Gość: toyot
IP: 62.233.165.*
16.09.02, 21:49
Cześć wszystkim
Normalnie tego nie robię bo spokojny ze mmnie człowiek, ale przed chwilą
złapałem się z Alfą 156 V6. Nie wiem czy to była 2.5 V6 czy 3.2 GTA. W każdym
razie miała wielkie czarne skrzydło na bagażniku i wyglądała naprawdę
festyniarsko. I wiecie co ? Ten rzekomy samochód "sportowy" zupełnie nie mógł
dać rady mojej rzekomej spokojnej limuzynie Camry 3.0 V6. I do tego z
automatem. Szliśmy równiuteńko ładny kawałek od świateł do świateł, na
następnych światłach po prostu się do siebie uśmiechnęliśmy. I OK.
Ale niestety ja nie zrobiłem 4 rzeczy przed ruszeniem. Po pierwsze nie
przełączyłem z gazu na benzynę, po drugie nie wyłączyłem klimy, po trzecie
nie wyłączyłem overdrive w skrzyni, po czwarte nie włączyłem przycisku Power.
Gdyby nie to ta Alfa tylko by powąchała smrodek z moich rurek ;-) Nie wspomnę
że miałem 4 osoby na pokładzie, a tam tylko 2. Poza tym Camry waży sama 1550
kg , 156 sporo mniej. W każdym razie gość z Alfy regularnie wchodził na
czerwone obroty, bo u siebie słyszałem tylko jego silnik, a nie swój. I nie
wysunął się nawet trochę do przodu mimo że ja z automatem nie mogłem tak
piłować jak on na manualu.
Dedykuję ten "dragrace" wszystkim miłośnikom pseudosportowych Alf z
niedawnego wątku.
Pzdr