nousecomplaining
06.08.22, 17:51
M.in. w kontekście wypadku autokaru w Chorwacji naszła mnie tak refleksja, że już staram się unikać długich tras robionych „na raz”. Jeszcze kilka lat temu jakoś nie planowałem noclegów po drodze, mając do przejechania powiedzmy 1k km. Teraz zapomnij. Wolę sobie zaplanować nocleg albo i dwa w fajnym miejscu i coś po drodze zobaczyć, zamiast gonić do celu. Wiem, wiem, wielu tu pewnie takich typu „co, ja nie dam rady, taki kierowca?” Albo „Wolę się pomęczyć, ale jak najszybciej dotrzeć”. Albo jak mój kumpel dający się terroryzować żonie, która nie uznaje noclegów po drodze (sama też prowadzi, ale zmiana przy kierownicy kumplowi wytchnienia żadnego nie daje). Kilka razy przekonałem się też, że mimo niby dobrego samopoczucia coś się we mnie psuło po dużej dawce kilometrów i krótka przerwa jakoś nie pomagała. Zbyt duża wiara we własną wytrzymałość i umiejętności może mieć skutki tragiczne, jak się okazało w przypadku moich dwóch znajomych. Też tak macie z wiekiem?