i-solution
16.09.03, 09:30
Niedawno kupiłem w Warszawie w auto-komisie samochód VW Golf III.
Mieszkam we Wrocławiu więc, udałem się do tamtejszego Wydziału Komunikacji
celem zarejestrowania w/w pojazdu.
Za pierwszym razem odprawili mnie z kwitkiem , bo nie miałem oryginalnej
umowy komisu: miedzy komisantem , a właścicielem samochodu. Z tego co
wyczytałem z przepisów to wystarczała w takim przypadku oryg. faktura VAT.
Gdy zapytałem czy może być kopia umowy poświadczona przez notariusza, to
stwierdzili, że umowa taka nie jest dowodem (widocznie notariusz nie jest
autorytetem dla WK).
Wróciłem do Warszawy do auto komisu i pożyczyłem w/w umowę, która jest de
facto własnością komisu za zwrotną zaliczką w wys. 500 zł.
tym razem było OK i oczywiście wydano mi tymczasowy dowód rejestracyjny celem
uzupełnienia danych technicznych samochodu (nr silnika, dop. masa przyczepy,
moc silnika itp.).
I tu zaczęły się komplikacje. W oryginalnych dokumentach samochodu tzw.
briefingu (importowany ze Szwajcarii) nie ma wzmianki o mocy i numerze
silnika. Dziwna rzecz, udałem sie więc do ASO VW w celu określenia mocy
silnika. Na szczęście Panowie potrafili mi pomóc i dostałem zaświadczenie.
Następnie diagnosta wystawił mi dokument ( tylko 86 zł) na którym były
wszystkie w/w dane oraz nr silnika odczytany z bloku silnika (w oryg. dok.
jest tylko nr nadwozia). Po przedstawieniu Wydziałowi Komunikacji dokumentu,
ten stwierdził , że jeśli we wcześniejszym dowodzie rej. wydanym w Warszawie
nie było nr silnika to skąd diagnosta ten numer odczytał ? , a także moc ma
być podana w kW , a nie w kM (widać diagnosta w ASO Forda się nie zna ...) W
wyniku czego posądzono mnie o wymianę silnika juz po zakupie samochodu !!!.
Pani stwierdziła, że niepotrzebnie diagnosta ten numer wpisał !!!
A chciałem dobrze... Wyjściem z tej sytuacji było napisanie podania ( 6 zł
opłaty) do Prezydenta Miasta o indywidualne rozpatrzenie sprawy oraz moje
oświadczenie ,że silnika nie wymieniałem. Ciekawe ile to jeszcze potrwa,
rejestruje już od półtora miesiąca i ciągle coś wynajdują. Jakbym wiedział,
że tak będzie to w zyciu bym we Wrocławiu sam. nie rejestrował. Z tego co
widziałem to nie tylko ja mam takie problemy w tymże urzędzie.