Dodaj do ulubionych

Jazda prosto z pasa dla skręcających lub na odwrót

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 23:54
Wielu jest "cwaniaczków" stosujących powyższą metodę.
Nie powiem, żebym pałał do nich miłością. Gdy stoję
jako pierwszy albo drugi, i samochody już ruszają, a
widzę z tyłu rozpędzonego frajerka chcącego nas
"łyknąć" z prawej strony, początkowo jadę normalnie
sprawiająć wrażenie, że nie wiem co się święci, a potem
nagle dodaję gazu i gościu zostaje na swoim prawym
pasie i grzecznie czeka, aż go ktoś wpuści (albo też
wypcha się na chama ZA MNĄ).
Nie lubię takich matołów.

Dodam jeszcze, że nie postępuję tak zawsze - nie daję
się sprowokować za każdym razem, bo stałbym się takim
samym ćwokiem.

Niektórzy robią na odwrót. Jak do skrętu w lewo z dużej
ulicy czega rządek samochodów, to taki mądrala skręca z
pasa do jazdy prosto i albo wpieprza się w paradę
skręcającym prawidłowo albo (jak trafi akurat na mnie)
blokuje tenże pas.

Nie cierpię takich ciot.
Obserwuj wątek
    • Gość: Martin Re: Jazda prosto z pasa dla skręcających lub na o IP: mieszko.pl.u* 17.01.03, 08:12
      Racja!
      Tez nie lubie takich debili!!!
      Trzeba ich tepic!
    • wichura Re: Jazda prosto z pasa dla skręcających lub na o 21.01.03, 15:59
      OK, często jest to typowe cwaniactwo. Ale pomyśl, skąd się to bierze. Może po
      prostu drogowcy źle rozwiązali skrzyżowanie (np.: Woronicza i Wołoska), źle
      ustawili światła (skręt z Puławskiej na Niepodległości przy Dw. Południowym)? A
      jeśli jestem rozpędzony, dojeżdżam na żółtym i "przycinam" wysepką dla
      autobusów? Ruch staje się płynniejszy!
      PS: Przykłady warszawskie, ale pewnie w każdym mieście znajdziecie podobne.
      • Gość: strzala Re: Jazda prosto z pasa dla skręcających lub na o IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 16:57
        Stala akcja na woloskiej. Tak sie sklada, ze mieszkam niedaleko woloskiej i
        kazdy wyjazd i powrot do domu prowadzi przez te ulice. Cwaniaki jadace prosto
        z pasa dla skrecajacych przyprawiaja mnie o szewska pasje, ale jeszcze
        bardziej denerwujacy sa ci, ktorzy ich wpuszczaja. Bo albo jest to glupota
        (zlitujmy sie nad biedakiem, ktoremu skonczyl sie pas) albo pierdolowatosc.
        Przyznam sie, ze walka z tym rodzajem chamstwa codziennie sprawia mi wielka
        radosc. Wlasciwie kazdego ranka na skrzyzowaniu woloskiej i rakowieckiej
        konczys sie na jezdzie rownoleglej bok w bok z wlaczonymi klaksonami. Sztuka
        polega jednak na tym, zeby cwaniak nie tylko nie zmiescil sie przed ciebie,
        ale i za ciebie - nalezy wiec jechac tak, zeby samochod jadacy za toba byl
        wystarczajaco blisko - wtedy cwaniak staje na koncu pasa i czeka az zmieni sie
        swaitlo i samochody przestana jechac.
        Nalezy tepic chamstwo na drodze!
        pzdr
    • Gość: Travel Re: Jazda prosto z pasa dla skręcających lub na o IP: blue:* / 172.16.89.* 21.01.03, 16:19
      Pomysl przy okazji o tym co sie dzieje, szczegolnie na rondach. Skrecajac w
      lewo (z pasa oczywiscie dla skrecjacych) na kazdym mniejszym rondzie ze
      swiatlawmi jestes blokowany przez autobusy. Dobry przyklad w Warszawie to
      Gorczewska z Prymasa - mi to wisi, bo nigdy sie nie spiesze, ale
      niejednokrotnie stalem 3, 4 zmiany swiatel tylko dlatego, ze pas byl
      zablokowany przez wjezdzajacy na torunska autobus lub tira, o innych dupkach
      nie wspomne. Rozumiem ludzi, ktorzy w takich sytuacjach kombinuja, nie kazdy ma
      dowolna ilosc czasu...
    • Gość: marba Re: Jazda prosto z pasa dla skręcających lub na o IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 16:43
      Stały numer w Katowicach, jak się dojeżdża do średnicówki jadąc od centrum,
      jest duże skrzyżowanie koło arala i większość skręca w lewo aby dojechać do tej
      średnicówki i na lewym pasie zwykle jest długa kolejka. Ale często trafia się
      cwaniak który dojeżdża pasem do jazdy na wprost i jak się zapala zielone dla
      skręcających w lewo, to on w rurę i już jest pierwszy. Zwykle im się to udaje,
      szczególnie jak pierwsza stoi jakaś ciężarówka, ale jak trafią na mnie mają nie
      lada kłopot. Ja ruszę równie ostro, ale skręcam po mniejszym promieniu i nie
      musze się aż tak wysilać. Tak dobieram prędkość, żeby gość mnie nie wyprzedził,
      ale żeby i nie został z tyłu. Jazda równoległa. Oczywiście skręcam tak aby
      zająć po skręcie prawy pas i jak już dojeżdżam to mocno zwalniam zostawiając
      gościa na środku skrzyżowania, a co bardziej zawzięci kończą stając przed
      krawężnikiem, jak by mieli wjechać na chodnik z mojej prawej strony. Niektórzy
      robią się grzeczni, a niektórzy odwrotnie, wyprzedzają mnie potem na
      średnicówce i się odgrażają, albo próbują blokować.
      Są jeszcze większe cwaniaki, podjeżdżają pasem dla jadących prosto, na
      czerwonym pomalutku przez przejście i ustawiają się przede mną tuż za
      przejściem. Ale cwaniak nie widzi świateł i pilnie obserwuje w lusterku kiedy
      ja ruszę. Jak tylko drgnę, cwaniak ostro wyrywa do przodu. A ja wyczekam
      odpowiedni moment, gdy ruch w poprzek jest na tyle duży że nikt z otwartymi
      oczami tam nie wiedzie i jak jest jeszcze dla nas czerwone, to ja zryw do
      przodu, długie i klakson. Gość przekonany że to już zielone ostro rusza do
      przodu, ale w poprzek jadą jak gdyby nigdy nic, on myśli że oni na czerwonym,
      hamuje i trąbi na wszystkich i wymachuje rękami, można boki zrywać. Ci się
      nigdy nie odgrażają, musi minąć dłuższa chwila zanim się połapią co jest grane.
      Często się pewnie nie połapią, bo ja przecież z tyłu cały czas naciskam, no to
      chyba mam zielone. Naprawdę miło popatrzeć jak cwaniak, często akwizytor w
      białym aucie, as szos, pogromca kierownicy, stoi totalnie zagubiony, prawie na
      środku skrzyżowania i wzrok ma jak by właśnie egzamin na prawko oblał, ale
      zupełnie nie wie dla czego.
      Może i moje zachowanie zbyt chwalebne nie jest, ale ktoś im musi od czasu do
      czasu przytrzeć nosa.
      Kiedyś częściej próbowalem szkolić innych, ale to jest bez sensu,
      • wichura Re: Jazda prosto z pasa dla skręcających lub na o 21.01.03, 17:00
        Zajebisty numer (uważaj, zaraz ktoś nazwie Cię... osobą nieodpowiedzialną, lub
        jeszcze inaczej). Ja w podobny sposób tak przyblokowałem gościa, że zamiast na
        obwodnicę Trójmiasta (jadąc od strony Helu), musiał pojechać do Gdyni (a
        wszystko dlatego, że nie poprosił, by go wpuścić, tylko próbował "na chama".
        Pech: wracałem znad morza Peugeotem ojca, 12-letnim, poobijanym z każdej strony
        z dachem włącznie).
        • Gość: hip Re: Jazda prosto z pasa dla skręcających lub na o IP: *.pgi.waw.pl 22.01.03, 09:59
          wichura napisał:

          > Zajebisty numer (uważaj, zaraz ktoś nazwie Cię... osobą nieodpowiedzialną,
          lub
          > jeszcze inaczej).

          hip: Już spieszę to zrobić. Są to nieodpowiedzialne zabawy gnojów na drogach
          publicznych. Tępię chamstwo, ale tępię też bezmyślne reakcje na chamstwo. To do
          niczego dobrego nie prowadzi stwarzając zagrożenie na drodze. Czasem pomimo
          chęci ostrej reakcji należy umieć powstrzymać się przed bezmyślnością. Żadna
          chwała odpowiedzieć skrajną głupotą na chamstwo.
    • Gość: marba Już kiedyś o tym pisałem, ale mogę powtórzyć. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 16:43
      Stały numer w Katowicach, jak się dojeżdża do średnicówki jadąc od centrum,
      jest duże skrzyżowanie koło arala i większość skręca w lewo aby dojechać do tej
      średnicówki i na lewym pasie zwykle jest długa kolejka. Ale często trafia się
      cwaniak który dojeżdża pasem do jazdy na wprost i jak się zapala zielone dla
      skręcających w lewo, to on w rurę i już jest pierwszy. Zwykle im się to udaje,
      szczególnie jak pierwsza stoi jakaś ciężarówka, ale jak trafią na mnie mają nie
      lada kłopot. Ja ruszę równie ostro, ale skręcam po mniejszym promieniu i nie
      musze się aż tak wysilać. Tak dobieram prędkość, żeby gość mnie nie wyprzedził,
      ale żeby i nie został z tyłu. Jazda równoległa. Oczywiście skręcam tak aby
      zająć po skręcie prawy pas i jak już dojeżdżam to mocno zwalniam zostawiając
      gościa na środku skrzyżowania, a co bardziej zawzięci kończą stając przed
      krawężnikiem, jak by mieli wjechać na chodnik z mojej prawej strony. Niektórzy
      robią się grzeczni, a niektórzy odwrotnie, wyprzedzają mnie potem na
      średnicówce i się odgrażają, albo próbują blokować.
      Są jeszcze większe cwaniaki, podjeżdżają pasem dla jadących prosto, na
      czerwonym pomalutku przez przejście i ustawiają się przede mną tuż za
      przejściem. Ale cwaniak nie widzi świateł i pilnie obserwuje w lusterku kiedy
      ja ruszę. Jak tylko drgnę, cwaniak ostro wyrywa do przodu. A ja wyczekam
      odpowiedni moment, gdy ruch w poprzek jest na tyle duży że nikt z otwartymi
      oczami tam nie wiedzie i jak jest jeszcze dla nas czerwone, to ja zryw do
      przodu, długie i klakson. Gość przekonany że to już zielone ostro rusza do
      przodu, ale w poprzek jadą jak gdyby nigdy nic, on myśli że oni na czerwonym,
      hamuje i trąbi na wszystkich i wymachuje rękami, można boki zrywać. Ci się
      nigdy nie odgrażają, musi minąć dłuższa chwila zanim się połapią co jest grane.
      Często się pewnie nie połapią, bo ja przecież z tyłu cały czas naciskam, no to
      chyba mam zielone. Naprawdę miło popatrzeć jak cwaniak, często akwizytor w
      białym aucie, as szos, pogromca kierownicy, stoi totalnie zagubiony, prawie na
      środku skrzyżowania i wzrok ma jak by właśnie egzamin na prawko oblał, ale
      zupełnie nie wie dla czego.
      Może i moje zachowanie zbyt chwalebne nie jest, ale ktoś im musi od czasu do
      czasu przytrzeć nosa.
      Kiedyś częściej próbowalem szkolić innych, ale to jest bez sensu, jak walka z
      witrakami.
      Ale jak grzecznie czekasz w kolejece przez trzy kolejne zmiany świateł, to
      wpuszczenie cwaniaka w maliny, poprawia humor na resztę dnia.
    • Gość: buli Re: Jazda prosto z pasa dla skręcających lub na o IP: *.sgh.waw.pl 21.01.03, 17:16
      tez mnie to wkurza. codziennie jezdze Hynka od strony Łopuszańskiej i skręcam w
      lewo w Żwirki i Wigury. Ja grzecznie z lewego, cała masa dupków ze srodkowego
      do jazdy prosto. Czasem się zastanawiam czy nie przywalić w takiego gościa i
      nie mieć darmowego remontu przodu, a dupek niech płaci. I jeszcze jedno : co z
      Policją - oni mogą na siebie nieżle zarobić dzięki takim gościom. Jednak wolą
      stać 200m. dalej i łapać za jazdę o 5 km za szybko.
    • Gość: 698712234 blokowanie skrętu w prawo IP: proxy / 62.29.253.* 21.01.03, 22:14
      kiedy pracowałem na Mokotowie niemal raz na tydzień widziałem, jak taki trick
      wykonywał na rogu Żwirka i Racławickiej prezes TVP pan Robert Kwiatkowski. Z
      tym że on najczęściej nie wpychał się jadąc (jak wiadomo, dwa pasy do skrętu w
      lewo zwężają się na Racławickiej w jeden i wepchnięcie się na ten jedyny pas
      jako trzeci jest bardzo trudne). Jechał sobie pasem na wprost, a za zebrą
      skręcał w lewo i stawał czekając do skrętu między zebrą o jezdnią poprzeczną.

      Ale ja właściwie nie o tym. Powyższe to łamanie przepisów. Ale często złości
      mnie absolutnie zgodne z prawem sobkostwo polegające na blokowaniu skręcającym
      w prawo skrajnie prawego pasa, nawet jeśli przeznaczony jest on również do
      jazdy prosto. Są miejsca gdzie wiadomo, że sporo ludzi skręca w prawo. Część
      bliźnich stoi grzecznie na lewym pasie, świadomie zostawiając prawy wolny. Ale
      często trafi się ktoś, kto żeby wyprzedzić dwa auta zablokuje na pół minuty
      skręt w prawo. Oczywiście ma do tego pełne prawo.
      • wichura Re: blokowanie skrętu w prawo 22.01.03, 11:11
        Dokładnie o to chodzi, czyli o zachowanie płynności ruchu. Sam zawsze ustawiam
        się w takiej sytuacji na lewym albo przejeżdżam przed pasy (w zasadzie łamiąc
        przepisy). A jak podoba Ci się (i innym forumowiczom) rajd parkingami wzdłuż
        Al. Niepodległości? Dla mnie bomba!
        • Gość: ryjek Re: blokowanie skrętu w prawo IP: *.crowley.pl 22.01.03, 11:28
          Dokładnie - rajd tymi parkingami żeby wyprzedzić 10 aut i dalej stać w korku ot
          jest szczyt bezmyślności, ale wcaracjąc do tematu - wczoraj na grójeckiej taki
          cwaniaczek chciał się ze środkowego wcisnąć na pas do skręcania w lewo (a na
          lewym pasie kolejka gdzieś tak na 3 zmiany świateł). On jechał środkowym (do
          jazdy prosto i było zielone światło - czyli sznur rozpędzonych aut) i nagle
          ostro, z piskiem wyhamował na tym środkowym pasie próbójąc jednak siłą (?)
          wepchnąć się w zakręt w lewo. Efekt taki, że 4 samochody za nim (bo kto by sie
          spodziewał???) wjechały sobie w tyłek - a winowajca oczywiście pojechał dalej.
          Więc jak nastepnym razem bedziecie jechali sobie po grójeckiej (na tzw.
          zielonej fali), spokojnie 60 km/h, to pamiętajcie, że w każdej chwili jakis
          dureń może sobie zahamować do 0 bo nie bedzie mu sie chciało czekać na swoją
          kolejkę na właściwym pasie.
          • Gość: hip Re: blokowanie skrętu w prawo IP: *.pgi.waw.pl 22.01.03, 11:38
            Gość portalu: ryjek napisał(a):

            > Więc jak nastepnym razem bedziecie jechali sobie po grójeckiej (na tzw.
            > zielonej fali), spokojnie 60 km/h, to pamiętajcie, że w każdej chwili jakis
            > dureń może sobie zahamować do 0 bo nie bedzie mu sie chciało czekać na swoją
            > kolejkę na właściwym pasie.

            hip: Może spieszył się do ciężarnej żony albo do WC:)
          • Gość: Robert Grójecka IP: *.astercity.net 22.01.03, 13:18
            Gość portalu: ryjek napisał(a):
            > Więc jak nastepnym razem bedziecie jechali sobie po grójeckiej (na tzw.
            > zielonej fali), spokojnie 60 km/h, to pamiętajcie, że

            Grójecka jest w strefie i obowiazuje na niej ograniczenie do 50 km/h. So km/h
            mozesz dopiero jechac dalej tzn w al. Krakowskiej.
        • Gość: Robert Re: blokowanie skrętu w prawo IP: *.astercity.net 22.01.03, 13:14
          wichura napisał:

          > A jak podoba Ci się (i innym forumowiczom) rajd parkingami wzdłuż
          > Al. Niepodległości? Dla mnie bomba!

          Ja tantedy jezdze na rowerze wiec jak na mnie trafisz to bedziesz musial sie
          wlec za mna 10 km/h. i wtedy dopiero bedzie bomba!
      • Gość: Robert (NIE)blokowanie skrętu w prawo IP: *.astercity.net 22.01.03, 11:36
        Gość portalu: 698712234 napisał(a):
        > Ale często złości
        > mnie absolutnie zgodne z prawem sobkostwo polegające na blokowaniu
        skręcającym
        > w prawo skrajnie prawego pasa, nawet jeśli przeznaczony jest on również do
        > jazdy prosto. Są miejsca gdzie wiadomo, że sporo ludzi skręca w prawo. Część
        > bliźnich stoi grzecznie na lewym pasie, świadomie zostawiając prawy wolny.

        Prwo wyraznie mowi o tym aby zajmowac pas najblizej prawej krawedzi jezdni.
        Jesli jezdzisz zgodnie z prawem to bedziesz sie do tego stosowac a jesli nie to
        bedziesz zyczliwy. W wielu krajach (Włochy, Finlandia, Szwecja) nieistnieje
        pojecie warunkowego skretu w prawo wiec omawiana, a przez ciebie krytykowana,
        technika jazdy jest czyms normalnym. Wybacz ale ja nie jestem zyczliwy i
        stosuje sie do normalnej czesci Europy a nie do paranormalnych polskich
        kierowcow.

        • Gość: 79811432 uprzejmość vs praworządność? IP: proxy / 62.29.253.* 22.01.03, 13:39
          no właśnie, to jest to co nazywam sobkostwem. Na dodatek ci, którzy są
          uprzejmi, zarobili sobie na epitet "paranormalni".

          Niezależnie od tego która część Europy jest normalna, na mój gust lepiej jest
          stosować się do przepisów kraju, w którym się obecnie znajdujemy. Skoro w
          Polsce jest warunkowy skręt w lewo, to nie ma co udawać, że jesteśmy w Szwecji
          i że tego skrętu nie ma. Oczywiście zakładając, że faktycznie w Szwecji nie ma
          warunkowego skrętu w prawo (nigdy tam nie prowadziłem).

          Swoją drogą to prawda, że polskie prawo nakazuje zająć możliwie skrajny prawy
          pas. Ciekawe co powiedziałby na to np. pan Drexler czy jakiś inny ekspert od
          przepisów. Czyżby dylemat uprzejmość kontra praworządność? To byłaby chyba
          rzadkość.
      • klemens1 Re: blokowanie skrętu w prawo 22.01.03, 12:02
        To nie wina kierowcow, tylko projektantow skrzyzowan - powinien tam byc pas
        tylko do skretu w prawo.
        • Gość: Robert Ulice IP: *.astercity.net 22.01.03, 13:24
          klemens1 napisał:

          > To nie wina kierowcow, tylko projektantow skrzyzowan - powinien tam byc pas
          > tylko do skretu w prawo.

          Bzdura! Czy uwazasz ze wszystkie skrzyzowania powinny wygladac tak:
          2X pas do skretu w prawo, 3Xpas do jazdy na wprost, pas do skretu w prawo. A
          gdzie wowczas znalazłoby sie miejsce na droge dla rowerow i chodnik?
          Ani ulice ani skrzyzowania nie sa zgumy i nie mozna ciagle i bezmyslnie ich
          poszerzac! ulice sa dla wszystkich i wszyscy powinni miec mozliwosc
          bezpiecznego z nich korzystania. Jak na razie dominujaca klasa sa wlasciciele
          samochodow osobowych. A czy tak powinno byc?
      • Gość: darek Re: blokowanie skrętu w prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.03, 12:35
        Gość portalu: 698712234 napisał(a):


        >
        > Ale ja właściwie nie o tym. Powyższe to łamanie przepisów. Ale często złości
        > mnie absolutnie zgodne z prawem sobkostwo polegające na blokowaniu
        skręcającym
        > w prawo skrajnie prawego pasa, nawet jeśli przeznaczony jest on również do
        > jazdy prosto. Są miejsca gdzie wiadomo, że sporo ludzi skręca w prawo. Część
        > bliźnich stoi grzecznie na lewym pasie, świadomie zostawiając prawy wolny.
        Ale
        > często trafi się ktoś, kto żeby wyprzedzić dwa auta zablokuje na pół minuty
        > skręt w prawo. Oczywiście ma do tego pełne prawo.


        tylko po pierwsze jest to zgodne z prawem, a po drugie zawsze na lewym pasie
        znajdzie sie paru "ekonomicznych" co włączą kierunkowskaz po zmianie świateł
        lub po wyhamowaniu na środku skrzyżowania-WSZAK ŻARÓWKI NIE SĄ WIECZNE
        Wiąże się to z większą przepustowością przy skręcaniu w prawo niz w lewo i
        świadomością faktu że minuta zaoszczędzona na jednym skrzyzowaniu nic mi nie da
        i wcale szybciej gdzieśtam nie dojadę
        • Gość: 67911237 Re: blokowanie skrętu w prawo IP: proxy / 62.29.253.* 22.01.03, 13:56
          święta racja, na bardziej uczęszczanych skrętach w lewo często ktoś włączy
          kierunkowskaz w ostatniej chwili. Na moich codziennych trasach na ogół znam
          skrzyżowania i wtedy nigdy nie staję na lewym pasie, bo wiem że na 90% ktoś z
          niego skręca w lewo i mnie przyblokuje. Przykład: skręt jadąc Anielewicza w
          stronę Starówki na skrzyżowaniu z Jana Pawła. Trudno, wtedy staję na prawym
          pasie, blokując skręt w prawo. Ale per saldo w ten sposób upłynniam ruch, a nie
          go utrudniam.

          Natomiast są inne skrzyżowania. Np. Anielewicza jadąc od Starówki, na
          skrzyżowaniu z Okopową. Tam jechać prosto się nie da, można albo w prawo albo w
          lewo. Na lewym pasie nikt nikogo nie blokuje. A jednak sporo ludzi staje na
          prawym pasie, blokując skręt w prawo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka