jay_z
13.04.06, 20:52
Tak sobie czytam i zalewam sie smiechem jak widze jak naiwniacy pisza, ze
przebieg ponad 100 tys km po autostradzie w Niemcowie jest lepszy niz 40 tys
w miescie. Smieszy mnie jak pajace ciesza sie ze maja okazje z autostrady,
ktora byla katowana ile fabryka dala na dlugich odcinkach w tzw start i stop.
Osobiscie nie widzialem jeszcze zadnego Niemca, ani innego na zachodzie,
ktory po ostrej jezdzie, nie wazne czy to miasto czy autobahn, stosowal tzw
chlodzenie silnika czy turbiny przed wylaczeniem silnika. Wrecz praciwnie,
jada ponad 160 i stop na tankstelle i dalej 160... A potem taki Polak jeden z
drugim cieszy sie ze ma auto po dziadku, ktory tylko do kosciola jezdzil...
Co wiecej, glownie sie sciaga Diesle z Niemiec, no i oczywiscie ze wsi - bo
ponic oszczedniej je ludzie tam traktuja. Tak, jadac do sklepu 5 km, silnik
nawet sie nie rozgrzeje... no i ruina jest. Ale Polak i tak zadowolony bedzie.
Odnosze wrazenie, ze taki Niemiec czy Belg czy Holender moze sprzedac
Polakowi nawet gowno, wazne zeby bylo ladnie opakowane...
Smutne, ale prawdziwe. Teraz nie bedzie wpisow, bo potraktuje sie to jako
prowokacje, a ja tylko zmuszam do myslenia. Wiem, prawda boli i to bardzo.
Ps
Piszecie o bakach w fotelach. Czemu nikt nie pomyslal o tym ze taki Niemiec
moze np gluty w kierownice wycierac, albo dotykac ja nie umytymi rekami po
sikaniu lub wyproznianiu sie? tO chyba nawet gorsze jest, bo potem wy
dotykacie swojej buzi itp. FUJ.