Dodaj do ulubionych

Ci przeklęci rowerzyści!

    • cynek2003 Nic się nie da zrobić... 25.04.07, 11:09
      ... bo nas - rowerzystów - będzie coraz więcej i jeśli nadal nie będą budowane
      ścieżki rowerowe, to po prostu chcąc niechcąc, bedziemy caraz bardziej
      utrudniać życie kierowcom. Poza tym myślę, że gorzej od rowerzystów mają piesi.
      Ci to dopiero są "szykanowani"!
    • perro69 sprawa jest prosta :) 25.04.07, 12:12
      przynajmniej dla mnie... urwałem już solidnym kopnięciem dwa lusterka psycho-
      debilom ze służbowych aut z kratką -przeważnie to właśnie młoda komiwojażka tak
      się zachowuje w stosunku do rowerzystów z powodu przećpania i braku
      jakiejkolwiek kultury:)- i wgniotłem pięścią kilka dachów... jak do tej pory -
      wyłączając jednego myślącego inaczej z czarnego volvo - nikt nie czekał aż
      podejdę do niego i wyjaśnię o co mi chodzi :)))
      ps. a ten, który poczekał, przeliczył swoje siły :))) jak mniemam teraz jest
      czarującym kierowcą szarmancko przepuszczającym każdego napotkanego
      rowerzystę :)
      • michalfront Re: sprawa jest prosta :) 25.04.07, 15:12
        widzisz, jakbyś spotkał mnie to po prostu zadzwoniłbym na policję - nie widzę
        sensu szarpania się z idiotami - ale znam takich co w odpowiedzi na urwanie
        luserka nie czekaliby jak do nich podejdziesz tylko przejechali się po twoim
        rowerku że byś z niego zeskakiwał w te pędy...

        (i potem się dziwić co kierowcy sądzą o rowerzystach - ja jakoś nie widziałem
        kierowcy celowo uderzającego w rowerzystę...)
        • perro69 ja tez nie widzę sensu szarpania się z idiotami 26.04.07, 10:20
          którzy w dupie mają że jadę obok nich a oni spychają mnie na krawężnik :)
          "ale znam takich co w odpowiedzi na urwanie
          > luserka nie czekaliby jak do nich podejdziesz tylko przejechali się po twoim
          > rowerku że byś z niego zeskakiwał w te pędy..."
          gratuluję znajomości:)

          - ja jakoś nie widziałem
          > kierowcy celowo uderzającego w rowerzystę

          a ja tak i dlatego nie czekam aż mnie przejedzie :)

          widzisz, jakbyś spotkał mnie to po prostu zadzwoniłbym na policję
          - hihihi .. a ja na pewno czekałbym razem z toba na ich przyjadz :))))))

          • michalng Re: ja tez nie widzę sensu szarpania się z idiota 26.04.07, 20:19
            > - hihihi .. a ja na pewno czekałbym razem z toba na ich przyjadz :))))))

            Za ucieczke z miejsca wypadku grozi o ile dobrze pamietam 8 lat pozbawienia
            wolnosci.
      • d82 Re: sprawa jest prosta :) 25.04.07, 17:03
        nikt nie czekał aż
        > podejdę do niego i wyjaśnię o co mi chodzi :)))
        > ps. a ten, który poczekał, przeliczył swoje siły :)))

        Jakieś dwa lata temu widziałem taką sytuację:
        Korek przed światłami na kilkadziesiąt samochodów. Rowerzysta omija korek i
        zatrzymuje się przed pierwszym samochodem, taksówką. Tej zniewagi taksówkarz
        nie wytrzymał. Ruszył na czerwonym 1,5 metra prosto w rowerzystę. Rowerzysta
        wstał, otrzepał ubranie, potrzedł do taksówkarza (który niestety nie zdążył
        zasunąć szyby) i wyciągnął jego łeb przez szybę. Dwa albo trzy razy "wyjaśnił
        mu o co chodzi", wsiadł na rower i pojechał, bo akurat zapaliło się zielone.
        Taksówkarz też pojechał jedną ręką trzymając kierownicę, a drugą szukając
        chusteczek.

        jak mniemam teraz jest
        > czarującym kierowcą szarmancko przepuszczającym każdego napotkanego
        > rowerzystę :)
        • michalfront Re: sprawa jest prosta :) 25.04.07, 17:36
          takim zachowaniem można się nieźle wkopać, bo jakby taksiarz był cwańszy toby
          wezwał policję - jemu za takie ruszenie na czerwonym i potrącenie (bez skutkó,
          bo sam piszesz, że wstał i się otrzepał) grozi co najwyżej mandat i punkty, zaś
          rowerzyście groziłaby normalna sprawa karna za pobicie (załatwienie zwolnienia
          na pow. 7 dni to pryszcz)

          a potem mogłoby się okazać że nie dostajesz fajnej pracy bo firma wymaga
          zaświadczenia o niekaralności a tobie przez 10 lat wisi w rejestrze jakieś
          głupie parę mięsiecy w zawieszeniu za pobicie taksiarza albo nawet nagana
          udzielona przez sąd (taka rzecz też powoduje że jest się karanym)

          dlatego, pomimo że czasem mam ochotę przywalić (tak kierowcy jak i rowerzyście
          a czasami pieszemu) to nigdy nie daję się sprowokować i nie wysiadam
          • michalng Re: sprawa jest prosta :) 25.04.07, 18:57

            Dodatkow wystarczy ze taksiarz krzyknie przez radio cos o napadzie na
            taksówkarza i na rowerzyste zaczynaja polowac wszystkie taryfy w miescie.
            A co do "niekaralnosci" to zawsze mozna pracowac jako kurier rowerowy :)
          • shp80 Re: sprawa jest prosta :) 25.04.07, 19:37
            michalfront napisał:

            > takim zachowaniem można się nieźle wkopać, bo jakby taksiarz był cwańszy toby
            > wezwał policję - jemu za takie ruszenie na czerwonym i potrącenie (bez skutkó, bo sam piszesz, że wstał i się otrzepał) grozi co najwyżej mandat i punkty,

            Chcesz powiedzieć, że uderzenie samochodem _z pełną świadomością_ w rowerzystę zasługuje tylko na punkty? To już podchodzi pod kodeks karny - próba pozbawienia życia lub zdrowia drugiej osoby. Chcesz zabić bezkarnie, zrób to samochodem?
            • michalfront Re: sprawa jest prosta :) 25.04.07, 20:39
              shp80 napisał:

              > Chcesz powiedzieć, że uderzenie samochodem _z pełną świadomością_ w
              rowerzystę
              > zasługuje tylko na punkty? To już podchodzi pod kodeks karny - próba
              pozbawieni
              > a życia lub zdrowia drugiej osoby. Chcesz zabić bezkarnie, zrób to
              samochodem?

              chodziło mi raczej o to, że o ile na skrzyżowaniu nie było kamerek monitoringu
              to rowerzysta stoi na straconej pozycji - on ma powiedzmy otarcie na kolanie i
              przykurzony rower a taksiarz złamany nos... komu sąd uwierzy?
              • klemens1 Re: sprawa jest prosta :) 26.04.07, 08:01
                > chodziło mi raczej o to, że o ile na skrzyżowaniu nie było kamerek
                > monitoringu to rowerzysta stoi na straconej pozycji - on ma powiedzmy otarcie
                > na kolanie i przykurzony rower a taksiarz złamany nos... komu sąd uwierzy?

                Zależy co będą zeznawać. Wpie..za usiłowanie zabójstwa jest wg mnie jak
                najbardziej uzasadniony.
                • michalfront Re: sprawa jest prosta :) 26.04.07, 08:44
                  klemens1 napisał:

                  > Zależy co będą zeznawać. Wpie..za usiłowanie zabójstwa jest wg mnie jak
                  > najbardziej uzasadniony.

                  no własnie o to mi chodziło że sąd w takim przypadku nie będzie rozpatrywał
                  żadnego usiłowania zabójstwa, bo taksiarz powie że fakt, otarł się o rowerzystę
                  i spowodowal jego upadek ale PRZYPADKOWO bo: omiajał studzienkę, kot wskoczył
                  pod koła, to rowerzysta się gibnął, oślepiło go słońce itd. itd. itd.

                  za to raczej jadąc na rowerze nie da się przypadkowo złamac nosa komuś
                  siedzącemu w samochodzie :)

                  • klemens1 Re: sprawa jest prosta :) 27.04.07, 07:56
                    > no własnie o to mi chodziło że sąd w takim przypadku nie będzie rozpatrywał
                    > żadnego usiłowania zabójstwa, bo taksiarz powie że fakt, otarł się o
                    > rowerzystę i spowodowal jego upadek ale PRZYPADKOWO

                    A rowerzysta powie, że nieprzypadkowo. Co sąd orzeknie to już jest loterią.
                    Chodzi mi o to że postępowanie rowerzysty było w tym przypadku uzasadnione.
                    • michalng Re: sprawa jest prosta :) 27.04.07, 17:26
                      > A rowerzysta powie, że nieprzypadkowo. Co sąd orzeknie to już jest loterią.
                      > Chodzi mi o to że postępowanie rowerzysty było w tym przypadku uzasadnione.

                      Bzdury wypisjesz. Przeciez rowerzysta nie jest w zaden sposób udowodnic ze
                      działanie kierowcy było celowe. Jedyne co moze powiedziec ze "tak mu sie wydaje"
                      i nie bedzie miał nic na potwierdzenie swoich domysłow. Moze od razu powiedziec
                      ze wydaje mu sie ze taksiarz molestuje dzieci i chce zamordowac prezydenta :)
                      Wiem o czym pisze bo mój kumpel (a w zasadzie jego samochód :D ) został kiedys
                      celowo uderzony i przepchniety jakies 5 m przez motorniczego tramwaju.
                      • klemens1 Re: sprawa jest prosta :) 30.04.07, 12:39
                        > > Chodzi mi o to że postępowanie rowerzysty było w tym przypadku
                        > > uzasadnione.
                        > Bzdury wypisjesz. Przeciez rowerzysta nie jest w zaden sposób udowodnic ze
                        > działanie kierowcy było celowe. Jedyne co moze powiedziec ze "tak mu sie
                        > wydaje " i nie bedzie miał nic na potwierdzenie swoich domysłow.

                        Wydawać to by mu się mogło gdyby nic się nie wydarzyło. A jeżeli facet go trącił, to nic mu się już nie wydaje. Nie jest w tym momencie istotne czy zrobił to celowo czy nie - wpie..mu się należy.
                        Równie dobrze możesz napisać że jak ktoś cię pieprznie lekko bejsbolem to nie możesz się bronić, bo tylko ci się wydaje.
    • jukka2006 Krakowska masa rowerowa rusza juz w ten piatek! 25.04.07, 13:04
      Witam wszystkich sympatykow rowerow. Przypominam ze jak co miesiac w piatek o
      18 pod "Adasiem" rusza Krakowska Masa Rowerowa.
      Po co uczestniczyc w dyskusjach, ktore jest fala belkotu i inwektyw! Szkoda
      czasu!
      Pokazmy ze miasto nalezy do nas :)
    • anima2006 Re: Ci przeklęci rowerzyści! 25.04.07, 13:08
      Jestem jak najbardziej dorosłą babą, jeżdżę rowerem i to dużo. Chcę skromnie
      zauważyć, że rowerzysta jadący jezdnią jest takim samym uczestnikiem ruchu jak
      wszyscy pozostali i albo przestrzega przepisów, albo nie. Dla tych, którzy nie
      przestrzegają są mandaty. Zapewniam wszystkich, że osiągnięcie prędkości do
      40km/h przy sprzyjającym wietrze, na asfalcie nawet dla mnie nie jest super
      wyczynem. Zapewniam was, że niczego nie blokuję jadąc z taką prędkością. A
      nienawiść do rowerzystów? Nienawidzicie ich tak samo jak nienawidzicie innych
      kierowców - ten jedie za wolno, tamten głupio. Testosteron wam, Panowie,
      przesłania świat mgiełką nienawiści. Pozdrawiam wszystkich cyklistów, masonów
      itd, którzy, jak powszechnie wiadomo, są winni wszystkiemu.
    • pastom Re: Ci przeklęci rowerzyści! 25.04.07, 13:17
      Tak zgadzam się i podpisuje obiema rękami.
      NIEODPOWIEDZIALNI ROWERZYŚCI TO PLAGA!!!!!!!!!!!!
      Jeżdżę bardzo dużo zarówno na trasie tak i w miastach. Wystarczy popatrzeć na
      drogi. Rowerzyści bez żadnych świateł (nawet odblaskowych) na ciemno ubrani,
      będąc często na "gazie" jeżdżą po ulicach, chodnikach wymuszając pierwszeństwo,
      a policja prawie wcale nie interweniuje. To jest niebezpieczne nie tylko dla
      rowerzystów. Gwałtowny manewr ominięcia takiej "niespodzianki" może skończyć się
      utratą przyczepności i wypadkiem. Sam miałem przypadek gdy rowerzysta wyjechał
      z podwórka bezpośrednio pod koła samochodu i ledwo obroniłem się przed czołówką.
      Tylko cudem się zmieściłem. Innym razem klient jadący nad ranem we mgle środkiem
      jezdni. Dlaczego środkiem, bo nic nie widział gdyż nie miał żadnego światła!!!!
      Otarłem się o niego. Naprawdę uwierzcie!! Chciałem się zatrzymać i tak mu
      wpie..... aby nie miął siły więcej wejść na rower, ale bałem się że jakiś inny
      samochód może na mnie najechać. To są FAKTY które mogę wymieniać jeszcze długo.

      Jak mam być przygotowany na bezpieczne np wyminięcie (ominięcia) takiego
      rowerzysty, gdy go po prostu nie widać i gdy go w końcu zobaczę nie wiem co się
      po nim spodziewać. Oto przykłady: jazda pod prąd, wykonywanie nagłych manewrów
      bez wcześniejszej sygnalizacji, szybkie i niespodziewane przejeżdżanie po pasach
      dla pieszych - to jest MASAKRA.

      Dla oddania sprawiedliwości, są również ludzie którzy najwidoczniej mają dla
      kogo żyć, bo mają kamizelki i inne odblaski oraz odpowiednie światła. Niestety
      to są nadal wyjątki.

      Sam jeżdżę rowerem dla przyjemności i uważam że rowerzysta powinien jeździć albo
      mało uczęszczanymi drogami albo tzw. ścieżkami rowerowymi, gdyż przy tak dużym
      ruchu ulicznym nasze drogi nie są do tego przygotowane (i nie wiem czy
      kiedykolwiek będą) Tak jest po prostu bezpieczniej dla rowerzystów tak i kierowców
      Pozdrawiam
      • michalfront prawa a obowiązki... 25.04.07, 15:08
        jak bardzo rozsądnie napisał jeden z przedpiszców, rowerzyści chcieliby mieć
        "PRAWA kierowców i OBOWIĄZKI pieszych - a nie da się bezpiecznie korzystać z
        dróg publicznych na zasadzie "jako rowerzysta mogę korzystac z drogi tak jak
        kierowca ale kierowca mam mnie traktować w sposób uprzywieljowany jak pieszego"

        i na marginesie - sam mam rower i z niego korzystam ale wyłacznie w celach
        rekreacyjnych, na weekendiowe wypady do Kampinosu itp. (przez myśl mi nie
        przeszło korzystanie z niego jako codziennego środka transportu w mieście bo to
        ani szybkie, ani wygodne, ani bezpieczne itd...)

        co zresztą ta dyskusja potwierdza, bo każdy (obojętne jakie ma poglądy na
        sprawę) wymienia dziesiątki rodzajów niebezpieczncyh zachowań i rowezystów i
        kierowców - zachowań które z dnia na dzień nie znikną

        co mi za satysfakcja z tego że miałem w danej syuacji pierwszeństwo jak mogę
        skończyć w najlepszym razie w szpitalu - dlatego nie mieszam roweru z jednią :)
        • michalng Re: prawa a obowiązki... 25.04.07, 19:25
          > jak bardzo rozsądnie napisał jeden z przedpiszców, rowerzyści chcieliby mieć
          > "PRAWA kierowców i OBOWIĄZKI pieszych - a nie da się bezpiecznie korzystać z
          > dróg publicznych na zasadzie "jako rowerzysta mogę korzystac z drogi tak jak
          > kierowca ale kierowca mam mnie traktować w sposób uprzywieljowany jak pieszego"

          Ale własnie tak to sie odbywa w całym cywilizowanym swiecie. Rowerzysta ma pełne
          prawo kozystac z dróg a jednoczesnie kierowcy musza traktowac go ulgowo bo jest
          mały, lekki i łatwo go uszkodzic. :)

          > i na marginesie - sam mam rower i z niego korzystam ale wyłacznie w celach
          > rekreacyjnych, na weekendiowe wypady do Kampinosu itp. (przez myśl mi nie
          > przeszło korzystanie z niego jako codziennego środka transportu w mieście bo
          > to ani szybkie, ani wygodne, ani bezpieczne itd...)

          Strasnie sie mylisz. (no moze z wyjatkiem bezpieczne) cos musi byc w tym
          dojezdzaniu rowerem do pracy skoro robi to coraz wiecej osób. Moze opisze ci mój
          przypadek. :) Do pracy mam ok 13 km rowerem i ok 17 samochodem. Dojazd do pracy
          rowerem jak i samochodem zajmował mi srednio tyle samo czasu ok 45 min ( z
          minimalną przewaga samochodu) dojazd Srodkami komunikacji miejskiej to ok 1,15
          H. Trasa rowerowa optymalnie przykotowana składała sie z ok 5 km sciezek
          rowerowych ok 5 km jazdy ulicą o niewielkim ruchu samochodowym, jakies 500m to
          była droga o duzym ruchu lub biegnacy do niej równolegle koszmarny chodnik z
          pokrzywionych płyt (nijak nie dało sie tego wyeliminowac. Reszta to były parki
          skwery itp. (Przyznam sie ze w deodze powrotnej jechałem ok 300m
          jednokierunkowa pod prad :) Teraz co prawda otwarto trase siekierkowska wiec
          czas dojazdu autem spadł mi do ok 30 min a na dokładke straciem mozliwosc
          kozystania z prysznica wiec rowerem jezdze spodradycznie ale w przyszłym m-cu
          zmieniam prace i napewno bede rowerkiem czesto pomykał. Poranna 40 minutowa
          przejazdzka poprawia humor na cały dzień :)
          • michalfront Re: prawa a obowiązki... 25.04.07, 20:30
            no właśnie, prysznic to jest problem - u mnie pod pracą pomyślano o parkingu,
            nawet strzeżonym - ale prysznica nie ma :(

            i dlatego nie mam jak jeździć bo muszę w garniaku i pod krawatem :(

            druga sprawa to fakt że jak sam mówisz duża część trasy to ścieżki, parki,
            skwery itp. u mnie (Bemowo-DOlny Mokotów) byłoby to non stop ulicami i to o
            dużym natężeniu ruchu (Obozowa, Solidarności, Okopowa, Grzybowska,
            Marszałkowska, Puławska) i dlatego jeżdżę tylko w weekendy :(

            pozdrawiam
            • michalng Re: prawa a obowiązki... 26.04.07, 19:19
              > no właśnie, prysznic to jest problem - u mnie pod pracą pomyślano o parkingu,
              > nawet strzeżonym - ale prysznica nie ma :(
              > i dlatego nie mam jak jeździć bo muszę w garniaku i pod krawatem :(

              To nie jest teki problem :) u mnie garniak nocował sobie w firmie :) tylko
              czyste koszule sobie dowozilem :)

              > druga sprawa to fakt że jak sam mówisz duża część trasy to ścieżki, parki,
              > skwery itp. u mnie (Bemowo-DOlny Mokotów) byłoby to non stop ulicami i to o
              > dużym natężeniu ruchu (Obozowa, Solidarności, Okopowa, Grzybowska,
              > Marszałkowska, Puławska) i dlatego jeżdżę tylko w weekendy :(

              Tak jezdzisz samochodem :) rowerem trzeba by inaczej :) z Obozowej dostajesz
              sie do parku Moczydło potem wzdłuz Prymasa 1000 lecia ( o ile sie nie myle jest
              tam sciezka. Potem trzeba sie przedzec z Ronda Zesłanców na pola mokotowskie
              (nie znam za bardzo rejonu wiec nie wiem któredy bedzie najlepiej :) Z "Pól"
              albo Wołowską (sciezka) albo Batorego i Kazimierzowska (mały ruch) zamiast
              puławskiej :)
    • staszek78 Re: Ci przeklęci rowerzyści! 25.04.07, 15:46
      Czasem warto by jednak rowerzysci poczytali kodeks drogowy miedzy innymi:
      """
      Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika
      jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby -
      zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.
      """
      dodatkowy caly rozdzial o wyprzedzaniu (kiedy wolno wyprzedzac po prawej!!!)

      oraz cały Art 33
      (Przepisy dodatkowe o ruchu rowerów, motorowerów oraz pojazdów zaprzęgowych)

      A nastepnie stosowac sie do tych zasad. Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze
      przepisy te sa surowe i niesprzyjajace rowerzystom, ale coz zrobic- moga
      egzekwowac nakazac jazdy na swiatlach caly dzien to i przytoczone powyzej
      przepisy powinny byc stosowane. Przynajmniej ich znajomosc spowoduje,ze
      innaczej spojrzymy na zachowanie kierowcow, bo w tym momencie wyglada to tak,ze
      z powodu nieznajomosci przepisow rowerzyscie uwazaja,ze kierowcy ktorzy z
      przepisow korzystaja sa zli.

      Pozdrawiam

      Staszek
    • al9 kończie Waszmościowie 25.04.07, 16:06
      bo dyskusja całkowicie zdryfowała....
      juz nie wiem o co ten spór...
      al
    • dybko2 Re: Ci przeklęci rowerzyści! 25.04.07, 18:36
      Myślę kolego że Ty jeżdzisz po innych ulicach niż ja.Ja mam trochę inne
      doświadczenia. Z mojej strony rowerzysta który przestrzega przepisy drogowe ma
      takie same prawa jak ja.I daję Ci słowo przestrzegam je bardzo ściśle.Jednak
      każdego dnia wymuszją na mnie pierszeństwo jadący po chodniku drogi głównej.Już
      sama jazda po chodniku jest wykroczeniem.Natępny przypadek,rowerzysta jedzie
      jezdnią na skrzyżowaniu ma zielone w w poprzecznym kierunku więc jedzie po
      przejściu .Pamiętaj proszę że młodzi jadą ostro ,temu co skręca w prawo na
      strzałce wyrastają jak z pod ziemi.Co się tyczy zatrzymania tuż przy
      krawężniku.W miastach gdzie skrzyżowania są blisko siebie a ulice wąskie z
      pasami w obu kierunkach,tygo samego rowerzystę wyprzedza się kilka razy.Myślę
      że kultura powinna obowiązywać wszystkich .Mowię to z punktu widzenia
      codziennego kierowcy i sobotnio-niedzielnego rowerzysty.
      • good_morning_vietnam Re: Ci przeklęci rowerzyści! 25.04.07, 18:59
        jeden mały szczegół - zielona strzałka oznacza skręt warunkowy! Wg prawa powinieneś się zatrzymać i upewniwszy się, że nikomu to nie zagraża, możesz skręcić.
    • et21 Re: Ci przeklęci rowerzyści! 25.04.07, 19:09

      > -skręcając na skrzyżowaniu w lewo nie ma obowiązku ustąpienia pierszeństwa
      > jadącym z przeciwka.
      > -wyjeżdżając z drogi podporządkowanej nie ma obowiązku ustąpienia
      > pierszeństwa jadącym drogą główną.

      Zgoda, to jest lamanie przepisow. A poniewaz kierowcy raczej widza rowerzystow,
      to jest to takze zwyczajne chamstwo.

      > -rowerzysta powinien poruszać się przy prawej krawędzi jezdni po koleinie(lub
      > między koleiną, a krawężnikiem), po zalegającym przy krawężniku piachu, po
      > zapadniętych kratkach ściekowych (czasem ze szczelinami wzdłuż jezdni)i
      > zawadzając pedałem o krawężnik.

      Rowerzysta powinien poruszać się przy prawej krawędzi jezdni. Kropka.
      Dziury, zapadliska i zapadniete kratki sciekowe sa na calej szerokosci jezdni.
      Pretensje nalezy skladac do zarzadcow drog.

      > -natychmiast po wyprzedzeniu rowerzysty zbliżając się do czerwonego światła
      > należy podjechać do prawej krawędzi jezdni na odległość 5-10cm od krawężnika,
      > aby nas rowerzysta w korku nie wyprzedził, bo jak my stoimy to on też może
      > postać.

      Wyprzedzanie po prawej stronie jest zabronione, chyba ze uczestnik ruchu
      sygnalizuje zamiar skretu w lewo. I to jest pierwsza uzasadnienie kogos, kto
      blokuje przejazd z prawej strony (moje takze). Drugie jest takie, ze jezeli juz
      raz wyprzedzilem rowerzyste (niekoniecznie zawadzajacego pedalem o kraweznik) w
      bezpiecznej odleglosci, przekraczajac podwojna ciagla i prawie urywajac lusterka
      jadacym z naprzeciwka, to mam niewielka ochote robic to jeszcze raz. Zwlaszcza
      na zatloczonym skrzyzowaniu.

      >
      > Co sądzicie walce z plagą rowerzystów?

      To co nazywasz plaga rowerzystow to klasyczny przyklad dyktatury mniejszosci.
      • rowerex Re: Ci przeklęci rowerzyści! 25.04.07, 19:45
        et21 napisał:

        > Zgoda, to jest lamanie przepisow. A poniewaz kierowcy raczej widza
        > rowerzystow, to jest to takze zwyczajne chamstwo.

        Poprawka: powinno być "raczej _nie_widzą_". Nie widzą nie dlatego, że mają
        jakieś wrodzone krwiożercze skłonności wobec rowerzytów, tylko daltego, że
        ograniczają swoje patrzebie do tego co jest duże i ma kształt samochodu.
        Rowerzysta zlewa się im z otoczeniem ze względu na złe nawyki patrzenia!

        W cześci jest to zwykła ludzka natura, bo sam jadąc rowerem parę razy łapałem
        się na tym, że mój wzrok rejestrował tylko samochody, pomijając pomniejsze
        pojazdy, czyli inne rowery. Ale to jest tylko część prawdy i nie może ona być
        żadną podstawą do jakiejkolwiek wymówki!

        Nawyk prawidłowego _patrzenia_i_widzenia_ trzeba w sobie zawsze rozwijać,
        powinno sie też go uczyć podczas kursów prawa jazdy!

        Jako że prawa jazdy nie mam, to nie wiem czy poczas kursów praktycznych
        instruktorzy zwracają uwagę na dostrzeganie przez kursantów wszystkich
        szczegółow na drodze, tępiąc ograniczanie się do widzenia tylko tego co
        jest "wielkie, blaszane i ma ślepia"

        > Rowerzysta powinien poruszać się przy prawej krawędzi jezdni. Kropka.
        > Dziury, zapadliska i zapadniete kratki sciekowe sa na calej szerokosci jezdni.
        > Pretensje nalezy skladac do zarzadcow drog.

        Taaa... widzę oczyma wyobraźni, jak na pustej drodze w terenie niezabudowanym
        trzymasz się kurczowo swojego pasa, pełnego dziur i kolein, podczas gdy środek
        jezdni jest równiuteńki.

        Nie mów mi też, że w bardziej intensywnym ruchu ulicznym pakujesz się pokornie
        w każdą znaną Ci dziurę i bruzdę na Twoim pasie.

        > To co nazywasz plaga rowerzystow to klasyczny przyklad dyktatury mniejszosci.

        Podczas wyborów do Sejmu prawa mniejszości są respektowane. I zdaje się, ze tak
        było też za komuny (choć mogę się mylić). Wywalmy więc na zasadzie wzajemności
        i równości mniejszość niemiecką z Sejmu i narzućmy jej 5% próg w wyborach.

        Pozdr-
        -Rowerex
        • cwiercfunciak Re: Ci przeklęci rowerzyści! 25.04.07, 22:24
          Dlaczego nikt z "lobby samochodowego" nie zauważył że, każdy kto wsiada na
          rower by dojechac do pracy odciąża tym samym "jego" ulice z tak uciążliwych
          korków? Rowerzysci to niekoniecznie osoby, które jeżdrzą rowerem z biedy bo nie
          mają kasy na autko, benzynę itd.
          Miasta takie jak Berlin czy Amsterdam byłyby kompletnie zakorkowane gdyby nie
          to że, znaczna część ludzi wybiera rower lub kom. publiczną.

          Przez dziewieć lat byłem przedstawicielem handlowym, przejechałem w tym czasie
          ok. 800 000 km i nie przypominam sobie aby rowerzysta kiedykolwiek doprowadzil
          do mojego zagrożenia, natomiast sytuacji kiedy stało się tak z winy innego
          kierowcy samochodu było kilkanascie...
          Rowerzysci bez wyobrazni stanowią zagrożenie przede wszystkim dla siebie.

          pozdrawiam,

          ps Gdzie jest Mukroko, biedny idiota?

    • jantarrka Re: Ci przeklęci rowerzyści! 25.04.07, 22:51
      bawią mnie wypowiedzi w rodzaju że rowerzyści jeżdżą tylko bo lubią i wielce
      mądre wywody kierowców. Jeżdżę po Wrocławiu od jakiegoś czasu, mieszkam daleko
      od centrum a studiuję w samiutkim centrum. Autobusem trasę "planowo" pokonuję w
      25 minut + 15 minut dojścia z przystanku do wydziału. 40 miut. dokładnie tyle
      samo zajmuje mi pokonanie tego dystansu rowerem (a oszczędzam 53 zlote).
      Niestety ponieważ poranne korki i remonty sprawy nie ułatwiają, jazda autobusem
      trwa obecnie godzinę. mając zajęcia na 8 musiałabym jeździć busem o 6.43.
      rowerem ruszam o 7.20. I mijam korki. na szczęsie prawie całą trasę mam pokrytą
      ścieżkami, więc sobie z boku obserwuję zapuszkowanych ludków, którzy swój status
      społeczny potwerdzają marką samochodu. Śmieszne toto, autobusy jeżdżą puste, w
      samochodach po jednej osobie, nikt się nie przesiądzie w komunikację zbiorową a
      na rowerzystach się wyżywają bo są szybciej. Poza tym jeżdżę rowerem miejskim,
      nie rozwijam zawrotnych prędkości, nie dojeżdżam na zajęcia spocona.
      niestety są momenty, w których muszę jechac ulicą - są absurdalne miejsca, gdzie
      ściezka rowerowa się nagle kończy, chodnik jest za mały, żeby przepychać się
      przez pieszych. Szczerze nienawidzę tych momentów - kierowcy mają gdzieś to, że
      mam prawo do zajęcia pasa, prawo w końcu mówi, że tam gdzie nie ma ścieżki i nie
      ma zakazu, rower ma jechać ulicą a nie chodnikiem, chyba że chodznik
      odpowiedznio szeroki a droga szybka. Wyjeżdżają nagle z bocznych uliczek, drą
      sie na mnie że głupia baba jestem (a pokazywanie im znaku, że JA jestem na
      głównej, a nie on nic nie daje)...

      i jest jeszcze jedna sprawa. szanowni kierowcy, skoro tak bardzo chcecie, by
      miasto nam wybudowało nam ściezki rowerowe, łaskawie parkujcie na miejscach
      dozwolonych a nie na naszych ściezkach. nie ma dnia, żebym nie musiała wykonywać
      ewolucji akrobaycznych omijając radośnie zaparkowane auto na mojej drodze. czy
      to oznacza, że ja też mogę się tak rozkraczyć na ulicy i cieszyć się, że
      znalzłam takie fajne miejsce parkingowe?
      • golebiow Re: Ci przeklęci rowerzyści! 26.04.07, 07:42

        Też jeżdżę rowerkiem tym razem po Łodzi i ogólnie, nie jest źle nawet czasami mnie widzą kierowcy ale rzaden nie jest w stanie uwierzyć że zielony rowerek na sygnalizatorze oznacza że mogę sobie przejechać i to w dodatku mnie nie widać bo przecież ja jadę pewnie ze 100 km/h a on w tym czasie przecież ma zieloną strzałkę przed którą "musi' się zatrzymać... szkoda że nie ma obowiązku doszkalania się z nowych przepisów bo jak widzę jak elki zawsze się zatrzymują to może tym młodym kierowcą coś zostanie a takie co ma 20 lat prawko nawet nie wie że są scieżki rowerowe a o zielonych rowerkach na sygnalizatorach nie wspomne:)

        Pozdrowienia dla rowerzystów w wielkich i małych miastach!
      • good_morning_vietnam Re: Ci przeklęci rowerzyści! 26.04.07, 10:13
        W pełni się zgadzam z Tobą :) Dokładnie takie same refleksje mam.
        Pozdro z Warszawy (codziennie 9400m i z powrotem:)))
    • bahmat Re: Ci przeklęci rowerzyści! 26.04.07, 09:34

    • good_morning_vietnam O co w tym wszystkim chodzi? 26.04.07, 10:19
      Tak naprawdę, to kierowcy stojąc w korkach i patrząc na nas rowerzystów doznają bardzo pospolitego (zrozumiałego w ich sytuacji) uczucia zazdrości :))))
      Nie mogą ścierpieć, że my jedziemy a oni stoją lub się "czołgają skokami naprzód" i stąd tyle hałasu. Są oczywiście rowerzyści "gó..arze", którzy łamią przepisy nagminnie, ale podobnie jest z kierowcami, pieszymi itd. Łamaczy piętnować, zachowujących reguły szanować!
      Rower Power :))
      • zbig76 Re: O co w tym wszystkim chodzi? 26.04.07, 14:55
        good_morning_vietnam napisał:

        > Tak naprawdę, to kierowcy stojąc w korkach i patrząc na nas rowerzystów
        doznają
        > bardzo pospolitego (zrozumiałego w ich sytuacji) uczucia zazdrości :))))

        chyba od tego pedałowania ci się makowka przegrzała??? a czego to niby mam Ci
        zazdrości - mnie się tam nie spieszy i nawet jak jest korek to sobie siedzę
        wygodnie w klimatyzowanym autku, słucham ulubionej muzyczki itd.

        a ty jedziesz w upale, deszczu, kurzu, smrodzie, spalinach, męczysz się i
        pocisz - czego tu zazdrościć - to raczej ja patrzę na ciebie z politowaniem że
        sie przeciskasz, ocierasz, ryzykujesz życiem gdy mija cię tir, wdychasz zapachy
        z rur wydechowych, martwisz się czy rower będzie cały jak wyjdziesz ze sklepu,
        a żeby być trochę szybszym nagminnie łamiesz przepisy, zagrażasz pieszym itd.

        a jak wiesz jak jeździć samochodem to i warszawskimi korkami spokojnie dasz
        sobie radę :)
        • good_morning_vietnam Re: O co w tym wszystkim chodzi? 26.04.07, 23:10
          Nic mi się nie przegrzało, nie martw się :), Ty akurat może się nie spieszysz, ale ci, którzy pomstują na rowerzystów to raczej chyba tak, bo uwazają ich za zakałę dróg - domyslać sie można, że gdyby nie rowery to i korków by nie było :))))))) A Ty siedzisz wygodnie w klimatyzowanym autku i brzuch Ci rośnie, cholesterol sie odkłada w tętnicach, roztocza z klimatyzacji czynią spustoszenie w oskrzelach - no kurczę rewelacja! :)) Nie łamię przepisów i nikomu nie zagrażam, bo nie muszę być trochę szybszym skoro i tak jestem srednio dwa razy szybszy od Ciebie w korku - to mi wystarcza. A ta umiejętność radzenia sobie z korkami warszawskimi to w twoim wykonaniu polega na jeździe na wprost z pasa do skretu w lewo? Czy na wciskaniu się z pasa do skrętu w prawo? Czy też może na przejeżdżaniu przez wymalowane wysepki obok praworządnych "frajerów"? A jeszcze jedno, Ty się nie martwisz o samochód jak jestes w sklepie? :))
          • zbig76 Re: O co w tym wszystkim chodzi? 27.04.07, 22:22
            good_morning_vietnam napisał:

            > Nic mi się nie przegrzało, nie martw się :),

            no to i dobrze:)

            >Ty akurat może się nie spieszysz,
            > ale ci, którzy pomstują na rowerzystów to raczej chyba tak, bo uwazają ich za
            z
            > akałę dróg

            ja tam was nie uważam za zakałę - jakoś daję radę koegzystować z wami na drodze
            i nie narzekam (i rowerzysci na mnie też raczej nie muszą)

            > )))))) A Ty siedzisz wygodnie w klimatyzowanym autku i brzuch Ci rośnie,
            choles
            > terol sie odkłada w tętnicach, roztocza z klimatyzacji czynią spustoszenie w
            os
            > krzelach - no kurczę rewelacja! :))

            nie jest tak źle, uprawiam sporo różnych sportów, nie tylko "wyciskanie pilota
            " ale nie wiem dlaczego dwóch chyba najpopularniejszych sportów masowych -
            roweru i basenu - nie trawię


            > Nie łamię przepisów i nikomu nie zagrażam,

            i tak trzymać

            > bo nie muszę być trochę szybszym skoro i tak jestem srednio dwa razy szybszy
            od
            > Ciebie w korku - to mi wystarcza.

            eee... na krótkich dystansach pewnie tak... z Chomiczówki na Czerniaków już
            raczej nie :)

            > A ta umiejętność radzenia sobie z korkami wa
            > rszawskimi to w twoim wykonaniu polega na jeździe na wprost z pasa do skretu
            w
            > lewo? Czy na wciskaniu się z pasa do skrętu w prawo? Czy też może na
            przejeżdża
            > niu przez wymalowane wysepki obok praworządnych "frajerów"?

            nie częściej niż w przypadku rowerzystów skręcanie z jezdni na pasy gdy
            zapaliło się czerwone, przejazdy na czerwonym, wyprzedzanie z prawej przy
            krawężniku, slalomy chodnikowe itd. itp.

            > A jeszcze jedno, Ty
            > się nie martwisz o samochód jak jestes w sklepie? :))

            cóż... opłaciłem AC...
            ,
            pozdrawiam :)))))))))))
    • przezioom Re: Ci przeklęci rowerzyści! 26.04.07, 10:26
      co do dostawiania sie do kraweznika to bardzo czesto tak robie jak widze
      rowerzyste jadacego pasmowka wzdluz ktorej jest sciezka rowerowa lub szeroki
      chodnik. na pasmowce nieopodal mojego domu codziennie wymijam rowerzystow, gdy
      ograniczenie jest 70, a chodnik rowny i umiarkowanie uczeszczany (znam dobrze,
      bo czesto sam po nim jezdzilem na rowerze - nie tak dawno temu (z 5 lat) do
      liceum jezdzilem codziennie na rowerze). rowerzystom na pasmowkach mowie
      stanowcze nie!
      • rowerex Re: Ci przeklęci rowerzyści! 26.04.07, 10:33
        przezioom napisał:

        > (...) gdy
        > ograniczenie jest 70, a chodnik rowny i umiarkowanie uczeszczany (znam dobrze,
        > bo czesto sam po nim jezdzilem na rowerze - nie tak dawno temu (z 5 lat) do
        > liceum jezdzilem codziennie na rowerze).

        Jak szeroki jest ten chodnik? I czy to jest chodnik dla pieszych czy też
        ścieżka rowerowo-piesza?

        Pozdr-
        -Rowerex
    • ciuforek Re: Ci przeklęci rowerzyści! 26.04.07, 10:32
      a
    • pliszka79 Re: Ci przeklęci rowerzyści! 26.04.07, 12:00
      Sama poruszałam sie wyłącznie na rowerze, mieszkając w Wiedniu. Używałam ścieżek
      rowerowych, a tam gdzie ich nie było i nie istniał zakaz poruszania sie dla
      rowerów, jeździłam ulicą jak najbliżej prawej krawędzi. Nie wzbudzają we mnie
      ciepłych uczuć warszawscy rowerzyści wymijający slalomem stojące lub ruszające
      samochody, a już zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy poruszają się rowerem po
      jezdni lub chodniku wzdłuż ścieżki rowerowej, a nie po niej! Rowerzyści,
      dlaczego to robicie? Dlaczego jeździcie wzdłuż takiej np. Marszałkowskiej
      chodnikiem slalomem wśród pieszych, jeśli macie po drugiej stronie ścieżkę??
      Wiem, nie jest ona długa, ale byłoby wygodniej i wam, i nam - pieszym.
      • good_morning_vietnam Re: Ci przeklęci rowerzyści! 26.04.07, 23:12
        Dlatego że wy piesi chodzicie po drogach rowerowych
    • rrosemary rowerzyści noście krótkie spodenki, wtedy świat 26.04.07, 16:07
      jest lepszy, a przynajmniej ładniejszy :D
    • yagiennka Jeźdzenie rowerem w ruchu miejskim 26.04.07, 23:46
      powinno byc zakazane. Po 1 taki rowerzysta wdycha takie ilości zanieczyszczeń że
      powiedzenie rower jest zdrowy staje się idiotyczne w tym przypadku :) Conajwyżej
      może sobie zafundować pylicę, inne choroby płuc i raka.
      Po 2 polskie drogi miejskie są tak w tragicznym stanie że nie ma na nich miejsca
      dla rowerzysty. Ulice sa ciasne, asfalt jakości żadnej, ruch bardzo duży w
      dużych miastach. Rowerzysta niech jeździ po ścieżkach rowerowych! Od tego sa.
      Jak nie ma tzn. że nie ma warunków dla roweru.
      Ja lubię jeździć na rowerze, jeźdzę po parkach i poza maistem, po ścieżkach
      rowerowych.
      Amen.
      • michalng Re: Jeźdzenie rowerem w ruchu miejskim 27.04.07, 06:55
        Zamiast wypisywac bzdury wez rowerek i idz sobie pojezdzic po parku.



        • zbig76 Re: Jeźdzenie rowerem w ruchu miejskim 27.04.07, 22:26
          koleżanka nie pisze bzdur - rower to zasadniczo sprzęt SPORTOWO-REKREACYJNY a
          nie środek transportu i tak też powinien być używany - w weekendy, do jazdy po
          lasku, parku czy pięknej o tej porze roku polskiej wsi :) używanie go w mieście
          to nie tylko "dokorkowywanie" miasta ale i proszenie się o wypadek

          • rowerex Re: Jeźdzenie rowerem w ruchu miejskim 27.04.07, 22:49
            zbig76 napisał:

            > koleżanka nie pisze bzdur - rower to zasadniczo sprzęt SPORTOWO-REKREACYJNY a
            > nie środek transportu i tak też powinien być używany - w weekendy, do jazdy
            > po lasku, parku czy pięknej o tej porze roku polskiej wsi :) używanie go w
            > mieście to nie tylko "dokorkowywanie" miasta ale i proszenie się o wypadek

            Powiem więcej, mam w domu trenażer na który zapinam sobie rower i kręce, i
            kręce, i krece :-) A jaki jestem wtedy bezpieczny!

            A co jak wychodze z domu pojeździc, ehhh... W takim lasku to mnie moze
            zatakować dzik, sarna, jeleń, łoś, żubr, a w parku wściekła wiewiórka, starsza
            pani z laską, zboczeniec, a na wsi jakiś kogut, pies i stado szalonych krów!

            Pozdr-
            -Rowerex
          • maksior5 Re: Jeźdzenie rowerem w ruchu miejskim 28.04.07, 10:55
            W parku częsty widok to gromadki dzieci pod "opieką" dorosłych, panie z pieskami i smyczą rozciągniętą na całą szerokość ścieżki, wózki zatrzymywane po dowolnej stronie, przypadkowe spotkanie znajomych na samym środku itp. A jak się takie coś widzi to trzeba zwolnić do <20 km/h dla dobra wszystkich. Ja mam akurat MTB, ale powiedz komuś z kolarką, że ma jeździć po lasach, bo tak lepiej. A na wsi można się spotkać z tirami, ciągnikami i innymi sprzętami rolników, które potrafią Cię dobitnie obsypać piaskiem, żwirem, czy co tam jeszcze znajdą na drodze lub poboczu, a zjechanie takiego na bok i danie się wyprzedzić przez małego rowerzyste to rzadki widok. Choć muszę powiedzieć, że w wlkp. z tym coraz lepiej.
            • yagiennka Re: Jeźdzenie rowerem w ruchu miejskim 29.04.07, 14:34
              Nie wiem jakie ty masz tam parki, ja mam pod miastem taki lasek że wszystko inne
              wysiada. Puściutko, luźniutko, żadnch wózków. Często można spotkac rowerzystę,
              ludzi z psami ale psy biegają luzem, joggingowców. Czasem się trafi jakies
              wyfiokowane towarzystwo na spacerek ale komu to przeszkadza. Miejsca jest dość.
              • maksior5 Re: Jeźdzenie rowerem w ruchu miejskim 29.04.07, 22:37
                > ludzi z psami ale psy biegają luzem
                Nie przejadę obok psa biegającego luzem, czy bawiącego się dziecka ze
                standardową prędkością, bo to mogłoby się przykro dla wszystkich skończyc. Więc
                z tego punktu widzenia jest to dla mnie utrudnienie. Poza tym mam pełne prawo do
                korzystnia z drogi (poza przypadkami wyszczególnionymi w przepisach) i nie mam
                zamiaru z niego zrezygnowac, bo komus to się nie podoba.
    • billythefreak Re: Ci przeklęci rowerzyści! 26.04.07, 23:52
      Zawsze uważam na rowerzystów. Nawet jeśli mam nie miłe z nimi wspomnienia to i
      tak trzeba uważać, może ten jest miłym rowerzystą? Tylko mnie ciarki przechodzą,
      jak śmigają między samochodami, patrze tylko kiedy któryś urwie mi lusterko...
      • taki4 Re: Ci przeklęci rowerzyści! 27.04.07, 10:00
        jak to wszyscy dbaja o rowerzystow zeby sie nie zatruli:) proponuje pieszym zeby nie chodzili po miescie bo tak samo sie truja a moze i bardziej jak jada autobusem a obpok stoi gosc ktory nie wie jak wyglada prysznic:) moze rozwiazaniem bylby helikopter dkla wielu ale pewnie znow by im przeszkadzaly motolotnie albo szybowce:) mysle ze jakby kazdy choc w 90 % respektowal przepisy to nie byloby tematu
    • skorpionschewe Re: Ci przeklęci rowerzyści! 27.04.07, 21:08
      zaczne od......jezdze okolo goziny co dziennie jadac widuje rowery i pijacych
      piwko panow i tez panie nie zadko moze potem te rowery prowadza co wy na to?
      • sijena Niech poczeka na czerwonym!! 27.04.07, 21:21
        Jeśli mam ustepować rowerzyście pierszeństwa, ponieważ uczestniczy on w ruchu
        drogowym i obowiązują go dokłądnie te same przepisy co zmotoryzowanych, to
        niech do jasnej cho**ry na czerwonym stanie za samochodem a nie pcha sie do
        białej linii zawadzając pedałem o ten nieszczęsny krawężnik, albo polerując mi
        nogawką samochód!Ma być równouprawnienie na jezdni to wszyscy zastosujmy się do
        znaków!a jak sie rowerzystom nie podoba to na chodnik.
        • rowerex Re: Niech poczeka na czerwonym!! 27.04.07, 21:27
          sijena napisała:

          > Jeśli mam ustepować rowerzyście pierszeństwa, ponieważ uczestniczy on w ruchu
          > drogowym i obowiązują go dokłądnie te same przepisy co zmotoryzowanych, to
          > niech do jasnej cho**ry na czerwonym stanie za samochodem a nie pcha sie do
          > białej linii zawadzając pedałem o ten nieszczęsny krawężnik, albo polerując
          mi
          > nogawką samochód!Ma być równouprawnienie na jezdni to wszyscy zastosujmy się
          do
          >
          > znaków!a jak sie rowerzystom nie podoba to na chodnik.

          Ile honoru kosztowało by Cię przepuszczenie go lub nawet zrobienie mu miejsca?
          Czy takie zachowanie nie mieści Ci się w głowie? Jest trudne? Niewykonalne?
          Trzeba zawsze stawiac na swoim? Nigdy nie ustępować? Stoicie wszyscy na
          czerwonym, nie ścigacie się przecież?

          Pozdr-
          -Rowerex
          • sijena Re: Niech poczeka na czerwonym!! 27.04.07, 22:03
            Tu nie o honorze mowa, ale o bezpieczeństwie tego rowerzysty. Cały szereg
            samochodów, który go przed chwilą wyprzedził, będzie musiał to zrobić jeszcze
            raz. Zauważyłeś może w trakcie swoich wycieczek rowerowych po "ołowianych"
            szlakach, że kierowcy nie przejeżdżają na sąsiedni pas przy wyprzedzaniu, ale
            praktycznie wyprzedzają rowerzystę tuż przy jego nodze?A gdyby sie tak zachwiał
            na koleinie lub kratce kanalizacyjnej? Manewr wyprzedzania rowerzysty nie jest
            bezpieczny, a jesli mam to robić po każdych światłach od nowa to staje się to
            irytujące.
            pozdrawiam

            ps. a może tak wszystkim bede ustepowała miejsca na swiatlach, a co mi tam, w
            końcu się nie ścigamy!
            • rowerex Re: Niech poczeka na czerwonym!! 27.04.07, 22:24
              sijena napisała:

              > Tu nie o honorze mowa, ale o bezpieczeństwie tego rowerzysty.

              No i?

              > Cały szereg
              > samochodów, który go przed chwilą wyprzedził, będzie musiał to zrobić jeszcze
              > raz.

              Żartujesz? Co znaczy "jeszcze raz"? Przecież i tak go będą wyprzedzać KOLEJNE
              samochody, nie ma znaczenia czy będą to te same, czy inne.

              Ty się boisz wyprzedzać rowerzysty, ktoś za Tobą też się tego boi, kolejny
              również, następny także. Myślisz, że jak Ty unikniesz kolejnego wyprzedzania to
              sprawa bezpieczenstwa tego konkretnego rowerzysty w jakikolwiek sposob się
              poprawi? Pojedziesz w siną dal myśląc, że rowerzysta jest bezpieczny, a tu
              guzik prawda! Ciąg samochodów na Tobie się nie kończy!

              Nie chcąc parokrotnie wyprzedzać, odsuwasz od SIEBIE odpowiedzialnośc za
              wyprzedzenie rowerzysty, ale ZRZUCASZ ją na kolejnych kierowców!

              > Zauważyłeś może w trakcie swoich wycieczek rowerowych po "ołowianych"
              > szlakach, że kierowcy nie przejeżdżają na sąsiedni pas przy wyprzedzaniu, ale
              > praktycznie wyprzedzają rowerzystę tuż przy jego nodze?

              Owszem, zauważyłem. Wolno im tak wyprzedzać?

              > A gdyby sie tak zachwiał
              >
              > na koleinie lub kratce kanalizacyjnej? Manewr wyprzedzania rowerzysty nie
              jest
              > bezpieczny, a jesli mam to robić po każdych światłach od nowa to staje się to
              > irytujące.

              "Gdybanie" to nie jest dobra metoda. Oczywiście, że się zachwije na kratce
              kanalizaycyjnej. Tu nie ma co "gdybać", żaden rowerzysta nie wpakuje się w
              kratke bo to grozi śmiercią.

              > ps. a może tak wszystkim bede ustepowała miejsca na swiatlach,

              A niby jak sobie wyobrażasz to "ustępowanie"?

              > a co mi tam, w końcu się nie ścigamy!

              Jeśli lubisz walczyć o Pole Position przed następnymi światłami, to czemu się
              nie ścigać ;-)))

              Pozdr-
              -Rowerex
              • sijena Re: Niech poczeka na czerwonym!! 28.04.07, 16:51
                "Owszem, zauważyłem. Wolno im tak wyprzedzać?"
                Oczywiście, że nie, ale jeśli mają czekać na jakąś lukę na sąsiednim pasie to
                może to trwaćwieczność. Piszę to z perspektywy kierowcy, który jeżdzi do i z
                pracy Puławską - wierz mi, wyprzedzić tam rowerzystę w godzinach porannego
                szcytu to wielka sztuka.

                Dobra, niech będzie, nie dbam o bezpieczeństwo rowerzysty... chodzi o to, że
                krew mnie zalewa kiedy stoję na czerwonym i znowu muszę oglądać kuperek, który
                przed chwilą z wielkim trudem wyprzedziłam.
                Litości, nie jeździjcie po zatłoczonych drogach...
                Dzisiaj jeżdziłam na rowerze - w lesie! POLECAM i pozdrawiam:)

                • maksior5 Re: Niech poczeka na czerwonym!! 28.04.07, 21:20
                  > Dobra, niech będzie, nie dbam o bezpieczeństwo rowerzysty... chodzi o to, że
                  > krew mnie zalewa kiedy stoję na czerwonym i znowu muszę oglądać kuperek, który
                  > przed chwilą z wielkim trudem wyprzedziłam.

                  Trudno, Twój problem. Pakowanie się rowerzysty i jego kuperka (który de facto
                  jest jego nieodłączną częścią) jest zgodne z prawem i musisz to jakoś przeżyc.
                  Ja też jakoś nie akceptuję tego rządu, ale to nie znaczy, że za chwilę on
                  specjalnie dla mnie poda się do dymisji.
    • agusiak.1 Re:Ci przeklęci kierowcy! 28.04.07, 12:30
      Dlaczego wyzywasz na rowerzystó, a nie dostrzegasz wielu, bardzo wielu błędów
      kierowców? Kiedyś jechałam rowerem i stanęłam na światłach, na prawym pasie.
      Jakiś "kierowca" w samochodzie stanął na pasie po lewej stronie i gdy zmieniły
      się światła o skręcił ...... w prawo. Oczywiście przed moim nosem. ja chciałam
      jechać prosto. Prosze mi odpowiedzieć kto zrobił błąd? Rowerzysta? Nie wydaje
      mi się. Po prostu facet był bardzo pewny siebie, bo siedział za kierownicą
      drogiego samochodu. Uważam także, że gdyby wielu kierowców samochodu usiadło na
      rower to nie wiem czy wiedzieliby jak się zachować.
      A na koniec jeszcze jedno. Denerwują mnie kierowcy, którzy mają do sklepu czy
      kościoła 300 m, ale oczywiście muszą przyjechać samochodem. Paranoja. Nie się w
      końcu ruszą z tymi swoimi wygornymi tyłeczkami i niech chociać w niedzielę nie
      smrodzą spalinami!!!
      Ja też mam samochód i też z niego korzystam.
    • emarcki Re: Ci przeklęci rowerzyści! 28.04.07, 21:41
      Drodzy rowerzyści. Więcej poszanowania innych uczestników ruchu! Jestem
      handlowcem, znam polskie drogi; nieobce mi zrujnowane pobocza również z pozycji
      rowerzysty. I jazda kierowców. Ale:
      -w ogóle nie widac Was nocą! Wasza wyobraźnia ma w nosie kierowców, którzy
      czarnej plamy w ciemnych ciuchach na zupełnie nieoświetlonym rowerze nawet bez
      odblasków zauważyć nocą nie musi! Dlaczego mam zabić debila, przejechać
      człowieka i zrujnować sobbie życie?
      -kamizelka odblaskowa to 10 zł. Dzięki niej jesteście widoczni. Nie ważne, jaka
      pogoda i jak nas oślepiają światłami z naprzeciw.
      -kask to już nie obciach.
      -najprostsze oświetlenie, nawet niedopuszczone przez kodeks (te migające diody)
      to dla kierowców wybawienie-widać Was.
      Wierzcie mi, naprawdę najgorsza zaraza i bardzo, bardzo częsty widok to zupełnie
      nieoświetlony rowerzysta, coraz częsciej już nie gó..arz na rowerze górskim ale
      dorosła osoba.
      Dlaczego kierujący pojazdami samochodowymi są zobligowani używać świateł ale od
      rowerzystów nie wymaga się tej głupiej kamizelki za 10 zł? Panowie posłowie?
      Zapis, że mają być widoczni, nie jest przestrzegany a co gorsza naraża innych
      uczestników ruchu na poważne niebezpieczeństwo.
      • rowerex Re: Ci przeklęci rowerzyści! 29.04.07, 07:35
        emarcki napisał:

        > -kask to już nie obciach.

        Z oświetleniem i wiocznością pełna zgoda.

        Ale po co Tobie kask, przecież Ty go nosisz? Czy mam rozumieć, że rowerzyste w
        kasku będziesz wyprzedzał inaczej? Jak inaczej? Lepiej, godzej?

        Rowerzystaw w kasku czy bez, wywali się, wpadnie do rowu, czy w ogóle straci
        równowagę, tak samo jak rowerzysta bez kasku.

        Ktoś kiedyś przywolywal badania, że kierowcy widząc rowerzyste w kasku,
        wyprzedzają go w zdecydowanie bardziej niebezpieczny sposob.

        IMHO, kaski są dla bezpieczeństwa rowerzysty, a nie dla świetego spokoju
        kierowców!

        Pozdr-
        -Rowerex
    • andyl Rowerzysta 29.04.07, 09:26
      Cala ta dyskusja pokazuje nasza Polska mentalnosc.
      Mam auto jestem wiec wiecej warty od tego rowerzysty ktory jest taki powolny i
      chyba troche nie normalny ze sie chce dostac z punktu A do B na tym swoim rowerku.
      To takie niebezpieczne. Ja tu sobie jade swoim autkiem a on mi zawadza na
      drodze. Dac mu mandat! Niech sie lepiej nie zbliza bo mi lakier porysuje, bestia.
      Zakazac jazdy na rowerze po drogach publicznych!!! Pozwolcie nam spokojnie stac
      w korkach...
      Oni niech sobie te rowerki prowadzaja...
      • sijena Re: Rowerzysta 29.04.07, 09:39
        Pokazujesz mentalność kierowcy, a z drugiej strony mentalność rowerzysty : mam
        gdzieś,że kierowcy mają mnie gdzieś i to że jest niebezpiecznie na drodze
        SZYBKIEGO RUCHU. Na złość będę im jeździł, jak mi coś zrobi to i tak kierowcy
        wina!

        Bez sensu ta dyskusja, bo nikt nie jest święty ani rowerzyści ani kierowcy.
        możemy tak bez końca przerzucać się argumentami.
        pozdrawiam
    • wika25 Re: Ci przeklęci rowerzyści! 29.04.07, 17:33
      Rowerzysci sa beznadziejni, jezdza cala droga. Nogi maja szeroko roztawione,
      chyba zeby ktos wzial ich na lusterko. powinni starym dziadkom wsiadania na
      rowery!!!1
      • maksior5 Re: Ci przeklęci rowerzyści! 29.04.07, 22:41
        > Rowerzysci sa beznadziejni, jezdza cala droga.
        Mieszkasz gdzies pod Mongolią (bez urazy dla Mongołów)? W Wlkp. drogi sa na tyle
        szerokie, ze nawet jakby rowerzysta jezdzil w poprzek to nijak całej drogi nie
        zajmie. A jeżeli mówimy o jednym pasie to nawet tiry ze spokojem się mieszczą. A
        poza tym to samochody zajmują więcej szerokości pasa. Beznadziejni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka