krawiasty
19.07.05, 15:46
Jade sobie dziś Trasą Łazienkowską w Wawie od stronu Ochoty ku Pradze. W
okolicach Ronda Jazdy Polskiej widze przed sobą jakiś zator. Wszyscy nagle
zwalniają, tworzy się prawie korek. Przebijam się do przodu i co widzę? Na
lewym pasie Astrą Classic z czarnymi blachami OTM (ktoś wie co to? Ostrołęka?)
ślimaczy się Zenon (po 50-tce, szpakowaty, łysiejący), obok jego żona Zofia,
z tyłu nastoletni nygus ze słuchawkami na uszach. No i tak sobie jadą i sobie
rozmawiają. No więc ja wypuszczam Zenona trochę do przodu, ustawiam się na
prawym pasie i sobie obserwuję. Jechaliśmy tak od tego ronda na Pragę, do
rozjadu Alei Stanów Zjednoczonych i Ostrobramskiej. I tak: Zenon jechał 40
km/h, nie reagował na żadne miganie mu światłami i trąbienie, ignorował
wszystkich którzy w końcu wyprzedzili go prawym, przyhamowywali przed nosem,
lub wyprzedzając trąbili na niego. Przypominam: trwało to od ronda Jazdy
Polskiej do Ostrobramskiej! Jedno muszę Zenonowi oddać: ma chłop nerwy. Ja
złamałbym się po jednym trąbnięciu, on ignorował dziesiątki wściekłych
kierowców i sunął sobie spokojnie te swoje czterdzieści na godzinę.