Gość: Wicio
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.01.03, 23:54
Wielu jest "cwaniaczków" stosujących powyższą metodę.
Nie powiem, żebym pałał do nich miłością. Gdy stoję
jako pierwszy albo drugi, i samochody już ruszają, a
widzę z tyłu rozpędzonego frajerka chcącego nas
"łyknąć" z prawej strony, początkowo jadę normalnie
sprawiająć wrażenie, że nie wiem co się święci, a potem
nagle dodaję gazu i gościu zostaje na swoim prawym
pasie i grzecznie czeka, aż go ktoś wpuści (albo też
wypcha się na chama ZA MNĄ).
Nie lubię takich matołów.
Dodam jeszcze, że nie postępuję tak zawsze - nie daję
się sprowokować za każdym razem, bo stałbym się takim
samym ćwokiem.
Niektórzy robią na odwrót. Jak do skrętu w lewo z dużej
ulicy czega rządek samochodów, to taki mądrala skręca z
pasa do jazdy prosto i albo wpieprza się w paradę
skręcającym prawidłowo albo (jak trafi akurat na mnie)
blokuje tenże pas.
Nie cierpię takich ciot.