Dodaj do ulubionych

Zjeżdzać na pobocze, czy nie?

15.09.05, 07:51
Mam pewien dylemat i chciałbym usłyszeć Waszą opinię.

Załóżmy, że jedziemy np. drogą nr 14 Łódź-Sieradz. Droga jest jednojezdniowa,
z jednym pasem ruchu w każdą ze stron, z dość szerokimi jak na polskie
warunki poboczami. Moje pytanie brzmi: czy jeśli ktoś próbuje mnie wyprzedzić
to zjeżdzać na pobocze, żeby ułatwić mu ten manewr?
W świetle przepisów nie tylko, że nie mam obowiązku zjeżdzać na pobocze, ale
nawet mi tego robić nie wolno, gdyż do jazdy samochodem służy jezdnia, a nie
pobocze.
Co więc robić? Jak się zachować, żeby dla wszystkich było dobrze?
Obserwuj wątek
    • wujaszek_joe Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 08:01
      jezeli nie ma najmniejszego ryzyka że na krawędzi jezdni mogąą byc dziury czy
      cos to jasne ze tak
      jezeli facet za tobą z daleka miga ci swiatłami że trzeba go puscic to jasne ze
      nie. podobnie jak ktos z przeciwka chce wymusic, trzeba tak długo nie zjedzac
      na prawo az gosciu sie zes ra:)
      nie lubie takich dróg, zamiast sobie jechac trzeba brac udział w jakims dziwnym
      polowaniu (jako mysliwy lub zwierzyna)
      • jusytka Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 08:14
        Zgadzam się z tobą ;) Ja też na czyjeś chamskie zachowanie reaguje zupełnie
        odwrotnie, niż sobie tego życzy w być może złudnej nadziei, że się czegoś
        nauczy ... Kiedy jednak nie ma zagrożenia staram się mimo wszystko zjeżdżać na
        pobocze, nigdy jednak nie przekraczam ciągłej linii ...
        • waswoj Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 11:25
          jedna z kontrowersji na naszych drogach. Zawsze będe miał do tych kierowcow
          pretensję, którzy trzymają sie bocznej- przerywanej lub ciagłej linii- jak
          pijany płotu.
          Generalna zasadą ruchu drogowego jest NIE SZKODZIĆ - ustapienie miejsca czy to
          wyprzedajacemu czy też jadacemu z przeciwka jest nie tylko oznaka kultury jazdy
          ale też wykazaniem sie znajomoscia przepisów - a przede wszystkim dbaniem o
          własne zdrowie i samochód. Umiejetność obserwacji lusterek zewnetrznych i
          patrzeniem co dzieje się przede mna, powinna być tak naturalna jak picie
          wody.Nie jest ważne czy ten co jedzie szybciej ode mnie - przekracza przepisy
          czy nie - utrudniając mu manewr wyprzedzania nas - stajemy sie poitencjalnymi
          współsprawcami ewentualnej kolizji - możemy stracić o wiele wiecej czasu niż
          spokojne odjechanie do prawej krawędzi jezdni!!!!! o czym mówi kodeks drogowy i
          do czego nas obliguje. W chwili wypadku mozemy być bowiem oskarżeni o
          zaniechanie - czyli brak wykonania wszystkich manewrów - aby kolizji uniknąć.
          Jeżdże od 41 lat - mam przejechane ponad 1,5 miliona kilometrów i nic mnie tak
          nie śmieszy jak własnie uparte trzymanie sie linii czy to przerywanej czy
          ciągłej z pełna widocznościa do przodu. W mysl zasady - JA JADFE PRAWIDŁOWO _
          GDZIE SIE PCHASZ - ale za chwile gdy z przeciwka na takiego delikwenta jedzie
          ionny samochód - to proszę - zjeżdża!!!! wtedy jest wszystko w porządku?!
          oczywiście że nie - bo ten z przeciwka ma ograniczoną świadomość swojego czynu -
          ale przecież nasze zdrowie jest ważniejsze - prawda?
          Nasze drogi pełne sa tych co mieli rację!!! widać to po krzyżach stojacych na
          poboczach - warto o tym pamiętać!
          • mejson.e Nie szkodzić 15.09.05, 23:03
            waswoj napisał:

            > jedna z kontrowersji na naszych drogach. Zawsze będe miał do tych kierowcow
            > pretensję, którzy trzymają sie bocznej- przerywanej lub ciagłej linii- jak
            > pijany płotu.
            > Generalna zasadą ruchu drogowego jest NIE SZKODZIĆ - ustapienie miejsca czy to
            > wyprzedajacemu czy też jadacemu z przeciwka jest nie tylko oznaka kultury jazdy
            > ale też wykazaniem sie znajomoscia przepisów - a przede wszystkim dbaniem o
            > własne zdrowie i samochód. Umiejetność obserwacji lusterek zewnetrznych i
            > patrzeniem co dzieje się przede mna, powinna być tak naturalna jak picie
            > wody.Nie jest ważne czy ten co jedzie szybciej ode mnie - przekracza przepisy
            > czy nie - utrudniając mu manewr wyprzedzania nas - stajemy sie poitencjalnymi
            > współsprawcami ewentualnej kolizji - możemy stracić o wiele wiecej czasu niż
            > spokojne odjechanie do prawej krawędzi jezdni!!!!! o czym mówi kodeks drogowy i
            > do czego nas obliguje. W chwili wypadku mozemy być bowiem oskarżeni o
            > zaniechanie - czyli brak wykonania wszystkich manewrów - aby kolizji uniknąć.
            > Jeżdże od 41 lat - mam przejechane ponad 1,5 miliona kilometrów i nic mnie tak
            > nie śmieszy jak własnie uparte trzymanie sie linii czy to przerywanej czy
            > ciągłej z pełna widocznościa do przodu. W mysl zasady - JA JADFE PRAWIDŁOWO _
            > GDZIE SIE PCHASZ - ale za chwile gdy z przeciwka na takiego delikwenta jedzie
            > ionny samochód - to proszę - zjeżdża!!!! wtedy jest wszystko w porządku?!
            > oczywiście że nie - bo ten z przeciwka ma ograniczoną świadomość swojego czynu
            > -
            > ale przecież nasze zdrowie jest ważniejsze - prawda?
            > Nasze drogi pełne sa tych co mieli rację!!! widać to po krzyżach stojacych na
            > poboczach - warto o tym pamiętać!

            Popieram w całości!

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • kolowr jeden z niewielu mądrych tirowców...... 16.09.05, 23:24
            BRAWO !!!!!

            czytajcie i uczcie się :)
        • kolowr żeby przypadkiem glina zza krzaka nie wyskoczył 16.09.05, 23:23
          i nie wlepił ci mandatu za przekroczenie linii? ;)))))
      • mejson.e Straszenie 15.09.05, 23:02
        wujaszek_joe napisał:

        "jezeli nie ma najmniejszego ryzyka że na krawędzi jezdni mogąą byc dziury czy
        cos to jasne ze tak
        jezeli facet za tobą z daleka miga ci swiatłami że trzeba go puscic to jasne ze
        nie."

        Ja tam wolę, by ktoś z daleka mnie ostrzegł błyskiem, że potrzebuje miejsca, niż
        zaskakiwał wyskakując "z nienacka".
        Sam zresztą przygotowując się do wyprzedzania czasami mrugnę lekko, by być
        pewnym, że zostanę zauważony.

        "podobnie jak ktos z przeciwka chce wymusic, trzeba tak długo nie zjedzac na
        prawo az gosciu sie zes ra:)"

        Wystawiając tym na strzał następnego za tobą, który nie widział tego z przeciwka
        zasłoniętego twoją puszką. Tak kiedyś zginęła młoda kobieta z dzieckiem
        zaskoczona odsłoniętą w ostatniej chwili czołówką.

        A co do sra.ącego ze strachu przed czołówką, to już widziałem jak pewien dżigit
        nie mając miejsca zjechał na lewe pobocze na grubość lakieru obok "straszącego".
        Nie wiem, kto się wtedy ostatecznie zes.ał...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • latamnisko Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 00:43
        > jezeli facet za tobą z daleka miga ci swiatłami że trzeba go puscic to jasne
        > ze nie.

        a wyobraź sobie przyjacielu, że niektórzy uzywają długich dla bezpieczeństwa,
        szczególnie w sznurze samochodów nigdy nie wiadomo, kiedy kogoś najdzie ochota
        na wyprzedanie bez spojrzenia w lusterko...
    • piotrpilinko Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 08:26
      W świetle polskiego prawa jadąc poboczem jesteś włączającym się do ruchu - co
      oznacza, że musisz ustąpić pierwszeństwa wszystkim użytkownikom jezdni...
      Super, nie?
      Poza tym nasze pobocza często kryją niebezpieczne niespodzianki...
    • odin-2 Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 08:27
      Re: mario_pab 15.09.05, 07:51

      Dobrze ze pytasz,jednakze smutnym jest fak ze trzeba sie o to pytac ,-moze temu
      z tylu bardzo sie spieszy ?,moze w aucie ma pasazera z zawalem serca,moze
      spieszy sie do szpitala by zdazyc pozegnac sie z umierajacym
      ojcem/matka/zona/bratem ?.

      Jest naszym nalogiem-w szwecji nikt nie zastanawia sie dlaczego pojazd z tylu
      chce nas wyprzedzic-jezeli istnieje mozliwosc to ulatwia sie naszemu
      wspóluzytkownikowi drogi manewr bezpiecznego wyprzedzania.Smutne to ze gdy
      zasiadziecie za kierownica-wszelkie instynkty czlowieczenstwa w Was zamieraja.
      Pzdr.
      • jusytka Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 09:05
        Smutne jest też to, że prawdopodobnie nie bardzo zrozumiałeś o co pytającemu
        chodzi. Sprawa jest nieco bardziej złożona. Są sytuacje kiedy powinno się
        zjechać na pobocze, bo nie istnieje żadne zagrożenie, często jednak nie powinno
        się tego robić, bo:
        - na poboczu może być pieszy, rowerzysta (czasem słabo widoczny)
        - jest ciągła linia
        - zbliżamy się do zakrętu/jedziemy pod górę
        i wiele innych sytuacji.
        Tych zagrożeń nie rozumieją często wariaci, którzy jadą z tyłu i mrugają
        wściekle długimi/trąbią itp
        • lewarek5 Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 09:17
          Data: 15.09.05, 09:05

          Smutne jest też to, że prawdopodobnie nie bardzo zrozumiałeś o co pytającemu
          chodzi. Sprawa jest nieco bardziej złożona. Są sytuacje kiedy powinno się
          zjechać na pobocze, bo nie istnieje żadne zagrożenie,


          .. taak smutne jest,ze nie doczytalas sie tego co Odin napisal,pozwole sobie
          zacytowac fragment jego wpisu :


          odin-2 15.09.05, 08:27

          Jest naszym nalogiem-w szwecji nikt nie zastanawia sie dlaczego pojazd z tylu
          chce nas wyprzedzic-jezeli istnieje mozliwosc to ulatwia sie naszemu
          wspóluzytkownikowi drogi manewr bezpiecznego wyprzedzania.
          • wujaszek_joe Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 09:22
            smutne jest to, że nie jestesmy szwecją

            > Jest naszym nalogiem-w szwecji nikt nie zastanawia sie dlaczego pojazd z tylu
            > chce nas wyprzedzic-jezeli istnieje mozliwosc to ulatwia sie naszemu
            > wspóluzytkownikowi drogi manewr bezpiecznego wyprzedzania.
            u nas jest tak samo.
            nie zawsze jednak taka mozliwosc istnieje, w szwecji nikt by cie nie poganiał
            swiatłami, a manewr wyprzedzania byłby rzeczywiscie bezpieczny
            • odin-2 Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 09:30
              wujaszek_joe napisał:

              > smutne jest to, że nie jestesmy szwecją
              >
              > > Jest naszym nalogiem-w szwecji nikt nie zastanawia sie dlaczego pojazd z
              > tylu
              > > chce nas wyprzedzic-jezeli istnieje mozliwosc to ulatwia sie naszemu
              > > wspóluzytkownikowi drogi manewr bezpiecznego wyprzedzania.
              > u nas jest tak samo.
              > nie zawsze jednak taka mozliwosc istnieje, w szwecji nikt by cie nie poganiał
              > swiatłami, a manewr wyprzedzania byłby rzeczywiscie bezpieczny

              >tyz prawda, szkoda ze nie polska prawda .
      • simr1979 Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 10:52
        odin-2 napisał:

        > Jest naszym nalogiem-w szwecji nikt nie zastanawia sie dlaczego pojazd z tylu
        > chce nas wyprzedzic-jezeli istnieje mozliwosc to ulatwia sie naszemu
        > wspóluzytkownikowi drogi manewr bezpiecznego wyprzedzania.

        Nie ściemniaj, przecież wszyscy wiedzą, że w Szwecji wyprzedzanie nie
        występuje ;)
    • klemens1 Zjeżdżać 15.09.05, 09:38
      Pod warunkiem, że:
      - na dostatecznym odcinku widać, że pobocze jest puste,
      - pobocze nie zwęża się nagle (na trasie W-wa - Lublin są dodatkowe pasy do
      skrętu w lewo i wtedy pobocze zanika),
      - spieszący sie z tyłu nie zachowuje się tak, jakby jadący wolniej miał
      obowiązek zjechania na pobocze.

      Zjechanie to żaden problem a baaaaaaardzo ułatwia wyprzedzanie.
    • iwonekn Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 09:47
      jesli można zjechać zjeżdżam, a dlaczego mam komuś bronić jesli chce się
      zabić??? żart na stronę, faktycznie zjeżdżam, jesli tylko mozna. czasami
      zjeżdżam tez tym z naprzeciwka.. skoro musi jechać pod prąd....
      • dunczyk1960 Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 10:20
        iwonekn napisał(a):
        ( ... ),czasami
        > zjeżdżam tez tym z naprzeciwka.. skoro musi jechać pod prąd....

        Bedac w Angli na urlopie,bez przerwy zjezdzalem na pobocze by dac wolna droge
        tym co jechali pod prad !
        • iwonekn Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 10:49
          a wiesz, że na to nie wpadłam, że to może Angole tak licznie przemieszczają się
          po naszych drogach :)) wezmę to pod uwagę, będę bardziej wyrozumiała ;)
    • marcinc3 ja robie tak 15.09.05, 15:50
      zreguly jezdze szybko i nie zjezdzam bo nie ma potrzeby ale zdarza sie ze jade
      wolno wtedy zawsze zjezdzam tym co mnie wyprzedzaja jak i wala na mnie z
      naprzeciwka oczywiscie w dzien w nocy zjezdam zasdziej raczej na prostych
      odcinkach jezeli ktos wali na mnie z naprzeciwka wlaczam dlugie zeby oswietlic
      pobocze i tez zjezdzam
    • kuszacy_witas Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 21:34
      Jesli widocznosc przed Toba jest dobra to czemu nie ? Skoro wplywa to na bezpieczenstwo to jestem za. Zawsze dziekuje takim ktorzy zjezdzaja mimo ze nie musza. Ale tez nie mam pretensji do tych ktorzy nie zjezdzaja do krawedzi.
    • mirandas Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 15.09.05, 23:34
      Pobocza na trasie do Sieradza to b. duze ulatwienie ruchu - czesto jedyny sposob
      na wyprzedzenie ciezarowki czy innej zawalidrogi. Ale jest tez druga strona
      medalu, czyli piesi, rowerzysci, sprzedawcy jagod itp., zwykle kiepsko widoczni.
      Poza tym samo pobocze potrafi sie konczyc w nieprzewidzianym miejscu, np. na
      mostku (a jest ich kilka na tym odcinku). Dlatego robiac komus uprzejmosc musisz
      pamietac, ze jest to manewr dosc niebezpieczny i wykonywac go tylko wtedy, gdy
      masz absolutna pewnosc, ze nikogo nie rozjedziesz. Mimo wszystko uwazam, ze (z
      zachowaniem ostroznosci) mozna i nalezy ulatwiac innym wyprzedzanie - unika sie
      tworzenia "ogonow" i nieuchronnych prob wyprzedzania po kilka samochodow "na
      trzeciego lub czwartego" w wykonaniu co bardziej nerwowych (a raczej bezmyslnych
      ) kierowcow. I nie staram sie przy tym nikogo wychowywac przy szybkosci 100/h -
      jak ktos mruga na mnie swiatlami i jedzie mi "na kufrze", to przy pierwszej
      sposobnosci go przepuszczam, moze naprawde ma powod, zeby sie spieszyc?
      • piotrpilinko Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 07:40
        Znam tą trasę - a pobocza wykorzystuję głównie w terenie zabudowanym, gdzie są
        chodniki, za to dziwnym trafem ciężarówki wyprzedzają "na czołówkę" samochody,
        które jadą ok. 70km/h... Zresztą - bezmyślność niektórych kierowców nie ma
        granic, gorzej, że często zabijają niewinnych uczestników ruchu drogowego...

        Dawno przestało mnie denerwować mruganie światłami - kiedy wyprzedzam na
        dwupasmówce ciężarówki, a za mną "na kuferku" jedzie taki "mrugacz" po prostu
        kontynuuję wyprzedzanie z tą samą prędkością, a kiedy mam okazję, to zjeżdżam
        na prawy pas. W 99% ignoruję światełka "mrugacza" (a tak na serio - ustawiłem
        sobie tak lusterko wewnętrzne, że światła samochodu, który jedzie 2-3m za mną
        są po prostu niewidoczne). Przynajmniej nie mam wrzodów (chociaż ostatnio
        zdenerwował mnie kierowca jakiegoś samochodu dostawczego, kiedy zaczął się na
        mnie ładować wyprzedzając na czwartego, czy nawet piątego...)
        • noiska Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 10:40
          Na takie trasy raczej proponowałabym inne malowanie. Np. na odcinku 2km dwa
          pasy w jednym kierunku jazdy a jeden w przeciwnym, miedzy nimi podwójna ciągła,
          potem zmiana. Doskonale to funkcjonuje w Austrii czy w Niemczech.
          • mario_pab Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 14:39
            Zamiast podwójnej linii ciągłej można by dać linie ciągłą i przerywaną. Wtedy
            jadący w kierunku w którym jest tylko jeden pas ruchu też mogliby wyprzedzać.
            Nie wiem jednak, czy kierowcy by tego nie nadużywali.

            Pobocze ma jednak swoje zalety, gdyż rowerzysci, piesi, maszyny rolnicze mogą
            się po nim poruszać, a nie po jezdni.
            • piotrpilinko Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 17:09
              To by nie zabezpieczało przed czołówką. Rozwiązenie z naprzemiennymi dwoma
              pasami było lepsze, bo dawało dużo większe bezpieczeństwo... Ale cóż...
          • wojtek33 Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 16:37
            noiska napisała:

            > Na takie trasy raczej proponowałabym inne malowanie. Np. na odcinku 2km dwa
            > pasy w jednym kierunku jazdy a jeden w przeciwnym, miedzy nimi podwójna ciągła,
            > potem zmiana. Doskonale to funkcjonuje w Austrii czy w Niemczech.

            W pełni się zgadzam, pisałem już o tym kiedyś, to malowanie z poboczami jest bez
            sensu. Sprawdza się troszkę w terenie zabudowanym, po uprzednim postawieniu
            znaku o zwężeniu, ale u nas, żeby nie było normalnie, to tam w ogóle znika.
    • callafior Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 15:51
      Ja zazwyczaj nie zjeżdżam na pobocze, ale zbliżam się maksymalnie do niego.
      Jeżeli jednak widzę, że jakiś pajac wyprzedza na trzeciego, albo za bardzo do
      mnie się zbliża to zjeżdzam na to nieszczęsne pobocze, oczywiście uważając, czy
      nie ma nanim pieszych/rowerzystów/zwierząt.
    • simon_r Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 17:06
      jeśli pobocze jest oddzielone przerywaną linią, jeśli środkowa linia też jest
      przerywana, jesli jest dzień i jeśli z przodu widac że na długim odcinku jest
      pusto... to ja zjeżdżam..
      jeśli któryś z warunków nie jest spełniony to wali mnie co ma zamiar zrobić gośc
      za mną... nocą nie zjeżdżam w żadnym wypadku
    • szymizalogowany Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 17:25
      Ja jesli tylko moge to zjezdzam (nie wnikam czy linia dzien noc etc) po prostu
      jesli uznaje ze moge to zjezdzam.

      Aha zjezdzam jesli zauwaze wczesniej lub jesli widze ze ktos mnie dogonil i
      jedzie za mna ze 2 metry min. Jak mi podjezdza a jest jeden pas w jedna strone
      to nie zjezdzam tylko hamuje.
      • m.rycho Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 17:30
        Zawsze jak tylko jest możliwość zjeżdżam i będę zjeżdżał.
    • iberia29 Re: Zjeżdzać na pobocze, czy nie? 16.09.05, 21:49
      przy dobrych warunkach w dzien nie widze powodu, zeby na pobocze - o ile jest
      puste- nie zjechac, natomiast w nocy nie.
    • kolowr w swoim pytaniu zawarłeś odpowiedź: 16.09.05, 23:22
      "zjeżdzac na to pobocze, aby UŁATWIĆ mu ten manewr?"

      oczywiscie wtedy gdy warunki są odpowiednie, czyli wolne pobocze, bez dziur, nie
      wylatujecie właśńie za prawy zakręt, ani nie dojeżdzacie do szczytu górki ;)
    • hondziarz a myśleć potrafisz? 17.09.05, 19:41
      bozia na prawo jazdy ci pozwoliła zdać, a rozum dała też?
      1. Jeżeli poboczem nikt nie idzie i nie jedzie żaden rowerzysta, to chamstwem
      jest niezjechanie.
      2. Jeżeli jednak za chwilę jest zakręt, bądź skrzyżowanie i coś się może
      pojawić na poboczu to się zjeżdża, ale później jak już jest ok.
      • jjlb Do Hondziarza 17.09.05, 20:06
        Moim zdaniem to właśnie u ciebie myślenie nie jest najmocniejszą stroną, ale
        może masz inne zalety?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka