kia shuma

14.05.07, 20:22
Witam mam pytanie do użytkowników kijanki 1,5-1999,od niedawna jestem w jej
posiadaniu nigdy nie wyjezdziłam do końca paliwka więc nie wiem czy posiada
ona jakąś rezerwe nie mam też pojęcia czy wogóle jest kontrolka
rezerwy.Wcześniej jezdziłam oplem i po dojściu do czerwonej kreski było stop.
    • sk-1 Re: kia shuma 18.05.07, 18:21
      I widzi Pani jakie uparciuchy,samoniechcąc nikt nie wie,jakby tylko jedna
      kijanka jeżdziła po drogach.Obiecuję że się dowiem i niezwłocznie.....UłAAAUUU
      jaki przypaadeek,to też Ewa,widać że Ewy lubią "shumę".A tak na marginesie to
      ostatnio cały miesiąc jeżdziłem Astrą F i od początku czerwonej kreski czy też
      pola??do jego końca robi się~80km.---Pzdrawiam
    • ewa12801 Re: do sk 18.05.07, 19:36
      Dzięki.Postanowiłam że przejde na gaz.Ona ma instalacje no i coś szwankowało
      więc umówiłam sie dziś na 11 na przegląd.Miało to potrwać z pół godzinki,okazało
      sie że trwało do 18-tej i kijanka została w warsztacie,najpierw Pan stwierdził
      że siadł sterownik,więc wyłożyłam 350,potem że 2 świece do wymiany(wymienione 2
      tyg.temu razem z przewodami)więc 32.Szlag mnie trafił jak stwierdziłam że silnik
      ma inną prace,więc uparłam sie że razem jedziemy sprawdzić.Po przejechaniu około
      400m moja żaba definitywnie zdechła i nie można było jej zapalić.Po scholowaniu
      okazało się że przy skręcaniu osłony od świec Pan Mechanik wkętarką wpierniczył
      się w przewód napięcia na cewke i cewke podczas przebicia rozsadziło.O zgrozo
      utknęłam 30 km od domu lanos w pracy więc musieli mnie przywieżć do domu.Kijanke
      odbiore jutro,oczywiście cewka na koszt warsztatu.Ma Pan racje jeżdże krótko tą
      kijanką ale do lanosa już nie wruce bo czuje sie w nim jak w puszce.Kijanka to
      był dobry wybór.Pozdrawiam Ewa
      • ewa12801 Re: do sk 18.05.07, 21:01
        Esko zapomniałam dodać że mój opel to staruszek on ma 15lat,oddałam go dla syna.
        • sk-1 Re: do sk 19.05.07, 17:33
          Oj cosik mi się zdaje ze po odbiór auta należałoby się zgłosić z jakimś
          kościstym ogorzałym chłopem,dać mu dwie gumy do żucia i niechby międlił
          nieogoloną szczeną.Jeśli nie za pózno,proszę się posłuchać.Pan mechanik po
          prostu leci sobie...Pozdrawiam.
Pełna wersja