w tak tanich autach opłaca się naprawiać tylko drobiazgi. Jak kupisz tanio i coś się zepsuje, to oddasz na złom. Jak kupisz drogo - będziesz naprawiał, co jest najgorszym możliwym wyjściem, bo reszta auta też jest zużyta i możliwe, że za chwilę będziesz naprawiał co innego.

      Nie wierz w opinie o awaryjności konkretnych modeli - jeśli coś przeżyło ostatnich kilka lat będąc gruzem za parę tysięcy, to znaczy że się nie psuło nic poważnego, bo inaczej już dawno trafiłoby na złom. Jeśli dany samochód wytrzymał 20 lat i pół miliona kilometrów, to znaczy że był dobry, niezależnie od tego, co piszą o nim na forach.
    • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 22:36
      Do roboty, na krotko, to astra II combi. Pakowny, na tyle twardy by wory cementu wozić i konstrukcja jak budowa cepa, czyli młotkiem można naprawić. Za rocznik 2007 w 6000 zł się zmieścisz. Parę tygodni temu jechałem taką z Poznania do W-wy. Wszystko grało. Drogi się trzymał, nie myszkował, koła się kręciły, radio grało, klima chłodziła i to wszystko kosztowało 8 litrów gazu na 100.
      Znajomy nowy kupował i wracaliśmy dwoma.
      Kilka dni minęło i sprzedał auto (na ubera) za 5800 zł.
      Co do Fracuzów, to jedynie Francuzki, auta ni cholery.
      Ale rzecz gustu, de gustibus non est disputandum.
      • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 28.09.20, 23:46
        Idź ty kosmitów i kosmitki w ministerstwie gluszyć z astrą G.
        Najszczęśliwszy dzień w moim motoryzacyjnym życiu to ten, w którym po wielu miesiącach sprzedałem swoją Astrę G, której szczerze nie lubiłem.
        Uwalające co rusz podjazd kolejnymi płynami eksploatacyjnymi X5 sprzedałem, zanim ogłosiłem. To samo z "trójką" BMW, która sprzedana była zanim ją nawet zamierzałem sprzedać.
        A Astry G nie lubiłem od pierwszego dnia i przez kilka kolejnych lat. A potem się jeszcze, cholera jedna, sprzedać nie chciała.
        • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 00:19
          > Idź ty kosmitów i kosmitki w ministerstwie gluszyć

          W RESORCIE, man.
          • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 10:01
            vogon.jeltz napisał:

            > > Idź ty kosmitów i kosmitki w ministerstwie gluszyć
            >
            > W RESORCIE, man.

            A ty co się wtrącasz?
            Tylko na prymitywne, z du.y wytrzepane, uszczypliwości cię stać?

            • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 20:37
              > A ty co się wtrącasz?

              To publiczne forum, głąbie. Licz się z tym, że każdy może skomentować twoje piedrolety.
          • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 21:12
            vogon.jeltz napisał:

            > > Idź ty kosmitów i kosmitki w ministerstwie gluszyć
            >
            > W RESORCIE, man.

        • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 09:43
          qqbek napisał:

          > Najszczęśliwszy dzień w moim motoryzacyjnym życiu to ten, w którym po wielu mie
          > siącach sprzedałem swoją Astrę G, której szczerze nie lubiłem.

          Nie pytałeś o auto na wystawę, lecz do roboty, to ci zaproponowałem coś co wiem z doświadczenia, że się sprawdza, a, że tego konkretnie nie lubisz, to weź kolejny kredyt i kup coś co lubisz.
          Widzisz jakiś problem?
          Aha, rozumiem. Tobie bardziej o błysk chodzi, a nie funkcjonalność.
          Symptomatyczne dla osobników kategorii burżuazji kredytowej. Ma być bardzo tanio, bardzo pięknie, funkcjonalnie i wszyscy muszą mnie podziwiać.



          • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 14:04
            Chyba się nie rozumiemy.
            To, że to samochód na chwilę nie oznacza jeszcze, że ma mnie wkurwiać.
            Wprost odwrotnie, nie zamierzam jeździć czymś, o czym wiem, że mnie wkurwia.
            A do Astry G mam osobistą awersję i ni chuja nie zamierzam nic z tym robić.
            Ćwierć wieku temu poprzysiągłem sobie, że nie siądę do parcha 126p po tym, jak już zdam na nim egzamin państwowy. Ćwierć wieku mija a moja dupa nie zagościła w kaszlaku.
            Z Astrą G będzie podobnie.
            "Nie, bo nie!"
            I tyle.
            • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 14:41
              Ja bym podchodził do tej sprawy bardziej na luzie- wiedząc że za rok takie auto pójdzie najprawdopodobniej na złom lub na części , wybrałbym pojazd z większą fantazją- taki jaki kiedyś bardzo chciałem mieć. Znajomy miał podobną historię- używał auta prywatnego do celów służbowych za całkiem spory kilometrowy ryczałt, specjalnie do tego celu kupił auto swych dziecięcych marzeń- Fiata 131 Mirafiori, w dobrym stanie. Pamiętam komiczną historię z nim związaną- kiedyś wracał do domu późno wieczorem i ktoś mu polecił skrót przez stary czołgowy poligon- wpadł tam po ciemku w jakąś dziurę na tyle skutecznie, że auto nie było dalej w stanie jechać o własnych siłach. Problem też był taki, że w tym miejscu był bardzo słaby sygnał telefoniczny- nie mógł się dodzwonić do pomocy drogowej by sprowadzić lawetę. Wdrapał się wtedy na sam wierzchołek wysokiego drzewa , jednego z nielicznych, które tam były- to go uratowało, uzyskał połączenie i sprowadził lawetę.
              • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 17:57
                Kupowanie auta, którego się nie lubi nie ma kompletnie żadnego sensu. Jeśli tylko jedynym wyznacznikiem fajności auta nie jest dla ciebie ból dupy sąsiadów, to za 2-3 tysiące bez problemu znajdziesz auto, które będzie dla ciebie fajne, mimo że stare.
                • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 22:04
                  liczbynieklamia napisał:

                  > Kupowanie auta, którego się nie lubi nie ma kompletnie żadnego sensu. Jeśli tyl
                  > ko jedynym wyznacznikiem fajności auta nie jest dla ciebie ból dupy sąsiadów, t
                  > o za 2-3 tysiące bez problemu znajdziesz auto, które będzie dla ciebie fajne, m
                  > imo że stare.

                  Otóż to.
                  Jedno, że ma być średniej wielkości (odpadają wszystkie te amerykańskie landary, które kiedyś chciałem mieć - jak Buick Park Avenue na przykład - pamiętam, że mój pierwszy szef miał takiego, czarnego, sprowadzonego na zamówienie z Holandii i zawsze chciałem też takiego mieć - wiem, kanapa na kołach, ale z drugiej strony gówniarskie marzenie), ale nie ma ścisku dupy, że ma kłuć w oczy kogokolwiek.
                  Znajomy ma Espero teścia na sprzedaż, ale po pierwsze już lekko "chrupek", po drugie 1.8 bez gazu, więc ani osiągów, ani ekonomii - choć nie powiem, ta hybryda Ascony i odrzuconego nadwozia Xantii też mi się zawsze podobała.
                  Jeszcze z 15 lat temu bym pewnie w tej samej sytuacji Forda Granady kombi szukał... tyle, że wymarły jak dinozaury, a za ostatnie relikty za Odrą już po 8-10 tysięcy Euro wołają. A to było auto-marzenie mojego dzieciństwa (sąsiad - kamieniarz takiego miał).
                  • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 10:42
                    > A to było auto-marzenie mojego dzieciństwa
                    "Trochę" się spóźniłeś. Teraz jest czas na realizowanie marzeń z przełomu wieków. Ciężko już znaleźć tanio auta z początku lat 90-tych w stanie innym niż agonalny.
                    • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 10:48
                      liczbynieklamia napisał:

                      > "Trochę" się spóźniłeś. Teraz jest czas na realizowanie marzeń z przełomu wiekó
                      > w. Ciężko już znaleźć tanio auta z początku lat 90-tych w stanie innym niż agon
                      > alny.

                      No właśnie widzę, że taniej kupię BMW E38, niż Forda Granadę...
                      • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 10:54
                        Masz jeszcze saaba 9-3
                        Rdza jakoś się go nie ima nawet po 20 latach a pierwsze modele kupisz za czapkę gruszek.
                        Jak ja swojego sprzefawalem 5 lat temu za 5 tyś A miał 17 lat to teraz pewnie poszedłbym za 2.
                        • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 11:06
                          Saab-a to można i 9-5 Aero "w tym budżecie" już kupić, ale bym się bał trochę, że tak jak kuzyn żony - zostanę bez auta na tydzień, jak mi się moduł CIM pójdzie kochać.

                          Tak się zaczynam zastanawiać - a może bokser (dla pięknego brzmienia).
                          Forestera II z automatem też można za grosze kupić :)
                          • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 11:14
                            Ale akurat tego to rdza kocha. I podłogę
                            I błotniki.
                            Zwłaszcza pierwsza generacje
                            Ja bym już odpuścił.
                          • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 11:50
                            > Tak się zaczynam zastanawiać - a może bokser (dla pięknego brzmienia).
                            > Forestera II z automatem też można za grosze kupić :)

                            O, to jest niezła myśl. A jak już skończysz robotę, to będziesz mógł go zamęczyć jeżdżąc po lasach i wertepach ;-) Tylko bierz z ręczną skrzynią, bo tylko manual ma symmetrical AWD.
                          • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 12:16
                            > ale bym się bał trochę, że tak jak kuzyn żony - zostanę bez auta na tydzień, jak mi się moduł CIM pójdzie kochać

                            Awaria może się zdarzyć w każdym aucie, a już na pewno w pełnoletnim. Jak jest poważniejsza niż wymiana jakiegoś wężyka, to dzwonisz po złomiarzy, sprzedajesz im auto, dokładasz trochę i kupujesz następne.
                    • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 11:44
                      > Teraz jest czas na realizowanie marzeń z przełomu wieków.

                      Tylko jakie auto z przełomu wieków może być taki marzeniem? To był raczej dość nudny okres w motoryzacji. A może się mylę?
                      • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 13:06
                        vogon.jeltz napisał:

                        > > Teraz jest czas na realizowanie marzeń z przełomu wieków.
                        >
                        > Tylko jakie auto z przełomu wieków może być taki marzeniem? To był raczej dość
                        > nudny okres w motoryzacji. A może się mylę?

                        To teraz mamy bardzo nudny okres motoryzacji- ja czasem współczuję tym, którzy teraz kupują swój pierwszy , nowy samochód. Zero przyjemności z jazdy.
                        Ktoś pisał że starsze auta marzeń to dzisiaj trupy- wcale tak nie musi być, wystarczy że ktoś trzyma auto w suchym garażu i dba o nie, w ten sposób np. stary Fiat 125 p jest dziś doskonale zachowany
                        • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 13:16
                          bruner4 napisał:

                          > To teraz mamy bardzo nudny okres motoryzacji- ja czasem współczuję tym, którzy
                          > teraz kupują swój pierwszy , nowy samochód. Zero przyjemności z jazdy.
                          > Ktoś pisał że starsze auta marzeń to dzisiaj trupy- wcale tak nie musi być, wy
                          > starczy że ktoś trzyma auto w suchym garażu i dba o nie, w ten sposób np. stary
                          > Fiat 125 p jest dziś doskonale zachowany

                          Ty sobie jawnie jaja robisz.
                          Nawet nudny rodzinny sedan - VW Passat czy Ford Mondeo osiąga setkę w 8-9 sekund (i mówimy tu o przeciętnej, a nie "topowej" wersji silnikowej).
                          Za czasów 125p takie osiągi były zarezerwowane dla aut sportowych.
                          Zawieszenia są takie, że każde z tych aut objechałoby 125p z jego sztywnym mostem i resorami piórowymi nawet, gdyby im moc ograniczyć do mocy 125p.
                          Trwałość?
                          Podparty na trzech panewkach silnik 125p wymagał generalki po przebiegu, który nowoczesne silniki kwalifikuje... do drugiej wymiany oleju.
                          • liczbynieklamia Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 20:08
                            > Nawet nudny rodzinny sedan - VW Passat czy Ford Mondeo osiąga setkę w 8-9 sekund

                            Nie masz racji. A jeżeli uważasz, że masz, to proponuję ci kupić Astrę G w wersji OPC. Zobaczysz, że osiągi to nie wszystko.

                            Fajne auto nie musi być szybkie, nie musi mieć świetnego zawieszenia, nie musi być nawet trwałe. Wystarczy że jest... fajne.

                            > Tylko jakie auto z przełomu wieków może być taki marzeniem?
                            Dzisiaj żadne nie będzie, ale wtedy coś by się znalazło. Teraz jest znacznie gorzej - chyba trudno byłoby mi znaleźć w europejskich salonach auto, które chciałbym sobie kupić.
                            • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 07:33
                              liczbynieklamia napisał:


                              > > Tylko jakie auto z przełomu wieków może być taki marzeniem?
                              > Dzisiaj żadne nie będzie, ale wtedy coś by się znalazło. Teraz jest znacznie go
                              > rzej - chyba trudno byłoby mi znaleźć w europejskich salonach auto, które chcia
                              > łbym sobie kupić.
                              Na przełomie wieków napewno coś by się znalazło choćby dla niektórych pewnie marzeniem wtedy były citroeny z hydro pneumatycznym zawieszeniem.
                          • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 22:52
                            qqbek napisał:


                            > Ty sobie jawnie jaja robisz.
                            > Nawet nudny rodzinny sedan - VW Passat czy Ford Mondeo osiąga setkę w 8-9 sekun
                            > d (i mówimy tu o przeciętnej, a nie "topowej" wersji silnikowej).
                            > Za czasów 125p takie osiągi były zarezerwowane dla aut sportowych.
                            > Zawieszenia są takie, że każde z tych aut objechałoby 125p z jego sztywnym most
                            > em i resorami piórowymi nawet, gdyby im moc ograniczyć do mocy 125p.
                            > Trwałość?
                            > Podparty na trzech panewkach silnik 125p wymagał generalki po przebiegu, który
                            > nowoczesne silniki kwalifikuje... do drugiej wymiany oleju.

                            No, te co dziś osiągają 100 km/h w 8-9 sekund to takie trochę wyższej klasy i ceny, najpopularniejsze są jednak te tańsze, które osiągi mają gorsze, za to wszystkie są ekologiczne- to niestety sprawia że autu brak wielu zalet. Tak jak ktoś już napisał - osiągi to nie wszystko, dziś są nawet 3-cylindrowe auta pojemności 1,6 z turbodoładowaniem osiągające setkę w ok. 7 sekund, ale kudy im do dawnej wolnossącej 6V mającej podobny wynik do setki...
                            • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 13:50
                              > dziś są nawet 3-cylindrowe auta pojemności 1,6 z turbodoładowaniem osiągające
                              > setkę w ok. 7 sekund, ale kudy im do dawnej wolnossącej 6V mającej podobny
                              > wynik do setki

                              W sensie? Dźwięk nie ten?
                        • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 13:38
                          > To teraz mamy bardzo nudny okres motoryzacji

                          Teraz właśnie nie, bo przykładowo jak ci się znudziły tradycyjne napędy, to możesz sobie kupić hybrydę albo elektryka. Niekoniecznie jest to marzeniem, ale na pewno nie można powiedzieć, że jest nudno.
              • qwertix Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 19.10.20, 07:41
                Miałem kidyś podobne zlecenie ;) Holowałem czołg :D Mam firmę Pomoc Drogowa w Radomiu, i czasem na lotnisku zdarzało się coś przewieźć, teraz czekam na zlecenie na samolot :)
                • waga170 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 19.10.20, 07:50
                  Czym holowales ten czolg?
            • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 15:10
              qqbek napisał:

              > Chyba się nie rozumiemy.
              > A do Astry G mam osobistą awersję i ni chuja nie zamierzam nic z tym robić.

              A co się mamy nie rozumieć.
              Nie leży ci, nie ma sprawy.
              Auta na F, odradzam.

              • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 16:37
                Ale odradzasz bo masz złe doświadczenia czy koledzy w resorcie tak mówili?
                • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 19:49
                  only_the_godfather napisał:

                  > Ale odradzasz bo masz złe doświadczenia czy koledzy w resorcie tak mówili?

                  I jedno i drugie i też trzecie, czyli mam oczy, uszy, potrafię czytać i swoje żyjąc nauczyłem się wyczuwać szachrai.

                  • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 20:35
                    > nauczyłem się wyczuwać szachrai.

                    Ach ta legendarna intuicja resortowych kosmitów...
                    • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 20:59
                      vogon.jeltz napisał:

                      > Ach ta legendarna intuicja resortowych kosmitów...

                      Pozerów też wyczuwam.
                      • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 23:21
                        > Pozerów też wyczuwam.

                        W to nie wątpię. W końcu chyba macie tam w resorcie jakieś lustro?
                  • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 07:49
                    ktos_z_kosmosu napisał:


                    > I jedno i drugie i też trzecie, czyli mam oczy, uszy, potrafię czytać i swoje ż
                    > yjąc nauczyłem się wyczuwać szachrai.
                    >
                    Czyli gówno wiesz, a się mądrzysz. Typowy pozer....
                    • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 10:23
                      only_the_godfather napisał:

                      > Czyli gówno wiesz, a się mądrzysz. Typowy pozer....

                      Aaaaa, przepraszam, speców osiedlowych, co to raz na tydzień do kościoła wyjeżdżają i czasami do szwagra po kartofle. Nie pomyślałem, wy spece i oczywiście argumenty macie na obronę papierowych pontonów na F i sprzedawanych po kosmetyce zewnętrznej pod paroma markami.
                      A tak w ogóle, co mnie to obchodzi. A se kupujcie na raty te fiato-suzuki, czy peugeoto-citroeno-renówki i woźcie w bagażniku cewki zapłonowe by na drodze wymienić jak padną. Że jeszcze wspomnę o mistrzostwie świata w produkowaniu aut tak, by gdy gwarancja się skończy, pod trochę mocniejszym butem, rozpierdalało się wszystko jak leci. Wasza sprawa i wasza kasa.
                      Cześć



                      • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 10:36
                        Zapomniałem najlepsze są stare parchy od hondy w których odpadają części zawieszenia.
                      • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 10:46
                        Merytoryczna odpowiedź naszego resrtowca.
                        Tylko co kupić w takim razie? Japończyka? Przecież sam pisałeś że hamulce u ciebie źle działają. W moim jak to określasz papierowym czy w "firmowym" na f nie ma przypadłości że klocki po hamowaniu nie odpuszczają lecz ciągle ocierają o tarcze.
                        • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 13:17
                          samspade napisał:

                          > Merytoryczna odpowiedź naszego resrtowca.

                          1 - Nie jestem resortowcem.
                          2 - Przedstaw swoja merytoryczną ocenę mojej.

                          > Tylko co kupić w takim razie? Japończyka?

                          Czy ja kogoś namawiam do kupowania Japończyków?
                          A kupujcie sobie co chcecie, wasze pieniądze.

                          > Przecież sam pisałeś że hamulce u cie
                          > bie źle działają.

                          No to nie umiesz czytać.
                          Albo inaczej, wyczytujesz to, co chcesz wyczytać.
                          To się nazywa projekcja.

                          > W moim jak to określasz papierowym czy w "firmowym" na f nie
                          > ma przypadłości że klocki po hamowaniu nie odpuszczają lecz ciągle ocierają o t
                          > arcze.

                          Jeśli w porę wymieniasz, czy raczej firma, to nie ocierają.
                          Spróbuj przejechać na nich dynamicznie 80000.
                          Zresztą aut firmowych mi tu za wzór nie przytaczaj. Oni wszystkie koszty sobie odliczają, a po paru latach przed przewidywanymi kłopotami, ich się pozbywają. To biznes. Dla nich koszt przejechanego kilometra 2 zł, to pryszcz. W prywatnym użytkowaniu już niekoniecznie.
                          Dlatego osobiście wolę jeździć starym, ale wyszykowanym na tiptop autem, które mnie kosztuje ciut ponad 0.70 zł za kilometr. Kilka lat temu sprzedałem Civica, japońskiego sedana, który mnie kosztował poniżej 0.50 zł za kilometr. Kupiec bardzo sobie chwalił, ale szkoda, bo dał narzeczonej, a ta tym autem owinęła drzewo. Za szybki był dla niej. Szczęście, że skończyło się tylko na złamanej nodze. Po tym kupił Civica 1,6, tyle że zrobionego w Turcji.



                          • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 15:18
                            To się nazywa czytanie co piszesz. Teraz twierdzisz że klocki odpuszczają w starym samochodzie ale w nowym już nie.
                            Twoje mondrości są w sumie niewiele warte. Szczególnie że opierasz je na doświadczeniach rzeźników z reszortu. I nie wiem czemu nie przytaczać przykłądu nowego auta? Bo ty tak chcesz? Bo nie pasuje ci do tezy?
                            • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 16:16
                              samspade napisał:

                              >Teraz twierdzisz że klocki odpuszczają w sta
                              > rym samochodzie ale w nowym już nie.

                              Piłeś?
                              No bo gdzieś ty wyczytał, że w kwestii zużycia kloców samochody dzielę na stare i nowe?
                              Pisałem tylko o zużyciu klocków po przejechaniu 80000 km. Ktoś się chwalił, ze tyle na klockach przejechał i wg niego jeszcze były dobre.
                              Chyba, że ty należysz do tych kierowców, co robią 8000, albo mniej rocznie i na trasach nie przekraczasz setki. Tu rozumiem, wasze auta są jak cukiereczki.
                              Rozumiem też, że jeden przejechany kilometr może cię kosztować nawet 3 zeta. Oblicz sobie. Zsumuj wszystkie wydatki jakie na auto poniosłeś ponosisz i będziesz musiał ponieść przy zakupie nowego i podziel tę kwotę przez ilość przejechanych kilometrów.



                              • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 16:19
                                ktos_z_kosmosu napisał:

                                > samspade napisał:
                                >
                                > >Teraz twierdzisz że klocki odpuszczają w sta
                                > > rym samochodzie ale w nowym już nie.
                                >
                                > Piłeś?
                                > No bo gdzieś ty wyczytał, że w kwestii zużycia kloców samochody dzielę na stare
                                > i nowe?
                                > Pisałem tylko o zużyciu klocków po przejechaniu 80000 km. Ktoś się chwalił, ze
                                > tyle na klockach przejechał i wg niego jeszcze były dobre.
                                > Chyba, że ty należysz do tych kierowców, co robią 8000, albo mniej rocznie i na
                                > trasach nie przekraczasz setki. Tu rozumiem, wasze auta są jak cukiereczki.
                                > Rozumiem też, że jeden przejechany kilometr może cię kosztować nawet 3 zeta. Ob
                                > licz sobie. Zsumuj wszystkie wydatki jakie na auto poniosłeś ponosisz i będzies
                                > z musiał ponieść przy zakupie nowego i podziel tę kwotę przez ilość przejechany
                                > ch kilometrów.

                                Paliwa nie licz.
                              • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 16:31
                                Nigdy nie liczyłem ale z ciekawości
                                Kupiłem dodge'a 3 lata temu. Dokładnie co do tygodnia no sprzedałem 3 dni przed ukończeniem polisy OC
                                W ciągu 3 lat bez paliwa wydalem:
                                - 2800 na ubezpieczenie
                                - 7000 pakiet startowy (hamulce, płyny, rozrząd itd)
                                - 1300 Nowy program do silnika
                                - 3 komplety wycieraczek 150
                                - piasta przód z wymianą 500
                                - amorki przód 700 z wymianą
                                - czujnik ABS x 2 70
                                - opony wielosezonowe ok 2000

                                Sprzedałem auto 1500 PLN poniżej ceny zakupu więc całkowite koszty bez paliwa to 16 tyś PLN
                                Zrobione 36 tyś km
                                Koszt na km to 44 grosze.
                                Tylko co z tego wynika?
                                Teraz w subaru będzie pewnie sporo więcej. Na km.
                                • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 22:21
                                  trypel napisał:

                                  > W ciągu 3 lat bez paliwa wydalem:
                                  > - 2800 na ubezpieczenie
                                  > - 7000 pakiet startowy (hamulce, płyny, rozrząd itd)
                                  > - 1300 Nowy program do silnika
                                  > - 3 komplety wycieraczek 150
                                  > - piasta przód z wymianą 500
                                  > - amorki przód 700 z wymianą
                                  > - czujnik ABS x 2 70
                                  > - opony wielosezonowe ok 2000
                                  >
                                  > Sprzedałem auto 1500 PLN poniżej ceny zakupu więc całkowite koszty bez paliwa t
                                  > o 16 tyś PLN
                                  > Zrobione 36 tyś km
                                  > Koszt na km to 44 grosze.
                                  > Tylko co z tego wynika?
                                  > Teraz w subaru będzie pewnie sporo więcej. Na km.

                                  A doliczyłeś kosz zakupu tego Subaru.
                                  Jeśli kupiłeś, to jak sadzę, pieniążków z płota nie ściągnąłeś.
                                  Jeśli jednak już miałeś to Subaru, to jesteś w mniejszości. Przeważnie ludzie kupują do swojego użytku jedno auto, używają je, sprzedają i kupują następne.
                                  • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 07:08
                                    Po cholerę mam doliczać koszt zakupu subaru?
                                    Przecież to inne auto kupione zanim sprzedałem Dodge'a
                                    Raz kupie auto za 10 a innym razem za 30. Doliczanie jednego do drugiego nie ma najmniejszego sensu.
                              • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 20:51
                                ktos_z_kosmosu napisał:

                                > Piłeś?
                                Chyba ty.
                                W resortach siłowych alkoholizm to choroba zawodowa...

                                > No bo gdzieś ty wyczytał, że w kwestii zużycia kloców samochody dzielę na stare
                                > i nowe?

                                Dzielą się na sprawne (te z prostymi tarczami i sprawnymi zaciskami, które nie sprawiają, że klocki trą o tarczę podczas jazdy) i niesprawne (na przykład w 30-letnim rzęchu).

                                > Pisałem tylko o zużyciu klocków po przejechaniu 80000 km. Ktoś się chwalił, ze
                                > tyle na klockach przejechał i wg niego jeszcze były dobre.

                                Ja to pisałem.
                                Widziałem te klocki w maju, przy 76 tysiącach przebiegu i nie sądzę, żeby teraz (81 tysięcy) wyglądały jakoś dużo gorzej.


                                > Ob
                                > licz sobie. Zsumuj wszystkie wydatki jakie na auto poniosłeś ponosisz i będzies
                                > z musiał ponieść przy zakupie nowego i podziel tę kwotę przez ilość przejechany
                                > ch kilometrów.

                                A proszę bardzo resortowy flaszkoobalaczu:
                                Za samochód dałem (ponad 2 lata temu) 55 tysięcy.
                                Za trzy pełne przeglądy 2 tysiące.
                                Za trzy pełne ubezpieczenia 5 tysięcy.
                                Za paliwo (na 30 tysięcy km łącznie) - jakieś 8 tysięcy.
                                Za dwa komplety wycieraczek jakieś grosze (lubię MotGum, a te kosztują z połowę tego co Bosch czy Valeo).

                                Wygląda więc na to, że kilometr kosztuje mnie... 30 groszy.
                                Bo jak ostatnio sprawdzałem to auta z rocznika mojego auta, z podobnym wyposażeniem i przebiegiem, chodzą już po około 60 tysięcy (jakim cudem - nie wiem).
                              • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 22:34
                                Bo klocki po 80 tys jeszcze były dobre. Twój czasookres jest bzdurą.
                                A na trasach regularnie przekraczam setkę. I co w związku z tym?
                                A czy mój plastikowy samochód jest jak cukiereczek? Nie w środku. Ale przy dwójce dzieci nikogo to nie dziwi. Ale i tak wygląda lepiej niż twój ulep.
                                • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 22:58
                                  samspade napisał:

                                  > Bo klocki po 80 tys jeszcze były dobre. Twój czasookres jest bzdurą.
                                  > A na trasach regularnie przekraczam setkę. I co w związku z tym?

                                  Jajco, drogowy zabójco.

                                  > A czy mój plastikowy samochód jest jak cukiereczek? Nie w środku. Ale przy dwój
                                  > ce dzieci nikogo to nie dziwi. Ale i tak wygląda lepiej niż twój ulep.

                                  Skąd wiesz, że lepszy?
                                  Kolejny wróżbita się znalazł, z fusów wywróżył.
                                  Żałosny jesteś.
                                  • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 07:49
                                    ktos_z_kosmosu napisał:


                                    > Skąd wiesz, że lepszy?
                                    > Kolejny wróżbita się znalazł, z fusów wywróżył.
                                    > Żałosny jesteś.
                                    A Ty skąd wiesz, że stare samochody są lepsze od nowych?W weekend miałem okazję pojeździć i trochę kilometrów zrobić nową Megane IV 1.3TCe 140KM z skrzynią EDC. Mimo, że to tylko Renault to wsiadając do mojej Megane III z 2010 r, z prostym wolno ssącym silnikiem 1.6 16v 110KM jakoś tak było czuć, że jest to stara technologia, silnik mniej dynamiczny, jakość materiałów gorsza itd.
                                    • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 09:22
                                      Nowy- droższy , brzydszy (jak dla mnie)- to co się od razu rzuca w oczy, ten nowszy ma turbo, które jednak wcale dużo więcej mocy nie daje ani za bardzo nie obniża zużycia paliwa (przy ostrzejszej jeździe ten starszy spali mniej), przypuszczam też że trwałość starszej- wolnossącej jednostki będzie większa a koszty serwisu mniejsze (brak turbo). W tym przypadku jeszcze nie jest tak źle z tym nowym modelem. Pomijając sprawy techniczne, te starsze auta były jakieś ładniejsze, nie było np. zjawiska SUV-ów, które szpeci krajobraz naszych dróg.
                                      • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 10:33
                                        bruner4 napisał:

                                        > Nowy- droższy , brzydszy (jak dla mnie)-
                                        brzydszy czy ładniejszy to już kwestia gustu.
                                        > to co się od razu rzuca w oczy, ten no
                                        > wszy ma turbo, które jednak wcale dużo więcej mocy nie daje ani za bardzo nie o
                                        > bniża zużycia paliwa (przy ostrzejszej jeździe ten starszy spali mniej),
                                        Turbo powoduje, że ta moc jest dostępna od niższego zakresu obrotów. Czy auto mniej pali?Po weekendzie mam takie doświadczenie, taka sama trasa, dwoma różnymi autami, moje 1.6 bez turbo z mniejszą mocą wg komputera miało spalanie 7.9 l/100km, 1.3 z turbo z większą mocą, 6,4 l/100km. Prędkości podobne w granicach 110-120-km/h
                                        > przypuszczam też że trwałość starszej- wolnossącej jednostki będzie większa a koszty
                                        > serwisu mniejsze (brak turbo). W tym przypadku jeszcze nie jest tak źle z tym n
                                        > owym modelem. Pomijając sprawy techniczne, te starsze auta były jakieś ładniejs
                                        > ze, nie było np. zjawiska SUV-ów, które szpeci krajobraz naszych dróg.
                                        Czy stare silniki są trwalsze?Poprawnie serwisowane nowe wytrzymają tyle samo. Z resztą stare tzn które?Czy silnik z zmiennymi fazami rozrządu to też stary prosty silnik?Bo jednak KZFR to kolejna rzecz jak turbo która może się popsuć. Warto nadmienić, że kiedyś w tym samym silniku KZFR nie było. Tak samo jest z turbo.
                                        • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 16:03
                                          Cudów nie ma- silnik bardziej wysilony ma mniejszą trwałość- dalej stosowane są podobne materiały na łożyska, panewki, cylindry i tłoki- nie nastąpiły tu żadne rewolucyjne zmiany. Silnik o mniejszej pojemności, ilości cylindrów , doładowany będzie mniej trwały niż wolnossący o podobnej mocy, inny też będzie jego dźwięk i kultura pracy- ma to związek z gorszym wyważeniem układu korbowo-tłokowego oraz wadami turbospężarki (mimo że są one coraz lepsze)- ta nie pracuje idealnie i miewa chwile zawahania przy zwiększaniu obciążenia silnika, ponadto osiągane są mniejsze prędkości obrotowe mocy maksymalnej i nieco mniejsza rozpiętość mocy w zakresie obrotów. Nie przypadkowo luksusowe limuzyny mają silniki wolnossące o dużej pojemności , nie bez powodu też wolnossący Mustang V8 cieszy się dzisiaj dużym uznaniem jako auto sportowe. Zdaje się że w latach 90-tych robiono najbardziej trwałe Mercedesy- firmie to jednak na dobre nie wyszło i szybko się z tego wycofała. Porównanie turbosprężarki do systemu zmiany faz rozrządu (są różne ich typy) nie jest właściwe- turbo jest bardziej skomplikowanym i drogim urządzeniem, bardziej wpływającym na obciążenie silnika , jego moc i trwałość.
                                          • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 16:14
                                            Ja bym jeszcze jeden przykład użył
                                            Nie bez kozery autobusy i ciężarówki mają silniki mające 30-40 koni z litra chociaż przecież w takim solarisie można byłoby wstawić 2 l turbodiesla 240 koni i przecież byłoby ekonomicznie i tanio i więcej miejsca w środku
                                            Z jakiegoś powodu tak się nie robi
                                            • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 18:51
                                              trypel napisał:

                                              > Ja bym jeszcze jeden przykład użył
                                              > Nie bez kozery autobusy i ciężarówki mają silniki mające 30-40 koni z litra cho
                                              > ciaż przecież w takim solarisie można byłoby wstawić 2 l turbodiesla 240 koni i
                                              > przecież byłoby ekonomicznie i tanio i więcej miejsca w środku
                                              > Z jakiegoś powodu tak się nie robi
                                              >
                                              Może bez przesady, ale też w przypadku aut użytkowych ciężarówek czy to autobusów, też stosuje się silniki o mniejszych pojemnościach niż kiedyś, albo o takich samych pojemność ale mających dużo większą moc. Kiedyś takie pojazdy miały silniki generujące ok 200-300 KM, dziś mają moc 500-600KM a pojemność silnika jest ta sama albo mniejsza.
                                              • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 19:46
                                                Raczej taka sama pojemność i większa moc
                                                Ale skoro 500 koni można wyciągnąć z diesla 4 littowego to dlaczego dalej ma on 15 litrów.
                                                Przecież downsizing jest super i wcale nie wpływa na trwałość i użytkowanie
                                                • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 19:54
                                                  Mój błąd- pojemnosci też rosną. Truck of the year mercedes actros ma teraz 500 koni z 15,6 l
                                                  20 lat temu podstawowy silnik miał 12 l i 360 koni
                                                • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 20:56
                                                  trypel napisał:

                                                  > Raczej taka sama pojemność i większa moc
                                                  > Ale skoro 500 koni można wyciągnąć z diesla 4 littowego to dlaczego dalej ma on
                                                  > 15 litrów.
                                                  > Przecież downsizing jest super i wcale nie wpływa na trwałość i użytkowanie
                                                  >
                                                  Lepszym przykładem są pojazdy wojskowe- tam niezawodność i trwałość jest na pierwszym miejscu. Liczy się też jakość używanego paliwa, które nie musi być najlepsze. Silniki wojskowych pojazdów, osiągające kilkaset koni, miały nawet kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt (!) litrów pojemności.
                                          • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 19:42
                                            bruner4 napisał:

                                            > Silnik o mniejszej pojemności, ilości cylindrów , doładow
                                            > any będzie mniej trwały niż wolnossący o podobnej mocy, inny też będzie jego dź
                                            > więk i kultura pracy

                                            Rzeczywiście kultura pracy nowoczesnych silników jest wyższa niż starych.
                                            Samochód z nowoczesnym silnikiem będzie miał też lepsze osiągi.

                                            > ponadto osiągane są mniejsze prędkości obrotowe mocy maksymalnej i nieco mniejsza rozpiętość mocy w zakresie obrotów.

                                            I w dodatku nowoczesne silniki mają większą moc dostępna w szerszym zakresie obrotów.

                                            >Nie przypadkowo luksusowe limuzyny mają silniki wolnossące o dużej pojemności

                                            Miały. Teraz wszystkie są uturbione. Nie przypadkowo.

                                            >nie bez powodu też wolnossący Mustang V8 cieszy się dzisiaj dużym uznaniem jako auto sportowe.

                                            Mustamg sportowy? Jasne.
                                            • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 20:52
                                              Niekoniecznie Samspadzie będzie miał lepsze osiągi- jak zapewne wiesz, modernizacje silników spowodowane wymogami ekologii (np. dodawanie katalizatorów i innego oprogramowania) powodują zmniejszenie mocy. Kultura pracy wolnossącego V6 czy V8 jest dużo większa niż np. doładowanego trójcylindrowca. Rozwój turbospężarek powoduje zwiększenie zakresu obrotów dużej mocy ale ten zakres i tak jest większy w przypadku dużych jednostek wolnossących. Duże luksusowe limuzyny są obecnie uturbiane też ze względów ekologicznych, -nie jest to mile widziane ani przez producentów ani przez użytkowników (woleliby bez turbo). Mustang V8 5.0 to jak najbardziej sportowe auto- przejedź się kiedyś- zobaczysz jaką daje frajdę z jazdy :-)
                                              • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 21:04
                                                bruner4 napisał:

                                                > Niekoniecznie Samspadzie będzie miał lepsze osiągi-

                                                Ma lepsze osiągi. Ile znasz przypadków że wolnossący ma lepsze osiągi? Przypominam o tym że mają mieć taką samą moc.

                                                >. Kultura pracy wolnossącego V6 cz
                                                > y V8 jest dużo większa niż np. doładowanego trójcylindrowca.

                                                Zmieniamy już kryteria. Porównanie V8 z R3. Brawo. Co prawda nigdzie nie nastąpiła taka zamiana ale co tam.
                                                • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 21:19
                                                  samspade napisał:

                                                  > bruner4 napisał:
                                                  >
                                                  > > Niekoniecznie Samspadzie będzie miał lepsze osiągi-
                                                  >
                                                  > Ma lepsze osiągi. Ile znasz przypadków że wolnossący ma lepsze osiągi? Przypomi
                                                  > nam o tym że mają mieć taką samą moc.
                                                  >
                                                  > >. Kultura pracy wolnossącego V6 cz
                                                  > > y V8 jest dużo większa niż np. doładowanego trójcylindrowca.
                                                  >
                                                  > Zmieniamy już kryteria. Porównanie V8 z R3. Brawo. Co prawda nigdzie nie nastąp
                                                  > iła taka zamiana ale co tam.

                                                  Pisałem akurat o współczesnych zmianach w silniku wolnossącym, do którego dodano katalizatory i inną mapę, ze względu na wymogi ekologii- powoduje to spadek mocy o kilka procent. Dodanie turbo oczywiście zwiększa moc, ale zmienia też trwałość i charakterystykę silnika (na gorsze).
                                                  Jeśli nie widzisz róznicy w kulturze pracy 3-cylindrowca względem 4 lub 6 , to zaproponowałem porównanie do V8. Jak wiadomo , trzy cylindry jest trudniej wyrównoważyć , maja też mniejszą ilość zapłonów na jeden obrót wału- jazda czymś takim nie sprawia takiej frajdy jak np. V6 czy V8. Albo nawet dobrym 4 cylindrowcem.
                                                  • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 02.10.20, 08:44
                                                    bruner4 napisał:

                                                    > Pisałem akurat o współczesnych zmianach w silniku wolnossącym, do którego dodan
                                                    > o katalizatory i inną mapę, ze względu na wymogi ekologii- powoduje to spadek m
                                                    > ocy o kilka procent. Dodanie turbo oczywiście zwiększa moc, ale zmienia też trw
                                                    > ałość i charakterystykę silnika (na gorsze).

                                                    Katalizatory są od jakiś 30 lat.
                                                    Wielka nowość.
                                                    A rzeczywiście dodanie turbo zmienia charakterystykę na gorsze Większa moc dostępna w szerszym zakresie obrotów. Nie to co 50 lat temu gdy w kompaktach powiedzmy w kadecie były montowane V8.

                                                  • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 02.10.20, 13:35
                                                    Katalizatory są już dawno wymyślone, ale rygorystyczne wymogi dotyczące czystości spalin weszły stosunkowo niedawno- to one wymuszają stosowanie coraz większej ilości katalizatorów, które obniżają moc i zwiększają koszt auta. Przepisy te spowodowały też że producenci byli zmuszeni wycofać wiele fajnych silników, które sprawiały dużą frajdę z jazdy- zyskały uznanie kierowców i były produkowane przez kilkanaście lat- zdobywając po drodze tytuły najlepszych silników roku.
                                                    Inna sprawa to zmiany stylistyczne, dzisiejsze auta jak dla mnie, są po prostu brzydkie, modne SUV-y to już szczyt brzydoty, gdzie jedyną zaletą jak się doczytałem jest to, że się w nich wysoko siedzi i z góry patrzy na resztę. Widać niektórzy tego bardzo potrzebują.
                                                  • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 02.10.20, 13:59
                                                    bruner4 napisał:

                                                    > Katalizatory są już dawno wymyślone,

                                                    I nie wpływają na osiągi pojazdów.
                                                    Owszem cała tzw. ekologia wpływa na koszt samochodów, a mimo to samochody są szybsze.

                                                    > . Przepisy te spowodowały też że producenci byli zmuszeni wycofać wiele fajnych silników, kt
                                                    > óre sprawiały dużą frajdę z jazdy- zyskały uznanie kierowców i były produkowane
                                                    > przez kilkanaście lat- zdobywając po drodze tytuły najlepszych silników roku.

                                                    Mówisz o wąskim marginesie pojazdów. Z drugiej strony w tych samochodach sprawiających frajdę z jazdy zamontowano mocniejsze silniki.

                                                    > Inna sprawa to zmiany stylistyczne, dzisiejsze auta jak dla mnie, są po prostu
                                                    > brzydkie,

                                                    Oczywiście masz do tego prawo.

                                                    >modne SUV-y to już szczyt brzydoty, gdzie jedyną zaletą jak się doczy
                                                    > tałem jest to, że się w nich wysoko siedzi i z góry patrzy na resztę. Widać nie
                                                    > którzy tego bardzo potrzebują.

                                                    Widać mało czytasz. Lub czytasz klemensopodobych frustratów. Ale cóż twój wybór.
                                                  • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 02.10.20, 14:36
                                                    bruner4 napisał:

                                                    > samspade napisał:
                                                    >
                                                    > > bruner4 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Niekoniecznie Samspadzie będzie miał lepsze osiągi-
                                                    > >
                                                    > > Ma lepsze osiągi. Ile znasz przypadków że wolnossący ma lepsze osiągi? Pr
                                                    > zypomi
                                                    > > nam o tym że mają mieć taką samą moc.
                                                    > >
                                                    No da się cos takiego wyszukać:
                                                    www.zeperfs.com/duel7824-10.htm
                                                    ale pisano już tu kilka razy że nie same osiągi dają frajdę z jazdy, przyjemniej się jeździ mniej wysilonym autem, które jest bardziej elastyczne (rzadziej wymaga zmiany biegów) i lepiej brzmi (dziś puszczają dźwięk z głośników :-)). Napisałeś że katalizator nie zmniejsza mocy silnika- nie masz racji, po zamontowaniu dodatkowego katalizatora moc spada o kilka procent.
                                                    Technika idzie do przodu, zmieniają się też skrzynie biegów, stosuje się obecnie 8 a nawet 10 stopniowe automaty, zmieniające biegi szybciej niż jest to możliwe w trybie manualnym- to też poprawia osiągi auta z silnikiem o kiepskiej charakterystyce. Jak dla mnie lepszy jest dobry , mniej wysilony silnik z manualem, no ale to kwestia gustu. Seria silników o której wspomniałem, które wycofano z powodu restrykcyjnych przepisów a które określasz jako niszowe, wcale takimi nie jest- to jeden z najdłużej produkowanych silników w dziejach motoryzacji (ok. 30 lat) stosowany w kilku markach aut.
                                                  • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 02.10.20, 16:17
                                                    Doskonale znalazłeś. Samochody o różnicy w wymiarach 40 cm i wadze ponad 200 kg. I patrz. Ten slaby ciebie silnik napędza dużo cięższy i większy samochód w takim samym tempie.
                                                    A chcesz sobie słuchać silnika. To słuchaj. Najlepiej że słuchawek a nie na ulicach. Im silnik cichszy tym lepiej. Cenie sobie w moim nowoczesnym silniku fajny dźwięk silnika. Znaczy się że jest cichy.
                                                    Cenie sobie w nim to że ma turbo. Które tak pogarsza osiągi że mój samochód ma wystarczające przyspieszenie w szerszym zakresie obrotów niż wolnossący.
                                                    Ale dla mnie możesz woleć samochód kompaktowy czy segmentu D z silnikiem V8. Jeżeli jazda silnikiem sprawia Ci frajdę...
                                          • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 02.10.20, 17:40
                                            Więc mówisz, że w sporcie silnik wolnossący będzie lepszy od turbo?To dlaczego już od lat 80 np w rajdach wykorzystuje się silniki z turbo zamiast wolnossących?
                                        • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 16:09
                                          only_the_godfather napisał:
                                          Czy auto m
                                          > niej pali?Po weekendzie mam takie doświadczenie, taka sama trasa, dwoma różnymi
                                          > autami, moje 1.6 bez turbo z mniejszą mocą wg komputera miało spalanie 7.9 l/1
                                          > 00km, 1.3 z turbo z większą mocą, 6,4 l/100km. Prędkości podobne w granicach 11
                                          > 0-120-km/h
                                          .W przypadku tych dwóch konkretnych aut będzie tak, że przy sportowym sposobie jazdy więcej spali ta nowsza wersja z turbosprężarką, jadąc wolniej będzie odwrotnie.
                                          • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 18:53
                                            Nie wiem jaki to jest sportowy tryb jazdy, natomiast lepiej jeździło mi się tą nowszą, w której silnik był bardziej elastyczny i przyspieszał już od dołu, a nie jak w wolnossącym, którego trzeba trzymać na wysokich obrotach. Tak wszyscy narzekają na te silniki, a są one obecne na rynku od kilkunastu lat, i auta z nimi jeżdżą po dziś dzień.
                                            • bruner4 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 21:12
                                              only_the_godfather napisał:

                                              > Nie wiem jaki to jest sportowy tryb jazdy, natomiast lepiej jeździło mi się tą
                                              > nowszą, w której silnik był bardziej elastyczny i przyspieszał już od dołu, a n
                                              > ie jak w wolnossącym, którego trzeba trzymać na wysokich obrotach. Tak wszyscy
                                              > narzekają na te silniki, a są one obecne na rynku od kilkunastu lat, i auta z n
                                              > imi jeżdżą po dziś dzień.
                                              Informacje o zużyciu paliwa dla tych dwóch pojazdów nie są moim wymysłem- tak wychodzi w testach. Sportowy tryb jazdy to taki, gdzie napier...sz autem ile się da (na ile pozwalają warunki). Taką napier..kę znosi lepiej wolny ssak, bo ten z turbo szybko się może przegrzać. Akurat te dwa pojazdy to dziwny przypadek- po dodaniu turbo jest mała różnica mocy- normalnie powinna być dużo większa, nawet w przypadku tej minimalnej różnicy pojemności - akurat ten silnik z turbo jest mało wysilony, w porównaniu do innych współczesnych aut. No i to całe turbo...z jego powodu miałem okazje już dwa razy wracać na lawecie (auta służbowe), no i regeneracja tego cudeńka to też było ładnych kilka tysiączków. Wolne ssaki dochodzą przebiegami nawet do 500.000 km i mają się dobrze, wysilone uturbione warczące gówienka nie mają na to szans.
                                    • nousecomplaining Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 21:15
                                      > W weekend miałem okazję pojeździć i trochę kilometrów zrobić nową Megane IV 1.3TCe 140KM z skrzynią EDC. Mimo, że to tylko Renault to wsiadając do mojej Megane III z 2010 r, z prostym wolno ssącym silnikiem 1.6 16v 110KM jakoś tak było czuć, że jest to stara technologia, silnik mniej dynamiczny, jakość materiałów gorsza itd.
                                      No tak to już jest i powinno być, że nowsze jednak na więcej plusów. Od prawie roku jeżdżę autem z tym silnikiem (1.3TCe 140KM ze skrzynią EDC) i stary dobry wolnossak 1.6 ma na noc. Ale ta skrzynia EDC mnie wkurwia (wspominałem w innym wątku) - podobno (według gościa z zaprzyjaźnionego ASO) te skrzynie schodzą z tej samej taśmy produkcyjnej co DSG. Sporo jeździłem superbem z DSG właśnie, i jeszcze bardziej mnie tam wkurwiała. Głównie chodzi mi o „lag” po depnięciu w gaz. Wiem, można się przyzwyczaić i nauczyć, jak najlepiej/najefektywniej używać. W sumie i tak jest fajnie. Mój pierwszy automat. I już manuala nie kupię. Choćby mi Ziuta obiecała loda do końca moich dni za friko : )
                                      • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 02.10.20, 14:07
                                        > Mój pierwszy automat. I już manuala nie kupię. Choćby mi
                                        > Ziuta obiecała loda do końca moich dni za friko

                                        Witamy w klubie zramolałych emerytów.
                                        • nousecomplaining Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 02.10.20, 21:00
                                          Aaa, dziękuję za powitanie. Już z członkostwa nie zrezygnuję.
                                          Pytanie do Ziuty - prowadziłaś kiedyś np. Mustanga w wersji dla zramolałych emerytów? Po prostu tragedia, co za muł. Jak zresztą w przypadku większości aut poruszających się po amerykańskich drogach.
                                          • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 02.10.20, 21:56
                                            nousecomplaining napisał(a):

                                            > Aaa, dziękuję za powitanie. Już z członkostwa nie zrezygnuję.
                                            Moja ślubna tak ma.
                                            Jak już był pierwszy automat, tak teraz mają być wyłącznie automaty.
                                            Ja będę się rozglądał w pierwszej kolejności za automatem, ale nie skreślam też skrzyni ręcznej.
                                            Inna sprawa, że ja od kupna pierwszego autka z automatem jeździłem też i takimi z ręczną.

                                            Co do DSG - też uważam (a właśnie taką - DQ200 mam w Swetrze), że to nieporozumienie.
                                            Z drugiej strony da się do jej "odchyłów" przyzwyczaić, ale do tradycyjnego hydrokinetyka to się kulturą pracy nie umywa.
                                      • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 02.10.20, 17:42
                                        nousecomplaining napisał(a):


                                        > No tak to już jest i powinno być, że nowsze jednak na więcej plusów. Od prawie
                                        > roku jeżdżę autem z tym silnikiem (1.3TCe 140KM ze skrzynią EDC) i stary dobry
                                        > wolnossak 1.6 ma na noc. Ale ta skrzynia EDC mnie wkurwia (wspominałem w innym
                                        > wątku) - podobno (według gościa z zaprzyjaźnionego ASO) te skrzynie schodzą z t
                                        > ej samej taśmy produkcyjnej co DSG. Sporo jeździłem superbem z DSG właśnie, i j
                                        > eszcze bardziej mnie tam wkurwiała. Głównie chodzi mi o „lag” po depnięciu w ga
                                        > z. Wiem, można się przyzwyczaić i nauczyć, jak najlepiej/najefektywniej używać.
                                        > W sumie i tak jest fajnie. Mój pierwszy automat. I już manuala nie kupię. Choć
                                        > by mi Ziuta obiecała loda do końca moich dni za friko : )

                                        Ja stwierdziłem, ze następne auto to już będzie automat. Przekonałem się też silników z turbo.
                                  • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 09:09
                                    ktos_z_kosmosu napisał:

                                    > samspade napisał:
                                    >
                                    > > Bo klocki po 80 tys jeszcze były dobre. Twój czasookres jest bzdurą.
                                    > > A na trasach regularnie przekraczam setkę. I co w związku z tym?
                                    >
                                    > Jajco, drogowy zabójco.

                                    Zabójca ponieważ jeżdżę sprawnymi samochodami. Ciekawe. I mówi to człek, który wcześniej pisał o merytorycznych wpisach.

                                    > > A czy mój plastikowy samochód jest jak cukiereczek? Nie w środku. Ale prz
                                    > y dwój
                                    > > ce dzieci nikogo to nie dziwi. Ale i tak wygląda lepiej niż twój ulep.
                                    >
                                    > Skąd wiesz, że lepszy?
                                    > Kolejny wróżbita się znalazł, z fusów wywróżył.
                                    > Żałosny jesteś.

                                    Bo oczywiste że jest lepszy od 20 czy 30 letniego ulepa, w którym musiałeś wymienić wszystko.
                                    Mój jest sprawny. Nie ma problemów z hamulcami jak twoje ulepy.
                      • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 11:42
                        > Aaaaa, przepraszam, speców osiedlowych, co to raz na tydzień
                        > do kościoła wyjeżdżają i czasami do szwagra po kartofle.

                        Powiedział koleś, który jeździ trzydziestoletnim rzęchęm, i prawdopodobnie również jego wiedza o motoryzacji zatrzymała się na tym etapie, a o nowych samochodach wie tyle, że mają watę szklaną w podsufitce.

                        > Nie pomyślałem,

                        To dla ciebie dość typowe.

                        > wy spece i oczywiście argumenty macie na obronę papierowych pontonów na F

                        Może po prostu większość z nas jeździła samochodami na F.
                        • bigzaganiacz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 12:16
                          Powiedział koleś, który jeździ trzydziestoletnim rzęchęm, i prawdopodobnie również jego wiedza o motoryzacji zatrzymała się na tym etapie, a o nowych samochodach wie tyle, że mają watę szklaną w podsufitce.



                          Tak sie sklada ze tez jezdze 13 letnim rzechem a nowoczesna motoryzacja to tylko wieksza ilosc tabletow i co raz mniejsze i bardziej wyzylowane silniki
                          • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 12:32
                            > Tak sie sklada ze tez jezdze 13 letnim rzechem

                            Read my fingers, zią: TRZYDZIESTOletnim.
                          • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 13:48
                            bigzaganiacz napisał(a):

                            > Powiedział koleś, który jeździ trzydziestoletnim rzęchęm,

                            Dwudziestoletnim kolego i jeszcze pojeździ.

                            > prawdopodobnie jego wiedza o motoryzacji zatrzymała się na tym etapie, a o nowych samochod
                            > ach wie tyle, że mają watę szklaną w podsufitce.

                            A ty ile wiesz?
                            Względem twojego lekceważącego stosunku względem stosowania waty szklanej w niektórych autach, sadzę, że niewiele.
                            Wiesz co to wata szklana? To masa mikro nitek szklanych, które się łamią i w formie kurzu wdychasz je do płuc. Tam mikro igiełki wbijają się w tkankę miękką, organizmu. Jako ciało obce, system obronny, by je odizolować, tworzy wokół nich białkową, czy jakoś tak, otoczkę i tak powstaje nowotwór.
                            Dla utrwalenia NO WO TWÓR

                            • hukers Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 14:02
                              ktos_z_kosmosu napisał:


                              > Wiesz co to wata szklana? To masa mikro nitek szklanych, które się łamią i w fo
                              > rmie kurzu wdychasz je do płuc. Tam mikro igiełki wbijają się w tkankę miękką,
                              > organizmu. Jako ciało obce, system obronny, by je odizolować, tworzy wokół nich
                              > białkową, czy jakoś tak, otoczkę i tak powstaje nowotwór.
                              > Dla utrwalenia NO WO TWÓR
                              >

                              Ty faktycznie kosmita jesteś
                              • trypel Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 15:10
                                Teraz się na takich mówi foliarz :)
                              • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 15:15
                                hukers napisał:

                                > Ty faktycznie kosmita jesteś

                                Jeśli to aprobata, to dziękuję.
                                Jeśli dezaprobata, toś niedouczony swawolny Dyzio, co to - no bo co się może wydarzyć? A w ogóle to mnie nie dotyczy.
                                Mach ręką.
                                Czyli do wersji 2, komentarz, a wdychaj se nawet zeschnięty oset, a nawet się nim pocieraj.
                        • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 13:28
                          vogon.jeltz napisał:

                          > Powiedział koleś, który jeździ trzydziestoletnim rzęchęm,

                          Ten rzęch zajeździ jeszcze trzy twoje na F

                          > Może po prostu większość z nas jeździła samochodami na F.

                          Wasze F, wasza sprawa i wasze cewki zapłonowe wożone w bagażniku.
                          Ale też przyznać muszę, że jazda typu buju buju pojazdami na F może być fajną i nobilitującą zabawą. Przed każdym wyjazdem możesz sobie zmieniać znaczki firmowe i nie będzie to kłamstwo.
                          • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 13:53
                            > Ten rzęch zajeździ jeszcze trzy twoje na F

                            Ten rzęch niedługo nie będzie się w ogóle nadawał do jazdy, chyba że na zlotach youngtimerów. Bo jazda polega najczęściej na tym, że chcesz gdzieś dojechać. Pomijając już całą bzdurną niepraktyczność jeżdżenia na co dzień rzęchem w biedawersji, ja potrzebuję czasem dojechać do centrum miasta w krajach ciut bardziej cywilizowanych od Polski. Trzydziestoletniej Preludy po prostu nie wpuszczą.

                            > Wasze F, wasza sprawa i wasze cewki zapłonowe wożone w bagażniku.

                            Nawet nie wiem, jak wygląda taka cewka zapłonowa. Zainteresuj się lepiej stanem swoich hamulców.

                            > Przed każdym wyjazdem możesz sobie zmieniać znaczki firmowe
                            > i nie będzie to kłamstwo.

                            E? Znaczy jaki inny znaczek mogę sobie nakleić na Renault Scenica, Citroena Cactusa albo Peugeota 508, żeby nie było widać różnicy?
                            • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 15:06
                              vogon.jeltz napisał:

                              > Ten rzęch niedługo nie będzie się w ogóle nadawał do jazdy, chyba że na zlotach
                              > youngtimerów. Bo jazda polega najczęściej na tym, że chcesz gdzieś dojechać. P
                              > omijając już całą bzdurną niepraktyczność jeżdżenia na co dzień rzęchem w bieda
                              > wersji, ja potrzebuję czasem dojechać do centrum miasta w krajach ciut bardziej
                              > cywilizowanych od Polski. Trzydziestoletniej Preludy po prostu nie wpuszczą

                              > Nawet nie wiem, jak wygląda taka cewka zapłonowa. Zainteresuj się lepiej stanem
                              > swoich hamulców.

                              > E? Znaczy jaki inny znaczek mogę sobie nakleić na Renault Scenica, Citroena Cac
                              > tusa albo Peugeota 508, żeby nie było widać różnicy?

                              Zero treści coś wartych, wiele wynikających ze złośliwej chęci dowalenia przeinaczeń, wyciągania wniosków z dupy, kłamstw, braku umiejętności czytania ze zrozumieniem i mylenia 20 z 30, czyli arytmetyka na 1 silnia.
                              Szkoda mi ciebie, nie dość żeś jako vogon jeltz ohydny, to na dodatek złośliwy gamoń.
                              Jedno mnie ciekawi.
                              Kto ci płaci pensję i za co.
                              Skończyłem.

                              • only_the_godfather Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 15:08
                                ktos_z_kosmosu napisał:


                                > Skończyłem.
                                >
                                To weź skończ i idź z tego forum, bo jak widać piszesz tu same brednie. Tylko co rusz jak ktoś cie zacznie krytykować piszesz, że już skończyłeś i uciekasz stąd, po czym pojawiasz się.
                                • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 15:25
                                  only_the_godfather napisał:

                                  > To weź skończ i idź z tego forum, bo jak widać piszesz tu same brednie.

                                  Brednie powiadasz?
                                  Rozumiem, prawda towarzystwa wzajemnej adoracji naganiaczy w oczy kole.
                                  No, świat pełen jest frajerów, a branża motoryzacyjna celuje w wyłapywaniu takich.


                                  • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 16:34
                                    > No, świat pełen jest frajerów, a branża motoryzacyjna celuje w wyłapywaniu takich.

                                    Jasne, tylko ty nie jesteś frajerem, bo jeździsz trzydziestoletnim rzęchem w biedawersji. Paradne.
                                    • ktos_z_kosmosu Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 22:07
                                      vogon.jeltz napisał:

                                      > Jasne, tylko ty nie jesteś frajerem, bo jeździsz trzydziestoletnim rzęchem w bi
                                      > edawersji. Paradne.

                                      Ty i jeszcze paru, potraficie od 2020 odjąć 2001?
                                      Kup sobie coś takiego www.montessoripomoce.pl/pomoce-montessori/edukacja-matematyczna/duze-liczydlo-do-liczenia-i-do-myslenia
                                      W twoim przypadku warto zainwestować te dwie i pół stówy, no jeszcze to co lubisz, produkt premium..


                                      • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 01.10.20, 14:02
                                        > Ty i jeszcze paru, potraficie od 2020 odjąć 2001?

                                        Czyli jest jeszcze zabawniej niż myślałem. Gdybyś jeździł trzydziestoletnią, mógłbyś przynajmniej uchodzić za miłośnika youngtimerów, który lubi swój zabytkowy już pojazd utrzymywać w perfekcyjnym stanie. A tak to jesteś po prostu pospolitym posiadaczem pełnoletniego rzęcha, których w Potato Republic of Bolanda jak psów (zarówno rzęchów, jak i ich dumnych posiadaczy).
                              • samspade Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 15:19
                                ktos_z_kosmosu napisał:

                                > Zero treści coś wartych,

                                Dobry opis twoich wpisów.
                              • vogon.jeltz Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 16:32
                                > Zero treści coś wartych

                                Doskonałe podsumowanie twojej tfurczości na tym forum. Odkąd sięgam pamięcią, nie napisałeś ani jednego sensownego posta.

                                > Jedno mnie ciekawi.

                                Resortowe przyzwyczajenia siedzą głęboko, co?
        • misiaczek12813 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 21:35
          qqbek napisał:

          > A Astry G nie lubiłem od pierwszego dnia i przez kilka kolejnych lat. A potem s
          > ię jeszcze, cholera jedna, sprzedać nie chciała.
          >

          a co się dziwisz , że z łysymi oponami nikt nie chciał kupić ? :)
          • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 21:55
            misiaczek12813 napisał(a):

            > a co się dziwisz , że z łysymi oponami nikt nie chciał kupić ? :)

            Ależ ty durny palant jesteś.
            Tyle lat tłumaczę i nie dotarło.
            Opony nie były łyse, były stare.
            Pewnie sam na starszych jeździsz :)
            • nousecomplaining Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 22:05
              > > a co się dziwisz , że z łysymi oponami nikt nie chciał kupić ? :)
              OMG, ON ŻYJE !!!

              • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 29.09.20, 23:41
                nousecomplaining napisał(a):

                > > > a co się dziwisz , że z łysymi oponami nikt nie chciał kupić ? :)
                > OMG, ON ŻYJE !!!
                >

                Natychmiast mi się "Cham z Kulą w Głowie" Szczerka przypomniał, jak tą czachę zobaczyłem ;)
                Proszę - niby temat przyjemny jak sranie w ostrokrzewie (tj. misio i jego forumowa egzystencja), a jednak reminescencje może przywoływać całkiem pozytywne.
            • misiaczek12813 Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 30.09.20, 21:29
              qqbek napisał:

              > misiaczek12813 napisał(a):
              >
              > > a co się dziwisz , że z łysymi oponami nikt nie chciał kupić ? :)
              >
              > Ależ ty durny palant jesteś.
              > Tyle lat tłumaczę i nie dotarło.
              > Opony nie były łyse, były stare.
              > Pewnie sam na starszych jeździsz :)

              Na jedno wychodzi. Guma z czasem parcieje (twardnieje) i ma gorszą przyczepność.
              Jeżdżę na 2 letnich z głębokim bieżnikiem.
              Żadnych starych ani łysych. 5 lat i wyrzucam nawet jeśli bieżnik głęboki jak ocean.
              Oszczędzam na paliwie (LPG) a nigdy na oponach.
              Cebula Ci z butów wystaje:)
              • teodor-k Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 19.02.23, 00:05
                Już dawno .
                • qqbek Re: Samochód do wykończenia (dosłownie i w przeno 19.02.23, 00:08
                  teodor-k napisał:

                  > Już dawno .

                  Pozor!
                  Donašeč!
    • waga170 Pojade filozoficznie 02.10.20, 04:37
      Myslalem ze to jest forum milosnikow samochodow...
      Ja od dziecka uwazalem ze samochod, w odroznieniu od przydroznego kamienia, to "istota" ktora jezeli nie "dusze" to przynajmniej "charakter", ale ma, jak zwierzeta. A co Ty wymysliles? Mam do zaorania hektar pola ktorego juz potem nigdy nie bede oral. Potrzebuje starego konia, ktory zdechnie na drugi dzien po zakonczeniu roboty. Wstydz sie!
      • ktos_z_kosmosu Re: Pojade filozoficznie 02.10.20, 13:47
        waga170 napisała:

        > Myslalem ze to jest forum milosnikow samochodow...
        > Ty wymysliles? Mam do zaorania hektar pola ktorego juz potem nigdy
        > nie bede oral. Potrzebuje starego konia, ktory zdechnie na drugi dzien po zakon
        > czeniu roboty. Wstydz sie!

        Gadasz do speców z osiedlowego podwórka, którzy usiłują odreagować mus uiszczania dokuczliwych rat za ich auta dla Kowalskich, lub jeszcze lepiej, aut co to za samo podłączenie do komputera by zdiagnozować, która pierdoła znowu padła trzeba zapłacić 500 i że trza będzie wymienić kolejny moduł za kolejną kasę.
        Teraz milczą bo główkują. Ale jak wygłówkują, to się odezwą i jeśli ty za 13000 zrobiłeś kapitalkę by auta nie dobijać, bo fajne auto z super silnikiem, takie jakie lubisz, to się okaże żeś pajac, palant i choć nigdy na oczy nie widzieli tego auta i ignorując twoje opisy i zasady arytmetyki, stwierdzą, że jeździsz ulepem, gratem i rzęchem.
        Oni nieeee, ulepami, mimo, że na kolanie składanymi z silników i płyt podłogowymi z pożyczki, a też z instalacjami elektrycznymi bez miedzi, nie jeżdżą.
        No bo jak mogą jeździć ulepami na które, ku uciesz bankierów, wywalili ponad 100000?
        Całe szczęście, że nie dotyczy wszystkich piszących na tym forum. To tylko grupa aktywistów co to z "dobrozmianowym" pisim zapałem kombinuje, komu by tu jeszcze przypierdolić. Taka nowa polska tradycja, chyba.
        • vogon.jeltz Re: Pojade filozoficznie 02.10.20, 14:16
          > Gadasz do speców z osiedlowego podwórka, którzy usiłują odreagować mus uiszczania
          > dokuczliwych rat za ich auta dla Kowalskich

          Ja pierdolę, takiego kosmity to tu naprawdę jeszcze nie było. Co post, to większe brednie. Większość tutaj, drogi resortowy kolego, ma samochody kupione za gotówkę i najczęściej nie są to samochody nowe, a jeśli ktoś spłaca raty, to są to raty leasingowe, które wrzuca sobie w koszty.

          > że trza będzie wymienić kolejny moduł za kolejną kasę

          Nieśmiało zauważę, że z nas tutaj obecnych to ty powymieniałeś wszystko co się da w swoim ulepie, co kosztowało cię 13 tysięcy.

          > bo fajne auto z super silnikiem, takie jakie lubisz, to się okaże żeś pajac, palant

          Nie, nie dlatego jesteś pajac i palant, że jeździsz dziewiętnastoletnim "fajnym autem z super silnikiem", w którego remont kapitalny włożyłeś 13k. Jak trochę jeszcze pogłówkujesz - choć wiem, że to dla resortowych trudne - to może dojdziesz dlaczego.

          > z "dobrozmianowym" pisim zapałem kombinuje, komu by tu jeszcze przypierdolić

          Rozczaruję cię - tu nie ma żadnego kombinowania. Po prostu: wbija tu delikwent i zaczyna pierdolić od rzeczy, to dostaje kopa.
        • trypel Re: Pojade filozoficznie 02.10.20, 14:50
          Poziom zakompleksienia zaczyna przebijać misiaczka
          Masakra jakaś
          Dlaczego winisz innych za swoje przegrane zycie?
          • ktos_z_kosmosu Re: Pojade filozoficznie 02.10.20, 19:50
            trypel napisał:

            > Poziom zakompleksienia zaczyna przebijać misiaczka

            Konsekwentnie brniesz w oceny bez uzasadniania na jakiej podstawie snujesz pod swoją czupryną te oceny.
            Możesz się poprawić, ale wątpię czy to zrobisz. Argumentów ci brak.
            Podobnie jak zdolności do arytmetyki.

            > Masakra jakaś
            > Dlaczego winisz innych za swoje przegrane zycie?

            Rzeczywiście, masakra.
            Jakiś rzeżączkowy tryper, chyba wróżąc z fusów, będzie wyrokował, kto ma przegrane życie, a kto nie.
            Przestań się ośmieszać, pajaca z siebie robisz.



            • trypel Re: Pojade filozoficznie 02.10.20, 20:15
              Już dałeś się poznać całkiem nieźle i z każdym postem pokazujesz bardziej jak winisz świat za swoje życie
              I po co?
              To gdzie jesteś to tylko twoja zasługa
              Nie nasza wina
              I jeśli wmawianie sobie że wszyscy lepsze auta kupują na kredyt ci pomaga to proszę uprzejmie.
              Żarówki biorę na pożyczkę z bociana a paliwo nocami na parkingach spuszczam z innych aut. Najlepiej że starych hond bo to paliwo jakoś więcej oktanow ma.
              Nieraz też z zazdrości przecinam innym opony tapeciakiem
              Ale tylko w kilkunastolatkach za gotówkę. Zazdrość po prostu.
              • ktos_z_kosmosu Re: Pojade filozoficznie 02.10.20, 23:06
                trypel napisał:

                > Już dałeś się poznać całkiem nieźle i z każdym postem pokazujesz bardziej jak w
                > inisz świat za swoje życie

                Miałem nadzieję, że dam się poznać, ale część z was nie załapała.
                Zawęzili swoje pole widzenia kwestii związanych z motoryzacją i tym sposobem dają się robić w konia, bo to te dzisiejsze auta to ulepy. Ulepy, bo tak ulepione, by gdy gwarancja minie, ostatnia koszulę próbować z klienta zedrzeć. Takie czasy.

                > I po co?

                Tylko po to by co poniektórym oczy otworzyć. Życzliwy kosmita jestem i nie okładam kogoś kogo nie rozumiem inwektywami. Nie bawię się też w domysły i interpretacje czegoś czego nie rozumiem, lub mam niekompletne dane.

                > I jeśli wmawianie sobie że wszyscy lepsze auta kupują na kredyt ci pomaga to pr
                > oszę uprzejmie.

                Nie odwracaj kota ogonem, nie krytykowałem i nie krytykuję czyichś wyborów. Przekazać wam tylko chciałem, że można jeździć przyzwoicie i bezpiecznie (woja o klocki po 80000, wg kogoś, na oko, jeszcze dobre) i nie wydawać zbyt wiele ciężko zarobionych pieniędzy.
                Trzy lata wstecz stałem przed wyborem, sprzedać coś co lubię bo choć silnik bez wycieków i kompresję miał na zimnym 12, o do 12,5, ale blachy były do roboty, zawieszenie i pirerdoły takie jak dla bezpieczności wymiana przewodów paliwa, hamulcowych itp. W tym czasie planowaliśmy z kosmitką poważny zakup i stanęło pytanie, kupować młodsze auto, czy remontować stare. Padło na remontować, a za kasę na auto kupić złoto. Ot tak na wypadek gdy trzeba będzie do planowanej inwestycji dołożyć. Kupiłem 80 dukatów nowego bicia po 610 zł szt. Ale szczęściem w nieszczęściu u pośrednika wykryto chorobę serca i sprawa się odwlokła, praktycznie stanęła, a i oferta była już nie aktualna. Potem grudzień 2019, święta, a , że u znajomego dokładne badanie wykazały inną groźną bolączkę to sprawa nie ruszyła bo tylko on fachowiec w tej branży. Dalej już się domyślasz. Pierdzielnęła, jak to nazwał jeden PiS-owiec, epidemia pandemii i kompletna dupa. Co z dukatami? Na dzień dzisiejszy kupią po 820 zł i cena rośnie (nie sprzedam niech se leżą, w miłym towarzystwie będą). Czyli 13000 zł zapłaciłem za remont, za kółka do przodu jestem 16000 to teoretycznie na plusie, póki co, jestem 3000 minus stracone 1500 bilety lotnicze do Alicante. Wyprowadzkę planowaliśmy.
                A aut waszych nie krytykuję i nie krytykowałem. Starałem się tylko was uczulić, ze dziś tylko złoto się świeci.
                Zresztą nie tylko dziś.
                Tak w ogóle, to uraz mam dealerów. Kiedyś miałem sprowadzonego Forda Sierrę. Choć jeździło mi się dobrze, auto sprzedałem bo trafił się amator, który dawał cenę zbliżoną do tej za jaką go kupiłem. Jako, że na Fordzie się nie zawiodłem (krótko jeździłem), na Mondeo zachorowałem. Pojechałem do Auto Plaza, gość grzecznie poprosił bym usiadł, ja usiadłem, ujawniłem chęć zakupu takiego i takiego Mondeo. Pan- jak najbardziej, proszę uprzejmie i
                - Proszę o zaświadczenie z zakładu pracy.
                - A po co panu moje zaświadczenie z zakładu pracy?
                - Nooo, bez zaświadczenia bank nie udzieli kredytu.
                - Ale ja, proszę pana, chcę auto kupić za gotówkę.
                W tym momencie słodycz z faceta spłynęła, mniej przyjemny stał się.
                Na kredyt nie biorę tom gorszy klient bo bankowej prowizji nie daję im zarobić.
                - Dobrze, musi pan wpłacić (coś tak, dokładnie nie pamiętam) 20% teraz, a resztę przy odbiorze.
                - A kiedy będzie ten odbiór?
                Zimno
                - No nie wiem, to trzeba zamówić, potem nie wiadomo kiedy statek wypłynie, minimum trzy miesiące.
                Kwestii statku, którym z Niemiec do Polski auta będą wieźć nie poruszyłem.
                Tylko zapytałem.
                - No ale wy macie tu olbrzymi plac załadowany samochodami, głównie Mondeo.
                - Oooo, to są samochody, które czekają na klienta.
                - To ja nie jestem klientem? Kasę wam daję. Ale niech będzie. Oczywiście gwarancję ceny mam.
                - Nie proszę pana, cena przy odbiorze samochodu będzie uzależniona od kursu marki niemieckiej na dzień wydania samochodu.
                Tu podziękowałem, bay bay i nigdy więcej.
                Cwaniaki place załadowali aż marka bryknie o kilkanaście groszy, wtedy oni od naiwnych kasę ściągną.
                Od tamtej pory i nie tylko (inne kwiatki z branży motoryzacyjnej i bankowej znam) stałem się kimś nie z tego świata. Nastawiłem się na zasadę "umiesz liczy, licz na siebie" i nie wierz w dobre intencje tych, którzy cię głaszczą.
                Źle na tym nie wychodzę.
                www.youtube.com/watch?v=8x8S5Mgimy0
                • vogon.jeltz Re: Pojade filozoficznie 05.10.20, 21:47
                  > Tu podziękowałem, bay bay i nigdy więcej.

                  Fascynująca bajeczka, masz 50k PLN w dukatach, i opowiadasz nam historyjki sprzed ćwierć wieku. Niesamowite! Ale powiedz nam, o jaką zatokę ci chodzi?
                  • qqbek Re: Pojade filozoficznie 05.10.20, 22:03
                    vogon.jeltz napisał:

                    > Fascynująca bajeczka, masz 50k PLN w dukatach, i opowiadasz nam historyjki sprz
                    > ed ćwierć wieku. Niesamowite! Ale powiedz nam, o jaką zatokę ci chodzi?

                    Dukaty to się kupowało w 2011 po 350-370 złotych, tak "nie żebym się znał, ale wiem" :)
                    Jak kupił po 600, a sprzedał po 800 to jest teraz prawie dwie stówy w plecy, bo chodzą po prawie tysiąc... tak już to jest z cenami złota, że pierdolca dostają w niepewnych czasach.

                    Co do jego rewelacji co do kupna auta za gotówkę - on jest już najwyraźniej za orbitą Saturna... następny będzie Uran... albo (jak to się poprawnie w BrEN wymawia "Your anus").
                    • vogon.jeltz Re: Pojade filozoficznie 05.10.20, 22:42
                      > Co do jego rewelacji co do kupna auta za gotówkę - on jest już najwyraźniej
                      > za orbitą Saturna... następny będzie Uran... albo (jak to się poprawnie w BrEN
                      > wymawia "Your anus").

                      Ale to nadal nie wyjaśnia, o co mu chodziło z tą zatoką u dealera.
          • waga170 Re: Pojade filozoficznie 02.10.20, 20:11
            -Juz wiecej grzechow prosze ksiedza nie pamietam...
            -Na pewno? Pomysl, moze cos sobie przypomnisz...
            -No i jeszcze walilem konia w lazience...
            -A to nie grzech, dobrze mu, po co tam wchodzil!
        • only_the_godfather Re: Pojade filozoficznie 02.10.20, 17:48
          ktos_z_kosmosu napisał:

          > waga170 napisała:

          > Gadasz do speców z osiedlowego podwórka, którzy usiłują odreagować mus uiszczan
          > ia dokuczliwych rat za ich auta dla Kowalskich,
          W życiu nie kupiłem auta na raty i nie kupię. Zawsze kupuję za gotówkę i takie na które mnie aktualnie stać. Ciebie natomiast nie stać na nic lepszego niż 20 letni ulep i dorabiasz sobie do tego ideologię. Zazdrość, cię zżera, że są ludzie których stać na nowsze auta.
          > lub jeszcze lepiej, aut co to z
          > a samo podłączenie do komputera by zdiagnozować, która pierdoła znowu padła trz
          > eba zapłacić 500 i że trza będzie wymienić kolejny moduł za kolejną kasę.
          Masz jakieś złe doświadczenia, ale spoko rozumiem, też bym się wkurzał jakbym wydał 13 tysięcy w remont auta.
          > Teraz milczą bo główkują. Ale jak wygłówkują, to się odezwą i jeśli ty za 13000
          > zrobiłeś kapitalkę by auta nie dobijać, bo fajne auto z super silnikiem, takie
          > jakie lubisz, to się okaże żeś pajac, palant i choć nigdy na oczy nie widzieli
          > tego auta i ignorując twoje opisy i zasady arytmetyki, stwierdzą, że jeździsz
          > ulepem, gratem i rzęchem.
          Pajac jesteś, bo masz jakiś dziwny kompleks i zazdrościsz wszystkim, że stać ich na lepsze auto niż ciebie. Przez to wmawiasz wszystkim, że robią, źle za to ty zrobiłeś dobrze.

          > Oni nieeee, ulepami, mimo, że na kolanie składanymi z silników i płyt podłogowy
          > mi z pożyczki, a też z instalacjami elektrycznymi bez miedzi, nie jeżdżą.
          > No bo jak mogą jeździć ulepami na które, ku uciesz bankierów, wywalili ponad 10
          > 0000?
          Niewiem o czym domnie mówisz, ale najwidoczniej masz jakiś problem, może potrzebuje o tym porozmawiać z psychologiem? Myślę, że byłby to ciekawy przypadek.
          > Całe szczęście, że nie dotyczy wszystkich piszących na tym forum. To tylko grup
          > a aktywistów co to z "dobrozmianowym" pisim zapałem kombinuje, komu by tu jeszc
          > ze przypierdolić. Taka nowa polska tradycja, chyba.
          Za to ty kombinujesz jakby się tu dowalić, że kogoś stać na lepsze auto niż ciebie.
      • vogon.jeltz Re: Pojade filozoficznie 02.10.20, 14:18
        > Ja od dziecka uwazalem ze samochod, w odroznieniu od przydroznego kamienia,
        > to "istota" ktora jezeli nie "dusze" to przynajmniej "charakter", ale ma, jak zwierzeta.

        Cóż, bywają dziwniejsze religie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka